post leszek.milewski

Opublikowane 22.09.2020 08:33 przez

leszek.milewski

– Bielsa wychodzi z założenia, że największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich. Wtedy najłatwiej jest coś zepsuć. Trudniej wtedy spostrzec, że zespół potrzebuje zmian, żeby się rozwijać. Bo przecież jest wciąż wynik. A pewna formuła może się właśnie kończyć i trzeba nie lada geniuszu, by dostrzec ten moment nim będzie za późno. Jak wszystko idzie dobrze, traci się czujność – Radosław Bella, trener w Akademii Śląska Wrocław, to bielsista, który opublikował książkę na temat filozofii Marcelo Bielsy. Na analizy poświęcił setki godzin, praca dostępna jest za darmo, a dzięki tłumaczeniom korzystają z niej na całym świecie. Jak wspomina Bella, wśród jej czytelników był nawet Jorge Sampaoli.

Na czym w zasadzie polega taktyczny fenomen Marcelo Bielsy? Dlaczego korzystają z jego warsztatu tak odmienni szkoleniowcy jak Simeone i Guardiola? Jaką rolę u Bielsy spełnia Mateusz Klich, a jaką w reprezentacji Polski? Dlaczego piłkarze robią u Bielsy życiówki, ale też czym to często przypłacają? Na czym polegają maksymalnie wyżyłowane standardy pracy Bielsy? Jak trudny to charakter? I skoro tak fascynuje największych szkoleniowców, to dlaczego jego osobista gablota jest w sumie dość skromna? Zapraszamy.

***

POBIERZ KSIĄŻKĘ

Na jakiej pozycji u Marcelo Bielsy gra Mateusz Klich?

Jest łącznikiem między zawodnikami, którzy rozpoczynają atak, a tymi, którzy mają za zadanie kończyć akcje. To też pokazuje jakim zaufaniem obdarzył go Bielsa, bo Klich to zawodnik, który musi bronić jak szóstka – dużo odbiorów –  a atakować jak dziesiątka –  rozgrywać. Musi mieć bardzo dużo otwierających podań – niekoniecznie kończących, ale takich, które rozpoczynają finalizację akcji. Mateusz u Bielsy zagrał w 99.99% meczów, co pokazuje jak w tej roli się odnajduje.

Mi spodobały się heatmapy Klicha. Pokazują, że jest na boisku wszędzie, po obu stronach boiska jak skrzydłowy, poza tym we własnym polu karnym, jak i w szesnastce rywala.

To też wynika z filozofii Marcelo Bielsy. Bardzo ciężko powiedzieć kto jest typowym defensywnym pomocnikiem, kto ofensywnym. W jednym z wykładów Bielsa tłumaczył, że w środku pola ma trzy ósemki. Każdy ma umieć w pewnym momencie wejść w rolę dziesiątki, szóstki. Środkowi pomocnicy często się rotują między sobą. Do tego bardzo często dochodzi do rotacji ze skrzydłowym. Ma się wrażenie że zawodnicy nie są pozycjami, a tylko bywają na pozycjach. To taki kontrolowany chaos, stąd też w konsekwencji heatmapy i miejsce podań Klicha wyglądają w taki sposób.

Nie zdarza się Bielsie żeby chwalił publicznie swoich piłkarzy. Trzyma się raczej na dystans. Piję tutaj do tego, że po meczu z Liverpoolem jednak poświęcił wiele ciepłych słów Klichowi.

Nie, bardziej zawodnicy go chwalą niż on. Żeby zrozumieć jak ważną postacią jest u Bielsy Klich, trzeba na niego patrzeć dziewięćdziesiąt minut, w sensie: tylko na niego i na to, co robi. Bez tego można mieć wrażenie, że w niektórych momentach meczu nie jest widoczny. A tak widać nieustannie jaki wpływ ma na to, co dzieje się na boisku. Myślę, że Leeds na ten moment nie mogłoby sobie pozwolić na to, by Klicha im zabrakło.

Dlaczego akurat Klich tak przypadł Bielsie do gustu? Czym dokładnie?

Ciężko powiedzieć. Myślę, że nawet Mateusz może tego nie wiedzieć. W takich momentach właśnie Bielsa pokazuje swój geniusz. Widział w nim o wiele więcej niż jego poprzedni trenerzy i kibice.

Czy to kwestie fizyczne, które w piłce Bielsy są tak ważne?

Na pewno też, bo nie ma co mówić, Mateusz może biegać na bardzo dużej intensywności cały mecz. Od i do piłki, za linię obrony rywala lub pokazując się do gry. Jest dosłownie wszędzie.

Jak patrzysz na Klicha w Leeds i Klicha w kadrze, gdzie widzisz największe różnice?

W filozofii gry jako całości. To, co widzę w naszej reprezentacji, to tendencja dopasowywania się do rywala. U Marcelo Bielsy filozofia nigdy nie jest zmieniana. Ustawienie może się zmienić, ale na tym polega geniusz Bielsy, że mimo to zespół pozostaje w tych samych ramach filozofii. Bielsa woli zarządzać meczem niż kalkulować.

To jest ciekawe, bo z jednej strony znalazłem cytat, w którym Bielsa mówi, że kluczem jest sztuka wykorzystywania wad rywali, a z drugiej mówimy, że nie ugina się pod przeciwnika. To jak to jest?

W trenerskim świecie od zawsze, na wszystkich poziomach, trwa rozmowa: czy ja mam się dostosowywać do rywala czy rywal do mnie? Analizując zespół Bielsy nauczyłem się, że da się to gdzieś pogodzić. Przykładowo, jeśli rywal będzie pressował jednym napastnikiem, to zespół Bielsy nie będzie grał trzema środkowymi obrońcami. Dwóch sobie poradzi. Z kolei jeśli przeciwnik zaczyna obronę dwoma napastnikami, to zespół Bielsy będzie rozgrywał trzema stoperami. Natomiast bez względu na ustawienie nie zmienia się sama filozofia gry, ponieważ model/pomysł na grę, to coś więcej niż tylko ustawienie.

Czyli, w zasadzie, co?

Zasady – czyli to, co przyświeca grze jego zespołów. Chce jak najszybciej wejść w pole karne rywala. Nie posiadać piłki dla samego jej posiadania. To, co mogę za Bielsą powiedzieć, to że najważniejsze rzeczy w piłce nożnej dzieją się w polu karnym. Trzeba piłkę tam wprowadzić w sposób kontrolowany. Samo jej wbicie w szesnastkę nie jest osiągnięciem.

Piłka w polu karnym ma być narzędziem do stwarzania sytuacji, a nie celem samym w sobie. Bielsa gra ryzykownie – preferuje bardzo dużo ryzykownych podań do przodu, które mają minąć jak najwięcej broniących zawodników rywala. Na przykład należy szukać podania, które minie jak największą ilość zawodników przeciwnika. To, czego nauczyłem się analizując zespoły Bielsy, to że najważniejsze co się dzieje w meczu, nie dzieje się wcale w rejonie piłki, a za plecami przeciwnika.

Co przez to rozumiesz?

Z perspektywy broniącego, jeśli mam przed sobą zawodnika z piłką, a za swoimi plecami kolejnych przeciwników, to jest mi bardzo ciężko bronić. Takie ustawienie powoduje że pojawia się problem: Co zrobić? Kogo kryć? Wyjść z pozycji czy zostać?  Dlatego bardzo dużo piłkarzy u Bielsy jest zawieszonych między linią pomocy i obrony rywala. To powoduje, że broniący pomocnicy nie mogą skupić się tylko na piłce, ale jeszcze muszą mieć na względzie dwóch, trzech zawodników za swoimi plecami. Ciekawy koncept, który pozwala na więcej opcji podania do przodu. Bielsa tłumaczył, że zawodnik z piłką musi mieć przynajmniej trzy opcje podania do przodu. I szukać tego, którym minie największą liczbę rywali.

Gdzieś mi się rzucił w oczy cytat, że dwa progresywne podania według Bielsy niszczą defensywne struktury rywala. Z drugiej strony Mateusz Klich mówił, że Bielsa ostrzega ich, żeby nie dopuścić aby rywal… wymienił cztery podania. To jest w jakiejś strefie, na przykład na twojej połowie, czy tak w ogóle?

W zasadzie gdziekolwiek. Bo te cztery podania zdaniem Bielsy to czas, który może sprawić, że rywal się zorganizuje i może już stworzyć sytuację podbramkową. Zdąży ustawić się już w jego polu karnym lub mieć przewagę przy jego linii obrony. To szczególnie widoczne na wyższym poziomie. No i szczególnie niebezpieczne przeciwko wysoko grającemu Leeds czy każdemu innemu zespołowi Bielsy. Dlatego po stracie jest natychmiastowa presja odbioru.

Co ci się rzuciło w oczy, gdy w miniony weekend Leeds grało z Liverpoolem, obecnie przecież światowym topem?

Myślę, że o sile filozofii Bielsy świadczy konferencja pomeczowa, na której Klopp przyznał, że spodziewał się takiego meczu. Przygotowywał się, że Leeds nie będzie przeciwnikiem, który pozwoli grać, wycofa się, tylko będzie wywierał presję. To zespół Bielsy miał większe posiadanie piłki. To i klasa Liverpoolu pokazuje, że ta filozofia Bielsy jest niezmienna, niezależna z kim gra. Niezależnie, czy Leeds będzie grało z mistrzem Europy, czy z ostatnią drużyną w tabeli, zawsze będzie chciał grać mecz na swoich własnych warunkach. Mecz z Liverpoolem to bardzo dobry prognostyk, ale pytanie czy na tym poziomie, w dłuższym okresie, taka gra będzie możliwa. Na pewno to sprawdzą.

To jest ciekawe, że będą chcieli grać na swoich warunkach, nie mając de facto kadry, by w Premier League z każdym grać na swoich warunkach, dyktując ton meczu.

Wszystkie zespoły Bielsy mają bardzo dobry początek ligi. Teraz jest najlepszy moment, żeby oglądać Leeds. Później bywało różnie, to się działo i w Marsylii, i w Bilbao, i nawet choćby w pierwszym sezonie w Leeds. Ciężko nie odnieść wrażenia, że w ostatnich kolejkach zespoły Bielsy po prostu słabną. Ta filozofia niesie za sobą ofiary. Ale w wygranej wojnie też są ofiary.

Twoja hipoteza czemu tak się dzieje? Ta najbardziej oczywista, że piłkarze nie wytrzymują obciążeń?

Tak. I obawiam się, że Premier League jest tak wymagająca, że gdzieś taki styl gry w dłuższym okresie może spowodować zadyszkę, może nawet kontuzje. To najbardziej konkurencyjna liga na świecie, a Leeds nie ma nie wiadomo jak szerokiej kadry. Liczę jednak, że Leeds będzie baśniowym kopciuszkiem na balu. Bielsa na pewno się jednak nie ugnie, nie pójdzie na kompromis. Od trzydziestu lat się nie ugiął, więc nie ma żadnych dowodów na to, by ugiął się kiedykolwiek. W Leeds po trzech tygodniach powiedział na jednej z pierwszych konferencji: „Czego się możecie spodziewać, to że nigdy nie będę kalkulował”. Dla niego liczy się zawsze najbliższy mecz, najbliższe zwycięstwo. Niezależnie, czy to jest wrzesień czy maj. Czy ktoś ma siedemdziesiąt meczów rozegranych za sobą, czy sześć.

Fajna jest ta anegdota, w której Payet przyznawał, że od żadnego trenera nie nauczył się tyle, co od Bielsy, ale nigdy więcej nie chciałby z nim pracować.

Piłkarze wyciskani są jak cytryny. Do granic możliwości. Ale dzięki temu wspinają się często na poziom, o jaki sami siebie nie podejrzewali. Widać to także w Leeds i nie tylko po Klichu.

Po co, tak dokładnie, wchodząc w szczegóły, Bielsie taka wytrzymałość piłkarzy?

To, o czym mówiliśmy: to jest trener, który chce, aby jego piłkarze grali bardzo dużo podań do przodu. By piłka w kontrolowany sposób przedostawała się w pole karne. I to łączymy z chęcią jak najszybszego odebrania piłki. Grając tak odważnie do przodu narażamy się na stratę, więc w konsekwencji jest o wiele więcej faz przejściowych. A jak już nie zdążą jego piłkarze odebrać piłki od razu, to przechodząc do obrony nie można rywalowi wymienić nawet czterech podań. Wymaga to biegania o wiele więcej i na dużo większej intensywności niż standardowo. Trzeba bronić praktycznie całego boiska. Po stracie bez względu na strefę ma miejsce polowanie na piłkę, bo po stracie zespół Bielsy nie cofa się, a idzie do przodu. Ten sposób gry jest wyniszczający i jest konsekwencją modelu gry przyjętego przez Argentyńczyka.

„Nie wiem czy istnieje inny na świecie zespół, który tak bardzo meczy ruchem linię obrony przeciwnika”. Tak powiedziałeś w podcaście „Jak uczyć futbolu” Przemka Mamczaka. Co miałeś na myśli?

Można mając piłkę „ruszać” zespołem rywala. Można nim manipulować za pomocą piłki, zmieniając stronę, szukając luki itd. Można to zrobić też jednak w inny sposób. Na przykład ruchem i ustawieniem piłkarzy. Wspominałem o ustawieniu między liniami. Ale też można to zrobić ciągłym ruchem czy wymiennością pozycji. Pierwsza bramka Leeds z Liverpoolem – Hernandez wyciągnął Gomeza, środkowego obrońcę The Red, ze swojej pozycji, a w jego miejsce, na jego pozycję, wbiegł strzelec bramki Jack Harrison – co ciekawe gol został zdobyty tylko po dwóch podaniach do przodu.

Na czym, znów twoje słowa, polega bezczelność ofensywna zespołów Bielsy?

Próba grania tak odważnych piłek po ziemi, gdzie większość trenerów, w tym ja, nie chciałoby tak ryzykować. Przykładowo, środkowy obrońca zagrywający po ziemi piłkę przez dwie linie do napastnika… No, to nie jest zagranie oczywiste.


Co miałeś na myśli mówiąc, że trenerzy taktycy często są sami sobie wrogami?

Jest debata wśród trenerów: przez co ma się największy wpływ na drużynę? Bielsa uważa, że przez taktykę. Ale nauka taktyki u tego nauczyciela nie jest łatwa. Porównajmy to do nauki trudnego języka. Powiedzmy, że ktoś zna japoński w stopniu podstawowym. Taktyka Bielsy będzie w tym ujęciu jest jak nauka japońskiego prawniczego, pełnego drobiazgowych, szczegółowych zwrotów. Nawet znając japoński, do biegłości w japońskim prawniczym trzeba sporo wysiłku.

Do gry w tej taktyce trzeba się więc dostosować, a też wymaga ona od swoich piłkarzy sporej inteligencji taktycznej. Taka dygresja, ale byłem swego czasu na stażu w Boltonie, gdzie jednym ze szkoleniowców był trener, który w United pracował przy złotym pokoleniu Man Utd: Giggs, Beckham, Scholes… Rozmawiałem z nim o treningu, taktyce, i w sumie rozumiałem co mówi, ale też wiedziałem z tyłu głowy, że to nie ten sam poziom rozumienia rozmowy. Zupełnie inny pułap wiedzy. Z pięć lat musiałbym się jeszcze uczyć, żeby zrozumieć o czym dokładnie mówi.

To, co jest najbardziej chyba dobitne, to że nie chodzi nawet o mecze, gdzie trzeba pracować jak w mało której drużynie, jeśli jakiejkolwiek. Ale że treningi także są zabójczo intensywne.

Piłkarze z różnych zespołów, które prowadził Bielsa, mówili, że nawet piątkowy trening przed sobotnim meczem potrafił być bardzo ciężki. Cięższy niż u kogokolwiek, z kim wcześniej pracowali. Oczywiście jest w tym logika: chcesz intensywnie grać, musisz intensywnie trenować.

Im większa intensywność grania, tym mniej czasu na ustawienie. Chodzi o automatyzmy. Mateusz też o tym mówił w swoich wywiadach: mamy bardzo dziwne treningi, Bielsa dużo mówi o automatyzmach i nawykach, żebyśmy nie myśleli o tym, co robimy, tylko żebyśmy to robili.

Jeśli na boisku musisz się zastanawiać nad tym, gdzie zagrasz, to już jesteś spóźniony. Taka jest rzeczywistość dzisiejszego futbolu, gdzie decydują często ułamki sekund.

Mówi się, że najlepsi grają w piłkę praktycznie podświadomie. W rejonie piłki gra nasza podświadomość, według dzisiejszych badań, a do głosu dochodzą umiejętności kognitywne. Na tej właśnie zasadzie: jeśli myślisz o swoim ustawieniu, to już jesteś spóźniony. Wchodząc w drybling nie nadinterpretujesz wydarzeń – no dobra, idę w lewą stronę, bo on wystawił prawą. To się musi dziać w stopniu dużo szybszym, na takie zastanawianie się dzisiaj nie ma miejsca. Można ten proces przyspieszyć przez trening świadomości. Myślę, że Bielsa właśnie to próbuje na treningach wyzwolić.

To jest nauka umiejętności improwizacji. Nawet nie myślenia na boisku, ale by właściwe zachowania weszły już w nawyk tak, by o nich nie myśleć.

W tą stronę to idzie. Kontrolowany chaos. Nagelsmann często mówi, że chciałby aby piłka nożna była pozbawiona pozycji. Guardiola mówi, że chciałby mieć samych środkowych pomocników w zespole, bo środkowy pomocnik zawsze był przyzwyczajony do presji z każdej strony, do gry w trudniejszych warunkach. Oczywiście jest w tym pewna umowność, ale chodzi o to, że dzisiejszy futbol wymaga coraz większej wszechstronności. Żadna sytuacja nie powtórzy się na boisku, ale tysiące podobnych pozwolą ujrzeć powiązania, wtedy reagujemy szybciej. Dzisiaj mamy bocznych obrońców, którzy więcej czasu spędzają na połowie rywala niż na swojej. Stoperów, którzy więcej rozgrywają niż grają głową. Te trendy totalnie się zmieniły, piłka ewoluuje cały czas, stąd piłkarze będą musieli odnajdywać się na boisku w różnych sytuacjach i różnych sektorach – Klich przykładem.

Podoba mi się, jak Bielsa mówi – moją rolą jest to, żebyście pokonali dwie trzecie boiska. W trzeciej strefie do głosu wchodzi improwizacja. Ale zarazem ma pomysł na to, by tę improwizację też w jakiś sposób szlifować.

Wydaje mi się, że to Guardiola powiedział, że w polu karnym ciężej pewne rzeczy zaplanować. Tam jest za dużo zmiennych, nie da się przewidzieć pewnych rzeczy. Tym bardziej, że w polu karnym atakujemy w mniejszości. Stąd też powrót do gry ulicznej, bo gra w polu karnym i jego okolicach to taka gra uliczna – dużo graczy na małej przestrzeni i gierka. Na treningach coraz częściej zdarzają się ćwiczenia, gdzie nie mówi się już zawodnikom co mają robić, tylko daje wolne wybory i grę wolną od pozycji. Wiem, że coraz bardziej praktykuje się takie podejście także w wychowaniu piłkarzy w prestiżowych akademiach.

Dlaczego zafascynował cię właśnie Bielsa? Jak to się zaczęło?

W okresie, gdy byłem trenerem w rezerwach Miedzi, chciałem iść na staż do jednego z pierwszoligowych trenerów. Prezes Dadełło dał mi wtedy poradę bardzo prostą, ale jakże trafną, którą zapamiętam do końca życia. „A po co? Niech pan jedzie na staż do kogoś, kto odniósł sukces”. Typowe biznesowe podejście – jeśli się uczyć, to tylko od najlepszych. Ja na bazie tego pomyślałem jeszcze: no dobra, to może wezmę sobie jeden topowy zespół i będę go analizował tydzień w tydzień? Będę chciał się nie tylko go nauczyć, ale i trenera. Najpierw pomyślałem o moim rówieśniku Nagelsmannie, ponieważ jeżeli jesteś najmłodszym trenerem w Bundeslidze, to prawdopodobnie masz wybitne umiejętności. Później pomyślałem jednak: co wspólnego mają ze sobą najlepsi typu Guardiola, Sampaoli, Simeone… każdy z nich mówił, że uczył się u Bielsy. Skoro najlepsi tak twierdzą, to musi być w tym trochę prawdy. I było.

Czyli siadłeś do jego meczów w Marsylii, które są podstawą książki, z punktu zero, nie wiedząc o Bielsy nic.

W ogóle nie wiedziałem czego się spodziewać. Coś czytałem, w sensie ogólnym, na przykład że preferuje grę trójką z tyłu. To był wtedy w Polsce wrażliwy temat – nikt tak nie grał. Pierwsze pięć meczów nie rozumiałem nic. Czarna magia. Dopiero później,  im dalej w las, tym częściej widziałem, że ten chaos to jednak pewne schematy. Jest w nim porządek. Powtarzalność. Nawyki. Bielsa mówi na jednej z konferencji o pięciu sposobach na gubienie krycia. Gdy pierwszy raz oglądasz jego mecze, myślisz, że jakieś gubienie rywala to inwencja piłkarza, intuicja, albo nawet przypadek. Jak złączysz wszystko do kupy widać, że to po prostu dość złożony mechanizm.

Od razu pisałeś to z myślą o książce?

Nie, na początku to były tylko własne notatki oraz wycinałem filmy, które miałem pokazywać prowadzonym przez siebie zespołom. Ale tego zrobiło się tak dużo, że postanowiłem to złożyć w Ebook. Gdzieś po ośmiu meczach widziałem, że może to być ciekawy materiał do udostępnienia.

Jaki był odbiór twojego ebooka?

W Polsce dosyć duży, sporo osób mi pisało, że to fajna publikacja. Ale naprawdę zaskoczył mnie dopiero odbiór zagraniczny. Najpierw angielska wersja a potem Robert Ustarbowski przetłumaczył ebook na hiszpański. Powstała również niemiecka wersja. I się zaczęły naprawdę ciekawe rzeczy. Zaczęli do mnie pisać ludzie z całego świata. Trenerzy z Argentyny, Boliwii, Włoch, Chile czy z Japonii.

Napisał do mnie choćby trener młodzieżowych reprezentacji Chile, który współpracował z Bielsą w czasach, gdy ten prowadził ich pierwszą kadrę. Powiedział, że ebook mu się podobał, wiele rzeczy trafnych, a z niektórymi się nie zgadza. Taki kontakt to strzał w dziesiątkę. Napisał też do mnie trener, który odpowiadał za przygotowanie kondycyjne u Bielsy w czasach Bilbao. Napisał też do mnie asystent Jorge Sampaolego, który wspomniał, że Sampaoli ma ten ebook, czytał, i generalnie jest w nim wiele prawdy. Z jego asystentem mam dobry kontakt do dziś, obecnie pracuje w Santos FC.

Bielsa łączy ludzi.

Zdecydowanie, choć nie jestem aż tak obsesyjnie w niego wpatrzony. Samemu Marcelo Bielsie też próbowałem wysłać ebook. Próbowałem dotrzeć do niego różnymi kanałami. Ostatnio dostałem informację z Leeds, że dziękują bardzo i Bielsa ebook otrzymał. To tyle. Nie łudzę się o jakąś opinię ale… byłoby super gdyby przeczytał.

Gdybyś spotkał Bielsę, jakie byś mu zadał jedno pytanie?

Jak bardzo się myliłem w swojej subiektywnej analizie. Oglądałem te mecze po parę razy. Oglądałem też rywali we wcześniejszych meczach, by uwzględnić jak dostosowywali się pod mecze z zespołem Bielsy. Ciekawe jak się myliłem. Ile jeszcze nie wiem. To mnie dręczy.

Ciekawi cię jego ocena twojej pracy, naturalne. A wychodząc z tego, jedno pytanie warsztatowe?

Na co mamy największy wpływ jako trenerzy. Co w pierwszej kolejności należy wpajać zespołowi. Jaka rzecz będzie miała w najkrótszym okresie największy wpływ na zespół. Czyli: od czego zaczynać i w jakich proporcjach, by narodziny zespołu nie trwały dłużej niż to konieczne.

Co sprawia, że grupa przypadkowych ludzi, obcych często sobie, staje się zwartym organizmem na boisku, gdzie gołym okiem widać wspólną myśl.

Chciałbym wiedzieć jak to robi Bielsa. Ja mam wrażenie, że jemu, jak obejmuje drużynę, wystarczą trzy tygodnie i ten zespół jest nie do pomylenia z żadnym innym – jest od razu zespołem Bielsy. Nie potrafię tego rozszyfrować. Czy to tworzenie środowiska, czy analizy, czy treningi. A przecież ma wymagający styl, który teoretycznie powinien wymagać adaptacji w dłuższym okresie. A tu od razu widać jego piętno. Jak to jest, że Klich z zawodnika nie nadającego się według wcześniejszych trenerów Leeds do Championship, staje się zawodnikiem nadającym się do Premier League. Nie stało się to nagle, ale on już to wtedy wiedział. Skąd? Na jednym pytaniu by się nie skończyło.

No dobrze, Radku, pora zadać pytanie, które cisnęło się na usta od początku wywiadu: skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle? Bielsa porywa wyobraźnię, ale jego gablota jest dość średnia.

Gdzieś natknąłem się na opinię, że istnieje około 20% zawodników na świecie, i jeszcze mniejszy procent prezesów, którzy mogliby wytrzymać z taką osobowością. Ja myślę, że to osobowość wielka, ale – z relacji – bardzo trudna jeśli chodzi o współpracę, pracę w sztabie. Wymagania czasem, po prostu, przeciorają tych ludzi po podłodze. Przekracza granice wytrzymałości nie tylko piłkarzy, ale wszystkich w klubie.

Perfekcjonista niezdolny do kompromisu.

Ma wyżyłowane do maksimum standardy pracy. Sam powiedział, że jego asystenci magazynują ogromne ilości danych o przeciwnikach – tak wiele, że większość nie jest do wykorzystania, przetworzenia. Analitycy pracują na okrągło. Jak zapytano go, po co to robi, po co tego jest aż tyle, to powiedział, że tak każe mu jego profesjonalizm i szacunek do rozgrywek, w których bierze udział. I tak będzie robił. Jego standardy pracy są czasem nierealne dla zdrowego, mającego jakieś życie prywatne człowieka. Jego asystenci nie wychodzą z klubu. Nie mogą ani na moment pokazać, że nie są z jakiegokolwiek zagadnienia nieprzygotowani.

Słyszałem, że traktuje ich też dość oschle, nie zna niektórych imion.

Tego nie słyszałem, ale wiem, że się nie spoufala, czy z asystentami, czy z piłkarzami. Udało mi się dotrzeć do jednego z jego aktualnych asystentów. Poprosiłem czy nie przekazałby mojego ebooka. Powiedział, że nie, że nie są na takiej stopie, żeby robić coś podobnego. A przecież trener i asystent to często, może nawet zazwyczaj, bliska, zażyła relacja. Wydaje się, że Bielsa nie wchodzi w relacje żadne. A na drugim biegunie mamy Kloppa, który jak przychodził do Liverpoolu, witał się i ściskał praktycznie z każdym pracownikiem klubu. Bielsa powiedział: ja was kocham, ale nie chcę was poznawać, bo jeszcze zmienię zdanie.

Czemu taki jest?

Jak w większości cech naszej osobowości można się doszukiwać źródeł w jego dzieciństwie. Ojciec był szanowanym prawnikiem, bardzo wymagającym wobec dzieci. Bielsa powiedział, że nauczył się pracowitości oraz poszukiwania wiedzy od ojca. Bardzo dużo czytał jak na dziecko. Mama była nauczycielką. Rodzina odnosiła wielkie sukcesy poprzez swoją ambicję i pracowitość. Jeśli coś ma być zrobione, to teraz, zaraz, trzeba rzucić wszystko i to zrobić. Rodzina wywierała dużą presję na niego, też rodzeństwo, brat i siostra, są wykształceni oraz odnoszą sukcesy w swoich dziedzinach. W takim środowisku dorastał przyszły pracoholik.

Ciekawe jest to, że Bielsę za inspirację mają tak odmienni szkoleniowcy jeśli chodzi o style gry co Simeone i Guardiola.

Wiele rzeczy można się od Bielsy nauczyć, wiele wykorzystać, poprawiając swój warsztat. Branie Bielsy jeden do jednego jest niemożliwe z wielu przyczyn, to jest w stanie odtworzyć tylko Bielsa. Ale jest w jego warsztacie mnóstwo takich perełek, który można sobie zabrać, niezależnie od tego co chce się grać. Nie chodzi o odkrywanie piłki na nowo, tylko do zaaplikowania w bardzo logiczny sposób pewnych elementów.

Chciałbym cię skonfrontowac z kilkoma cytatami z Bielsy. „Nigdy nie dałem się omamić komplementom. Komplementy w futbolu to czysta hipokryzja”.

Bielsa wychodzi z założenia, że największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich. Wtedy najłatwiej jest coś zepsuć. Trudniej spostrzec, że zespół potrzebuje zmian, żeby się rozwijać. Bo przecież jest wciąż wynik. A pewna formuła może się właśnie kończyć i trzeba nie lada geniuszu, by dostrzec ten moment nim będzie za późno.

To się wiąże bezpośrednio jak się zdaje z „Momenty, po których stałem się gorszy, są bezpośrednio związane z sukcesem”.

Jak wszystko idzie dobrze, traci się czujność. Masz wrażenie, że wszystko jest dobrze, nie trzeba nic zmieniać. W Marsylii po ośmiu zwycięstwach i jednej porażce powiedział na konferencji: nie myślę teraz o tytule, trzeba być bardzo uważnym, bo wszystko może się zepsuć. No i wykrakał.

„Trenerzy popełniają tylko dwa błędy. Jedni zmuszają zawodników potrafiących latać do chodzenia, inni udają, że zawodnicy umiejący tylko chodzić, potrafią latać”. To mnie ciekawi, bo z drugiej strony nie idzie na kompromisy i zawsze chce grać swoją wymagającą piłkę, bez względu na to jaką ma kadrę.

Ale też bardzo często na początku tę kadrę zmienia. W Lille od razu wyrzucił 13 zawodników, którzy mu po kilku treningach nie odpowiadali. Wydaje mi się, że piłkarze muszą zaufać jego filozofii i rygorowi pracy – to jest podstawa, która może przykryć pewne niedostatki. W Marsylii mieli obawy jak odnajdzie się u Bielsy Gignac. Mówiono na niego wtedy „Big Mac for Gignac”, nawiązując do problemów z nadwagą. Nie wierzyli, że da sobie radę, że w ogóle się dogadają. Usiedli w pewnym momencie jednak w cztery oczy, porozmawiali i ogarnął się. Jeśli ktoś nie chce przyjąć myśli Bielsy, to nic z tego nie będzie, ile by nie umiał.

„Zaufanie jest synonimem relaksu, wolę strach, on zmusza do bycia ostrożnym”.

Chodzi o przesuwanie granicy swoich możliwości, podnoszenie poprzeczki cały czas. Strefa komfortu rozleniwia – zaufanie, że mam pewne miejsce w składzie, nigdy nie pomaga. A środowisko, w którym o to miejsce trzeba walczyć, powoduje, że jestem ciągle czujny, że daję z siebie więcej. Obawa przed utratą miejsca w składzie czy straty punktów napędza.

„Ryzykujesz nagradzając zwycięstwo, na które nie zasłużyłeś”.

Ponieważ takie zwycięstwo jest mgliste. Jak wygrywam, ale graliśmy źle, albo okoliczności sprawiły, że mecz został wygrany. Wielu ludzi się na pewno nie zgodzi, ale ja to czytam tak, żeby nie chwalić za sam wynik. Jest coś więcej. Idea, to jak chcemy grać, jest ważna. Na długą metę to on daje też wynik, często bardziej spektakularny.

Czytałem, że Bielsa analizuje mecz nawet nie przez pryzmat wyniku, które może być niesprawiedliwy, tylko przez pryzmat liczby stworzonych dogodnych okazji.

To jeden z komponentów oceny meczu. Albo inny warty rozważenia: tak zwana domena gry. Kto w odcinkach pięciominutowych dominował. Im więcej tych pięciominutowych wycinków jest dla jego drużyny, tym lepiej.

„Jest różnica między drużynami czekającymi na błąd rywala, a drużynami, które te błędy powodują”.

To jest bardzo ciekawe. Bielsa powiedział kiedyś, że kluczem jest to, aby zmusić przeciwnika do popełnienia błędu JAKIEGO MY CHCEMY, a nie jakiegokolwiek. Nie czekamy na to, że rywalowi coś nie wyjdzie, tylko te błędy prokurujemy. Na przykład pressing jednego napastnika pozwala koledze z formacji niżej przewidzieć ruch przeciwnika z piłką, to najwyższy level rozumienia gry w obronie: umieć poruszać się razem, jako zespół w sprincie, by spowodować błąd w miejscu, który chcemy. Taka gra w obronie to sztuka!

Da się Bielsę zaimplementować w pracy, którą wykonujesz, czyli z młodzieżą?

Wybieram to, co uważam, że da się wprowadzić. Tak 40% mojego warsztatu i filozofii Bielsy wcieliło się we mnie.

Miałeś w planach kolejnego darmowego ebooka – o grach na utrzymanie.

Zacząłem pisać, ale aktualnie z niego zrezygnowałem. Poszedłem na studia z psychologii, interesują mnie relacje z zawodnikami, umiejętności miękkie w byciu trenerem i najważniejsze: wgryzienie się w temat aspektów kognitywnych i podświadomej gry. Widzę w tym przyszłość i o tym będę chciał napisać pracę magisterską, którą na pewno się podzielę. Wierzę też głęboko, że pierwszy trener jest kimś pomiędzy psychologiem a taktykiem.

A co byś chciał wziąć od trenera Lavicki?

Trener Lavicka jest bardzo silnym przywódcą, który jest bardzo cierpliwy i konsekwentny. Potrafi również na spokojnie analizować wydarzenia na meczu. Tych cech na pewno chciałbym się nauczyć.

Leszek Milewski

Fot. FotoPyK

Opublikowane 22.09.2020 08:33 przez

leszek.milewski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 26
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Koman Rołtoń
Koman Rołtoń

Alez bym chcial zeby on prowadzil nasza reprezentację. Bielsa znaczy się.

Mario
Mario

I po jednym zgrupowaniu, poza Lewandowskim i Klichem reszta do sanatorium…

Fidel
Fidel

Góralski jeszcze by jechał wślizgiem od pola karnego do pola karnego ale taki Grosicki to by nie miał życia.

Prezes Tysiąclecia
Prezes Tysiąclecia

Góralski to byłby jednym z tych wyrzuconych po pierwszym treningu, on chce mieć w środku pola trzy ósemki, a nie gościa który nigdy nie podał piłki w stronę bramki przeciwnika.

Denaturatowy Midas
Denaturatowy Midas

Chciałem tylko przypomnieć, że w ostatnim meczu Jaca zrobił więcej z przodu niż ten patałach Zieliński.

dbdb
dbdb

Czy w Premier league biega się więcej niż w Championship ? Ja uważam że nie, a meczu do rozegrania będzie mniej. Leeds w tym sezonie raczej jakiejś Wielkiej zaduszki łapać nie będzie.
Dodatkowo już odpadli z jednego pucharu krajowych.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

W nowoczesnej piłce bieganie za dużo km w trakcie meczów jest wręcz niewskazane. Resztę załatwia taktyka, dlatego np. w rozgrywanym na dużej szybkości ostatnim finale LM obydwa kluby miały przebiegnięte po ok. 100km na drużynę. Dużym bieganiem to można obecnie wygrywać mecze w takiej lidze jak nasza (patrz – ostatnio Górnik), gdzie piłkarze mają w większości elementarne problemy techniczno-taktyczne. W piłce na topowym poziomie na takie statystyki przebiegniętych km zwracano uwagę może z 15 lat temu, a teraz to w zasadzie ciekawostka.

Lelumpolelum
Lelumpolelum

Sadzisz kocopoły waść, w takiej Bundeslidze bardzo dużą wagę przywiązują do przebiegniętych kilometrów(powinno być 120 km według niemieckich trenerów), sprintów, maksymalnej prędkości jaką osiąga piłkarz itp.

Tutenstein
Tutenstein

Jeśli chodzi o same kilometry, to zapewne nie ma wielkiej różnicy, ale jeśli chodzi o tempo, intensywność, szybkość rozgrywania spotkań itp. no to na pewno Premier League jest dużo bardziej wymagająca. Poza tym jak na standardy Championship Leeds miało niezłą kadrę, w większości spotkań górowali umiejętnościami piłkarskimi nad rywalami, teraz jednak często to przeciwnik będzie miał lepszych zawodników i to Leeds będzie jednak zmuszone ganiać za piłką, a nie będzie prowadziło gry. Życzę im żeby się utrzymali, ale obawiam się, że znając styl gry Bielsy, jego przywiązanie do dość wąskiej grupy zawodników to im dalej w las to będzie gorzej. Zapewne do końca sezonu mecze Leeds będą efektowne, z dużą ilością bramek, sytuacji, ale obawiam się że w pewnym momencie jednak tej pary będzie im brakować i w końcowym rozrachunku może być częściej przegrana 3:4, a nie wygrana 4:3, a za taką jednak żadnych punktów nie przyznają. Przecież już 2 sezony temu taka sama sytuacja była w Championship gdzie też wydawało się do pewnego momentu, że Leeds pewnie awansuje, a koniec końców tak się nie stało. W ostatnim sezonie, oczywiście to tylko takie gdybanie, ale zapewne sporo pomogła im przerwa związana z pandemią, bo gdyby nie ona to obawiam się, że ten scenariusz mógłby się powtórzyć.

Tomek
Tomek

Jeden z ciekawszych wywiadów na tym portalu. Brawa zarówno dla redaktora, jak i rozmówcy.

Kastor
Kastor

Bielsa wybitny trener tylko wyników nie ma. Jest tak wybitny, że nikt mu nigdy nie dał prowadzić topowego klubu. To na pewno przypadek.

Fidel
Fidel

Bo łatwiej znaleźć 1 trenera co dogada się z 11 gwiazdami niż szukać 11 typa którzy zapewnią jakość i dadą radę u Bielsy.

Kastor
Kastor

Po prostu żeby być wybitnym trenerem i prowadzić topowe zespoły, oprócz taktyki trzeba być także psychologiem i umieć dogadywać się i zarządzać grupą ludzi. Bielsa jest pierdolniętym autokratą i ciężkim człowiekiem.

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Bo Bielsa to beton, który uprawia sztukę dla sztuki. Byłby wielki, gdyby był bardziej elastyczny. To trochę tak jakbyś wymyślił sobie sposób na robienie czegoś i uparł się, że doszlifujesz go do takiej perfekcji – aż będzie niezawodny. A przy tym wszystkim zamknął się na inne pomysły i sposoby działania. Bielsa jest perfekcjonistą, ale kto powiedział, że jego filozofia jest perfekcyjna? Jak widać trenerzy, którzy się na nim wzorują osiągają więcej – być może dzięki otwartości na inne pomysły.

Może Bielsa próbuje wyważyć drzwi, które gdzieś indziej stoją otwarte?

H.Ch.Andersen
H.Ch.Andersen

Leszku, Ty to umiesz w wywiady. Super się czytało.

Filip
Filip

Dużo lepiej niż jego artykuły ostatnimi czasy…

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Z każdym rokiem takich ludzi w świecie piłki będzie coraz mniej. Przyzwyczajonych do etosu pracy, ciągłego doskonalenia warsztatu, profesjonalizmu – z czego wynika poświęcanie się w równym stopniu pracy, zarówno gdy idzie jak i nie idzie.
Co do samej kwestii taktycznej – czasy autobusów i robienia nimi wyników już dawno minęły, podobnie jak czasy tiki-taki a la wczesny Guardiola. Podoba mi się to zdanie – „Piłka w polu karnym ma być narzędziem do stwarzania sytuacji, a nie celem samym w sobie.” Ci którzy to w pełni rozumieją i potrafią wpoić zawodnikom – robią wyniki, a grę ich klubów ogląda się z przyjemnością (Klopp, Flick). Drużyny Bielsy grają swoją piłkę i ten trener potrafi nawet z bandy 11 solidnych przeciętniaków zrobić ciekawą drużynę, jest kolektyw. Takie Leeds gdyby na Liverpool wyszli autobusem to by pewnie skończyli na 0-5 po meczu w jedną stronę. A tak, zagrali swoje i fajnie się zaprezentowali.

Michal Sz
Michal Sz

Tylko on jest przykładem źle pojętej pracowitości. Co z tego, że ogląda mecze Aberdeen z sezonu 95/96, jak potem sukcesy osiągają trenerzy, którzy ich nie oglądają. To dobry trener, ale nigdy nie wskoczy na półkę wyżej, bo nie ma odpowiedniego podejścia do ludzi. Zafiksował się na taktyce, a psychologia u niego kuleje. Tak się niczego wielkiego w piłce nie zbuduje i nie ma przypadku, że w karierze wygrał niewiele, jak też, że nie prowadził żadnego klubu ze światowej czołówki. Ludzie to nie roboty, nie zaprogramuje się ich każdego ruchu na boisku, a Bielsa chyba nie do końca zdaje sobie z tego sprawę.

Michal Sz
Michal Sz

Bielsa jest idealnym przykładem na to, że pracoholizm w piłce nie ma sensu. Facet zwoził do Korei tysiące taśm, oglądał mecze, analizował grę rywali, a jego Argentyna nie wyszła z grupy. Czyli cała jego ciężka praca była chuja warta. Tak jest zresztą z całą jego karierą – siedzi przed tym telewizorem, zbiera setki szczegółów, a potem nie ma z tego żadnych trofeów. To jego przywiązywanie uwagi do wielu szczegółów jest nawet na zdrowy rozum bez sensu – żaden piłkarz i tak tego wszystkiego nie przyswoi, a podczas meczu nie będzie myślał czy ma zrobić tak czy siak – nie ma na to czasu i działa się odruchowo. Krótko mówiąc Bielsa marnuje mnóstwo czasu, który mógłby poświęcić na coś innego, na przykład na psychologię, z czym ma duży problem.

fdahdhbgdsaggdaszas
fdahdhbgdsaggdaszas

https://najwiekszekursykuponow.blogspot.com/ – Trafili 205 kurs i skan tego kuponu maja na blogu. Zarobilem z nimi juz 20 tys. Polecam bo kupon na dzis juz tez dostepny

Zbigniew B.
Zbigniew B.

Kurs na Legię 7.11 zł

Criticball
Criticball

Bielsa, mentor najlepszych trenerów na świecie, w polskiej lidze, na ten przykład w najpotężniejszym w Polsce pod względem przychylności mediów, potencjału kibicowskiego i wynikającego z powyższego potencjału medialnego nie miałby najmniejszych szans (potencjał medialny Legii Warszawa potęgują media po to, aby z tego potencjału korzystać w lepszy, bądź gorszy sposób, sprzedając legijne newsy i fake-newsy).

Z gromady rożnych trenerów, których zatrudniały dwa, niezależnie od tego, czy są przez kogoś lubiane, czy znienawidzone – potencjalnie najważniejsze polskie kluby – Legia i Lech, byli w XXI wieku dwaj, którym trza było dać wolną rękę, jak Bielsie: Czerczesowowi w Legii i Bjelicy w Lechu.

Wypierdolono ich na ryj zbity, z bardzo różnych powodów, ale dla mnie, powody są śmieszne. Gdyby tym dwóm gościom pozwolono pracować do dziś, to rozsiadalibyśmy się wygodnie w domowym fotelu, z kawką i koniczkiem (albo półliterem, jak kto woli) przed ekranem jakiejś telewizorni i oglądali, jeśli nie grupowe rozgrywki Ligi Mistrzów, to przynajmniej Ligi Europejskiej, ale rok w rok…

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Czerczesow to rosyjski Michniewicz. Gość od murarki. Jak przyszedł, to od razu było widać, że Legia za Berga wyglądała piłkarsko lepiej. Załatw sobie archiwalne mecze z fazy grupowej Ligi Europy 15/16 i obejrzyj na spokojnie. Przyszedł Czerczesow – zaczęły się okopy w defensywie. Z Bergiem na ławce to Legia tworzyła sytuacje nawet przeciw Napoli. Zresztą – czy Reprezentacja Rosji porwała na Mundialu? Zamurowali się skutecznie, ale jakości wiele nie pokazali.

I finalnie – Czerczesow wcale nie został wywalony, po prostu Legii nie było na niego stać. To był zadaniowiec, który miał niczego nie zepsuć, czyli zdobyć tytuł i Puchar Polski na stulecie. Ja mimo wszystko wolałbym Berga, wydaje mi się, że ma bardziej nowoczesne podejście do piłki nożnej.

D10S
D10S

„Bielsa uczy: największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich”

Chłopie, przecież ty nic w karierze nie wygrałeś. Awans do Premier League i przegrany praktycznie bez walki finał LE to twoje największe sukcesy. Fajnie wygląda gra do przodu, ale w obronie zawsze dramat. Bilbao potrafiło kończyć sezon z 60+ straconych bramek. Nie kumam tego hype’u. Nigdy nie potrafił tej swojej filozofii w nic przekuć a raz w Lille jego rewolucje niemal kosztowały spadek z Ligue 1. A miała być walka o puchary. Przyszedł Galtier i nie dość że wszystko musiał sprzątać to jeszcze w następnym sezonie zrobił wicemistrzostwo.

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Przerost formy nad treścią. Robić dużo – nieważne czy z sensem, czy nie. Dla Bielsy ważniejsza jest filozofia, niż jej skuteczność. Co nie zmienia faktu, że wnosi sporo kolorytu do piłki nożnej. Niemniej z peanami na jego cześć lepiej się wstrzymać. Weszlaccy eksperci obejrzeli mecz z Liverpoolem i już mają mokro.

Fjardabyggd
Fjardabyggd

„To, co mogę za Bielsą powiedzieć, to że najważniejsze rzeczy w piłce nożnej dzieją się w polu karnym. Trzeba piłkę tam wprowadzić w sposób kontrolowany. Samo jej wbicie w szesnastkę nie jest osiągnięciem.”

To już wiemy, że Probierz tej książki nie czytał.

Weszło
24.10.2020

Litość to zbrodnia. Ajax pakuje Venlo trzynaście bramek!

Od pewnego czasu w europejskim futbolu widać mocny zwrot w kierunku radosnej ofensywy. Nawet na najwyższym poziomie zdarzają się wyniki takie jak 8:2 czy 7:2, remontady na pięć bramek i inne anomalie, których nie widzieliśmy od wielu lat. Ale nawet na tle tych festiwali bramkowych, Ajax Amsterdam wypada wyjątkowo. Dzisiaj Holendrzy rozjechali Venlo 13 do […]
24.10.2020
Anglia
24.10.2020

VAR znów psuje widowisko w Premier League. Chelsea remisuje z Manchesterem United

To już przekroczyło wszelkie granice absurdu i zwyczajnie dobrego smaku. Kolejny mecz Premier League został w niezrozumiały sposób wypaczony przez źle funkcjonujący system wideoweryfikacji. Tym razem ofiarą sędziów odpowiadających za obsługę VAR-u padła Chelsea, która nie otrzymała ewidentnego rzutu karnego. No i koniec końców bezbramkowo zremisowała z Manchesterem United. Wielbłąd arbitrów Oczywiście nie twierdzimy, że […]
24.10.2020
Weszło
24.10.2020

Bida z Jędzą, czyli jak padały w tym tygodniu gole dla Śląska

Gdy Bartosz Bida wchodził do Ekstraklasy, dawał nam bardzo mało okazji, by trochę pobawić się jego nazwiskiem. Bidy zdecydowanie nie było – chłopak strzelił pierwszego gola poprzedniego sezonu, do końca rundy dorzucił jeszcze dwa trafienia, asystę, wywalczenie karnego i generalnie recenzje zbierał niezłe. Wiosna była słabsza, ledwie z momentami, a teraz chyba już najwyższa pora […]
24.10.2020
Weszło
24.10.2020

Futbol jest prosty. Schalke grało na 0:0, więc dostało 0:3

Potrafimy sobie wyobrazić lepsze okoliczności niż te, w których przystępowało Schalke do derbów z Borussią Dortmund. Królewsko-Niebiescy gniją w strefie spadkowej, przed tym spotkaniem mieli ledwie punkt i absolutnie zawstydzający bilans bramek 2:17. No, to tak jakby iść na rozmowę o pracę w garniturze pamiętającym czasy podstawówki i dodatkowo mokrym, z gołębim plackiem na ramieniu. […]
24.10.2020
Hiszpania
24.10.2020

El Clasico da się lubić. Puste Camp Nou dla Realu

Mieliśmy trochę obaw. Że będzie sztywno, nudziarsko, bez błysku. Powtarzaliśmy, że to już nie to samo, że era epickich meczów Barcelony z Realem przeminęła i że może czekać nas ciężkostrawne danie dwóch hiszpańskich ekip w przeciętnej formie, tylko reklamowane jako wielki hit. Ale tak się nie stało. I dobrze. W El Clasico nie zabrakło wszystkiego, […]
24.10.2020
Hiszpania
24.10.2020

Jeden (!) kontakt z piłką w El Clasico. Griezmann, czyli piłkarz-widmo

Nie będziemy dowodzić, że Barcelona poległa w El Clasico przez Antoine’a Griezmanna, bo kataloński klub ma znacznie więcej problemów. „Królewscy” nie musieli wcale zagrać wielkiego meczu, by wiele z nich obnażyć. A jednak trudno przejść obojętnie obok tego, czego dokonał francuski napastnik w dzisiejszym spotkaniu z Realem. Griezmann pojawił się na boisku w 82 minucie […]
24.10.2020
Weszło
24.10.2020

Kolejny dzień w biurze Lewandowskiego. Tym razem hattrick z Eintrachtem!

Dla niektórych „normalny dzień w biurze” to stosik przejrzanych i podpisanych papierów, dla innych jakaś liczba sprzedanych produktów, a dla Roberta Lewandowskiego – strzelanie w Bundeslidze. Od lat wiemy, że nie sprawia mu to żadnych problemów, czasy się – niestety, jak widzimy – zmieniają, a Polak jest wciąż niczym świetnie zaprogramowana maszyna. Ładuje bez opamiętania […]
24.10.2020
Weszło
24.10.2020

Obelga roku 2020 – bronisz jak Podbeskidzie

Można czasami w defensywie dać ciała. Oczywiście, błędy się zdarzają i bywa tak, że ktoś się machnie, ktoś inny nie pokryje. Ale Podbeskidzie jest prawdziwą kumulacją nieudanych żartów w obronie. Czy dzisiaj do przerwy w Krakowie beniaminek wyglądał jak zespół słabszy? No nie. Mało tego – „Górale” byli nawet lepsi od „Białej Gwiazdy”. Ale co […]
24.10.2020
Anglia
24.10.2020

Jedna pozycja, inna mentalność. Kepa kontra De Gea

Wywiady z byłymi piłkarzami utwierdzają w przekonaniu, że psychika ma kluczową rolę w przebiegu kariery zawodnika. Mówił o tym Alan Shearer, mówili bracia Żewałkow, Alessandro Del Piero, cała plejada wielkich i nieco mniejszych, z kraju i spoza Polski. Siła mentalna pozwala się podnieść w najtrudniejszych momentach kariery, a jej brak powoduje, że nagle lądujesz na […]
24.10.2020
Anglia
24.10.2020

Fabiański zatrzymuje City. Coś wyraźnie nie działa w ekipie Guardioli

Jedenaste miejsce w tabeli po pięciu spotkaniach, zaledwie osiem punktów na koncie. Nie takiego początku sezonu oczekiwali kibice Manchesteru City. „Obywatele” dziś tylko zremisowali z West Hamem United 1:1 i naprawdę nie zachwycili swoją postawą. Choć trzeba im oddać, że w końcowej fazie spotkania wykreowali sobie kilka znakomitych szans do wyjścia na prowadzenie. Ale w […]
24.10.2020
Anglia
24.10.2020

Trenerscy bliźniacy czyli Ole Gunnar i Frank

Ole Gunnar Solskjaer i Frank Lampard mają o tyle podobny przebieg karier trenerskich, że można się właściwie zastanawiać, czy podobnie jak filmowe rodzeństwo Skywalkerów nie zostali przypadkiem rozdzieleni przy narodzinach. Szkoleniowcy Manchesteru United oraz Chelsea znów staną naprzeciw siebie w sobotnim meczu na Old Trafford. Każdy z nich wszedł obecnie w etap pracy, z którego […]
24.10.2020
Live
24.10.2020

LIVE: Czy Pogoń wciąż ma patent na Legię?

W wielu polskich domach ta sobota będzie koszmarem. Żona trzyma pilota, już od godziny puszcza bańki mydlane, oglądając West Ham United z Manchesterem City. Ojciec, fanatyk La Liga, całe mieszkanie zawalone programami meczowymi El Clasico już się zbliża. A tu przecież syn chciałby Wisłę Kraków obejrzeć. Jakie to szczęście, że macie nas – napiszemy wam […]
24.10.2020
Weszło
24.10.2020

Czy da się pokonać człowieka, który siłował się z niedźwiedziem?

Historie o wojownikach z dalekiego Kaukazu momentami ocierają się o śmieszność. Przypominają bardziej legendy ludowe z domieszką scenariuszy rodem z anime. Ale Chabib Nurmagomedow pokazał światu, że gdzieś na kaukaskiej wiosce naprawdę może narodzić się facet zdolny do zapasów z niedźwiedziami i do dominacji w Lidze Mistrzów sportów walk. Dagestański Orzeł dziś znów stanie do […]
24.10.2020
Hiszpania
24.10.2020

Czy mamy jakieś oczekiwania przed El Clasico?

Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że to już nie jest mecz o tej samej randze, co kiedyś. Nie zmienia to faktu, że dzisiejsze „El Clasico” przyciągnie przed telewizory setki milionów kibiców z całego świata. Problem polega w tym, że rozsiądą się w swoich kanapach bardziej z sentymentu niż… możliwości obejrzenia futbolu na najwyższym poziomie. Na Camp […]
24.10.2020
Weszło
24.10.2020

Czy Jagiellonia dziś zatęskni za Steinborsem?

Śląsk Wrocław wraca z tournee po Mazowszu, w którym zaprezentował się tak, że zachodzi podejrzenie, iż przegrałby nawet z zespołem pieśni i tańca Mazowsze. Dzisiaj gra jednak u siebie, gdzie jest zupełnie inną drużyną, dla odmiany poważną. Jeśli jednak i dzisiaj u siebie zagra padlinę, to da jeszcze więcej paliwa pod ogień krytyki, jaka wylała […]
24.10.2020
Hiszpania
24.10.2020

El Clasico kibicowsko. Od chuligańskich burd po pandemię

Dzisiejsze El Clasico będzie pierwszym w historii bez udziału publiczności. Mamy do czynienia z bezprecedensową sytuacją. Choć wielu stadionowych podróżników uważa, że w czasie tej rywalizacji atmosfera jest iście piknikowa, to bez wątpienia brak kibiców wpłynie na ogólną jakość widowiska. Jeżeli ktoś miał kiedyś okazję obejrzeć na żywo starcie FC Barcelony z Realem Madryt i […]
24.10.2020
Weszło
24.10.2020

”Los rivales eternos” – dwugłos przed El Clasico

Zbliżający się sobotni mecz w ramach El Clasico jest starciem, które polaryzuje bardziej niż polska scena polityczna. W każdym z tych spotkań faworyt po prostu nie istnieje. Są tylko dwie strony, odwieczni rywale, niezmordowani, niezatapialni, zupełnie rożni. Nie sposób znów przed takim spotkaniem zapytać o to, jak na krajobraz przed bitwą zapatrują się dwaj dziennikarze […]
24.10.2020
Weszło
24.10.2020

QUIZ LIVE OD 13:30! Roki – Kowal – Białek – Mazurek – Paczul

PERE PAŃSTWA PRZYPOMINAMY: Dzisiaj O 13:30, QUIZ, LIVE! SKŁAD: – Roki – Kowal – Białek – Mazurek – Paczul. Bądźcie z nami, bo tak wypada. 
24.10.2020