post leszek.milewski

Opublikowane 14.09.2020 14:02 przez

leszek.milewski

Przyjechał do Polski z Dakaru tylko na turniej, a został – z przerwami – dziesięć lat. Ma też żonę Polkę. Emile Thiakane, piłkarz Korony Kielce, próbę podboju europejskiej piłki zaczął od Włocławka. Spotkało go w Polsce wiele dobrego, ludzie, którzy chcieli mu pomóc, i których traktował jak członków rodziny, ale były też sytuacje, jak z… wyrwaniem włosów czy problemami pieniężnymi, które sprawiły, że chciał w pewnym momencie wyjechać z Polski na dobre. Zapraszamy.

***

Emile Thiakane: – W Senegalu mieszkaliśmy w Dakarze: ja i piątka rodzeństwa. Byłem najmłodszy i to o dużo. Moja najstarsza siostra, jak się urodziłem, miała osiemnaście lat. Wychowywałem się bez ojca, bo tata miał wylew, gdy miałem dwa lata. Zabrali go do szpitala, ale nie odratowali. Zmarł. Długo tego nie rozumiałem, pytałem: gdzie tata. Dopiero jak trochę podrosłem mama przetłumaczyła mi co się stało.

Mama utrzymywała nas pracując na rynku miejskim w drobnym handlu. Pomagał naszej rodzinie też brat mojej mamy, który jest lekarzem. Nie było w domu nigdy tak, że, na przykład, nie było co jeść. Ale jadłeś jedną potrawę, powiedzmy ryż, do znudzenia. Praktycznie codziennie to samo. Jadłeś z rozsądku, już z czasem ci nie smakowało. W szkole większość dzieci miała jakieś kanapki i tak dalej, ja niekoniecznie. Nie zazdrościłem innym, bo bardzo szybko zrozumiałem, że mama robi wszystko co tylko może. Harowała całe dnie. Szczerze mówiąc, było mi jej żal. Smuciłem się jak męczy się z tym wszystkim. Sytuacja poprawiła się wyraźnie dopiero, gdy najstarsza siostra i najstarszy brat skończyli studia, a potem wyjechali do Francji. Zaczęli tam pracować, dobrze zarabiać, brat był cenionym inżynierem.

W Polsce studia trochę spowszedniały, a u was widać, że jednak były przepustką do lepszego bytu.

Ja uczyłem się najlepiej, nikt z rodzeństwa nie miał w młodym wieku takich ocen jak ja. Tylko, że mnie to nigdy nie interesowało. Uczyłem się żeby mama była zadowolona. Tak naprawdę sam jednak nie miałem tej motywacji, pasji, i w pewnym momencie zacząłem wagarować, by grać w piłkę.

Co ci wtedy powiedziała mama?

Była mega zła. Schowała mi też buty do gry. To zacząłem grać w butach, w których chodziłem do szkoły. Wszystkie miałem rozwalone. I znowu mama zła.

Całe rodzeństwo już było wówczas we Francji, w Dakarze zostałem tylko ja z mamą. To oni namówili mamę, że nie ma co z tym walczyć, tylko trzeba mi znaleźć klub. Z tym, że byłem bardzo związany z mamą – nie chciałem jej zostawić samej, iść do akademii, gdzie wracałbym do domu tylko razy czy dwa razy w roku.

To miałeś bardzo mocną więź, ale wagarowałeś i sprawiałeś, że się na ciebie złościła.

Byłem taki, że nie lubiłem, gdy coś mi się każe robić. Dziecko. Później żałowałem zaprzepaszczonej edukacji. Wyjechałem do Europy w klasie maturalnej. Wielokrotnie, gdy na początku miałem ciężko, myślałem: Emile, trzeba było słuchać mamy. Mama do dzisiaj mówi, że trzeba było skończyć szkołę. Odpowiadałem swego czasu „co to za różnica, czy skończę czy nie, skoro i tak miałem zamiar robić coś innego”. Ale gdy siedziałem sam w domu, miałem problemy w Polsce, zrozumiałem: jednak miała rację. Trzeba było tę szkołę skończyć.

W Senegalu byłeś tylko w akademii, czy pograłeś w seniorach?

W akademii, a potem przez rok w pierwszoligowym klubie. To była akademia założona przez znanych piłkarzy – Tony Sylva, Salif Diao.

Kto był twoim idolem piłkarskim w tamtych latach?

Wiadomo, że lubiło się oglądać Dioufa, mimo, że był kontrowersyjny, ale moim idolem był Samuel Eto’o. Diouf miał za dużo problemów. Mówili na niego: bad boy. Zawsze mówił to co myśli, ale wiadomo w jakim świecie żyjemy. Czasem lepiej zagryź język. On tego nie potrafił.

Eto’o był taki, że boiskowo zawsze potrafił zrobić różnicę. Miał wielką wiarę w siebie. Pamiętam jak nie dali mu szans w Realu i poszedł do Mallorki. Potem za każdym razem najlepsze mecze grał z Realem. Zawsze też reprezentował nas, czarnoskórych w Europie. Dużo mówił o sprawach rasizmu. Twierdził, że nie gra dla Kamerunu, a dla wszystkich czarnoskórych.

Do Polski przyjechałeś na turniej dziesięć lat temu. Miałeś tylko zagrać i wyjechać, a zostałeś.

Mówiłem, że jadę na kilka tygodni, a po turnieju wracam. Nie miałem pojęcia, że Dakar znowu zobaczę za pięć lat. Przyjechaliśmy na turniej we Włocławku. Czterech z nas tu zostało. Prezes miał kontakty z naszym agentem, załatwili wszystko błyskawicznie.

I ty byłeś zdecydowany zaczynać podbój Europy od Włocławka?

Chciałem zostać, widziałem w tym szansę. Skoro mnie chcą, to spróbuję. Zawsze to Europa.

Wiedziałeś coś wcześniej o Polsce?

Nic. Dopiero jak pojawiło się zainteresowanie mną, zacząłem czytać. Trochę o tym, co dzieje się teraz, trochę o historii: II wojna światowa, zsyłki na Sybir, PRL. Nie twierdzę, że jakoś nie wiadomo jak wnikliwie, ale czytałem. Dochodziły też do mnie głosy, że w Polsce zdarzały się przypadki rasizmu wobec czarnoskórych piłkarzy. Myślałem: po co mnie chcą, skoro nas nie lubią? Starałem się jednak skupić na perspektywach gry.

Spotkało cię coś kiedyś nieprzyjemnego na tle rasizmu w Polsce?

Niestety dużo. W Bełchatowie potrafili zwyzywać mnie kibice GKS-u. Później przyszli przeprosić, ale tylko dlatego, że zostali złapani na kamerze. Dla mnie to jest przykre, ale jak ktoś przychodzi przeprosić, to wybaczam.

Najgorsza sytuacja była we Włocławku, gdzie mnie pobili i wyrwali włosy. Szedłem wtedy z żoną.

Jak to: wyrwali ci włosy?

Miałem wtedy długie dredy. Jeden gość mnie ciągnął, ja się wyrywałem. Obrażali też moją żonę. Policja nie zrobiła z tym nic i to mnie najbardziej zabolało. Ta historia była znana, pisano o niej w mediach, policjanci mieli też nagrania z kamer. A oni dostali za pobicie karę po trzysta złotych. Co to za kara?

Myślisz, że sytuacja w Polsce się zmienia pod tym kątem?

Nie wiem co o tym myśleć. Jestem spokojnym facetem, za dużo nie wychodzę, większość czasu spędzam w domu. Teraz, w Kielcach, kursuję tylko na linii stadion-dom. Nie lubię jak się zwraca na mnie uwagę, to nie moja bajka, a ciężko mnie nie zauważyć, więc wolę nie wychodzić.

Jakie miałeś warunki we Włocławku?

Mieszkaliśmy we czterech w dwupokojowym mieszkaniu. Mieliśmy opłacone zakwaterowanie, a poza tym 250 złotych na całą czwórkę na tydzień.

250 złotych? Na co to mieliście?

Na wszystko. Jedzenie. Środki czystości. Prezes, jak pierwszy raz razem poszliśmy na zakupy, był bardzo zły, gdy rachunek wyszedł na 600 złotych. Mieliśmy szczęście, że dostawałem też wsparcie od brata z Francji. Bez tego byłoby bardzo ciężko.

W Zawiszy się nie przebiłeś, choć to była szansa, całkiem wysoki poziom i klub na wznoszącej, a ty byłeś wtedy młodym piłkarzem.

Znałem angielski, ale w Zawiszy często mówili do mnie po polsku, a wtedy dużo rzeczy jeszcze nie rozumiałem. Umiejętności nie były problemem, ale ustawienie taktyczne – tu na pewno wymagałem poprawy, a nad tym trzeba dobrze popracować, wytłumaczyć. Przyznam, że zdołowałem się w Bydgoszczy psychicznie. Nie było tak, że grałem źle – rewelacyjnie też nie, ale nie jakoś słabo. Myślę, że jakby poświęcono mi więcej uwagi, to mogło wypalić. Ale zostałem odsunięty na bok. Od momentu, gdy trenerem został Adam Topolski, nie zagrałem ani minuty. I OK, takie życie piłkarza. Ktoś gra, ktoś nie. Ale nie usłyszałem nigdy dlaczego. Nikt ze mną nie rozmawiał, nikt nic nie wytłumaczył.

Czułem się niepotrzebny. Poprosiłem, żeby skrócili moje wypożyczenie i wróciłem do Włocławka. Grałem w miejscowym Liderze. Były jednak problemy z papierami – nie chcę mówić dokładnie, co się tam działo, ale nie mogłem grać kilka miesięcy. Przez to przepadły mi choćby testy w drugoligowym Kluczborku. Chciałem podziękować klubowi Włocłavia Włocławek, bo bardzo mi pomogli odzyskać papiery, pozbierać się. Niemniej jak je odzyskałem i znowu miałem swój los w swoich rękach, byłem tak zdołowany psychicznie, że postanowiłem uciec z Polski.

Miałeś dość Polski.

Tak, chciałem wyjechać, byłem rozczarowany.

Ale miałeś też już wtedy wsparcie dzisiejszej żony, to z nią wyjechałeś do Francji.

Wyjechałem pierwszy, dojechała. Zostaliśmy u mojej rodziny. Byli już tam wszyscy poza mamą. Później dowiedziałem się, że mama w tym czasie była w Dakarze ciężko chora. Nie mogła się ruszyć prawie przez rok i był problem z jej sprowadzeniem. Nie chcieli mi powiedzieć, że choruje – to była mamy decyzja, żeby mi nie mówić, nie martwić mnie dodatkowo. Czułem rozmawiając z nią, że coś jest nie tak, pytałem, ale zapewniała: wszystko dobrze. Dowiedziałem się dopiero później, gdy już wszystko się poprawiło. Dziś mama też jest we Francji.

Wznowiłeś we Francji karierę piłkarską.

Romilly. Okręgówka. Po paru meczach miałem dograny transfer do III ligi, czyli na całkiem wysoki poziom. Nie chcieli mnie jednak puścić. Chciałem wykupić kartę – też nie chcieli. Więc stwierdziłem – dobra, to nie będę grał wcale. Przez pół roku tylko trenowałem w Saint-Denis. Jest tam taki trener, Campos, który prowadzi treningi z piłkarzami, którzy nie mają aktualnie klubu, a chcą podtrzymać formę. Zgłosił się do mnie francuski menadżer, myślałem: fajnie, może coś się rozkręci. A też tylko namieszał, a potem uciekł. Nie dość, że nic mi nie pomógł, to jeszcze chciał pieniędzy. Dobrze, że miałem wsparcie rodziny, bo nie wiem jak by to było. Pół roku nie zarabiałem i mieszkałem z żoną za darmo.

Wkrótce wróciliście do Polski.

Wróciłem do grania, grałem w Saint-Quentinois, miałem fajny kontrakt. Ale żona powiedziała, że wraca – chciała w Polsce skończyć studia. Przekonywałem, żebyśmy zostali, ale nie udało się. Mówię: dobra, ona przyjechała za mną do Francji, teraz moja kolej. Choć trochę żałowałem. W Polsce nie wiedziałem co mam robić. Okienko transferowe zamknięte, kadry pozamykane. We Francji miałem już przygotowany temat, nowy kontrakt na stole, a w Polsce miałem nie grać przez pół roku. Mieszkaliśmy najpierw u teściów przez jakiś czas.

Kluczową osobą dla mnie w Polsce jest trener Borończyk, którego poznałem we Włocławku. Byliśmy w kontakcie nawet, gdy mieszkałem już we Francji. Jak dzwonię do niego, to mówię: „tata”. Tak się śmiejemy, bo to jest bardzo dobry człowiek. Wtedy trenował Pogoń Mogilno, wziął mnie do siebie. Nie, że byłem w Pogoni jakimś faworytem, przyszywanym synkiem. Jak miałem dostać opieprz, to powiedział mi wprost, przy wszystkich. Miałem dobry sezon, zrobiłem z dziesięć asyst, do tego kilka bramek. Przeszedłem do Kleczewa, a tam, nie wiem jak, ale wypatrzył mnie trener Pawlak z Bełchatowa.

Tym razem szło już wszystko bez problemów?

Problemy są zawsze, takie jest życie. Nie można się poddawać. Miałem w Kleczewie kontuzję, miałem też inne problemy, o których wolę nie rozmawiać. Może kiedyś powiem, ale nie teraz.

Jak cię przyjęli w Bełchatowie?

Bardzo dobrze, graliśmy ofensywną piłkę u trenera Pawlaka, miałem sporo asyst. Trener Derbin – u niego też grałem praktycznie wszystko. Może miałem słabsze liczby, ale dlatego, że trener preferuje inny styl. Opłacił się na pewno, bo awansowaliśmy, mając na początku w II lidze minusowe punkty.

Ostatni sezon mieliście w Bełchatowie bardzo trudny z przyczyn ekonomicznych.

No było mega trudno. Człowiek musi za coś żyć.

Ile pensji zalega ci Bełchatów?

Ojej (śmiech). Już nie liczę. Ale byłem pod wrażeniem jak działała w Bełchatowie szatnia. Chłopaki potrafili z tego wyjść, zagryźć zęby, na boisku grać i walczyć. Wielki szacunek dla wszystkich, którzy byli w GKS-ie w zeszłym sezonie. Pamiętam, mnie trener pytał w trakcie pandemii:

Emile, jak ty to widzisz?

Trenerze, a jaki ja mam wybór? To jest moja praca. Czy mi płacą czy nie. Muszę dawać z siebie wszystko, bo ja muszę mieć wybór później. Jeżeli teraz nie będę dobrze wyglądał, to później nie będę miał opcji, poza jedną: zostać w Bełchatowie.

I faktycznie miałeś latem parę opcji?

Tak, kilka z pierwszej ligi. Problemem było obywatelstwo, a raczej to, że jeszcze go nie mam, choć już mógłbym mieć. Jeszcze o tym jednak nie myślałem.

Czemu zdecydowałeś się na Koronę?

Wiedziałem kto jest trenerem, a trener Bartoszek to gość, który jakby miał coś do ciebie, to powie ci wprost. Chcę pracować z takimi ludźmi. Najgorzej, jak ktoś chodzi dookoła, coś mu się nie podoba, ale zamiast ci to powiedzieć, będzie mówił naokoło wszystkim, tylko nie tobie. Miałem tylko co do Korony te wątpliwości, czy nie będzie pod względem finansów jak w Bełchatowie. Ale potem sytuacja się wyprostowała, pomogło miasto, już się nie bałem. Teraz atmosfera w klubie jest bardzo dobra, drużyna świetnie mnie przyjęła. W szatni najbliżej trzymam się z Cetnarem, mówię do niego: ojciec chrzestny. Od trenera też jest jasny przekaz, tak jak lubię.

Najbardziej utalentowany młody piłkarz Korony?

O, mamy ich dużo. Może Szelągowski. Iwo Kaczmarski też jest bardzo dobry. I Wiktor Długosz.

Mówiliśmy o tym, co złego spotkało cię w Polsce. A co ci się tutaj podoba? Poza żoną oczywiście.

Kuchnia uważam, że jest bardzo dobra. Kotlet schabowy. Lubię też bardzo leczo.

Leczo jest węgierską potrawą.

To nie wiedziałem. A bigos jest polski?

Tak.

No to bigos lubię na przykład bardzo. Poza tym w Polsce, poza zimnem, niewiele mnie zaskoczyło. Europa.

Jakie masz plany na najbliższy czas?

Chciałbym zaprezentować w Koronie najlepszą wersję siebie – taki mam plan. Mam 28 lat, to nie jest mało dla piłkarza. Piłka zaraz się skończy, a życie będzie toczyć się dalej. Chciałbym zrobić w piłce jeszcze coś, żeby zabezpieczyć swojej rodzinie w jakimś stopniu przyszłość.

Leszek Milewski

Fot główne NewsPix/w tekście FotoPyK

Opublikowane 14.09.2020 14:02 przez

leszek.milewski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 12
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
danek.michalowski@gmail.com

Bardzo przyjemnie się to czyta: czy to wywiady, czy felietony.

Zenon
Zenon

Trener Borończyk, nie Borowczyk. Fajny wywiad!

Błażej P
Błażej P

Wszędzie pod górkę, nawet w 5.lidze francuskiej się na chłopa uwzięli. Już gdzieś to czytałem w przypadku czarnoskórych grajków. Jakieś kilkanaście razy.

Jan JANOWSKI
Jan JANOWSKI

A pamiętasz ilu naszych kopaczy odbija sie od ściany na Zachodzie i potem płaczą że trener ich nie lubi, uwzieli się itd…

Lobo
Lobo

Fajny człowiek.

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

„A oni dostali za pobicie karę po trzysta złotych. Co to za kara?”
Nie wie, że w Polce nie ma prawa tylko lewo. Lewo, które chroni bogatych przed biednymi.

CMG
CMG

Jak na Mogilno swego czasu to był kawał grajka…

Karim
Karim

Szkoda, że Polacy nie mogą liczyć na takich „tatów” i „ojców chrzestnych” jak obcokrajowcy. Polak Polakowi wilkiem. Ukraińcy, Afrykanie, Pakistańczycy, a za chwilę (na czasie) Białorusini, dla nich są miejsca na studiach, stypendia, praca, perspektywy. Swojemu Polakowi kopa w D. Tyraj za grosiki na jeszcze śmieszniejszą emeryturę a jak ci się nie podoba to wypierniczaj z kraju. Kto był we Wrocławiu czy Poznaniu wie o co chodzi… Tam już się robi „zachód”. Kto ma w sobie trochę odwagi a przede wszystkim poczucia godności weźmie benzynę, zapałki i podpali się przed jakimś prezydium. Jak będzie miał szczęście to może i pokażą w telewizji informacyjnej na pasku…

Mario
Mario

Szacunek Emile, jesteś inteligentnym gościem

Paweł
Paweł

na zdjęciu mecz z Radomiakiem gdzie pomimo czerwonej kartki zaprezentował się bardzo dobrze, niezły zawodnik na I ligę

robi2009
robi2009

Jak lubi bigos i schabowego to swój chłop 🙂 Powodzenia Emile!

Weszło
20.09.2020

Timo Werner poprowadzi Chelsea do zwycięstwa z Liverpoolem?

„The Blues” kontra „The Reds” czyli ligowy klasyk w Premier League. Na takie spotkania długo się czeka, choć akurat w tym sezonie niekoniecznie znalazło to swoje zastosowanie, bo przecież mamy dopiero drugą ligą kolejkę. Niemniej szykuje nam się ciekawe starcie, bo wzmocniona Chelsea potrzebuje trampoliny, żeby lepiej wejść w sezon. Zresztą przekonujące zwycięstwo przyda się […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Turysta Remy, leniuch Stolarski, czyli krótka rzecz o kompromitacji

To będzie opowieść o dwóch takich, co skompromitowali się z Górnikiem Zabrze. Pierwszy bohater maczał palce przy trzech bramkach przyjezdnych z Zabrza, prezentując całą gamę niekompetencji. Od złego ustawienia, przez krycie na radar, po pilnowanie pustej przestrzeni. Dosłownie wszystko, co tylko najgorsze może zrobić obrońca, wyłączając samobója. Drugi bohater zaś pokazał, że jest niezwykle konsekwentny […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Z Wojciechowskim do Barcelony, trałkowanie i pirania Leo. Sceny z kariery Łukasza Trałki

Ojciec zabierał go na mecze Stali Mielec, Józef Wojciechowski zabierał go prywatnym samolotem na El Clasico. Razem z Paulinho pokonywali w Pucharze Polski zawsze groźny Start Otwock. Poznał od środka szalony świat Antoniego Ptaka, zapisał się w ligowym kolorycie trałkowaniem, w Lechu poznał rozegrał więcej meczów niż Czesław Jakółcewicz czy Teodor Anioła. Łukasz Trałka od […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Lech rozbije Wartę w derbach Poznania? Atrakcyjne kursy na pewną wygraną „Kolejorza”

Derby miasta, na których kibice siedzą na trybunach obok siebie? W Poznaniu to możliwe. Ekstraklasa serwuje nam dziś pierwsze od lat spotkanie dwóch największych, wielkopolskich klubów – Lecha oraz Warty. Czy Poznaniacy, którzy będą chcieli odpocząć po boju z Hammarby, zaliczą wreszcie pierwsze w sezonie zwycięstwo? A może Warta powtórzy niespodziankę sprzed lat? Typujemy ten […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Zagłębie Lubin i napastnicy. Status związku: to skomplikowane

Napastnicy w Zagłębiu Lubin? Bolesny temat. No, chyba że jesteś obrońcą czy bramkarzem przeciwnej drużyny. Wtedy temat staje się przyjemny. Rozumiemy, że nie jest wcale łatwo zastąpić Bartosza Białka. To nie był tylko młodziak z potencjałem. Ładował sporo goli, grał świetnie, przyciągał uwagę i pochwały kibiców. Wysoko zawiesił poprzeczkę. Jednak nie w tym rzecz. Bo […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Derby Poznania są unikalne na skalę europejską

Jaka ma wspomnienia z derbów Poznania? Dlaczego jego marzeniem były bramki na wszystkich poznańskim stadionach i czy udało mu się to zrealizować? Kto kibicuje Warcie, a kto Lechowi i jakie są relacje między fanami obu tych klubów? Dlaczego jako legenda Lecha mógł zagrać w Warcie? Jaką rzeczywistość zastał w Warcie? Jakie jest jego jedno najpiękniejsze […]
20.09.2020
Weszło
19.09.2020

Trio Sobczyk-Jimenez-Nowak bezlitośnie rozjeżdża Legię

Można przecierać oczy ze zdumienia. Ależ to ekscytujący tercet. Klepeczka, jeden kontakt, wymienność pozycji, powtarzalność, efektowność, efektywność. I wszystko to przy skołowaniu defensorów rywali. Górnik Zabrze dysponuje atakiem, którego autentycznie przeciwnicy mogą się bać. Jimenez, Nowak i Sobczyk wyglądają, jakby grali ze sobą nie od miesiąca, a od dobrych kilku lat. Dzisiaj roznieśli Legię. Mistrzowską […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Tottenham. Gra w piłkę nożną. Golf. Czy to będzie właśnie ta kolejność?

To już oficjalna informacja, Gareth Bale żegna się z Madrytem, na razie w ramach rocznego wypożyczenia, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że to koniec. Walijczyk w Realu zaczynał z ciężarem oczekiwań ważącym przeszło 100 milionów euro. Potem odbył jeden z najpiękniejszych lotów w historii klubu, gdy Królewscy rokrocznie wygrywali Ligę Mistrzów. Ale już pożegnanie […]
19.09.2020
Weszło FM
19.09.2020

Jan Mela, meczyki i Liga Minus. Niedziela w WeszłoFM

Niedzielę w Weszło FM rozpoczniemy programem „W ciemno”, który prowadzi Marcin Ryszka. Jego gościem będzie Jasiek Mela – chodząca inspiracja dla każdego z nas, gość, który mimo niepełnosprawności potrafił zdobyć dwa bieguny. A przy tym to chodząca dawka życiowego luzu, co w połączeniu z podejściem do życia Marcina da mieszankę wybuchową. O godz. 10.00 na antenie […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Pogoń znów wygrywa po borowaniu bez znieczulenia

Pogoń Szczecin jest na początku tego sezonu w ścisłej czołówce najbrzydziej grających drużyn Ekstraklasy, ale punktowo jest nieźle: cztery mecze, siedem punktów. W Gliwicach „Portowcy” mogli wysoko przegrać, a wygrali. Dziś przez większość spotkania również prezentowali mniej jakości niż zdziesiątkowany Śląsk Wrocław i mimo to ponownie sięgnęli po pełną pulę. Dla nas najlepszą wiadomością jest […]
19.09.2020
Anglia
19.09.2020

Pan piłkarz Mateusz Klich bierze Premier League przebojem!

Bloody hell, co to jest za historia, aż chciałoby się wykrzyknąć. Mateusz Klich wszedł do Premier League nie tylko z drzwiami, ale też z futryną i od razu podporządkował sobie pokój. Znaczy, dobra, brzmi to trochę zbyt podniośle, ale kurczę, kto zabroni nam się cieszyć, że w końcu jakiś polski piłkarz z pola radzi sobie […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Płacheta z golem, Jóźwiak z asystą, Helik z czerwoną kartką. Działo się w Championship!

Kariera Przemysława Płachety pędzi ostatnio w co najmniej takim tempie, jak on sam po boisku. Pół roku w Pogoni Siedlce, sezon w Podbeskidziu, tyle samo w Śląsku, rekord transferowy wrocławian i przenosiny do Norwich. Nie ma co zapeszać, ale wydaje się, że skrzydłowy nie chce się zatrzymywać. Gdy tylko dostał trochę więcej czasu na boisku, […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Sukces: Lechię w końcu chciało się oglądać

Widzieliśmy mocniejsze wejścia w sezon niż to w wykonaniu Lechii, bo owszem, punktowo tragedii nie ma, trzy oczka wpadły, ale jeśli chodzi o grę? Nawet nie dramacik, a jeden wielki regularny dramat. Warta mogła spokojnie wygrać, natomiast zapłaciła frycowe, ale już Raków z Górnikiem nie zostawili nawet reszty, ładując gdańszczanom po trzy gole. I cóż, […]
19.09.2020
Niemcy
19.09.2020

Wszystkie problemy Krzysztofa Piątka

Spokojnie. Krzysztof Piątek nie jest w czarnej dziurze. Może już nie grzeje nikogo tak, jak za swoich złotych czasów w Genui i Milanie, ale to dalej bardzo przyzwoity snajper przyzwoitego klubu w bardzo silnej lidze. I na razie nie grozi mu zmiana tego statusu. Polak to żadna efemeryda. Swoje umie i będzie umiał. Problem w […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

FREEBETY w eWinner! 60 PLN na powrót Bundesligi

Tęskniliście za ligowym graniem? Bo my tak i z tego co widzimy eWinner także. Ten legalny polski bukmacher przygotował bowiem atrakcyjną promocję na powrót Bundesligi. Czekają na nas freebety za sam fakt obstawiania meczów piłki nożnej. W ten sposób w sobotę i niedzielę możemy zarobić łącznie 60 PLN! Jak? Sprawdźcie szczegóły promocji „Futbol Totalny”. Gracze […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Aubameyang czy Fabiański – kto będzie górą w tym pojedynku?

Łukasz Fabiański kontra była drużyna. Co prawda dla „Fabiana” spotkania z Arsenalem nie są już zapewne niczym szczególnym, ale bądź co bądź to jednak potyczka dwóch ekip z Londynu. „Kanonierzy” zwykle niemiłosiernie lali West Ham, więc szykuje się trudne spotkanie dla polskiego bramkarza. Jakie są nasze przewidywania na ten mecz? Tym razem sprawdzamy, jak wygrać […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Fundambu ładuje przewrotką, Widzew odbija się od dna

Czekaliśmy, czekaliśmy i stało się. Merveille Fundambu zdobył swojego premierowego gola w pierwszej lidze. A że dodatkowo Widzew wygrał i zgarnął pierwsze trzy punkty w nowym sezonie, to zakładamy, że w Łodzi humor gituwa. Zupełnie odmienne nastroje panują za to w Olsztynie. Zero bramek i zero pomysłu na to, jak ten stan rzeczy zmienić. Tak […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

LIVE: Górnik demoluje Legię przy Łazienkowskiej. 3:1!

Stal Mielec w Gdańsku, czyli beniaminkowie wciąż szukający jakiegokolwiek zwycięstwa – czy Lechia okaże się tak przeciętna, by umożliwić? Śląsk Wrocław w Szczecinie, próbujący podkreślić swoją dobrą grę i wysokie aspiracje na tle zespołu, który ma tylko aspiracje, a nie ma gry. Na deser spotkanie przy Łazienkowskiej, gdzie Legia podejmie Górnik – często przy takich […]
19.09.2020