Zwykle wali prosto z mostu. Nie ściemnia, nie kłamie. Zawsze prawda i tylko prawda, nawet jeśli tylko jego prawda, taka jest prawda. Przejawia zachowania narcystyczne i snobistyczne, nie stroni od ambon i kaznodziejstwa, a jednak przez kilkanaście miesięcy ukrywał przed światem swoją żmudną walkę z rakiem prostaty. Do szpitala przedostawał się tylnymi drzwiami, w godności i z dala od blasku fleszy przeszedł dwadzieścia pięć sesji napromieniowania. Oto krótka historia krzepiącego zmartwychwstania Louisa van Gaala.

Zmartwychwstanie Louisa van Gaala

Vincent van Gogh, malarz postimpresjonistyczny i wielki rodak Louisa van Gaala, namalował kiedyś urzekający swoją prostotą obraz – na krześle siedzi stary człowiek, twarz ukrywa w zaciśniętych dłoniach. „Stary człowiek w smutku” czy też „U progu wieczności” przedstawia pensjonariusza domu starców w Hadze, którego wizja towarzyszyła van Goghowi właściwie od samych początków artystycznej drogi do ostatnich dni tragicznego życia. Najpierw powstał ołówkowy rysunek osowiałego starca, następnie żywsza, kolorowa, typowa dla tego artysty obrazowa wersja dzieła, która zyskała kultowy status. „Portret rozpaczy? Tak można by określić wczesny rysunek, lecz późny obraz ekonomią środków, świetlistością barw przywołuje uczucie spokoju, pogodzenia, akceptacji losu”, pisał Wojciech Karpiński w „Fajce van Gogha”. Istnieje coś z afirmatywnej postawy starca z „U progu wieczności” w urzekającym wdzięku żywota Louisa van Gaala.

Czy twardziel szlocha?

Louis van Gaal zawsze przywdziewał maskę twardego skurczybyka. Nieprzypadkowo w ojczyźnie tytułują go dumnie – Żelazny Tulipan. Dennis Bergkamp twierdził, że „wszyscy byli u niego równi”, a w jego nomenklaturze „nie istniała instytucja pana gwiazdy”. Od wczesnych lat dziewięćdziesiątych toczył osobistą i filozoficzną wojnę idei z wielkością Johana Cruyffa, a kiedy przejmował stery w Ajaksie Amsterdam przedstawiał się dumnie i pysznie słowami „cóż, tylko pogratulować, właśnie zatrudniliście najlepszego trenera na świecie!”, żeby za kilka lat podważyć cały dorobek cywilizacyjny Barcelony i rzucić buńczucznie, że przez sześć lat pracy w stolicy Holandii osiągnął więcej niż Duma Katalonii przez wiek swojego istnienia.

Nie znał pojęcia hierarchii. Wyznawał surowe, konserwatywne zasady obchodzenia się z szatnią. Spóźniłeś się minutę, wyciągał ci z szafki portfel i po szefowsku egzekwował grubą karę. Nie trafiłeś klubową koszulką do kosza na brudne rzeczy do prania, kazał ci grzecznie przeprosić i własnoręcznie uprać zabłocone łachy. Wydawało ci się, że nie musisz taszczyć ze sobą siatek z żelastwem i piłkami podczas treningów, bo wyręczą cię kitmani i młodzicy, guzik prawda, sprzęt noszą wszyscy, koniec dyskusji.

W Bayernie przechadzał się po szatni i w epifanii mamrotał, że „jest jak Bóg, nigdy nie choruje i zawsze ma rację”, żeby zaraz – jak barwnie opisywał to Luca Toni – obnażyć się przed swoimi piłkarzami w geście natchnionej potrzeby udowodnienia im, że kto jak kto, ale on ma jaja i potrafi zrobić z nich użytek. Dzielił ludzi na przyjaciół i wrogów. Jeśli drużyna szła za nim w ogień, bronił jej na wszystkich frontach i zapełniał klubowe półki kolejnymi trofeami. Jeśli jednak zespół buntował i burzył się na jego metody, bywał nieprzejednany i ponosił klęskę.

Przyklejano mu przeróżne łatki – narcyza, egoisty, megalomana, efekciarza, bubka, fanfarona, buca, egotysty, zarozumialca, samochwała, kabotyna. Na każde określenie przypadała chociażby jedna pyszna anegdotka, a on sam, lubujący się w obronie własnego zdania na każdy temat w spięciach retorycznych z dziennikarzami, tylko podkręcał domorosłe psychoanalizy.

– Wszyscy myślą, że jestem narcyzem. W rzeczywistości jestem przeciwieństwem samolubności. W piłce czasami trzeba komuś dać kopa, trochę podostrzyć, trochę poudawać. Media mnie lubią, bo udzielam uczciwych odpowiedzi. Ilu ludzi w piłce nożnej robi tak samo, wali prosto z mostu? Niewielu. Nie kłamię. Zawsze prawda. Okej, może tak nie do końca, może to moja prawda, a ktoś ma inną. Ale taka jest prawda – uśmiechał się w BBC.

Niekiedy jednak zza fasady twardego skurczybyka wyłaniał się wrażliwiec. Chociażby kiedy – jak relacjonował Philippe Christanval – Louis van Gaal rozbeczał się dziecięcymi łzami podczas ostatniej szatniowej przemowy po zwolnieniu z Barcelony. Albo kiedy – szczerze lub nieszczerze – przyznawał swojego czasu, że wzrusza się każdego dnia, bo poruszają go wszelkie objawy dobra i człowieczeństwa. Zapytano go też kiedyś:

– Louis, kiedy ostatni raz prawdziwie płakałeś?

– W 1994 roku. Kiedy umarła moja ukochana żona.

„Suka Van Gaala ma raka”

Zdjęcie pierwsze. Boazeria. Dwa mięciutkie barowe krzesła. Dwa uśmiechy. Ona w białej sukience bez dekoltu. On w gustownie dopasowanym garniturze. Ona z papierosem w ręku. On ze szklanką zimnego napoju. Ona modnie uczesana, on pozujący trochę na połączenie młodego Leonardo di Caprio z młodym Mattem Damonem w odzieniu rodem ze „Stowarzyszenia Umarłych Poetów”. Ona to Fernanda Obbes. On to Louis van Gaal.

To była miłość od pierwszego wejrzenia, przekonywali ich przyjaciele. On miał osiemnaście lat, ona szesnaście. Louis van Gaal, który urodził się na początku lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia w katolickiej rodzinie jako najmłodszy z dziewięciorga rodzeństwa, znał tylko tradycyjne wzorce familijnego pożycia, więc Fernanda Obbes, dziewczyna poznana na spotkaniu kościelnego stowarzyszenia młodzieżowego nieopodal jego domu, wydała mu się idealną kandydatką na żonę. Pobrali się, gdy on miał dwadzieścia jeden lat, a ona dziewiętnaście. Na zdjęciach z dnia ślubu wyglądają na zakochanych. Ich miłość zaowocowała dwójką potomstwa – Brendą i Renatą.

Żyli razem szczęśliwie, ale nie dane im było żyć razem długo. Jakby złowrogi los chciał urzeczywistnić gorzką poetycką prawdę Wisławy Szymborskiej – „człowiek, który nie poczuł smaku swoich łez – nie jest prawdziwym człowiekiem”. Fernanda Obbes zachorowała na raka trzustki i wątroby. Lekarze dawali jej niewielkie szanse, ale Louis van Gaal stawał się popularnym i wpływowym trenerem, więc wykorzystał swoje chody i zapewnił żonie opiekę najwybitniejszych specjalistów w Holandii. W końcu nadzieja zgasła, Fernanda Obbes najpierw bardzo osłabła, a następnie zmarła w 1994 roku, czyli na rok przed tym – jakkolwiek obrzydliwie to brzmi – jak Louis van Gaal sięgnął po uszaty puchar Ligi Mistrzów.

Holenderski szkoleniowiec krył się za maską twardego skurczybyka. Próbował zgrywać twardego, choć w środku coś w nim pękało. Nie mógł pozwolić sobie na słabość, bo wrogie mu środowisko polowało na jego miękkości i tkliwości. Dość powiedzieć, że na jednym z najbardziej haniebnych transparentów w historii piłkarskiego pseudo-kibicowania zwolennicy drużyny przeciwnej Ajaksowi napisali: „Van Gaal, heeft een kankerwijf”, czyli w wolnym tłumaczeniu „suka Van Gaala ma raka”. Nie było w tym ani przypadku, ani choćby najbardziej prymitywnej gry słów. „Wijf” to wulgarne określenie na kobietę tłumaczone właśnie jako „suka”, „szmata” czy „kurwa”. Bezradność wobec takiej niegodziwości musi zostawiać trwały ślad na ofierze i jej bliskich.

Emerytura, która nie była emeryturą

Truus, druga żona Louisa van Gaala, zdobyła serce wielkiego holenderskiego trenera swoją dojrzałością. Kiedy bowiem zakochiwała się we wdowcu z dwójką sierot, musiała zaakceptować całą powagę i cały ciężar takiego stanu rzeczy. Louis van Gaal, podkreślający na każdym kroku, że Truus to „wielka miłość jego życia”, często dumnie wspomina, iż w ich wspólnym domu zawsze na honorowym miejscu znajduje się zdjęcie Fernandy Obbes.

Ale to dzięki Truus świat czasami dowiadywał się o ludzkiej twarzy jej męża. Że lubi wieść spokojne życie sybaryty, że nie potrafi zrobić sobie kawy, że pyka sobie z nią w tenisa, że kompulsywnie ogląda mecze piłki nożnej, że lubi popijać Rioję, Rieslinga, nie przepada za francuskimi winami, a w ogóle to wyżej ceni sobie kieliszek z białym niż czerwonym kilkunastoprocentowym nektarem. Państwo Van Gaal ubóstwiają portugalski rejon Algarve. W 2008 holenderskie małżeństwo wykupiło willę na wybrzeżu malowniczo usytuowanym nad Oceanem Atlantyckim i uczyniło z niej swoje arkadyjskie sanktuarium.

Przez lata Truus, żon i sekretarka sławnego męża w jednym, wyczekiwała zasłużonej emerytury Louisa, który obiecał jej, że rzuci zawód w wieku pięćdziesięciu pięciu lat. Obietnicy nie dotrzymał, choć sam twierdzi, że wszyscy od samego początku wiedzieli, kiedy ta droga dobiegnie końca. Wszyscy z wyłączeniem żony. Holender lubi też mówić, że czuje się spełniony, bo prowadził reprezentację Holandii i największe kluby w wielu krajach. W Holandii – Ajax i Alkmaar, w Hiszpanii – Barcelonę, w Niemczech – Bayern, w Anglii – Manchester United. Kiedy przejmował tę ostatnią drużynę wiedział, że czeka go tam ostatni taniec.

– Powinienem był wtedy przyjąć ofertę Tottenhamu, bo to była drużyna znacznie bardziej perspektywiczna, ale pomyślałem sobie, że skoro to ma być moja ostatnia praca, to wezmę Manchester United na dwa lata, żeby wpisało się to w profil całej mojej kariery trenerskiej. To nie miało prawa się udać. Tam było za wielu starych zawodników, drużyna potrzebowała przebudowy i absolutnie nie dziwię się, że zespół przejął Jose Mourinho, bo to znacznie lepszy trener ode mnie. Wystarczy spojrzeć na moją gablotę z trofeami i jego gablotę z trofeami – mówił Van Gaal w BBC.

Bo u sterów Czerwonych Diabłów mu nie poszło. Wygrał tylko Puchar Anglii, w lidze zajmując piąte i czwarte miejsce. Poniżej oczekiwań. Miesiąc po odejściu z północnej Anglii, dostał wiele ofert z różnych zakątków świata. Wbrew temu, co obiecywał, chciał nawet przejąć Feyenoord Rotterdam, ale tym razem posłuchał się żony, która kategorycznie się na to nie zgodziła. Trochę później oficjalnie i bardzo zdecydowanie ogłosił, że usuwa się w cień i nie zamierza już podejmować żadnej pracy.

Wraz z żoną, dziećmi i wnukami przeprowadził się do portugalskiego Algavre. Komfort i szczęście swojego emeryckiego życia wycenił na trzy i pół miliona euro, bo tyle właśnie kosztował go portugalski apartament. W 2018 wymieniano go w gronie kandydatów do objęcia stanowiska selekcjonera reprezentacji Holandii, czasami występował na międzynarodowych kursach szkoleniowych dla trenerów, ale te wszystkie aktywności ograniczał do przyzwoitego minimum. On był zadowolony z siebie, żona nie narzekała. Aż w sierpniu 2021 roku błądząca holenderska federacja ogłosiła go nowym selekcjonerem reprezentacji Oranje. Na półtora roku, na najważniejszy etap eliminacji do mistrzostw świata i sam katarski mundial.

Żeby ostatni taniec nie był ostatnim pląsem

Louis van Gaal to żadna popierdółka, żaden dziadyga, żaden tetryk, a człowiek i trener z krwi i kości, który nie dość, że zazwyczaj stawia na swoim, to jeszcze dba w tym wszystkim o jakieś większe dobro piłki nożnej, więc skopie tyłki malkontentom, którzy będą próbowali udowodnić, że on stoi w miejscu, a świat futbolu mknie do przodu i zostawia go za sobą. Taką wizję trzeciej kadencji siedemdziesięcioletniego szkoleniowca przedstawiał Jonathan Wilson, uznany brytyjski autor, na łamach Guardiana.

Pierwsza anegdotka z jego tekstu.

„Siedemdziesięciolatek podchodzi do dwudziestoczterolatka. Stary uważnie przygląda się temu, co ogląda młody. Marszczy czoło, wznosi ręce w ostentacyjnym geście niedowierzania.

– Czy te samochody teraz naprawdę się ścigają? – pyta stary wyraźnie zdezorientowany i ciągnie: – Naprawdę lubisz to oglądać? Mnie kompletnie się to nie podoba! Takie „Mieeeeuv, Mieeeuuv” [dźwięk jest majestatycznie holenderski]

Tak oto Louis van Gaal skomentował pasję Frenkiego de Jonga do oglądania wyścigów Formuły 1”.

Druga anegdotka z jego tekstu.

„Siedemdziesięciolatek podaje rękę dwudziestolatkowi.

– Jestem zaszczepiony. A ty? – pyta Louis van Gaal

– Tak, ja też – odpowiada Jurrien Timber.

– Dzięki Bogu, że nie jesteś foliarzem!”.

Młodzież go kupiła. W dziewięciu meczach na jej czele wygrał sześć razy, trzy razy zremisował, ani razu nie przegrał. Brawurowo wprowadził Holandię na mistrzostwa świata, po drodze masakrując choćby Turcję w wymiarze 6:1. Bilans bramkowy? Dwadzieścia siedem goli strzelonych, siedem bramek straconych. Louis van Gaal tryskał energią, chęcią pracy i aktywności, jakby pchany jakimś bergsonowskim elan vital, pędem życia. W listopadzie podczas powrotu do hotelu na zgrupowaniu poślizgnął się i doznał urazu biodra. Przez to przedmeczowe zajęcia musiał prowadzić z wózka golfowego. Jeździł nim po boisku treningowym i nie tracił humoru.

– Dobrze, że na pierwszym roku studiów musiałem się nauczyć nazwy każdej kości, to teraz wiem, co mi dokładnie dolega. Każdy ruch sprawia mi ból. Ale chłopaki i ludzie ze sztabu chcieli, bym z nimi został. Dlatego muszę poruszać się na wózku inwalidzkim, a na trening przyjechałem z szoferem – śmiał się van Gaal.

Wojował z zepsuciem środowiska. Wyśmiewał myśli Erika ten Haga o objęciu Manchesteru United. Krytykował ideę przeprowadzania mistrzostw świata w łamiącym prawa człowieka i przesiąkniętym korupcyjną zgnilizną Katarze. Kłócił się z zapałem godnym lepszej sprawy o ustawienie, w ramach którego powinna operować reprezentacja Holandii. Za każdym jego ruchem krył się zarażający entuzjazm, każde słowo wpisywało się w szerszą narrację pochwały trenerskiego żywota.

I wtedy zasiadał w studiu telewizyjnego talk show Humberto, które Louis van Gaal zwykł jest traktować jako tubę do przedstawiania swoich poglądów na przeróżne poważne tematy. Zdarzyło mu się już opowiadać tam o mrokach popularności i krzyczeć do swojej interlokutorki, że nie ma pojęcia, co to znaczy niemożność przejścia przez ulicę bez blasku cudzych telefonów oświetlających twarz, a także w negatywnym tonie wypowiadać się o idei pandemicznego lockdownu. Tym razem anturaż zwiastował luźną gadkę. Czerwone wino w kieliszkach, śmiechy-chichy, promocja filmu o holenderskim trenerze. W pewnym momencie jednak Van Gaalowi zebrało się na wyznanie. Zdradził, że od 2020 roku choruje na raka prostaty, którego rokrocznie lekarze diagnozują u dwunastu tysięcy Holendrów.

– Na każdym zgrupowaniu kadry musiałem w nocy wymykać się do szpitala. Piłkarze nie mogli się niczego dowiedzieć. Mieli myśleć, że jestem zdrowy. Nie chciałem im mówić, bo mogłoby to wpłynąć na ich występy. Mam w sobie dużo dyscypliny i silnej woli. Mogę wykonywać swoją pracę, bo ją lubię, lubię też być z tym zespołem. Traktuję to jak prezent na późny wiek mojego życia. Dziewięćdziesiąt procent chorych nie umiera na raka prostaty. Zwykle ludzi zabijają inne choroby. Ale ja cierpiałem na dość agresywną formę tego nowotworu. Przeszedłem dwadzieścia pięć sesji napromieniowania. W szpitalu traktowano mnie priorytetowo. Gdy poszedłem na wizytę, zostałem wpuszczony tylnymi drzwiami i natychmiast wepchnięto mnie do innego pokoju. To było wspaniałe, zadbano o moją prywatność. Oczywiście powiedziałem o chorobie wszystkim przyjaciołom i krewnym. Fakt, że nic nie wyszło na zewnątrz, mówi wiele wspaniałego o moim otoczeniu – opowiadał siedemdziesięciolatek przed kamerami w programie Humberto.

Holender żyje, czuje się coraz lepiej i twierdzi, że choroby są niedołączoną częścią historii ludzkich istnień. Wobec tego fertyczny szkoleniowiec zamierza wypełnić swój kontrakt z ojczystą federacją. Przed nim jeszcze przynajmniej sześć spotkań – z Polską, Walią i Belgią w Lidze Narodów, z Senegalem, Ekwadorem i Katarem na mistrzostwach świata w Katarze. Osiem lat temu przywiózł przywiózł brązowy medal z Brazylii. Teraz postara się sprawić, żeby ostatni wspaniały taniec w roli trenera Oranje nie stał się ostatnim pląsem jego życia. Niezmiennie smuci go za to coraz uboższa grupa osób, znających jego prawdziwe oblicze.

Czytaj więcej o Louisie van Gaalu:

Fot. Newspix

Mistrzostwa Świata 2022
08.12.2022

Janczyk: Przegrana szansa. Czesław Michniewicz nie przekonał nieprzekonanych

Czesław Michniewicz, udzielając wywiadów podsumowujących występ reprezentacji Polski — a także tematy pozaboiskowe z nim związane — miał dwa cele. Wytłumaczyć i przekonać. Kibice i dziennikarze mieli dzięki nim lepiej zrozumieć to, co wydarzyło się w Katarze i uwierzyć, że to, co wydarzy się po nim, będzie tylko lepsze. Czy selekcjonerowi się to udało? W moim przypadku nie do końca. Poranna rozmowa trenera w „Radiu ZET” wywołała u mnie lekki niedosyt, ale dało się to zrozumieć. Spodziewałem […]
08.12.2022
Suche Info
08.12.2022

Klich może odejść z Leeds. Interesują się nim DC United i Royal Antwerp

Ostatnie miesiące nie są udane dla Mateusza Klicha. W tym sezonie w angielskim Ledds United jest on głównie rezerwowym. Zagrał tylko 188 minut w Premier League i m.in. dlatego nie znalazł się w kadrze reprezentacji Polski na mundial w Katarze. Wygląda na to, że środkowy pomocnik sam zdaje sobie sprawę z tego, że potrzebuje zmian. Serwis WP Sportowe Fakty informuje, że 32-latkiem interesują się dwa kluby: amerykańskie DC United i belgijski Royal Antwerp. Co ciekawe […]
08.12.2022
Inne sporty
08.12.2022

LOTTO SuperLIGA. Faworyci nie zawiedli. Bielsko i Grodzisk w finale

Turniej Final Four LOTTO SuperLIGI miał dwóch faworytów – BKT Advantage Bielsko-Biała i CKT Grodzisk Mazowiecki. Głównym byli ci pierwsi, którzy zaliczyli świetne okienko transferowe. I faktycznie, oni łatwo ograli warszawską Merę. Nieco więcej problemów miała ekipa z grodziska, ale poradziła sobie w półfinałowym starciu z KT Kubala Ustroń. Finał rozgrywek w tę sobotę, jutro z kolei mecz o 3. miejsce.  Po okienku, przed finałami Sytuacja we wszystkich czterech ekipach […]
08.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
08.12.2022

Michniewicz dla TVP Sport: Krychowiak zagrał fantastyczne mistrzostwa. Chciałbym zostać

Czesław Michniewicz w programie „Halo Katar” na antenie TVP Sport udzielił wywiadu redaktorowi Jackowi Kurowskiemu. Nie zabrakło pytań o defensywny styl gry na mundialu, „aferę premiową” i przyszłość selekcjonera w reprezentacji Polski. Spisaliśmy najciekawsze wypowiedzi trenera Michniewicz w najważniejszych tematach. O premii od premiera: – Precyzyjnie kwota nie była określona. Było to pokazane w materiale na Łączy Nas Piłka. Premier obiecał, że będzie premia. Mówił też, że przyleci jak awansujemy z grupy. […]
08.12.2022
Lekkoatletyka
08.12.2022

Jak najszybszy człowiek Afryki zaprzepaścił swoją karierę

Raymond Ekevwo był najszybszym człowiekiem Afryki. W wieku 20 lat biegał poniżej 10 sekund na setkę i wszystko wskazywało na to, że świat sprintu stoi przed nim otworem. Ostatnie sezony przyniosły jednak zastanawiającą obniżkę jego formy. Niedawno otrzymaliśmy odpowiedź na to, co prawdopodobnie było tego przyczyną: Nigeryjczyk wybrał przestępczą ścieżkę. Dwadzieścia lat więzienia – taki wyrok grozi Ekevwo wraz ze jego wspólnikami, którzy również w przeszłości […]
08.12.2022
Suche Info
08.12.2022

Lewandowski o „aferze premiowej”: Piłkarze są tu ofiarami

Kapitan reprezentacji Polski Robert Lewandowski w końcu zabrał głos w sprawie premii, jaką mieli dostać piłkarze naszej kadry od premiera Mateusza Morawieckiego za awans do 1/8 finału mistrzostw świata w Katarze. Napastnik Barcelony udzielił wywiadu samemu naczelnemu Onetu – Bartoszowi Węglarczykowi. Przypomnijmy, że zawodnicy reprezentacji Polski i część sztabu mieli obiecaną premię w wysokości nawet 50 mln zł (mówi się też o 30 mln) za wyjście […]
08.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
08.12.2022

Janczyk: Przegrana szansa. Czesław Michniewicz nie przekonał nieprzekonanych

Czesław Michniewicz, udzielając wywiadów podsumowujących występ reprezentacji Polski — a także tematy pozaboiskowe z nim związane — miał dwa cele. Wytłumaczyć i przekonać. Kibice i dziennikarze mieli dzięki nim lepiej zrozumieć to, co wydarzyło się w Katarze i uwierzyć, że to, co wydarzy się po nim, będzie tylko lepsze. Czy selekcjonerowi się to udało? W moim przypadku nie do końca. Poranna rozmowa trenera w „Radiu ZET” wywołała u mnie lekki niedosyt, ale dało się to zrozumieć. Spodziewałem […]
08.12.2022
Inne sporty
08.12.2022

LOTTO SuperLIGA. Faworyci nie zawiedli. Bielsko i Grodzisk w finale

Turniej Final Four LOTTO SuperLIGI miał dwóch faworytów – BKT Advantage Bielsko-Biała i CKT Grodzisk Mazowiecki. Głównym byli ci pierwsi, którzy zaliczyli świetne okienko transferowe. I faktycznie, oni łatwo ograli warszawską Merę. Nieco więcej problemów miała ekipa z grodziska, ale poradziła sobie w półfinałowym starciu z KT Kubala Ustroń. Finał rozgrywek w tę sobotę, jutro z kolei mecz o 3. miejsce.  Po okienku, przed finałami Sytuacja we wszystkich czterech ekipach […]
08.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
08.12.2022

Michniewicz dla TVP Sport: Krychowiak zagrał fantastyczne mistrzostwa. Chciałbym zostać

Czesław Michniewicz w programie „Halo Katar” na antenie TVP Sport udzielił wywiadu redaktorowi Jackowi Kurowskiemu. Nie zabrakło pytań o defensywny styl gry na mundialu, „aferę premiową” i przyszłość selekcjonera w reprezentacji Polski. Spisaliśmy najciekawsze wypowiedzi trenera Michniewicz w najważniejszych tematach. O premii od premiera: – Precyzyjnie kwota nie była określona. Było to pokazane w materiale na Łączy Nas Piłka. Premier obiecał, że będzie premia. Mówił też, że przyleci jak awansujemy z grupy. […]
08.12.2022
Lekkoatletyka
08.12.2022

Jak najszybszy człowiek Afryki zaprzepaścił swoją karierę

Raymond Ekevwo był najszybszym człowiekiem Afryki. W wieku 20 lat biegał poniżej 10 sekund na setkę i wszystko wskazywało na to, że świat sprintu stoi przed nim otworem. Ostatnie sezony przyniosły jednak zastanawiającą obniżkę jego formy. Niedawno otrzymaliśmy odpowiedź na to, co prawdopodobnie było tego przyczyną: Nigeryjczyk wybrał przestępczą ścieżkę. Dwadzieścia lat więzienia – taki wyrok grozi Ekevwo wraz ze jego wspólnikami, którzy również w przeszłości […]
08.12.2022
Koszykówka
08.12.2022

Brittney Griner „w drodze do domu”. Koszykarka zwolniona z rosyjskiego więzienia

„Przed chwilą rozmawiałem z Brittney Griner. Jest bezpieczna. Przebywa w samolocie. Jest w drodze do domu” – napisał na Twitterze Joe Biden, prezydent Stanów Zjednoczonych. Sprawa amerykańskiej koszykarki ciągnęła się od 17 lutego, gdy została zatrzymana na lotnisku Szeremietiewo, bo rosyjscy funkcjonariusze znaleźli w jej bagażu wkłady do e-papierosów zawierające olej haszyszowy. Niemal 10 miesięcy później – za sprawą wymiany więźniów – koszykarka wraca do USA. Do Rosji powędruje z kolei… […]
08.12.2022
Weszło
08.12.2022

Schowani czy docenieni? Robotnicza strefa kibica [FOTOREPORTAŻ Z KATARU]

Ma eleganckie spodnie, szarą koszulę z napisem „security”, szykowny krawat, plastikowe krzesło ogrodowe i mur, który zapewnia kojącą odrobinę cienia. Przyjechał z Algierii. Spędza w skwarze kilka godzin dziennie. – Good morning, sir! – woła energicznie każdego ranka, gdy tylko pojawiam się w zasięgu wzroku, po czym dynamicznym ruchem przykłada dłoń do skroni. Salutuje do każdego, kto przechodzi przez bramę kompleksu willowego, jaki powstał specjalnie na mistrzostwa świata. Do mnie, […]
08.12.2022
Liczba komentarzy: 24
Subscribe
Powiadom o
guest

24 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
janusz
janusz
7 miesięcy temu

Jeden z niewielu prawdziwych trenerów. Z charyzmą, zasadami, wynikami, sukcesami.
Daj Jemu zespół to bardzo duże prawdopodobieństwo sukcesu.
A, że ciut narcyz?
Wielcy tak mają .
Cruijff nie był nim?. Mourinho nie jest?
Przydają piłce koloru, wywołują uśmiech sympatii lub zgrzyt zębów.
Dużo zdrowia i sukcesów Panie Trenerze

Trener Starej Daty.
Trener Starej Daty.
7 miesięcy temu
Reply to  janusz

Dokładnie tak samo to widzę. Jednak, gdy taki Trener przybywa do Twojego ulubionego klubu to siwych włosów przybywa 🙂

robciogoleador
robciogoleador
7 miesięcy temu
Reply to  janusz

Superancki artykuł. To pokazuje że wszedlo to liga mistrzów pod względem tekstów. Inni mogą co najwyżej zrobić kopiuj-wklej.

Oly
Oly
7 miesięcy temu

Dobry tekścik Mazi

Faras
Faras
7 miesięcy temu

Nie ma co pierdziec bo nikt z nas i tak nie wie jaki jest naprawdę

Marian
Marian
7 miesięcy temu

No takie artykuły, to się kurwa czyta. Stare dobre Weszło, a nie te tragiczne wrzutki ala z tik-toka czy jakiegoś zjebanego insta. Ileż można czytać, że York nasrał u Szczęsnych na dywanie albo o tym, że żona Icardiego wali go po rogach.
Szacun Panie Mazurek

Przemo
Przemo
7 miesięcy temu

Redaktor Mazurek fajny gość. Pozdrawiam

Tomasz Wołek
Tomasz Wołek
7 miesięcy temu

A ja go nie lubię. To jest kawał bufona, nieprzyjemny typ, myślę o nim z antypatią… Jego twarz, prymitywna i chamska zresztą wyraża uczucia. Nie chcę mówić o tym człowieku.

Jaaa
Jaaa
7 miesięcy temu
Reply to  Tomasz Wołek

Czekałem na ten komentarz 🙂 Do dziś nie wiem co van Gaal zrobił Wołkowi.

Dla Kolegi Pytam
Dla Kolegi Pytam
7 miesięcy temu

Największe narcyze? Seven Eleven, Wuja Dżejms Bond, Smuda…Engel…Boniek…Sporo tego szrotu.

Tomasz
Tomasz
7 miesięcy temu

Fajny tekst, gratuluję redaktorowi.

Darth Vader
Darth Vader
7 miesięcy temu

Bardzo fajny tekst, chciałoby się więcej takich na Weszło. To jest dobry świąteczny Mazurek a nie taki z zakalcem na kanale sportowym. Ale to dygresja. Co do van Gaala to ja mu nie zapomnę karnych z Kostaryką, szkoda zespołu byli o krok od dokonania czegoś wielkiego gdzie przed turniejem nikt na nich nie stawiał. Ale jakieś dziwne szepty na ucho i przekraczanie linii przez Krula zdecydowały. Ale taki też bywa futbol, wyrachowany.

Michu
Michu
7 miesięcy temu
Reply to  Darth Vader

Tez mi szoda tamtej Kostaryki. Kibicowałem jak zawsze Argentynie ale Kostarykanczykom zaczałem równiez kibicowac ze względu na piekna historie jaka napisali.Tak naprawdę to byli wtedy o krok od kosmicznego wyniku, bo po przejsciu Holendrów szansa na minimum brąz była duza z racji słabosci Brazylii.

Foo
Foo
7 miesięcy temu

Dziewięćdziesiąt procent chorych nie umiera na raka prostaty” Prędzej czy później tak. Nawet niezłośliwa postać musi być leczona, choć zwykle wystarczą leki.

Łowca debili
Łowca debili
7 miesięcy temu

Louis ma szorstką, narcystyczną powierzchowność. W zawodzie trenerskim osiągnął gigantycznie dużo. Ale żaden z was nie chciałby mieć takiego sąsiada, dziadka, czy kuzyna. Ceną tych ogromnych sukcesów zawodowych jest bycie skurwysynem dla siebie samego i dla otoczenia. Bo niestety ludzie normalni, którzy nie chcą być skurwysynami, nie osiągają takich sukcesów, jak skurwysyny.

Ja tam Van Gaala nie lubię. Doceniam jego osiągnięcia zawodowe. Ale osobowość ma wyjątkowo chujową. Kompletnie antyspołeczny typ! Z takimi psychopatami nie da się żyć.

Także Van Gaal może się brandzlować przed swoją gablotą z pucharami i medalami, ale przyjaciół, z którymi mógłby celebrować te sukcesy jest niewielu. Bo tacy ludzie nie wiedzą co to przyjaźń. Nie potrafią grać w taką grę, jak „przyjaźń”.

Ruuud
Ruuud(@ruuud)
7 miesięcy temu

Oranje mistrzami świata, tak na zakończenie kariery, taka wisienka na torcie, to byłoby coś!

Koptko Boraska
Koptko Boraska
7 miesięcy temu

Można się śmiać, ale teraz Weszło stoi dużymi tekstami mazurka, newsami janczyka i sporadycznie jakąś ciekawą analizą taktyczna od smyka…..

reszta to dno, tiktoki i srukie info do pogonienia roki!

zniesmaczony
zniesmaczony
7 miesięcy temu
Reply to  Koptko Boraska

Weszło stoi przede wszystkim ruskimi trollami, które zaśmiecają kacapską propagandą sekcję komentarzy. To przykre, że na tym chałupniczym portaliku z dupy nie istnieje moderacja komentarzy.

Warhlak
Warhlak
7 miesięcy temu

Dzięki za ten tekst redaktorze Mazurek!

baran
baran
7 miesięcy temu

Coś co warto było przeczytać. Oczywiście poza dwoma elementami, które z powodu umów sponsorskich, należało wstawić. Ale skoro płacą, pan każe sługa (Mazurek) musi.

hahaha
hahaha
7 miesięcy temu

Cały tekst okej, ale akapit pierwszy: piękny.

Michał
Michał
7 miesięcy temu

Fantastyczny artykuł. Nie idzie tutaj o samego bohatera, a Pana Mazurka. Dawno nie widziałem na weszło nic napisanego tak dobrą polszczyzną, z tak dobrą składnią i tak dobrym schematem. Brawo! 🙂

Paolo
Paolo
7 miesięcy temu

Bardzo dobrze się to czytało . Napisne z sercem i dużo w tym chęci. Trzym Pan ten poziom .

Cocker Spaniel
Cocker Spaniel
7 miesięcy temu

Opierdolenie Hiszpanii 5:1 na zawsze pozostanie w mojej pamięci i sercu. Dziękuję trenerze. To był wspaniały mecz, nie zapomnę go nigdy.