Piątkowski: Reprezentacja? To nie jest pytanie do mnie

22 sierpnia 2024, 00:00 • 3 min czytania

Reklama
Piątkowski: Reprezentacja? To nie jest pytanie do mnie

Po dzisiejszym meczu ostatniej rundy eliminacji Ligi Mistrzów Kamil Piątkowski i jego RB Salzburg cieszyli się ze zwycięstwa nad Dynamem Kijów. Polak miał swój udział w sukcesie drużyny, a po spotkaniu chwilę porozmawiał z obecnymi na stadionie dziennikarzami.

Reklama

– To na pewno nie był łatwy mecz, więc musimy uważać na starcie rewanżowe, które czeka nas już we wtorek. Cieszymy się, że zdobyliśmy dwie bramki, bo to niezła zaliczka przed kolejnym spotkaniem – mówił Piątkowski po wygranej 2:0. Piłkarz przyznał również, że dziś w Lublinie oglądała go liczna delegacja z jego rodzinnego Jasła: – Przyjechało około dwudziestu osób – rodzina, narzeczona, przyjaciele. Mocno mnie dopingowali i bardzo się cieszę, że mogli tutaj być. Pierwszy raz od wyjazdu za granicę mogłem zagrać w Polsce i muszę powiedzieć, że bardzo fajnie było choć na chwilę tu wrócić – przyznał obrońca.

– Powrót do Salzburga to trochę nowy, a trochę stary rozdział. Czuję się tu jednak bardzo dobrze i daję z siebie wszystko. Po prostu cieszę się grą – tłumaczył swoje podejście do najbliższych miesięcy nasz rodak. A pytany o ewentualne powołanie do reprezentacji Polski, wybrał zdecydowanie dyplomatyczną odpowiedź: – To nie pytanie do mnie. Jeśli trener będzie chciał mnie dostrzec, to dostrzeże. Ja jestem zawsze gotowy i jeśli takie będzie życzenie trenera, to znajdę się na liście. Ale jestem naprawdę bardzo cierpliwy i skupiam się tylko na tym, żeby robić swoje – przekonywał.

Wygląda też na to, że w Salzburgu wreszcie znajdzie stabilizację, której w ostatnich sezonach mogło mu trochę brakować: – Nie ukrywam, każdy mecz na boisku daje coraz większą pewność siebie w kolejnych występach. Cieszę się więc, że gram i że dopisuje mi zdrowie, bo nie zawsze było z tym kolorowo – wspominał gorsze momenty Piątkowski. Co zatem robi, by kontuzje przytrafiały się rzadziej? – Wszystkiego po trochu. Inna żywność, trochę inne treningi. To wszystko są małe kroki, ale takie mają być – przekonywał Piątkowski, który nie chce teraz myśleć o żadnym transferze do mocniejszej ligi: – Walczymy tutaj o coś dużego, chcę się ustabilizować, zaliczyć udany rok. Powiem tak – to moje marzenie, żeby na ten sezon zostać w Salzburgu, ale z transferami jest tak, że czasem nie wiadomo, co się wydarzy – stwierdził obrońca.

Reklama

Polak popisał się dziś także jednym naprawdę efektownym zagraniem, za które był chwalony przez kolegów i komentatorów: – Oczywiście, to było bardzo ryzykowne, szczególnie, że wszystko działo się w polu karnym. Cieszę się jednak, że spróbowałem, to była dobra decyzja – przyznał po spotkaniu Polak. Za dobrą decyzję uznał też… zmianę fryzury: – Były wakacje, troszkę zaszalałem, ale myślę, że nie jest źle – żartował Piątkowski.

RB Salzburg zabiera do domu dwubramkową zaliczkę i dobre humory. Przewagi nad Dynamem Kijów będzie bronić w najbliższy wtorek.

Czytaj więcej o piłce nożnej:

Reklama

Fot. Newspix

 

Szymon Janczyk

Liczby, transfery i reportaże. Dobrych historii szukam na całym świecie - od koła podbiegunowego po Rijad. Na Weszło od lat staram się przekazać, że polska piłka też jest ciekawa.

Rozwiń
[email protected]
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Mistrz świata i Europy zakończył karierę. Grał prawie do czterdziestki

Wojciech Górski
0
Mistrz świata i Europy zakończył karierę. Grał prawie do czterdziestki

Liga Mistrzów

Reklama