post leszek.milewski

Opublikowane 04.12.2020 12:02 przez

leszek.milewski

– Z trenerem Łazarkiem wbiegaliśmy na Kasprowy Wierch. Franciszek Smuda, który wziął nas pod swoją opiekę, powiedział wprost o takim bieganiu: „A widzieliście, chłopcy, kiedyś boisko pod górkę?”, Stosował swoją filozofię. Która polegała tez na tym, że jak mieliśmy obóz w Niemczech, to po interwałach musiałem pod drzewem ze zmęczenia zwymiotować – Łukasz Skrzyński, dwukrotny mistrz Polski juniorów z Wisłą Kraków pod Wojciechem Stawowym, opowiada jak okiem pukających do dorosłej piłki juniorów wyglądało wejście Telefoniki. Kto był największym trenerskim zamordystą. Jak na jego wiślackim osiedlu traktowano przejście do Cracovii. Czy czuł podpórki meczowe w w sezonie, za które dziś Pasy mają minusowe punkty. Później Skrzyński był też dyrektorem sportowym w Zawiszy pod Radosławem Osuchem, z którym współpraca, jak sam mówi, do najłatwiejszych nie należała.

***

Łukasz Skrzyński: – Trenowaliśmy w szkółce Wisły Kraków. Tu zaczynaliśmy. Mieliśmy świetnych edukatorów – Chemicz, Skupnik, Kapka, Kmiecik, Kusto, Krupiński, Nawałka. Ale toczyło się to tak, że tu zbieraliśmy wyszkolenie, później szliśmy do Cracovii. Trafiłem tu ja, świętej pamięci Krzysiek Piszczek, Paweł Nowak, Adam Radwański, Wojtek Ankowski, Darek Zawadzki. A jeszcze przecież choćby Łukasz Surma musiał szukać szczęścia poza Reymonta.

Za wyjątkowy talent uważano z tego grona Dariusza Zawadzkiego, mówiono, że to przyszła dziesiątka reprezentacji Polski.

No i był tą dziesiątką, ale w reprezentacjach młodzieżowych. Licznych. Jeździł na nie co chwilę. Potrafił grać dla dwóch, trzech roczników. Jego organizm został w tym wieku wyeksploatowany, przez to się nie rozwinął, przez to męczyły go kontuzje. Umiejętności miał natomiast wielkie, naprawdę, to powinien być znakomity piłkarz. Ale widziałem więcej zawodników, którzy byli materiałami na duże granie, a nigdy się nie rozwinęli.

Pana diagnoza w trudnościach przekraczania progu juniora i seniora?

Nie ma jednej. Zrobimy jakąś teorię, a bywa bardzo różnie. Ktoś miał faktycznie problem z wyższym poziomem wymagań fizycznych. Kto inny podjął złe decyzje. Postawił na co innego niż piłka, bo przecież niektórzy poszli nawet w naukę. Ale znam też takich, którzy przeszli tragedie rodzinne. Nie ma reguły. Natomiast na pewno różnicą, w porównaniu do tego, jak szkoli się teraz, były inne markery zmęczeniowe.

Wiadomo, stara szkoła, bieganie po górach i tym podobne. Jak padniesz, to znaczy, że się nie nadajesz do piłki.

Na początku miałem takie treningi, po których ciężko było przejść dwa schody na posiłek. Trener Stawowy, który doprowadził nas do dwóch mistrzostw Polski juniorów w Wiśle, myślę, że się nie obrazi, gdy powiem, że eksperymentował na nas na początku.

W jakim sensie?

Nie było możliwości testów różnego rodzaju, tak jak teraz jest system Catapult i tym podobne, określające wydolność. Więc nie było szans zbadania czy biegamy na odpowiedniej intensywności treningu, czy te zajęcia nie są za mocne dla nas. Względnie: dla niektórych. Powiedzenie o wrzuceniu wszystkich do jednego wora nie wzięło się znikąd. Więc były eksperymenty. Ale tak się wtedy trenowało. Z trenerem Łazarkiem wbiegaliśmy na Kasprowy Wierch. Franciszek Smuda, który wziął nas pod swoją opiekę, powiedział wprost o takim bieganiu:

A widzieliście, chłopcy, kiedyś boisko pod górkę?

Stosował swoją filozofię. Która polegała tez na tym, że jak mieliśmy obóz w Niemczech, to po interwałach musiałem pod drzewem ze zmęczenia zwymiotować.

Czyli z jednej strony żartował z biegania po górach, a z drugiej tez było ciężko.

Miałem z trenerem treningi pół roku. Wiadomo, ja byłem na dorobku, on był trenerską gwiazdą. Chcieliśmy się też wykazać przed nim.

Jaki był w tamtych latach Wojciech Stawowy, tak od strony osobowościowej?

Na pewno był bardzo autorytarny. Nie było przestrzeni do polemiki, dyskusji. Myślę, że trener sam dziś najlepiej wie, jakie popełniał wtedy błędy. Natomiast my też widzieliśmy efekty jego pracy, więc nie narzekaliśmy na ten styl. Odnosiliśmy przecież w jego ramach sukcesy, więc trudno kwestionować.

Pan wchodził w wiek seniora w Wiśle w momencie, gdy pojawiła się tu Tele-Fonika, a więc drzwi dla juniorów w zasadzie się zatrzaskiwały.

Byliśmy przygotowywani na taki scenariusz, że my, mistrzowie Polski juniorów, za chwilę będziemy mocno wchodzić do zespołu. Zimą 1998 roku klub był na pozycji spadkowej. Nawet gdzieś zakulisowo mówiło się, że jeśli klub spadnie, to po prostu stawia na nas, na praktycznie cały zespół, ewentualnie wzmocniony jednym, dwoma doświadczonymi zawodnikami. Tak czy inaczej, wydawało się, że mamy otwarte drzwi, żeby debiutować, grać.

Weszła Tele-Fonika, uratowała Wisłę, klub stojący nad przepaścią. Zrobiono chyba dziesięć transferów. Przyszły takie postacie jak Bukalski, Czerwiec, Węgrzyn, Dubicki, Niciński, Kaliciak. Nie da się ukryć, te transfery nas zablokowały. Po roku trener Smuda powiedział mi wprost, że nie mogę liczyć na grę. Podobne rozmowy przeprowadził z większością z nas. Został tylko Paweł Nowak, który pasował trenerowi do koncepcji, łapał najwięcej minut. No ale i on finalnie zapisał się bardziej dla Cracovii niż Wisły.

Jaka była pana myśl, gdy dowiedział się pan, że Tele-Fonika wejdzie w klub? Liczył pan, że to szansa, czy jednak była obawa?

Żadnej myśli nie miałem. Człowiek nawet nie orientował się co to za firma. Była też doza niepewności, wiążąca się z tym, że takich sponsorów, którzy mieli ratować Wisłę, to już wcześniej widywano. Był pan Voigt. Pan Skrobowski. Ciągle krążyło po Krakowie, że ktoś kupi i zrobi wielki zespół. Także w to nie do końca dowierzano.

Pan po sobie odczuł w jakikolwiek sposób ten zastrzyk finansowy?

Nie, bo my, jako juniorzy, nie mogliśmy narzekać na warunki treningowe, a warunki finansowe… Podpisywaliśmy kontrakty jeszcze przed Tele-Foniką, więc na innych warunkach. Rodzaj stypendium. Ale człowiek wtedy wiele nie potrzebował, więc na to się nie oglądał. Tyle, że te pieniądze były regularnie, wcześniej bywało różnie, ale i to tak nas nie dotykało, tylko bardziej starszych.

Kto robił największe wrażenie z nowych gwiazd Wisły?

Rysiek Czerwiec. Umiejętności, zmysł do gry kombinacyjnej. Altruistyczny piłkarz, wiodący charakter, ale też nigdy się nie wywyższał, również w stosunku do nas, młodych. Ale piłkarsko to był dream team.

Pan był wiślakiem z krwi i kości, czy tak się złożyło, że trafił do Wisły?

Podawałem piłki wcześniej całe lata, jeździłem czasem z rodzicami na wyjazd. Pamiętam końcówkę Leszka Lipki, grę Jacka Bobrowicza. Imponował mi Zenon Małek chociażby. Trochę się spędziło czasu na trybunach. Z trybun uderzało wtedy to, że kto by nie przyjechał na mecz, to miał ciekawych gracz. Śląsk? Mandziejewicz, Matysek, Tarasiewicz. ŁKS? Cebula, Ziober. Stal? Czachowski, Fedoruk, Śliwowski. Źle się mówi o tamtych latach w polskiej piłce, ale miały dużo indywidualności boiskowych.

Wojna kibicowska w Krakowie wówczas istniała?

Szczerze, to Cracovia była na trzecim poziomie, więc tak się tego nie odczuwało. Były emocje, gdy grano o tarczę prezydenta przed sezonem, ale poza tym człowiek się nie zastanawiał. Pamiętam na pewno mecze z lat dziewięćdziesiątych, kiedy Wisła i Cracovia spotkały się na drugim poziomie rozgrywkowym, a Pasy wygrały na Wiśle. To był szczególny mecz, ciężko było dostać bilety, cały Kraków mocno tym żył, bo to były pierwsze oficjalne derby od dawna. A Cracovia, choć wcześniej to Wisła całe lata grała o tytuły, wygrała. Natomiast pochodziłem z wiślackiego osiedla, wszyscy kibicowali tu Wiśle, więc na pewno byłem wychowany w tym duchu kibicowskim.

To co mówiono na osiedlu, gdy szedł pan grać dla Pasów?

Śmiali się, trochę prowokowali, ale rozumieli sytuację. Nie było jakichś wielkich docinek. Raczej ironia. Choć pamiętam, że kilku było też zdegustowanych, niemniej takie życie piłkarza. Uważam, że klubach, w których byłem, szczególnie Wiśle, Cracovii, Zawiszy, po prostu ciężko pracowałem dla tych drużyn, także ostatecznie to doceniano i nie miałem problemów z kibicami. Wiadomo, że niektórzy kibice Cracovii w pierwszej chwili traktowali mnie z rezerwą, ale był taki mecz, 0:0 z Wisłą Henryka Kasperczaka. Graliśmy w osłabieniu przez ponad pół godziny, a nie daliśmy się, choć to był wtedy wielki zespół. Nie powiem, miałem dużą satysfakcję, że nie pozwoliliśmy Wiśle strzelić bramki, a dla wielu kibiców Cracovii to też myślę pamiętny mecz. Cieszę się, że dołożyłem tu cegiełkę.

Brał pan udział w tym sezonie awansu, o którym jest teraz tak głośno.

Mówiłem o tym już na antenie Canal+: ja niczego nie odczułem. Byłem zaskoczony, gdy później okazało się, że były kombinacje tego typu. Mogę powiedzieć, że strzelałem wtedy dużo bramek po stałych fragmentach gry, ale nie pamiętam jakiegoś takiego gola, którego ktoś by mi podarował. Na pewno przed sezonem nie było założenia gry o awans, ta szansa pojawiła się po udanej jesieni. Sam nie miałem nigdy żadnych postawionych zarzutów o korupcję, mam czyste sumienie, ciężko mi cokolwiek powiedzieć na ten temat.

Wolę się skupić na tym, że mam wiele dobrych wspomnień z Cracovii. To stąd dostałem się do reprezentacji kadry B na mecze z Turcją i Niemcami. No i wygraliśmy z naszymi zachodnimi sąsiadami, to była duża sprawa. Nawet prezes Listkiewicz zszedł do szatni i powiedział, że w oficjalnym meczu Polska – Niemcy było to pierwszej zwycięstwo w piłce seniorskiej. Satysfakcja. Wiem, że to tylko kadra B, ale założyć koszulkę z orłem na piersi – radość ta sama. Do dziś w domu mam tą koszulkę, jest na szczególnym miejscu. Z Cracovii, obok Zawiszy, gdzie zdobyłem Puchar Polski, mam na pewno najwięcej dobrych wspomnień.

Skoro przy Zawiszy. Ciężko było być dyrektorem sportowym przy Radosławie Osuchu?

Bardzo ciężko.

W czym najtrudniej?

Wytłumaczenie pewnych decyzji. To były trudne rozmowy. Pamiętajmy, że wtedy prezes miał mocną pozycję, chyba z menadżerów najmocniejszą pozycję w Polsce. Posiadał topowych piłkarzy. Miał więc swoją wizję, którą uważał za słuszną i czasem ciężko było przetłumaczyć inne zdanie. Ale nie mogę powiedzieć, próbowałem.

Bywało tak, że prezes sprowadzał kogoś, kogo pan nie chciał?

Nie przypominam sobie. Może na początku, gdzie miałem o kimś negatywne wstępne stanowisko, gdzie uważałem, że możemy poczekać na inną kandydaturę. W każdym razie szukaliśmy konsensusu.

Był pan czasem zderzakiem na pewne decyzje? W sensie: to prezes podjął decyzję, a pan za nią obrywał?

Było też tak. Natomiast nie było transferu, którego bym nie zaakceptował, więc za każdy tak samo mogę odpowiadać. Na pewno mogę powiedzieć, że błędem był portugalski zaciąg i przespanie okienka po trenerze Tarasiewiczu. Były pewne kandydatury zawodników, które nie wypaliły, niektórzy odeszli, ale wydawało nam się, że nic złego nie może się zdarzyć. Ale tylu graczy z jednej nacji, i jeszcze trener… były tarcia między grupą polską a portugalską.

Jak oni byli w ogóle wyszukiwani? W jakich realiach skautingowych się poruszaliście pięć lat temu?

Bazowaliśmy na InStacie, WyScoucie, ten materiał video był kluczowy. Czasem robiło się raport do czwartej nad ranem po wielogodzinnym posiedzeniu. Natomiast wszystkiego na InStacie nie widać, to na pewno, charakteru nie sprawdzić. Niemniej uważam, że kolejne okienko, zimowe, było dobre, drużyna powstała kapitalna – szkoda, że ta strata była za duża, bo spadł wtedy niezły zespół. Taki Ivan Majewski robił wtedy furorę: oglądaliśmy innego gracza, on nam wpadł w oko, robił świetną pracę, nawet zagrał świetny mecz w kadrze przeciw Hiszpanii. Teraz kończy mu się kontrakt w Astanie, może kogoś w Ekstraklasie zainteresuje ten zawodnik.

Jest pan dziś daleko od takiej pozycji w polskiej piłce.

Prezes zrezygnował z dalszego finansowania klubu i to był koniec. Szkoda, myślałem, że jeszcze powalczymy o powrót. Tego żałuję, że nie było szansy. Ale po prostu nie było budżetu, bo klub nie miał wsparcia ani sponsorów, ani z miasta. Inna sprawa, ze grę o utrzymanie przegraliśmy z zespołami takimi jak Ruch, które wtedy się zadłużały dzięki gwarancjom z miasta. I można mówić, że wtedy był system licencyjny.

Natomiast nie został pan na ligowej karuzeli. Wiem, że było mniej miejsc pracy dla dyrektorów sportowych, ale jednak.

Wiadomo, ze wynik sportowy decyduje. Był spadek. Pewne decyzje się nie sprawdziły. Ale transfery – znaleźliśmy niejednego dobrego piłkarza, który po naszym spadku szedł do Ekstraklasy albo do innej mocnej ligi. Klub też sporo skorzystał na transferach finansowo. Zrobiliśmy sukces najniższym budżetem, byliśmy finansowo na plusie bez wsparcia. Walczyłem też z prezesem o to, by stawiać odważniej na młodzież, błysnęli wtedy Węglarz czy Łukowski, a byli tez Ciechanowski, Kona, którzy może potem wielkiej kariery nie zrobili, ale taki był plan, by otwierać młodym furtkę. To nie jest tak, że wszystko było źle. Funkcjonowaliśmy w trudnych warunkach, konfliktu z kibicami. Na to już nie miałem wpływu.

Co jest pana zdaniem, tak z perspektywy, najistotniejsze w pracy dyrektora sportowego?

Bardzo mocna współpraca z trenerem. Nie chodzi o spełnianie zachcianek, ale o komfort pracy. Skoro już prezes z dyrektorem nominują kogoś, no to muszą mieć zaufanie do jego wizji. To jest logiczne, że odpowiadają za to, by dać mu narzędzia do realizacji celów. No i wiadomo, trzeba mieć jak najlepszą ocenę potencjału zawodników.

Ciężko się było odnaleźć po karierze dyrektora sportowego w mniej eksponowanej roli?

Oczywiście, to inne realia. Jesteś w ESA, decydujesz o funkcjonowaniu klubu, który zdobywa Puchar Polski… Gdy to się kończ, trzeba układać wszystko od nowa. Również ekonomicznie. Nie byłem i nie jestem na pewno spełniony. Natomiast wróciłem do swojej miejscowości, otworzyłem szkółkę, funkcjonowałem w niej trzy lata, obecnie jestem trenerem Dalinu Myślenice. Życie nie kończy się na Ekstraklasie.

Dalin, Myślenice, a więc okolice Bogusława Cupiala. Wątki wszędzie się łączą.

Prezes Cupiał mieszka pięćset metrów od stadionu. Z tego co się mówi, ma dość piłki nożnej, ale zachęcam, może w przyszłości będzie chciał.

Kto dziś wgra derby?

Zawsze daję w derbach na remis.

Fot. FotoPyK

Opublikowane 04.12.2020 12:02 przez

leszek.milewski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 11
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
pep
pep

No widzew miał przecież boisko „pod górkę” w jedną stronę, co się okazało przy okazji budowy nowego stadionu.

kopacz
kopacz

Takich trenerów było pełno, ktorzy sie wzorowali na Smudzie i innych Dyzmach polskiej kopanej. Pamietam jak sam grałem w juniorach w latach 98 do 2001 i moi lepsi koledzy szli do seniorów w III lidze, czyli obecnie II liga i to co tam mieli to porażka. Latali po lasach na równo ze starymi wygami, rzygali po krzakach a starzy sie śmiali, chociaz nie jeden z nich tez pewnie rzygał. Wszyscy wrzuceni do jednego wora bez wzgledu na wydolność organizmu. A potem na meczu te stare barany jedynie co potrafiły to laga na afere i moze cos bedzie a moi koledzy wchodzili w 90minucie na zmiane taktyczna pomimo lepszego wyszkolenia technicznego. O taktyce mozna było zapomiec, wchodzi trener w przerwie, gdy przegrywaja i jedyne co potrafił powiedziec to jest ch.j a nie gra i tyle. Zadnych merytorycznych wskazówek. I tak wielu młodych zdolnych kończyło przygode z piłką. Chamstwo, prostactwo, kolesiostwo, układy, znajomości, alkohol, imprezy, prostytutki itd.

pep
pep

I to pokutuje do dziś…niestety

floro flores
floro flores

dziś tez tak jest

shav0
shav0

Zmieniło się coś ? wątpię. Boniek przypudrował trupa i tyle. Zmieni się dopiero jak ludzie typu Lewandowski czy Piszczek wrócą do Polski po karierach (o ile wrócą i będzie im się chciało) wprowadzą odpowiednie standardy i zaczną wymagać.

melon
melon

najnudniejszy wywiad jaki czytałem od x czasu…bez kitu

Jurek
Jurek

Bo mamy do czynienia z poukładanym facetem?Mądry człowiek dużo z tego zrozumiał.Wolę wywiad z Łukaszem Skrzyńskim niż z dzisiejszymi celebrytami „zajawionym na Biebera” Piątkiem,albo „wsadź mi palec” Krychowiakiem. O Kapustce goniącym za amatorami z pytaniem”ile zarabiacie” nie wspomnę…

JAR
JAR

no niestety, smutny jak pizda

Wisz
Wisz

Kolejny który nic nie wiedział o korupcji.
Gość grał w drużynie która kupiła większość meczów przy awansie a on po latach się „dowiedział” ze coś było nie tak.
Może zrobimy show gdzie zaprosimy ich wszystkich i powiemy jak było naprawdę?
Prowadzący: Michał listkiewicz

Kuba
Kuba

Nie grałeś w piłkę wtedy. Było tak, że jak sędzia pojawiał się na meczu to jedni i drudzy wręczali mu koperty za „uczciwe sędziowanie”, taka świecka tradycja, sędzia miał marną dietę, a jak ktoś sędziego nie docenił … to wiadomo, sędziował uczciwiej temu kto go docenił. Przecież na liście tych kupionych meczów są takie z remisami i przegranymi. To co wpierdole kupowali?

shav0
shav0

Doczytałem do momentu gdzie są podane składy tej Kadry B i nie wiem jak oni opędzlowali tych Niemców bo sporo bardzo porządnych nazwisk mieli.

Weszło Extra
19.01.2021

Płatek: Jest bardzo mało jakościowych Polaków

– Mam mnóstwo bardzo dobrych zawodników na liście. Mogę z nimi wypić tylko kawę, albo spotkać się z ich agentami towarzysko i mówić, że „super byłoby, gdyby zagrali w Górniku”. Potem albo nie jesteśmy w stanie zapewnić danemu zawodnikowi pensji, albo nie jesteśmy w stanie go w ogóle pozyskać. Mam wydać zero, wziąć zawodnika z […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

Kądzior zaczyna walkę o powrót do kadry. W Turcji wcale nie będzie mu łatwo

Liczyliśmy, że będzie inaczej. Że nie zadziała iberyjska klątwa i Damian Kądzior nie podzieli losów Ebiego Smolarka, Cezarego Wilka, Dariusza Dudki czy Bartłomieja Pawłowskiego. Miał na to papiery. Tak ładny był, amerykański, aż chciałoby się rzucić klasykiem z Samych Swoich, bo faktycznie 28-letni pomocnik, wchodząc do drużyny Eibaru, wcale nie stał na straconej pozycji. Ale […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

Lubański: Lewandowski jako kapitan powinien teraz zabrać głos na temat zwolnienia Brzęczka

Włodzimierz Lubański twierdzi, że zwolnienie Brzęczka jest nieeleganckie, ale powinno być konsultowane z piłkarzami i jeśli się tak nie stało, to był błąd. Z kolei Robert Lewandowski powinien obecnie zabrać głos na temat obecnej sytuacji w reprezentacji. Można się z tym zgadzać, można się nie zgadzać, ale byłego wybitnego piłkarza zawsze warto posłuchać. Zapraszamy. Jak […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

Rodgers kontra Lampard, ciekawa wojenka w Bundeslidze. Co obstawić we wtorek?

Co słychać w futbolowy wtorek? Dzieje się zaskakująco sporo. Mamy ciekawe mecze Polaków, hit w Anglii i kilka nieobliczalnych starć na niemieckiej ziemi. My skupimy się konkretnie na dwóch wydarzeniach: meczu Leicester z Chelsea i Bayeru Leverkusen z Borussią Dortmund. Oferty są zacne, warto spojrzeć i przemyśleć. Leicester – Chelsea Ostatnie mecze Leicester (liga): ZZRRZ […]
19.01.2021
Blogi i felietony
19.01.2021

Banaszewski: Byłem rozczarowany, że zostałem kozłem ofiarnym w Arce

Choć ma ledwie ćwierć wieku na karku, na koncie ma już blisko 250 występów na szczeblu centralnym w Polsce. Ale Maksymilana Banaszewskiego to nie zadowala, bo jego jedyne dotychczas podejście do Ekstraklasy zakończyło się porażką. Jak trudno odbudować się po czymś, na co pracowało się przez lata, ale nie wyszło? Czy jego kariera wyglądałaby inaczej, […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

QUIZ. Ile wiesz o kadencji Jerzego Brzęczka w reprezentacji Polski?

Wspaniała przygoda Jerzego Brzęczka z reprezentacją Polski dobiegła końca. Łzy smutku zdążyły już wyschnąć po wczorajszych informacjach, czas na odrobinę relaksu. Dlatego proponujemy wam quiz – 25 pytań na temat tej kadencji. Pytamy o konkrety, liczby, ale i rzeczy lekkie, nieco pozapiłkarskie. Pochwalcie się wynikiem w komentarzach. Dla najlepszych mamy nagrody – nic, absolutnie nic […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

Od pomocnika kucharza do boiska z Kompanym. Poznajcie Artura Kopyta

– Rok temu o tej porze byłem w Belfaście, trenując na poziomie Grassroots. A teraz jestem na tym samym boisku z Vincentem Kompanym i Craigiem Bellamym – Artur Kopyt po wyjeździe do Irlandii Północnej zaczynał od kasy w sklepie spożywczym i pracy pomocnika kucharza. Dzisiaj jest zawodowcem w sztabie belgijskiego Saint-Gilloise, pewnie zmierzającego do elity […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

STAN KADRY: KONIEC REPEENTACJI. ŻEGNAMY PANA TRENERA-SELEKCJONERA

Była repeentacja, nie ma repeentacji. Pan trener selekcjoner Jurek Brzęczek zostanie dziś pożegnany przez wyjątkowy orszak żałobny. Mateusz Rokuszewski. Wojciech Kowalczyk. Paweł Paczul. Jakub Białek. Będą performersy, będą mocne opinie, będą miażdżące fakty. Zapraszamy od 12.00 na Stan Kadry!
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

Favre, Nawałka, De Biasi… Czyje akcje stoją najwyżej?

Ach, giełda nazwisk. To kochamy najbardziej. Za każdym razem, kiedy tylko pojawi się gdzieś wakat, zawsze, gdy zwolni się jakiś stołek, rusza cała karuzela potencjalnych następców. Mniej lub bardziej realnych, czasami wyjętych z kosmosu, ale – jak wiadomo – w każdej plotce jest ziarno prawdy. Dlatego rzuciliśmy okiem, jak szanse na zajęcie miejsca na ławce […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

DZIENNIKARSKIE ZERO: SZERPOWIE, POLSCY HIMALAIŚCI I MIŁOŚĆ

– Zobaczcie, jak ten Covid nam wszystko pozmieniał. Siedzą sobie ci Szerpowie w Himalajach, nie mają za kim tobołów nosić. To stwierdzili: co będziemy tak siedzieć, chodźcie, sami wejdziemy. Weszli. I tak się skończyła historia polskich himalaistów, którzy od lat próbowali to zrobić – mówi Krzysztof Stanowski w kolejnym odcinku „Dziennikarskiego Zera”. Dziś poza Szerpami będzie też […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

Od kaprysu do kaprysu

Wczoraj minął równo rok od programu Stan Futbolu, w trakcie którego trochę poróżniłem się ze Zbigniewem Bońkiem. Jeśli nie pamiętacie – ja postawiłem spory znak zapytania przy słuszności wyboru Jerzego Brzęczka na stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski, a pan prezes postawił nie mniejszy przy tym, czy w ogóle można mnie nazywać dziennikarzem. Uważam, że to całkiem […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

Arkadiusz Milik, czyli w poszukiwaniu straconego czasu

W Ekstraklasie debiutował jako siedemnastolatek. Pierwszy występ w seniorskiej reprezentacji Polski zaliczył jako osiemnastolatek. Kariera Arkadiusza Milika rozpoczęła się tak szybko i tak efektownie (choć pamiętamy, że początki w Górniku miał trudne), że ona nie mogła potoczyć się źle. Ale dziś 26-letni napastnik patrząc wstecz widzi stracony czas. Trudno znaleźć zawodnika w tym wieku i […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

„Skoro podjąłem decyzję o zwolnieniu Brzęczka, to jest ona dobra”

Chyba nie zaskoczymy was mówiąc, że tematem numer jeden jest dzisiaj rozstanie z Jerzym Brzęczkiem. Kulisy, opinie, sonda nazwisk, komentarze… Prasa aż się od tego ugina. W „PS” mamy komentarze prezesa oraz piłkarzy. – Skoro podjąłem decyzję o zwolnieniu Jurka, to jest to decyzja dobra i przemyślana – twierdzi Boniek. – Temat zwolnienia w ogóle nie […]
19.01.2021
Weszło
18.01.2021

Piąty dublet Zlatana w sezonie, Milan wciąż liderem Serie A

Bramka w siedmiu kolejnych meczach. Tyle razy Zlatan Ibrahimović trafiał do siatki Cagliari. Zaczynał ponad dekadę temu w Interze Mediolan, dwa lata później strzelał dla Milanu, aż w końcu, gdy wrócił do Lombardii, przypomniał sobie o starym zwyczaju. Dzisiaj zapakował Sardyńczykom dwie sztuki i zapewnił Rossonerim trzy punkty. Sebastian Walukiewicz powinien się cieszyć, że nie było go […]
18.01.2021
Weszło FM
18.01.2021

Wtorek w Weszło FM: kolejny mecz Polaków na MŚ szczypiornistów, poszukiwanie następcy Brzęczka

Nie zdziwicie się pewnie, że we wtorek na naszej antenie wciąż dominować będzie temat selekcjonera piłkarskiej reprezentacji, ale wieczorem będziemy kibicować naszym szczypiornistom na mundialu. Szczegóły poniżej: 07:00 – 10:00 – „Dwójka bez Sternika” – w porannej audycji Moniki Wądołowskiej i Michała Łopacińskiego sporo o zwolnieniu selekcjonera Jerzego Brzęczka i ewentualnym następcy. Czy kierunek włoski […]
18.01.2021
Kanał Sportowy
18.01.2021

Hejt Park (anty)szczepionkowy – dr Michał Sutkowski i Krzysztof Stanowski

W poniedziałkowym Hejt Parku dr Michał Sutkowski (prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych) i Krzysztof Stanowski​ będą odpowiadali na pytania od widzów Kanału Sportowego i słuchaczy Weszło FM! Zapraszamy na szczepionkowe QiA​, poruszymy wszystkie możliwe wątki!  
18.01.2021
Weszło
18.01.2021

Pięciu największych wygranych i przegranych za kadencji Jerzego Brzęczka

„Umarł król, niech żyje król!”. Każdy nowy władca na swoim dworze zaprowadza porządki według własnej wizji. Tak samo jest w przypadku nowych selekcjonerów. Nierzadko na pokaz, czasem chwilowo, jednak generalnie zawsze następują roszady personalne wśród sztabu trenerskiego i piłkarzy. Jerzy Brzęczek nie okazał się rewolucjonistą. Można wręcz powiedzieć, że był kimś w rodzaju namiestnika Adama […]
18.01.2021
Weszło
18.01.2021

Kowal: – Brzęczka trzeba było zwolnić w listopadzie. Najpóźniej

Tak, Jerzy Brzęczek nie nadaje się na selekcjonera reprezentacji Polski. Nie ma doświadczenia. Nie ma odpowiedniego warsztatu. Nie przedstawił żadnego pomysłu na kadrę. Nie trzyma presji. Gada głupoty. Sam napisałem, że bredzi. To wszystko prawda i trudno z tym dyskutować. Ale czy można powiedzieć – tak, to dobry moment na jego zwolnienie? Tu już mam […]
18.01.2021