Barcelona górą. Mecz rozstrzygnął bramkarz Las Palmas

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

30 marca 2024, 23:08 • 3 min czytania

Barcelona górą. Mecz rozstrzygnął bramkarz Las Palmas

Ulewa nad Barceloną nie przeszkodziła Dumie Katalonii w wygranej nad plasującą się w środku tabeli ekipą Las Palmas. Robert Lewandowski i jego koledzy nie rozegrali dziś wybitnych zawodów, ale ich dobry występ wystarczył, by zgarnąć w tym meczu trzy punkty. Pomógł też golkiper gości.

Reklama

Jeśli ktoś liczył na wyrównane spotkanie, pretensje po tym seansie powinien kierować do Alvaro Vallesa. Bramkarz ekipy z Wysp Kanaryjskich postanowił zakończyć swój występ już po 24 minutach spotkania i przyznać trzeba, że opuścił murawę z niezłą pompą – faulowany przez niego Raphinha tylko cudem wylądował na boisku, nie robiąc sobie krzywdy po ostrym wejściu rywala.

Wykluczenie Vallesa wykluczyło dziś Las Palmas z równorzędnej walki. Do tego stopnia, że przez ponad godzinę oglądaliśmy na boisku już tylko Barcelonę.

Reklama

Barcelona – Las Palmas 1:0. Goście nie mogli walczyć jak równy z równym

Zaznaczmy raz jeszcze. Barca nie zagrała niczego niezwykłego. Więcej – osłabione Las Palmas dzielnie broniło się przed atakami gospodarzy i wyprowadziło nawet kilka akcji. Co z tego, skoro podopieczni siedzącego dziś na trybunach Xaviego mogli po prostu powoli zacieśniać hokejowy zamek wokół pola karnego rywali. I czekać na nieuniknione.

Wygrana po prostu musiała przyjść. Las Palmas zamiast grać w swoim stylu i zaprezentować wysoką kulturę gry, zostało zmuszone do mało przyjemnej dla oka wybijanki, a Barca na stojaka dopięła swego. Znów dobrze patrzyło się na Ilkaya Gundogana, który dyrygował kolejnymi akcjami gospodarzy i sprytnie rozbijał zwartą defensywę gości. Gola otwierającego wynik meczu dało się jednak zdobyć bez jego udziału.

Joao Felix wszedł na boisko kilka chwil po zmianie stron i od razu odcisnął piętno na grze Barcelony. Doskonałym podaniem obsłużył Raphinhę, który z godną podziwu precyzją wykończył akcję na 1:0. Doskonale przymierzył głową w okienko bramki rywali i…

I to by było na tyle. Z pierwszym golem na dobre skończył się ten mecz, nawet jeśli goście próbowali przedzierać się jeszcze pod bramkę Barcelony. Próbowali, bo nie można powiedzieć, by nastraszyli ter Stegena.

Lewandowski w gąszczu żółtych koszulek

Zapytać możecie: hej, a jak radził sobie nasz rodak? To nie był dla niego łatwy mecz, bo Lewandowski, ściśnięty przez kilku graczy Las Palmas naraz, miał bardzo mało miejsca. A i tak kilka razy pokazał się z niezłej strony, parę razy dokładnie dogrywał do lepiej ustawionych kolegów, zdobył nieuznaną ostatecznie bramkę i oddał nawet groźny strzał głową. To ostatnie interpretujcie, nie doszukując się ironii – Robert obił poprzeczkę i był naprawdę bliski celu.

Nie wpisał się na listę strzelców, nie zanotował asysty i pewnie nie zmęczył się dziś za bardzo. Inna sprawa, że dzięki Alvaro Vallesowi nie musiał. A za głupio złapaną żółtą kartkę nie zagra w kolejnym ligowym meczu Barcelony i odpocznie sobie trochę dłużej.

Barcelona – Las Palmas 1:0

  • Raphinha 59′

WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Hiszpania

Hiszpania

Pięć słupków i poprzeczek. Wielki pech Barcelony

AbsurDB
7
Pięć słupków i poprzeczek. Wielki pech Barcelony
Reklama
Reklama