Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Z nami, ale nie o nas. Losowanie grup wstępem do pustki, którą poczujemy?

Paweł Paczul

Autor:Paweł Paczul

02 grudnia 2023, 18:54 • 3 min czytania 33 komentarzy

Przyznajcie – ilu z was nie wiedziało albo przynajmniej zapomniało, że dziś będzie losowanie grup Euro 2024? Na pewno znajdą się takie przypadki, na pewno też będzie ich więcej niż w przeszłości, kiedy byliśmy w losowania zaangażowani. Na dziś przecież nie jesteśmy. To znaczy na Euro, wciąż możemy pojechać, ale w kulkach polskiej flagi nie uświadczyliśmy – obecnie równie dobrze o wylosowanym zestawieniu może myśleć choćby Estonia.

Z nami, ale nie o nas. Losowanie grup wstępem do pustki, którą poczujemy?

Polska delegacja na ceremonię pojechała, bo pojechać musiała – absencja byłaby traktowana jak wywieszenie białej flagi, stwierdzenie, że my w tych barażach zbyt wielkich szans nie mamy, więc co będziemy się tarabanić.

Ale gdyby jej zabrakło – nic wielkiego by się nie wydarzyło. „Nie ma ich? Trudno, co zrobić”. Coś jak nieobecność tego średnio lubianego kolegi na imprezie, którego ostatecznie wypadało zaprosić, skoro przyszedł cały rok ze studiów. Niemniej jesteśmy dziś na poziomie Kazachstanu, Luksemburgu czy innej Gruzji. Przyjechać na ceremonię możemy, ale na końcu nikt nie będzie zdziwiony, jeśli ta obecność okaże się obecnością symboliczną.

I to jest ból, którego dawno nie uświadczyliśmy. Euro 2016 – obecni. Mundial 2018 – obecni. Euro 2020 – obecni. Mundial 2022 – też, jesteśmy. Jeśli coś ważnego działo się w europejskiej czy światowej piłce reprezentacyjnej, to przynajmniej na początku, z naszym udziałem. I to, co tu udawać, było po prostu fajne, nawet jeżeli choćby elita europejska rozrosła się do takich rozmiarów, że trudno nazywać ją elitą (co i tak nam nie przeszkadza z niej wypaść).

Czuć pustkę, do której nie chciało się wracać. Dzieje się coś ważnego, a my co, gramy trzecioplanową rolę i niewykluczone, że na końcu montażysta i tak nas całkowicie wytnie. I to może być przecież dopiero początek, na razie jeszcze tylko dokuczliwy, ostatecznie w piłkę dziś reprezentacje nie grają, ale w tym sequelu, dużo ważniejszym – pozostając w nomenklaturze filmowej – też może dla nas zabraknąć miejsca.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

I dopiero wtedy ta pustka rozrośnie się do gigantycznych rozmiarów. 24 europejskie kraje będą odliczać dni do zbliżającego się turnieju. Analizować, dyskutować, kogo powołać, kogo nie, jakie mają szansę w mistrzostwach, na kogo uważać, gdzie szukać swoich szans. Euforia. Znaliśmy ją z poprzednich lat. Wiedzieliśmy, że nie mamy większych szans na bardzo dobry wynik, a człowiek-kibic i tak się łudził.

A nuż, dlaczego nie, to w końcu turniej. Czekało się z tą głupią, ale jednak nadzieją. Wiadomo, miało to swoje złe strony, bo telewizje informowały nawet o zjedzonym śniadaniu przez kadrowiczów, niemniej miało to swój urok.

Jeśli nie pojedziemy na Euro, to co nam zostanie? Wiadomo, że oglądać te mistrzostwa i tak będziemy, ale to przecież nie to samo. Można sobie wybrać inną reprezentację, której będzie się kibicować, lecz właśnie – to nie to samo.

Jeśli chcemy się cieszyć, to chcemy się cieszyć z bramek Lewandowskiego, nie Andraża Sporara.

Jeśli musimy się wściekać, to musimy się wściekać na Lewandowskiego, a nie na Andraża Sporara.

To wszystko będzie tylko tanim zamiennikiem, by ostatecznie i tak smakować lizaka przez szybę. Ten wciąż możliwy awans jest cholernie ważny, a dzień taki jak ten, dosadnie nam o tym przypomina. Jakkolwiek patetycznie to zabrzmi – naród potrzebuje takich emocji, bo też akurat na te 90 minut, ba, niech to będzie 270 minut przez cały turniej, się jednoczy.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Sami wiecie – inaczej się funkcjonuje, gdy gramy duży turniej. Nadzieje, radości, złości, euforie, wściekłości. Emocje. Jakiekolwiek, ale emocje. Bez reprezentacji na mistrzostwach ich nie będzie.

Dziś boli, że losowano tak właściwie bez nas. Jaki więc będzie ból, gdy na boiska wyjdą też bez nas?

WIĘCEJ O REPREZENTACJI:

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń

Najnowsze

EURO 2024

Komentarze

33 komentarzy

Loading...