post Jakub Olkiewicz

Opublikowane 31.10.2020 11:56 przez

Jakub Olkiewicz

Unia Janikowo to unikalna historia o tym, jak polityk rządzący przez 30 lat miasteczkiem, ba, chwalony przez mieszkańców przez okrągłe sześć kadencji, nieomal utracił swoje stanowisko przez chwilową słabość do polskiej piłki.

Jak to możliwe, żeby szanowany samorządowiec dał się wpuścić w korupcję sportową? Jak to możliwe, że Unia trzy razy z rzędu przegrała baraże o II ligę? Historia korupcji w Janikowie wyróżnia się nawet biorąc pod uwagę powszechność i masowość procederu w polskiej piłce. 

Klub, kojarzy przed laty głównie z grzechami korupcyjnymi, dziś w nowej odsłonie znajduje zdrowy piłkarski grunt, a rajd w Pucharze Polski jest tego dowodem. W Janikowie są ambitne plany, ale i wyjątkowa sytuacja: syn jest prezesem, a ojciec… trenerem.

***

Jak to jest z tym Andrzejem Brzezińskim… Zacznijmy od tego, że bardzo rzadko się zdarza w polskiej rzeczywistości politycznej, by ten sam polityk utrzymywał stanowisko przez sześć kadencji. Równie rzadko zdarza się, by burmistrz czy prezydent otrzymywał prawomocny wyrok w sprawie dotyczącej korupcji, nawet jeśli to „tylko” korupcja w sporcie. Natomiast chyba tylko w Janikowie możliwa była sytuacja, w której burmistrz został skazany, ale mimo to dzielnie rządzi szóstą kadencję.

Andrzej Brzeziński od dwóch lat chodzi po świecie z prawomocnym wyrokiem – mimo początkowych zapowiedzi apelacyjnych, ostatecznie ani on, ani prokuratura nie zgłosili zastrzeżeń do decyzji sądu. A ta była jednoznaczna – Brzeziński jest winny, brał udział w ustawianiu meczów w czasach, gdy jako burmistrz Janikowa zasiadał jednocześnie w zarządzie Unii. Jak do tego doszło?

To dość wyjątkowa i bardzo złożona historia, tak naprawdę chyba jednocześnie świetny skrót wszystkich problemów Polski po 1990 roku. Czego my tu nie mamy?

  • ustawianie spotkań
  • ciągnący się w nieskończoność proces, od aktu oskarżenia do uprawomocnienia wyroku minęło ponad 7 lat
  • kara grzywny, ale bez ograniczenia czy pozbawienia wolności, choćby w zawieszeniu – czyli w wysokości, która nie przeszkadza w karierze politycznej skazanego
  • częściowe przyznanie się do winy, odwołanie częściowego przyznania się do winy, zapowiedź apelacji, niezłożenie apelacji – wszystko w jednym procesie
  • skazanie za udział w procederze, który trawił całe państwo

Ech, Unia Janikowo. Nie ma złudzeń, na sam dźwięk tej nazwy ożywają wspomnienia ostatnich lat polskiej dzikości. „Lata dziewięćdziesiąte” rozumiane jako dość szalony okres szemranych biznesmenów, dyktatu chuliganów, korupcji podlanej solidnie alkoholem w futbolu przeciągnęły się tak naprawdę aż do 2005 roku – gdy na dobre rozkręciły się procesy dotyczące korupcji w sporcie. Unia Janikowo trochę spóźniła się na swoją epokę – na wielką piłkarską scenę wkroczyła, gdy czas cudownych sukcesów Amiki Wronki czy Świtu Nowy Dwór Mazowiecki już powoli przemijał.

Co nie znaczy, że nie zapisała swojej unikalnej karty.

POLSKIE SNY O PIŁKARSKIEJ POTĘDZE

Janikowo. Niespełna 10-tysięcy mieszkańców, miejscowość, jakich w Polsce setki. Jest trochę zakładów, w tym jeden duży – wchodząca w skład słynnego Ciecha rodziny Kulczyków „Janikosoda”. Gdyby Unia zapragnęła robić wielki futbol 10 lat wcześniej – być może napisałaby historię zbliżoną do Amiki. Gdyby zapragnęła robić futbol 10 lat później – być może Janikosoda rozsławiłaby się w Polsce w podobny sposób jak Bruk-Bet Termalica. Sęk w tym, że Unia trafiła na okres pomiędzy wielkimi wyczynami piłkarskiej mafii a poważnym podejściem biznesu do świata futbolu.

Trafiła na okres 2000-2005.

Duży futbol Janikowo zapragnęło mieć w okolicach 2003 roku, gdy pojawiła się realna szansa na zmontowanie ekipy zdolnej do walki o II ligę. Do sezonu 2003/04 III-ligowiec przystępował chyba najmocniejszym składem w historii miasteczka. Z ŁKS-u Łódź, wówczas grającego ligę wyżej, udało się wyciągnąć Bartłomieja Grzelaka oraz Piotra Klepczarka, z Korony Kielce do Janikowa przyjechał Krzysztof Nykiel. Umiejętne połączenie doświadczenia z młodymi talentami, ale przede wszystkim – wykołowanie dla nich również odpowiedniego opiekuna. Jak wynika z lektury zeznań zamieszczonych na blogu Piłkarska Mafia –  kluczowe było sprowadzenie do Janikowa Andrzeja B. Człowieka, który później został ochrzczony „małym Fryzjerem”.

Janikowo śniąc o wielkiej piłce w tamtych latach mogło się oszukiwać, że wystarczy odpowiedni zmysł trenerski oraz wytrwałość w dążeniu do obranych celów. Ale mogło też zwrócić się do fachowców.

MAŁY FRYZJER

Ponoć był całkiem utalentowanym napastnikiem. Ponoć grywał czasem z Maciejem Skorżą, bo znali się ze studiów. To właśnie Skorża zresztą zaangażował go w roli asystenta w tej nieco większej piłce. Ponoć miał odpowiadać za dyscyplinę w drużynach, z którymi pracował, ale sam ze śmiechem komentował te plotki. „Dlaczego? Bo jestem łysy, wysoki i sto kilo ważę?” – żartował w rozmowie z oficjalną stroną Wisły Kraków. To był jego ostatni wielki klub, de facto – w ogóle ostatni futbolowy pracodawca, przynajmniej oficjalnie. Zrezygnował z posady w Białej Gwieździe, gdy sam stał się gwiazdą nagłówków prasowych. Andrzej B. „Mały Fryzjer”, choć Jacek Kmiecik apelował, by nazywać go raczej „Wielkim Fryzjerem”, albo odwrotnie, Ryszarda F. „Małym Blachą”.

Trudno właściwie określić jakim cudem ten dość młody trener zrobił taką karierę w świecie przestępczym. Tak to trzeba określać – w końcu piłkarska mafia to nadal mafia. Andrzej B. był w tym środowisku mistrzem, jego usługi zachwalali sobie działacze, którzy szukali dróg na skróty. Według strzępków zeznań miał pomagać między innymi Jagiellonii Białystok, Koronie Kielce czy Cracovii na początku XXI wieku. Ale „Mały Fryzjer” ciął w hurcie.

W śledztwie sam wymieniał kolejne nazwy: Motor Lublin, Pogoń Staszów, Siarka Tarnobrzeg, wreszcie i Unia Janikowo.

Kim był B., jaką pełnił rolę? Cóż, przede wszystkim znał sędziów. Bazując na tych znajomościach proponował im a następnie wręczał korzyści majątkowe – mówi w rozmowie z nami Dominik Panek, twórca bloga Piłkarska Mafia. – Prawdopodobnie poznawał arbitrów w czasach, gdy „kręcił” się w środowisku piłkarskim w Warszawie. Był trochę znikąd, choć znał paru trenerów, m.in. Jerzego Engela Juniora czy Dariusza Wdowczyka. W jednym z jego wyjaśnień znajduje się zresztą anegdota: sędziowie zapytali, skąd on właściwie się wziął w środowisku. Miał żartobliwie odpowiedzieć, że z mafii. Tak naprawdę nie dotarłem do informacji, w jaki sposób zyskał aż tak wielki wpływ na środowisko sędziowskie, ale na pewno nie był jedynym zaskakującym nazwiskiem w tej sprawie. Pamiętam choćby Ireneusza G., świadka koronnego, który już ze swoim statusem pomagał w ustawianiu spotkań Jagiellonii Białystok.

Do Janikowa trafił mniej więcej w tym samym czasie co zaciąg transferowy, a efekty jego „pracy” były widoczne właściwie od pierwszych meczów. 13. zespół III ligi w sezonie 2002/03, nowe rozgrywki zaczyna od cennych zwycięstw, m.in. nad jednym z faworytów ligi, Kujawiakiem Włocławek. Kluczowa jest jednak wiosna, gdy oba kluby ścigają się o pierwsze miejsce, gwarantujące bezpośredni awans do II ligi. Wicelider na koniec sezonu będzie zmuszony grać baraże, więc piłkarze, trenerzy oraz oczywiście działacze obu klubów nie próżnują.

Kujawiak w tym sezonie próbował ustawić dwadzieścia spotkań, poczynając od tego przegranego z Unią Janikowo na początku ligi.

Kupiony był m.in. wiosenny rewanż obu klubów, w którym Unia przegrała po golu z rzutu karnego w 90. minucie meczu. Unia trochę zaspała – według śledczych ocknęli się dopiero w maju, gdy próbowali ustawić trzy mecze, a następnie baraż ze Stasiakiem Opoczno.

Jak działali? Za każdym razem tak samo. Trener Andrzej W. oraz władze klubu w postaci Edwarda A. i Ewarysta N. spotykały się z burmistrzem Andrzejem Brzezińskim i Andrzejem B. Cała piątka ustalała, które mecze są warte zakupu, choć nie zawsze udawało się zrealizować transakcję. Przegrany został m.in. wspomniany baraż ze Stasiakiem, który sędzia miał gwizdać zupełnie uczciwie – a opocznianie wygrali mecz 2:0.

To był finisz dość ciekawego sezonu – bo mecze Kujawiaka pomagał ustawiać „Fryzjer”, mecze Unii – „Mały Fryzjer”. W tym pierwszym starciu – wynik 1:0 dla bardziej znanego z panów. To jak z tą tezą, ze to B. był lepszym fachowcem niż F.?

Nie udało się ustalić, że B. miał większy wpływ na ustawianie meczów niż Fryzjer. Liczba zarzutów, które mu postawiono, różni się od tej przy nazwisku Fryzjera, ale „Mały Fryzjer” nie ma zarzutu kierowania grupą przestępczą. Z drugiej strony, w śledztwie dotyczącym Korony Kielce pojawia się wątek, że B. został przedstawiony trenerowi Wdowczykowi jako człowiek, który wydatnie pomógł w awansie Cracovii w sezonie 2002/03 – czyli w rozgrywkach, w których drugie miejsce zajęła właśnie Korona – mówi nam Dominik Panek.

HURT, NIE DETAL

Jeśli szukać usprawiedliwień dla Janikowa… Cóż, taka była specyfika czasów. Korona Kielce też podobno zanurzyła się na całego w procederze korupcyjnym po tym, jak przegrała awans do II ligi z Cracovią w sezonie 2002/03. Ba, wykorzystano ponoć nawet tych samych ludzi – wśród nich m.in. Andrzeja B.

To faktycznie ciekawe połączenie, że klub, który przegrywa awans w walce z nieuczciwie walczącym rywalem, potem sam korzysta z pomocy sędziów. Tego oczywiście nie rozstrzygano w śledztwie, ale ta działalność mogła być systemowa, powtarzać się w kolejnych sezonach – ocenia Panek z bloga Piłkarska Mafia.

„Mały Fryzjer” w tym okresie zaczął już działać pełną parą – a i zamówień od Unii Janikowo przybyło. Sezon 2003/04 nauczył działaczy z Janikowa – z kupowaniem nie można zwlekać do maja, bo przecież liga trwa cały rok. Tak jak Kujawiak zaczął handel jeszcze latem, tak i Unia kampanię 2004/05 zaczęła już w październiku. Było jasne, że o awans będzie walczyła Lechia Gdańsk, więc mecz u siebie wypadałoby wygrać.

Wynik?

5:4. Sześć żółtych kartek w meczu, wszystkie dla lechistów. Sędziowanie? Ujmijmy to tak: karnego z kapelusza nie było, nawet doliczony czas nie trwał jakoś zatrważająco długo, wystarczyły dwie minuty, by Unia strzeliła zwycięskiego gola. Ale na pomeczowej konferencji nie wszyscy byli do końca zadowoleni z przebiegu spotkania.

– Gratuluję Unii dobrej organizacji. Dzięki niej na pewno tutejsi piłkarze awansują do II ligi, do której dążą wszelkimi możliwymi sposobami. Na temat gry nie będę się wypowiadał. Dziękuję moim zawodnikom za walkę do końca – powiedział Marcin Kaczmarek, ówczesny trener gdańszczan.

Doszło do tego, że wiosną Unia ustawiła nawet jedno spotkanie TKP Toruń, jednego z konkurentów w walce o awans. Na koniec ligi jednak znów zajęła zaledwie drugie miejsce, za plecami Lechii Gdańsk. A to po raz kolejny oznaczało baraż. Nie stoi za tym żadna większa historia – ot, PZPN wyznaczył na rewanżowy mecz Unii z Piastem krystalicznie czystego Grzegorza Gilewskiego. Piast wygrał 1:0 po rzucie karnym i pozostał w II lidze, Unia drugi raz z rzędu poległa w barażach. Co ciekawe – Piast w latach 2003-2005 ustawił kilkanaście spotkań, ale baraż nie znalazł się wśród nich.

Tuż po meczu było gorąco: – Baraże to katastrofa! Żal mi moich chłopaków, uważam że byliśmy lepszą drużyną od Piasta. Nigdy nie mówię o sędziach, ale niektóre decyzje pana Gilewskiego i bocznych to skandal. Pan Gilewski momentami śmiał mi się w twarz. Jeszcze nie ochłonąłem – mówił trener Unii, Czesław Jakołcewicz.

PROCES BEZ KOŃCA

Co ciekawe – mniej więcej w tym okresie kończy się korupcja w Unii Janikowo. Sezon 2005/06 to tylko jeden mecz, którym interesowała się prokuratura, remis z Turem Turek. Możemy śmiało założyć, że w trzecim sezonie walki o awans janikowianie grali uczciwie, uczciwie zajęli po raz kolejny 2. miejsce i trzeci raz z rzędu… uczciwie przegrali również baraż, tym razem z Polonią Bytom. Ta historia ma jednak happy end! Okazało się bowiem, że z ubiegania się o licencję zrezygnowali zwycięzcy ligi z Kani Gostyń, wobec czego na zaplecze Ekstraklasy został dorzucony klub z Janikowa.

Do II-ligowych czasów jeszcze wrócimy, ciekawsze jest rozliczenie czasów walki o awans. Zwłaszcza, że jesteśmy w stanie zrozumieć wówczas, dlaczego Andrzej Brzeziński, skazany prawomocnym wyrokiem, nadal jest burmistrzem Janikowa.

Przede wszystkim – do czarnych charakterów należy włączyć przede wszystkim Edwarda A. oraz Ewarysta N., prezesa i wiceprezesa klubu. Brzeziński również był w zarządzie, ale mimo wszystko, raczej jako burmistrz, który „chciał pomóc”. Relacje są jednoznaczne – pomagał szukając sponsorów, pomagał jako wieloletni zarządca Janikowa. Możemy jedynie się domyślać jego roli, gdy Edward A. i Ewaryst N. zgodnie z prawdą przedstawili, że awans klub przegrał z Kujawiakiem Włocławek, kupującym mecze na potęgę, prawie od deski do deski.

O ile w przypadku „Małego Fryzjera” czy działaczy sprawa jest jasna, o tyle przykład Brzezińskiego nie jest taki oczywisty.

Przede wszystkim – to samorządowiec, który 30 lat rządzi miasteczkiem, rządził na długo przed jego zaangażowaniem w Unię, rządził już po akcie oskarżenia, rządzi i dzisiaj, po wyroku. Zarzuty postawiono mu osobno niż działaczom. Oczywiście, nie ma wątpliwości, że jest winny, skoro zadecydował o tym sąd, w dodatku on sam nie złożył apelacji. Ale jednocześnie niuansów jest tu sporo.

Być może Andrzej Brzeziński był już zmęczony tym procesem. On był po raz pierwszy zatrzymany już w 2009 roku, to wszystko trwało prawie 10 lat. Pamiętam, że gdy go zatrzymano byłem jedynym dziennikarzem, który czekał na jego przyjazd. Gdy był prowadzony do gmachu CBA, zadawałem mu pytania, ale nie odpowiadał, był roztrzęsiony i zszokowany. Miałem wrażenie, że ma łzy w oczach. To o tyle dziwne, że wówczas było już bardzo głośno o kolejnych zatrzymaniach, a Brzeziński ewidentnie tego swojego się nie spodziewał – mówi w rozmowie z nami Panek.

  Został zresztą oskarżony później niż zarząd Unii Janikowo, był sądzony osobno. Czemu nie złożył apelacji? Kiedy czytasz pisemne uzasadnienie wyroku, często zastanawiasz się, czy na pewno uda się wygrać apelację, czy na pewno uda się otrzymać korzystniejszy wyrok, bo przecież równie dobrze wyrok może zostać zwiększony. Brzeziński dostał karę grzywny, ale bez ograniczenia czy pozbawienia wolności, więc wyrok umożliwiał mu dalsze działanie w samorządzie, co nie byłoby możliwe przy ewentualnym zaostrzeniu wyroku. Nie chcę go usprawiedliwiać, bo przez sąd jest uznany za winnego, ale w mojej opinii to ówcześni prezes i wiceprezes Unii Janikowo wykazali się zdecydowanie większą bezczelnością w całym procederze.

Jego zatrzymanie? Styczeń 2009. Uprawomocnienie wyroku? Styczeń 2018.

Proces był przesuwany – jeden z inowrocławskich sędziów najpierw otrzymywał kary za nieusprawiedliwione obecności, potem przesyłał zwolnienia lekarskie. Ze względu na stan zdrowia arbitra prowadzącego sprawę doszło do kolejnego przesunięcia, potem sędzia udała się na urlop macierzyński. Ostatecznie wyrok zapadł w 2017 roku, 40 tysięcy złotych grzywny. Pozostali zamieszani w proceder zostali ukarani wcześniej i surowiej, co dość jasno wykazuje nam, dlaczego Janikowo nie czuje do swojego burmistrza specjalnego żalu.

Branko Rasić, ówczesna gwiazda Janikowa, mówił w naszym wywiadzie tak:

Kocham te miasteczko. Grałem dobrze, miałem świetny kontrakt, pieniądze na czas. Od razu po pierwszym sparingu burmistrz Brzeziński mnie pokochał tak, że w Janikowie mogłem wszystko. Miałem oferty z Ekstraklasy, ale głupi nie poszedłem, bo w Janikowie dostawałem więcej. Pomyślałem: a, mam 28 lat, 3.5 tysiąca euro na rękę, co się będę szarpał? Po barażach z Piastem – strzeliłem dwa gole – dzwoniło Podbeskidzie, ale dawali tylko dziesięć tysięcy złotych. A przecież obowiązki w trzeciej lidze żadne, zabawka. Jeszcze burmistrz mówił, że da mi plac pod budowę domu i że spróbujemy zbudować akademie piłkarską z serbską myślą szkoleniową. (…) Burmistrz Brzezinski z Wojtkiem Jagoda to dla mnie najlepsi Polacy. Na pewno nie działał osobiście, może ktoś za niego załatwiał. Inaczej klub nie mógł awansować, takie były realia. Pompował dużo kasy, a i tak nie szło, widział, że trzeba inaczej. Miał ambicje, chciał drugą ligę w Janikowie, a że inaczej nie dało się w Polsce to nie jego wina. Ciężko cokolwiek zrobić jak systemowo tak to funkcjonowało. Patrzę u nas w Serbii co się dzieje i coraz bardziej dochodzę do przekonania, że jak jesteś poza układem, to nie masz szans czegoś osiągnąć. Ja zawsze byłem poza układami.

Ta cała korupcyjna kabała miała pewien wesoły moment. Był nim jedyny w historii miasteczka sezon w II lidze, na bezpośrednim zapleczu Ekstraklasy.

MOCARSTWO Z JANIKOWA? TAK BYĆ MOGŁO

W sezonie 05/06, klasycznie dla Janikowa, było o włos, ale nie udało się awansować. Unia spadła do przeklętych baraży z Wartą Poznań, ale w zasięgu na zaplecze Ekstraklasy był awans bezpośredni – przegrali o punkt z Kanią Gostyń.

To Kania Gostyń powinna grać wyżej. Kania Gostyń w towarzystwie Jagiellonii, Ruchu, Śląska, Lechii, Polonii. Kania Gostyń tylko ligę od najlepszych w Polsce. To byłby niezwykły lot, bez względu na jego finisz. Ale zamiast tego, miejsce przy zielonym stoliku zajęło Janikowo. Kania zrezygnowała z gry wyżej, a dwa lata później wyleciała w powietrze, startując od B-klasy. Ot, folklor tamtych lat. Moment historycznego nie tylko tutaj bywał przyczynkiem do pogrzebu.

Zespół Unii Janikowo prowadził stawiający pierwsze kroki trenerskie na wyższym szczeblu Maciej Bartoszek.

– Prowadziłem Zdrój Ciechocinek, z którym robiliśmy awanse, a w III lidze, z najmłodszym zespołem i najniższym budżetem napsuliśmy krwi największym. Tak zostałem zauważony. Zaproponowano mi po sezonie pracę w Kani Gostyń, która zrobiła awans. Byłem tam 2-3 tygodnie, gdy okazało się, że Kania nie otrzymała licencji ze względu na problemy finansowe. Uznałem, że jeśli mam być w III lidze, to wolę u siebie, w tym samym klubie, w którym pracowałem od 5 ligi. W drodze powrotnej dostałem telefon z Janikowa. Pojechałem na obóz z myślą, ze mamy budować perspektywiczny zespół, który jak nie w tym, to w następnym sezonie będzie walczył o awans na zaplecze Ekstraklasy. Chwilę potem okazało się, że tą drużyną mamy grać wyżej. Mieliśmy podparcie w kilku doświadczonych zawodników. Miałem ambitny zespół, te mecze fajnie wyglądały, ale balansowaliśmy po jesieni na miejscach zagrożonych spadkiem.

To już nie był Ciechocinek, w którym Bartoszek znał każdy kąt.

W Janikowie zmontowano skład, który spokojnie spełniał wymagania pierwszoligowe. Doświadczeni ligowcy jak Marcin Drajer, Tomasz Ciesielski, utalentowani Piotr Nowosielski i Maciej Mysiak. Do tego poro obcokrajowców – Atanacković, Todorow, Gnegne –  z Branko Rasiciem na czele, którego pensja potwierdziła ambicje Janikowa.

Do zespołu trafił też Maciej Mysiak, wypożyczony z Wisły Kraków, późniejszy idol trybun, który i dziś gra w Unii Janikowo: – Byłem w Wiśle Kraków, trenując z gwiazdami jak Tomek Frankowski, Marcin Baszczyński, Kalu Uche, Arek Głowacki. Nie miałem szans się przebić, więc byłem wypożyczany – najpierw GKS Katowice, Lechia Gdańsk, a potem Unia. Chciałem zostać w pierwszej lidze, tu się pokazać. Pamiętam, że baza była bardzo dobra, może nie wyglądało to tak jak w Ekstraklasie, ale było dobrze. Pamiętam trenera Bartoszka, który z tego co wiem, nic się nie zmienił. Już wtedy był taki – żył razem z drużyną, potrafił zareagować impulsywnie, być stanowczym.

Zimą Zawisza Bydgoszcz (2) – czyli twór powstały po fuzji z Kujawiakiem Hydrobudową, wicelider tabeli, wycofał się z rozgrywek. To temat pod osobną opowieść, której smak podaje fakt, że za oficjalną przyczynę podano… „fatalną atmosferę wokół polskiej piłki”. Później wyszły korupcyjne grzechy tej dziwacznej ekipy mniej więcej z tego okresu.

Bartoszek: – Graliśmy z dużymi firmami. Liga bardzo ciekawa, mega doświadczenie dla mnie. Jeśli chodzi o sprawy organizacyjne, klub dopiero się uczył takiego poziomu. Wszystko stawiano na wynik sportowy. To miało pociągnąć całą resztę. Natomiast organizacyjne sprawy trochę kulały.

Unia dokonała zimą imponującej ofensywy transferowej. Przyszły wzmocnienia z Zawiszy – Staniszewski, Jacek czy Mrvaljević. Poza nimi uznani ligowcy Szeremet, Szwed, Ekwueme, a nawet Kubisz. To była kadra na utrzymanie. Bartoszkowi po początku rundy wiosennej podziękowano mówiąc, że do walki o byt potrzeba bardziej doświadczonego szkoleniowca. Przyszedł Andrzej Wiśniewski, który prowadził Unię w sezonie 03/04. Miał na pewno więcej lat w trenerskim siodle, ale trudno uznać, by wiele na dużo wyższym poziomie.

Symboliczne jest podejście do Branko Rasicia, wówczas największej gwiazdy Janikowa. O Wiśniewskim Rasić mówił:

– Bardzo źle mi się układało z trenerem Andrzejem Wiśniewskim, taki cwany warszawiak, mogłem go do sądu podać o mobbing, bo miałem nagrane jak nas wyzywał i co mówił. Może mu przeszkadzałem, bo miałem większe zarobki od niego.

Rasić oczywiście miał gwiazdorskie podejście do samego siebie, ale Bartoszek potrafił do niego dotrzeć:

– Na początku współpraca nam się nie układała. Branko, mój rówieśnik, chodził własnymi drogami. Liczył na to, że zespół będzie grał na niego, a on będzie dawał zespołowi dużo będąc przy piłce. Ja oczekiwałem czegoś zupełnie innego. Udało się dojść z nim do porozumienia i złego słowa na niego nie powiem. Wcześniej nie zawsze schodził z przepoconą koszulką, potem dawał drużynie bardzo dużo, także w grze defensywnej, a o walorach ofensywnych nie ma co mówić.

Unia potrafiła zdemolować Ruch Chorzów 4:0 czy ograć Śląsk 2:0. Ale misja się nie powiodła. Ostatnim pewnym utrzymania zespołem był ŁKS Łomża, na pewno nie stojący mocniej kadrowo czy finansowo – Unia spadła do baraży, w których poległa z Wartą Poznań. Mysiak: – Mecze były dramatyczne – pierwszy powinniśmy wygrać, ale zawaliliśmy jednym błędem w defensywie. W rewanżu nie strzelony karny, wyciągane w końcówce 2:2… mieliśmy pięć minut doliczonego czasu, ale nie udało się. Po spadku siedzieliśmy w szatni dwie godziny. Nikt się do nikogo nie odzywał.

Po klubie do dziś krąży legenda, że gdyby Unia utrzymała się w tamtym sezonie, firma Ciech weszłaby prężnie w klub, celując w Ekstraklasę.

Należy podkreślić, że ustawianie meczów przez Unię dotyczyło czasów przed Bartoszkiem, w III lidze. Jaka to była wtedy jednak liga pod względem uczciwości, można się domyślić, choćby analizując ile spraw dotyczących tych lat później udowadniano. Bartoszek mówi wymijająco: – Wiem, że Unia Janikowo bardzo mocno pragnęła wcześniej rozgrywek centralnych. Mecze w II lidze? Wie pan, ja już tyle w tej piłce widziałem, że czasami człowiek nie wie jak na to wszystko ma patrzeć. Nauczyłem się, by zajmować się tym, na co ma się wpływ.

Podpisy na 90minut pod tabelą tego sezonu prawie tak samo długie jak sama tabela.

Źródło: 90minut.pl

RODZINNA SPRAWA

Tomasz to syn Artura Polehojko, ale po przekroczeniu bram klubu: szef swojego ojca. Taka szczególna sytuacja ma miejsce w Janikowie.

Rodzina Polehojków jest związana z futbolem od dekad. Dziadek Tomasza też grał w piłkę w Iskrze Kielce. Dzisiejszy trener, Artur Polehojko, przyjechał tutaj w latach dziewięćdziesiątych za żoną. Od tamtej pory w mniejszym lub większym stopniu był obecny w klubie. Tomasz także próbował sił w piłce, trenował z zespołem, przechodził kolejne szczeble juniorskie, skandował z trybun nazwisko Mysiaka, jeździł za drugoligową Unią. Pamięta też przeklęte baraże i skłania się ku temu, że mówiono głównie o grzechach Unii, natomiast rzadziej o tym, co za uszami mieli ich rywale, choćby o karnych dla KSZO wyssanych z palca. Niemniej przeszłość jest oddzielona grubą kreską. Unia dzisiaj to zupełnie nowy rozdział, który patrzy w przyszłość.

Polehojce nie wyszło w piłce, ale wyszło mu to na zdrowie: dziś ma dobrze prosperującą firmę kurierską w Niemczech, współpracującą z DPD. Polehojko chce teraz wejść na polski rynek.

W 2017 odebrał telefon od kapitana Unii, Dominika Jelonka, który poprosił o pomoc. Klub działał od 13/14 pod nowym zarządem, startując od B-klasy, dotarł do IV ligi, a tutaj zaczęły się schody. Unii znowu groził upadek. Polehojko dał zastrzyk finansowy na przetrwanie, a potem – jak sam mówi – po prostu się wkręcił.

– Wie pan, sam przeszedłem pewną zmianę. Jakiś czas temu najprzyjemniejsze w prowadzeniu klubu, najbardziej budujące, były wyniki pierwszej drużyny. Tym się ekscytowałem. Teraz? Rozwój akademii, trenujące dzieciaki. Jesteśmy w trakcie budowania akademii z prawdziwego zdarzenia. Profesjonalnej, trochę na wzorze ostatnio powstałych obiektów Legii. Mamy fajny obiekt, dobry kontakt z OSiR-em i miastem, chcemy stworzyć system szkolenia.

A co jest najtrudniejsze w prowadzeniu klubu?

– Umiejętność radzenia sobie z krytyką. W małym mieście wszyscy się znają. Mam zwolenników, przeciwników, a jestem osoba emocjonalną, której czasami ciężko zrozumieć bezpodstawną krytykę.

Za co pana krytykowano?

– Klub do pewnego momentu bazował na zawodnikach z Janikowa. Tak zaczął w 2013 i doszedł do IV ligi. Ale na tym poziomie, żeby pójść wyżej, trzeba sięgnąć po posiłki. Po prostu inaczej się nie da, jest ściana. Większość to rozumie. Niektórzy nie.

Unia w zeszłym sezonie zajęła szóste miejsce w III lidze, w finale okręgowego Pucharu Polski ograła Zawiszę Bydgoszcz.

Trener Artur Polehojko: – Mamy w Janikowie super infrastrukturę, przygotowani jesteśmy by grać wyzej. Mieliśmy słabszy początek zeszłego sezonu, potem drużyna robiła wyniki, ale koronawirus pokrzyżował nam plany. Mamy zespół, który w przyszłości może awansować.

W tym sezonie jest w środku tabeli, awans raczej jej nie grozi: traci już czternaście punktów do rewelacyjnej Polonii Środa Wielkopolska. Natomiast to już nie są czasy, gdy komuś w Janikowie uruchamiała się grzałka, że trzeba tu i teraz. Inwestycja w akademię pokazuje długofalowość projektu. Awans na szczebel centralny? Jak najbardziej, jest celem. Ale w swoim czasie. Klub już dawał dowody swojej siły przekonywania, takim był choćby transfer Macieja Mysiaka. Mysiak przyszedł z Elany, miał oferty ze szczebla centralnego, a jednak przyszedł do Unii. Dziś na pewno nie żałuje. Powoli dobijając do końca kariery, ma zapewniony byt. Jest trenerem młodzieży, asystentem pierwszego trenera odpowiadającym za analizy rywali, ale też ma etat w firmie Polehojki.

Oczywiście nas ciekawi: czy relacja ojca z synem jest czasem wystawiana na próbę?

Maciej Mysiak: – Na pewno jest to sytuacja dosyć niecodzienna. Śmiejemy się czasem myśląć jak rozmawiają ze sobą prezes i trener w domu. Na pewno po słabszych meczach wymiana zdań jest mocna, ale nie przy nas. Tu wygląda to dosyć spokojnie.

Tomasz Polehojko: – Nie ukrywam, różnimy się w wielu kwestiach. Podchodzimy do tego profesjonalnie. Ja nikomu w skład nie zaglądam. Ojciec by sobie nawet na to nie pozwolił. Tata robi wyniki, nie ma się do czego przyczepić.

A co jeśli okaże się w pewnym momencie, że tak jak trzeba było odejść od piłkarzy z Janikowa, bo pojawiła się ściana, tak zacznie się pojawiać myśl, że potrzeba bardziej uznanego trenera?

– Wtedy będziemy rozmawiać.

Dzisiejszy mecz z ŁKS-em w Pucharze Polski to doskonała okazja, by się przypomnieć szerszej publiczności. Dać sygnał ambicji klubu. Unii lekceważyć nie można:. Przekonało się o tym Zagłębie Sosnowiec, choć Unia na ten mecz miała 13 zawodników do dyspozycji.

Artur Polehojko na antenie Weszlo.fm: – Żal tylko, że to się odbywa w takim momencie. Nie byłoby dziś wolnego miejsca na trybunach. Ludzie żyją klubem, miasto jest bardzo głodne piłki. Dużo było do klubu telefonów, czy można się pojawić, ale sytuacja jest jaka jest. My na pewno wyjdziemy bez kompleksów.

Jakub Olkiewicz i Leszek Milewski

Fot. NewsPix

Opublikowane 31.10.2020 11:56 przez

Jakub Olkiewicz

Liczba komentarzy: 20
Subscribe
Powiadom o
guest
20 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Staszek Anioł
Staszek Anioł (@staszekaniol)
3 miesięcy temu

Nie przeczytałem jeszcze całego tekstu, przyznaję, ale opinia, że „bardzo rzadko się zdarza w polskiej rzeczywistości politycznej, by ten sam polityk utrzymywał stanowisko przez sześć kadencji” jest odważna, a nawet zdumiewająca. Na tym szczeblu, zwłaszcza wśród burmistrzów i wójtów, są setki takich przypadków.

Staszek Anioł
Staszek Anioł (@staszekaniol)
3 miesięcy temu
Reply to  Staszek Anioł

A w sumie to już ósma kadencja, skoro Brzeziński jest burmistrzem nieprzerwanie od 1990.

Marian Lichtman
Marian Lichtman (@kuba_w)
3 miesięcy temu

„Czemu nie złożył apelacji? Kiedy czytasz pisemne uzasadnienie wyroku, często zastanawiasz się, czy na pewno uda się wygrać apelację, czy na pewno uda się otrzymać korzystniejszy wyrok, bo przecież równie dobrze wyrok może zostać zwiększony. ”

Czy pan Panek słyszał o czymś takim, jak zakaz orzekania na niekorzyść oskarżonego wnoszącego apelację w II instancji (tzw. reformatio in peius)? Wystarczyło jeden przepis z KPK przeczytać (art. 434), żeby nie pierdolić później dyrdymałów, ale nie, po co, przecież prawo takie niezrozumiałe, kodeksy takie długie.

nie-znawca
nie-znawca
3 miesięcy temu

Mógł nie słyszeć. Przeciętny Polak pewnie nie słyszał.

PiSiory to śmietnik narodu
PiSiory to śmietnik narodu
3 miesięcy temu
Reply to  nie-znawca

ale jego prawnik powinien słyszeć i mu odpowiednio doradzić

Staszek Anioł
Staszek Anioł (@staszekaniol)
3 miesięcy temu
Reply to  nie-znawca

Ale Panek trochę jednak bardziej siedzi w temacie niż przeciętny Polak…

warszawa to stan umysłu
warszawa to stan umysłu
3 miesięcy temu

Ciekawy tekst, dobra robota.

Korupcyjny Klub Sportowy
Korupcyjny Klub Sportowy (@korupcyjny-klub-sportowy)
3 miesięcy temu

Po prostu u nas w wlkp jak chwilowo nie sprzedajemy odbytow naszych córek murzynom i do berlińskich lupanarów (odbyty synów są zarezerwowane dla wujkow do kąpieli) to właśnie sprzedajemy mecze. Forbrich, Czesiu M., Drzymała- to wszystko nasi ludzie a nasze kluby to Lech, Amica, Dyskobolia czyli cała śmietanka polskiej korupcji sportowej. A najlepsze jest to że cała polska nam uwierzyła i myśli że teraz w poznaniu to Lech (klub z lat 1957-2006) gra a nie Amica :DDD

Waligrucha
Waligrucha
3 miesięcy temu

Że nikt nie wspomniał o Pasibrzuchu z Janikowa …

Maciej
Maciej
3 miesięcy temu

Od Amiki to się odpier…

Korupcyjny Klub Sportowy
Korupcyjny Klub Sportowy (@korupcyjny-klub-sportowy)
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej

Ciii, teraz to my jesteśmy Lech Poznań (tylko dla panów z wrocławskiej prokuratury robimy wyjątek w nazwie)

waldemar
waldemar
3 miesięcy temu

Korupcja w polskim sporcie istnieje cały czas. Jak inaczej rozumieć sponsorowanie klubów, zawodników przez samorządy, czy Spółki Skarbu Państwa. Chcą i mogą przeznaczyć pieniądze na sport? To na jakichś zdrowych zasadach. Np. bezpośrednio do wieku juniora. Chcą dalej wspierać sport? To przez konto w np. w PZPN, który będzie je rozdzielał na kluby wg wcześniej określonych standardów.

Staszek Anioł
Staszek Anioł (@staszekaniol)
3 miesięcy temu
Reply to  waldemar

Może to i źle, ale trudno to nazwać korupcją. Korupcja to bezprawne osiąganie korzyści z wykorzystaniem czyjejś funkcji, stanowiska, pozycji.

Bolek
Bolek
3 miesięcy temu

Do kiboli Ległej: jesteście życiowymi przegrywami bijącymi kobiety i dzieci.

obserwator
obserwator
3 miesięcy temu

W tamtych czasach są też inni ludzie, którzy pomimo zdolności, umiejętności, wykształcenia, kultury osobistej, moralnego kręgosłupa, godności i szacunku do własnej osoby, byli tak jak „Unia Janikowo” przez jeden sezon w II lidzie i nagle szybko spadali ! bez układów skończyli na dnie mułu lig regionalnych! mianowicie sędziowie ! Obserwatorzy to było dopiero bagno! dobrze, że teraz są kamery!

Bert
Bert
3 miesięcy temu

Myślę, że historię awansów Kujawiaka, późniejszej fuzji z Zawisza oraz ostatecznego upadku obu tworów też warto opisać. Pamiętny mecz z ŁKS, zakończony przed uplywem 90minut, bo sędzia pogubil rachubę ile rozdał czerwonych kartek łodzianom i uznal, ze wg przepisow nie da sie kontynuowac gry, to jest dopiero cyrk 🙂

baran
baran (@baran)
3 miesięcy temu

O kurde blaszka. Jaka ciekawa historia. No kto by się spodziewał. Jestem zaskoczony. Tak samo jak redaktorzy oraz ich pracodawca.

huwdu huwdu
huwdu huwdu
3 miesięcy temu

Autor popraw kilka błędów ortograficznych. I nie pisz o wielkich Kulczykach, chyba że ich uszach i nosach z wiadomych względów. w tamtym czasie Kulczyki robli co innego a Ciech nie należał jeszcze do napletonów.

molibden
molibden (@molibden)
3 miesięcy temu

Przyjemnie się czytało. Dobrze poznać taką nieszabloną – choć z licznymi kontrowersyjnymi elementami – historię Unii Janikowo. Mimo wszystko życzę powodzenia drużynie z Janikowa.
Tak jak wspomniał któryś z komentatorów wyżej, może warto pochylić się nad piłkarską historią Zawiszy? Jest tam dużo bardzo ciekawych wątków, zaczynając od wątku Aluminium Konin, poprzez fuzje Zawiszy z Chemikiem, kwestie związane z przeniesieniem Kujawiaka do Bydgoszczy, wykorzystywaniem loga i nazwy ‚Zawisza’, kończąc na czasach bardziej „nowożytnych”, to jest: upadku spółki WKS Zawisza Bydgoszcz, sprawę kibiców, konflikt stowarzyszenia piłkarskiego z CWZSem, aż po mającą miejsce odbudowę piłkarskiego Zawiszy. Wiem, że jakiś czas temu pojawił się artykuł o Zawiszy, ale brakowało mi ogólnego przedstawienia całej sekwencji wydarzeń, które próbowałyby wyjaśnić obecną sytuację. Myślę, że jest to bardzo ciekawy temat do eksploracji.

Sziler
Sziler
3 miesięcy temu

Pamiętam mecz Unia Janikowo – Tur Turek z 2004, gdzie Bartłomiej Grzelak strzelił gola na 1:0 w 90 minucie z metrowego spalonego i po nakładce na Zbigniewie Robakiewiczu. Ochrona musiała chronić sędziego po meczu. Tu link do opisu tego meczu: https://www.sport.pl/sport/1,69628,2063607.html

Włochy
28.02.2021

Szymiński: – Nie jestem „panem piłkarzem”. Nigdy nie latałem w chmurach

Kiedy Przemysław Szymiński wyjeżdżał z Wisły Płock do Palermo, byliśmy trochę zdziwieni. Wówczas nie był to ani piłkarz w wieku młodzieżowca, ani czołowy obrońca Ekstraklasy. Mimo to, jak pokazała przyszłość, decyzja o podjęciu wyzwania w Serie B okazała się strzałem w dziesiątkę. Oczywiście nie zawsze było tak pięknie jak dzisiaj, kiedy 26-latek ma pewny plac […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Bramkarska łyżka miodu w beczce dziegciu

Dominik Hładun to niedoceniany dowód na to, że z Zagłębiem Lubin da się związać emocjonalnie. Jego historia to hołd dla cierpliwości. Choć był w klubie, kiedy nie było jeszcze w nim akademii, to do pierwszej drużyny przebił się dopiero w wieku 22 lat. Pomagał rezerwom, próbował się na wypożyczeniu, u Mariusza Lewandowskiego zaczynał jako czwarty […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Niedziela z hitami w całej Europie. Gdzie szukać okazji na wygraną?

Niedziela dla wszystkich kibiców zapowiada się kapitalnie. Gdzie nie spojrzeć tam hity. Anglia, Francja, Hiszpania, Włochy… Praktycznie cała Europa dostarczy nam dzisiaj świetnie zapowiadających się spotkań. Dlatego wybieramy cztery potencjalnie najlepsze mecze i podpowiadamy, jakie typy warto rozważyć, jeśli chcemy obudzić się bogatsi w poniedziałek. Sprawdźcie nasze propozycje! Marsylia – Lyon Ostatnie mecze bezpośrednie: RPWPP […]
28.02.2021
Uncategorized
28.02.2021

LIVE: Hyballaball gości w Płocku

Siemanko, sportowe świry. Niedziela z Ekstraklasą to tym razem prawdziwy maraton tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Od 12:30 do 19:30 spędzamy czas przed telewizorami, a później poprawiamy Ligą Minus. Co nas czeka? Na start starcie Wiseł w Płocku. Później Cracovia w szalenie dobrze zapowiadającym się spotkaniu podejmie Zagłębie. Na koniec starcie Śląska z Pogonią. […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Czas zacząć wymagać więcej od Zahovicia

Czy Luka Zahović to zły piłkarz? Nie, to nie jest zły piłkarz. Jakość widać u niego gołym okiem. Czy Luka Zahović idzie ścieżką Michalisa Maniasa? Nie, nie jest nawet blisko, na pewno nie będzie ligowym memem. Ma swoją cegiełkę w tym, że Pogoń jest tak wysoko. Problem z Zahoviciem polega na tym, że spodziewano się […]
28.02.2021
Anglia
28.02.2021

Rzeź „Baranów”. Derby County 2007/08 – najgorsza drużyna w historii Premier League

25 meczów ligowych, trzy zwycięstwa. Zaledwie 11 punktów na koncie. To aktualny dorobek ekipy Sheffield United, która zamyka tabelę angielskiej ekstraklasy i żwawym tempem kroczy w stronę degradacji. Wydaje się dzisiaj skrajnie nieprawdopodobne, by „Szable” miały się z tego bagna wykaraskać. Ale o jedno podopieczni Chrisa Wildera nie muszą się martwić. Raczej nie przejdą do […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Polska liga w skrócie. Umiesz więcej? Skopią cię, wykoszą i poobijają

Znacie to powiedzenie o chłodnym, deszczowym wieczorze w Stoke, podczas którego nawet Messi i Cristiano Ronaldo niewiele wskórają na boisku? To dziwne, że nadal nie dorobiliśmy się naszego odpowiednika tego klasyka. Bo patrząc na niektóre mecze naszej ligi, widzimy dokładnie to, co w zamyśle miał autor oryginału. Brudną, paskudną grę, której cel jest tylko jeden […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Kulisy życia sędziów ligowych poza ekstraklasową elitą

Jeden schodzi tysiąc metrów pod ziemię, drugi zarządza tysiącem osób w handlu detalicznym. Trzeci trudzi się nauczaniem języków obcych, czwarty pilnuje firmy transportowej. Oto właśnie kulisy życia niezawodowych sędziów w Polsce. Dla wielu z nich wejście w trykot meczowy jest fachem dodatkowym. Niezobowiązującym w tym znaczeniu, że ktoś taki równie dobrze mógłby poświęcić weekend na […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Wisła Kraków potrafi być efektowna, ale czy stanie się również regularna?

18 września 2020 roku Wisła Kraków przegrała… Wróć. Wisła Kraków przerżnęła u siebie 0:3 z Wisłą Płock w ramach 4. kolejki ligowej sezonu 2020/21. Podopieczni Artura Skowronka zostali zmasakrowani na własnym stadionie przez „Nafciarzy” w taki sposób, że można się było wówczas poważnie zastanawiać, czy „Biała Gwiazda” nie uwikła się przypadkiem w rozpaczliwą walkę o […]
28.02.2021
NBA
28.02.2021

Kobe Bryant w logo NBA? „To się musi wydarzyć, czarnoskórzy budowali tę ligę”

Od czasu tragicznej śmierci Kobego Bryanta, do której doszło 26 stycznia 2020 roku, w amerykańskiej przestrzeni publicznej regularnie pojawia się pomysł, by sylwetka „Black Mamby” znalazła się w nowym logo NBA. Stworzono nawet w tej sprawie petycję, pod którą podpisały się przeszło trzy miliony fanów koszykówki. Do najbardziej zagorzałych zwolenników zmiany należy słynący z szokujących […]
28.02.2021
Weszło FM
27.02.2021

Zwycięstwa Żyły i Świątek, Ekstraklasa, Liga Minus – niedziela w WeszłoFM!

Mistrzostwo świata Piotra Żyły, zwycięstwo Igi Świątek, gole Roberta Lewandowskiego – trudno było o lepszą sobotę dla polskiego sportu! Mamy jednak nadzieję, że niedziela również będzie obfitować w wielkie wydarzenia. Oto szczegóły ramówki: 9:00 – 10:00 – „W ciemno” – Marcin Ryszka razem ze swoimi gośćmi pokazuje, że bariery istnieją tylko w naszych głowach. Wiele […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Luquinhas na motorynce, Legia wygrywa w Zabrzu

Poprzedni mecz Legii z Górnikiem był takim laniem mistrza Polski, że aż Vuković stracił robotę. Michniewicz co prawda mówił przed dzisiejszym spotkaniem, że tamtego starcia nie oglądał, ale musiał mieć świadomość, że bój z Górnikiem jest pewną klamrą. Dlatego rewanż za tamtą porażkę musiał mieć wyjątkowy smak. To rewanż po ciężkim boju, w którym sędzia […]
27.02.2021
Włochy
27.02.2021

Na Juventus nie da się patrzeć

Ależ ten Juventus jest w tym sezonie słaby. Miewa „Stara Dama” oczywiście przebłyski lepszej gry, zdarza jej się wygrać od czasu do czasu ważny mecz. Jak gdyby sugerując, że już za chwilkę wszystko wróci na właściwe tory i Juve znów będzie wielkie. Ale nie jest. Podopieczni Andrei Pirlo prezentują futbol okropny. Obrzydliwy. Dzisiejszy mecz z […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Gol Alvesa? Wybitne osiągnięcie centrostrzałowej sztuki. Wybitne!

Centrostrzał to wspaniały wynalazek. Lubimy myśleć, że nasz, polski, bowiem trudno o coś bardziej ekstraklasowego. Że jego twórcą lub – w najgorszym wypadku – ojcem chrzestnym jest Marek Sokołowski. Ale podanie, które w wyniku braku precyzji autora staje się zabójczą bronią, tak naprawdę znane jest pod każdą szerokością geograficzną. Udowodnił to dziś Tiago Alves. Możemy […]
27.02.2021
Włochy
27.02.2021

Łukasz Skorupski znów obronił rzut karny. Ibra już był, teraz padło na Immobile

Łukasz Skorupski jeszcze nie tak dawno zmagał się z bardzo długą passą bez czystego konta. W Serie A nie potrafił go zachować przez 40 meczów, między 25 września 2019 (0:0 z Genoą) a 29 listopada 2020 roku (1:0 z Crotone). Jak już się przełamał, to zaraz potem doznał kontuzji i opuścił siedem kolejek. Wrócił do […]
27.02.2021
Inne sporty
27.02.2021

Dlaczego Piotr Żyła jest wyjątkowym gościem?

Jego postawa sportowa i charakter, to jedyne w swoim rodzaju połączenie nie tylko w historii naszych skoków narciarskich, ale polskiego sportu w ogóle. Jest tak specyficznym gościem, że gdyby go nie było, to trzeba by go było wymyślić. Oto kilka powodów, dla których Piotr Żyła to wyjątkowy gość. Jest ciekawym – choć nieco zwariowanym – […]
27.02.2021
Inne sporty
27.02.2021

Piotr Żyła mistrzem świata, czyli pochwała wytrwałości

Nikt wcześniej nie miał na karku tylu lat, co on, zdobywając tytuł mistrza świata. Do tej pory najstarszym triumfatorem tej imprezy był Anders Bardal, który osiem lat temu zdobywał indywidualne złoto jako 31-latek. Piotr Żyła w styczniu świętował 34. urodziny. Żaden inny skoczek w historii nie naczekał się na taki sukces tyle co on. Dziś […]
27.02.2021
Inne sporty
27.02.2021

PIOTR ŻYŁA MISTRZEM ŚWIATA W SKOKACH NARCIARSKICH!

Ten tekst wypada zacząć w jeden sposób. HEHEHEHEHE! Myśleliśmy, że może drugie złoto wreszcie zdobędzie Kamil Stoch. Że może tytuł obroni Dawid Kubacki. Że może Andrzej Stękała włączy się do walki o tytuł. Ale nie, to Piotr Żyła stanął na najwyższym stopniu podium. To Piotr Żyła został czwartym w historii polskich skoków mistrzem świata. Po […]
27.02.2021