post Jakub Olkiewicz

Opublikowane 19.08.2020 08:18 przez

Jakub Olkiewicz

Zjadłem zęby na porażkach. Tak się jakoś od początku mojej przygody z futbolem układało, że po mistrzostwie Polski z 1998 roku, kluby, którym kibicowałem i kluby, w których grałem, raczej przegrywały niż wygrywały. Mam doświadczenie w każdym typie porażek, jaki tylko można sobie wymyślić. Doszło do tego, że sporo zastanawiałem się: jaka porażka boli najmocniej?

Generalnie są trzy typy.

Pierwszy: porażka typu 1:7 u siebie z Flotą Świnoujście. Tak, byłem na tym meczu, bankrutujący ŁKS właśnie żegnał się z I ligą i ogólnie mapą polskiej piłki. Wyspiarze przyjechali i obijali nas metodycznie przez pełne 90 minut. Ta grupa porażek to ciężkie oklepy, takie kilkoma golami, bez stworzenia choćby ułudy równej walki o remis. Tak, to nic przyjemnego wyłapać w czapę 0:5, czy 0:7, ale z drugiej strony – zazwyczaj na takie klęski jesteś gotowy. One nie biorą się znikąd, są wypadkową wieloletnich zaniechań, głębokiego kryzysu organizacyjnego, czasem wielkiego dołka sportowego. Czasem zastają cię w momencie, gdy zaczynasz się godzić ze spadkiem czy bankructwem, czasem po prostu wynikają z drastycznej różnicy klas. A klasę przecież wypracowuje się latami.

Drugi typ: porażka minimalna. Jakieś 3:4 po golu w 95. minucie, jakiś spadek przegrany po ręce napastnika rywali, baraż rozstrzygnięty w rzutach karnych. Tu jednak znowu pojawiają się wątpliwości. Gdy przegrywasz 1:2 np. baraż o awans do I ligi, to znaczy, że właśnie kończysz całkiem udany sezon drugoligowy, w którym biłeś się na szczycie tabeli. Zazwyczaj znajdujesz się z miejsca wśród faworytów kolejnych rozgrywek, zazwyczaj ten minimalnie przegrany mecz czy dwumecz to płotek na drodze, który spowalnia przejazd trasy, ale w żadnym wypadku jej nie zatrzymuje. Weźmy taką Miedź – przegrała baraże o Ekstraklasę, ale od razu dokonała paru ciekawych wzmocnień i dziś jest jednym z faworytów, by powalczyć o awans w sezonie 2020/21.

No i jest ten trzeci typ. Nie ma tu znaczenia rozmiar porażki czy jej tło, liczy się to, co działo się w okresie tuż przed porażką. Chodzi o klęskę, która została poprzedzona naprawdę dobrą, rzetelną pracą. Przy pierwszych dwóch typach, zazwyczaj jak na dłoni widać popełnione błędy. Tutaj byliśmy zbyt naiwni przy budowie drużyny, tutaj zabrakło nam pieniędzy, by ją rzetelnie przygotować do sezonu, tutaj w szatni zabrakło kogoś doświadczonego, tutaj byliśmy piłkarsko słabsi. Przy tym trzecim zostajesz na placu boju i zastanawiasz się: co miałbym niby zrobić lepiej?

Dla mnie takim bolesnym przykładem porażki poprzedzonej naprawdę dobrą pracą jest ubiegłoroczny przegrany dwumecz Lechii Gdańsk z Broendby. Lechia przystępowała do tego spotkania, jakby przez całe lato wertowała podręcznik wydany przez autorytety polskiego futbolu: „jak uniknąć eurowpierdolu na pierwszej przeszkodzie”. Lechia miała wszystko to, co zawsze zalecają eksperci drużynom eksportowym. Utrzymała w składzie swoje największe gwiazdy. Logicznie wzmocniła newralgiczne pozycje, wyciągając m.in. topowych zawodników z ekstraklasowej konkurencji. Miała sporo już otrzaskanej z wyzwaniami młodzieży, miała trenera, który dostał czas, zaufanie i sporo klocków, by budować własne arcydzieło.

Lechia miała właściwie wszystko. Gdyby ktoś przed meczem zapytał mnie, co jeszcze gdańszczanie powinni zrobić przed Broendby, to chyba szyderczo zaleciłbym wypożyczenie Lewandowskiego.

A mimo to Lechia dostała w czapę, w dodatku doszedł tu do głosu też ten drugi typ porażki, gdy przegrywasz nieznacznie, po tym, jak rywal goni bardzo niekorzystny wynik. Cios, po którym Piotr Stokowiec i jego ludzie mogli tylko stanąć na środku boiska i rzucić w eter: „co jeszcze? jak?”. W swoich realiach organizacyjnych i sportowych wykręcili praktycznie sufit. Sufit, który okazał się podłogą dla ówczesnego średniaka ligi duńskiej.

Dlaczego wspominam o tym dzisiaj? Cóż, Legia właśnie męczyła się do samej końcówki z drużyną, która – jak wyliczył Szymon Janczyk z Weszło – płaci gorzej niż Widzew w II lidze. Chciałbym wierzyć, że to mityczny „inny etap przygotowań”, „proces zgrywania nowych zawodników z zespołem”, ale kurczę, te wszystkie Zvezdy czy inne Karabachy wyszły dzisiaj na podobnych kelnerów i pogoniły ich kilkoma golami, ani na moment nie zostawiając pola do dyskusji, kto zasłużył na awans. Zvezda grała zresztą z Europą FC, starym znajomym legionistów z malowniczego Gibraltaru, gdzie warszawiacy nie potrafili strzelić ani jednego gola, losy dwumeczu rozstrzygając dopiero w rewanżu.

Chciałbym wierzyć, że to zaraz zaskoczy i Legia będzie demolować kelnerów jak mistrzowie Polski z lat dziewięćdziesiątych. Ale łatwo wierzyć nie jest, gdy rolę „rytmu meczowego” dość spektakularnie obnażyły kluby z Francji, które po 4 miesiącach na plaży nagle solidarnie ugrały półfinał Ligi Mistrzów. Teraz więcej już słychać o tym, że istotniejszy od rytmu meczowego jest porządny wypoczynek między meczami. Tak czy owak – Legia wypada w porządku. Przez pandemię z rytmu meczowego nie miała kiedy wypaść, a jednocześnie dzięki szybkiemu przyklepaniu mistrzostwa, mogła sobie pozwolić na plażowe tempo w końcówce ubiegłego sezonu. Gdziekolwiek spojrzeć – pozytywne sygnały.

Ale już pal licho z rytmami meczowymi i regeneracją. Przed pucharami kluczowe są transfery i moim zdaniem – Legia lepszych zrobić nie mogła. Boruc i Kapustka najmocniej działają na wyobraźnię, ale Legia z takim rozmachem działa już od dłuższego czasu. Dość niechętnie oddaje piłkarzy, czego dowodem Karbownik, często za to rozbija bank, czy to na krajowym podwórku (Gwilia) czy w kwestii powrotów (Wszołek). Za Legią przemawia zresztą nie tylko historia ostatnich 2-3 okienek transferowych, ale też zgranie. Aleksandar Vuković miał grubo ponad rok na budowę zespołu według własnej wizji. Co więcej, nie było to rzeźbienie w stylu Fornalika, gdzie za Dziczka dostajesz Milewskiego, ale normalna budowa, gdzie regularnie dorzucano mu nowy cement i cegły. To o tyle dziwne, że w polskich klubach zazwyczaj trener ma dwie gumki recepturki i talerz, a działacze oczekują zmontowania z tego nowej opery w Sydney.

Najkrócej rzecz ujmując: w Legii przez ostatni rok działo się dobrze, albo nawet bardzo dobrze. Regularnie dostarczano do składu utalentowanych młodych grajków, trener umiejętnie kreował własną wizję gry, czyszcząc szatnię z zawodników, którzy mu nie odpowiadali, dokładając za to do niej elementy, które z miejsca dawały jakość. Nie brakowało tutaj ruchów spektakularnych, bo za takie trzeba uznać wspomnianego Wszołka, ale też transfery Mladenovicia czy Boruca w obecnym okienku. Nie można też mówić o jakichś rewolucjach, wręcz przeciwnie, większość gości obecnych w składzie zgrywało się długimi miesiącami. Brak doświadczenia? Dajcie spokój, z Jędrzejczykiem i Borucem w roli szefów defensywy?

Dlatego wtopa TEJ Legii będzie moim zdaniem bolesna najbardziej. Jej brak awansu do fazy grupowej Ligi Europy, a pewnie i brak awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów, zostawi ją z tym pytaniem charakterystycznym dla tych najgorszych porażek: co mogliśmy zrobić lepiej? Czy w ogóle mogliśmy cokolwiek? A może daliśmy z siebie wszystko, dodaliśmy jeszcze kawał z wątroby, serca i obu nerek, a i tak się nie udało?

Bez wątpienia – takie porażki bolą mocniej niż te wpierdole po 0:8 czy przegrane na styku, 3:4 albo 4:5. Legia na razie „tylko” zamęczyła swoich kibiców dogorywaniem z Linfield. Ale czy skończy się na tym orzeźwiającym sygnale, czy raczej za kilkanaście dni okaże się, że legijny sufit jest podłogą jakiegoś europejskiego średniaka?

„All I have are negative thoughts”.

Opublikowane 19.08.2020 08:18 przez

Jakub Olkiewicz

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 19
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
kol. Zenon
kol. Zenon

znaczy jak sie teraz znowu nie uda (a prawdopodobnie się nie uda) to co? zaorać i próbowac kolejny raz? czy znowu podpudrować trupa? bo nie wiem za bardzo czemu miał służyć ten artykuł…

kami(L)
kami(L)

Czy jest ktoś w stanie przypomnieć mi dobry pierwszy mecz legii w pucharach w ciągu ostatnich 10 lat? Nie mam pojęcia jak, ale grają lepiej gdy przeciw nim stoją zawodnicy, a nie listonosze

Tytus
Tytus

TNS – Legia 1:3 w 2013 r. Choć niecały mecz…

Marek83
Marek83

Gaziantepspor mieści się w ostatnich dziesięciu latach. Chociaż ja nie pamiętam, czy ten mecz był aż tak dobry w wykonaniu Legii, czy głównie wynik.

Chris
Chris

Tak mecz był tak dobry że trener przeciwników wypowiadal się że to antyfutbol w wykonaniu Legii.

Jurgen Guardiola
Jurgen Guardiola

Problemem polskiej piłki – i wydawało mi się, że to jest już łatwe do ustalenia – nie jest brak pieniędzy. Pieniądze w polskiej piłce przewalają się z kąta w kąt, aż czasami trzeba je wyrzucać do kosza, żeby zrobić miejsce na następne. Problemem polskiej piłki jest w pierwszej kolejności
całkowity brak umiejętności szkolenia piłkarza, ale nie już w klubie (choć tutaj też) a na starcie, tam gdzie selekcjonuje się dzieciaki na te do sportu się nadające i na te mniej. Potem już leci. Roszczeniowi i nieprzygotowani do gry piłkarze z menadżerami w nowych mercach (oni się chyba w nich rodzą) na plecach plus słabi piłkarze z zagranicy są zarządzani przez strachliwych i niefachowych trenerów, którzy mentalnie zatrzymali się w latach 2005-2010. Nawet ci słabi ponoć piłkarze z Korony znajdują zatrudnienie w 2.Bundeslidze i nie zdziwię się jak tam ktoś wyciagnie z nich to, czego oczekuje – może to kwestia umiejętnego wprowadzenia taktyki, dyscypliny i zimnego chowu. Dopóki u nas nie zatrudni się dobrych zagranicznych trenerów wraz ze sztabami i nie wprowadzi się tu ich know-how, tak długo będziemy oglądać takie mecze jak wczoraj. Życzę Legii żeby jednak coś tam kliknęło i żeby chociaż do tej grupy LE weszli, ale… Polska piłka ligowa to juz nie jest stan umysłu – to jest już metafizyka.

Cerber
Cerber

moim zdaniem głównym problemem są ultrach*jowi trenerzy, którzy mają zerowe pojęcie o taktyce i o indywidualnym prowadzeniu piłkarza. U nas się tylko biega i walczy w powietrzu. Cała reszta leży.

Zauważcie jak w polskiej piłce znikoma jest wymienność pozycji, przerzucanie ciężaru gry, akcje kombinacyjne, wyciąganie przeciwników. U nas jest z piłką gra Stojanow Alibaba.

Jurgen Guardiola
Jurgen Guardiola

To też miałem na myśli – problemy zaczynają się już przy trenowaniu młodziezy, a potem już z takim niedoszkolonym zawodnikiem cięzko coś zrobić, więc kolejni słabi trenerzy próbują coś z nimi zrobić, żeby szybko nie stracić pracy. Więc każą murowac, przesuwać, zaczyna się słynna gra w „destrukcji”, ósemki, szóstki i fefnastki. Strasznie wczoraj Legionistów się piłka nie słuchała, a przeciez oni są praktycznie wciąż w sezonie. Głowy pewnie nie wytrzymują. Przychodzi stres meczowy, plus brak pewności i ich i trenera i zaczynają się plątać im nogi.

Polska piłka przypomina w tej chwili polską siatkówkę tuż przed erą Lozano.

Czcibor Czcigodny
Czcibor Czcigodny

„Problemem polskiej piłki jest w pierwszej kolejności
całkowity brak umiejętności szkolenia piłkarza”

Na którym etapie to się dzieje, to raczej nie da się jednoznacznie stwierdzić, ale ten problem jest chyba jeszcze większy niż Ci się wydaje. Tak sobie ostatnio nad tym myślałem i fakty są zatrważające. We wszystkich (lub prawie, dokładnego stanu nie sprawdzałem) klubach Polacy w wyjściowym składzie są rzadkością. A to oznacza, że nie ma problemu z wyszkoleniem piłkarza gotowego do gry za granicą. Oznacza to, że polski system szkolenia jest tak chujowy, że nie jest w stanie wyszkolić nawet solidnych ligowców. Dodajmy: solidnych ligowców 32 ligi w Europie, wyprzedzającej jedynie takie potęgi jak Liechtenstein, Litwa czy Armenia. Wiem, że nasza liga jest drenowania z talentów, ale te talenty nie są w stanie przebić się w podrzędnych klubach Serie B, a w hurtowych ilościach wcale tutaj nie kupują.

Wojtek
Wojtek

Hej, a gdzie artykuł o tym, że Arvy zawija się do Turcji? Coś tam konszachtów w Warszawie weszlakom brakuje. A tak poza, to Barcelona kiedyś za wczesnego Pepa wtopiła w Krakowie. Później sięgnęła po uszaty puchar. Legia nie jest Barceloną i kelnerów powinna golić wysoko. Poczekamy na drugi mecz. I na popisy naszych kolejnych „eksportowych”. Lechowi zalecam wnikliwą analizę wczorajszego meczu, bo w Poznaniu może być podobnie.

Bartek BAchorski
Bartek BAchorski

No wczoraj była padaka ale Legia zazwyczaj gra padake w tych pierwszych europejskich meczach. ileż to razy Kuchy albo inny Carlitos jakimś cudownym strzałem albo rajdem ratowali Legię przed kompromitacja? Po drugie nie róbmy z tej Legii jakiegoś mega kolosa bo pamiętajmy że koniec końców nie osiągnęła dużo lepszego wyniku w lidze niż ta skompromitowana rok wcześniej prowadzona do spółki z Klafem i Sa Pinto.

You
You

Zupełnie nie rozumiem zachwytu nad transferami Legii, szczególnie Kapustki i Boruca. To nie są dobre transfery na naszą ligę, a co dopiero na Europę. Wszystko zweryfikuje czas, jednak na ten moment nie wygląda to wcale tak cukierkowo, jak sobie życzą dziennikarze okołowarszawscy.

michał
michał

gość który nie dał rady w 2 lidze belgijskiej i innych rezerwach ma być wzmocnieniem mistrza kraju w walce o lige mistrzów-a może wy dziennikarze tez jestescie elementem który dopełnia tą beznadzieję?wymagacie szkolenia ,dobrych trenerów itp a sami nie potraficie postawić trafnej diagnozy nawet po fakcie…..wpis oczywiście do autora -ale pod wpływem pierwszego zdania w komentarzu „you”

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Wojciech Kowalczyk w swojej książce napisał, że bramkarz nie może być czarny. Ja dodam, że trener nie może być rudy. Tyle jeśli idzie o Lechię.
Ale trener też musi umieć coś więcej, niż pokrzykiwać z okolic ławki. Mieć jakiś pomysł na grę, jakieś warianty na wypadek, gdyby pierwsza koncepcja nie za bardzo wypaliła. Tyle, jeśli idzie o Legię i obym się mylił.

Robert
Robert

Legia nie ma napastnika, transfer Lopesa to żart, jedynie Kante można określić półnapastnikiem reszta patrząc na europejski poziom nawet do tej kategorii się nie zalicza

XardasKSP
XardasKSP

CWKS ma poprostu niesamowite szczescie w losowaniu. Cypryjczycy okaza sie slabi jak Atromitos i jakos po dogrywce CWKS wcisnie to 1-0 lub bedzie mial jakis farfocel pod koniec meczu i wygra w normalnym czasie gry.

Ale pozniej bedzie przeciwnik typu Qarabag lub Crvena Zvezda i po heroicznym boju i murowaniu bramki (slusznie tak nalezy grac z lepsza druzyna) bohatersko odpadna tracac gola w koncowce jak z Glasgow Rangers.

PS. Jak to mozliwe ze Lech nie majac rozstawienia losuje jakiegos ogorka a Piast i Cracovia losuja porzadne druzyny a wszystkich beda porownywac po wynikach nie biorac pod uwage losowania? Zeby nie bylo ze tylko CWKS ma szczescie w losowaniu.

Gall Anonim
Gall Anonim

Lech ma rozstawienie w 2 pierwszych rundach eliminacji.

Gość
Gość

Lech też miał rozstawienie.

fdshjjvxzgda
fdshjjvxzgda

https://najwiekszekursykuponow.blogspot.com – Kupony z kursami ponad 500, które wchodzą. Na dzis kupon kolejny dostępny. Polecam bo zarobilem juz z nimi 15 tys!

Weszło
21.09.2020

Rasak opuszcza Klub Zero. Fotel prezesa zostaje w Płocku!

Prezesi w Klubie Zero zmieniają się jak – nie przymierzając – niegdyś w Śląsku Wrocław. Jeśli czytacie nas regularnie od lat, pewnie znacie założenie tego elitarnego tworu, ale dla wszystkich niezorientowanych szybkie przypomnienie – to klub złożony z zawodników, którzy jeszcze nigdy nie zdobyli gola na najwyższym poziomie ligowym w Polsce. Warunki przyjęcia? Co najmniej […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Czy Tomas Huk wreszcie okaże się wzmocnieniem Piasta?

Zastępowanie czołowych zawodników bez większej szkody dla drużyny to ostatnimi czasy specjalność Piasta Gliwice. Waldemar Fornalik po sezonie mistrzowskim potrafił utrzymać zespół w czołówce polskiej ligi, mimo że stracił kilka kluczowych ogniw. Tego lata musi ponownie dokonać tej sztuki, ale początek rozgrywek wskazuje, że na niektórych pozycjach może być z tym problem, szczególnie w tyłach. […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Jagiellonia skorzysta na pucharach Piasta?

Zakończenie ligowego weekendu nie musi być wcale smutne. A kiedy na boisko wychodzą piłkarze Jagiellonii, w której meczach w tym sezonie padło już 13 bramek, na pewno tak nie będzie. W dodatku Jagiellończycy mierzą się z Piastem Gliwice, czyli naszym eksportowym klubem, więc emocje będą gwarantowane. A my spróbujemy coś na tym ugrać w Totolotku! […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Wilczek strzela Brondby, Przybyłko z dubletem, szalony weekend w Championship | STRANIERI

Weekend bez bramek Polaków? Takiego od dawna już nie uznajemy. Do gry wróciły już wszystkie najsilniejsze ligi świata, włącznie z Bundesligą i Serie A, więc na boiskach mamy coraz więcej biało-czerwonych akcentów. Powody do uśmiechu są jednak zwykle takie same, bo każdy się spodziewa, kto błysnął w ten weekend w Europie i na świecie. Niemniej […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

PRASA. Michniewicz bliski poprowadzenia Legii

W poniedziałkowej prasie: Czesław Michniewicz blisko Legii Warszawa, historia Mateusza Klicha prowadząca go do goli w Premier League, pochwały dla Górnika Zabrze, krytyka dla Legii, echa konfliktu Kucharski-Lewandowski. Zapraszamy na prasówkę. PRZEGLĄD SPORTOWY Po 22 latach Górnik Zabrze wygrał na Legii, którą może przejąć trener Czesław Michniewicz. Czarne chmury zbierały się nad Vukoviciem od jakiegoś […]
21.09.2020
Weszło
20.09.2020

Pewna wygrana Juventusu w debiucie Pirlo, koszmarny kiks Bereszyńskiego

Andrea Pirlo może nie wszedł do środowiska trenerskiego razem z drzwiami i futryną, ale na pewno nie zasiał ziarna wątpliwości, czy nadaje się do tego zawodu. Udanie zadebiutował jako szkoleniowiec Juventusu, który nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem Sampdorii. Niestety, swoją cegiełkę do tej porażki dołożył Bartosz Bereszyński. Polski obrońca długo – w porównaniu do […]
20.09.2020
Hiszpania
20.09.2020

Ligowy falstart Realu Madryt

Widzieliśmy już tyle meczów tego typu… Jedna drużyna, murowany faworyt, od pierwszej minuty bawi się piłeczką. Tu jakiś drybling, tam jakaś klepka, po stracie zazwyczaj od razu pressing i odzyskanie kontroli. Ale czy piłkarze tworzą jakiekolwiek groźne sytuacje? No nie, minuty mijają, blok defensywny rywali się przesuwa, w poczynania faworyta zaczyna się wdawać pośpiech oraz […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Ręka Trałki nie była ręką Boga. Lech wyszarpał wygraną w derbach

25 lat czekania na derby Poznania i jeśli mamy być szczerzy, po dzisiejszym meczu nie poczuliśmy żalu, że ta przerwa była tak długa. Od starcia Lecha z Wartą oczekiwaliśmy znacznie więcej, oczywiście głównie ze strony gospodarzy. „Kolejorz” zaliczył najmniej jakościowy występ w tym sezonie, ale paradoksalnie właśnie w nim zgarnął pierwszy ligowy komplet punktów. Wartę […]
20.09.2020
Anglia
20.09.2020

Wydaj miliony na nowych napastników, trzymaj w bramce Kepę

Żeby wyliczyć wszystkich błyskotliwych zawodników ofensywnych Chelsea, musielibyśmy zaangażować obie dłonie, a i tak mogłoby to nie wystarczyć. Już w okresie transferowej smuty klub zdołał dostarczyć paru ciekawych piłkarzy, głównie ze swojej słynnej Loan Army. Tammy Abraham, Mason Mount czy Christian Pulisic ciągnęli wózek w ciężkich czasach, więc w nagrodę w minionym okienku otrzymali pierwszorzędne […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

LIGA MINUS: Górnik miażdży Legię, Vuko na wylocie?

Jak co kolejkę zapraszamy was na szaloną podróż wraz z szalonymi podróżnikami. Tym razem w świat Ekstraklasy zabiorą was Wojciech Kowalczyk, Leszek Milewski, Jakub Białek i Paweł Paczul. Jest o czym gadać! Legia dostała w trąbę, mówi się, że Vuković może wylecieć, Lech wygrał derby. No to wio! 
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Pożegnanie Bohara w meczu do kotleta

Jeśli chodzi o pierwszą połowę meczu Zagłębia z Cracovią, to chcemy wam powiedzieć, że to było całkiem udane lato, może nie tak ciepłe jak dwa lata temu, ale też dużo nie padało i można było korzystać z pogody. Pojeździć na rowerze, popływać, zjeść loda czy pograć w cymbergaja w nadmorskim kurorcie, zapijając kolejne punkty piwkiem […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

„Wsiadłem w karetkę i wyjechałem ze stadionu”. Patologia w Olimpii Elbląg

Dzieje się, dzieje w II lidze i nie dzieje się dobrze. W Olimpii Elbląg doszło do niezłej patologii. Zaczęło się od tego, że pseudokibice przeprowadzili rozmowę motywacyjną z piłkarzami klubu po przegranym meczu z Bytovią, którą łagodzić próbował trener Łukasz Kowalski. I niestety – za kolejny cel pseudofani obrali sobie jego. W konsekwencji kolejny mecz […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Korona grała, Górnik strzelał. Beniaminek lepszy od spadkowicza

Strzały na bramkę? 20:3 dla Korony. Bramki? 2:0 dla Górnika. Kielczanie zostali kolejną ofiarą beniaminka z Łęcznej, który do ligi wchodzi w kapitalnym stylu. Owszem, ekipa Macieja Bartoszka była najpoważniejszym rywalem Górnika, jednak nie zmienia to faktu, że bilans: trzy mecze, dziewięć punktów i zero straconych bramek, wygląda lepiej niż solidnie. Nie byłoby tego sukcesu, […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

LIVE: Derby Poznania. Na papierze pogrom. Na boisku wyrównany mecz!

Siemanko! Niedziela, popołudnie, Ekstraklasa, a więc także nasza relacja LIVE. Dziś Ekstraklasa serwuje nam dwa mecze. Na start – Zagłębie Lubin kontra Cracovia. Na papierze to spotkanie ma wszystko, by było ciekawe. Zwłaszcza, że Cracovia jest podrażniona po dwóch wpadkach z beniaminkami i chce zdobyć wreszcie jakieś punkty na plus (bo ujemne już nadrobiła). Później […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Andrea Pirlo z wymarzonym debiutem? Juventus zaczyna sezon

Sampdoria Genua. Co przeciętny polski kibic wie o tym klubie? Ach, grali kiedyś z Legią. No i to ci od Linetty’ego i Bereszyńskiego. A właściwie już jednego z tej dwójki, bo były pomocnika Lecha zameldował się już w Torino. Między innymi dlatego Juventus nie powinien mieć dzisiaj problemów ze spraniem rywala. Przed Andreą Pirlo okazja […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Czy Warta Poznań strzeli kiedyś gola w Ekstraklasie?

Warta Poznań nie tylko nie strzela goli, ona nawet nie tworzy sobie zbyt wielu okazji bramkowych. I co więcej – nie jest to stan, który nas jakoś wyjątkowo zaskoczył. O ile w pierwszym meczu z Lechią Gdańsk udawało im się jeszcze coś wykreować, o tyle w dwóch kolejnych spotkaniach Zieloni ewidentnie grali na bezbramkowy remis. […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Timo Werner poprowadzi Chelsea do zwycięstwa z Liverpoolem?

„The Blues” kontra „The Reds” czyli ligowy klasyk w Premier League. Na takie spotkania długo się czeka, choć akurat w tym sezonie niekoniecznie znalazło to swoje zastosowanie, bo przecież mamy dopiero drugą ligą kolejkę. Niemniej szykuje nam się ciekawe starcie, bo wzmocniona Chelsea potrzebuje trampoliny, żeby lepiej wejść w sezon. Zresztą przekonujące zwycięstwo przyda się […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Turysta Remy, leniuch Stolarski, czyli krótka rzecz o kompromitacji

To będzie opowieść o dwóch takich, co skompromitowali się z Górnikiem Zabrze. Pierwszy bohater maczał palce przy trzech bramkach przyjezdnych z Zabrza, prezentując całą gamę niekompetencji. Od złego ustawienia, przez krycie na radar, po pilnowanie pustej przestrzeni. Dosłownie wszystko, co tylko najgorsze może zrobić obrońca, wyłączając samobója. Drugi bohater zaś pokazał, że jest niezwykle konsekwentny […]
20.09.2020