Reklama

Milan wraca na tron!

redakcja

Autor:redakcja

22 maja 2022, 20:16 • 3 min czytania 23 komentarzy

No i stało się! Milan po przeszło dekadzie niepowodzeń powraca na tron w Serie A. Kiepsko się w okresie tej ligowej niemocy wiodło Rossonerim, oj, kiepsko. Bywały takie okresy, gdy bezpieczeństwo finansowe i generalnie przyszłość całego klubu stały pod olbrzymim znakiem zapytania. Bywały takie momenty, gdy kibice ekipy z San Siro nie mogli patrzeć na wyjściową jedenastkę ulubionego zespołu bez poczucia zażenowania. Pewnie także dlatego mediolańczycy sięgnęli dzisiaj po upragnione trzy punkty z aż tak wielkim animuszem. Tak naprawdę wszystko było jasne już po pierwszej połowie. Sassuolo zostało zmiecione z powierzchni boiska przez rozpędzony Milan.

Milan wraca na tron!

Bo dziś gra toczyła się nie tylko tytuł. Stawką spotkania było również ostateczne przywrócenie Milanowi godności.

Sassuolo – Milan. Nawałnica przyniosła efekt

Właściwie to dziesięć minut meczu wystarczyło, by Milan wyraźnie zasygnalizował, że ma zamiar rozstrzygnąć rywalizację z Sassuolo jak najszybciej, żeby uniknąć ewentualnej nerwówki w drugiej połowie. Defensywa gospodarzy kompletnie nie nadążała za szarżami rozjuszonych mediolańczyków. Zwłaszcza po prawej stronie bloku obronnego zionęła olbrzymia dziura. Z czego ochoczo korzystali hasający tam w najlepsze Theo Hernandez oraz Rafael Leao. Przede wszystkim ten drugi. Co chłop ma za pokrętło w nodze, co za swobodę dryblingu, co za przyspieszenie i – tak po prostu – boiskową fantazję. Czasami nadużywa się powiedzonka, że ofensywny piłkarz mijał obrońców jak tyczki na treningu, ale tutaj naprawdę tak to wyglądało. Leao po prostu nie interesował się tym, że otaczają go rywale.

Grał. Bawił się. I raz po raz zagrażał bramce Sassuolo.

Dopiął swego w 17. minucie meczu, gdy jego akcję wykończył strzałem niezatapialny Olivier Giroud. Piętnaście minut później Milan prowadził już dwiema bramkami – znów na listę strzelców wpisał się doświadczony Francuz, znów asystę zanotował niezmordowany Portugalczyk. Wreszcie w 36. minucie słaniające się na nogach Sassuolo znokautował definitywnie Franck Kessie. Leao skompletował zaś hat-trick asyst.

Reklama

Trzeba zaznaczyć wyraźnie – trzybramkowa przewaga Rossonerich to był najniższy wymiar kary dla Sassuolo. Gdyby przyjezdni przed przerwą pięć goli, nikt z podopiecznych Alessio Dionisiego nie mógłby narzekać na niesprawiedliwy rezultat. To była absolutna deklasacja.

Sassuolo – Milan. Formalność dopełniona

Po przerwie, co dość naturalne, tempo gry nieco spadło. W sumie to można się nawet pokusić o stwierdzenie, że chwilami inicjatywa należała do gospodarzy. Gracze Milanu koncentrowali się po prostu na dowiezieniu bezpiecznego prowadzenia do końcowego gwizdka arbitra. Nieco emocji wniosło na murawę dopiero pojawienie się Zlatana Ibrahimovicia, który na dwadzieścia minut przed końcem gry zmienił Giroud. Widać było, że Ibra – co tu kryć, jedna z najbardziej inspirujących postaci dla odrodzenia klubu w ostatnich latach – ma wielką ochotę, by postawić na mistrzostwie swój dodatkowy stempelek w postaci bramki. Finalnie nie udało mu się tego jednak dokonać – raz wprawdzie wpisał się na listę strzelców, lecz na spalonym był asystujący mu… Leao.

Tylko czy ma to teraz jakiekolwiek znaczenie? Żadnego.

Milan wygrał 3:0, odzyskał mistrzostwo Włoch i wysłał piłkarskiemu światu dobitny sygnał: ubiegłoroczna zwyżka formy nie była przypadkiem, splotem szczęśliwych okoliczności. Znowu jesteśmy wielcy, znowu znajdujemy się na fali wznoszącej, znowu musicie się z nami liczyć. Oczywiście utrzymanie się na szczycie Serie A nie będzie łatwe – podrażniony Inter Mediolan, który też dzisiaj wygrał swój mecz, z pewnością nie odpuści. Juventus spróbuje się odkuć. Ale to przyszłość, na pewno jawiąca się w tej chwili kibicom Rossonerich jako niezwykle odległa. Oni teraz mają swój moment długo wyczekiwanej euforii.

SASSUOLO – MILAN 0:3 (0:3)

O. Giroud 17′ 32′, F. Kessie 36′

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O WŁOSKIM FUTBOLU:

fot. NewsPix.pl

Najnowsze

Piłka nożna

Komentarze

23 komentarzy

Loading...