Koszmar Mbappe i Valverde. Real Madryt przegrał w Kraju Basków

Jakub Radomski

04 grudnia 2024, 23:00 • 4 min czytania

Reklama
Koszmar Mbappe i Valverde. Real Madryt przegrał w Kraju Basków

Jeszcze do niedawna Kylian Mbappe wydawał się pewniakiem przy rzutach karnych. W końcu wytrzymał niebywałą presję i wykorzystał trzy jedenastki w finale mundialu w Katarze przeciwko Argentynie. Dziś Francuz długimi fragmentami był, podobnie jak w meczu z Liverpoolem, cieniem wielkiego zawodnika. Real przegrał w Bilbao 1:2 z Athletikiem, a Mbappe, tak samo, jak ostatnio, nie wykorzystał karnego, uderzając bardzo źle. Francuz co prawda miał swój udział przy golu dla Realu, ale po tej porażce powrócą pytania o formę Królewskich i dyspozycję jednego z najlepszych piłkarzy świata. 

Real Madryt ma swoje problemy. W swoim ostatnim spotkaniu w Lidze Mistrzów był bezradny w starciu z Liverpoolem na Anfield i, mierząc się z prawdopodobnie najlepszym obecnie klubem w Europie, przegrał 0:2. Później pokonał co prawda w lidze Getafe 2:0, ale mierzył się z jedną ze słabszych drużyn w hiszpańskiej elicie. Dziś poprzeczka była ustawiona dużo wyżej, bo Real przyjechał do Bilbao, by zmierzyć się na tym wyjątkowo trudnym terenie z Athletikiem, który zanotował bardzo dobry początek sezonu. I zespół Carlo Ancelottiego, występujący bez kilku ważnych kontuzjowanych piłkarzy, znów nie dał rady.

Sygnały ostrzegawcze

Już pierwsza połowa na Estadio San Mames była dla Realu jednym wielkim sygnałem ostrzegawczym. To Athletic grał szybciej, bardziej ofensywnie i miał więcej do zaoferowania. Gospodarze imponowali wysokim pressingiem, który często skutkował odbiorem piłki. Świetnej okazji nie wykorzystał Alex Berenguer, uderzając z kilku metrów nad bramką. Real największą szansę na gola miał wtedy, gdy sędzia podbiegł do monitora i analizował, czy Rodrygo był faulowany w polu karnym gospodarzy, czy jednak bardzo dużo dołożył od siebie i przewrócił się o nogę przeciwnika. Arbiter uznał – i miał rację – że stało się to drugie.

To był kolejny mecz, podobnie jak ten w Liverpoolu, w którym Kylian Mbappe długimi fragmentami nie mógł odnaleźć się na boisku. Francuz po letnim transferze zdobył w tym sezonie dla Realu 10 goli we wszystkich rozgrywkach. Niby sporo, ale jednak zdarza się, że zawodzi. Tak było w Anglii i tak było też dzisiaj. W 68. minucie Mbappe powinien był wyrównać na 1:1, bo podszedł do rzutu karnego. Jednak chwilę później wydarzyło się to samo, co w Liverpoolu – Francuz uderzył bardzo źle i świetną paradą popisał się Julen Agirrezabala. Koszmar Mbappe trwa. Piłkarz, który wydawał się świetnym wykonawcą karnych – w końcu zamienił na gole trzy jedenastki w finale mundialu w Katarze, będąc pod wielką presją – zaczął się sypać psychicznie w bardzo ważnych momentach.

Reklama

W środku obrony Realu ponownie wystąpił Raul Asencio, który korzysta na kontuzjach kolegów i stał się podstawowym stoperem. O ile w poprzednich spotkaniach spisywał się tak dobrze, że Ancelotti publicznie chwalił jego spokój i dojrzałość w grze, o tyle w Bilbao przy pierwszym golu dla rywali mógł zachować się trochę lepiej.

Pomyłki bramkarzy

Była 53. minuta. Piłka została dośrodkowana z lewej strony boiska. Asencio, tak się wydawało, mógł próbować ją wybić, ale w pewnym momencie odpuścił, co wpłynęło trochę na to, że stojący w bramce Thibaut Courtois odbił ją przed siebie. Belg w zasadzie trafił Berenguera, który skierował piłkę do siatki. San Mames oszalało.

Reklama

Później Athletic miał trudniejsze chwile. Niewykorzystany karny Mbappe podłamał jednych, a dał wiarę drugim, jednak to Real doprowadził do wyrównania. Mbappe uderzył zza pola karnego. Nie był to świetny strzał, ale źle zachował się w bramce gospodarzy Agirrezabala i piłkę wbił do siatki Jude Bellingham.

Gdy wydawało się, że goście mogą pójść za ciosem, stało się coś, czego mało kto się spodziewał. Koszmar przeżył tym razem Federico Valverde. Urugwajczyk z Realu w prostej sytuacji stracił piłkę, a jego błąd wykorzystał, mknąc na bramkę i trafiając do siatki, Gorka Guruzeta.

Reklama

Jeden Valverde był zrozpaczony i ukrył twarz w dłoniach, a drugi – Ernesto, trener Athletiku – był w euforii. W końcówce goście próbowali coś stworzyć, ale bez powodzenia.

Dla Realu to dopiero druga porażka w tym sezonie w lidze, ale pamiętajmy, że zespół z Madrytu zawodzi w Lidze Mistrzów. Athletic zwyciężył natomiast po raz ósmy w La Liga i zajmuje czwarte miejsce w tabeli, mając tylko cztery punkty straty do Królewskich.

Reklama

Athletic Bilbao – Real Madryt 2:1 (0:0)

  • 1:0 – Berenguer 53′
  • 1:1 – Bellingham 79′
  • 2:1 – Guruzeta 81′

WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:

Fot. Newspix.pl

Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

La Liga

La Liga

Laporta wygrał wybory w Barcelonie na boisku. Przesądził sukces Flicka

redakcja
2
Laporta wygrał wybory w Barcelonie na boisku. Przesądził sukces Flicka
La Liga

Flick zapowiedział koniec kariery. „Barcelona to mój ostatni klub”

Jan Broda
2
Flick zapowiedział koniec kariery. „Barcelona to mój ostatni klub”
Ekstraklasa

Rutkowski o celach Lecha: „Chcemy więcej niż Liga Konferencji”

Jan Broda
19
Rutkowski o celach Lecha: „Chcemy więcej niż Liga Konferencji”
Ekstraklasa

Widzew nie wpuści kibiców Górnika. Powodem rozwalone kible

Jan Broda
41
Widzew nie wpuści kibiców Górnika. Powodem rozwalone kible