Reklama

Trela: Odbudowa po wojnie domowej. Futbol jako pretekst do zszywania Wybrzeża Kości Słoniowej

Michał Trela

Autor:Michał Trela

13 stycznia 2024, 14:42 • 10 min czytania 1 komentarz

Przez trzy dekady od uzyskania niepodległości byli podawani jako przykład udanej transformacji z kolonii w republikę. Ich gospodarcze centrum nazywano Paryżem Afryki. Względny dobrobyt był jednak zarzewiem dwóch krwawych konfliktów wewnętrznych. Organizacja największej afrykańskiej imprezy sportowej to dla Wybrzeża Kości Słoniowej okazja do pokazania światu, że znów jest na dobrej drodze.

Trela: Odbudowa po wojnie domowej. Futbol jako pretekst do zszywania Wybrzeża Kości Słoniowej

Biorąc pod uwagę średnią długość życia wynoszącą niespełna 58 lat i dwie wojny domowe, które w pierwszej dekadzie XXI wieku przetoczyły się przez ten kraj, w Wybrzeżu Kości Słoniowej nie ma wielu osób pamiętających poprzedni odbywający się tam Puchar Narodów Afryki. Turniej z 1984 roku, w którym brało udział tylko osiem zespołów, a gospodarze zakończyli udział już po fazie grupowej, był wyzwaniem zupełnie innego kalibru. Rozgrywał się na dwóch, a nie – jak obecnie – sześciu stadionach. Przyciągał na trybuny głównie miejscowych fanów, podczas gdy przez najbliższy miesiąc kraj ma odwiedzić około półtora miliona turystów zagranicznych. Grali w nim zawodnicy przeważnie występujący na co dzień na kontynencie, co czyniło mistrzostwa wewnątrzafrykańskim świętem. Dziś to globalna impreza, pokazywana w setkach krajów i mająca wpływ na najważniejsze europejskie ligi. Przede wszystkim jednak, Wybrzeże Kości Słoniowej było wówczas stawiane za wzór, którym dziś ponownie chciałoby być.

Wybrzeże Kości Słoniowej: dekady względnego dobrobytu

Przez pierwsze dekady po uzyskaniu w 1960 roku niepodległości od Francji Wybrzeże Kości Słoniowej uchodziło za najstabilniejsze i najzamożniejsze państwo regionu. Rządzone przez 33 lata przez Feliksa Houphoueta-Boigny’ego, konserwatywnego prezydenta, dbającego o dobre relacje z krajami Zachodu, w szczególności dawną francuską metropolią, unikało kryzysów politycznych trawiących sąsiadów. Podawano je jako przykład udanej transformacji z kolonii w republikę. Jako globalny potentat w eksporcie kakao, kawy i nerkowców, miało fundusze, by cywilizacyjnie przewyższać sąsiadów. Jego względny dobrobyt stał się jednym z zarzewi krwawego konfliktu, który przetoczył się przez to państwo na przełomie wieków.

Houphouet-Boigny wręcz zapraszał imigrantów, by przybywali do jego kraju i pomagali budować jego rozwój. Ale masowość ich napływu, połączona ze spowolnieniem gospodarczym lat 80. oraz śmiercią pierwszego prezydenta w historii kraju w 1993 roku, zaczęła wpływać na narastający nieporządek oraz antyimigranckie nastroje. Walka o schedę pomiędzy premierem Alassane Ouattarą a Henrim Konanem Bedie, przewodniczącym parlamentu, rozlała się także na ulice. Prezydentem w 1995 roku został Bedie. A Ouattara, pochodzący ze zdominowanej przez muzułmanów północy, chcąc nie chcąc, zaczął być uznawany za nieformalnego przywódcę tej części kraju. Wybrzeże Kości Słoniowej podzieliło się na dwa obozy – muzułmańską i głównie napływową północ oraz chrześcijańskie i zamieszkane przez rdzennych mieszkańców południe. Decyzja o przyznaniu biernego i czynnego prawa wyborczego wyłącznie tym, którzy od dwóch pokoleń zamieszkiwali kraj, w praktyce wykluczająca z życia politycznego niemal połowę społeczeństwa, w tym samego Ouattarę, okazała się fatalna w skutkach.

Wyrzucili go z domu, bo był gejem. Został zawodowym piłkarzem. Marzenie Richarda Kone

Reklama

Dwie wojny domowe

Ouattara wyjechał do Waszyngtonu. Zajmował tam wysokie stanowiska w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. W 1998 roku wrócił do krajowej polityki. Zamierzał kandydować na urząd prezydenta w wyborach, które miały zostać zorganizowane przez wojskowych po dokonanym przez nich zamachu stanu, odsuwającego od władzy Bedie. Nie został jednak dopuszczony ze względu na kwestię obywatelstwa. Po niespodziewanym zwycięstwie Laurenta Ggagbo popieranego przez chrześcijańskie południe, Robert Guei, kandydat junty wojskowej, unieważnił wybory. Wywołało to protesty w całym kraju i było bezpośrednim zapalnikiem wybuchu wojny domowej. Guei zginął już na jej początku, przez co muzułmańska północ znów skupiła się wokół Ouattary. W krwawym konflikcie zwyciężyli zwolennicy Ggagbo, co sprawiło, że Ouattara znów szukał schronienia na emigracji.

Powrócił w 2006 roku, by jeszcze raz zawalczyć o władzę. Po wielokrotnych przesunięciach i zmianach terminów ostatecznie elekcję przeprowadzono końcem 2010 roku. Według Komisji Wyborczej wygrał Ouattara, ale wynik ten został unieważniony przez Radę Konstytucyjną, która ogłosiła zwycięstwo Ggagbo. W efekcie obaj ogłosili triumfy i zostali niezależnie od siebie zaprzysiężeni na stanowisko prezydenta. To rozpoczęło półroczny okres nazywany II wojną domową w Wybrzeżu Kości Słoniowej. W wyniku konfliktu około miliona osób opuściło domostwa w obawie przed przemocą. Ponad sto tysięcy osób wyemigrowało do sąsiedniej Liberii. Walki zakończyły się kapitulacją Ggagbo. Osiemnaście lat po pierwszej próbie sięgnięcia po władzę, Ouattara wreszcie dopiął swego. Puchar Narodów Afryki zostanie w sobotę zainaugurowany na stadionie noszącym jego imię.

Odbudowa pod pretekstem futbolu

CAF, czyli ciało zarządzające afrykańską piłką nożną, przyznało krajowi organizację Pucharu Narodów Afryki ledwie trzy lata po zakończeniu wojny domowej. Odbudowa infrastrukturalna kraju i zszywanie podziałów wewnętrznych miało odtąd przez dekadę odbywać się pod pretekstem futbolu. Wszystko zostało podporządkowane zorganizowaniu najlepszego afrykańskiego turnieju w historii i pokazaniu światu, że Wybrzeże Kości Słoniowej znów jest wielkie. To przecież ambicja każdego kolejnego gospodarza dużej imprezy.

Pierwotnie czasu na przygotowania miało być znacznie mniej. Plany musiały jednak kilkakrotnie się zmieniać. Według pierwotnego przydziału turniej w 2019 roku miał się odbyć w Kamerunie. Iworyjczykom miała przypaść edycja z 2021 roku, a kolejną z 2023 roku zamierzano zorganizować w Gwinei. Wszystkie trzy miały się odbyć w czasie, który przypada na północnej półkuli na lato. Praktycznie żadne z ówczesnych założeń CAF nie zostało jednak spełnione.

Kamerun nie zdążył w pięć lat przygotować się do organizacji turnieju. W 2019 roku Puchar Narodów Afryki rozegrano więc w Egipcie. Kamerunowi dano jednak szansę przesunąć mistrzostwa rozgrywane w roli gospodarzy o dwa lata. To automatycznie skutkowało obsunięciem w kolejce także Wybrzeża Kości Słoniowej i Gwinei. W międzyczasie zorientowano się, że w czerwcu w Kamerunie nie będzie możliwości rozegrania turnieju, ze względu na panującą tam wówczas porę deszczową. Poprzedni Puchar Narodów Afryki odbył się więc w styczniu 2022 roku. A pół roku później uznano, że w Wybrzeżu Kości Słoniowej sytuacja będzie podobna. Puchar Narodów Afryki 2023 przesunięto więc na 2024 rok. Po drodze zastąpiono jeszcze Marokiem Gwineę w roli gospodarza kolejnego kontynentalnego turnieju.

Reklama

Rząd płaci posadą

Ouattara i jego ludzie mieli prawie dekadę, by dopiąć wszystko na ostatni guzik. Gdy więc we wrześniu zeszłego roku okazało się, że mecz przeciwko Mali, rozgrywany na przyszłej głównej arenie Pucharu Narodów Afryki, trzeba było przerwać po 45 minutach, bo stadionowy drenaż nie wytrzymał obfitych opadów deszczu, w Wybrzeżu Kości Słoniowej doszło do politycznego przesilenia. Posadą zapłacił za to premier Patrick Achi i cały jego gabinet. O ile prezydent kraju nie zmienił się od dwunastu lat, o tyle posada szefa rządu była w tym czasie bardzo chwiejna. Dwaj poprzednicy Achiego, namaszczeni przez samego Ouattarę na jego następców, zmarli nagle podczas sprawowania urzędu. Prezydent, choć krytykował podobne zagrywki w sąsiednich krajach, uznał wobec tego, że wystartuje w wyborach po raz trzeci z rzędu. W 2020 roku uzyskał reelekcję, z wynikiem 95% głosów. Opozycja wybory zbojkotowała.

Nowy premier Robert Beugre Mambe, mianowany ledwie trzy miesiące przed startem turnieju, otrzymał jednocześnie tekę ministra sportu. To jasno pokazuje priorytety. Iworyjczycy nie mogą sobie pozwolić na żadne organizacyjne problemy. Podobnie jak CAF, która znalazła się w ogniu krytyki po tym, jak fatalnie wyglądało zarządzanie tłumem podczas poprzednich mistrzostw w Kamerunie. Przy okazji meczu gospodarzy z Komorami doszło wówczas do tragedii, w której pod stadionem zginęło osiem osób.

Tym razem ludzi na stadionach powinno być jeszcze więcej. 29-milionowe Wybrzeże Kości Słoniowej jest zakochane w futbolu. Czterej jego sąsiedzi – Gwinea, Ghana, Mali i Burkina Faso – również zagrają w mistrzostwach. Ich fani na czas turnieju mogą wjeżdżać do Wybrzeża Kości Słoniowej bez wiz. Drużyny z odleglejszych zakątków kontynentu będą mogły liczyć na doping części z dwudziestu tysięcy wolontariuszy zatrudnionych do obsługi mistrzostw. Bilety będą rozdawane również dzieciom i młodzieży szkolnej oraz pracownikom instytucji publicznych. Wszystko po to, by trybuny nie straszyły pustkami. Turniej ma odbyć się w znacznie bardziej radosnej i kolorowej atmosferze niż toczone w trakcie pandemii mistrzostwa w Kamerunie.

Dekada wzrostu gospodarczego

Iworyjczycy zrobili wiele, by wszystko poszło dobrze. Rząd szacuje, że zainwestował miliard dolarów w organizację turnieju. Nie tylko zbudował cztery stadiony zupełnie od zera i gruntownie wyremontował dwa stare. Poprawił też infrastrukturę drogową i lotniczą oraz bazę hotelową. Było to sprzężone z boomem gospodarczym, który przeżywał kraj w ostatniej dekadzie. Do pandemii tempo wzrostu PKB wynosiło imponujące osiem procent. Czyniło to Wybrzeże drugą wśród najszybciej rozwijających się gospodarek kontynentu i czwartą na świecie. Koronawirus spowodował spowolnienie, ale krajowi udało się przez niego przejść w miarę suchą stopą. Wspomnienie o Abidżanie jako Paryżu Afryki, jak nazywano gospodarcze centrum kraju w czasach sprzed wojny domowej, znów zaczęło ożywać.

Problemów jednak nie brakuje. Puchar Narodów Afryki odbywa się w kraju zajmującym 138. miejsce na 190. klasyfikowanych pod względem bogactwa. Według najnowszej edycji raportu HDI, czyli rankingu krajów świata pod względem szeroko rozumianego rozwoju społecznego, Wybrzeże Kości Słoniowej zajmuje 159. miejsce na 191. Znajduje się zatem na samej granicy pomiędzy krajami średnio a słabo rozwiniętymi. W ostatnich latach regularnie spada w rankingach demokracji. Rozlewający się po sąsiednich krajach dżihadyzm oraz pucze destabilizujące Gwineę, Mali i Burkina Faso sprawiają, że kwestie stabilności i bezpieczeństwa wciąż są na pierwszym planie. Przyrost naturalny wyprzedza wzrost gospodarczy, rzucając dopiero stającemu na nogi państwu coraz pilniejsze wyzwania.

Chińska dyplomacja stadionowa

W tym kontekście nie wszyscy uważają, że zorganizowanie drogiego turnieju piłkarskiego i zafundowanie sobie wielomilionowych stadionów przyniesie wymierne korzyści komuś innemu niż… Chińczykom. Azjaci w Wybrzeżu Kości Słoniowej kontynuowali stadionową dyplomację, polegającą na budowaniu dużych obiektów sportowych tym, którzy pilnie potrzebują je postawić, w zamian za zacieśnienie więzów gospodarczych.

Podobny mechanizm był już wcześniej widoczny choćby w Gabonie czy w Gwinei Równikowej. Chińczycy brali udział w postawieniu trzech z sześciu aren tegorocznego Pucharu Narodów Afryki. Do 2020 roku zainwestowali w Wybrzeżu Kości Słoniowej 1,5 miliarda dolarów. Afrykańskie państwo pomiędzy 2016 a 2020 rokiem zwiększyło natomiast eksport dóbr naturalnych do Chin aż siedmiokrotnie. Nie wiadomo jeszcze, kto wygra Puchar Narodów Afryki na boisku, ale już wiadomo, że Chińczycy wygrali go na stadionach.

Sportowe centrum regionu

Na wszelkie wątpliwości co do zasadności organizacji turnieju władze odpowiadają jednak tak, jak władze każdego kraju szykującego dużą imprezę. Że to pretekst do wykonania skoku cywilizacyjnego w ciągu zaledwie kilku lat, okazja do zaprezentowania światu nowej twarzy. Zintegrowania społeczeństwa i dopalenia miejscowej turystyki, która obecnie stanowi 9% PKB. A stadiony? Mają nie stać się, białymi, nomen omen, słoniami. Także ze względu na niestabilność regionu.

W ostatnim czasie aż 27 meczów międzypaństwowych w Afryce nie mogło się odbyć w krajach, które formalnie miały być ich gospodarzami. Uniemożliwiały to bowiem względy bezpieczeństwa. Neutralny grunt w takich przypadkach najczęściej stanowiło Maroko. Wybrzeże Kości Słoniowej chce przejąć jednak część tego rynku. Oprócz tego próbuje już teraz organizować imprezy mniejszego formatu. W listopadzie rozgrywano tam finały Afrykańskiej Ligi Mistrzyń, a w 2017 Igrzyska Frankofońskie. Tego rodzaju wydarzeń ma być w następnych latach jeszcze więcej.

Odmłodzona drużyna Wybrzeża Kości Słoniowej, które dotąd triumfowało w Pucharze Narodów Afryki dwa razy (ostatni raz w 2015 roku), nie uchodzi za faworyta turnieju. Złote pokolenie, skupione wokół Didiera Drogby czy Yayi Toure skończyło już kariery. Kolejne nie jest aż tak utalentowane. Znanych nazwisk, jak Sebastien Haller, Franck Kessie czy Evan Ndicka w drużynie Jeana-Louisa Gasseta, mimo wszystko nie brakuje. Iworyjczyków nie było jednak na dwóch ostatnich mundialach. W Pucharze Narodów Afryki zaś od triumfu sprzed blisko dekady nie udało się im przebrnąć ćwierćfinału. Znacznie wyżej są dziś notowane reprezentacje Maroka, Algierii, Tunezji, Egiptu czy Senegalu.

Kurs 300 na wygrany zakład na gola Polski w meczu z Holandią - bonus 600 zł!Kurs 300 na wygrany zakład na gola Polski w meczu z Holandią - bonus 600 zł!

Kurs 300 na wygrany zakład na gola Polski w meczu z Holandią - bonus 600 zł!

  • Postaw kupon singiel za min. 2 zł na zakład z oferty przedmeczowej na gola Polski(typ zakładu: Polska Strzeli Gola – tak lub Polska – Liczba Goli – powyżej 0.5).
  • Jeśli typ okaże się poprawny, otrzymasz bonus 600 PLN!
  • Tylko dla nowych użytkowników. Rejestracja zajmuje 30 sekund

Kod promocyjny

SUPERWESZŁO

18+ | Graj odpowiedzialnie tylko u legalnych bukmacherów. Obowiązuje regulamin.

Sukces sportowy na własnej ziemi pozwoliłby umocnić w Iworyjczykach poczucie, że po bardzo trudnych latach ich kraj znowu idzie w dobrą stronę. Ambitny plan Alassany Ouattary zakłada, że do 2025 roku cała populacja kraju będzie miała dostęp do energii elektrycznej (wg danych za 2021 rok ten odsetek wynosił 71%). Zrealizowanie tego celu byłoby jeszcze bardziej spektakularne od wygranej w organizowanym przez siebie Pucharze Narodów Afryki. Ale spróbować wygrać i tak warto.

CZYTAJ WIĘCEJ:

Fot. Newspix

Patrzy podejrzliwie na ludzi, którzy mówią, że futbol to prosta gra, bo sam najbardziej lubi jej złożoność. Perspektywę emocjonalną, społeczną, strategiczną, biznesową, czy ludzką. Zajmując się dyscypliną, która ma tyle warstw i daje tak wiele narzędzi opowiadania o świecie, cierpi raczej na nadmiar tematów, a nie ich brak. Próbuje patrzeć na futbol z analitycznego dystansu. Unika emocjonalnych sądów, stara się zawsze widzieć szerszą perspektywę. Sam się sobie dziwi, bo tych cech nabywa tylko, gdy siada do pisania. Od zawsze słyszał, że ludzie nie chcą już czytać dłuższych i pogłębionych tekstów. Mimo to starał się je pisać. A później zwykle okazywało się, że ktoś jednak je czytał. Rzadko pisze teksty krótsze niż 10 tysięcy znaków, choć wyznaje zasadę, że backspace to najlepszy środek stylistyczny. Na co dzień komentuje Ekstraklasę w CANAL+SPORT.

Rozwiń

Najnowsze

EURO 2024

Historia a’la Piszczek. „Dwa dni temu byłem na wakacjach”, teraz strzelił gola

Szymon Piórek
2
Historia a’la Piszczek. „Dwa dni temu byłem na wakacjach”, teraz strzelił gola

Inne kraje

EURO 2024

Historia a’la Piszczek. „Dwa dni temu byłem na wakacjach”, teraz strzelił gola

Szymon Piórek
2
Historia a’la Piszczek. „Dwa dni temu byłem na wakacjach”, teraz strzelił gola
EURO 2024

Kacper Urbański – młody człowiek skazany na sukces. „On ma coś z Johana Cruyffa”

Jakub Radomski
4
Kacper Urbański – młody człowiek skazany na sukces. „On ma coś z Johana Cruyffa”

Komentarze

1 komentarz

Loading...