Inter Mediolan zagrał mecz na kocią łapę. W zaległym ligowym starciu miał spokojnie ograć Bolonię i skrócić dystans do Napoli. Miał zmazać również plamę po przegranym Superpucharze Włoch. Miał udowodnić, że bez Hakana Calhanoglu potrafi prowadzić grę. Miau, miau, miau, ale tego nie zrobił i po serii sześciu wygranych spotkaniach tylko zremisował z ekipą Łukasza Skorupskiego i Kacpra Urbańskiego, który znowu nie podniósł się z ławki.
W tym sezonie wyścig o scudetto jest niebywale ekscytujący. Na każdy wygrany mecz Napoli, Inter odpowiada tym samym. Gdy w jednej kolejce Nerrazurri zwyciężają 1:0, to w następnej w takich samych wymiarach Azzurri ogrywają swojego rywala. I w drugą stronę triumf 3:0 klubu spod Wezuwiusza, spotyka się z taką samą odpowiedzią ekipy z Mediolanu. Łeb w łeb, łokieć przy łokciu – tak, by nikt nie wypracował sobie nawet minimalnej przewagi.
Zabójczy kwadrans Bolonii
Gdy zatem Interowi przyszło do odrabiania zaległości i w pierwszym kwadransie to Bologna wyraźnie przeważała, zagorzali neapolitańscy kibice między jedzeniem neapolitany przepijanej winem i paleniem kukły Chwiczy Kwaracchelii, mogli już zacierać ręce. Bramka Yanna Sommera była ostrzelana z każdej strony. Jak na złość wiernym fanom Napoli w środowy wieczór Szwajcar pozostawał rewelacyjnie dysponowany.
Przy uderzeniu głową Jensa Odgaarda golkiper Interu popisał się efektowną robinsonadą. Strzał Nikoli Moro z dystansu z ogromnym trudem sparował na słupek. Chorwat nie poprzestał jednak na jednej próbie, dlatego gdy piłka spadła z wysoka przed polem karnym, zdecydował się na bombę z woleja. No może nie była to bomba atomowa, ale futbolówka po niej wylądowała w siatce. Jej lot przeciął bowiem Santiago Castro, myląc Sommera i zdobywając pierwszą bramkę.
𝗕𝗢𝗟𝗢𝗚𝗡𝗔 𝗙𝗖 𝗣𝗥𝗢𝗪𝗔𝗗𝗭𝗜 𝗭 𝗜𝗡𝗧𝗘𝗥𝗘𝗠 𝗠𝗘𝗗𝗜𝗢𝗟𝗔𝗡! 💥
Santiago Castro zmienił tor lotu piłki po uderzeniu Nikoli Moro i piłka ląduje w siatce! ⚽️👏 #włoskarobota🇮🇹 pic.twitter.com/1RRZfav9zM
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) January 15, 2025
To był zabójczy kwadrans Bolonii. Na więcej ekipę z Emilii-Romanii w pierwszej połowie nie było już stać i do głosu doszedł Inter, choć na życzenie podopiecznych Vincenzo Italiano.
Holenderski snajper i błysk Zielińskiego
Pierwszego gola Łukasz Skorupski wpuścił po stracie na własnej połowie. Wyłuskana piłka przez Alessandro Bastoniego trafiła do Marcusa Thurama, który sprytnie wycofał ją na strzał do Federico Dimarco. Jego uderzenie polski golkiper zdołał jeszcze zatrzymać, ale dobitki Denzela Dumfriesa już nie. Holender doprowadził do wyrównania, podkręcając swoje statystyki strzeleckie. Prawowahadłowy w ostatnim miesiącu zdobył pięć bramek i zanotował asystę! Takim instynktem snajperskim nie powstydziłby się żaden napastnik.
A w szczególności klubowy kolega Dumfriesa – Lautaro Martinez. W tym sezonie Argentyńczyk zdobył osiem bramek i zanotował pięć asyst, natomiast w ostatnim miesiącu do siatki trafiał tylko dwa razy. Nie są to statystyki rzucające na kolana, być może dlatego tak euforycznie świętował gola strzelonego Skorupskiemu. Potężnym uderzeniem po płaskim dośrodkowaniu Dimarco, Lautaro zdobył drugą bramkę w spotkaniu. Za to trafienie dobre wino kapitan Interu może postawić nie tylko lewemu wahadłowemu za asystę, ale również Piotrowi Zielińskiemu.
Pod nieobecność spowodowaną kontuzją Hakana Calhanoglu polski pomocnik powinien otrzymywać więcej minut na boisku. Przez większość meczu z Bolonią był co prawda niewidoczny, ale zaserwował trzy wykwintne podania, a jedno okazało się kluczowe dla losów spotkania. Tuż przed przerwą popisał się nieprawdopodobną wizją gry, rzucając piłkę na wolne pole, pomimo wysokiego pressingu rywali. Tym zagraniem Zieliński otworzył drogę do bramki Dimarco, który wolał jednak obsłużyć perfekcyjną asystą Lautaro Martineza.
𝐈𝐍𝐓𝐄𝐑 𝐌𝐄𝐃𝐈𝐎𝐋𝐀𝐍 𝐖𝐘𝐂𝐇𝐎𝐃𝐙𝐈 𝐍𝐀 𝐏𝐑𝐎𝐖𝐀𝐃𝐙𝐄𝐍𝐈𝐄! 💥
🇵🇱 Piotr Zieliński → Federico Dimarco → Lautaro Martínez ⚽️🎯#włoskarobota🇮🇹 pic.twitter.com/eppYrNyynQ
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) January 15, 2025
Radość w Neapolu
Gol do przerwy dawał poczucie, że Inter po swojemu zabije mecz, zgarniając kolejne trzy punkty. Niespodziewanie Bologna na początku drugiej połowy popisała się podobną zaciekłością jak w pierwszej. Ofensywna gra znowu zaowocowała trafieniem… po rykoszecie. Tym razem bramkę po przytomnym wycofaniu piłki przez Riccardo Orsoliniego, zdobył Emil Holm. Pechowcem okazał się Bastoni, który nieudanym wybiciem, zmylił Sommera.
Nieoczekiwanie Inter napotkał się dużym oporem ze strony Bolonii i sobie z nim nie poradził. Remis w zaległym spotkaniu to wpadka. Aktualna strata mediolańczyków do prowadzącego Napoli wynosi trzy punkty, co szczególnie cieszy rozczarowanych transferem Kwaracchelii do PSG neapolitańskich fanów.
Inter Mediolan – Bologna 2:2 (2:1)
- 0:1 – Castro 15′
- 1:1 – Dumfries 19′
- 2:1 – Martinez 45+1′
- 2:2 – Holm 64′
WIĘCEJ NA WESZŁO:
- RLY – FC Barcelona ma obecnie najlepszy tercet na świecie!
- Pierwszy sparing Radomiaka. Henriques: Trenujemy tylko grę w obronie
- Kontrowersyjny pomysł, a później cyrk. Nie będziemy tęsknić za przepisem o młodzieżowcu…
Fot. Newspix