Odprawę taktyczną Zagłębia Lubin na to spotkanie wyobrażamy sobie dość prosto. Leszek Ojrzyński wchodzi do szatni, łapie się pod boki, patrzy na piłkarzy i mówi: panowie, kur…, trzeba to dzisiaj zremisować. No i się nie udało.
Plan Zagłębia na ten mecz był naprawdę prosty – stanąć tyłkiem we własnym polu karnym, a jak będzie okazja, to poszukać kontr (byle nie za często). To się udawało, zarówno okopanie w szesnastce działało, jak i kontry, bo Miedziowi mieli w pierwszej połowie swoje okazje, dość powiedzieć, że trafili w słupek. Raków z kolei nie miał specjalnego pomysłu, jak z tą taktyką sobie poradzić, być może panowało w jego szeregach zdziwienie, że ktoś tak gra w trzeciej dekadzie XXI wieku.
A po przerwie plan Zagłębia był jeszcze prostszy, ponieważ z boiska wyleciał Damian Michalski. W dziesięciu Zagłębie ograniczyło się tylko do pierwszego punktu swojego programu, bo o kontrach nikt już nie myślał. Michalski nie ułatwił kolegom pracy – załatwił sobie dwa żółtka, a naprawdę nierozsądnym trzeba być, żeby tak machać łokciem, mając na koncie już jedno napomnienie. A przecież po to ściągnięto Michalskiego, by rozsądny był – ligę zna, coś pograł u sąsiadów, zebrał doświadczenie.
Tymczasem zachował się w sposób juniorski.
Zagłębie Lubin – Raków Częstochowa 0:2. Gospodarze nie wybłagali remisu
No i od tej 48. minuty zaczęła się walka. Rakowa z wciśnięciem piłki do siatki, a Zagłębia z wybiciem jej byle dalej. Całkiem długo to Miedziowi prowadzili w tym starciu, bo częstochowianie nie do końca wiedzieli, jak się przez te zasieki przebić. Oczywiście próbowali, ale czy mieli stuprocentowe okazje? Nie. Bardzo chciał się wtrącić sędzia, który wskazał na wapno za rzekome zagranie ręką Corluki, natomiast po tym jak dwadzieścia razy – bez hiperboli – odwinął sobie tę sytuację, w końcu zrozumiał, że karnego tam być nie może.
Ostatecznie rozstrzygnięcie przyszło w sposób, na szczęście, sportowy, gdyż znów dał o sobie znać Brunes. Wpadł w pole karne i załadował po długim rogu, strzelając w czwartym meczu z rzędu. Raków ma skutecznego napastnika, kto by pomyślał, do tej pory wydawało się to równie prawdopodobne co regularne pensji w Lechii.
Po tym golu było wiadomo, że nic się nie może gościom złego stać i faktycznie – nie stało się, co więcej, strzelili jeszcze jednego gola, konkretnie Makuch po niezdarnej interwencji Hładuna. Raków odskakuje Jagielloni na cztery, a Lechowi na pięć punktów. Czy mogło to się stać w lepszym stylu? Tak, ale dajcie spokój, akurat dzisiaj Rakowa za styl nie mamy prawa sądzić, skoro rywale w walce o tytuł przegrali z potencjalnymi spadkowiczami.
To mogła być kluczowa kolejka w kontekście walki o mistrzostwo.
Zmiany:
Legenda
WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Ivan Djurdjević zostanie trenerem Stali Mielec! [NEWS]
- Legia tworzy grupę rekonstrukcji historycznej? Urban przymierzany na trenera
Fot. Newspix