post Jan Mazurek

Opublikowane 05.09.2020 16:35 przez

Jan Mazurek

Chelsea to wielki klub, ale jednak funkcjonujący nieco obok większych od siebie marek. Era Romana Abramowicza zdaje się być nieco niedoceniana, choć przecież obfituje w sukcesy. Pięć mistrzostw Anglii. Cztery wicemistrzostwa. Cztery trzecie miejsca. Pięć razy FA Cup, siedem razy finał. Dziewięć razy finał Tarczy Wspólnoty, dwa razy wygrany. Dwa razy finał Ligi Mistrzów, raz zdobycie głównej nagrody, wieloletnie permanentne meldowanie się w półfinałach tych rozgrywek. Tylko ostatnie lata były gorsze. Abramowicz miał problemy z wizą. Brakowało wizji, brakowało cierpliwości, brakowało wielkich sukcesów. Na klub został nałożony zakaz transferowy. Ale to już minęło. Rosyjski bogacz uporał się z demonami i znów chce, żeby jego klub był potężny. 

I tak naprawdę o rolę 53-letniego biznesmena w tym wszystkim, co ostatnio dzieje się wokół ekipy z Londynu, się rozchodzi. Bo to, że Chelsea elektryzuje i zmienia się na lepsze nie podlega żadnym wątpliwościom. Siedem ostatnich lat trudno oceniać pozytywnie. Plany było mocarne, a wychodziło raczej marnie. Ani Rafael Benitez, ani Jose Mourinho, ani Antonio Conte, ani Maurizio Sarri, choć to uznane marki, a każdy z nich coś wygrał, coś wniósł, coś od siebie dodał, nie potrafili zbudować w stolicy Anglii niczego trwałego. Wszystko w końcu się rozpadało. Klub normalizował swoją nietrwałość, przejściowość, brak długoterminowej wizji.

W międzyczasie wcale nie było tak, że Chelsea nie chciała się rozwijać. Dalej przychodzili piłkarze za grube dziesiątki milionów funtów, ale przez ostatnie siedem lat próżno szukać transferów zawodników, którzy okazaliby się strzałami w dziesiątkę. Przychodzili młodzi, starzy, utalentowani, doświadczeni, z wielu krajów, z wielu lig. O wielu nie można powiedzieć, że nie wypalili, ale takich, którzy w Chelsea weszliby na światowy poziom albo chociaż nawiązali do swojego prime nie jest wcale tak łatwo wskazać. Dobre sezony miewał Willian. Wybitnie grywał Diego Costa, ale ze Stamford Bridge pożegnał się w niemiłej atmosferze. Świetny jest N’Golo Kante, ale nie można powiedzieć, że po przejściu z Leicester poczynił jakiś wielki progres. Takich oczywistych przykładów miało być więcej. Dużo więcej.

Ale nie było też tak, że Chelsea nic nie wygrywała.

Benitez zdobył Ligę Europy. Sarri tak samo. Conte i Mourinho dołożyli po mistrzostwie. Problem w tym, że Roman Abramowicz tracił miłość do tego tworu. Przynajmniej tak się wydawało. Z każdym rokiem coraz większy wpływ na kształt tego projekt mieli jego wspólnicy i współpracownicy. On wycofał się na drugi plan. W 2018 miał problemy natury prawnej, bo skończyła mu się wiza i groził mu brak możliwości wjazdu na teren Wysp Brytyjskich, co wiązałoby się ze znacznym ograniczeniem jego bezpośredniego wpływu na Chelsea. Ostatecznie sprawę rozwiązał, ale nie był to koniec kłopotów i problemów.

Dalsza historia jest znana. Niejednoznaczny sezon pod wodzą Sarriego. Liga Europy. Odejście Edena Hazarda. Zakaz transferowy. Koniec pewnej ery. I w końcu powierzenie zespołu Frankowi Lampardowi, który miał niewielkie doświadczenie w zawodzie, bo zaledwie rok przepracował w Championship, żeby od razu wskoczyć na bardzo głęboką i zimną wodę. Abramowicz mu zaufał. Angielskie media informowały, że spotkał się z byłym wieloletnim liderem swojego zespołu, żeby porównać wizje przyszłości. Były zaskakujące zbieżne. Podobno to był jeden z pierwszych momentów, po których Abramowicz uwierzył, że klub może iść we właściwym kierunku.

Lampard dostał klarowne zadanie: trzymać się czołówki, ale nie za wszelką cenę, nie skompromitować się w Lidze Mistrzów i przebudować zespół, opierając się na zasobach, którymi dysponuje. Jaki to był sezon Chelsea? Zaskakująco dobry. Zaczęło się od 0:4 w plecy z United i od przegranego Superpucharu Europy z Liverpoolem, ale nikt nie panikował, choć wyniki nie chciały się poprawić.

Nowy trener uspokajał, wykorzystywał swój autorytet i budował. Trzeba też dodać jeszcze jedno – miał zaufanie z góry, czyli coś czego brakowało jego poprzednikom. Oni cały czas znajdowali się pod presją wyniku, pod presją zwycięstw, pod presją potrzeby nawiązywania do triumfów z lat minionych. Od Lamparda nikt tego nie oczekiwał, bo to miał być trener na lata. Inna sprawa, że z czasem przyszły wyniki, a sam 42 latek doskonale wywiązywał się z głównego zadania, które przed nim postawiono, czyli z rozwijania młodych talentów.

Jasno świeciła gwiazda Masona Mounta. Mózg operacji, architekt gry. Wcześniej tułał się po wypożyczeniach, a w minionym sezonie wykorzystał poważną szansę w bardzo poważnej piłce – 37 meczów, 7 goli, 6 asyst. Z przodu dzielnie radził sobie Tammy Abraham – 34 mecze, 15 goli, 4 asysty. Z czasem doszło do nich paru kolejnych młodych wilków. Reece James, który zaliczył paręnaście naprawdę fajnych występów na prawej obronie. Fikayo Tomori, który przede wszystkim jesienią nie zawodził na środku obrony. Callum Hudson-Odoi – błyskotliwy pomocnik, któremu jeszcze trochę brakuje statystyk, choć pięć asyst w kilkunastu występach wcale źle nie wygląda. Billy Gilmour – wprowadzony ostrożnie, ale sygnalizujący spory potencjał.

Talentu nie brakowało.

Chelsea trzymało się ligowej czołówki. Balansowało między piątym a czwartym miejscem, żeby ostatecznie zakończyć sezon na pozycji premiowanej grą w Lidze Mistrzów. Wyszło z wyrównanej grupy Ligi Mistrzów i odpadło w 1/8 z późniejszym triumfatorem, czyli z Bayernem, który nie pozostawił jej szans, ale to było wkalkulowane i za to nikt do brygady Lamparda nie miał większych pretensji. Bo to generalnie był dobry sezon w wykonaniu The Blues.

Czego brakowało? Trochę doświadczenia i trochę zwyczajnej piłkarskiej jakości. Chelsea grała ładnie, ofensywnie, odważnie, nowocześnie, ale wiele spotkań z silniejszymi od siebie przegrała właśnie dlatego, że zabrakło jej umiejętności. Że rywali mieli lepszych wykonawców. Pressing? Wysoki, wypracowany, ale nie zabójczy, jak chociażby ten Liverpoolu. Konstruowanie ataku pozycyjnego? Przemyślane, zorganizowane, ale nie wybitny, jak chociażby w przypadku Manchesteru City. Pewnych rzeczy przeskoczyć się nie dało.

Problem leżał w ludziach. Zawiódł na całej linii ściągany za wielką kasę i z perspektywą zabarykadowania bramki na wiele lat, Kepa Arrizabalaga, który popełniał tak dużo błędów, że Lampard wolał wystawiać solidnego, ale już wiekowego, Willy Caballero, nie będącego w żadnym razie rozwiązaniem problemów bramkarskich dla zespołu, który aspiruje na coś więcej niż pierwsza szóstka-ósemka w Premier League. A Chelsea aspirowało na coś więcej. Nawet przy swoich deficytach.

Zresztą, szwankowała cała defensywa. Duet Zouma-Christensen nie sprawdził się w boju. Częste błędy, przegrywane pojedynki, elektryczność. Coś nie działało. Lewa obrona? Ani Alonso, ani Emerson nie gwarantowali poziomu. Z przodu też brakowało szerszego wyboru. Ross Barkley to uosobienie przeciętności, raczej nie zawodnik na pierwszy skład klubu większego niż ze środka tabeli. Willian i Pedro – bardziej pierwszy niż drugi – miewali przebłyski, ale od początku sezonu byli już myślami poza Stamford Bridge. Giroud też najlepsze lata ma już za sobą i to raczej dobra trzecia opcja na atak niż pierwsza albo druga. A młodzi też, jak to młodzi, nie byli tak regularni, żeby w każdym meczu móc grać na swoim najwyższym poziomie.

Dlatego też w Chelsea sezon 2019/20, od jego startu do jego końca, niezmiennie uważano za przejściowy. A w międzyczasie szykowano wielką letnią szarżę transferową. I szykował ją właśnie Roman Abramowicz, który zauważył w tym młodym i świeżym projekcie Lamparda podwaliny pod coś większego. Dużo większego. Dużo, dużo większego.

I tak drużyna ze Stamford Bridge to król letniego polowania na rynku transferowym. Chelsea postanowiła przemodelować szatnię. Ściągnęła głodne zwycięstw gwiazdeczki z całej Europy i sukcesywnie pozbywa się złogów.

Jeszcze zimą przyklepano Hakima Ziyecha, który kosztował 40 milionów. W ostatnich latach Marokańczyk był liderem Ajaxu Amsterdam, który robił furorę nie tylko w Holandii, ale w całej Europie, grając utra-ofensywnie i podbijając Ligę Mistrzów. Kreatywny, błyskotliwy, strzela, podaje, rozgrywa, napędza, odnajdzie się praktycznie na każdej ofensywnej pozycji. Nic dziwnego, że tak dużo sobie po nim na Stamford Bridge obiecują. Tym bardziej, że ma 27 lat i to był dla niego ostatni dzwonek, żeby zmienić Eredivisie na silniejszą ligę, a absolutnie nie można o nim powiedzieć, że się zestarzał. Jest gotowy, żeby zrobić w Londynie coś fajnego.

Następnym ruchem był Timo Werner. Kozak. Gość, który w każdym z czterech ostatnich sezonów Bundesligi strzelał dwucyfrową liczbę bramek i dokładał do tego blisko dziesięć asyst. W minionej kampanii zagroził nawet wielkiemu Robertowi Lewandowskiemu w walce o koronę króla strzelców. To mówi samo za siebie. Od lat rozwija się stopniowo, regularnie, planowo. To dla niego kolejny krok. Drzemią w nim rezerwy. Jest uniwersalny – zagra na ataku, zagra na skrzydle, co ułatwi sparowanie go z Abrahamem.

Tak samo Kai Havertz – kolejna perełka z Bundesligi. Niby kosztował Chelsea kupę szmalu, a i tak mamy wrażenie, że wcale nie tak dużo, jak mógłby, bo początkowo wydawało się, że trudno będzie wyciągnąć go z Leverkusen za mniej niż 100 milionów funtów. Olbrzymia kultura gry, świetna technika, ciąg na bramkę, genialne statystyki w bardzo młodym wieku i – znów – olbrzymia uniwersalność. W Bayerze grał już z wymaganiami kończenia i finalizacji akcji zespołu, i w roli kreatora gry, który ma rozegrać, rozprowadzić, asystować, kiwnąć, wymuskać. W oby rolach radził sobie wyśmienicie. Zagra na skrzydełku, na kierownicy, jako podwieszony. W systemie Chelsea, w którym liczy się elastyczność i wymienność – skarb.

A żeby jeszcze było mało, to The Blues wzmocnili tyły. Na lewą obronę przyszedł Ben Chilwell. Ścisłe top 5 najlepszych bocznych defensorów w Premier League. Wyraźnie za przebojowym duetem z miasta Beatlesów, czyli Robertsonem i Alexandrem-Arnoldem, ale również niesamowicie nowoczesny i utalentowany. Zagra i w systemie z czterema defensorami jako klasyczny lewy obrońca, i w systemie z trzema defensorami jak wahadłowy. Wybiegany, szybki, z dobrym dośrodkowaniem, z ciągiem na bramkę. Właściwie rozwiązuje problem Chelsea na tej pozycji i to na wiele lat. 

Na środek obrony zaś Thiago Silva. Roczny kontrakt z opcją przedłużenia na kolejne 365 dni. 35-letni stoper, lepszy już nie będzie, ale gorszy też być nie powinien. Dopiero co grał w finale Ligi Mistrzów i to naprawdę dobrze. W PSG skała i lider defensywy. Gość gwarantuje stabilność w tyłach, czyli coś, czego cholernie brakowało Chelsea w ostatnich latach. Przy nim uczyć ma się Malang Sarr, który mimo zaledwie 21 wiosen na karku ma już na koncie ponad sto występów w Ligue 1. Inna sprawa, że młoda bestia z Nice to melodia przyszłości i niewykluczone, że w tym roku pójdzie jeszcze na wypożyczenie.

Co by nie mówić – imponujące wzmocnienia, a jako że okienko będzie trwało jeszcze przez miesiąc, to pewnie coś się jeszcze wydarzy. Odejść może zawodzący Kepa, ale wtedy w jego miejscu musiałby przyjść wartościowy bramkarz – podobno to priorytet. W ogóle, Chelsea zamierza wietrzyć kadry. Nie ma już Pedro, nie ma już Williana. Atalanta wzięła Pasalicia. Przyszła kasa za Moratę. Odejdzie pewnie jeszcze Barkley, Bakayoko, Batshuayi, Drinkwater, Moses, ktoś ze środka obrony – to jasne, że kadrę będzie trzeba uszczuplić nie tylko przez wzgląd na moc nowych, ale też dlatego, że nie ma sensu trzymać zawodników, którzy niewiele do tego nowego tworu wnoszą.

Tak czy inaczej, to dobry moment, żeby zastanowić się, czy to już moment, w którym Chelsea z pluskiem wskakuje do basenu z wielkimi rybami. Roman Abramowicz ewidentnie ma takie chęci. To przecież człowiek, który w takim basenie odnajduje się nie tylko w biznesie, ale też w piłce, co pokazał przede wszystkim w pierwszej i na samym początku drugiej dekady XXI wieku. Sypnął kasą. Wyłowił z rynku największe perełki. Wzmocnił osłabione pozycje. Postawił na ciekawą opcję na ławce trenerskiej, bo Lampard łączy w sobie nowoczesność z wieloletnią tradycją. I wreszcie widać jakąś trwałość, jakąś stabilność, a przynajmniej tak się wydaje.

Ale czy Chelsea, już w przyszłym sezonie, będzie godnym rywalem dla Liverpoolu i City? Trudno powiedzieć, nikt się nie zdziwi, jeśli nie, ale absolutnie nie można tego wykluczyć. Pomoc i atak w zestawieniu z Kante, Mountem, Havertzem, Ziyechem, Wernerem i Abrahamem, wygląda co najmniej bardzo groźnie. Co więcej, defensywa, z rozwijającym się z Jamesem lub doświadczonym Azpilicuetą na prawej obronie, Thiago Silvą jako liderem środka, Chillwelem na lewej, również wypada ponadprzeciętnie. Będzie lepiej. To na pewno. Defensywna stabilność. Większe doświadczenie. Głód młodych gwiazdeczek, które mają sporo do udowodnienia. Potęga ofensywy. Jej elastyczność, wszechstronność, uniwersalność. To jest naprawdę elektryzujący projekt.

Na dobrze naoliwione systemy Liverpoolu i City, które znają się od lat, może to nie wystarczyć na przestrzeni całego sezonu, ale w pojedynczych meczach? Już jak najbardziej. Dlatego wskazalibyśmy Chelsea jako kandydata na czarnego konia w Lidze Mistrzów. Wyjście z grupy powinno być obowiązkiem. W kolejnych fazach liczy się zaś polot, świeżość, nowoczesność, a tego wszystkiego raczej tegorocznej Chelsea nie będzie można odmówić. Bo już w minionej kampanii widać było, że tworzą się pewne automatyzmy, pewne schematy, ofensywny i przebojowy styl, ale brakowało do tego wykonawców i trochę jakości. Teraz wykonawcy są. Jakość też.

Roman Abramowicz może zacierać ręce. Chelsea znów jest sexy, znów jest trendy, a o to w tej zabawie chodzi.

Fot. Newspix

Opublikowane 05.09.2020 16:35 przez

Jan Mazurek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 11
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Miro Juro
Miro Juro

„Wyjście z grupy powinno być obowiązkiem” . Serio? Z taką paczką to nawet nie powinniście o tym wspominać. Wyjście z grupy… Z pewnością po to te hitowe transfery.

Frank Lampard
Frank Lampard

Przykro mi, ale ten artykuł napisał ktoś kto nie widział więcej, niż 25% meczy w tym sezonie. Chociaż dużo rzeczy się generalnie zgadza.

Dbnpk
Dbnpk

Dlaczego skasowaliście mi komentarz? Pytałem tylko jak można napisać taki obszerny tekst o przebudowie Chelsea i nie wspomnieć nawet słowem o Pani Marinie, która odegrała w tym wszystkim ważna, jak nie najważniejsza role? Autorek poczuł się urażony?

Yakupsky
Yakupsky

A Pulisik to co, patyk? :<

Cygan
Cygan

Temat fajny, ale dużo literówek i ogólnie ciężko się to czyta

3maj
3maj

Artykuł dla Janusza. Na poziomie ogólnym mniej więcej sie zgadza.
Dla kibica piłki angielskiej to są banialuki. Sporo banałów i w wiedzy luki.
Romanowi brakowało cierpliwości i w pedzie po trofea zabrakło wizji na dłużej niż 1-2 sezony. Dlatego za marne grosze odeszli de Bruyne, Salah czy Lukaku. Za to budowano wszystko wokół Hazarda, który nie jest piłkarzem formatu Ronaldo czy Messiego. Frankowi fachowcy dawali czas do grudnia. On jednak prztrwał, zaproponował coś ciekawego i to bez wydawania pierdylionów. Owszem młodzi jak to młodzi z wahaniami formy plus dramatycznie slaba defensywa i ledwo sie zalapali do LM. Transfery ciekawe, perspektywiczne jak się dobrze poskłada plus 2-3uzupelnienia i za rok można rzucic rekawicę w walce o majstra

Marek
Marek

Lampard był świetnym piłkarzem i jako trener ma przed sobą niezłą przyszłość, ale pamiętajmy iż on ma dopiero grają na plecach jako były kapitan i moim zdaniem już dokonał niezłego rozdania w młodej Chelsea .Moim zdaniem w przeciągu 2-3 sezonów zostanie odpalony ,bo zabraknie sukcesów ,może jakiś FA Cup czy cuś ,świetne miejsce na rozwój i zarobek ,ale pokolenie sukcesów się skończyło wraz z Drogbą,Lampsem,Colem i czas rozpierdolić trochę konstrukcję,Chelsea już nie kupuje jak leci teraz kształcą,trzeba poczekać na efekty .Lampard nie zabawi długo wśród nich.Poza tym typ jest zwykłym gburem i brytyjskim sausaugem, zachował się jak parówa i zwyzywał Kloopa ,po tym jak tenże rrozjechał go w lidze

Yasiu
Yasiu

Niezły artykuł, ale taka ilość błędów i literówek nie przystoi.

CFC
CFC

Czemu raz Chelsea jest prawidłowo odmieniana jako „ona”, a zaraz potem błędnie jako „ono”?

Jakub
Jakub

Buduje się znowu potęga ⚽ przeżyłem te chwilę w 2004- 2009 było pięknie i mam nadzieję że znów tak będzie !!! Come on CFC

Jerry
Jerry

dobre teksty ma ten mazurek! juz ktorys z koleijego sie wyróżnia

Weszło
24.11.2020

Happy Hours w TOTALbet! Zgarnij podwójne losy do Kasomanii

Niczego nie lubimy tak, jak drugiej sztuki gratis, wiadomo. TOTALbet przygotował więc kapitalną promocję dla wszystkich graczy. Obstawiając Ligę Mistrzów u tego legalnego bukmachera możemy zgarnąć losy do loterii Kasomiania. I to nie jeden, a dwa! Dobrze, a co w tej Kasomanii możemy wygrać? Nowiutke Porsche Cayman, czyli chyba warto. Sprawa jest prosta. W 4. […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Przybyłko i spółka zaczynają grę o tytuł. Czy Polak jest już gwiazdą MLS?

Osiem bramek, sześć asyst w trwającym sezonie MLS. W minionym piętnaście bramek, cztery ostatnie podania. Kacper Przybyłko to bez wątpienia jedna z czołowych postaci Philadelphii Union, która z pozycji mistrza sezonu zasadniczego przystępuje dziś w nocy do gry o zwycięstwo w całych rozgrywkach. 27-letni Polak miał udział przy 1/3 bramek zdobytych przez rewelację rozgrywek. Czy […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Kozacy i badziewiacy. Raz na rok to i kura pierdnie, ale w przypadku Prikryla liczymy na więcej

Jakiś czas nas tu nie było, ale pora wrócić do wybierania kozaków i badziewiaków. Winni jesteśmy wam jeszcze zestawienie z dziewiątej kolejki, ale tu do rozegrania wciąż pozostały dwa mecze, dlatego najpierw lecimy z dziesiątą serią gier, którą wczoraj szczęśliwie udało się domknąć. Dlatego zanim zapytacie, gdzie do jasnej cholery Conrado, pamiętajcie, że w piątek […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Cracovia nie powinna dostać rzutu karnego za rękę Pekharta

Trudno nie pogubić się w interpretacjach zagrań ręką we własnym polu karnym. Poszczególne wytyczne do odgwizdywania rąk nachodzą na siebie, czasami wręcz wzajemnie się wykluczają i trudno czasami załapać, czy ręka na godzinie trzeciej ułożona naturalnie powiększa obrys ciała, czy jednak trzeba zwrócić uwagę na miejsce zagrania piłki. I jak co tydzień w Niewydrukowanej Tabeli […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Bezrobocie, oczekiwanie na telefon i Petr Cech. Przypadki Edouarda Mendy’ego

Złośliwe życzenia powodzenia od menadżera, który obiecywał mu znalezienie klubu w Anglii. Bezrobocie. Zapisanie się do Urzędu Pracy. Myśli o zakończeniu kariery. Tak sześć lat temu wyglądała rzeczywistość Edouarda Mendy’ego. Później też nie było kolorowo. Przegrywał rywalizację w drugiej drużynie Marsylii, przebijając się praktycznie od zera i nie licząc na nic wielkiego. Ale przebił się. […]
24.11.2020
Weszło Extra
24.11.2020

Papierosy, kobiety i szachy. Michaił Tal – pokrętne losy „Czarodzieja z Rygi”

Jeśli szukać piłkarsko-szachowych analogii, Michaił Tal był dla gry królewskiej kimś takim, jak Ronaldinho dla futbolu. Żadnego z nich nie można nazwać najwybitniejszym zawodnikiem w historii dyscypliny. Są w czołówce, jasne, lecz nie na szczycie rankingów wszech czasów. Znajdą się gracze skuteczniejsi od nich, a także bez porównania bardziej utytułowani. Posiadający więcej rekordów w swoim […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Wielki bunt? Piłkarze pytają EA Sports: kto wam pozwolił na nas zarabiać?

Hasło: „Leo, why? For money” znamy chyba wszyscy i nikt specjalnie mu się nie dziwi. Wiadomo, że każdy chciałby zarabiać na wszystkim, co robi. Dlatego fakt, że Zlatan Ibrahimović upomniał się o swoje, także dziwić nie może. O co chodzi? O burzę, którą Szwed wywołał jednym wpisem w social mediach. „Ibra” zapytał EA Sports, jakim […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Tworek: – Nie jesteśmy zespołem, który nic nie umie i tylko wolą walki zdobywa punkty

– Musieliśmy się dostosować. Na zapleczu graliśmy wyżej, zamykaliśmy rywali, ale tam nie ma takiej jakości, jeśli chodzi o budowanie akcji przez obrońców. Zakładając pressing, zmuszaliśmy do wybicia i zbieraliśmy te drugie piłki. Byliśmy na połowie przeciwnika i mogliśmy przejść do ataku. W Ekstraklasie obrońcy potrafią grać od tyłu i jeżeli zrobimy coś źle, to […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Podbeskidzie wreszcie ma bramkarza, szanse na utrzymanie rosną

Podbeskidzie na początku sezonu nie gra najbardziej badziewnej piłki w lidze, zdecydowanie nie. Często nawet w przegranych meczach patrzyło się na ten zespół dość przyjemnie. Być może bielski beniaminek dysponuje najsłabszymi obrońcami, choć ci ze Stali Mielec chcieliby w tym temacie podyskutować. Bez wątpienia jednak do niedawna to właśnie „Górale” mieli najgorszych bramkarzy w całej […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Rozmawialiśmy między sobą: kurde, jak to możliwe, że tych punktów nie ma?

– Graliśmy osiem meczów, mieliśmy dwa punkty. Ale czy graliśmy słabo? Nie, mieliśmy dobre spotkania, tylko nie strzelaliśmy bramek. Taka jest piłka. Wczoraj nie zagraliśmy najlepszego meczu w sezonie. To nie był jakiś nasz super mecz. Ale była koncentracja w defensywie, do tego byliśmy skuteczni i jest zwycięstwo. Tak to jest. Możesz grać bardzo, bardzo […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Szymonowicz: – Futbol uratował życie 90% piłkarzy

– Jestem zdania, że futbol uratował życie 90% piłkarzy. On jest przepustką dla znacznej części zawodników do lepszego życia. Ja mam 25 lat i gdybym miał to wszystko stracić, byłby problem, żeby się odnaleźć i musiałbym pokombinować – mówi szczery Dawid Szymonowicz z Cracovii w ankiecie „Weszło z Butami”. Zapraszamy na zapis naszej rozmowy. Zanim […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Krzysztof Stanowski – Dziennikarskie Zero #2

Co w drugim odcinku „Dziennikarskiego Zera” Krzysztofa Stanowskiego? – Włodzimierz Szaranowicz i Adam Małysz – Marcin Najman, życie i twórczość – Bayer Full i brudne, chińskie majteczki – Hipokryzja Stanowskiego. Zapraszamy! 
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Boniek: Wybrałem opcję spokojną, czyli Jurek dalej prowadzi kadrę

We wtorkowej prasie Zbigniew Boniek mówi o reprezentacji i selekcjonerze, Gergo Lovrencsics wspomina pobyt w Lechu, Dominik Furman opowiada o pobycie w Turcji, a Ivi Lopez nie ukrywa swoich dużych ambicji.  PRZEGLĄD SPORTOWY Rozmowa ze Zbigniewem Bońkiem o Jerzym Brzęczku i ostatnich wydarzeniach wokół reprezentacji Polski. (…) Piłkarze narzekali na kiepski styl już w trakcie […]
24.11.2020
Weszło
23.11.2020

Jagiellonia uczy skutecznego piętnowania amatorki

To Ekstraklasa, tu się może zdarzyć dużo, ale umówmy się, że ramy przyzwoitości wskazują, że nie masz prawa wygrać, jeśli odwalasz kompletną amatorkę. Jeśli kompletnie debilnie ustawiasz mur, zostawiając dwóch niekrytych przeciwników na siódmym metrze, jeśli nagminnie tracisz piłkę na własnej połowie, jeśli zaskakuje cię długa piła chwilę po starcie drugiej połowy, jeśli nie wyciągasz […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Wtorek w Weszło.FM – Liga Mistrzów, magazyny, Ekstraklasa

Liga Mistrzów, Ekstraklasa… Wtorek zapowiada się ciekawie, więc i z Weszło.FM nudzić się nie będziecie. Mamy dla was dzień pełen emocji: rozmowy z ekspertami, piłkarzami i nasze autorskie programy podsumowujące ligę angielską oraz niemiecką. Co jeszcze? Sprawdźcie naszą ramówkę. Wtorek standardowo zaczniemy od „Dwójki bez sternika”! O poranku budzić was będą Maja Strzelczyk i Marcin […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Jak nie bronić rzutów wolnych? Warsztaty Wisły Płock

Stałe fragmenty gry. W futbolu coraz więcej od nich zależy. Pada z nich coraz więcej bramek. Cały świat analizuje, jak się ustawić, jak bronić, generalnie: co zrobić? Wisła Płock chyba jest aż do przodu ze zmianami, ewidentnie ktoś tam dostał cynk, że rzut wolny w okolicach szesnastki to jak osobisty w koszykówce i nie można […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

PSG walczy o życie w Lidze Mistrzów. Lipsk znów ich zaskoczy?

Wtorkowy zestaw gier w Lidze Mistrzów to raczej pakiet „lanie od mocarza”. Wśród pojedynków maluczkich z gigantami wyróżnia się jednak jedno spotkanie. PSG kontra RB Lipsk, hit wieczoru i mecz, który może być bardzo ważny w kontekście walki o wyjście z grupy. Zwłaszcza w przypadku porażki ekipy z Francji. Dobra, przyjrzymy się więc tej batalii […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Piast w trzy dni ugasił pożar, dziś przełamał klątwę Lechii

Był pożar, nie ma pożaru. Od początku sezonu Piast grał lepiej niż punktował i ciągle wydawało się, że drużyna Waldemara  Fornalika musi odpalić. I tak też się wreszcie stało. Wymuszony przez koronawirusa miesiąc przerwy najwyraźniej pomógł kilka spraw uporządkować, bo gliwicka ekipa w ciągu trzech dni uspokoiła swoją sytuację. W piątek wygrała w Zabrzu, a […]
23.11.2020