post Przemysław Michalak

Opublikowane 03.11.2020 09:53 przez

Przemysław Michalak

Adam Dźwigała jest jednym z najbardziej znanych polskich zawodników, którzy nadal pozostają bez klubu. Nie zmaga się z problemami zdrowotnymi, po prostu tak się potoczyła sytuacja. Były obrońca m.in. Jagiellonii, Lechii Gdańsk i Wisły Płock ostatni sezon spędził w portugalskim CD Aves. Klub ten z hukiem zleciał z tamtejszej ekstraklasy, a Dźwigała od lutego nie pojawiał się na boisku. Mimo to nie żałuje wyjazdu. Tłumaczy nam, czemu ciągle znajduje się na bezrobociu, jak wyglądały okoliczności utraty miejsca w składzie Aves, dlaczego jego drużyna przegrywała tyle meczów na styku, które spotkanie było najtrudniejsze, kiedy czuł największą satysfakcję i dlaczego nie jest zdziwiony, że Adi Mehremić trafił do Wisły Kraków. Zapraszamy. 

Mamy już listopad, a ty nadal jesteś bez klubu. Dlaczego?

Rozwiązałem kontrakt w Portugalii z racji problemów finansowych Aves. Nie jestem nawet pewny, czy oni w ogóle wystartowali w nowym sezonie, bo klub został zdegradowany od razu o dwie ligi. Z tego, co widziałem, na początku rozgrywek ich rywale dostawali walkowery. Co do mnie, po prostu czekam na propozycje. Koronawirus na pewno tu nie pomaga.

Ale czekasz na zasadzie „coś się kroi, to mój priorytet” czy na jakikolwiek sygnał?

Miałem wcześniej kilka wariantów, wszystkie zagraniczne, ale żaden nie był na tyle kuszący, żebym się wtedy zdecydował. Gdybym się uparł, miałbym już klub, nie o to mi jednak chodziło. Pozostaję w kontakcie z moim agentem, który cały czas czegoś dla mnie szuka. Nie wiem, ile to jeszcze potrwa. Mam nadzieję, że już niedługo.

Wydzwaniasz nerwowo do agenta, pytając, jak mu idzie?

Kompletnie się nie spodziewałem, że to się tak przeciągnie. Jak mówiłem, koronawirus nie pomaga. Kluby na każdym kroku szukają oszczędności, nie są tak chętne do transferów. Na rynku znajduje się bardzo dużo wolnych zawodników, którzy w normalnych okolicznościach pewnie już by gdzieś grali. Mimo to jestem dobrej myśli.

Nie żałujesz, że nie przyjąłeś którejś ze wcześniejszych propozycji?

Jakieś myśli czasami się pojawią, zawsze myślałem, że zaraz trafi się coś lepszego, ale żadnej oferty nie rozpamiętuję po nocach. Nikt nie jest jasnowidzem, nie wszystko można przewidzieć.

Wspominałeś wcześniej u nas, że twoim priorytetem jest gra za granicą. To się nie zmieniło?

Tak, zawsze w ten sposób podchodziłem do tematu, ale nie zamykam się na kierunek polski. Jestem otwarty na wszystko.

Jak utrzymujesz formę? W meczu o stawkę nie grałeś od lutego, od pewnego momentu brakowało cię w składzie Aves.

Mieszkam w Warszawie, trenuję indywidualnie, kilka razy gościnnie byłem też na treningach Victorii Sulejówek. Wiadomo, to nie jest to samo, co praca na co dzień w klubie, ale takie są realia i muszę sobie z nimi radzić, żeby być gotowym gdy już podpiszę kontrakt. Piłka nożna jest jak jazda na rowerze, tego się nie zapomina. Oczywiście ważny jest też rytm meczowy i aspekt fizyczny, to będzie największe wyzwanie, ale generalnie albo umiesz grać, albo nie umiesz.

Jak z perspektywy czasu oceniasz transfer do Portugalii?

Pozytywnie, na pewno tej decyzji nie żałuję. Gdybym miał decydować jeszcze raz, pewnie wybrałbym tak samo. Szkoda tylko pewnych okoliczności. Kto mógł przewidzieć, że klub niemalże upadnie, ledwie dwa lata wcześniej zdobywając krajowy puchar i grając w Europie? Było to ogromne zaskoczenie, ale sportowo zyskałem. Dopóki nie zmienił się trener, tydzień po tygodniu, występowałem w szóstej lidze Europy. Zapowiadało się, że wszystko będzie dobrze. Potem sprawy źle się potoczyły, ale na to nie miałem większego wpływu. Przyszedł nowy szkoleniowiec, bez sprecyzowanego powodu odstawił mnie od składu. Wylądowałem na ławce po wygranej 3:0 z Portimonense, zaliczając 90 minut. Było to dziwne. Nie ma co ukrywać, ten fakt dodatkowo utrudnia mi teraz poszukiwania nowego klubu. Inaczej by na mnie patrzono, gdybym grał do końca lipca, zamiast do końca stycznia.

Na ławce posadził cię Nuno Manta Santos. Jakoś to argumentował?

Nie. Nie grałem i koniec, kropka. Kilkukrotnie do niego chodziłem, chcąc się dowiedzieć, dlaczego taka decyzja, co robię źle. Kończyło się standardowym „wszystko jest w porządku, pracuj, walcz dalej”.

Przychodząc do Aves widziałeś jakiekolwiek symptomy późniejszych problemów finansowych?

No właśnie początkowo wszystko było dobrze. Nic nie zapowiadało, że mogą być takie przeboje. Tym mocniej byłem potem zaskoczony. Sportowo bardziej wiedziałem, na co się piszę. Oczywiście nie zakładałem spadku z hukiem, ale miałem świadomość, że przychodzę do średniaka, który raczej nie bije się o miejsca w czołowej szóstce. My naprawdę z wieloma rywalami graliśmy jak równy z równym. Ciągle przegrywaliśmy jedną bramką, nie potrafiliśmy nawet czegoś zremisować. Z boiska jednak nie odczuwało się, że między nami a innymi drużynami jest przepaść. No ale punktowo nie było tego widać. Później, po lockdownie, to już faktycznie totalnie się posypaliśmy. Przegrywaliśmy po 0:3 czy 0:4. Klub przestał płacić, wizja spadku coraz mocniej zaglądała w oczy. Zawodnicy się buntowali, nie chcieli wychodzić na treningi. Totalny bałagan, skupiałeś się na wszystkim innym, tylko nie na grze.

Chodziło o pojedyncze zajęcia czy strajkowaliście dłużej?

Kilka razy przebiegało to jak w cyrku. Przebieraliśmy się w stroje treningowe, a później okazywało się, że część drużyny jest na tyle zbulwersowana, że odmawia wyjścia na boisko. Najmłodsi z kolei przeważnie chcieli trenować, woleli nie stawać w opozycji do klubu. Zakładaliśmy z powrotem „cywilki”, przychodził trener z motywacyjną gadką, żebyśmy jednak wyszli, bo robimy to dla siebie i na koniec jakoś każdy się zmobilizował. Ponownie przebieranka i na trening. Z perspektywy czasu to śmieszy, nigdy wcześniej nie spotkałem się z takimi sytuacjami.

W ostatnich w jedenastu kolejkach, tylko raz strzeliliście gola. Szokująca statystyka.

Pamiętam, że to analizowałem, że coś jest, kurde, nie tak. Taka niemoc strzelecka, gdy wcześniej prawie z każdym się odważnie walczyło… Zdarzyły nam się jesienią dwie wyższe porażki – po 1:5 z Rio Ave i Vitorią Guimaraes – ale to były wyjątki. Szkoda, bo początek wyglądał obiecująco. Grałem od deski do deski, trener Augusto Inacio od razu mi zaufał. Mimo że początkowo nie do końca się dogadywałem po portugalsku, cenił mnie i pytał o zdanie.

W jakich kwestiach pytał cię o zdanie?

Odnośnie błędów, co sądzę, co zrobić, żeby było lepiej. Typowo boiskowe kwestie. Rozmawiał o tym z kilkoma zawodnikami, byłem w takiej nieformalnej radzie drużyny. Tworzyli ją piłkarze trochę bardziej doświadczeni, z większą liczbą meczów na najwyższym szczeblu. Mieliśmy młody zespół, nikogo powyżej trzydziestego roku życia.

To był jeden z powodów, dla których tak często przegrywaliście mecze na styku?

Możliwe, że miało to jakiś wpływ, ale nie możemy się w ten sposób tłumaczyć.

Zastanawia mnie, co czułeś przed meczem z Moreirense, gdy mieliście na koncie dziewięć porażek z rzędu. Po takiej serii jeszcze odczuwasz jakieś obawy czy to już przestaje robić wrażenie?

Akurat to był trenerski debiut Manty Santosa, więc siłą rzeczy przystępowaliśmy do meczu z nowymi nadziejami i nowymi oczekiwaniami. Augusto Inacio został zwolniony po 0:1 z Tondelą, a w następnych trzech meczach tymczasowo prowadził nas Leandro Pires. Z Moreirense też przegraliśmy, szybko zaczęliśmy grać w dziesiątkę, ale tydzień później pokonaliśmy Bragę. Klasowy przeciwnik, liczyliśmy, że to będzie moment przełomowy. Nie był.

Adam Dźwigała kontra Haris Seferović z Benfiki.

Mówiłeś o graniu w szóstej lidze w Europie. Na co dzień odczuwałeś różnicę poziomów, gdy przeciwnikiem nie były Porto, Benfica, Sporting czy właśnie Braga?

U tych najlepszych od razu widziałeś większą kulturę gry. W meczach średniaków ze średniakami było to już bardziej granie cios za cios i nie czułeś wtedy, że chodzi o ligę znajdującą się tak wysoko w rankingu. Nie był to mega wysoki poziom, natomiast jedna rzecz rzuciła mi się w oczy: każdy zespół miał na skrzydłach szybkich i zwinnych dryblerów, świetnie operujących piłką. O naszej lidze czegoś takiego nie powiemy.

A jeśli chodzi o tempo i intensywność meczów?

Podobnie: z czołówką tabeli odczuwałeś różnicę, w gronie średniaków już niekoniecznie. Aczkolwiek pamiętam mecz z początku sezonu, to 1:5 z Rio Ave. Ja i będący dziś w Wiśle Kraków Adi Mehremić po raz pierwszy w całym zespole mieliśmy najwięcej metrów przebiegniętych sprintem – ponad 800. Stoperzy normalnie tak nie biegają, ale wtedy rywal narzucił niesamowite tempo, nie przypominam sobie trudniejszego spotkania. Spokojnie mogliśmy przegrać dwucyfrówką. Gorzko żartowałem z broniącym w Rio Ave Pawłek Kieszkiem, że jeszcze tylko jego gola brakowało.

Rafa Lopes mówił w „Przeglądzie Sportowym”, że wbrew pozorom liga portugalska nie jest taka ofensywna i napastnikom słabszych drużyn bardzo trudno o sytuacje, przez co ciężko im się wybić. Jakie masz tu obserwacje?

Wcześniej się nad tym nie zastanawiałem, ale gdy teraz o tym mówimy, to faktycznie – mecze najczęściej toczyły się w środku pola, nie było nie wiadomo ilu okazji bramkowych. Rywale strzelali co mieli i dlatego wygrywali. Tak, mogę się podpisać pod słowami Rafy Lopesa.

Asysta z Benfiką to twoje najmilsze boiskowe wspomnienie z Portugalii?

Chyba nie, ale nadal mówimy o meczu z Benfiką, gdy wybiłem piłkę z linii bramkowej, asekurując bramkarza. To była naprawdę fajna interwencja i dała jeszcze więcej satysfakcji. Sama asysta też cieszyła, ale nie zrobiłem czegoś niesamowitego. Zagranie po linii do napastnika, który okiwał dwóch obrońców i strzelił pod ladę. Nie można powiedzieć, że otworzyłem mu drogę do bramki, że musiał dopełnić formalności. Ale w papierach asysta jest, miłe uczucie, zwłaszcza z takim przeciwnikiem.

Odnośnie Adiego Mehremicia – maczałeś palce w jego transferze do Wisły Kraków?

Nie. Wypytywał mnie o klub i miasto, sporo mu wyjaśniłem, ale nikt z Wisły się ze mną nie konsultował, nikogo z nim nie połączyłem czy coś takiego. Dopiero potem zawodnicy Wisły z czystej ciekawości chcieli wiedzieć, jaki to zawodnik i człowiek, typowe rozmowy w takich sytuacjach.

Byłeś zaskoczony, że odchodzi do Polski?

Nie, ponieważ on – podobnie jak ja – został odstawiony po zmianie trenera i z dużym wyprzedzeniem myślał o odejściu. Miał problemy w klubie, nie dogadywał się z trenerem. Był dość mocno kasowany i potrafił wtedy impulsywnie reagować. Raz został nawet wyrzucony z treningu. Szybko nastawił się na zmianę klubu i jeszcze w trakcie sezonu wiedziałem, że może trafić do Ekstraklasy.

Miałeś w drużynie brazylijskiego bramkarza Fabio, przy którym widzę też polską flagę. Coś było na rzeczy?

Tak, jeśli się nie mylę, ojciec Fabio jest Polakiem. Kompletnie jednak nie mówi po polsku, nie miał styczności z tym językiem, nie licząc słowa na „k”. W sumie całkiem mocno ze sobą trzymaliśmy i to niekoniecznie ze względu na jego pochodzenie. Bardzo fajny gość, mówi, że chciałby kiedyś odwiedzić Polskę.

Poza boiskiem jak ci się żyło w Portugalii?

Bardzo dobrze, mieszkałem w Guimaraes. Fajny klimat, dobre jedzenie, przyjaźnie nastawieni ludzie. Pierwszy raz żyłem dłużej za granicą i na nic nie mogłem narzekać.

Z czasem okrzepłeś językowo?

Tak. Ogólnie lubię uczyć się języków obcych. Nie chodzi mi o jakiś wysoki poziom, ale taki, by móc się normalnie komunikować. Uważam, że to twój obowiązek, gdy przyjeżdżasz do innego kraju. No i to po prostu zdecydowanie ułatwia funkcjonowanie, zwłaszcza że w Portugalii nadal wiele osób nie zna angielskiego. Możesz samemu załatwić coś w banku czy zamówić kawę. W drugim półroczu już w miarę się dogadywałem. Brałem lekcje online, znalazłem polską nauczycielkę, która bezpośrednio przekładała nasz język na portugalski. Trudno kogoś takiego znaleźć, bardziej powszechne jest nauczanie angielsko-portugalskie, a Polakowi jednak prościej się uczyć, gdy częściowo operuje po polsku.

Jakie języki już znasz?

Komunikatywnie znam portugalski, hiszpański, angielski i chyba też polski (śmiech). Lubię wyłapywać jakieś słówka od obcokrajowców z szatni. Mam dobry kontakt z Niką Dzalamidze, uczył mnie gruzińskich zwrotów. Po gruzińsku składałem życzenia jego koleżance.

Wspominałeś, że odszedłeś z Aves ze względu na problemy finansowe. Gdyby nie one, zostałbyś nawet w drugiej lidze?

Trudne pytanie. Na pewno gra na takim poziomie by mnie nie satysfakcjonowała, ale miałbym ważny kontrakt i nie mógłbym sobie ot tak zmienić klubu. Skoro jednak Aves posypało się finansowo, rozwiązaliśmy kontrakt za porozumieniem stron i jesteśmy rozliczeni. Teraz widzę, że dobrze się stało, że tak szybko odszedłem, bo praktycznie wszyscy się pożegnali i teraz skompletowali jakiś zupełnie nowy skład na trzecią ligę. Szkoda tylko, że do dziś nic nowego nie znalazłem.

Ile dajesz sobie jeszcze czasu, żeby nie mówić tu o nerwówce?

Granicą był koniec letniego okienka. Zawodnicy bez kontraktów mogą zostać pozyskani później, ale wtedy już raczej mało który klub ma parcie na takie ruchy. Cały czas jestem na walizkach, spakowany, licząc, że wkrótce coś się wydarzy.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. Newspix

Opublikowane 03.11.2020 09:53 przez

Przemysław Michalak

Liczba komentarzy: 5
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Szemrany
Szemrany
3 miesięcy temu

Chodzi o to żeby nie grać

SmyQ
SmyQ
3 miesięcy temu

Czyżby podobny casus jak u Milika, czyli słaby agent + wygórowane wymagania piłkarza?

justyna
justyna
3 miesięcy temu
Reply to  SmyQ

Słaby piłkarz i duże ego.Ma kartę na ręce i mógł się gdziekolwiek zaczepić.Jakby był przynajmniej przyzwoity to zostałby w portugalii.

CM711
CM711
3 miesięcy temu

Miał oferty zagraniczne i je odrzucił. Serio? Ktokolwiek chciał go zatrudnić i on nie chciał. Nie wierzę, przecież to jest gośc na poziom naszej 1 ligi. I też się nie zabijają o niego.

Scierwopis
Scierwopis
3 miesięcy temu

Śmieszny ten Dzwigala i to bardzo. Taki mega grajek z niego że aż trener się go radził !! Chyba jak ugotować bigos ? Po portugalsku ani be ani me ale za to rad udzielał hmm. Prawie rok bez klubu lecz ego nadal na kosmicznym poziomie. Kolejny rok powinien go wyleczyc z tego

Weszło
03.03.2021

PRASA. Arbiter skazany za korupcję wrócił do pracy. Znowu sędziuje mecze

W dzisiejszej prasie wyróżnia się felieton Antoniego Bugajskiego. Dziennikarz zwraca uwagę, że jeden ze skazanych za korupcję sędziów wrócił do zawodu. – Arbiter skazany kiedyś prawomocnym wyrokiem za przyjmowanie łapówek w ustawionych meczach znowu sędziuje w ligowych rozgrywkach. Nazywa się Hieronim Twardosz i reprezentuje Poznań. Działacze bezradnie rozkładają ręce – nie mogą mu zabronić, skoro […]
03.03.2021
Anglia
02.03.2021

Manchester City dokonał egzekucji Wilków

Manchester City jest ostatnio w takim gazie, że nawet gdyby miał zagrać mecz w niedzielę rano, a jego piłkarze wyszliby na boisko z syndromem dnia poprzedniego, to i tak spotkanie zakończyłoby się ich wygraną. Dziś po prostu wybrali się na polowanie, ustrzelili Wolverhampton, choć wcale nie była to dla nich przyjemna rozgrywka. W drugiej odsłonie […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Lech Poznań i trofea – para wybitnie niedobrana

Gdy Lech grał w Lidze Europy, słabszą formę w Ekstraklasie można było tłumaczyć tym, że gra na trzech frontach. A że nawet po odpadnięciu z fazy grupowej LE w lidze nadal poznaniakom szło jak po grudzie, zespół Żurawia postanowił pójść krok dalej. I odprawił się z kolejnego frontu. Tym samym zaprzepaścił szansę na zdobycie jakiegokolwiek […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Raków wybił Lechowi z głowy Puchar Polski. „Kolejorz” właśnie przegrał sezon?

Lech Poznań miał uratować sezon poprzez Puchar Polski, ale wyszły z tego blade cztery litery. Już z Radomiakiem cudem wygrał serię rzutów karnych, psim swędem meldując się w ćwierćfinale. Raków jednak bezlitośnie „Kolejorza” wyjaśnił. A w zasadzie to znów wyjaśnił, bo już trzy lata temu, jeszcze jako pierwszoligowiec, zespół Marka Papszuna eliminował lechitów z PP. […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Do trzech razy sztuka. Trójmiasto w końcu sprostało Puszczy

Puszcza Niepołomice w Pucharze Polski dorobiła się miana drużyny niewygodnej, a może nawet „pogromców”. Za kadencji Tomasza Tułacza, która trwa od 2015 roku, skromny pierwszoligowiec już trzeci raz zameldował się w ćwierćfinale tych rozgrywek, na rozkładzie mając między innymi takie firmy jak Korona Kielce (ekstraklasowa), Lechia Gdańsk (dwukrotnie) czy Wisła Płock. W tym sezonie los […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Środa w Weszło FM: pucharowy mecz Legii z komentarzem Kowala oraz magazyny klubowe

Środa w WeszłoFM upłynie pod znakiem ćwierćfinałów Pucharu Polski. Będziemy relacjonować oba spotkania, ale będą też premiery „TSW”, „TriGapy”, „Stacji Poznań” czy „Głosu Portowców”. Szczegóły znajdziecie poniżej: 07:00 – 10:00 – „Dwójka bez Sternika” – o dobry nastrój o poranku zadbają Monika Wądołowska i Wojciech Piela. Wśród materiałów, które usłyszycie – echa wtorkowego meczu Manchesteru […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

1312, czyli jak dziennikarz podjął próbę zrozumienia ducha ultras

– Dla niej wszyscy młodzi, łysi, tacy sami: ścierwo – twierdziła legendarna pani Janina, której przemyślenia opisał w utworze „Każdy ponad każdym” raper Sokół. Starsza kobieta z warzywniaka reprezentowała opinię nie setek czy tysięcy, ale milionów ludzi na całym świecie, nie ma co do tego cienia wątpliwości. Sam przecież czytałem to milion razy pod swoimi […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Pirelli znika z koszulek Interu. Koniec pewnej ery

Zanosiło się na to od dawna, tajemnicą nie było, ale jednak głośnym echem rozeszła się wczorajsza wypowiedź CEO Pirelli, Marco Tronchettiego Provery, który potwierdził oficjalnie, że nazwa koncernu zniknie z koszulek Interu Mediolan. Pirelli nierozłącznie widniało na strojach nerazzurri przez dwadzieścia siedem lat. W zasadzie dla całych pokoleń kibiców, trudno sobie wyobrazić te stroje bez […]
02.03.2021
Inne sporty
02.03.2021

Mateusz Gamrot wraca! Druga walka Polaka w UFC już w kwietniu

Po przegranym w kontrowersyjnych okolicznościach debiucie w UFC Mateusz Gamrot wraca do klatki. Już 10 kwietnia zmierzy się ze Scottem Holtzmanem (14-4, 5 KO). To, że ma walczyć akurat z Amerykaninem, świadczy o dwóch rzeczach. Po pierwsze, nie ma zamiaru odpuszczać i nie boi się wyzwań. Po drugie w federacji wierzą w umiejętności Polaka i […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Taras Romanczuk: – Nie umiałem grać w piłkę

– Przed przyjazdem do Polski taktycznie nie umiałem podstawowych rzeczy. Nie miałem żadnych treningów taktycznych na dużym boisku. Nie wiedziałem w tym temacie nic – z Tarasem Romanczukiem z Jagiellonii Białystok rozmawiamy o jego niebanalnej ścieżce kariery. Jak blisko był, by zostać w Ameryce, gdzie pracował fizycznie. O przyjeździe do Polski, gdzie trafił w Legionovii […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Dla Lecha Poznań każdy mecz jest jak finał

Znacie te powiedzonka, nie? Finisz ligi, zostaje parę kolejek, różnice punktowe na szczycie tabeli są minimalne. Wychodzi trener wicelidera i oznajmia: dla nas każdy kolejny mecz jest jak finał, w każdym remis czy porażka mogą oznaczać utratę tytułu. Co to ma wspólnego z dzisiejszym spotkaniem Pucharu Polski? Dla Lecha Poznań też każdy mecz jest jak […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Lato: – Kazimierz Górski był tylko jeden i to się nigdy nie zmieni

– Wszyscy darzyli Kazimierza Górskiego olbrzymim szacunkiem. Nie zdarzało się, żeby ktoś mu pyskował, ktoś mu podskoczył. Nikt nie stawiał się trenerowi. Miał dwóch współpracowników – Jacka Gmocha i Andrzeja Strejlaua. Jeden mówił swoje, drugi mówił swoje, a czerpał trochę od jednego, trochę od drugiego, a i tak robił po swojemu. Wszyscy zastanawiali się, co […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

„Stoch powiedział, że zadzwoni do FIFA i zgłosi mnie do nagrody Puskasa”

Patryk Szysz, zawodnik Zagłębia Lubin: – Myślę, że prawe skrzydło jest moją optymalną pozycją. Tam mogę pokazać najwięcej. W roli napastnika muszę stać tyłem do bramki, a w aktualnym wariancie mam pole do popisu. Mogę się tutaj trochę pościgać, szukać sytuacji 1 na 1, próbować dośrodkowań. Choć, jeśli będzie taka potrzeba, zagram też na „dziewiątce”. […]
02.03.2021
Kanał Sportowy
02.03.2021

Djurdjević: Nie mam pretensji do sędziów. Jedyne, czego mi brakuje, to dystansu

Porozmawialiśmy z Ivanem Djurdjeviciem na temat sędziowskich kontrowersji z ostatniego meczu pomiędzy Chrobrym Głogów i Koroną Kielce. Czy czuje się skrzywdzony decyzjami arbitra? Czego brakuje naszym piłkarzom oraz trenerom? Transfer Jakuba Araka to mit? A może rzeczywiście było coś na rzeczy? Czy Maksymilian Banaszewski będzie prezentował się jeszcze lepiej niż jesienią? Dlaczego szkoleniowiec Chrobrego ma […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Legia do Przesmyckiego: „Wnioskujemy o niewyznaczanie sędziego Frankowskiego do naszych meczów”

Nie milkną echa skandalicznego występu sędziego Bartosza Frankowskiego w ostatnim meczu Legii Warszawa z Górnikiem Zabrze. Arbiter dopuścił do niezwykle ostrej gry, na czym szczególnie ucierpieli zawodnicy „Wojskowych”, przede wszystkim wielokrotnie (i często bezkarnie) poturbowany Luquinhas. Do sprawy w specjalnym oświadczeniu postanowili się odnieść mistrzowie Polski. Pismo podpisane przez prezesa Dariusza Mioduskiego, a skierowane do […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

ROKI WYJAŚNIA: Pompowanie Rakowa Częstochowa

„No i gdzie jest ten wasz wielki Raków, który tak pompowaliście?”. Na początku rundy wiosennej pytanie to pada tak często i z tak wielu stron, że Mateusz Rokuszewski postanowił sprawdzić, czy Raków Częstochowa to rzeczywiście pieszczoch mediów. A jeśli tak, to odpowiedzieć też na pytanie, z czego te chody u dziennikarzy wynikają. To pierwszy odcinek […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

PRASA. Setna rocznica urodzin Kazimierza Górskiego. „Tata żył rytmem rozkładu PKP”

We wtorkowej prasie wiele tekstów z okazji setnej rocznicy urodzin Kazimierza Górskiego. Jest też kilka rzeczy poligowych i recenzja książki o Diego Maradonie, która zdecydowanie nie jest cukierkowa.  PRZEGLĄD SPORTOWY Kamil Kosowski uważa, że Cracovia potrzebuje nowego impulsu. Na boisku Cracovia wygląda jak zespół w rozsypce. Aż się prosi, by osoba z zewnątrz weszła do […]
02.03.2021
Kanał Sportowy
02.03.2021

Jakub Kuzdra: – Jako drużyna mamy największe serce w Ekstraklasie

Jakub Kuzdra był gościem najnowszego odcinka programu „Weszłopolscy” w Kanale Sportowym. – Rozmawiamy z przeciwnikami po meczach i przyznają, że mega ciężko się z nami gra. Na papierze pewnie mamy jedną ze słabszych kadr w lidze, ale serce jako drużyna mamy, myślę, największe w Ekstraklasie – powiedział piłkarz Warty Poznań. Zapraszamy do lektury zapisu wywiadu […]
02.03.2021