Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Bestia z przodu, mur z tyłu. Inter zagrał dziś jak przyszły mistrz Włoch

Szymon Janczyk

Autor:Szymon Janczyk

21 lutego 2021, 17:34 • 4 min czytania 5 komentarzy

Jeśli chcesz wygrać mistrzostwo kraju, to właśnie takimi meczami. Derby Mediolanu po raz pierwszy od dawna były meczem na szczycie ligi włoskiej. Spotkaniem, które zapewni jeśli nie Scudetto to pole position w wyścigu po nie na resztę sezonu. Pewnie, Milan i Inter wciąż mają przed sobą 15 meczów, w których trakcie wszystko może się wydarzyć. Ale po dzisiejszej wygranej Nerazzurri mają wszystkie karty w dłoni.

Bestia z przodu, mur z tyłu. Inter zagrał dziś jak przyszły mistrz Włoch

Jeszcze rano wspominaliśmy ostatni mistrzowski sezon Milanu. Ten, w którym kwietniowe derby i wygrana Rossonerich 3:0, przesądziły o tytule. Wtedy derby odbyły się później, jednak sytuacja w tabeli była podobna – Milan miał przed nimi niewielką przewagę w tabeli, a dzięki trzem punktom uciekł Interowi. Teraz? To Inter przystępował do spotkania o prymat w Mediolanie jako lider – świeżo upieczony. I dziś jest już cztery „oczka” przed sąsiadem zza miedzy.

Romelu Lukaku show

Mimo że to Lautaro Martinez strzelił dziś dwie bramki, nie byłoby tej wygranej gdyby nie Romelu Lukaku. Od kiedy rywalizacja Interu z Milanem stała się okazją do przekomarzanek Belga ze Zlatanem Ibrahimoviciem, trwa ich licytacja o status króla/boga (niepotrzebne skreślić) włoskiej stolicy mody. Cóż, Big Rom po ostatnich dwóch występach jest o kilka długości przed Szwedem. Ostatnio wyrzucił Milan z Pucharu Włoch, dzisiaj już w piątej minucie gry napoczął rywala.

To była idealna akcja Interu. Szybkość i spryt były po stronie Nerazzurrich, bo o ile przy pierwszej próbie podania Lukaku do Lautaro Simon Kjaer popisał się skuteczną interwencją, tak już poprawka – tym razem górą – dotarła do celu. A Argentyńczyk skorzystał z tego, że Kjaer był jedynym przytomnym obrońcą w czerwono-czarnej koszulce i bez problemu trafił do siatki.

MINIMUM 3 GOLE INTERU Z GENOĄ – KURS 1.89 W SUPERBET!

1:0.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Sytuacja powtórzyła się przy golu, który ustalił wynik meczu, jednak wtedy Lukaku działał już na własną rękę. Wyrwał sprintem w kierunku bramki Gigiego Donnarummy, rywal nie chcąc chyba zostać staranowanym, pozwolił mu na swobodne prowadzenie piłki i to się zemściło. Belg zbiegł do boku, ale od początku wiedział, co chce zrobić. Przymierzył z dystansu przy swoim bliższym słupku. Precyzyjna petarda, rozgrywający swój 200. mecz w Serie A Donnarumma nie miał nic do gadania. A że chwilę wcześniej trafił jeszcze Lautaro, który wykorzystał świetne dogranie Ivana Perisicia (warto też docenić podanie w tempo od Christiana Eriksena), to było już pozamiatane.

Samir Handanović, czyli bezpieczne ręce

Ale meczów nie wygrywa się w pojedynkę. Nawet jeśli jesteś takim kozakiem jak Lukaku. Dzisiaj swój wielki dzień miał Samir Handanović. Może nawet większy niż Big Rom, bo to na Słoweńca od początku sezonu wylewało się sporo krytyki. Że w bramce jest niemrawy. Że nie rzuca się do piłek. Nie daje niczego ekstra.

To dzisiaj Handanović coś ekstra dał.

Bo nie było przecież tak, że Milan spokojnie patrzył, jak Inter go pierze. Może z początku Rossoneri nie wiedzieli co ze sobą zrobić na boisku, jednak potem zaczęli poważnie zagrażać sąsiadom. xG ekipy Stefano Piolego mówi samo za siebie – 0,98 – co oznacza, że Handanović uchronił zespół przed stratą bramki. Tak powiedzą fani statystyk, bo „wzrokowcy” stwierdzą, że bramkarz Interu jak nic wyjął ze trzy, cztery „setki”.

ROMA WYGRA Z MILANEM – KURS 2.45 W SUPERBET!

  • 38. minuta gry – wolej Zlatana Ibrahimovicia
  • 47. minuta meczu – strzał z bliska głową Zlatana
  • 47. minuta spotkania – znowu Zlatan, znowu głowa, chwilę po pierwszej sytuacji
  • 48. minuta – strzał Sandro Tonalego pod poprzeczkę

Trzy kapitalne parady, tego dziś brakowało Milanowi, choć ciężko też powiedzieć, że Donnarumma zawiódł. Bardziej zawiedli ci od strzelania, bo do wspomnianych okazji trzeba dodać pudło Theo Hernandeza po wyprzedzeniu Nicolo Barelli w polu karnym, nieudany strzał piętą Zlatana w potężnym zamieszaniu czy fatalną decyzję Hakana Calhanoglu, który mając piłkę na strzał na nodze, zawahał się, bo zobaczył wślizg Marcelo Brozovicia.

Jeśli nie wykorzystuje się tylu szans, nie ma co liczyć na punkty.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Inter zmierza po tytuł

Co teraz? Można się spodziewać, że od jutra włoskie media odpalą pompkę pt. mistrzostwo dla Interu. Nie będzie to oczywiście bezpodstawne, bo na ekipę Antonio Conte wskazuje wszystko. Nie muszą się martwić pucharami – nawet tym krajowym. Mają na tyle szeroką kadrę, że nie powinni mieć problemów z obsadą wyjściowej „jedenastki” – choć uraz Nicolo Barelli z końcówki spotkania zapewne Conte martwi. I w końcu mają także niezły terminarz. Atalanta czy Roma przyjadą do Mediolanu, a mecz z Juventusem to przedostatnia kolejka. Do tej pory wszystko może być już pozamiatane.

Antonio Conte może w końcu przełamać swoją złą passę. A nawet więcej – będzie kompletnym przegrywem, jeśli tego nie zrobi.

Milan – Inter 0:3

Lautaro Martinez 5′, 57′, Lukaku 66′

fot. Newspix

Nie wszystko w futbolu da się wytłumaczyć liczbami, ale spróbować zawsze można. Żeby lepiej zrozumieć boisko zagląda do zaawansowanych danych i szuka ciekawostek za kulisami. Śledzi ruchy transferowe w Polsce, a dobrych historii szuka na całym świecie - od koła podbiegunowego przez Barcelonę aż po Rijad. Od lat śledzi piłkę nożną we Włoszech z nadzieją, że wyprodukuje następcę Andrei Pirlo, oraz zaplecze polskiej Ekstraklasy (tu żadnych nadziei nie odnotowano). Kibic nowoczesnej myśli szkoleniowej i wszystkiego, co popycha nasz futbol w stronę lepszych czasów. Naoczny świadek wszystkich największych sportowych sukcesów w Radomiu (obydwu). W wolnych chwilach odgrywa rolę drzew numer jeden w B Klasie.

Najnowsze

Piłka nożna

Szpital w Barcelonie szansą dla rywali w Lidze Mistrzów? Gdzieś to już grali…

Kamil Warzocha
3
Szpital w Barcelonie szansą dla rywali w Lidze Mistrzów? Gdzieś to już grali…

Weszło

Piłka nożna

Szpital w Barcelonie szansą dla rywali w Lidze Mistrzów? Gdzieś to już grali…

Kamil Warzocha
3
Szpital w Barcelonie szansą dla rywali w Lidze Mistrzów? Gdzieś to już grali…

Komentarze

5 komentarzy

Loading...