Alexander Gorgon przyjeżdża do Polski z całą gablotą trofeów. Przez cztery lata w Chorwacji zdobył cztery tytuły (mistrzostwo i trzy puchary). Jak sam mówi – zdarzyło mu się walczyć nie tylko z Dinamem, ale też z siłami wyższymi. Wie jak pokonać hegemona nie tylko z Chorwacji, bo wcześniej w lidze  zdominowanej przez Red Bull Salzburg także sięgnął po tytuł z Austrią Wiedeń. Jeszcze rok temu podpisywał czteroletni kontrakt z Rijeką, gdzie nosił opaskę kapitana. Dlaczego zdecydował się na zmianę? Czemu Pogoń? Jak wyglądały kulisy detronizowania Dinama Zagrzeb? Czy został wychowany po polsku, jak wychowuje swoje dzieci i gdzie trzyma kosz? Wywiad z Alexanderem Gorgoniem. Zapraszamy.

Ekstraklasa będzie najbardziej interesującą ligą w karierze
Śmiesznie się składa, bo wychodzi na to, że wybierasz kluby z klucza rodzinnego. Twoja małżonka ma chorwackie korzenie, a po Austrii Wiedeń poszedłeś do Rijeki. Teraz grasz w Polsce, skąd wywodzą się twoi rodzice. Przypadek czy dzięki piłce chcesz przy okazji poznać korzenie swoje i rodziny?

Trochę jedno i drugie. Wszystko wyszło trochę przypadkowo – i Rijeka, i Pogoń. Ale z drugiej strony, gdy już pojawiły się takie możliwości, inaczej patrzy się na oferty będąc świadomym, że to kraje z korzeniami żony czy moimi. Oczywiście, że to wpłynęło na podjęcie decyzji.

Chyba lubisz w życiu stabilizację. Trudno uwierzyć, ale to dopiero twój trzeci klub w karierze.

Oczywiście, że lubię stabilizację. Nie jest tak łatwo zmieniać klub co sześć miesięcy, gdy ma się dwójkę małych dzieci. Z drugiej strony to brało się z tego, że w klubach, w których grałem, odnosiłem sukcesy. Moi pracodawcy byli ze mnie zadowoleni, dlatego przedłużało się kontrakty albo wypełniało je do końca. Finalnie tak wyszło, że to dopiero trzeci klub.

Nic nie wskazywało na to, że opuścisz Rijekę. Po trzech latach w Chorwacji podpisałeś jako 31-latek czteroletni kontrakt, rzecz w dzisiejszej piłce bardzo rzadko spotykana. A do tego byłeś kapitanem. Wyglądało tak, jakbyś miał być w Rijece do końca kariery, a tu nagle po roku zmieniasz klub.

Byłem mega wdzięczny, że klub miał do mnie takie przekonanie. Wyrobiłem sobie mocną pozycję w klubie i obdarzono mnie zaufaniem. Czułem się w Rijece bardzo swobodnie. Cała rodzina zresztą – – życie było tam idealne. Tak to w piłce jest, że czasami sytuacja może zmienić się z dnia na dzień. Nie byłem zadowolony z mojej sytuacji sportowej. Grałem coraz mniej. Wszystko zmieniło się w październiku, gdy przyszedł nowy trener, który zmienił system gry i postawił na innych zawodników. Decyzję, by coś zmienić, podjąłem po koronapauzie. Byliśmy w dobrej formie przed tą przerwą. Grałem. Po pauzie słabo zaczęliśmy. Byłem jednym z pierwszych, który wyleciał ze składu. Czasami tak jest – drużyna robi punkty, dobrze funkcjonuje, ciężko wrócić do jedenastki. Dość szybko po przerwie doszedłem do wniosku, że poszukałbym nowego wyzwania. Jestem zdania, że na takim poziomie mogę jeszcze spokojnie pograć, mam motywację i ambicje. Gdy w Rijece nie dostawałem tylu minut, ile sobie wyobrażałem, z niczego urodziła się propozycja Pogoni. Wiedziałem, że to dobry czas na nową przygodę.

Z drugiej strony to trochę zaskakuje, bo nie zostałeś odstawiony do szafy, przeplatałeś mecze w wyjściowym składzie z rolą rezerwowego. Z marką, jaką sobie wyrobiłeś, mogłeś zakładać, że w następnym sezonie uda się wrócić na stałe do składu.

Co mogę powiedzieć? Czasami ma się wewnętrzne przeczucie, jaki jest pogląd trenera na ciebie. Wyczułem, że będzie ciężko i będzie stawiał na innych. Jeden trener postawi na jednego zawodnika, drugi na drugiego. To normalne. Pierwszy raz zdarzyło mi się w karierze, że trener nie był do mnie tak przekonany, jak zawsze byłem do tego przyzwyczajony. Nie wiedziałem, na co mam czekać. Uznałem, że nie ma sensu.

Rijeka tak łatwo cię puściła? Miałeś jeszcze trzy lata kontraktu, a do Pogoni odszedłeś za darmo.

Mam bardzo dobre relacje z dyrektorem sportowym i prezydentem klubu. Było prawie że rodzinnie. Podczas kryzysu związanego z wirusem, chorwackie kluby też obcinały zawodnikom pensje. Dogadaliśmy się, że zrezygnuję z jakiejś sumy, ale jeśli pojawiłaby się dla mnie satysfakcjonująca oferta, będę mógł odejść gratis. Ustaliliśmy to ustnie, typowe gentlemen’s agreement. I cieszę się, że wszystkie najważniejsze osoby w klubie dotrzymały słowa.

Warto docenić – wiadomo, jak to bywa w piłce z umowami ustnymi.

Po polsku tak się chyba nie mówi, ale jak się do lasu krzyczy, tak do ciebie wraca. Nigdy nie mogłem sobie w Rijece niczego zarzucić. Zawsze zachowywałem się profesjonalnie. I klub w ten sposób się odwdzięczył.

Dlaczego akurat Pogoń?

W tym momencie to była jedyna oferta. Dość szybko mnie przekonała. Byłem w swoim klubie nie za szczęśliwy i pojawiła się Pogoń, która od razu dała do zrozumienia, że jest mną bardzo zainteresowana. Pogoń przedstawia cały projekt, plany na przyszłość. Raz, że to Polska, moje korzenie – to już sam w sobie był wielki plus. Widać było, że są duże plany, buduje się nowy stadion, stawia się na młodzież. Są w Szczecinie zawodnicy, którzy grają ze sobą 2-3 rok. Klub próbuje się trzymać kupy, żeby coś z tego było, żeby ludzie się znali na boisku. Są długie kontrakty. Nie jest tak, że co roku kończy się umowa 7-8 zawodników. Są konkretne plany na następne lata. Cały pakiet mnie przekonał.

Kiedy był pierwszy kontrakt ze strony Pogoni? Mieli cię na celowniku od dawna, ale wcześniej nie było szansy, by cię sprowadzić.

Słyszałem z opowiadań, że był jakiś temat, chyba krótko przed przedłużeniem kontraktu w Rijece. Ale do mnie bezpośrednio to nie doszło. Widocznie nie było to nic konkretnego, agent nic mi nie przekazywał. Pierwszy raz się skontaktowali w tym oknie. Wszystko szybko załatwiliśmy. W ciągu dwóch tygodni od pierwszego kontaktu doszło do podpisu.

Co wiedziałeś o Pogoni, zanim po raz pierwszy się do ciebie odezwała?

Muszę przyznać, że bardzo mało. Prawie nic. Nie miałem za bardzo możliwości śledzenia Ekstraklasy. Musiałem trochę się doinformować, podzwonić, poczytać. Całkiem normalna sprawa.

Jest tylko jeden problem – ty przez cztery lata w Rijece zdobyłeś cztery trofea, w Austrii też zgarnąłeś mistrzostwo, a Pogoń w swojej  gablocie nie ma jeszcze nic.

Jestem przyzwyczajony do tego, że gram w topie, o tytuły. Nie ma nic nudniejszego niż gra w środku, gdy nie masz szans pójść ani góry, ani na dół.

Pogoń przez lata tak właśnie gra.

Na ile będę mógł wprowadzić takiego ducha wygrywania, zrobię to. Kto wie, może to będzie przełomowy rok i powalczymy o jakiś tytuł? Byłoby naprawdę fajnie. Widać teraz po transferze Kucharczyka, że klub chce w końcu coś osiągnąć.

W razie czego jak się czujesz na pozycji numer dziewięć? To temat, który powraca od pół roku w Pogoni. Teraz też typowego napastnika nie zakupiono.

Muszę przyznać, że bardzo rzadko grałem na dziewiątce. Nie jestem jeszcze tak długo z drużyną, ale moim zdaniem z Adamem Frączczakiem z przodu mamy prawdziwą dziewiątkę. Mam nadzieję, że dopisze mu zdrowie. Jestem przekonany, że może dać drużynie bardzo dużo. Widać to na treningach. Mamy w ofensywie zawodników, którzy mogą grać na wielu pozycjach, to może być nasz atut.

A ty? Do dziewiątki w ogóle nie jesteś przewidziany?

Myślę, że nie. To musiałby być plan C albo nawet D.

Gdy widzieliśmy się w Wiedniu w 2016 roku mówiłeś, że w Austrii Wiedeń brakuje ci trochę wielkich meczów, atmosfery kibiców i między innymi z tego powodu chciałeś spróbować czegoś nowego. Odnalazłeś to w lidze chorwackiej?

No… może pierwszym sezonie na domowych meczach. Jeśli chodzi o stadiony, atmosferę, kibiców – w Chorwacji też jest cienko. Dużo robi stara infrastruktura, przez którą ludzie nie przychodzą na stadiony. Mało jest stadionów, które miałyby choć jedną krytą trybunę. Jak zaczyna padać, wszyscy są mokrzy. Jeszcze dużo pracy przed Chorwacją.

Stadiony cię przyciągnęły do Ekstraklasy?

Jak najbardziej. Może nie śledziłem Ekstraklasy regularnie, ale czasem obejrzało się mecz czy skróty. Od razu było czuć atmosferę dużych stadionów. Jestem przekonany, że w mojej karierze to będzie najbardziej interesująca liga. Może nawet też najmocniejsza.

Nie miałeś w momencie podpisania kontraktu z Rijeką wrażenia, że mogłeś trafić do lepszego miejsca? Miałeś wtedy w Austrii zawrotne liczby – 19 bramek i 8 asyst. Mogłeś śmiało liczyć na coś więcej, zwłaszcza mając kartę na ręku.

Tak, na dobrą sprawę wszystko miało być inaczej. W tamtym czasie postawiłem niestety na nieprawidłowego agenta. Chciałem być lojalny, więc nigdy nie wchodziłem w interesy z innymi ludźmi. Wierzyłem mu do końca. W pewnym momencie wyczułem, że to już nie ma sensu, coś nie gra. Miałem dobry sezon w Austrii, a na początku sierpnia byłem dalej bez klubu. W tym momencie zgłosiła się Rijeka i wiedziałem, że to już ostatni dzwonek. Plan był początkowo taki, by zagrać tam jeden dobry sezon i nadrobić ten stracony krok. Cała historia rozwinęła się inaczej – znaleźliśmy z rodziną nasz drugi dom, miałem bardzo dużo sukcesów z klubem, poznałem wielu przyjaciół, którzy stali się wręcz rodziną. Tak wyszło, że spędziliśmy tam aż cztery lata. Ale tak, plany były inne. Mimo to jak teraz spojrzę do tyłu, to najlepszy czas w mojej karierze. 

Kiedy grałeś w Rijece, pojawiały się oferty z lepszych lig?

Nie. Nigdy nie miałem wielkich ofert.

A gdy odchodziłeś z Austrii Wiedeń, w jaką ligę realnie celowałeś?

Zawsze marzyłem o Primera Division. Nie wypaliło. Trzeba być też zadowolonym z tego, co się osiągnęło. Jak tak spojrzę w przeszłość – może nie był to najwyższy poziom, ale w obu klubach zdobywałem tytuły.

To prawda, że do Rijeki rekomendował cię Nenad Bjelica?

Tak. Z tego, co wiem, Nenad Bjelica jest blisko z prezydentem Rijeki. Pytali się go o zdanie o mnie. Tak wyszło, że też maczał w tym trochę swoje palce.

Powiedziałeś w jednym z wywiadów, że w Chorwacji cieszysz się statusem supergwiazdy i to największa różnica pomiędzy tym, jak funkcjonowałeś w Austrii. Mógłbyś rozszerzyć to pojęcie?

Supergwiazda brzmi ekstremalnie. Miałem na myśli to, że w Chorwacji piłkarze mają inny status niż w Austrii. To wielka różnica. Jesteś w Rijece, która ma mniej niż 200 tysięcy mieszkańców. Gdy grasz dla nich, w tym obszarze to największy klub. Gdy jeszcze masz do tego sukcesy, twój klub grał w Lidze Europy, wszyscy cię kochają. Status sportowców w Chorwacji jest większy niż w Austrii. A szczególnie we Wiedniu, gdzie masz dużo obcokrajowców, duży miks kulturowy. Piłka nie jest w takim mieście tak ważna, jak w znacznie mniejszej Rijece.

Cztery lata, cztery trofea w lidze, w której jest taki hegemon jak Dinamo Zagrzeb. Raz, ze sportowo przewyższa całą ligę, dwa – głośno mówi się o tym, że nie wszystkie rzeczy związane z działalnością Dinama są czyste. Masz poczucie, że te cztery trofea w takiej lidze, przy takim rywalu, mają o wiele większą wagę niż gdziekolwiek indziej?

Pierwszy rok, gdy zdobyliśmy mistrzostwo i puchar, był rewelacyjny. Walczyliśmy nie tylko z Dinamem, ale też z wyższymi siłami. Tak mogę powiedzieć, nie chcę wchodzić w detale.

Czy wyższe siły biegają po boisku, mają gwizdek i pokazują kartki?

Bez komentarza!

Hasło kibiców Rijeki to „sami przeciwko wszystkim”. Też tak się mogliście czuć podczas sezonu mistrzowskiego.

Poznałem to hasło właśnie w trakcie tego pierwszego sezonu, gdy dochodziło na boisku do ekstremalnych sytuacji. I wtedy też je zrozumiałem. Było dużo numerów. To hasło istniało już wcześniej. W następnych latach straciło na ważności. Uspokoiły się wszystkie sytuacje, można powiedzieć, polityczne.

Pamiętam, jak już zdobyliśmy podwójną koronę, spadła z nas ogromna presja. Wszyscy już nie mogli się doczekać tego końca. Z jednej strony nikt nie mógł wciąż w to uwierzyć, ale z drugiej nie wiem czy by nas rozgrzeszono, gdybyśmy nie zdobyli tych tytułów. Wszystko szło jak po maśle. Dinamo oczywiście zawsze będzie – mam na myśli przede wszystkim powody finansowe – numerem jeden. Produkują niesamowitych zawodników, do tego mogą sobie pozwolić na to, by sprowadzić bardzo dobrych piłkarzy. W następnych latach będą dalej dominować ligę chorwacką. A puchar to puchar. To bardziej sprint, gdy mistrzostwo to maraton. Sprint jest łatwiej wygrać. Nam się udało trzy razy – rewelacja.

Świętowanie musiało być solidne. Wasz trener Matjaż Kek powiedział wprost do mediów: ”będziemy pili teraz przez trzy dni”. Smaczku dodaje fakt, że mistrzostwo odebraliście na stadionie Dinama Zagrzeb.

No właśnie tak sobie było! Było świętowanie, ale drugiego dnia trener Kek wszystkich zaczynał ustawiać na baczność. Parę dni po ostatnim meczu z Dinamo mieliśmy jeszcze finał w pucharze, znów z Dinamo. Przegraliśmy ostatni mecz w lidze z nimi 2:5. Ale nie muszę mówić, w jakim stanie niektórzy zawodnicy grali, jak się wcześniej świętowało 2-3 dni! Pojechaliśmy już na luzie. Ale nawet dobrze, że przegraliśmy ten ostatni mecz w lidze. Mogliśmy znowu złapać ziemię pod nogami. W finale daliśmy do pieca i znów pokonaliśmy Dinamo.

Co jest większym sukcesem – wygraniem ligi chorwackiej nie będąc Dinamem czy austriackiej, nie będąc Salzburgiem?

Wielokrotnie byłem o to pytany. Myślę, że oba tytuły były przepiękne. Nie chcę ich porównywać, bo były bardzo podobne do siebie. I z Austrią, i z Rijeką było tak, że dość szybko byliśmy liderem. Zazwyczaj Dinamo czy Red Bull grali przed nami w sobotę, wygrywali, prześcigali nas, a potem my musieliśmy ich przeskoczyć. Presja, presja, presja. Powracam znowu do małej sprawy z tą wyższą mocą – w Chorwacji była straszna walka jeszcze z tym, więc to kosztowało nas jeszcze więcej energii. Ale nie śmiałbym nigdy porównywać tych tytułów ze sobą. Przepiękne sezony, świetne drużyny, dopasowane charaktery. Wszystko szło.

Jak patrzysz na Rijekę, sądzisz, że może stać się na stałe drugą chorwackiej piłki?

Dobre pytanie. Gdyby nie koronawirus, powiedziałbym z pełnym przekonaniem, że tak. Ale w sumie każdy klub po takim kryzysie inaczej funkcjonuje. Jeden szybciej się otrząśnie, drugi będzie potrzebował więcej czasu. Nie jestem pewny, czy Rijeka będzie w stanie w najbliższym czasie obronić drugie miejsce. Teraz było trzecie. Zawsze będą pewnie w top4, ale w każdym roku może się coś zmieniać.

W jakich okolicznościach dostałeś opaskę kapitańską? To też duża sprawa, gdy obcokrajowiec dostaje opaskę.

Po Matjażu Keku przyszedł Igor Biscan, który wypytywał się bardzo dużo byłego drugiego trenera, jaka jest sytuacja w drużynie, kogo widzi jako kapitana. Padło między innymi moje nazwisko. Naszym kapitanem był bramkarz. Biscan zadecydował, że wolałby mieć jako kapitana zawodnika z pola. Było to dla mnie wielkie wyróżnienie. Niby byłem obcokrajowcem, ale nigdy nie czułem się jak obcokrajowiec Bardzo szybko zintegrowałem się z drużyną, szybko nauczyłem się języka.

Po jakim czasie?

Po roku dałem pierwszy wywiad po chorwacku.

To całkiem szybko.

Po 1,5 roku czułem się coraz swobodniej, po dwóch latach mogłem na luzie się komunikować.

Łatwiej ci było nauczyć się chorwackiego z racji tego, że świetnie mówisz po polsku?

Tak. To był główny powód. Masz bardzo dużo podobnych słów. Nawet, jeśli czegoś nie zrozumiesz, słowa są tak podobne, że możesz się domyślić. Myślę, że łatwiej się nauczyć chorwackiego znając polski niż na odwrót. Polski jest cięższy w wymowie niż chorwacki.

Czujesz się naturalnym liderem szatni?

Siebie samego określiłbym raczej jako spokojnego. Nie jestem tym, którego cały czas się słyszy. Próbuję moją pracą na boisku, na treningach, występami, pokazać, że pracuję dla drużyny. Codziennie staram się być profesjonalistą i wzorem dla młodych. To mój styl. Nie jestem tym, który dużo gada.

Wiadomo, tak samo jak charyzma to nie krzyk. Masz naturalny autorytet?

To już niech inni ocenią.

Nigdy nie mieszkałeś w Polsce na stałe, prawda?

Na stałe nigdy.

Jak często odwiedzałeś Polskę?

Do pewnego wieku dwa razy w roku. Na Boże Narodzenie i na wakacje. Czasem też na Wielkanoc. Na tydzień, dwa. Potem założyłem własną rodzinę i te rzeczy trochę się pozmieniały.

Lubiłeś te przyjazdy do Polski?

Tak. Rodziców cały czas ciągnęło do Polski. Jeszcze żyli moi dziadkowie. Przypominam sobie przepiękne wakacje z dziadkami na Mazurach. Przez cztery tygodnie byliśmy wolnymi dziećmi, bawiliśmy się, jeździliśmy po ośrodku na rowerach. Jeden z najpiękniejszych momentów dzieciństwa. Gdy się przyjeżdżało do Krakowa na święta Bożego Narodzenia, zawsze były święta z rodziną przy wielkim stole. Z kuzynem tak się rzadko widzieliśmy, że gdy musieliśmy się rozstać, to prawie płakaliśmy. Cała rodzina była bardzo związana. Parę rzeczy się pozmieniało, założyło się swoją rodzinę, czasami wyjdzie tak, że kontakt z czasem jest mniejszy.

Zostałeś wychowany po polsku.

Rodzice wtedy jeszcze nie znali na tyle dobrze niemieckiego, uczenie tego języka nie miałoby większego sensu. Niemieckiego nauczyłem się sam w parku i w szkole. W domu był forsowany polski. Tak się z siostrą wychowaliśmy.

Swoje dzieciaki też próbujesz wychowywać po polsku? Czy za duży miks kulturowy?

Kultura chorwacka i polska są bardzo podobne. I Chorwaci, i Polacy są bardzo związani z rodziną. Z dziećmi rozmawiam po polsku, żona – po niemiecku. Teraz w Chorwacji nauczyli się dodatkowo chorwackiego, mają też delikatny kontakt w przedszkolu z angielskim. Multikulti.

Skoro już teraz opanowały trzy języki, duża przyszłość przed nimi.

Teraz kończą pięć i sześć lat. Myślę, że każdy z rodziców powinien przekazywać rodzicom jak najwięcej. U nas tak wyszło, że były dwa języki w domu, a przez kraj, w którym mieszkaliśmy, doszedł trzeci. Ciekawa konstelacja. Rzeczywiście, w dzisiejszym świecie języki są bardzo ważne.

Wyślesz dzieci do polskiej szkoły?

Dałyby sobie bez problemu radę. Musimy jeszcze przemyśleć, co będzie dla nich najlepsze.

Odwieczna dyskusja pomiędzy Polską i Austrią – polski schabowy czy sznycel wiedeński?

Ha, dobre pytanie! Muszę powiedzieć, że schabowego za często nie jadłem. Dobry schabowy musiałby mnie więc jeszcze przekonać. Na razie stawiam na Wiener Schnitzel.

A gdzie w domu trzymasz kosz na śmieci?

Pod zlewem.

No to Polak!

(śmiech) W domu zawsze stał pod zlewem. Gdy czasami jestem u znajomych, otwieram drzwiczki, a tam zmywarka, to jestem w szoku!

Z jakimi oczekiwaniami wobec siebie przychodzisz do Ekstraklasy?

Dużo się pisało, dużo się mówiło, ale w piłce codziennie trzeba wszystko potwierdzać. Chcę mieć dobry sezon, zagrać dużo meczów, w każdym pokazać, na co mnie stać. Powalczyć z Pogonią o pierwsze miejsca, zajść daleko w pucharze.

Rodzina już zapowiedziała, że będzie przyjeżdżać na mecze?

Oczywiście. Szczególnie wszystkie mecze na południu. Będę męczył naszego kierownika o bilety dla rodziny!

Rozmawiał JAKUB BIAŁEK

Fot. Biuro Prasowe Pogoni Szczecin

Suche Info
11.08.2022

Youri Tielemans odejdzie z Leicester City w promocyjnej cenie?

Youri Tielemans to jedna z gwiazd Leicester City. Nie jest jednak tajemnicą, że działacze „Lisów” chcieliby sprzedać Belga. Choć chyba do nich dotarło, że nie otrzymają za pomocnika aż tak wielkich pieniędzy, na jakie początkowo liczyli. Mówiło się o tym, iż Leicester City może zarobić na Tielemansie nawet około 80 milionów euro. Sęk w tym, że takie kwoty miały rację bytu przed rokiem. W tej chwili Belgowi do końca kontraktu z ekipą „Lisów” pozostało niespełna 12 […]
11.08.2022
Weszło
11.08.2022

PZPN rozważa zbudowanie Centrum VAR w Warszawie. Wozy VAR pójdą w odstawkę?

Nie jest to jeszcze przesądzone, ale trwają konsultacje w tej sprawie. Władze Polskiego Związku Piłki Nożnej w porozumieniu z Kolegium Sędziów PZPN rozważają zbudowanie Centrum VAR, które miałoby zastąpić wozy VAR. Obecnie są one wysyłane na wszystkie mecze Ekstraklasy. Wprowadzenie takiego rozwiązania sugerowali od jakiegoś czasu sami arbitrzy. Miałoby to skrócić czas jaki poświęcają na dojazdy. Podobne rozwiązanie od kilku lat funkcjonuje w kilku krajach. Świetnym przykładem są Niemcy, gdzie […]
11.08.2022
Suche Info
11.08.2022

Pavol Stano wybrany Trenerem Miesiąca w Ekstraklasie

Pavol Stano, szkoleniowiec Wisły Płock, został oficjalnie Trenerem Miesiąca w Ekstraklasie. I trudno się dziwić, ostatecznie „Nafciarze” naprawdę kapitalnie weszli w sezon 2022/23 i obecnie przewodzą ligowej stawce. W lipcu Wisła Płock najpierw rozbiła 3:0 Lechię Gdańsk, potem zdemolowała na wyjeździe Wartę Poznań (4:0), a następnie pokonała 3:1 Lecha Poznań. Również w spotkaniu wyjazdowym. Na tym się zresztą passa tego zespołu nie zakończyła, bo ostatnio płocczanie […]
11.08.2022
Suche Info
11.08.2022

UEFA ukarała Pogoń Szczecin za awanturę w Danii

Dość surowa kara ze strony UEFA dla kibiców Pogoni Szczecin za burdy stadionowe podczas wyjazdowego meczu z Broendby w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy. Tym razem nie skończyło się na grzywnie. Europejska federacja zobligowała „Portowców” do zapłacenia 20 tysięcy euro i pokrycia szkód wyrządzonych na obiekcie duńskiego zespołu. Ponadto szczecińska drużyna została obłożona zakazem sprzedaży biletów na trzy najbliższe spotkania wyjazdowe w europejskich rozgrywkach.  Spotkanie zakończyło […]
11.08.2022
Liga Konferencji
11.08.2022

Mistrzostwo, a potem kryzys. Dlaczego Lech powtarza te same błędy?

To już poznańska klasyka. Najpierw zdobycie mistrzostwa, euforia, wielki entuzjazm, a później fatalny start w lidze i kibice pękający ze złości na władze klubu. Lech Poznań znów powtarza te same błędy i wpada w tę samą spiralę, co w 2010 i 2015 roku. Przyglądamy się błędom, które Kolejorz sukcesywnie powtarza w ostatnich latach i nie potrafi wyjść z tej pętli. 1. Brak transferów na czas Afonso Sousa dołączył do Lecha Poznań sześć dni przed pierwszym meczem […]
11.08.2022
KTS
11.08.2022

Na co stać KTS Weszło w sezonie 2022/23? Oferta specjalna Fuksiarza!

Jak KTS Weszło poradzi sobie w sezonie 2022/23 – będzie kolejny krok w stronę Ekstraklasy, czy może jednak ciężary? Typować rozwój wypadków możecie wraz z naszymi kumplami z Fuksiarza, którzy przygotowali z tej okazji ciekawą ofertę. Ekipa KTS-u do kolejnych rozgrywek przystępuje wzmocniona. Przede wszystkim – do klubu dołączył Jakub Kosecki, pięciokrotny reprezentant Polski. – Krzysiek przedstawił mi cały plan na drużynę, jakich zawodników chce ściągnąć. I ci zawodnicy […]
11.08.2022
Ekstraklasa
22.07.2022

Semedo: Noga wygięła mi się tak, że koledzy płakali. Do mnie dotarło to dopiero w szpitalu

Futbolu uczył się w Sportingu, jednej z najlepszych akademii w Portugalii. Grał w najgorszej drużynie na Cyprze, która nie wygrała ani jednego meczu, a sezon później został MVP ligi, notując 15 bramek i 15 asyst. Przed potencjalnym transferem doznał koszmarnej i – jego zdaniem – głupiej kontuzji. O pokrętnych ścieżkach kariery piłkarza, najpiękniejszym miejscu na mapie Portugalii, zjebkach od starszyzny w Championship i reprezentacji Republiki Zielonego Przylądka, która czerpie siłę z zawodników wyszkolonych […]
22.07.2022
Weszło Extra
18.07.2022

Konoplanka: Marcelo, Ramos, Dani Alves? Kiwałem każdego!

Czy posiada czarny pas w karate? Dlaczego nie ogląda meczów piłki nożnej? Czy Ekstraklasa jest słabą ligą? Jak to możliwe, że nie pamięta nazwisk swoich kolegów z Cracovii? O co ma żal do Grzegorza Krychowiaka? Jak Ever Banega korzystał ze swojego mózgu? Dlaczego Leon Goretzka rusza się jak RoboCop i nie poradziłby sobie w Hiszpanii? Dlaczego bał się Unaia Emery’ego? Czy Juande Ramos miał rację, kiedy krzyczał: „Czternaście milionów? Konoplanka wart jest […]
18.07.2022
Weszło
18.07.2022

Pirania. Historia Piniego Zahaviego

Pini Zahavi nie wie, czym są sentymenty. W świecie futbolu nie dzieli ludzi na przyjaciół i wrogów. Wokół siebie dostrzega jedynie aktualnych, byłych lub przyszłych kontrahentów. Dlatego w topowych klubach zdają sobie sprawę, że najlepiej zacisnąć zęby i żyć z nim w zgodzie. Mają świadomość, że Pini Zahavi daje, by odebrać. I odbiera, by dać. W 2017 roku to właśnie on przeprowadził transfer Neymara z Barcelony do Paris Saint-Germain, a pięć lat później zaserwował Katalończykom na srebrnej […]
18.07.2022
Weszło
14.07.2022

„Dzika” Zachód w Kołobrzegu. Wszystkie absurdy Kotwicy [REPORTAŻ]

Istnieje taki klub na północy Polski, gdzie wszystko odbywa się na opak. Gdzie podpisując kontrakt, musisz liczyć na dobrą formę, bo „jeśli nie grasz, umowa przestaje obowiązywać”. Gdzie jednego dnia prezes wmawia piłkarzom, że symulują kontuzje, by następnego zesłać ich do rezerw. Gdzie piłkarz z pękniętą czaszką leczy się na Śląsku, ale nagle, na kaprys prezesa, musi rzucić wszystko i wrócić kilkaset kilometrów. Gdzie klub przegrywa wszystkie rozprawy […]
14.07.2022
Weszło Extra
07.07.2022

Caryca z Zabrza. Czy Górnik służy do wygrywania wyborów?

W 170-tysięcznym mieście znajduje się klub, na którego mecze potrafi przyjść 23 tysiące kibiców. Zaangażowanych, wielopokoleniowych, pamiętających ogromne sukcesy Górnika Zabrze. To kibice są grupą społeczną, na której najłatwiej wygrać wybory samorządowe. Górnik Zabrze jest od 2011 roku miejskim klubem. Jego strata z ostatnich lat wynosi 133 miliony złotych. Dlaczego miasto utrzymuje klub, który jest nierentowny? Górnik Zabrze jest trawiony przez notoryczne problemy finansowe. W 2014 roku […]
07.07.2022
Weszło
03.07.2022

Piłkarze z północy i ich perypetie. Dlaczego nie potrafimy ściągać stamtąd zawodników?

Ściąganie piłkarzy z północy Europy, czyli ze Skandynawii plus Finlandii i – rzadziej – Islandii, mogłoby się wydawać, że jest dla polskich klubów ciekawym kierunkiem. No nie jest to szlak szczególnie egzotyczny. Jak ktoś tu trafi, to da się założyć, że wie, jaki sport przyjechał uprawiać i generalnie powinien sobie dać radę. A jednak często widać, że ci zawodnicy są mniejszym lub większym rozczarowaniem. Dlaczego? Podobnie jak w przypadku analizy ruchów […]
03.07.2022
Liczba komentarzy: 3
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
jon
jon
1 rok temu

akurat to ma rację, Eklapa jest kiepska w pucharach, ale ciekawa sama w sobie, dlatego wszyscy ja kochamy! w tum sezonie poza 4 klubami (pdb, stal, warta, wisla p) o wszyskich innych możemy powiedzieć, że moga grać o puchary! niby Legia faworyt do mistrza, ale wiadomo, że w cuglach nie wygra i na pewno lilla klubów jej zagrozi, a jak ktorys ja przegoni to bedzie to wielka sensacja. wole to joz Ludogorca wygrywajacego co rok i grajacego w pucharach czy inne Dynamo alboo Celtic itd

Tadeusz
Tadeusz
1 rok temu
Reply to  jon

….Eklapa jest kiepska w pucharach, ale ciekawa sama w sobie, dlatego wszyscy ja kochamy! ….. Czyli kochamy być królami wioski ? No to po kiego tłuczemy się o haratanie w gałę na salonach europejskiej piłki ?

Kosta wtf
Kosta wtf
1 rok temu

śmieszne jest to, że taki gościu zaczyna u Kosty na ławce i z twgo co mówił na konferencji – w niedziele też zacznie. a gra Kowalczyk, masakra…