Kamil Biliński wiosną wrócił do Polski po pobycie na Łotwie i wywalczył awans z Podbeskidziem, ale w I lidze przeważnie był rezerwowym. Do sukcesu dołożył raptem dwa gole. Tym większym zaskoczeniem jest jego początek w Ekstraklasie. W obliczu problemów zdrowotnych Marko Roginicia 32-letni napastnik cały czas gra w pierwszym składzie i z czterema bramkami jest obecnie najlepszym polskim strzelcem w Ekstraklasie. Przed meczem z Wartą Poznań rozmawiamy z nim o tym korzystnym dla niego splocie okoliczności, przyczynach niepowodzeń „Górali” w pierwszych pięciu kolejkach sposobie, dzięki któremu on i koledzy zamierzają wkrótce wyjść na prostą oraz… pewnej sugestii Wojciecha Kowalczyka z Ligi Minus. Zapraszamy. 

Biliński: Na razie zamrażamy próby gry efektownej na rzecz efektywności
Jesteś najlepszym polskim strzelcem w tym sezonie Ekstraklasy. Brzmi dumnie?

Wiadomo, że to cieszy, ale do wszystkiego podchodzę spokojnie. Lód na głowę i pracujemy dalej. To dopiero początek, nie nakręcam się. Chcę wypełniać zadania nakreślone przez trenera i pomagać zespołowi. Stać mnie na określoną liczbę goli, punktem wyjścia jest jednak dobre funkcjonowanie całej drużyny.

Zakładam, że najwięcej satysfakcji dała zwycięska bramka ze Stalą Mielec. Mieliście przed tym meczem poczucie, że to ostatni dzwonek, żeby ugasić iskry i nie dopuścić do pożaru?

Każdy gol daje mi dużo satysfakcji, nawet na treningu. I jakkolwiek strzelony. Takim typem napastnika jestem. Co do tamtego meczu, wiedzieliśmy, że to już ten czas, w którym trzeba mocno zakasać rękawy i wziąć się do roboty, coś pozmieniać w funkcjonowaniu naszego zespołu. Za niezłe wrażenia artystyczne nikt punktów nie przyznawał. Najwięcej mówiło się o nas w kontekście bramek traconych, a nie zdobywanych i ogólnie całkiem przyzwoitej gry. Udało się, mecz ze Stalą był przełamaniem, ale ponownie powiem: spokojnie, jeszcze dużo przed nami.

Jeśli nie wygracie z Wartą Poznań, lepsze nastroje mogą szybko ulecieć i wrócicie do punktu wyjścia, który nie był dobry.

Najważniejsze, że gramy u siebie, na swoim stadionie czujemy się mocniejsi. Chcemy wykorzystać, że tak się ułożył terminarz, że kolejka po kolejce gościmy w Bielsku pozostałych beniaminków. Ale łatwo nie będzie. Stal tanio skóry nie sprzedała i Warta na pewno też nie zamierza.

Czuć było nerwowość w klubie przed meczem ze Stalą? Twitt prezesa Bogdana Kłysa, piszącego o długiej drodze z Gdańska dającej czas na przemyślenia, siłą rzeczy sugerował, że zaraz mogą polecieć czyjeś głowy.

Słów pana prezesa nie będę komentował, bierze odpowiedzialność za swoje wypowiedzi. Odnośnie nerwowości – jasne, że była. Za łatwo promowaliśmy drużyny przeciwne. Z gry zawsze się wydawało, że nie jesteśmy tacy słabi, a traciliśmy gole jak dzieci. Tu był nasz problem jako zespołu, bo nie chodzi tylko o błędy obrońców czy bramkarza. Jakieś wpadki zawsze będą się przytrafiać, ale było ich za dużo jak na tak krótki czas. Przed Stalą zmieniliśmy trochę styl grania, nie szliśmy w efektowność, tylko w efektywność. Opłaciło się. Zagraliśmy na zero z tyłu i wreszcie wygraliśmy. Okej, zupełnie błędów się nie ustrzegliśmy, goście mieli dwie bardzo dobre sytuacje.

Tomczyk w końcówce miał absolutną setkę, nie czarujmy się.

Zostawiliśmy mnóstwo zdrowia na boisku i szczęście trochę nam to oddało. Po tamtej sytuacji zagraliśmy już spokojnie do ostatniego gwizdka sędziego.

Zbyt życzeniowym podejściem trzeba tłumaczyć gole tracone we wcześniejszych kolejkach? To problem wielu beniaminków, którzy w dobrym stylu wchodzą do Ekstraklasy. Chcą w niej grać to samo co w I lidze i przeważnie się nie udaje, co pokazują świeże przykłady Miedzi Legnica czy ŁKS-u.

W zasadzie sam wszystko podsumowałeś, nie muszę wiele dodawać (śmiech). Chcieliśmy kontynuować to, co sprawdzało się wcześniej, grać ofensywnie. W pięciu kolejkach takie podejście przełożyło się na dwa punkty. Przy tym pamiętajmy, że trafił nam się naprawdę trudny terminarz. Górnik, Cracovia, Jagiellonia, Raków, Lechia – każdy z tych rywali albo był w gazie jak Górnik i Raków, albo ogólnie aspiruje do walki o czołowe lokaty. Trudno było nam znaleźć się w odpowiednim punkcie co do naszego grania. Miejmy nadzieję, że ze Stalą go znaleźliśmy i pójdziemy tym śladem.

Czyli nie można powiedzieć, że Podbeskidzie nie dojechało mentalnie na pierwsze mecze w Ekstraklasie? Chodziło o zbyt odważne granie, a nie tremę i spętane nogi?

To mogło być problemem tylko podczas pierwszej połowy w Zabrzu na inaugurację sezonu. Wyszliśmy bardzo naładowani i zmobilizowani, chcieliśmy się pokazać na fajnym stadionie z fajnym przeciwnikiem, mieliśmy w sobie dużo pozytywnych emocji. Mija kilkadziesiąt sekund i dostajemy gonga na 0:1. Trochę nas to zmiotło i do przerwy już się nie odkręciliśmy, nie było pozytywów. W szatni sobie pogadaliśmy i w drugiej połowie już powalczyliśmy. Skończyło się 2:4, ale trochę Górnika nastraszyliśmy i pokazaliśmy, że w kryzysowych momentach możemy się podnieść. Później gubiło nas to, że unikaliśmy gry prostej, nastawionej na efektywność. Chcieliśmy wnieść coś nowego i świeżego do ligi. Niestety, mówiąc brutalnie, zostaliśmy zweryfikowani. 16 straconych goli nawet po sześciu meczach to i tak zdecydowanie za dużo.

Wyjściowe założenia na dobre chowacie do szafy czy tylko zamrażacie na jakiś czas?

Myślę, że zamrażamy. Trener Brede jest na tyle ambitny i zafiksowany na punkcie pewnych rzeczy, że nie porzuci prób grania mocno po europejsku i pójścia drogą najlepszych. Na razie jednak musimy złapać pewność w graniu i punktowaniu, zyskać trochę stabilności, więc wyrachowania będzie trochę więcej niż początkowo zakładaliśmy.

Czuliście na starcie, że nie traktuje się was jak typowego beniaminka? Warta awansowała sensacyjnie, skład ma mocno pierwszoligowy, jej budynek klubowy się sypie. Stal miała zawirowania typu zmiany trenerów, odejście prezesa, zaległości płacowe. U was wszystko się zgadza, co mogło zwiększać oczekiwania.

Sądzę, że to nie miało większego znaczenia. Pewnie niektórzy jeszcze myślą, że to jest to samo Podbeskidzie co cztery lata temu, z tymi samymi problemami i składem o podobnym potencjale. Jesteśmy nowym Podbeskidziem, możemy sporo wnieść do Ekstraklasy, ale potrzebujemy czasu. Pewnych rzeczy nie da się zrobić z miesiąca na miesiąc. Celem nadrzędnym jest spokojne utrzymanie oraz rozwinięcie się i jako zespół, i jako klub. Tym sezonem możemy zbudować fundamenty na następne lata w elicie, bo chcemy coś w niej znaczyć, a nie tylko być i co roku bronić się przed spadkiem. Ale wszystko krok po kroku.

Zakładam, że najbardziej bolał was mecz w Białymstoku, gdzie mimo dwubramkowego prowadzenia tylko zremisowaliście. Jak zareagowałeś na sugestię Kowala w Lidze Minus, że wychodząc sam na sam zamiast strzelić gola powinieneś się przewrócić, co dałoby karnego na 2:0 i czerwoną kartkę dla obrońcy Jagi?

Nie umiem się teatralnie przewracać. Runje nie wytrącił mnie z równowagi na tyle, żebym nie był w stanie skończyć tej sytuacji. Tylko na tym się koncentrowałem, byłem bardzo pewny siebie i czułem, że wykończę tę akcję. A wiem, jak by to mogło wyglądać. Upadłbym i zaraz byłoby gadanie, że Biliński szukał karnego zamiast normalnie strzelać. Z jednym mogę się zgodzić: faktycznie, gdybym tak zrobił, skończyłoby się wapnem dla nas i czerwoną kartką dla Runje. Zaraz potem drużyny miały przerwę na picie, wymieniłem kilka zdań z Szymonem Marcinakiem i przyznał, że właśnie taką decyzję musiałby podjąć. Runje już w ogóle nie był zainteresowany walką o piłkę. Ale nie jest przecież powiedziane, że byśmy karnego wykorzystali i kto wie, co by się dalej działo. Moim zadaniem było strzelić i strzeliłem. A że pan Wojtek sądzi inaczej? To już typowo kanapowa opinia.

Gdy rozmawialiśmy w lutym zaraz po transferze, wydawało się, że miałeś wkalkulowane, iż trzeba będzie poczekać na odgrywanie ważniejszej roli w zespole. Spodziewałeś się jednak, że w zasadzie całą rundę będziesz rezerwowym?

Jasne, że nie, ale zdawałem sobie sprawę, że będzie ciężko. Marko Roginić bardzo dobrze się prezentował, trener nie robił zmian i rozumiałem to. Trudno coś zmieniać, gdy maszyna chodzi jak trzeba. Wiedziałem jednak, jaki jest plan na moją osobę. Przed podpisaniem umowy trener jasno mi go nakreślił. Przydatny na sto procent miałem być już na czas Ekstraklasy. Jak widać, to się sprawdziło. Znając długoterminowe założenia, aż tak mocno się wiosną nie frustrowałem.

Nie przechodziło ci przez myśl, że to naciągany scenariusz, że w Ekstraklasie będziesz grał więcej niż w I lidze? Wszystko fajnie wyszło, bo Roginicia męczą urazy, ale gdyby był zdrowy…

Wiadomo, że różnie mogło być, ale już tego nie sprawdzimy. Dziś świeci słońce, jutro może padać deszcz. Trudno pewne rzeczy założyć ze stuprocentową pewnością. Okazało się, że siła wyższa rozstrzygnęła te dylematy. Dostałem swój czas, który musiałem wykorzystać. To mi pomogło. Sam po sobie widziałem, że potrzebowałem regularniejszej gry w dłuższym wymiarze. Teraz czuję się mocny również fizycznie, co pokazują moje biegowe osiągi. Moje zadania to nie tylko zdobywanie bramek czy utrzymywanie przy piłce. Kosztują dużo sił, a niekoniecznie są widoczne na pierwszy rzut oka. Marko niedługo wróci, będzie rywalizacja, zespół tylko na tym skorzysta.

Raz już zagraliście razem od początku, ale to akurat spotkanie na 0:4 z Lechią Gdańsk.

Marko został ustawiony na lewym skrzydle, był tu określony plan. Nie można jednak stwierdzić, czy nasz duet wypalił, bo nie graliśmy na dwóch napastników.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. Newspix

Suche Info
04.02.2023

Runjaic: Zasłużyliśmy na zwycięstwo, choć to był wymagający mecz

– Myślę, że w pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrą piłkę – tak, jak przeciwko Koronie. Mieliśmy mecz pod całkowitą kontrolą, strzeliliśmy gola. W drugiej odsłonie Zagłębie, które według mnie to niezwykle solidna drużyna, podjęło ryzyko – powiedział Kosta Runjaic po zwycięstwie Legii Warszawa nad Zagłębiem Lubin (2:1).Warszawianie faktycznie dominowali do przerwy i przewagę potwierdzili golem Wszołka. Po przerwie Muci trafił po dograniu Josue z rzutu wolnego. Ale w ostatnim […]
04.02.2023
Weszło
04.02.2023

Ziemia jest okrągła, bramki są dwie, a Legia wygrywa z Zagłębiem

Przed tym meczem zadawaliśmy sobie pytanie, czy Zagłębie Lubin rzeczywiście poszło w dobrą stronę po zmianie trenera, jak mogło wskazywać na to zwycięstwo ze Śląskiem Wrocław. Można było mieć wątpliwości, szczególnie że ekipie trenera Djurdjevicia daleko do Legii Warszawa. Potrzebny był test, poważniejsze wyzwanie, okazja do wykazania się.Szczerze mówiąc, dzisiaj mało kto z Lubina dał radę i to wyzwanie w ogóle podjął. Na pewno nie Woźniak, który przy golu Wszołka był na wakacjach, […]
04.02.2023
Suche Info
04.02.2023

Goncalo Feio: Wokół Motoru jest wiele nieżyczliwych osób. Zaczynam mieć dość tego boksowania

– Jestem szczery i chcę, by kibice wiedzieli co się dzieje wokół Motoru. Wokół Motoru jest wiele osób nieżyczliwych, w tym byłych pracowników, które ingerują w pracę klubu. I ludzi z MOSiR-u, które wolą gościć inne drużyny niż Motor. Ja się czuję odpowiedzialny, by bronić mojej drużyny. Nie będzie mojej zgody na to – powiedział Goncalo Feio w materiale wideo, który opublikował na własnym koncie na YouTube.Jak pisze Feio na Twitterze – klub nie chciał […]
04.02.2023
Suche Info
04.02.2023

Kozłowski z kolejną asystą w barwach Vitesse [WIDEO]

Druga asystą w drugim meczu z rzędu popisał się Kacper Kozłowski. Polski pomocnik przytomnie dostrzegł wychodzącego na wolne pole Manhoefa, a ten dał prowadzenie Vitesse.Przed tygodniem Vitesse wygrało 3:1 z Heerenveen, a udział przy tamtym triumfie mieli obaj Polacy – Kozłowski asystował, z kolei Bartosz Białek strzelił gola. Dobrą formę potwierdził Kozłowski również dziś w starciu z FC Emmen. To jego dogranie pozwoliło objąć prowadzenie. A trzeba […]
04.02.2023
Weszło
04.02.2023

Włodarczyk i Zwoliński w śniegu pracują na transfery

Hu, hu, ha, przyszła zima zła! Przyszła i przerwała na dobre pół godziny mecz w Zabrzu, ale była mniej wytrwała niż dzień wcześniej w Płocku i tym razem udało się pograć. Na szczęście dla Szymona Włodarczyka i Łukasza Zwolińskiego.W Zabrzu musieli z niepokojem oczekiwać meczu z Lechią. Oczywiście nie z powodu potęgi zespołu z Gdańska, a poziomu, jaki na inaugurację piłkarskiej wiosny zaprezentował Górnik. Małgorzata Mańka-Szulik – prezydent miasta, które jest […]
04.02.2023
Suche Info
04.02.2023

Wolverhampton kpi ze słów Kloppa. „Trzeciego gola nie liczę”

– Trzeciego gola nie liczę, ponieważ oni po raz pierwszy wtedy przeszli linię środkową boiska w drugiej połowie – wypalił Jurgen Klopp po porażce 0:3 z Wolverhampton. „Wilki” postanowiły zakpić z Niemca na Twitterze.Liverpool wysoko przegrał na wyjeździe z Wolverhampton – choć ekipa „The Reds” oddała więcej strzałów od rywala, to jednak i tak nie zdołała zdobyć choćby jednej bramki. Sfrustrowany postawą swoich graczy w defensywie był Jurgen Klopp. – […]
04.02.2023
Weszło
04.02.2023

Ziemia jest okrągła, bramki są dwie, a Legia wygrywa z Zagłębiem

Przed tym meczem zadawaliśmy sobie pytanie, czy Zagłębie Lubin rzeczywiście poszło w dobrą stronę po zmianie trenera, jak mogło wskazywać na to zwycięstwo ze Śląskiem Wrocław. Można było mieć wątpliwości, szczególnie że ekipie trenera Djurdjevicia daleko do Legii Warszawa. Potrzebny był test, poważniejsze wyzwanie, okazja do wykazania się.Szczerze mówiąc, dzisiaj mało kto z Lubina dał radę i to wyzwanie w ogóle podjął. Na pewno nie Woźniak, który przy golu Wszołka był na wakacjach, […]
04.02.2023
Weszło
04.02.2023

Włodarczyk i Zwoliński w śniegu pracują na transfery

Hu, hu, ha, przyszła zima zła! Przyszła i przerwała na dobre pół godziny mecz w Zabrzu, ale była mniej wytrwała niż dzień wcześniej w Płocku i tym razem udało się pograć. Na szczęście dla Szymona Włodarczyka i Łukasza Zwolińskiego.W Zabrzu musieli z niepokojem oczekiwać meczu z Lechią. Oczywiście nie z powodu potęgi zespołu z Gdańska, a poziomu, jaki na inaugurację piłkarskiej wiosny zaprezentował Górnik. Małgorzata Mańka-Szulik – prezydent miasta, które jest […]
04.02.2023
Lekkoatletyka
04.02.2023

ORLEN Cup. Pia Skrzyszowska o setną sekundy od rekordu Polski!

ORLEN Cup, czyli pierwszy tak duży mityng w Polsce w tym sezonie halowym. W stawce z Polaków między innymi Pia Skrzyszowska, Piotr Lisek, Ewa Swoboda, Damian Czykier czy Norbert Kobielski. Wszyscy z nich zaprezentowali się zresztą całkiem nieźle, ale najjaśniej zabłysła gwiazda Skrzyszowskiej – ona omal nie pobiła rekordu Polski. A w rozmowach po biegu twierdziła, że powinna to zrobić w najbliższym czasie. Czyli na przykład za cztery dni, w Toruniu. Mocna obsadaORLEN […]
04.02.2023
Skoki
04.02.2023

Kubacki wrócił na podium, ale Granerud powiększył przewagę w Pucharze Świata

Po serii czterech konkursów z rzędu bez miejsca na podium, Dawid Kubacki w Willingen wrócił na pudło. Ale w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i tak stracił punkty, bo nie do zatrzymania zdaje się Halvor Egner Granerud. Choć sam Norweg… twierdzi, że wcale tak nie jest. Kto wie, może Kubacki udowodni to jutro? Można polataćŻe w Willingen da się skakać daleko, wiedzieliśmy od dawna. Udowadniał to już lata temu Adam Małysz, potem Janne Ahonen i inni. Obecnie […]
04.02.2023
Weszło
04.02.2023

Przepchane zwycięstwo Rakowa. Ryzykant Kovacević bez konsekwencji

Lider Ekstraklasy wygrał pierwsze spotkanie w rundzie wiosennej. Częstochowianie pokonali 1:0 Piasta Gliwice. Gola na wagę wygranej strzelił, a w zasadzie wepchnął piłkę do bramki, Vladislavs Gutkovskis. Chociaż można mieć wątpliwości czy Łotyszowi nie pomógł czasem, któryś z obrońców gości: Ariel Mosór lub Jakub Czerwiński. O to, żeby w tym meczu były emocje mocno zabiegał Vladan Kovacević. Niemal każdy kontakt bramkarza z piłką, kiedy ta była przy jego […]
04.02.2023
Premier League
04.02.2023

Jak Heung-min Son popadł w przeciętność?

Jeszcze kilka miesięcy temu był u szczytu swojej popularności i przeżywał najlepszy okres w swojej karierze. Dokonał czegoś, czym na zawsze zapisał się w historii. Dla swoich rodaków stał się bohaterem narodowym, bo króla strzelców Premier League nigdy wcześniej nie mieli. Dobił do poziomu Mohameda Salaha i pod względem bramek przebił nawet swojego klubowego kolegę Harry’ego Kane’a. Dziś Heung-min Son, bo o nim mowa, znalazł się na zakręcie. […]
04.02.2023