Reklama

Ayoub El-Kaabi może zyskać nieśmiertelność wśród greckich fanów

Radosław Laudański

Opracowanie:Radosław Laudański

30 maja 2024, 00:17 • 2 min czytania 6 komentarzy

Olympiakos Pireus pierwszy raz w swojej historii sięgnął po europejskie trofeum. Grecki klub pokonał w finale Ligi Konferencji Fiorentinę. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:0, a gola w dogrywce zdobył Ayoub El-Kaabi. Marokańczyk został królem strzelców tych rozgrywek i po raz kolejny udowodnił, że jest maszyną do zdobywania bramek. 

Ayoub El-Kaabi może zyskać nieśmiertelność wśród greckich fanów

El-Kaabi zakończył tę edycję Ligi Konferencji z imponującym dorobkiem 11 bramek. Co więcej, nikt w historii tych rozgrywek nie trafiał tak często do siatki rywala.

Warto wspomnieć, że zeszłoroczny król strzelców Arthur Cabral zakończył rozgrywki z… czteroma trafieniami mniej. Występy Marokańczyka mogą zatem działać na wyobraźnię. W półfinałach z Aston Villą strzelił aż pięć goli. Fakt, że to właśnie on zdobył zwycięskiego gola oznacza, że futbolowi bogowie czasem bywają sprawiedliwi.

Reklama

Piłkarz urodzony w Casablance rozgrywa sezon życia. Mimo że podczas swojej kariery występował głównie w egzotycznych kierunkach, jak Katar czy Chiny, nigdy nie prezentował takiej formy jak w Olympiakosie. Łącznie zdobył 32 gole we wszystkich rozgrywkach, z czego aż 15 w europejskich pucharach.

Co ciekawe, El-Kaabi nie znalazł się w kadrze Maroka na niezwykle udane dla tego kraju mistrzostwa świata w Katarze. Aż strach pomyśleć, co mogłaby zrobić na turnieju kadra „Lwów Atlasu”, gdyby miała w ataku tego gracza w obecnej formie, a nie Walida Cheddirę, który podczas mundialu wyglądał w zasadzie groteskowo. Znając wyjątkową ekspresję i pasję do piłki greckich kibiców, można spodziewać się tego, że napastnik po wygranym finale zyska nieśmiertelność wśród fanów „Erythrolefki”. Ayoub El-Kaabi to drugi po Ademoli Lookmanie bohater finału europejskiego pucharu w bieżącym sezonie.

WIĘCEJ NA WESZŁO: 

Fot. Newspix

Urodzony w tym samym roku co Theo Hernandez i Lautaro Martinez. Miłośnik wszystkiego co włoskie i nacechowane emocjonalną otoczką. Takowej nie brakuje również w rodzinnym Poznaniu, gdzie od ponad dwudziestu lat obserwuje huśtawkę nastrojów lokalnego społeczeństwa. Zwolennik analitycznego spojrzenia na futbol, wyznający zasadę, że liczby nie kłamią. Podobno uważam, że najistotniejszą cnotą w dziennikarstwie i w życiu jest poznawanie drugiego człowieka, bo sporo można się od niego nauczyć. W wolnych chwilach sporo jeździ na rowerze. Ani minutę nie grał w Football Managera, bo coś musi zostawić sobie na emeryturę.

Rozwiń

Najnowsze

Liga Konferencji

Komentarze

6 komentarzy

Loading...