post Paweł Paczul

Opublikowane 02.12.2020 15:08 przez

Paweł Paczul

Nie będzie chyba specjalnie naciąganą teza, według której Maciej Rybus jest jednym z najbardziej niedocenianych reprezentantów Polski. Gdy widzi się Rybusa w składzie kadry, jego obecność jest przyjmowana raczej z rezerwą. Może gdzieś w okolicach 2008 roku, gdy „straszyliśmy” Żurawskim w Larisie, czy Golańskim ze Steauy, byłoby inaczej, ale dziś w erze Juventusów i Bayernów, lewy obrońca nie robi takiego wrażenia. A chyba niesłusznie, bo Rybus regularnie gra w Lidze Mistrzów i zdobywa tytuły w Rosji. Dotarł bardzo daleko, przechodząc długą drogę. Która zaczęła się w Łowiczu.

Trudno powiedzieć, żeby było to specjalnie piłkarskie miasto. Nawet gdy w polskim futbolu jest dużo dżemu ligowego, to Łowicz słynie po prostu z dżemu, a nie z piłkarskich osiągnięć. Tamtejszy Pelikan najwyżej doszedł do drugiej ligi, poza Rybusem kariery nie zaczynało tam specjalnie wielu uznanych ligowców, bo można wskazać Przemysława Płachetę, Roberta Wilka, ale potem trzeba by już mocniej pogłówkować.

Nie pomaga położenie geograficzne. Do Warszawy jest godzinka pociągiem, niedaleko leży Łódź, więc przeprowadzka kusi. Obecnie w Łowiczu mieszka niecałe 30 tysięcy osób.

Ale Rybus – zresztą honorowy obywatel miasta – wybił się i poszedł w świat.

Natomiast nie miał łatwo z kilku powodów. Na przykład dlatego, że dorastał na niezbyt ciekawym osiedlu – Korabce. Dzisiaj to się zmieniło, już tam nie straszy, ale w czasach młodości Rybusa bywało różnie. Sam piłkarz mówi: – To była najgorsza dzielnica Łowicza. Doczekała się miana Pekinu. Towarzystwo było tam niespokojne, że tak powiem. Rzadko zaglądał ktoś z zewnątrz, dzielnica leży na końcu miasta. Kręciło się mnóstwo policji. Kojarzę kolegów czy znajomych stamtąd, których losy się różnie potoczyły. To nie było ciekawe miejsce do życia. Ale teraz jak przyjeżdżam do domu, to wygląda zupełnie inaczej. Zmieniło się na duży plus. Jednak myślę, że piłka mnie uratowała. Czasem zadaje sobie pytanie – co by było, gdybym nie wyjechał z Łowicza? Co bym dzisiaj robił? Pewnie bym się tam zasiedział. Cieszę się, że to potoczyło się tak, a nie inaczej. Szansa, żebym tam został i poszedł w złą stronę, była duża.

Henryk Plichta, trener, który wyparzył Rybusa na turnieju halowym: – Mówiło się, że z tej dzielnicy trudno będzie o dobrego sportowca, ale łatwo o dobrego piłkarza. I rzeczywiście, młodzież z Korabki często zasilała Pelikana w różnych kategoriach wiekowych. No i między innymi przyplątał się właśnie Maciek.

Maciek, który nie imponował warunkami fizycznymi.

Trzeba pamiętać, że w tamtych czasach patrzono na futbol jednak trochę inaczej. Przynajmniej w Polsce. Piłkarz, ba, właściwie kandydat na piłkarza, musiał imponować warunkami fizycznymi. Małych, chudych, nawet jeśli byli dobrzy, często odstrzeliwano. No i podobnie sprawy mogły się mieć z Rybusem.

Zawodnik mówi: – Zwinność, technika: to mi w dużym stopniu pomogło. Ale na początku odbijałem się od starszych zawodników. Pamiętam, że była konsultacja do kadry województwa, udało mi się zagrać w jakimś meczu, ale trener Mroczkowski powiedział mi, że jestem za niski i za drobny. No i tak się ta przygoda z wojewódzką kadrą skończyła.

Plichta: – Mroczkowski, jak z nim czasem rozmawiam, to cały czas się wstydzi, że przeoczył Maćka. Ale trenerzy wówczas bardzo sugerowali się wzrostem. Stawiano na siłową piłkę i uważano, że ktoś mały będzie miał problem.

Krystian Cipiński, kolega Rybusa z Łowicza: – Faktycznie wtedy był trend, żeby stawiać na zawodników, którzy mają odpowiednie warunki fizyczne. Na zawodników wysokich, o mocnej posturze. To było preferowane i wielu piłkarzom odcinało to drogę do kadry wojewódzkiej. Na szczęście teraz ta tendencja jest zupełnie inna.

Rybusa długo ignorowała więc polska myśl szkoleniowa na poziomie, nazwijmy to, reprezentacyjnym, ale i kluby wokół Łowicza nie chciały piłkarza u siebie.

Jak wspomnieliśmy – blisko jest do Warszawy, Łodzi, czy Bełchatowa, a pierwszym krokiem po Łowiczu dla Rybusa były Szamotuły. Dość kuriozalne, ale cóż – nie był wysoki, to jak mógł grać w piłkę?

Plichta: – Niejednokrotnie rozmawiałem z trenerami-kolegami, ale brakowało zainteresowania Maćkiem. Znałem ludzi z Bełchatowa, z Łodzi, natomiast Maciek ich kompletnie nie interesował. Potem się z nich śmiałem, że go nie chcieli, a on poszedł do Legii.

Rybus: – Byłem na testach w Amice Wronki. Powiedzieli, że zadzwonią. Do dzisiaj nikt się nie odezwał!

Cipiński: – Bardzo dobrze się stało, że Maciek poszedł do Szamotuł. Mieliśmy wielu wyróżniających się zawodników, którzy szli do SMS-u Łódź i tam ich kariera hamowała.

Czyli tak: niepreferowany fizycznie, z kiepskiej dzielnicy, a jednak się wybił. No, ale samo się nie stało. Oczywiście, zawsze trzeba mieć szczęście i trafiać na odpowiednich ludźmi, natomiast Rybus sam z siebie zrobił dużo, by na początku swojej drogi nie przepaść. Piłka była jego życiem.

Cipiński wspomina: – Z Maćkiem poznaliśmy się jeszcze jako dzieci. Spędzałem całe dnie na boisku Pelikana, był tam też Maciek, trenował go ojciec. Pokazywał, jak się przyjmuje, podaje, strzela z podbicia. Maciek od początku miał zaszczepioną piłkę przez ojca. I bardzo dobrze, że tak się stało, bo nabór do Pelikana Łowicz odbywał się dosyć późno, dopiero od jedenastego roku życia, po turnieju jedenastolatków. Maciek się tam wyróżniał, a właściwie był chyba najlepszy. Mimo że był znacznie niższy.

No bo trzeba wiedzieć, że w turnieju o którym mówi Cipiński, Rybus występował jako młodszy piłkarz niż reszta. Zawody zorganizowano dla rocznika 88, Rybus jest 89, a mimo to jego Szkoła Podstawowa numer 3 triumfowała, a Rybus został wzięty do Pelikana. Jak mówi: – Na początku trenowałem z chłopakami o dwa lata starszymi, później poszedł do chłopaków starszych o rok. Z racji tego, że nie było jeszcze naboru do mojego rocznika. Ale ja chciałem już grać i być w drużynie, więc tata mnie wysłał, żebym zaczął. Obaw nie miałem, bo się wyróżniałem, ale byłem jednym z najdrobniejszych chłopaków i trochę po nogach dostawałem.

Tata, Marek, miał duży wpływ na początki Rybusa.

Nic dziwnego, sam był piłkarzem. Fragment artykułu z miejscowej gazety, 2010 rok: „Piłkarskiego bakcyla zaszczepił w Maćku jego tata, który przez wiele lat grał w Pelikanie. – Dobrze grał, nigdy nie odpuszczał, to był twardy zawodnik – mówi Jan Wróblewski, kibic Pelikana pamiętający Marka Rybus w II połowie lat 80.. – Dopiero jak weszliśmy w 91 roku do III ligi, „Rybcia” przestał grać – dodaje. Także sam Maciek pamięta, że to dzięki tacie zainteresował się futbolem. – To on zaszczepił we mnie piłkę, on mnie zaprowadził na pierwszy trening, wcześniej sam grał – wspomina.

Jak się można domyślać, warunki do treningu w Pelikanie nie należały do najbardziej komfortowych. Boisko nie było zielonym stołem. Tego koloru tam brakowało.

Cipiński: – W tamtych czasach warunki nie były najlepsze. Teraz mamy dużo obiektów na wysokim poziomie, ale wtedy to było klepisko. Piaszczyste podłoże, tylko miejscami – w rogach – rosły jakieś pnącza. Unikaliśmy grania tamtędy, bo jeśli zaplątała ci się noga, a chciałeś przyspieszyć, to mogłeś stracić zęby. Nie było też siatek w bramkach i przy każdym strzale trzeba było biegać za piłką kilkadziesiąt metrów. Nawet na jednostkę wojskową, leżącą obok! Strażnik musiał się litować i nas wpuszczać. Ale prawdę mówiąc, to wszystko specjalnie nam nie przeszkadzało. Chcieliśmy grać w piłkę.

Rybus: – Warunki mieliśmy nieciekawe. Twardy piach, za dużo trawy tam nie widziałem, bardziej jakieś koniczynki wystawały. Dzisiaj chłopaki w tym wieku mają świetne warunki, wszystko musi być pod nich dopasowane. Ale ja zaciskałem zęby i z radością wychodziłem na każdy trening.

I przy tym ostatnim zdaniu warto się zatrzymać, bo nasi rozmówcy wyraźnie to podkreślają: Rybus nie był leniem, tylko do futbolu rzeczywiście się przykładał i bardzo go kochał.

Cipiński: – U Maćka piłka zawsze była na pierwszym miejscu. Nawet gdy graliśmy na konsolach, to koniecznie chciał wybierać właśnie jakąś grę piłkarską. Było widać, że on jest stworzony do tego sportu. Nawet gorączka go nie stopowała przed przyjściem na trening. Sumiennie podchodził do ćwiczeń. I gdy na przykład była kolejka, to niektórym się nie chciało danego ćwiczenia wykonywać i wpuszczali kogoś przed siebie. Często tą osobą był Maciek.

– Wyróżniał go spokój, którym dysponował. Było widać różnicę poziomów. Pokazywał, że to będzie coś zupełnie innego, niż z czym mieliśmy do czynienia codziennie. W sytuacji, gdzie każdy z nas by spanikował i po prostu chciał uderzać, Maciek umiał przełożyć jednego czy drugiego rywala. Chciał mieć pewność bramki. On zresztą bardzo dużo wymagał na treningu. Gdy ćwiczyliśmy w dwójkach, bardzo chciał, żeby nasze podania i strzały były dokładne. Nie zawsze się nam to udawało, ale teraz czujemy, że ta cząstka nas jest razem z Maćkiem na międzynarodowych arenach.

Plichta: – Nie miałem z nim żadnych problemów. Jeśli chodzi o frekwencję, to chciał być zawsze, dwa-trzy razy musiałem go cofnąć z gorączką do domu, bo mama nie potrafiła mu wyperswadować treningu.

Ale żeby nie było za różowo, i Rybus miewał gorsze chwile. Żaden dramat, ale historię Cipińskiego warto przytoczyć: – Są takie dni, kiedy się nie chce. Będąc na obozie nad morzem, mieliśmy za zadanie biec wzdłuż plaży do jakiejś latarni – celowo mówię „jakiejś”, bo nigdy jej nie odkryłem. Razem z Maćkiem dobiegaliśmy kilkaset metrów do parawanów Nivei i tam z innymi chłopakami czekaliśmy, aż reszta dobiegnie do latarni, wróci i dołączaliśmy się do tej grupy porannej. Ale to tylko epizod. Po prostu ciężko było rano wstać.

Ostatecznie w Pelikanie – jeśli chodzi o drużynę seniorów – Rybus nie zadebiutował. Zespół prowadził wówczas Jacek Cyzio, ale piłkarza w swojej ekipie się nie doczekał, gdyż ten zmienił barwy na wspomniane Szamotuły. I w sumie wiele nie brakowało, żeby Łowicz tak naprawdę nie miał jak się Rybusem chwalić. W latach 88-89 izba porodowa łowickiego szpitala była zamknięta, dzieci rodziły się w Sochaczewie czy Brzezinach. Rybus zdążył na otwarcie porodówki i teraz przy jego nazwisku w różnych metrykach widnieje informacja o Łowiczu. Dla tamtych okolic to ważne, bo tak krótki epizod w Pelikanie mógłby być po prostu omijany.

Natomiast dzisiaj Rybus nie zapomina o swoich początkach.

Cipiński mówi: – Mógłby nie szukać wspólnego mianownika z Łowiczem, a tak nie jest. Robimy turniej Gwiazdy na Gwiazdkę i Maciek regularnie się pojawia, pomaga chorym dzieciom. Dzięki jego pomocy mogliśmy ściągnąć wielu ciekawych zawodników, jak Marcin Żewłakow, Sebastian Mila, Jakub Rzeźniczak. Teraz przymierzamy się do turnieju online przez pandemię. Zawodnicy, w tym również Maciek, zmierzą się w FIFĘ, reprezentując swoje kluby. A równocześnie będą prowadzone licytacje w formule online.

Można się też zastanowić, czy znajomi Rybus są zaskoczeni tym, jak potoczyła się jego kariera? Pamiętają go przecież jako piłkarza stricte ofensywnego, który strzelał sporo bramek – na przykład wszystkie trzy dla swojej szkoły podstawowej w pamiętnym turnieju, licząc od półfinałów. A dzisiaj jest lewym obrońcą. No i na przykład Plichcie się to nie podoba: – Nie do końca rozumiem tę zmianę, wydawało mi się, że na przykład reprezentacji dawał sporo na skrzydle. Ale może przeciwnicy się go nauczyli? Szkoda mimo wszystko.

Natomiast sam Rybus nie narzeka: – W Tereku grałem cztery lata na skrzydle i dopiero na ostatni rok zostałem przestawiony na lewą obronę. Miałem dobry sezon, dostałem szansę w kadrze i wtedy otworzyła się okazja przejścia do Lyonu. Tam zagrałem w Lidze Mistrzów. Na pewno nie żałuję tej zmiany, to był dobry wybór.

Nie ma co ukrywać – na skrzydle brakowało mu liczb. Ma w końcu tylko dwie bramki w kadrze. Z Kanadą i Liechtensteinem. Wydaje się, że zmiana pozycji pomogła mu nie aż tak jak Piszczkowi, to nie ten kaliber kariery, absolutnie, natomiast uratowała Rybusa przed przeciętnością.

I kto pomyślał, że Łowicz – przy odpowiednim ustawieniu – może doczekać się swojej strony na Euro. Rybus plus Płacheta? To brzmi ciekawie.

PAWEŁ PACZUL, MATEUSZ STELMASZCZYK

Opublikowane 02.12.2020 15:08 przez

Paweł Paczul

Liczba komentarzy: 6
Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Khhhh
Khhhh
1 miesiąc temu

Gruby na bramkę!

Ander
Ander
1 miesiąc temu

My wiemy, że musicie mieć z nim jakieś dobre koneksje i układy, bo już (jedyny prawdziwy) pan redaktor Paweł nadzwyczaj często o nim wspominał (ale jemu wybaczam wszystko). Tylko błagam nie róbcie z niego (dobrego) piłkarza. Napiszcie że fajny gość, ma piękna żonę, dobrze tańczy i kocha mamę. I wystarczy. Jak was lubi i jest porządnym gościem to też powinien za to podziękować 🙂

Iwo
Iwo
1 miesiąc temu

Przecież to jest Mariusz Lewandowski tej dekady w kontekście reprezentacji. Czyli jak nanasze warunki piłkarz przyzwoity, ale nie 60+ spotkań w kadrze,a na jakieś 20. Tyle, że Lewandowski grywał, tak pół na pół minut, w naprawdę wielkim klubie jakim był Szachtar w tamtej dekadzie, przez bodaj 8 lat.

Rybus był absurdalnie przeciętnym skrzydłowym, jest słabym obrońcą. Choć miał dobry moment, tuż przed MS w 18, a potem go turniej zweryfikował.

Niles
Niles
1 miesiąc temu
Reply to  Iwo

Ale się zesrałeś chłopie. Lewandowski nie był przyzwoitym piłkarzem tylko na nasze warunki, tylko jak sam zauważyłeś także na ukraińskie i ogólnie mimo swoich ograniczeń był solidną europejską klasą średnią, taki rzemieślnik, ale solidny. Skoro gość jest legendą przyzwoitego klubu jak Szachtar, wygrywa z nim europejski puchar itd, no to chyba kurwa nie jest przyzwoity tylko na polskie warunki. Rybus podobnie, poradził sobie w niezłej lidze rosyjskiej, grywa w LM, więc jak kurwa przyzwoity tylko na polskie warunki, skoro poradził sobie w lepszej lidze i w lepszym klubie? Europejska klasa średnia, tak można go określić, ale nie, że jest dobry tylko na polskie warunki.

Nie na 60+ spotkań w kadrze? Ale co ty pierdolisz, niby dlaczego? W czasach gdy grał Mariusz nie mieliśmy bardziej ogranego w dobrym klubie pomocnika jak on. To niby kto miał grać pajacu, jak nie Lewandowski? Kto niby zasłużył w tamtym czasie na więcej spotkań w kadrze? Nie było nikogo tak dobrego na jego miejsce, więc grał i nabił spotkania. Dzisiaj też spokojnie byłby w kadrze, może nawet w podstawie, patrząc na dyspozycję Krychowiaków i innych. Rybus podobnie, gra, bo nie mamy nikogo lepszego. Zresztą taki zawodnik byłby w kadrach wielu reprezentacji, nie tylko polskiej. Jak to policzyłeś, że ten czy ten piłkarz mieliby zagrać po 20 spotkań w kadrze? To wskaż piłkarza, który na tych pozycjach zasłużył na więcej spotkań, ale biedak nie dostawał powołań.

Turniej w 2018 zweryfikował Rybusa? A kurwa, kogo nie zweryfikował w takim razie? Może Szczęsnego i Lewandowskiego R. też zweryfikował, bo cała reprezentacja dała dupy wraz z nimi? Chujowi są. Zasłużyli na 15 występów w kadrze? Co za inwalidzki argument.

Gmoch
Gmoch
1 miesiąc temu

Przyzwoita kariera jak na polskie, jednak z tymi zachwytami nie przesadzałbym.
W kadrze gra może 1-2 dobre mecze na 10. Kij, że popełnia błędy na obronie. Wszyscy popełniają. Problem, że często wynika to z gapiostwa i panicznych, tudzież niecelnych wybić. Teraz wytoczę grubsze działo – jak dla mnie gość zasłynął przechodzeniem obok meczu. To chyba jego znak rozpoznawczy. Mam czasem wrażenie, że jest po prostu leniwy i tylko czeka na ostatni gwizdek. Taki Mierzejewski, w wersji LO.

Niestety dobrego lewego obrońcy od dawna nie mieliśmy i nie mamy.

Artykuł pokazuje przy okazji polską patologię trenerską, która ocenia zawodników pod kątem walorów fizycznych. Januszów trenerki, wąsaczy ze szkołą „radziecką”. I dziwić się, że wśród polskich piłkarzy z pokolenia Rybusa (i nie tylko) jest tyle drewna. Stanowiska obsadzone do dziś.

Lol
Lol
1 miesiąc temu

Najlepsze jest jedno z pierwszych znadn piłkarsko Łowicz to placheta, Rybus, Wilk… To niespełna 30 tys miasto. Zgadzam się, ale chyba powinniście spojrzeć na to z drugiej strony, czy jest w Polsce jakieś inne miasto niespalena 30 tys, które ma dwóch reprezentantow w kadrze..

Weszło
27.01.2021

Legia przypomniała sobie, że może robić transfery. Janković na testach medycznych

Kilka dni temu Czesław Michniewicz w rozbrajającym wywiadzie przyznawał, że zastanawia się jak na środku obrony wypadłby Martins, a jak Hołownia, poza tym Luquinhas lepiej wygląda na środku, ale jednak będzie grał na lewej pomocy. Cóż, niczego nowego nie powiedział. Każdy kibic Legii wiedział, że zespół wymaga wzmocnień. Raz, że na ligę, a dwa, że […]
27.01.2021
Weszło
27.01.2021

Ale show w Pucharze Włoch! Atalanta i Lazio zrobiły nam wieczór

Nie jest tak, że czekamy na ćwierćfinały Pucharu Włoch jak na święta, raczej nie zaznaczamy tych dat czerwonym kolorem w kalendarzu, ale uznaliśmy, że na Atalantę z Lazio warto spojrzeć. Jedni i drudzy potrafią dać show, w ostatnich trzech meczach z udziałem tych drużyn padło 16 bramek, a ponadto obie ekipy są w dobrej formie. […]
27.01.2021
Weszło
27.01.2021

QUIZ SKOKI NARCIARSKIE OD 20: JEST JUŻ NA GÓRZE WOJTEK PIELA, OCZEKIWANIE WIELKIE

NO HEJ. DZISIAJ O 20 KOLEJNY ODCINEK Z CYKLU: „Wojtek Piela jest oszustem matrymonialnym”, A WIĘC QUIZ O SKOKACH NARCIARSKICH. Wpadajcie z całymi rodzinami. W studiu poza Wojtkiem Adam Sławiński, Filip Wiśniewski, Jakub Balcerski, Maciej Nowak. Weszło Tv, 20! 
27.01.2021
Weszło
27.01.2021

Dwa medale przed upadkiem. XI dekady Ruchu Chorzów

Miniona dekada była dla Ruchu Chorzów przełomowa. Przy Cichej wylało się dużo szamba, klub stanął nad przepaścią i dziś próbuje się odbudowywać. Wciąż jest w trzeciej lidze, lecz przykłady sprzed lat pokazują, że tak duże marki są w stanie stosunkowo szybko powrócić na należne im miejsce. Zanim Ruch się posypał, zdobył w minionej dekadzie wicemistrzostwo […]
27.01.2021
Weszło
27.01.2021

„Kobiecej piłki w Polsce nie traktuje się do końca poważnie. Anglia to inna bajka”

Pewnego dnia Daniela Kosińska usłyszała słowa, które w głowach bramkarzy wybrzmiewają niczym wyrok. Poważna kontuzja nadgarstka, dwa lata przerwy, koniec kariery. Dwa lata później: Daniela trafia na zaplecze najwyższego szczebla w Anglii, a dziś, w wieku 19 lat, jest zawodniczką tejże ligi. Swego czasu zbijała piątki z Jackiem Grealishem, teraz rywalizuje z jedną z najlepszych […]
27.01.2021
Weszło
27.01.2021

Jakie zdjęcia z Florencji Kokorin dorzuci do swojego albumu?

„Fotogeniczny” to nie jest najbardziej fortunne słowo, gdy chcemy określić człowieka, który nawet na zdjęciach z więzienia wygląda świetnie. Ale takie są fakty. Aleksandr Kokorin swój szelmowski, cwaniacki uśmiech wytrenował do takiego poziomu, że trudno wskazać różnicę w jego mimice pomiędzy fotkami z kolonii karnej w Biełgorodzie i zdjęciami z czasów, gdy w reprezentacyjnej koszulce […]
27.01.2021
Weszło
27.01.2021

Niezły Numer – Skorupski po jednym z najlepszych meczów w karierze. Powalczy o kadrę?

Po spotkaniu Juventusu z Bologną włoskie media nie miały wątpliwości: w Polsce nie mają problemu z bramkarzami – czytaliśmy w tamtejszej prasie. Ale o ile Wojciech Szczęsny ma już wyrobioną markę, tak Łukasz Skorupski wciąż walczy o swoje. Numerem jeden w reprezentacji Polski nie będzie, jednak przy takiej konkurencji nawet „trójka” w kadrze to sukces. Po […]
27.01.2021
Inne sporty
27.01.2021

Monika Hojnisz-Staręga mistrzynią Europy w biathlonie!

Monika Hojnisz-Staręga miała zaplanowany jeden start na mistrzostwach Europy – na 15 kilometrów. Jeden, bo impreza ta jest dla niej tylko przystankiem do mistrzostw świata. Wykorzystała jednak tę okazję w najlepszy możliwy sposób – zdobywając złoty medal. Drugi taki w swojej karierze. Stała się tym samym najlepszą biathlonistką w historii Polski, jeśli chodzi o starty […]
27.01.2021
Weszło
27.01.2021

Pucharowa środa z małymi hitami – Atalanta gra z Lazio, Sevilla z Valencią

Środa w futbolu upłynie pod znakiem krajowych pucharów. Barcelona i Juventus powinny sobie poradzić z rywalami, którzy są znacznie słabsi od najlepszych ekip w swoich ojczyznach. Natomiast ciekawie zapowiadają się starcia, które w karcie bokserskiej umieścilibyśmy na liście „co-main event”. Atalanta kontra Lazio i Sevilla versus Valencia to spotkania, które zapowiadają się bardzo ciekawie. Na […]
27.01.2021
Anglia
27.01.2021

Kto w tym sezonie Premier League realnie walczy o spadek?

Wreszcie większości klubów Premier League udało się przekroczyć półmetek. 19 meczów nie rozegrało jeszcze tylko pięć zespołów, ale dzisiejszego wieczoru ten licznik znacznie się uszczupli, bowiem zestawienie opuści Tottenham i Burnley. Ten sezon dla nikogo nie jest sprintem, lecz morderczym maratonem, zatem będąc w jego połowie możemy wreszcie zastanowić się, komu grozi spadek do Championship.  […]
27.01.2021
Weszło
27.01.2021

Bojan Nastić w Jagiellonii. Zapowiada się na konkretne wzmocnienie

Zimowe okienko w Ekstraklasie dotychczas przebiega spokojnie, dzieje się niewiele. W tym kontekście pozyskanie Bojana Nasticia przez Jagiellonię z miejsca wyrasta na jeden z najciekawszych ruchów transferowych polskich klubów. Na papierze wygląda on naprawdę zachęcająco i to z kilku powodów.  Wzmocnienie lewej obrony było w białostockim zespole potrzebą chwili. Jesienią Bogdan Zając miał duży problem […]
27.01.2021
Weszło
27.01.2021

Ligowe make or break. Dla kogo ekstraklasowa wiosna będzie rozstrzygająca?

Wiosną w Ekstraklasie nie zabraknie zawodników, którzy będą mieli coś do udowodnienia. Niekiedy więcej, niekiedy mniej, ale jasne będzie, że zagrają o własną reputację. Albo w kwestii tego, czy w ogóle się nadają, albo tego, czy będą jeszcze w stanie nawiązać do swoich najlepszych chwil, na podstawie których nadal utrzymują się w polskiej elicie, albo […]
27.01.2021
Blogi i felietony
27.01.2021

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

We wrześniu minie dokładnie 15 lat od momentu, gdy Wisła Kraków zrezygnowała z usług Dana Petrescu. Mam wrażenie, że to zdarzenie jest bardzo niedoceniane, gdy rozmawiamy sobie o polskiej piłce nożnej. Stanowi jakiś punkt w odległej przeszłości, wprawdzie często wspominany, w Krakowie też doskonale pamiętany, ale jednak: jeden z wielu podobnych. Nikt nie postrzega tamtej […]
27.01.2021
Weszło
27.01.2021

Dziewięć klubów Ekstraklasy było na minusie jeszcze przed pandemią. Legia traciła najwięcej

Co dziś słychać w prasie? Coraz więcej ligowych tematów, bo w końcu za moment wraca Ekstraklasa. Znalazło się też miejsce na rozważanie o reprezentacji Polski. Mamy wywiad z wiceprezesem Widzewa i ciekawy felieton dotyczący finansów Legii. – Przechodzimy zatem do rubryki ostatniej – porównania przychodów i kosztów, czyli wyniku finansowego. Czujny czytelnik już się zorientował, […]
27.01.2021
Weszło
27.01.2021

Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka

– Strzeliłem więcej bramek w karierze niż ty rozegrałeś meczów – krzyczał kilka dni temu Zlatan do Duvana Zapaty. Milan przegrał 0:3, Kolumbijczyk trafił do siatki. – Wracaj do swoich laleczek voodoo, ośle – krzyczał dziś Zlatan do Romelu Lukaku. Milan przegrał 1:2, Belg trafił do siatki. Ewidentnie nie jest to jego najlepszy czas. A przecież dziś mógł […]
27.01.2021
Anglia
27.01.2021

Arsenal zemścił się na ekipie Jana Bednarka i odkupił sobotnie winy

Jeżeli ktoś zdecydował się włączyć starcie Southampton z Arsenalem i przegapił przez to całe show związane ze Zlatanem i Lukaku, raczej nie musi żałować tej decyzji. Była to rywalizacja na boiskach Premier League w bardzo dobrym wydaniu. Może nie w wersji premium, ale zobaczyliśmy bramki, doświadczyliśmy emocji i wielu szybkich akcji. Zwłaszcza w pierwszej odsłonie, […]
27.01.2021
Włochy
26.01.2021

Ale to było meczycho! Inter wyrzuca Milan z Pucharu Włoch

Było w tym meczu wszystko. Sporo dobrej ofensywy, wielka dramaturgia, awantura na murawie, czerwona kartka dla głównego bohatera całego widowiska. No i wisienka na torcie – piękny gol w ostatnich sekundach. Kto skusił się dzisiaj na derby Mediolanu, ten na pewno nie żałuje. Ostatecznie górą Inter. Nerazzurri pokonali Milan 2:1 i meldują się w półfinale […]
26.01.2021
Anglia
26.01.2021

Jak upokorzyć rywala na sto różnych sposobów?

O raju, gdyby to był mecz rozgrywany przez Internet, jesteśmy pewni, że Sam Allardyce rozłączyłby się najpóźniej w 30. minucie gry. Manchester City dał dzisiaj WBA dokładnie 120 sekund na ruchy. Gospodarze przez ten czas zmontowali bardzo fajną akcję, zakończoną gigantycznym zamieszaniem niemal w polu bramkowym Edersona. I to by było tyle. Potem na murawie […]
26.01.2021