post Jakub Olkiewicz

Opublikowane 30.12.2020 12:27 przez

Jakub Olkiewicz

Dwa dni zostały do końca roku, dwa dni zostały do końca dekady, dwa dni zostały do zakończenia pierwszego dwudziestolecia XXI wieku. Nie ma sensu uciekać od podsumowań, one się same narzucają, rozpychają, atakują z każdej strony. Jako łodzianin pomyślałem – a, będę lokalnym patriotą, podsumuje sobie te dwie dekady w sporcie naszego miasta. 

I, kurczę, nie ma czego podsumowywać. 

[uwaga, będzie o ŁKS-ie, żebyście tam potem nie narzekali, że bez ostrzeżenia]

Wczoraj siedziałem z Leszkiem Milewskim podczas naszej łódzkiej audycji i zastanawialiśmy się wspólnie – jakie słowa najlepiej by pasowały do tego dwudziestolecia w wykonaniu łódzkiej piłki? Ostatnio sporo rozmawialiśmy o oczekiwaniach, które w ŁKS-ie i Widzewie są wywindowane do granic możliwości. Przychodzi do ŁKS-u zawodnik z ligi duńskiej, a więc mocniejszej nie tylko od I ligi, ale i od Ekstraklasy. Żaden stary dziad, młodszy ode mnie (hehe), w dodatku regularnie grający właściwie do ostatniego dnia przed wylotem do Polski. Można się czepiać, że po ewentualnym awansie do Ekstraklasy może już się nie wyróżniać, można zastanawiać nad aklimatyzacją i tak dalej, ale generalnie to jest i pewnie już pozostanie w I lidze hit okienka.

Z takim CV na zaplecze się ludzi nie bierze, przynajmniej nie takich, u których trudno na pierwszy rzut oka zdiagnozować jakiś defekt. Do Ekstraklasy? Jasne, żaden hit, chociaż też nie szrot. Ale w I lidze?

Tymczasem słyszałem już naprawdę sporo narzekań – że na pewno zaraz w związku z tym Pirulo odejdzie, że skoro opędzlowano Ratajczyka i Ramireza to ten piłkarz się należał, że ŁKS musi takich kupić ośmiu, żeby w ogóle myśleć o utrzymaniu w Ekstraklasie, czyli TAM, GDZIE JEST NASZE MIEJSCE.

Podobne narzekania słyszę ze strony widzewiaków, przygotowując się do audycji czytam regularnie, jakie nastroje panują po drugiej stronie miasta. Enkeleid Dobi słusznie zachęca, by przestać żyć historią, bo Widzew nie jest już zespołem co roku walczącym o mistrzostwo Polski. Co się dzieje? Albańczyk jest niemalże wyklinany, że jak on „śmie śmieć”, jak mu to przez gardło przeszło i tak dalej. Bo przecież to Widzew, klub czołówki Ekstraklasy, BO TAM JEST JEGO MIEJSCE.

Oczywiście ja się z tym zgadzam. Miejsce łódzkich klubów jest w Ekstraklasie, mówi o tym tabela wszech czasów, mówi o tym tabela medalowa, mówią o tym dziesiątki rozegranych w elicie sezonów.

Ale jednocześnie po obu stronach miasta nasze pokolenie szalenie łatwo zapomniało o XXI wieku. Część z nas, dzisiejszych trzydziestolatków, wciąż rozpamiętuje lata dziewięćdziesiąte. Dwa mistrzostwa Widzewa, jedno mistrzostwo ŁKS-u, gol Matysa z Monaco, Citko z Atletico, Broendby, pamiętne 7:1 z Olimpią, po którym ŁKS nie tylko nie zdobył mistrzostwa, ale też został pozbawiony występów w pucharach. Dwumecz z Porto, dwumecz z Manchesterem United, 2:2 z Borussią Dortmund, trzy lata, podczas których mistrzostwo nie opuszczało miasta.

I dla takich osób żadna banicja w IV czy III lidze nie zmieni podstawowych faktów. Łódź zasługuje na Ekstraklasę, Ekstraklasa musi zawierać Łódź.

Natomiast spójrzmy na XXI wiek:

  • najlepszy sezon ŁKS-u: 7. miejsce w sezonie 2008/09, po czym klub został przesunięty na 16. pozycję w wyniku nieotrzymania licencji
  • najlepszy sezon Widzewa: 9. miejsce w sezonie 2010/11
  • liczba sezonów w elicie ŁKS-u: pięć, w tym trzy zakończone spadkiem
  • liczba sezonów w elicie Widzewa: dziewięć, w tym trzy zakończone spadkiem
  • medale łódzkich klubów: zero
  • triumfy w Pucharze i Superpucharze łódzkich klubów: zero
  • mecze w europejskich pucharach: zero

Przez dwadzieścia lat łódzkie kluby miały może ze dwa udane sezony w Ekstraklasie, na upartego trzy, gdy Widzew w sezonie 2001/02 zagrał niezłą rundę w grupie spadkowej. DWADZIEŚCIA LAT. To oznacza, że niektórzy kibice nie pamiętają ani jednego udanego sezonu łódzkiego klubu w Ekstraklasie, ba, że ci kibice mają już swoje dzieci, którym nie są w stanie opowiedzieć o piłce czegoś więcej niż „zbankrutowaliśmy, spadliśmy, przegraliśmy”.

Więcej było sezonów Ekstraklasy bez Widzewa, niż z Widzewem, bez ŁKS-u, niż z ŁKS-em. To są tak naprawdę ze dwa pokolenia kibiców, pierwsze, które pamięta wyłącznie walkę o życie z lat 2000-2013, drugie, które pamięta wyłącznie walkę o odbudowę w latach 2013-2020.

No dobra, dwadzieścia lat, co to jest, przecież to wcale nie tak długo – zaprotestuje może jakiś wybitny optymista.

Przypomnę więc, że cała historia sukcesów Widzewa trwała dokładnie 25 lat. Awans do I ligi, po raz pierwszy w historii, RTS ugrał w 1975 roku. Ostatni sukces to wicemistrzostwo i eliminacje europejskich pucharów w 1999 roku. Od pierwszych sukcesów ekipy Bońka czy Gapińskiego, aż do goli Citki, interwencji Łapińskiego oraz podań Szymkowiaka minęło mniej więcej tyle czasu, co od ostatniego sukcesu łódzkiej piłki do dzisiaj. Nie mam tutaj na celu żadnego deprecjonowania, wskazuję po prostu na to, jak długo już trwa ten marazm.

Mój wujek widzewiak, rocznik 1973, jako 25-letni gość widział w miarę świadomie cztery mistrzostwa, ponad sześćdziesiąt meczów w europejskich pucharach, całą plejadę gwiazd polskiej piłki. Jego rówieśnicy z ŁKS-u mistrzostwo, występy w PZP, el. Ligi Mistrzów i Pucharu UEFA, grę Terleckiego, Dziuby, Tomaszewskiego, Kłosa, Ziobera, Trzeciaka, Saganowskiego, Chojnackiego i całej reszty talenciaków, z których wielu było wychowankami ŁKS-u. Wszyscy z tego pokolenia nie mieli okazji widzieć choćby jednego spadku, a co dopiero pisać o takich kuriozalnych sytuacjach, jak występy na piątym poziomie rozgrywkowym.

Dzisiejsi 25-latkowie mogą z rozrzewnieniem wspominać takie postacie jak Marcin Robak czy Stefano Napoleoni z jednej strony, Mladen Kascelan czy Robert Kolendowicz z drugiej.

W tabeli za XXI wiek, którą wygenerowałem sobie na 90minut.pl, Widzew zajmuje 20. miejsce, ŁKS 25. Przed łódzkimi drużynami m.in. Odra Wodzisław Śląski, GKS Bełchatów, o Wiśle Płock czy Koronie Kielce nie ma nawet sensu wspominać, bo to kluby o wiele mocniej zakorzenione w Ekstraklasie tego okresu. Być może dla kogoś z zewnątrz to wszystko brzmi dość banalnie i trywialnie, ale kurczę, to tylko by potwierdzało moją tezę, że wielu z nas, kibiców z Łodzi, mentalnie nadal znajduje się w sezonie 1997/98, lub o 12 miesięcy wcześniej. Bo takiej perspektywy, że za nami 20 lat piłkarskiej nędzy, nie prezentuje się zbyt często.

No dobra, ale czy było tylko źle? Postanowiłem sobie jeszcze na koniec wybrać swój top dekady, a co. Biorąc pod uwagę, że ŁKS zagrał w tym czasie szalone dwa sezony w Ekstraklasie, w obu przypadkach spadając po roku, nie miałem przynajmniej wielu wątpliwości.

MECZ DEKADY: WIDZEW – ŁKS 0:1

Ech, to był naprawdę trudny wybór, bo tych meczów wbrew pozorom było całkiem sporo. Wygrana 4:2 z Siarką Tarnobrzeg, po której ŁKS awansował do I ligi. Zwycięstwo nad GKS-em Jastrzębie, gdy w klatce gości mieliśmy okazję świętować powrót do Ekstraklasy. Czysto piłkarsko – 8:0 nad Bronią Radom z golem Kocota z 45 metrów, 5:1 z Odrą Opole, gdy Ramirez po raz pierwszy pokazał pełnię swoich możliwości. Ba, samych udanych derbowych starć – aż trzy. Te ostatnie, 2:0 na Widzewie. Te III-ligowe, z bramką Maksyma Kowala w doliczonym czasie gry na 2:2. No i te z sezonu 2011/12.

To chyba jednak najlepszy mecz tej dekady z paru względów. Po pierwsze – dawno, bardzo dawno nie wygraliśmy wówczas przy Piłsudskiego, z tego co pamiętam – chyba trzeba było się cofać aż do bramki Danielewicza z 1997 roku. Po drugie – to był już okres schyłkowy. W ŁKS-ie pieniędzy było coraz mniej, a i nadziei na utrzymanie niezbyt wiele. W sezon weszliśmy od porażek 0:5 z Lechem Poznań i 0:4 ze Śląskiem Wrocław, tą pierwszą w dodatku ponieśliśmy w Bełchatowie, bo stadion przy al. Unii 2 nie spełniał wymogów licencyjnych.

No i wtedy pojawił się w klubie Michał Probierz. To, w jaki sposób została odmieniona cała szatnia, to materiał na potężny reportaż. Sami zawodnicy zresztą przyznawali, że to było przejście do innego świata. Przed jego zatrudnieniem przebieranie w samochodach, szukanie wolnego boiska po całym Polesiu, brak kasy na podstawowe potrzeby drużyny. Probierzowy dryl? Zgrupowania w Gutowie Małym, wynajmowanie muraw na każdy trening, wspólne obiady. Profesjonalizm. Profesjonalizm, który szybko zaczął przynosić efekty na boisku. Apogeum to był właśnie ten mecz z Widzewem.

Probierz zresztą jako cwany lis nastawił się od początku na prowokacje, szarpaniny, całe te mind games, które akurat w tym spotkaniu pozwoliły znacząco ułatwić piłkarzom grę. W dużej mierze dzięki jego sztuczkom z boiska wyleciał Piotr Grzelczak, już w 55. minucie. Od początku grał mój rówieśnik, kolega ze studiów i wychowanek ŁKS-u, Szymon Salski. Zszedł w przerwie, nie za słabą grę, ale z uwagi na te wszystkie taktyczne plany i roszady Probierza. Wszystko zagrało idealnie, Mięciel strzelił na 1:0 w końcówce, ostatnie minuty to była tak naprawdę jedna wielka awantura. Za brutalne kopnięcie „Miętowego” w klatkę piersiową wyleciał Pinheiro, ławka rezerwowych ŁKS-u przebiegła w tym meczu chyba tyle samo kilometrów, co niektórzy piłkarze z boiska.

My to przeżywaliśmy pod telebimem ustawionym przy al. Unii 2. Co tu dużo pisać, lepiej chyba zobaczyć.

Takiego wybuchu radości w tej dekadzie nie pamiętam. Jakby te wszystkie złe emocje, gromadzone w tym przeklętym sezonie, nagle puściły. Pamiętam zresztą, że to mecz, który w głowach wielu kibiców przestawił priorytety. Do tej pory często żartowaliśmy: możecie przegrać wszystkie mecze w sezonie, byle derby wygrać. Piłkarze wzięli to sobie wówczas do serca, spadli z hukiem, no ale derby wygrali. Nie wiem jak inni, ale ja już tak staram się nie żartować.

No i jeszcze ten gest Probierza na koniec. Pokazał trybunom na Widzewie – dziennikarze mówili, że swojemu teściowi, Tadeuszowi Gapińskiemu – „ucho od śledzia”. Jakże łódzki gest z jakże łódzkiego filmu pokazany przez byłego zawodnika sekcji szermierki na ŁKS-ie, Jana Machulskiego.

ZAWODNIK DEKADY: ŻENIA RADIONOW

Mam wrażenie, że podczas całej III-ligowej banicji, która trwała przez trzy długie sezony, graliśmy z Ursusem Warszawa jakieś osiemnaście razy. W dodatku w każdym z tych osiemnastu spotkań bramkę zdobywał Przemysław Sztybrych, a drugą dokładał Żenia Radionow. Naprawdę, to był czas, gdy wydawało mi się, że to jest jakaś upiorna reinkarnacja duetu głowa Scholesa-ręka Scholesa, który ciemiężył reprezentację Polski. Jeden z najlepszych meczów w tej dekadzie pod względem kibicowskim, pożegnanie Galery, też wypadło na mecz z Ursusem Warszawa. Byłem przekonany, że wygraliśmy 2:1 – wynik nie miał już znaczenia, to był koniec sezonu, już dawno nie mieliśmy szans na awans.

Dopiero później okazało się, że gdzieś pomiędzy oprawami, które trwały w sumie pewnie ze 40 minut, Radionow strzelił drugiego tego dnia gola na 2:2.

Krzysztof Przytuła chyba się wnerwił, bo rok później wyeliminował ryzyko kolejnych goli strzelonych przez tego zawodnika ŁKS-owi i ściągnął go do Łodzi. Był to jeden z najlepszych transferów w tej nowej historii ŁKS-u Łódź. Radionow w pierwszym sezonie strzelił 19 goli w 28 meczach, nie mam wątpliwości, że nie byłoby tego awansu „kuchennymi drzwiami”, gdyby nie bramki Ukraińca. Widzew by nas wyprzedził, wówczas to lokalny rywal wyrwałby się z III ligi o rok wcześniej. Ale taki naprawdę kluczowy, Żenia stał się w drugiej lidze. Już pal licho gole, pal licho słynną „grę tyłem do bramki”. Ile ten gość wkładał serca w mecze, ile poświęcenia, determinacji. To zresztą uwidoczniło się też w I lidze i Ekstraklasie, gdzie momentami mógł nie dojeżdżać umiejętnościami, ale zawsze biegał jak szalony od obrońcy do obrońcy. Szukał wolnego pola dosłownie w każdej sytuacji, startował do każdej piłki, wyskakiwał do każdego pojedynku.

Odkąd kibicuję na trybunach ŁKS-u były tylko dwie przyśpiewki na melodię „eŁKSa gol”. Najpierw „Sagan gol”, potem „Żenia gol”. Na następną tego typu jeszcze pewnie poczekamy, oby nie dekadę.

ROZCZAROWANIE DEKADY:

No jednak ten ubiegły sezon. Wydawało się, że wszystko układa się jak z bajki – utalentowani wychowankowie, świetny trener, ambitna, widowiskowa gra, obcokrajowcy, którzy wnoszą jakość. Do tego to obudowanie awansu historiami – ośmiu piłkarzy, którzy przeszli cały szlak od III ligi do krajowej elity, duży udział zawodników urodzonych i wychowanych w Łodzi lub okolicy. Większość młoda, jeszcze perspektywiczna. Buduje się stadion, akademia odbiera nowoczesny ośrodek, który dalej się poszerza o kolejne udogodnienia. Jakby ktoś nas prowadził w FM-ie, w dodatku nie stroniąc od metody save & load.

I potem taki bolesny cios w twarz. Całe serie porażek. Jeden wychowanek pod formą, drugi odchodzi za pół-darmo do Legii. Zwolniony trener. Z piłkarzy, którzy przeszli cały szlak, nie został prawie nikt – część z klubu wygoniono, część sama chciała odejść, Michał Kołba wypadł za doping. Najlepszy obcokrajowiec sprzedany w połowie ligi. Spadek, który odbył się w stylu równie kompromitującym, jak przed prawie dziesięcioma laty, gdy pozostający w agonii klub na jeden sezon zdołał jeszcze odwiedzić Ekstraklasę.

Ja wiem, na spokojnie widzę, że inaczej nie można było tego zrobić. Że grubsze inwestycje mogłyby zachwiać stabilnością klubu, że utrzymanie kluczowych zawodników mogłoby przekroczyć możliwości budżetowe. Ale jednak – człowiek spodziewał się, że po trzech baśniowych latach, dostanie chociaż serial obyczajowy. Zamiast tego z idylli zostaliśmy przeniesieni w sam środek kiepskiego horroru. Rozczarowanie dekady, jak nic. Drugie takie przeżyłem tylko w Poznaniu, gdy pojechałem w niedzielę na mecz Warty z ŁKS-em w I lidze. Dzień wcześniej okazało się, że drużyna już nie przyjedzie, zawieszono nam licencję, piłkarze rozjechali się do siebie, klub przestaje istnieć.

WYDARZENIE DEKADY:

Króciutko: oddanie bazy treningowej przy ul. Minerskiej. Byłem. Widziałem. Kopałem na tych sztucznych murawach, widziałem syna trenującego w miejscu, gdzie właśnie stanął też balon. To jest powrót do starych, dobrych lat, gdy ŁKS miał wszystko to, co powinna posiadać porządna akademia – grunty, zespoły, trenerów. Wierzę, że tak jak wówczas wypuszczaliśmy regularnie w świat Wieszczyckich, Saganowskich i Golańskich, tak teraz ta fabryka po latach dogorywania ruszy ponownie.

OPRAWA DEKADY:

Ach, chciałbym, żeby znowu była aktualna.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Szczęśliwego Nowego Roku. I oby to następne dwudziestolecie było dla łódzkiej piłki o wiele, wiele lepsze.

Opublikowane 30.12.2020 12:27 przez

Jakub Olkiewicz

Liczba komentarzy: 16
Subscribe
Powiadom o
guest
16 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Olaf
Olaf
1 miesiąc temu

Ta oprawa dekady to tak na poziomie Piasta Gliwice…
Podoba mi się zwrócenie uwagi na te gadanie kibiców „bo nam się należy”. To samo mówią kibice Górnika, Ruchu, GKSu itd. Wszyscy żyją przeszłością. Nawet młodzi, którzy sukcesy znają tylko z opowieści uważają, że nam się należy.

Piotr
Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Olaf

Zrób lepszą oprawę na jednej trybunie przedzielonej po środku sektorem VIP.
Autorowi raczej chodziło o przesłanie oprawy i fakt, że na początku sezonu powstała oprawa, która zwiastowała awans. W tym aspekcie była wyjątkowa.

Tomasz
Tomasz
1 miesiąc temu
Reply to  Olaf

W przypadku Ruchu Chorzów akurat serio „nam się należy”. Klub istnieje 100 lat, przez 70 lat odnosił różne sukcesy. W latach 90. tylko PP, XXI wiek to posucha, ale mimo wszystko 4 medale MP wpadły. Ten klub się stoczył przez złe zarządzanie, ale nie zmienia to faktu, że do poprzedniego sezonu był najbardziej utytułowany w Polsce, mimo 30 lat bez mistrzostwa. Teraz powoli wraca.

Michał
Michał
1 miesiąc temu
Reply to  Tomasz

Podejście jak u widzewiaków. Nic się chłopie nie należy. Trzeba wziąć się do pracy i robić swoje, a nie patrzeć na toco było.

Paweł
Paweł
1 miesiąc temu
Reply to  Michał

Jeśli chcecie się naprawdę posmiać to polecam forum Polonii W. Tam to dopiero jest nam się należy. Stadion na 15tys? Dawać taki na 45tys, przecież z naszym potencjałem, warszawskoscia, pył i w rok okaże się za ciasny

KONDZIUbenice
KONDZIUbenice
1 miesiąc temu
Reply to  Tomasz

Z calym szacunkiem ale to GORNIK ZABRZE byl najbardziej utytulowanym klubem w Polsce.
Oba zespoly maja po 14 mistrzostw Polski.Jednak Ruch jedno z nich dostal za wygranie pucharu Polski gdyz sezon nie mogl zostac dokonczony.I to Gornik Zabrze gral w finale PZP a nie Ruch.
Posucha 30-letnia dotyczy rowniez Gornika.
Mimo to zycze Wam najszybszego powrotu do ekstraklasy i GKS-owi.
Bo derby z Wami maja inna wymowe niz te z Piastem.I nie mam tu nic zlego na mysli jednak historia pojedynkow z Ruchem to cos wyjatkowego.

kaczan
kaczan (@kaczan)
1 miesiąc temu

U nas w kraju niestety nie ma umiaru.

Lech awansuje do Pucharów – w takiej grupie, to walka o zwycięstwo. Może Benfika się postawi, ale raczej nie ma szans.

W lidze – Lech, Lechia, Jaga, Wisła K., Piast grają o mistrza. Warta gra o utrzymanie. Reszta drużyn gra o puchary.

Kibole narzekają na zarząd – nie mają o niczym pojęcia. Skąpią na klub, a wszyscy wiedzą, że Messiemu kończy się za pół roku kontrakt. W końcu jeden z drugim od czasu do czasu pójdą na stadion – zapłacą z dyszkę za bilet i krzykną „Ten klub to my” i cały świat powinien od tego cieszyć się jeśli przegra tylko z 5 bramkami. A Messi też może przyjść – ale pod warunkiem, że ładnie poprosi.

Paweł
Paweł
1 miesiąc temu
Reply to  kaczan

I bilety po 5zl. Będzie pełen stadion i jak to zobaczy jeden z drugim prezesem korporacji to bez szemania będzie płacił po 15baniek rocznie za reklamę na rękawie koszulki.

Koszula Paczula
Koszula Paczula
1 miesiąc temu

Kuba, wygenerowałem sobie na 90 minut tabelę o jakiej mówisz i warte zwrócenia uwagi jest to, że ŁKS jest rozbity na dwie różne drużyny. Uwzględnij to w obliczeniach dla tabeli za 20lecie.

Michał
Michał
1 miesiąc temu

Fajny art. Prawda aż boli w oczy. Na szczęście ja przestałem żyć historią i patrzę na to co ŁKS buduje teraz. Obserwuję akademię i na prawdę wierzę, że będziemy mieli jeszcze reprezentantów Polski.

Aaa
Aaa
1 miesiąc temu

Nawet ostrzeżenie, że będzie o ŁKS jest żenujące, znajdźcie jeszcze kogoś, kto jedyne co rozumie to Wisła Płock i Miedź Legnica i nie będzie umiał napisać prostego tekstu bez nawiązan do swoich Milusińskich. Jaki autor taka treść, no cóż.

Czcibor Czcigodny
Czcibor Czcigodny
1 miesiąc temu

Kibicom Widzewa przypominam, że Wasz klub istnieje 5 lat i nie ma absolutnie żadnego powodu, dla którego cokolwiek wam się należy.

igor91
igor91
1 miesiąc temu

Jeżeli tak chcesz liczyć to pamiętaj, że ŁKS ma 12 lat

krzysio
krzysio
1 miesiąc temu

Lubię Pana Olkiewicza jako człowieka. Ale są jakieś granice z tym ŁKSem. Prawdopodobnie te granice wyznacza Pan Stanowski. Więc pytam gdzie jest program Gryfny Szpil ?. Śląskie drużyny z Ekstraklasy nie mają swojej audycji, coś chyba nie tak.

Stary Polesiak
Stary Polesiak
1 miesiąc temu

Ciekawy, rzetelny artykuł. Brawo! Trzeba mniej żyć przeszłością, bo z tej mąki chleba nie będzie. XXI wiek to ogromna lekcja pokory i próba charakteru dla kibiców. Za tradycje, historię, statystykę raczej nic się nie należy. Niestety. Trzeba oczywiście uczyć się na błędach i wyciągać wnioski. Praca u podstaw, strategia, wizja, mozolne doskonalenie. To już bardziej właściwy kierunek. Jeszcze wiele do zrobienia przed naszym ŁKS-em.

Weszło
27.02.2021

West Ham pokazał pazur, ale na środkowych obrońców City nie było mocnych

Jeśli jakimś przypadkiem przegapiliście ten mecz, żałujecie, że nie śledziliście dzisiejszych podbojów Manchesteru City w drodze do mistrzostwa – uspokajamy. Nie trudźcie się oglądaniem z odtworzenia, dajcie sobie spokój. Ciekawych rzeczy było tyle, co kot napłakał. West Ham znalazł sposób na minimalizowanie atutów „Obywateli”, potrafił dobrać się im do skóry, ale ogółem wiało nudą. Na […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

ŁKS wreszcie wygrywa, ale znów pokazuje dwie twarze

Łódzki Klub Sportowy na początku sezonu wygrywał mecz za meczem, grał ofensywnie, z polotem i fantazją. Potem nagle się zaciął, a wiosnę w lidze zaczął od kompromitującego występu z GKS-em Tychy. Porażka 0:3 wywołała dyskusję: czego jeszcze potrzebuje Wojciech Stawowy, by wygrać mecz? W drużynie pozostali najważniejsi zawodnicy, do tego doszły świetne jak na ten […]
27.02.2021
Live
27.02.2021

LIVE: Lechia pójdzie za ciosem w Mielcu?

Jak na ostatnie dni, dziś zimno i gdzieniegdzie mokro, ale liczymy, że w Ekstraklasie będziemy mieli tyle emocji, że i tak trzeba będzie się przewietrzyć z wrażenia. Na dobry początek Stal Mielec poszuka pierwszego zwycięstwa w tym roku kosztem wychodzącej z kryzysu Lechii Gdańsk. Później zdziesiątkowana przez koronawirusa Jagiellonia podejmie Piasta Gliwice, a na deser […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Górnik do Legii? Kozacy. Po Legii – ligowe dno

Jesienny mecz z Legią ma dla Górnika symboliczny wymiar. Po ostatnim gwizdku starcia przy Łazienkowskiej skończyło się wszystko, czym zabrzanie zachwycili nas w pierwszych czterech kolejkach, w których uzbierali 44% swojego dorobku w tym sezonie. Imponowali rozmachem, odprawiali rywali z kwitkiem, dodawali lidze kolorytu. Dziś grają nieefektownie, słabo punktują i swoje miejsce w tabeli zawdzięczają […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Jagiellonia ma dziś dwóch rywali – Piasta Gliwice i koronawirusa

Jagiellonia nadal może w tym sezonie powalczyć o czołowe lokaty, ale na ten moment będzie o to trudno. Dlaczego? Po pierwsze – zespół Bogdana Zająca ciągle nie potrafi ustabilizować formy na dobrym poziomie. W tym sezonie raz zdarzyło mu się wygrać dwa mecze z rzędu, a tak poza tym funduje swoim kibicom nieustanną huśtawkę nastrojów. […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Norwegowie chcą bojkotu mistrzostw świata 2022. 6500 robotników zginęło Katarze

Brytyjski „Guardian” od lat niestrudzenie obnaża wszelkie nieprawidłowości, jeżeli chodzi o organizację mistrzostw świata w Katarze. Kilka dni temu na jego łamach ukazał się kolejny wstrząsający reportaż na ten temat. Według ustaleń dziennikarzy przeszło 6500 pracowników straciło życie przy budowie najbardziej absurdalnej bazy stadionowej w dziejach futbolu. Masowo giną robotnicy z Indii, Nepalu, Pakistanu, Bangladeszu […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

„Figiel w Katowicach? Nie zdecydowały finanse. Piłkarze z Ekstraklasy są poza naszym zasięgiem”

 – Nie wygląda to tak, że tylko chodzę i wydaję polecenia. Raczej współtworzę projekt i jestem gotowy ponosić konsekwencje wyników boiskowych – Robert Góralczyk w rozmowie z nami powiedział, że praca dyrektora sportowego potrafi być stresująca. Twierdzi, że nie ma podstaw do tego, by obawiać się braku awansu jego drużyny. Opowiedział nam także o tym, […]
27.02.2021
Bukmacherka
27.02.2021

Niespodzianki w Anglii, Hiszpanii i Polsce? Szukamy okazji u bukmacherów!

Weekend – rzecz święta wiadomo. A już taki weekend, w którym nas rozpieszczą mecze, to coś absolutnie wspaniałego. Trzeba przyznać, że ta sobota będzie się prawdopodobnie zaliczała do tej kategorii. Fajne granie szykuje się w większości lig, a co więcej, można na nie znaleźć ciekawe oferty u naszych bukmacherskich partnerów.  Jasne, w niektórych spotkaniach ciężko […]
27.02.2021
WeszłoTV
27.02.2021

STAN FUTBOLU: Liga Mistrzów i Ekstraklasa, czy Pogoń stać na mistrzostwo?

Sobotni poranek, godz. 10.30 – czas na kolejny „Stan Futbolu”! Tradycyjnie zapraszamy was do TVP Sport i na WeszłoTV, gdzie będziemy dyskutować o Lidze Mistrzów oraz Ekstraklasie. Dzisiejszy program poprowadzi Adam Kotleszka, a jego gośćmi będą: Daniel Trzepacz z PogonSportNet.pl i Kamil Kania z Weszło.FM oraz nasi stali eksperci – Wojciech Kowalczyk i Mateusz Rokuszewski. […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Ciśnienie w Stali Mielec rośnie. „Nie są tacy źli” nie wystarczy

Jedna z czterech drużyn, która nie wygrała wiosną. Jedna z czterech drużyn, która wiosną strzeliła tylko jednego gola. Oczywiście Stali Mielec przepadł przełożony mecz z Wisłą Płock, w tej niechlubnej bandzie czworga mają więc usprawiedliwienie, jakiego nie posiadają Zagłębie, Cracovia, Śląsk. W tym gronie Stal straciła też najmniej bramek, bo tylko dwie. Inni mają gorzej. […]
27.02.2021
Weszło Extra
27.02.2021

„To mit, że Ekstraklasa jest niemożliwa do wytypowania”

Jak ograć bukmachera? To pytanie, na które każdy czytelnik Weszło chciałby znać odpowiedź. Żeby pomóc wam w „rozpracowywaniu rywala”, serwujemy wywiad z bukmacherem, który przybliża, jak od kulis wygląda praca analityka – człowieka, od którego zależy wysokość kursów. Arkadiusz Ciołek to kierownik działu bukmacherskiego TOTALbet, naszego partnera. Po lekturze tej rozmowy dowiecie się, dlaczego do […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Daleko od chwały. Thierry Henry nie jest wielkim trenerem

– Thierry Henry ma w sobie element niesamowitości, który jest niezbędny, żeby zostać świetnym szkoleniowcem. Ba, jestem przekonany, że szybko stanie się wyróżniającą postacią w świecie trenerów – piał z zachwytu Roberto Martinez. Były legendarny francuski piłkarz był wówczas jego asystentem w reprezentacji Belgii, zbierał liczne pochwały i coraz śmielej rozglądał się za pierwszą samodzielną […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Gołębiewski: Chcę, żeby moja drużyna była jakaś. Wolę zginąć za filozofię niż jej nie mieć

Marek Gołębiewski w sezonie 2020/2021 przedstawia się piłkarskiej Polsce jako trener Skry Częstochowa. Na drugoligowych boiskach wyróżnia go filozofia i chęć gry w piłkę, dzięki której po rundzie jesiennej Skra plasuje się na piątym miejscu w lidze. W wywiadzie z nami opowiada: czego nauczył go Wojciech Stawowy i Escola Varsovia? Czy nie boi się zostać […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

PRASA. Wspomnienie Kazimierza Górskiego. Miał argumenty i szczęście

Sobotnia prasa klasycznie napakowana. Co w niej ciekawego? Choćby długi tekst o Kazimierzu Górskim, który 2 marca obchodziłby 100. urodziny. – Kiedy jego koncepcje i decyzje zaczęły przynosić efekty, szybko stał się przywódcą z autorytetem. Nie podnosił głosu, nie walił pięścią w stół. Miał siłę argumentów. Towarzyszyło mu też szczęście. Nawet porażka z Bułgarią w […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Piotr Wlazło: Mam jeszcze sporo do udowodnienia w Ekstraklasie

Bruk-Bet Termalica Nieciecza, którego Piotr Wlazło jest kapitanem, przystępuje do wiosny w I lidze jako murowany kandydat do awansu. Jeżeli masz 10 punktów przewagi nad resztą stawki, nie może być inaczej, każde miejsce poniżej drugiego będzie porażką. Z 31-letnim pomocnikiem – a w zasadzie od niedawna środkowym obrońcą – rozmawiamy o przemianie zespołu „Słoników” po […]
27.02.2021
Weszło
26.02.2021

Tiba zdjął Lecha ze stryczka

Kilka sekund brakowało, by Warta dowiozła remis w meczu derbowym. Jednej skutecznej interwencji na linii bramkowej zabrakło, by Lech znów miał niedosyt. Ale Poznań nadal jest niebiesko-biały. Kolejorza uratował Pedro Tiba, który zaliczył asystę i strzelił gola – tego na wagę zwycięstwa, zdobytego w ostatniej sekundzie meczu.  Wiecie co jest najgorszym poczuciem w grze z […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Szaleniec wraca do Europy. Jorge Sampaoli poprowadzi Arkadiusza Milika

Argentyńska myśl szkoleniowa z pewnością może uchodzić za jedną z najbardziej wyjątkowych na całym świecie. Marcelo Bielsa – indywiduum. Mauricio Pochettino – indywiduum. Diego Simeone – indywiduum. A to przecież tylko najbardziej jaskrawe przykłady. Nic więc dziwnego, że to właśnie z tego kraju pochodzi kolejny trenerski ananas – Jorge Sampaoli. Ananas, który wraca do Europy. […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Raków sprawdza, jak mocne plecy ma Ivi Lopez

Pamiętacie jeszcze przebieg pierwszego meczu pomiędzy Rakowem Częstochowa a Podbeskidziem Bielsko-Biała? Górale wyszli na prowadzenie po kapitalnym strzale Tomasza Nowaka, ale ekipa Marka Papszuna zdążyła do przerwy wklepać im aż cztery gole. Trzy z nich padły po rzutach karnych. To właśnie takim popisami bielszczanie pracowali na miano najgorszej defensywy w Europie Środkowo-Wschodniej. Ale jeśli chcemy […]
26.02.2021