Mariusz Lewandowski nie gryzł się w język po występie jego zespołu przeciwko Stali Mielec. Bruk-Bet przegrał 0:1, mimo że znaczną część meczu grał w przewadze jednego zawodnika.
Stal objęła prowadzenie jeszcze w pierwszej połowie, ale przed przerwą z boiska został wyrzucony Krystian Getinger. Polak zobaczył czerwoną kartkę za zagranie piłki ręką, a beniaminek miał szansę na wyrównanie z rzutu karnego. Piotr Wlazło został jednak zatrzymany przez Rafała Strączka.
Sytuacja powtórzyła się w drugiej połowie, gdy do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Muris Mesanović. Jednak i on musiał uznać wyższość bramkarza Stali.
Przez pozostałą część spotkania Bruk-Bet nijak nie potrafił sforsować obrony przeciwnika i ostatecznie przegrał kolejne spotkanie w Ekstraklasie.
– Najpierw straciliśmy bramkę, której nie powinniśmy. Łapanie na spalonego na połowie przeciwnika nie może mieć miejsca. Później przeciwnik dostał czerwoną kartkę, dostaliśmy karnego, więc mecz ułożył się dla nas dobrze – powiedział Mariusz Lewandowski na pomeczowej konferencji.
– Powinniśmy wyrównać i kontrolować to spotkanie. W drugiej połowie znowu mieliśmy karnego i znowu nie strzelamy. Strasznie frajersko rozdajemy punkty na prawo i lewo – kontynuował trener. – My jako sztab nie wyjdziemy za piłkarzy na boisko. Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji, z której musimy jak najszybciej wyjść. Punkty nam uciekają.
Bruk-Bet zajmuje 15. miejsce w Ekstraklasie, lecz w najbliższych dniach szansę na wyprzedzenie beniaminka będą miały wszystkie kluby ze strefy spadkowej: Legia Warszawa, Warta Poznań i Górnik Łęczna.
Czytaj także:
Fot.Newspix