Reklama

Wszystko się udało na otwarcie Nowej Bukowej [REPORTAŻ]

Przemysław Michalak

Autor:Przemysław Michalak

31 marca 2025, 10:43 • 6 min czytania 37 komentarzy

Chyba nie dało się lepiej zainaugurować gry na długo wyczekiwanym stadionie. Z rzeczy najważniejszych wszystko się GKS-owi Katowice udało na inaugurację Nowej Bukowej. Pełne trybuny, fantastyczna atmosfera, świetna otoczka, ciekawe atrakcje okołomeczowe i wygrana w 100. minucie składają się w idealną całość. Tego wieczoru wielu kibiców GieKSy jeszcze długo nie zapomni, a ja mogłem to wszystko obserwować z bliska.

Wszystko się udało na otwarcie Nowej Bukowej [REPORTAŻ]

Drużyna Rafała Góraka dwie kolejki temu wygraną z Zagłębiem Lubin pożegnała swój dotychczasowy obiekt, a teraz zwycięstwem przywitała się z nowym. Dzięki temu ma niemalże pewne utrzymanie. Aby coś tu się jeszcze wydarzyło, musiałoby dojść do absolutnej katastrofy. Czytaj: komplet ośmiu porażek śląskiego beniaminka. Naprawdę trudno sobie wyobrazić taki scenariusz.

Bukowa zdążyła zobaczyć Ekstraklasę. Reportaż z powrotu GieKSy

Nowa Bukowa – relacja z otwarcia stadionu GKS-u Katowice

Jan Urban bez złudzeń w temacie wyższych celów

Sam mecz był bardzo ciekawy, można mówić o wymianie ciosów. Goście byli niepocieszeni, bo długo zdawali się mieć z gry więcej, ale w drugiej połowie prezentowali fatalną skuteczność i zapłacili za to wysoką cenę. Na pomeczowej konferencji nie do końca mogłem się dogadać z Janem Urbanem co do tego, czy jego zespołowi brakuje mentalności zwycięzców, o czym niedawno mówił też Lukas Podolski, czy to kwestia czegoś innego. W każdym razie, Urban przyznawał, że Górnik znów pokazał, iż nie jest jeszcze gotowy, żeby walczyć o coś więcej niż obecnie. Gdy szansa zaczyna nieśmiało pukać do drzwi, jest szybko przeganiana.

Reklama

Czy my jesteśmy dziś na tyle silni i mocni, żeby grać o najwyższe cele? Ja mówię, że nie i mam na to przykłady. W tamtym sezonie w końcówce walczymy o puchary i dostajemy piątkę na Cracovii. Remisujemy z Puszczą i Stalą u siebie, choć dobrze gramy. I to jest mental. Zabrakło spokojnej głowy, umiejętności też, może trochę szczęścia, że wykorzystujesz sytuacje i wygrywasz dany mecz. Graliśmy w tym sezonie z Cracovią, gdy mogliśmy wskoczyć dużo wyżej. Pach, przegrywasz. Są kluczowe momenty w sezonie, gdy mówisz: ten mecz jeszcze wygrasz i wskakujesz na wyższy poziom, drużyna rośnie, nabiera pewności siebie. Dziś też był taki mecz i znowu tego nie zrobiliśmy. Graliśmy źle? Nie, nie graliśmy źle. W wielu momentach zabrakło trochę szczęścia i umiejętności, dlatego przegrywamy spotkanie, które powinniśmy nie zremisować, a wygrać. Ale taka jest piłka. Na dłuższą metę każdy ma to, na co zasługuje – podsumował Urban i z tym trudno było polemizować.

Wielkie emocje na Nowej Bukowej! GieKSa wygrywa po ostatniej akcji meczu

Droga wśród plakatów

O samym meczu jednak już czytaliście, więc przejdźmy do pozostałych rzeczy. Nowa Bukowa była budowana od końcówki 2021 roku i generalnie cały proces przebiegł bez większych zakłóceń, choć do pewnego momentu wydawało się, że już pierwsze spotkanie tej rundy będzie inauguracją tego obiektu. Stanęło jednak na marcowym meczu przyjaźni z Górnikiem Zabrze i dobrze wyszło, bo dzięki temu trybuny zostały nabite do ostatniego miejsca, sektory buforowe nie były potrzebne.

Obawiano się, czy miejska infrastruktura wytrzyma napływ piętnastu tysięcy ludzi, ale z mojej perspektywy, wszystko odbyło się sprawnie. Przed meczem od 14:30 i po meczu do 22:00 co kilka minut w dwóch wariantach tras kursowały bezpłatne autobusy (w drodze powrotnej było nas trzech pasażerów plus kierowca). Okej, na koniec kilkaset metrów należało pokonać pieszo, ale lepiej tak, niż stać w korkach, rozpaczliwie szukając miejsca parkingowego. Ja wsiadłem do autobusu na godzinę przed pierwszym gwizdkiem i na ciasnotę nie mogłem narzekać. Na nudę też nie, bo kibice obu drużyn co chwila wzajemnie się pozdrawiali i śpiewali.

Samo przejście na stadion pozwoliło już na dobre wczuć się w atmosferę. Prowadziły nas prowizoryczne korytarze, otulone historycznymi zdjęciami dla GieKSy.

Reklama

Mała lekcja historii w drodze na Nową Bukową. 

Malowanie twarzy? Proszę bardzo, na każdym kroku ktoś się oferował w tym zakresie.

Przed stadionem sporo atrakcji, można było nawet posłuchać orkiestry górniczej.

Z zewnątrz bez szału, wewnątrz wszystko jak trzeba

Szczerze mówiąc, Nowa Bukowa z zewnątrz nie robi większego wrażenia. Nie jest zgrabną bryłą jak wiele innych obiektów, przypomina raczej duży magazyn. Wygląd przestrzeni dookoła obiektu także jeszcze trzeba dopracować.

Nowa Bukowa z zewnątrz.

W środku jednak wszystko się zgadza. To typowy, nowoczesny stadion piłkarski, z trybunami blisko boiska, choć na oko – z czym zgadzali się moi rozmówcy – raczej człowiek by nie powiedział, że mowa o 15-tysięczniku. Prędzej na myśl przyszedłby niespełna 12-tysięcznik z Sosnowca.

Przed meczem stadion poświęcono, a w ramach rozgrzewki rozrywkowej zaprezentowano nam pokaz gry na bębnach. Przyjemny, choć chyba ciut za długi, po paru minutach stał się trochę monotonny w odbiorze.

Kibice jednych i drugich stworzyli kapitalną atmosferę. Naprawdę, nie piszę tego dlatego, że tak wypada, bo było głośno. Na trybunach za bramkami nie było chwili spokoju, zawsze coś się działo.

Kibice nie zawiedli

Ze strony GKS-u Katowice wyglądało to tak:

Oprawa kibiców GKS Katowice na inaugurację Nowej Bukowej. 

A ze strony Górnika Zabrze tak:

Oprawa kibiców Górnika Zabrze podczas meczu w Katowicach. 

Efekty pirotechniczne powodowały chwilowe przerwy, ale wszystko w granicach tolerancji. Nie trwało to nie wiadomo ile, a na boisko niczego nie rzucano.

Dziennikarze mogli lekko ponarzekać

Jak na takie skupisko ludzi, nawet internet sprawował się w miarę przyzwoicie, spodziewałem się czegoś gorszego. Pozytywnie zaskoczył też stadionowy catering dla dziennikarzy. Media ustawione, hehe.

Jeśli się do czegoś doczepić, to do skąpo wydzielonego miejsca na sektorze prasowym. Nadal nie mówimy o takiej ciasnocie jak w Gliwicach, ale nie dało się kogoś przepuścić, nie wstając z krzesełka i nie składając pulpitu. To już jednak “nasze” sprawy, dla was to rzeczy bez znaczenia.

Czysto sportowo piłkarze udźwignęli temat, w ostatnim akcie trybuny oszalały ze szczęścia.

Organizatorzy od początku zachęcali, żeby po meczu od razu nie wychodzić, bo na widzów czeka jeszcze sporo atrakcji. Najpierw zawodniczki GKS-u wykopały w trybuny dziesiątki piłek, a gość ze specjalną wyrzutnią posyłał do ludzi klubowe koszulki.

Trybuny rozbujane przez huragan

Daniem głównym miało być jednak połączenie pokazu świateł, laserów, fajerwerków i muzycznej wirtuozerii w wykonaniu duetu skrzypaczek “Need For Strings”. Ze względu na okoliczności zwycięstwa i urodziny trenera Rafała Góraka, zawodnicy GieKSy długo świętowali na murawie, aż w końcu spiker zaapelował, by nieco się pospieszyli, bo boisko musi być opuszczone przez wszystkich. Jako ostatnio zszedł Dawid Kudła z córeczką, zbierający osobne owacje od kibiców.

No i zaczęło się. Całość wypadła niezwykle efektownie.

“Rock You Like A Hurricane” zespołu Scorpions na otwarcie stadionu GKS-u Katowice. 

Podobało mi się bardziej niż w Chorzowie czy Sosnowcu, choć tam też nie było źle. Może dlatego, że na koniec wykonano “Rock You Like A Hurricane” Scorpionsów, a to mój ulubiony zespół. Wokal dla mnie był tylko poprawny, Klaus Meine wysoko zawiesił poprzeczkę, ale muzycznie i wizualnie wyszło kozacko. Winszuję.

Na pomeczowej konferencji zachrypnięty Rafał Górak przez 20 minut okazywał mieszankę szczęścia, spełnienia, wzruszenia i pokory, bo siłą rzeczy padło pytanie, czy to jest ten moment, żeby zacząć patrzeć wyżej. Również finał muzyczny bardzo przypadł mu do gustu, “biodra chodziły”.

Pozostaje życzyć GKS-owi Katowice, żeby pięknych wspomnień na Nowej Bukowej miał znacznie więcej i nieraz piłkarze rozbujali obserwatorów niczym huragan. Po inauguracji chyba każdy czuje się usatysfakcjonowany, jest czym zachęcać ludzi w kontekście następnych tygodni. Najwięcej i tak zależy od zawodników, aby “efekt nowości” trwał jak najdłużej.

CZYTAJ WIĘCEJ O POLSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

Tekst i zdjęcia: Przemysław Michalak 

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń

Najnowsze

Piłka nożna

Beef pomiędzy Kuleszą a Bońkiem na portalu X. “Po cholerę kandydował?”

Jakub Białek
2
Beef pomiędzy Kuleszą a Bońkiem na portalu X. “Po cholerę kandydował?”

Ekstraklasa

Piłka nożna

Beef pomiędzy Kuleszą a Bońkiem na portalu X. “Po cholerę kandydował?”

Jakub Białek
2
Beef pomiędzy Kuleszą a Bońkiem na portalu X. “Po cholerę kandydował?”