Reklama

Najsłabszy z ulubieńców Luisa Enrique

Paweł Ożóg

Autor:Paweł Ożóg

06 czerwca 2022, 14:17 • 7 min czytania 3 komentarze

Ma zaledwie dwadzieścia jeden lat. Cała kariera stoi przed nim otworem, ale już doświadczył futbolu, z którym większość piłkarzy nigdy nie będzie miała styczności. W jego CV znajdziecie występy w Manchesterze City i FC Barcelonie, szesnaście spotkań w reprezentacji Hiszpanii. Jednak wciąż należy go traktować jako melodię przyszłości, którą słyszymy w teraźniejszości. O kim mowa? O Ericu Garcii, który mimo popełniania wielu błędów i tak regularnie dostaje szanse od Luisa Enrique. Młody Hiszpan cieszy się dużym zaufaniem selekcjonera, ale czy aby nie zbyt dużym?

Najsłabszy z ulubieńców Luisa Enrique

Eric Garcia w kadrze Hiszpanii

[Toc]

Plotki, kontrowersje i debiut

Eric Garcia i jego powołania do kadry A od początku budziły kontrowersje wśród kibiców i ekspertów. Ba, w tym kontekście pojawiały się nawet teorie spiskowe. Sugerowano, że Garcia dostawał zaproszenia na zgrupowania reprezentacji tylko ze względu na przyjaźń jego agenta (Ivana de la Penii) z selekcjonerem. Swego czasu ten temat zrobił się głośny i wraca jak bumerang po każdym słabszym meczu Hiszpana. Tego typu doniesienia należy traktować z przymrużeniem oka, ale gdy brakuje argumentów sportowych, każda plotka może stanowić doskonałą podkładkę dla wielostronicowych wywodów.

Młody Hiszpan otrzymał pierwsze powołanie do reprezentacji we wrześniu 2020 roku, choć jego sytuacja w klubie nie należała do łatwych. Selekcjonerowi La Roja to nie przeszkadzało. Garcia wszedł z ławki już w meczu z Ukrainą i rozegrał nieco ponad 20 minut. Hiszpanie wygrali wysoko, debiutant nie zdołał niczego zepsuć, więc obyło się bez głośnych wątków pobocznych. Liczono, że w kolejnych miesiącach sytuacja Garcii w klubie nieco się poprawi i Luis Enrique nie będzie musiał bazować wyłącznie na potencjale gracza. Skończyło się na złudzeniach i myśleniu życzeniowym, ale Lucho z uporem maniaka trzymał się pierwotnej koncepcji.

Reklama

Na przekór krytykom

Mało tego, Garcia był podstawowym graczem we wszystkich marcowych meczach eliminacji do mistrzostw Europy. Rywale nie byli wymagający (Grecja, Gruzja i Kosowa), ale i tak wydawało się, że młody piłkarz dostaje te szanse na wyrost. W klubie nadal był tylko zmiennikiem i piątym kołem u wozu, które chciało opuścić szeregi Obywateli na rzecz Dumy Katalonii. Zresztą, rzućcie okiem na zestawienie dwóch ostatnich sezonów Erica Garcii w Manchesterze City.

19/20:

  • 788′ w Premier League,
  • 270′ w rezerwach,
  • 180′ w FA Cup,
  • 180′ w Lidze Mistrzów

20/21:

  • 380′ w Premier League,
  • 180′ w FA Cup,
  • 90′ w EFL Cup,
  • 208′ w Lidze Mistrzów.

Nie wygląda to jak laurka etatowego reprezentanta Hiszpanii. Bardziej wykaz spotkań reprezentanta kraju losowanego z trzeciego koszyka. Czas spędzony na boisku nie uprawniał go do gry w kadrze, ale selekcjoner był innego zdania. Nie raz nieoczywiste decyzje Luisa Enrique się broniły (np. stawianie na Pedriego, później Gaviego) i oczywiście ma prawo do zachowania suwerenności. Jednak nie sposób dojść do wniosku, że eksperymentem ze środkowym obrońcą sporo ryzykował i wciąż ryzykuje.

Podczas EURO 2021 Garcia zagrał w ostatnim meczu grupowym, w 1/8 finału i w półfinale. Spisywał się przyzwoicie, ale nie wytrzymywał trudów spotkań. Nie był gotowy na taki wysiłek, co już dawało do myślenia. Łapały go skurcze, momentami brakowało mu tchu, by szybciej podbiec. To było do przewidzenia, bo żaden trening nie jest w stanie odwzorować meczowych obciążeń, jeden do jednego.

Nowy klub, stare problemy

Latem 2021 transfer Garcii stał się faktem. Zmiana klubu miała pozytywnie wpłynąć na tego zawodnika. Oczekiwano, że będzie rósł z tygodnia na tydzień, ale z wielu powodów tak się nie stało. Trzeba przyznać, że w Barcelonie gra zdecydowanie częściej niż w poprzednim klubie, co niewątpliwie jest na plus. Rozegrał łącznie 35 meczów w Manchesterze City i już 36 w FC Barcelonie. Jednak wiele rzeczy wciąż się nie zmienia. Być może Hiszpan mocno pracuje nad sobą, ale wciąż ma wiele widocznych skaz. Gdyby trafił do Blaugrany z czasów jej świetności, to większość sezonu spędziłby w pozycji siedzącej. Takie są fakty.

Reklama

Gdyby tak się zastanowić, to przy założeniu, że w FC Barcelonie wszyscy są zdrowi, Garcia w takim układzie jest tylko zmiennikiem dla duetu: Gerard Pique i Ronald Araujo. A jego sytuacja może jeszcze ulec pogorszeniu, jeśli Duma Katalonii zakontraktuje nowego stopera. Dlatego należy zadać pytanie, czy wiara selekcjonera w tego piłkarza nie jest przesadzona. Miewa mecze, w których rzeczywiście Garcię jest za co chwalić. Natomiast przeplata je spotkaniami, po których wydaje się, że dla niego może okazać się sufitem kariera w stylu Marca Bartry. Czyli taka – hmm, średnia.

Jeśli drużyna dominuje, Garcia czuje się jak ryba w wodzie. Potrafi jednym podaniem przyspieszyć akcję i przesunąć grę o kilkadziesiąt metrów. Tego atutu nikt mu nie odbiera. Schody zaczynają się, gdy trzeba wykazać się cechami środkowego obrońcy. Siłą, agresją, zdecydowaniem, a Eric momentami sprawia wrażenie zawodnika, który mentalnie zatrzymał się w drużynach młodzieżowych. Nie jest gościem, który zrobi wszystko, by zatrzymać piłkę i rywala. Nie potrafi wsadzić nogi tam, gdzie klasowy stoper wsadziłby nawet głowę.

Do tego dochodzi aspekt fizyczny. Jakiś czas temu Santiago Canizares rzucił tezą, że obrońca nie może być ładny, bo żaden napastnik nie będzie się go bał. Nie nam oceniać urodę graczy, ale można te słowa parafrazować i przyznać, że lepiej, gdy stoper nie prezentuje się i nie wygląda jak ułożony chłopiec. Powinien przynajmniej postawą stwarzać pozory zakapiora, ale tego brakuje 21-latkowi. Nie róbmy z futbolu gry dla prymitywów, ale granie z Garcią niekiedy oznacza pójście na polowanie z grzecznym kotkiem, który nawet nie zadrapie. Nie ruszy agresywnie, nie nadrobi dystansu w biegu. Prędzej stanie bezradnie i minie się z piłką.

Oczko w głowie selekcjonera

Można mówić, że Luis Enrique poszukuje konkretnego profilu gracza, który pozwoli przesuwać ataki do przodu, ale obrońca musi też umieć bronić. Raul Albiol i Nacho (piłkarze bez powołania) może nie operują tak dobrze futbolówką… Ale są znacznie pewniejsi w grze obronnej, czego nie można bez zająknięcia powiedzieć o Garcii.

Selekcjoner widzi w nim coś, czego wiele osób nie jest w stanie dostrzec lub czego młody Hiszpan nie potrafi jeszcze w pełni sprzedać. Ok, ma dobre wyprowadzenie piłki i zapewne więcej atutów piłkarskich niż połowa piłkarzy występujących na jego pozycji, ale… No właśnie, jest tykającą bombą zegarową. To nie jest gwarant sukcesu, który poratuje drużynę. To nie jest pewniak, którego posyłasz na plac gry i na tym kończą się twoje zmartwienia. Dlatego zastanawia fakt, że nadal dostaje tyle szans w reprezentacji.

Czy Luis Enrique sabotuje drużynę narodową? Nie, bez przesady. Same powołania można zrozumieć. Inwestycja w przyszłość i te sprawy, ale z tą grą tu i teraz już niekoniecznie. Może lepiej byłoby dać temu piłkarzowi czas na refleksję i chłodne spojrzenia na swój rozwój. Trzeba znaleźć kompromis między wiarą w zawodnika a obecnym stanem rzeczy, ale w tym przypadku te proporcje są nieco zaburzone. Lucho daje Garcii szanse na wyrost, z których ten nie jest w stanie w pełni skorzystać. Piłkarz Barcelony popełnia sporo błędów i prawdopodobnie dziś Luis Enrique jest jedynym trenerem na świecie, który z takim uporem stawiałby na tego zawodnika.

Żeby nie być gołosłownym, skupmy się na jego ostatnich trzech występach w narodowych barwach. W finale Ligi Narodów pozwolił wbiec za plecy Kylianowi Mbappe. I w ten sposób Francuzi zdobyli gola, który zdecydował o ich triumfie. W meczu z Albanią przy jedynej bramce Albańczyków zawinił Pau Torres, ale zabrakło odpowiedniej komunikacji stoperów i bramkarza. Wcześniej w pierwszej połowie niewiele brakowało, by Garcia sprokurował rzut karny. Wczoraj w decydującym momencie nie przerwał akcji Czechów, co skończyło się stratą gola. Jasne, nastąpił efekt domina i wielu jego kolegów dołożyło trzy grosze do tego, ale klasowy stoper jest od tego, by w decydującym momencie gasić pożary.

Garcia często oblewa takie testy, ale jeszcze raz podkreślamy – w piłkę grać potrafi. Dużo pracy przed nim, bo za moment może stać się kozłem ofiarnym i przylgnie do niego łatka, której nie będzie mógł się łatwo pozbyć. Coś jak bramkarze, którzy dobrze grają nogami, ale interwencje rękami sprawiają im problemy.

WIĘCEJ O HISZPAŃSKIEJ PIŁCE:

Fot. Newspix

Redakcyjny defensywny pomocnik z ofensywnym zacięciem. Dziennikarski rzemieślnik, hobbysta bez parcia na szkło. Pochodzi z Gdańska, ale od dziecka kibicuje Sevilli. Dzięki temu nie boi się łączyć Ekstraklasy z ligą hiszpańską. Chłonie mecze jak gąbka i futbolowi zawdzięcza znajomość geografii. Kiedyś kolekcjonował autografy sportowców i słuchał do poduchy hymnu Ligi Mistrzów. Teraz już tylko magazynuje sportowe ciekawostki. Jego orężem jest wyszukiwanie niebanalnych historii i przekładanie ich na teksty sylwetkowe. Nie zamyka się na futbol. W wolnym czasie śledzi Formułę 1 i wyścigi długodystansowe. Wierny fan Roberta Kubicy, zwolennik silników V8 i sympatyk wyścigu 24h Le Mans. Marzy o tym, żeby w przyszłości zobaczyć z bliska Grand Prix Monako.

Rozwiń

Najnowsze

EURO 2024

LIVE: Czas na rozstrzygnięcia w grupie B. Chorwaci za burtą?

Rzepecki  &  Stec
8
LIVE: Czas na rozstrzygnięcia w grupie B. Chorwaci za burtą?

Komentarze

3 komentarze

Loading...