post Jakub Olkiewicz

Opublikowane 02.12.2020 12:30 przez

Jakub Olkiewicz

Od razu ostrzegam – nie będzie o piłce, przynajmniej nie bezpośrednio, proszę nie składać reklamacji, po wczorajszym meczu z Miedzą nie zdobędę się na futbolowe wyznania.

W 2010 roku warszawski raper Proceente nagrał album „Dziennik 2010”, zamieszczając przy jego promocji informację, że jego bezpośrednią inspiracją był „Dziennik 1954” autorstwa Leopolda Tyrmanda. To wtedy po raz pierwszy trafiłem na trop tej książki, która miała się okazać chyba najważniejszą w moim życiu. No i na trop tego autora, który również uzyskał status najważniejszego.

Otóż był to czas, gdy zdałem już maturę, poszedłem na studia, które miały mi dać fach nauczyciela wychowania fizycznego, a jednocześnie powoli zaczynałem się godzić, że raczej nie będzie mi dane zarabiać na chleb bramkami i asystami. Bo w mojej okręgówce takich pieniędzy jednak się nie płaci, ale i dlatego, że ja nawet w tej okręgówce ani nie strzelam goli, ani nie daję asyst.

Startowałem jednak równolegle w roli twórcy tekstów. Nie dziennikarza, nie redaktora, nawet nie pismaka, ot, tworzyłem teksty, czasem właściwie do szuflady, na własny użytek. Bolało mnie w nieprawdopodobny wręcz sposób, jak skromnie reprezentowani w mediach są kibice. Po prostu kibice, tacy, którzy oglądają mecze z trybuny dopingującej i sektora gości, którzy wiedzą, co to znaczy wymarznąć na trasie wyjazdu, ale też wiedzą jak to jest pisać tekst po 8 godzinach studiowania i kolejnych 8 zarobkowych chałtur. Tacy, którzy jeszcze pamiętają, że piłka to przede wszystkim uczucia, pasja i emocje, a nie dość wygodny sposób na życie. Górnolotnie rzecz ujmując – tacy, którzy wolą w dziesięciostopniowym mrozie samemu biegać po orliku, niż w ciepłej sali konferencyjnej pożerać kolejne ciasta.

Czy byłem sfrustrowany i rozżalony? Raczej tak. Jako wolontariusz w biurze prasowym ŁKS-u widziałem doskonale, jak funkcjonują łódzcy dziennikarze. Jak przykładają się do obowiązków, jak żyją meczem, ile wiedzą o tym, co naprawdę grzeje kibiców – a wtedy coraz częściej grzały ich skandaliczne sytuacje z udziałem samych fanatyków. Wydawało mi się, że potrafiłbym to wszystko napisać lepiej i efektowniej, a w dodatku ulokować się nieco bliżej prawdy, czasem średnio widocznej, gdy od miejsca zdarzeń dzielą dziennikarza cztery kordony policji, dwa płoty i chmura gazu pieprzowego. Poza tym obejrzałem Las Vegas Parano, przeczytałem dwa wpisy na Wikipedii i spodobał mi się termin gonzo – gdzie twórca opisuje wszystko ze swojej perspektywy i ma w dupie, czy to właściwie komuś pasuje. Tekst jest jego, tylko jego, subiektywny i uczuciowy, ale przez to autentyczny. Nawet jeśli nie pasuje do tych wszystkich pierdół o obiektywizmie i bezstronności.

Myślałem sobie jednak, że jestem po pierwsze za słaby, po drugie za mało przebojowy, by się do tego świata dopchnąć. Że zwyczajnie nie wystarczy mi nigdy ani pary, ani talentu, żeby zarabiać na życie słowem o piłce nożnej. I wtedy spadł na mnie „Dziennik 1954”.

Ta książka ma wiele wymiarów, właściwie można ją czytać na kilka sposób, za każdym razem wyciągając trochę inne wnioski.

Dla 20-latka, który właśnie przeżywa rozżalenie, że nigdzie w świecie dziennikarskim nie ma dla niego miejsca, była to przede wszystkim historia o szklanym suficie. Leopold Tyrmand przez jakieś 200 stron narzeka i żali się, że komuniści nie dają mu… No właśnie. Dają mu żyć, Tyrmand nie jest Żołnierzem Wyklętym, nie odsiaduje wieloletniego wyroku, nawet nie głoduje. Ale przedstawia samego siebie jako wciąż dość młodego i jego zdaniem utalentowanego twórcę, któremu zakazuje się tworzenia. Nikt nie chce go wydawać. Kolejne redakcje, w których mógł sobie pozwolić na w miarę obiektywne spojrzenie na świat, wyrzucają go, albo w ogóle upadają pod ciężarem komunistycznej propagandy.

Tyrmand ma wiele propozycji wygięcia swojego pióra, a wraz z piórem też kręgosłupa. Ale wszystkie odrzuca, zakopując się w bagnie. Żyje w miarę normalnie – ma pieniądze, by przeżyć, ma jakąś ciasną klitkę jako mieszkanie, czasem coś zarobi korepetycjami czy przedziwną grą w kotka i myszkę z cenzurą. Na czym polega? Pisze jakieś małe dziełko, pobiera pierwszą wypłatę, zaliczkę. Oczywiście w pierwotnej wersji nie ma szans na wydanie tej pozycji, lista poprawek zalecanych przez urzędników zawiera z kolei sugestie, na które Tyrmand nie może się zgodzić. Dziełko przepada, zaliczka pozostaje. Dziennik prowadzony przez pierwszy kwartał 1954 roku to właściwie bezustanne zmagania z własnym sumieniem.

Ile tam jest goryczy wobec tych, którzy się ugięli, ile tam jest zazdrości dla tych, którzy zaczęli się układać, bo „jakoś żyć trzeba”. Ale jednocześnie ile dumy, że sam Tyrmand nigdy nie poszedł na kompromisy!

To o tyle specyficzne, że sam Tyrmand zdaje się zgadzać ze Stefanem Kisielewskim, który wprost określa go durniem. Opór bowiem robi wrażenie na nas, dziś, gdy znamy z lekcji historii i opowieści rodziców czy dziadków klimat tamtych lat. Ale przecież sam Tyrmand 1954 niczego z tego oporu nie zyskał, za to mnóstwo tracił. Ile jeszcze powieści takich jak „Zły” mógłby machnąć, gdyby najlepsze lata spędził inaczej, niż na pisaniu scenariuszy czy opowiadań, których nie było szans przepchnąć przez cenzurę? Zresztą, „Zły” to przecież też zrządzenie losu – akurat tak się stało, że to, co wkurzało Tyrmanda w pewnym okresie PRL-u wkurzało też komunistów – i tak powstała kapitalna opowieść o chuligaństwie i superbohaterze, który chuligaństwu wytoczył otwartą wojnę.

Tyrmand poza tym nie jest sam. Ujmujące, jak wypowiada się o Zbigniewie Herbercie.

Wieczorem Herbert i czytał nowe wiersze. Wydaje się, że praca w torfie wpływa nań użyźniająco. Do roboty nie ma tam nic, czytać gazet w godzinach urzędowych nie wypada, wobec tego Zbyszek siedzi przy biurku i pisze wiersze i bajki. Każdy myśli, jaki on przykładny i gorliwy, podczas gdy Zbyszek boryka się z obsesją zmarnowanego życia, co – jak wiadomo – stanowi najlepszy nawóz sztuczny poezji. W wierszach daje wyraz obawom i przygnębieniu, że nie zostawi śladu istnieniem. Przeraża go grząskość ludzkiego losu. Powiedziałem mu, że jest to uczucie naturalne wśród torfowisk. Musi zmienić pracę i poszukać czegoś w cemencie czy betonie.

Jako 20-latek pomyślałem sobie, że szklane sufity w 2010 roku, zwłaszcza w dziennikarstwie sportowym, to jakaś paranoja. Skoro Tyrmand zdołał jakoś tam na swój sposób przebić szklane sufity potężnego totalitaryzmu, który rozsadził się na połowie globusa, trzymając pod butem miliony ludzi w kilkunastu państwach Europy, to ja chyba jakoś dam radę pisać o sporcie po swojemu, bez żalenia się, że nikt tego nie chce czytać. Uderzyła mnie wtedy dziecinność moich problemów, uderzyło mnie, jak my sami sobie nakładamy ograniczenia. Nie chcę zabrzmieć jak boomers czy dziaders, ale kurczę, Tyrmand to miał ograniczenia. Herbert miał ograniczenia. Nas nie ogranicza prawie nic.

I tak sobie pomyślałem, że będę pisał te swoje teksty dalej, raczej nie pozwalając na to, by kiedykolwiek tytułować teksty: „podział punktów w Zabrzu”. Dość szybko pojawiło się Weszło i tak sobie piszę po swojemu do dzisiaj, za co jestem dozgonnie wdzięczny każdemu, kto mi stworzył te możliwości.

W 2020 roku raper Proceente nagrał album „Dziennik 2020”, a ja uznałem, że po przeczytaniu „Złego”, „Życia towarzyskiego i uczuciowego”, „Siedmiu dalekich rejsów”, „Cywilizacji komunizmu”, „Porachunków osobistych” i „Zapisków dyletanta”, czas odświeżyć „Dziennik 1954”. Tyrmand sam do swojego dziennika wrócił po latach, co skomentował moim zdaniem w dość fajny sposób.

Ten dziennik, pisany w pełni wieku męskiego, zaś odczytywany na nowo u schyłku wieku średniego, daje mi poczucie wierności samemu sobie – co zawsze wydawało mi się godne pożądania i wyrzeczeń.

Nie ma rady – ja też ten dziennik czytałem przez pryzmat swoich odczuć z 2010 roku. I poczułem to samo – wierność samemu sobie. Co ciekawe – głównie przez pryzmat wad Tyrmanda. W dzienniku bowiem jako drugi ważny wątek wybija się jego konserwatyzm, który można określić nieco bezobjawowym w sferze prywatnej. Nie liczyłem dokładnie, ale na przestrzeni tych kilkunastu tygodni wynotowanych w książce, Tyrmand ma chyba ze cztery partnerki, w tym jedną stałą, młodsza o piętnaście lat, drugą mężatkę. Funduje też aborcję kochance przyjaciela, oszukuje przy romansie, zwodzi.

Czytając to po 10 latach – ze świadomością, że moja dziewczyna sprzed dziesięciu lat jest dziś moją żoną i matką dwóch synów – poczułem się chyba jeszcze lepiej niż antykomunista Tyrmand z 1970 roku czytający antykomunistę Tyrmanda 1954.

Zaczął się ostatni miesiąc „roku Tyrmanda”, ustanowionego przez Sejm. Nie znam wielu lepszych powieści od tej awanturniczej przygody, którą przeżywamy w „Złym”. Redaktor Kubuś Wirus to zresztą jedna z moich ulubionych postaci literackich. Nie znam wielu bardziej klimatycznych historii, gdzie mimo leniwie płynącej akcji, do końca jesteśmy trzymani pod prądem, niż ta, którą Tyrmand dał nam w „Siedmiu dalekich rejsach”. Tak, to jest miejsce, żeby napisać w komentarzu – „to może zacznij więcej czytać”. I okej, przyjmuję, być może jak zacznę więcej czytać, to znajdę lepsze powieści i bardziej klimatyczne historie o leniwej, ale jednak trzymającej w napięciu akcji.

Ale myślę, że nie znam i już nigdy nie poznam książki, która zrobiłaby w moim życiu więcej, niż „Dziennik 1954”.

Opublikowane 02.12.2020 12:30 przez

Jakub Olkiewicz

Liczba komentarzy: 17
Subscribe
Powiadom o
guest
17 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
krzysio
krzysio
1 miesiąc temu

Jestem w rozterce. Z jednej strony dobrze życzę ŁKSowi, a z drugiej strony to wolę jak Pan Olkiewicz nie pisze o ŁKSie.

biggala2310
biggala2310 (@biggala2310)
1 miesiąc temu

Aha.

Marek
Marek
1 miesiąc temu

Pańskie pisanie, Pański sposób bycia, Pańskie teksty, a zwłaszcza zawarte w nich UCZUCIA i PRAWDY są mi niezmiernie bliskie.\
Pan nie jest dziennikarzem. Jest Pan Człowiekiem, który pisze.

Szacunek Panie Jakubie.

fakty po faktach
fakty po faktach
1 miesiąc temu

Często fanatyczni kibice zwani potocznie kibolami są odpowiedzialni za burdy, pobicia, chuligaństwo (tzw. „emocje w piłce”), wulgaryzmy i materiały wybuchowe (tzw. „oprawa”) i tworzenie struktur wykraczających poza niszczenie krzesełek na stadionach. Może dlatego, przykładowo, Przegląd Sportowy nie tworzy kontentu „ze środka”? Nie wiem, nie znam się.

Oldskul, bejbe
Oldskul, bejbe
1 miesiąc temu

To po co się wypowiadasz?

fakty po faktach
fakty po faktach
1 miesiąc temu
Reply to  Oldskul, bejbe

bo jestem hejterem uderzającym w ten ostatni bastion polskości, tradycji i moralności.

wolfy
wolfy
1 miesiąc temu

Jesteś trollem w koentarzach na „Weszło!”, megalomanie.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin (@fc-bazuka-bolencin)
1 miesiąc temu

Problemem jest rzetelny przekaz, ikra w działaniu, która pozwala na sumienne wyrażenie swojego zdania słowem mówionym i pisanym (choćby jakie kontrowersyjne i pobudzające do dyskusji i pytań ono nie było). Zamiast tego wygrywa przekaz pasywny, który objawia się słodzeniem temu komu trzeba i powtarzaniem ogólnie przyjętych bezpiecznych frazesów. I dotyczy to wszystkiego, począwszy od polityki i ogólnie przyjętego globalnego światopoglądu, a skończywszy na nawet tak przyziemnej wydawałoby się rozrywce jaką w życiu jest sport.

qdlaty81
qdlaty81 (@qdlaty81)
1 miesiąc temu

Najgorszy jest tego motyw: kasa.
A nóż a widelec ktoś kogo dziś obrazimy jutro będzie mógł dać zarobić…?

Adam
Adam
1 miesiąc temu

Zacznij więcej czytać!
😉

Jakieś Imię
Jakieś Imię
1 miesiąc temu

Fajne Kuba, dzięki za hinta na książki na czas świąt 🙂

Mefistofeles Dziura
Mefistofeles Dziura
1 miesiąc temu

Tyrmand (choć rzeczywiście „Zły” to baśń po prostu genialna) to w przecież stary mitoman, narcyz i kompleksiarz. Nawet nazwisko zmienił. Facet który w prl w latach 50-tych porusza się prywatnym, ZACHODNIM samochodem nie może mieć tak czystych rączek jakby się wydawało naiwnemu Kubusiowi…

Kuba
Kuba
1 miesiąc temu

Chłopie, jak ty studia skończyłeś to nie wiem. To co wypisujesz to jest po prostu GRAFOMANIA. Wstydziłbym się to opublikować w gazetce szkolnej. Zresztą-nie bez powodu, w ciszy, Stanowski cię wypierdolił z funkcji naczelnego.

Harry
Harry
1 miesiąc temu

Świetny tekst i bardzo inspirujący. Dzięki, Kuba.

stary_czytelnik
stary_czytelnik
1 miesiąc temu

Ale męczysz bułę tym tekstem Kubuś, daj sobie spokój z tematyką pozapiłkarską, bo – delikatnie mówiąc – to nie jest twoja mocna strona.

FalszywyProfil
FalszywyProfil
1 miesiąc temu

bardzo możliwe, że żaden redaktor naczelny największych telewizji, portalów i gazet w Polsce nie przeczytał tyle książek, co red. Olkiewicz. Serio piszę, bez ironii i złośliwości, przynajmniej wobec red. Olkiewicza. No i w ogóle wieczny szacunek dla wszystkich, którzy czytają książki w tych chorych czasach. To elita ludzkości.

Porter
Porter (@porter)
1 miesiąc temu

Rada, by jak najwięcej czytać miała inny sens. Chodziło o to, że ktoś, kto więcej czyta ma mniej czasu na pisanie. Tyrmand prywatnie częstował ją piszących, których twórczości nie poważał nadmiernie.

Blogi i felietony
25.01.2021

Ile wart jest Pro Junior System w 1. lidze? Podsumowanie czterech lat programu

Co jakiś czas gracze, którzy nie załapali się na bycie promowanym przez Pro Junior System, z żalem mówią o tym, że mogliby zrobić większą karierę. Ktoś dostrzegłby ich szybciej, ktoś kupiłby ich wyżej, a tak – zakopali się gdzieś niżej i poważny futbol trochę im uciekł. Sprawdziłem więc, ile waży Pro Junior System na zapleczu […]
25.01.2021
Anglia
25.01.2021

Dzieciństwo spędził na wózku inwalidzkim, teraz gra w Sheffield Wednesday

Kiedy jesteś małym dzieckiem, chorujesz na rzadko spotykaną przypadłość, która sprawia, że nie możesz chodzić i jesteś przez pewien czas przykuty do wózka inwalidzkiego, raczej nie myślisz o tym, by profesjonalnie kopać piłkę. No chyba, że nazywasz się Declan Thompson i zrobisz wszystko, by walczyć o swoje marzenia.  Ta edycja Pucharu Anglii dla wielu kibiców […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

„Trener powiedział: jak nie pójdziecie na kroplówki, możecie wypier…”

– Naprawdę, zrozumiałbym, gdyby to była nasza wina, gdybyśmy sami poszli, sami zaplanowali, ale nam to zlecili lekarz i trener. Od trenera usłyszeliśmy wprost, przy całej drużynie: „Jak nie pójdziecie na kroplówki, możecie wypierdalać”. Przepraszam za słownictwo, ale takie po prostu słowa padły – mówi nam Marcin Kozłowski, jeden z ukaranych bezwzględną czteroletnią dyskwalifikacją za […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Kolejny polski stoper w Serie A? Raków rozmawia z Milanem w sprawie Piątkowskiego

To byłby hit okienka transferowego w Ekstraklasie. Niestety, nie chodzi o transfer do naszej ligi, ale o możliwe odejście jednego z najlepszych stoperów jesieni. Kamil Piątkowski z Rakowa Częstochowa znalazł się w orbicie zainteresowań AC Milan. Lider Serie A prowadzi intensywne rozmowy z wiceliderem Ekstraklasy – jak podaje na Twitterze Krzysztof Stanowski, sytuacja powinna się […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Bez taryfy ulgowej dla legendy. Lampard wylatuje z Chelsea

Na nic zdał się status klubowej legendy. Nie obronił go nawet nadspodziewanie udany poprzedni sezon. Ciężar letnich inwestycji i miejsce w środku tabeli Premier League przesądziło o losie Franka Lamparda. Ludzie Abramowicza uznali, że to moment, by za odbudowę Wernera, Havertza i spółki wziął się ktoś, to – jak to mówią – coś już wygrał, […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Totalizator Sportowy powstał 65 lat temu. 25 stycznia Dniem Gracza LOTTO!

Od kilku tygodni trwają jubileuszowe obchody z okazji 65-lecia istnienia jednej  z najbardziej rozpoznawalnych spółek w Polsce, jaką jest Totalizator Sportowy, właściciel marki LOTTO. Dziś, 25 stycznia, mija dokładnie 65 lat od oficjalnego rozpoczęcia jego działalności. Na pamiątkę tego dnia, z inicjatywy Totalizatora Sportowego, został ustanowiony Dzień Gracza LOTTO.  Zgodnie z Zarządzeniem nr 7 przewodniczącego […]
25.01.2021
Niemcy
25.01.2021

Wielkie tradycje i jeszcze większe problemy historycznych potęg niemieckiego futbolu

Mają mnóstwo kibiców, rozsianych po wielu zakątkach kraju, albo i całej Europy. Stoi za nimi wielka historia. Często także wielkie pieniądze, choć niekoniecznie rozporządzają nimi rozsądni ludzie. A jednak słynne niemieckie kluby w ostatnich latach notują mnóstwo bolesnych wpadek. Z najwyższym poziomem rozgrywek pożegnał się Hamburger SV, przez niekończące się zawirowania przechodzi FC Koeln, w […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Perełki w wagonach z piłkarzami. XI dekady Lechii

O ile w pierwszej dekadzie XXI wieku Lechia Gdańsk walczyła o odbudowanie się i powrót na najwyższy poziom, o tyle w minionym dziesięcioleciu ugruntowała swoją pozycję w Ekstraklasie. Raz była o gola od mistrzostwa Polski, lecz skończyła na czwartym miejscu. Innym razem zimowała na czele tabeli, lecz roztrwoniła przewagę i zgarnęła brązowy medal. Zdobyła za […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

STRANIERI. Asysta Listkowskiego, wywalczony karny Michalaka, poprzeczka Płachety

O kolejnym golu Roberta Lewandowskiego, obronionym rzucie karnym Rafała Gikiewicza, debiucie Arkadiusza Milika w Marsylii, popisach Wojciecha Szczęsnego i Łukasza Skorupskiego czy wygranej Jana Bednarka i spółki z Arsenalem pisaliśmy w osobnych tekstach. Co jeszcze godnego uwagi wydarzyło się w miniony weekend z udziałem naszych rodaków? Nie po raz pierwszy w tym sezonie tureckiej ekstraklasy […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Czy jakikolwiek polski trener może w tej chwili dotrzeć do reprezentantów i zdobyć u nich autorytet?

W poniedziałkowej prasie dalsze echa zmiany selekcjonera. Komentują ją m.in. Dariusz Dziekanowski i Marek Jóźwiak, są kulisy medialnej gry Zbigniewa Bońka, a Łukasz Olkowicz zastanawia się, czy dziś jakikolwiek polski trener mógłby zyskać autorytet u największych gwiazd reprezentacji.  PRZEGLĄD SPORTOWY Dariusz Dziekanowski komentuje zmianę selekcjonera. (…) Wracając do kwestii dymisji Jerzego Brzęczka. Prezes Boniek starał […]
25.01.2021
Niemcy
25.01.2021

Kozacy, ale tylko na niemieckim podwórku

Nie ma jednego złotego środka na prawidłową adaptację piłkarza w nowym środowisku. Z kolei istnieje dość popularna teoria, że jeśli zawodnik jest w dobrej formie, to nie będzie potrzebował zbyt wiele czasu, by w pełni zaprezentować swoje umiejętności. Przecież sporo było takich przypadków, że dany gracz praktycznie prosto z lotniska wskakiwał do grania i nie […]
25.01.2021
Hiszpania
24.01.2021

Atletico spełniło obowiązek lidera. Suarez i spółka nie zwalniają tempa

Wczoraj Real rozszarpał Deportivo Alaves. Z kolei dziś Barcelona spokojnie pokonała Elche. W takim razie, znając pokrętną logikę futbolu, istniało duże prawdopodobieństwo, że Atletico Madryt drugi raz w tym sezonie straci u siebie punkty. Na dodatek podejmowało Valencię, która mimo iż znajduje się w ogromnym kryzysie, potrafi spiąć się na najsilniejszych rywali. Ostatecznie ekipa Diego […]
24.01.2021
Anglia
24.01.2021

Czyli mecze Manchesteru United z Liverpoolem jednak mogą być ciekawe

Ten mecz był niczym film „Źle się dzieje w El Royale”. Nie był filmem Quentina Tarantino, ale stanowił nawiązanie do jego najlepszych czasów. Dzisiaj też po boisku nie biegali Paul Scholes i Steven Gerrard, lecz zdecydowanie nie mamy na co narzekać. Były fajerwerki, były wybuchy, jakbyśmy chcieli jechać do muzeum lotnictwa, to byśmy pewnie pojechali.  […]
24.01.2021
Weszło FM
24.01.2021

Poniedziałek w Weszło FM: Polska vs Niemcy na MŚ szczypiornistów, handballowy Hejt Park

Jutro na antenie radia Weszło FM dominować będzie piłka ręczna, wszak biało-czerwoni zagrają z Niemcami, ale kibice innych sportów nie będą zawiedzeni – bo pojawią się także premierowe wydania „Super Serii”, „Run Forest” czy „Football, Bloody Hell”. Szczegóły poniżej: 07:00 – 10:00 – „Dwójka bez Sternika” – w porannej audycji będziemy chcieli uczcić Dzień Gracza […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

QUIZ LIVE: ŁÓDŹ KONTRA RESZTA ŚWIATA


24.01.2021
Hiszpania
24.01.2021

Elche było bardzo wyrozumiałe dla zmęczonej i osłabionej Barcelony

Dość wymowne było ujęcie kamery, które telewizja pokazała widzom około 50. minuty starcia Elche z Barceloną. Ronald Koeman stał zasępiony przy ławce rezerwowych i ze znużeniem zerkał na swój zegarek. Z jednej strony – nie dziwimy się, że oglądanie tego spotkania wizualnie dyskusyjnego przyprawiało o senność. Ale z drugiej – Holender być może wtedy odliczał […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Nuda na robocie – kolejny rekord Lewandowskiego

Być może dla wielu z was będzie to swego rodzaju science-fiction, ale są rekordy – poza tym Gerda Müllera rzecz jasna – których jeszcze nie pobił Robert Lewandowski. To znaczy… jest ich coraz mniej. Dziś złamał kolejną barierę. Został pierwszym piłkarzem w historii Bundesligi, który strzelił gola w ośmiu meczach wyjazdowych z rzędu. Arminia Bielefeld. […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Napoli pomyliło maraton ze sprintem. 10 sekund i po drużynie!

Dokładnie 8 sekund zajęło Napoli zdobycie bramki podczas wyjazdowego meczu z Hellas Verona. Jak obliczy każdy wytrawny matematyk – utrzymując tempo strzelania jednej bramki co 10 sekund, mecz powinien się zakończyć zwycięstwem gości w rozmiarze około 540 do zera. O dziwo – tak się nie stało. Co dziwi jeszcze mocniej – neapolitańczycy tak naprawdę po […]
24.01.2021