Crnomarković, czyli i brutal, i cwaniak

Paweł Paczul

29 stycznia 2021, 20:53 • 3 min czytania

Reklama
Crnomarković, czyli i brutal, i cwaniak

0:2 w meczu Zagłębia Lubin z Wisłą Płock, nic się niby już nie może wydarzyć, sama końcówka – jedni grają słabo i w osłabieniu, drudzy kontrolują przebieg spotkania. Odfajkowane? Mimo wszystko nie, bo znalazł się ananas, który w całym tym spokoju znalazł dla siebie szansę. Konkretnie Dorde Crnomarković.

Co zrobił? Ano zebrał żółtą kartkę. Słuchajcie, i my, i wy trochę tych meczów widzieliście, można dostrzec, kiedy piłkarz chce zebrać kartonik, a kiedy jest zirytowany, że sędzia się do niego przyczepił. Tutaj widać, że Serb szukał kłopotów, nie kłopoty szukały jego. Patrząc bez perspektywy, głupie, niepotrzebne wejście. Rzućmy jeszcze raz okiem:

Można się zastanowić – po co chłop to robił? I odpowiedź będzie dość jasna. W następnej kolejce – z Lechem – i tak by nie mógł zagrać przez tak zwaną klauzulę strachu. Lech go wypożyczył do Zagłębia, jednocześnie nie chciał, by Miedziowi bronili się przed nim właśnie z udziałem Crnomarkovicia. Głupia to praktyka tak ogólnie, już nie mówimy, że strach przed Crnomarkoviciem jest kuriozalny, ale Lech nie jest pierwszy, nie jest ostatni.

Reklama

No i piłkarz stwierdził: skoro mam trzy żółte kartki na koncie, to może się wyczyszczę właściwie bez konsekwencji? A może powinniśmy powiedzieć, że wyraźnie pomógł mu w tym sztab, bo to sugerują podobne obrazki:

Na Twitterze ludzie się zastanawiali, czy skoro Crnomarković i tak nie mógł grać w kolejnym meczu, to czy kara nie powinna mu się liczyć od następnego spotkania? Spytaliśmy w PZPN-ie i – tak, Crnomarković się wyczyścił. Umowy między klubami i inne okoliczności nie mają wpływu na kartki. Prosty przykład: jeśli ktoś się wykluczy i złapie kontuzje, to czy trzeba czekać z puszczeniem pauzy w ruch, aż wyzdrowieje? No nie, ma szczęście w nieszczęściu. Czyli wprost – w meczu z Lechem, w którym i tak nie mógłby zagrać wskutek zapisów pomiędzy klubami, odbędzie za kartki.

Reklama

Natomiast ta sprawa trochę obnaża głupotę tej klauzuli strachu. Nie jest ci potrzebny dany piłkarz, to nie, wypożyczasz go i fajnie, ale dlaczego jednocześnie się go boisz? Mogłeś go przecież puścić do innej ligi, nie trzeba chyba aż tak kombinować, bo potem wychodzą kwiatki w postaci Crnomarkovicia, który dostaje karę, ale jednocześnie jej nie dostaje.

Poza tym… czy kartonik trzeba złapać akurat w taki sposób? Facet wjechał tutaj sankami, mógł rywalowi zrobić krzywdę, tylko dlatego, że jest cwaniakiem i wiedział, iż na bólu przeciwnika coś zyska. Ech, gdzie nie spojrzeć, nie jest to ładna historia.

Fot. FotoPyk

Paweł Paczul

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Weszło