Damian Kądzior we wrześniu spełniał marzenia, przechodząc za dwa miliony euro z Dinama Zagrzeb do Eibaru. Hiszpańskiej ekstraklasy jednak nie podbił, niedawny mecz z Barceloną niczego nie zmienił i teraz próbuje wrócić na właściwe tory z tureckim Alanyasporem, z którym powalczy o europejskie puchary. Skrzydłowy reprezentacji Polski w szczerej rozmowie nie ukrywa, że zaryzykował przy transferze do Hiszpanii, bo po raz pierwszy nie rozmawiał bezpośrednio z trenerem i jak się okazało, miało to kluczowe znaczenie. Dlaczego zdecydował się właśnie na Turcję? Kiedy zdał sobie sprawę, że raczej niczego już nie wskóra w Eibarze? Jakie małe rzeczy sprawiały, że nie czuł się tam zawodnikiem chcianym? Za co mimo wszystko doceniał Jose Luisa Mendilibara? Czy zmienił klub głównie ze względu na mistrzostwa Europy? Zapraszamy.

Kądzior: „W Eibarze bardziej chciał mnie zarząd niż trener. Lekcja na przyszłość”
Jeszcze nie zdążyłeś się porządnie rozpakować, a już zadebiutowałeś w tureckiej ekstraklasie. Zremisowaliście 1:1 z Erzurumsporem, wszedłeś w 73. minucie.

Cieszę się, że tak szybko do tego doszło. To dla mnie ważny i budujący sygnał, zwłaszcza że odbyłem z nowymi kolegami raptem dwa krótkie treningi. Mecz z Erzurumsporem był trudny choćby ze względu na temperaturę. Erzurum jest położone w górach, graliśmy przy minus dwudziestu stopniach! Aż przypomniało mi się, jak w czasach Górnika rozegraliśmy mecz z Pogonią przy chyba -15. Miałem wkalkulowane, że w takich okolicznościach mogę być na ławce dla samego zapoznania się z drużyną. Fajne przetarcie, a teraz wracamy do normalnych temperatur, w Alanyi jest 10 stopni na plusie.

Odejście zimą uznawałeś za niezbędne czy po prostu trafiła się fajna oferta z Turcji?

W sumie to i to. Gdy Alanyaspor pierwszy raz się odezwał, prowadził w tabeli tureckiej ekstraklasy. Ostatnio jest trochę gorzej, zajmuje piąte miejsce, ale to na pewno zespół z potencjałem na coś więcej niż miejsca 5-6. Już w tamtym sezonie skończyło się na piątej lokacie i finale Pucharu Turcji. Jakość drużyny nadal idzie w górę, powinno być jeszcze lepiej. Super byłoby awansować do pucharów.

Alanyaspor od dawna miał mnie na celowniku. Rozmawialiśmy z nim już latem w Dinamie Zagrzeb, to był pierwszy klub, który się do nas odezwał. Nie był jednak w stanie wyłożyć takich pieniędzy jak Eibar. Jakaś oferta została złożona, ale Dinamo nawet nie chciało na nią spojrzeć. Chodziło bodajże o milion euro, czyli o wiele za mało jak na oczekiwania Chorwatów. Zdążyłem jednak pogadać z trenerem i ludźmi z Alanyi. Bardzo długo mnie obserwowali i teraz cierpliwie czekali. Zaczęliśmy rozmawiać w listopadzie, natomiast wtedy wciąż liczyłem, że moja sytuacja w Hiszpanii zmieni się na lepsze. Kiedy wyszedłem w pierwszym składzie na Barcelonę, w Alanyi byli przekonani, że jest po wszystkim, że już nie ma szans. Wierzyłem, że od tego momentu coś ruszy. Nie ruszyło, dlatego muszę podziękować mojemu nowemu klubowi za cierpliwość. Wiadomo, jak czasami reagują tureckie kluby – nie udało się z jednym, to zaraz próbujemy z drugim. Nadal są tu dobre pieniądze plus fajne miejsce do życia, a wielu zawodników na rynku jest wolnych. A jednak poczekali, byłem ich pierwszym wyborem i również tym mnie przekonali.

REAL MADRYT WYGRA DZISIAJ Z ALAVES? KURS: 1,51 W TOTOLOTKU!

Negocjacje nie były łatwe, szefowie Eibaru robili trochę problemów z moim odejściem. Zainwestowali we wrześniu dwa miliony euro, przeprowadzili jedyny gotówkowy transfer w letnim okienku, a tu po niespełna pół roku zawodnik miałby odejść, nie otrzymując praktycznie porządnej szansy na zaprezentowanie swoich umiejętności. Chcieli teraz przynajmniej część tych środków odzyskać, Alanyaspor za wypożyczenie musiał zapłacić i to wcale nie tak mało. Cieszę się, że znalazł się chętny. Mój agent otrzymał telefony z sześciu czy siedmiu klubów z Turcji, ale niektóre nie mogły wyłożyć kilkuset tysięcy euro za wzięcie 28-latka na pół roku, któremu jeszcze trzeba zapewnić pensję. W Alanyi pod wieloma względami musieli się wykazać determinacją, żebym się u nich znalazł i doceniam to.

Potrzebowałem zmiany otoczenia. Przełomowym momentem był listopad. Nie pojechałem na reprezentację, żeby zostać i trenować na miejscu. Naprawdę fajnie się czułem, myślałem, że zagram w pierwszym składzie. Niestety nie wszedłem nawet na minutę, tak samo jak po Barcelonie. Dostałem swoją szansę, uważam, że wypadłem nieźle, osiągnęliśmy historyczny remis na Camp Nou. Mimo to potem znów zero minut w La Liga. Poszedłem do trenera i dyrektora sportowego. Uzgodniliśmy, że lepiej będzie, jeśli poszukam regularnej gry w innym miejscu. W Eibarze nie tylko nie byłem pierwszą opcją, ale nawet drugą i trzecią.

Ostatecznie straciłeś wszystkie złudzenia po ławce z Granadą?

Tak. Jestem już doświadczonym zawodnikiem i umiem rozczytać między wierszami, co się kroi. Od początku po przyjściu do Eibaru dało się wyczuć, że dla trenera Mendilibara nie jestem pierwszym wyborem, że chyba to bardziej zarząd chciał mnie ściągnąć niż on sam. Później się to potwierdzało. Widocznie tak miało być i skoro nie trafiłem do Alanyi latem, to trafiłem zimą.

Po meczu z Barceloną dostawałem sygnały i od kolegów z drużyny, i od trenera, że są zadowoleni, że było fajnie, zwłaszcza po tak długim okresie bez grania w lidze. Siłą rzeczy liczyłem, że w następnej kolejce również wyjdę od początku albo przynajmniej będę pierwszy do wejścia. No ale spotkanie z Granadą przesiedziałem na ławce. Nic nie dały też pozytywne sygnały wysyłane w Pucharze Hiszpanii, więc sprawa była jasna.

Nie należę do ludzi, którzy boją się zmian. Najważniejsze, żeby w danym miejscu czuć się szczęśliwym i móc grać co tydzień. Po to jest się piłkarzem. W Eibarze przez cztery miesiące dwa razy wystąpiłem od początku, z czego raz zostałem zmieniony w przerwie i w sumie nikt do końca nie wiedział, dlaczego. Musiałem podjąć zdecydowane kroki i sądzę, że to słuszna decyzja. Utwierdzili mnie w tym moi bliscy, a także… trener Mendilibar. Na koniec wreszcie dłużej porozmawialiśmy. Doceniał, że przyszedłem i powiedziałem jasno co i jak.

Z twoich słów wynika, że Mendilibar dostał cię niejako w prezencie i miał jakoś zagospodarować. Gdy negocjowaliście transfer, miałeś pewność, że trener cię chce?

No właśnie z perspektywy czasu okazało się, że niekoniecznie. Po raz pierwszy ja i mój agent nie rozmawialiśmy bezpośrednio z trenerem przed przyjściem do nowego klubu. Traktowaliśmy ten transfer jako wielką szansę i spełnienie marzeń o przejściu do topowej ligi. Zgłosił się klub z Primera Division, skończyłem już 28 lat i chyba każdy na moim miejscu skorzystałby z takiej okazji. Dyrektorzy i ludzie, którzy przeprowadzali transfer do Eibaru, zapewniali, że Mendilibar mnie chce. W praktyce wyszło, że raczej nie znajdowałem się na szczycie listy życzeń i chyba woli on zawodników z innym stylem gry niż mój.

Nic do niego nie mam, nie odchodzę rozżalony. Jego treningi są ciekawe, a jak każdy szkoleniowiec ma prawo do swojej wizji i swoich decyzji. Koniec końców to ja decydowałem, że tu przyjdę, zmuszony nie zostałem. I nie żałuję, wzmocniłem się jako człowiek. Musiałem walczyć z samym sobą, żeby nieustannie być pod prądem mimo siedzenia na ławce i nie rozsypać się mentalnie. Nie jest łatwo trzy miesiące nie grać i nagle wskoczyć do składu na Barcelonę. Choćby z powodu tego meczu będę miał z Eibaru pozytywne wspomnienia do końca życia. A nie jest przecież powiedziane, że już nigdy tu nie wrócę. Nadal mam dwa lata kontraktu. Zobaczymy. Na razie chcę odzyskać radość z gry w piłkę i znów stać się najlepszą wersją samego siebie. Tego mi ostatnio brakowało.

Na starcie miałeś świadomość, że podejmujesz dodatkowe ryzyko nie rozmawiając z Mendilibarem czy szedłeś na pewniaka i potem byłeś zaskoczony rozwojem wypadków?

Jeżeli zadzwoniliby do ciebie z jakiejś redakcji z informacją, że ktoś cię u nich chce, na pewno uznałbyś, że jest temat. Potem kilka rzeczy pokazało mi, że chyba niekoniecznie byłem priorytetem albo nie do końca mnie oglądali. W Dinamie najlepiej prezentowałem się na prawym skrzydle lub jako ofensywny pomocnik, a większość szans w Eibarze dostawałem na lewym skrzydle. Ostatni mecz w dłuższym wymiarze na tej pozycji rozegrałem w Górniku Zabrze z Legią, zaraz po awansie do Ekstraklasy. Takie szczegóły pokazywały, że nie wszystko zostało w moim temacie dokładnie zaplanowane. A wiadomo, że Mendilibar jest specyficzny, nie za bardzo wnika w analizy i tego typu rzeczy. Tak jak mówię, na koniec szczerze pogadaliśmy. Trener stwierdził, że mam jaja, że do niego przyszedłem, podobało mu się moje ambitne podejście. Musiałem to z nim wyjaśnić, bo skoro na prawą stronę wolał nawet wstawić prawego obrońcę zamiast mnie, sygnał był jasny: nie jestem ważny w jego zespole. I tak się właśnie czułem. Nie mogłem się rozwinąć mając w perspektywie najbliższego półrocza z jeden występ ligowy i dwa pucharowe. Nic nie zastąpi rytmu meczowego, tak się buduje pewność siebie.

Z czasem zaczęły się pojawiać opinie, że nie pasujesz do stylu gry preferowanego przez Mendilibara, że szukałeś na początku małej gry, zamiast ciągle dośrodkowywać.

Dinamo grało trochę inaczej niż Eibar, ale w dwóch sezonach z rzędu byłem najlepszym asystentem w lidze chorwackiej. Większość goli wypracowałem właśnie z dośrodkowań, których wymagał Mendilibar. Między innymi ze względu na dobrą wrzutkę, w Eibarze przekonywali, że będę mógł się u nich pokazać. Wyszło jak wyszło. Na początku można powiedzieć wszystko, później następuje weryfikacja. Jestem tego świadomy. Chciałem iść do Hiszpanii, perspektywa gry z Barceloną czy Realem Madryt i tak dalej – spełnienie marzeń. Robiłem co w mojej mocy, żeby zaistnieć. Nie udało się, bywa i tak w piłce. W Jagiellonii też nikt nie chciał na mnie postawić, mimo że po sparingach miałem najlepsze liczby. Musiałem tułać się po drugiej i trzeciej lidze, żeby w końcu poprzez pierwszą wypłynąć do Ekstraklasy. Nie każdy trener będzie na ciebie stawiał i widział cię w swoich planach. Normalna sprawa. Tak jak w życiu – jednemu podoba się ta dziewczyna, drugiemu inna. Najwyraźniej mój styl gry nie odpowiadał w stu procentach Mendilibarowi. Lekcja na przyszłość. Przekonałem się na własnej skórze, że przed następnym transferem zawsze trzeba rozmawiać przede wszystkim z trenerem, a nie dyrektorami czy skautami.

EIBAR POKONA JUTRO BARCELONĘ? KURS: 8,49 W TOTOLOTKU!

Uwierz, że trudno zaistnieć w zagranicznym klubie, w którym nie jesteś priorytetem dla trenera na swojej pozycji i nawet z komunikacją jest problem, bo nie ma tłumacza. Niby detal, ale odczuwalny. W Alanyasporze wszystkie rozmowy odbywają się po angielsku. Potem tłumaczą je też na hiszpański dla pięciu zawodników mówiących w tym języku. Tu zyskuję podwójnie. Fajnie znam angielski i przy okazji dalej będę szkolił hiszpański. W Eibarze na początku był duży problem. Nikt nie próbował mi wytłumaczyć niektórych kwestii, nawet jeśli o nie pytałem. Brakowało odpowiedzi. Wiele takich drobnych rzeczy składa się na efekt końcowy.

Może za szybko zostałeś rzucony na głęboką wodę? Najwięcej grałeś w pierwszych kolejkach, a przecież przychodziłeś do klubu po urazie.

W ostatnich latach nie byłem przyzwyczajony do kontuzji. Pięciotygodniowy rozbrat z piłką mógł być szokiem dla mojego organizmu. W Eibarze wiedzieli, że leczyłem złamany nos, więc nie mogłem nawet uczestniczyć w gierkach. W Polsce spędziłem trzy dni, praktycznie nie miałem wolnego między sezonami. Od razu zacząłem pracować indywidualnie w Dinamie. Z Eibarem nie byłem jednak na żadnym obozie, nie rozegrałem ani jednego sparingu. Dwa czy trzy dni po transferze debiutowałem w Primera Division – i to nie na swojej pozycji. Może gdybym najpierw 2-3 tygodnie w spokoju trenował i wskoczył do składu akurat na mecze, które zaczęliśmy wygrywać, mój status byłby inny. To już jednak tylko gdybanie. Nie na wszystko mamy wpływ. Możemy podejmować decyzje, ja zdecydowałem, że pójdę do Alanyasporu. Wierzę, że w czerwcu będę mógł mówić o dobrym wyborze. Na razie od pierwszego dnia jestem pozytywnie zaskoczony organizacją klubu. Ludzie czasami opowiadali, że Turcja to trochę dzikość, ale nie mogę tego potwierdzić.

Ostatni mecz w Eibarze rozegrałeś 7 stycznia przeciwko Las Rozas w Pucharze Hiszpanii. Zaliczyłeś w nim asystę. Miałeś już wtedy świadomość, że i tak odchodzisz czy jeszcze się łudziłeś, że ten występ może coś zmienić?

Rozmowy już się toczyły, mniej więcej wiedziałem, czego się spodziewać w następnych dniach. Zawsze trzeba mieć wariant B. Już w listopadzie usłyszałem, że jeśli pojawi się ciekawa propozycja, to zimą będę mógł odejść. Wtedy po raz pierwszy zamieniłem kilka zdań z trenerem Mendilibarem. Wziąłem kogoś z klubu do pomocy w roli tłumacza i jakoś się porozumieliśmy. Ale mimo to każdy mecz traktowałem jak świeto – czy to z Barceloną, czy z rywalem z niższej ligi w Copa del Rey. Trener mocniej na mnie nie liczył, chciałem jednak pokazać sobie, że dam radę, że jestem w stanie wybiegać 90 minut w dobrym tempie, że wraca mi czucie piłki.

Z dzisiejszej perspektywy żałujesz odpuszczenia listopadowego zgrupowania reprezentacji?

Nie. W tamtym momencie uważałem, że decyzja o pozostanie w klubie jest słuszna. I tak nie miałem rytmu meczowego, a chciałem jeszcze raz zawalczyć o swoją pozycję. Te dwa tygodnie wiele mi dały. Przeszedłem wreszcie mini okres przygotowawczy i jak wspominałem, czułem się naprawdę dobrze. Chłopaki z drużyny mówili nawet, że na Getafe mogę wyjść od początku. W gierce jedenastu na jedenastu strzeliłem gola i zaliczyłem asystę, dawałem argumenty. Nie mogłem z góry założyć, że moja sytuacja się nie zmieni, a dopiero później Mendilibar powiedział, że daje zielone światło na odejście zimą. Przynajmniej nie owijał w bawełnę i nie próbował mnie na siłę zatrzymywać, bo głupio by wyszło, gdyby zawodnik za dwa miliony euro odchodził po jednej rundzie.

Gdyby nie zbliżające się mistrzostwa Europy, także dążyłbyś do odejścia zimą?

Tak, nie robiłem tego tylko ze względu na EURO. Jestem trochę zawodnikiem-pasjonatem. Dla mnie liczy się granie, nie da mi szczęścia samo bycie zawodnikiem La Liga i upajanie się tym faktem. Chcę znów poczuć się ważny dla trenera i zespołu. Potrzebuję radości z treningów i dnia meczowego.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. FotoPyK/Newspix

Suche Info
02.02.2023

Xavi znów chwali Lewandowskiego, hiszpańskie media niekoniecznie

Barcelona kontynuuje zwycięską passę w nowym roku. Xavi po wygranej 2:1 z Betisem komplementował swój zespół i wracającego do gry po zawieszeniu Roberta Lewandowskiego. Polak w drugiej połowie podwyższył prowadzenie „Blaugrany”.Xavi docenił postawę naszego rodaka, wcześniej chwaląc Raphinhę, który dał gościom prowadzenie. – Jest decydujący. Zdobywa kluczowe gole. Robi różnicę. Pracuje dla zespołu. Jest bardzo ważny, tak jak Robert. Jestem bardzo szczęśliwy – powiedział […]
02.02.2023
Weszło
02.02.2023

Klopp dla ubogich. Steffen Baumgart wzorem dla trenera każdej słabej drużyny

Choć ekscytujemy się największymi, większość klubów na świecie gra w piłkę słabo albo co najwyżej przeciętnie. Ich kibice muszą się nastawić albo na częste przegrywanie z godnością, albo na wygrywanie, ale w kiepskim stylu. A ich trenerom pozostaje rozkładać ręce, że do wyboru są albo ładna piłka, albo wyniki. Dlatego 51-latek, od półtora roku zamieniający kolońską wodę w wino, powinien być wzorem dla każdego kolegi po fachu, który mówi, że inaczej się nie da.Prowadzenie klubu o bardzo ograniczonych możliwościach […]
02.02.2023
Suche Info
02.02.2023

Oficjalnie: Dariusz Pawłowski z Radomiaka do Sandecji

Dariusz Pawłowski rundę wiosenną spędzi w Sandecji Nowy Sącz na wypożyczeniu z Radomiaka Radom.23-letni prawy obrońca lub wahadłowy jesienią rozegrał 13 meczów w Ekstraklasie, ale tylko cztery jako zawodnik podstawowego składu.Pawłowski wcześniej przez lata był związany z Górnikiem Zabrze, lecz nigdy na dłużej nie stał się ważniejszą postacią. W zeszłym sezonie dał się zapamiętać znakomitym meczem z Zagłębiem Lubin, w którym zdobył bramkę i zaliczył dwie asysty. Za ciosem jednak nie poszedł.WIĘCEJ O 1. […]
02.02.2023
Suche Info
02.02.2023

Wisła Kraków wypożyczyła Jelicia Baltę

Ivan Jelić Balta na resztę obecnego sezonu został wypożyczony przez Wisłę Kraków do bośniackiego FK Sarajewo.Chorwacki pomocnik jesienią regularnie występował w I lidze (16 meczów, 1114 minut), ale często był krytykowany za toporny styl gry. Dominowały komentarze, że aby znaleźć zawodników o takiej charakterystyce, nie trzeba ściągać 30-latka z ligi słoweńskiej, bo tam wcześniej grał Jelić Balta.Jego odejście nie jest żadnym zaskoczeniem. Pod koniec grudnia znalazł się on na przedstawionej oficjalnie […]
02.02.2023
Suche Info
02.02.2023

56-letni Kazuyoshi Miura w drugiej lidze portugalskiej

Kazuyoshi Miura, najstarszy zawodowy piłkarz na świecie, podpisał kontrakt z portugalskim drugoligowcem UD Oliveirense. Jest to wypożyczenie z Yokohama FC.Trudno uznać ten ruch za coś innego niż nietypowy marketing. Miura, który 26 lutego skończy 56 lat, w ubiegłym roku grał na wypożyczeniu w czwartoligowym Suzuka Point Getters i łącznie uzbierał tam 515 minut (18 meczów, 2 gole). Przez cztery wcześniejsze sezony w Yokohamie dostawał symboliczne występy. Po raz ostatni […]
02.02.2023
Suche Info
02.02.2023

Pazdan wróci do Legii i wspomoże rezerwy?

Michał Pazdan latem może wrócić do Legii Warszawa, ale już nie w kontekście występów w Ekstraklasie.Jak donosi TVP Sport, doświadczony stoper Jagiellonii mógłby wspomóc trzecioligowe rezerwy „Wojskowych”, a po zakończeniu kariery zostać jako trener klubowej akademii. Jej dyrektor Marek Śledź szuka do tej roli doświadczonych zawodników, najlepiej z międzynarodową przeszłością. – Zależy mi na zawodnikach, którzy byli lub są związani z Warszawą albo Legią. Doświadczeni zawodnicy mogą wspierać młodzieżowców, a jednocześnie nie obrażą się, […]
02.02.2023
Weszło
02.02.2023

Klopp dla ubogich. Steffen Baumgart wzorem dla trenera każdej słabej drużyny

Choć ekscytujemy się największymi, większość klubów na świecie gra w piłkę słabo albo co najwyżej przeciętnie. Ich kibice muszą się nastawić albo na częste przegrywanie z godnością, albo na wygrywanie, ale w kiepskim stylu. A ich trenerom pozostaje rozkładać ręce, że do wyboru są albo ładna piłka, albo wyniki. Dlatego 51-latek, od półtora roku zamieniający kolońską wodę w wino, powinien być wzorem dla każdego kolegi po fachu, który mówi, że inaczej się nie da.Prowadzenie klubu o bardzo ograniczonych możliwościach […]
02.02.2023
Weszło
02.02.2023

Pioli w ogniu. Co się dzieje z Milanem?

Ból. Tego słowa użył trener AC Milan Stefano Pioli, by opisać, co czuje po porażce z Sassuolo 2:5, w sumie już czwartej w styczniu. Osiem miesięcy po wygraniu Serie A Rossoneri wyglądają jak mistrzowie Włoch wyłącznie za sprawą symbolicznej tarczy na przedzie koszulki.Maj 2022. Stało się. Po 11 latach długich jak makaron spaghetti Milan znowu ze scudetto. Co prawda pechowo się złożyło, że medale i trofeum trzeba było odebrać na murawie MAPEI […]
02.02.2023
Weszło
01.02.2023

Lewandowski wrócił, strzelił i od razu Barca wygrała w inny sposób niż 1:0

Robert Lewandowski powrócił, FC Barcelona znowu zaczęła tworzyć sobie więcej okazji bramkowych. Przełamała również passę trzech zwycięskich meczów po 1:0 i tym razem wbiła Realowi Betis dwa gole. Mimo to do końca spotkanie trzymało w napięciu ze względu na samobójcze trafienie Julesa Kounde. Pod nieobecność Roberta Lewandowskiego, spowodowaną zawieszeniem przez hiszpański sąd sportowy, FC Barcelona postawiła na zwycięski minimalizm. Wszystkie trzy ligowe spotkania wygrała 1:0. Z tego […]
01.02.2023
Ekstraklasa
01.02.2023

Lech chce gonić Raków, a nie daje rady Miedzi

Niby Miedź Legnica musi ciułać jak najwięcej punktów, w każdym meczu celować w zwycięstwo, ale czy może kręcić nosem na remis z Lechem Poznań? Chyba niekoniecznie. „Kolejorz” może być po tym spotkaniu zirytowany trzema rzeczami. Po pierwsze – skutecznością. Po drugie – spooooorą przewagą, z której nic nie wyniknęło. Po trzecie – rezultatem rzecz jasna. Choć to Lech apelował w lipcu o przełożenie tego spotkania ze względu na występy w eliminacjach do europejskich pucharów, prawdziwym […]
01.02.2023
Niezły numer
01.02.2023

30 milionów dla River, najdroższy mistrz świata – rekordowy transfer Enzo Fernandeza

Transfer Enzo Fernandeza był wydarzeniem zimowego okienka w Europie. Mistrz świata pobił rekord ligi angielskiej, ale największą ciekawostką dotyczącą tego ruchu jest fakt, iż pobił także rekord sprzedaży w Argentynie. I to mimo tego, że do Chelsea trafił jako piłkarz Benfiki Lizbona.121 milionów euro – tyle The Blues zapłacili za Enzo Fernandeza. 25% z tej kwoty trafiło do River Plate, które zagwarantowało sobie procent od przyszłej sprzedaży, gdy młody talent trafiał […]
01.02.2023
Weszło
01.02.2023

Dlaczego Warta znów zmieniła właściciela? Przedstawiamy kulisy

Warta Poznań zmieniła właściciela. A właściwie – Warta Poznań wróciła w ręce poprzedniego właściciela. I biorąc pod uwagę jak nierzetelni i niesłowni byli ludzie, którzy chcieli się nią zająć, to wychodzi na to, że zmiana właścicielska jest dobrą wiadomością dla klubu. Ten znów trafił w ręce Bartłomieja Farjaszewskiego, z którym „Zieloni” awansowali do Ekstraklasy.Bartłomiej Farjaszewski wchodził do Warty jako postać anonimowa i przez cztery lata pozostawał w cieniu. Ale za jego kadencji „Zieloni” wywalczyli […]
01.02.2023