post Jakub Olkiewicz

Opublikowane 19.08.2020 08:18 przez

Jakub Olkiewicz

Zjadłem zęby na porażkach. Tak się jakoś od początku mojej przygody z futbolem układało, że po mistrzostwie Polski z 1998 roku, kluby, którym kibicowałem i kluby, w których grałem, raczej przegrywały niż wygrywały. Mam doświadczenie w każdym typie porażek, jaki tylko można sobie wymyślić. Doszło do tego, że sporo zastanawiałem się: jaka porażka boli najmocniej?

Generalnie są trzy typy.

Pierwszy: porażka typu 1:7 u siebie z Flotą Świnoujście. Tak, byłem na tym meczu, bankrutujący ŁKS właśnie żegnał się z I ligą i ogólnie mapą polskiej piłki. Wyspiarze przyjechali i obijali nas metodycznie przez pełne 90 minut. Ta grupa porażek to ciężkie oklepy, takie kilkoma golami, bez stworzenia choćby ułudy równej walki o remis. Tak, to nic przyjemnego wyłapać w czapę 0:5, czy 0:7, ale z drugiej strony – zazwyczaj na takie klęski jesteś gotowy. One nie biorą się znikąd, są wypadkową wieloletnich zaniechań, głębokiego kryzysu organizacyjnego, czasem wielkiego dołka sportowego. Czasem zastają cię w momencie, gdy zaczynasz się godzić ze spadkiem czy bankructwem, czasem po prostu wynikają z drastycznej różnicy klas. A klasę przecież wypracowuje się latami.

Drugi typ: porażka minimalna. Jakieś 3:4 po golu w 95. minucie, jakiś spadek przegrany po ręce napastnika rywali, baraż rozstrzygnięty w rzutach karnych. Tu jednak znowu pojawiają się wątpliwości. Gdy przegrywasz 1:2 np. baraż o awans do I ligi, to znaczy, że właśnie kończysz całkiem udany sezon drugoligowy, w którym biłeś się na szczycie tabeli. Zazwyczaj znajdujesz się z miejsca wśród faworytów kolejnych rozgrywek, zazwyczaj ten minimalnie przegrany mecz czy dwumecz to płotek na drodze, który spowalnia przejazd trasy, ale w żadnym wypadku jej nie zatrzymuje. Weźmy taką Miedź – przegrała baraże o Ekstraklasę, ale od razu dokonała paru ciekawych wzmocnień i dziś jest jednym z faworytów, by powalczyć o awans w sezonie 2020/21.

No i jest ten trzeci typ. Nie ma tu znaczenia rozmiar porażki czy jej tło, liczy się to, co działo się w okresie tuż przed porażką. Chodzi o klęskę, która została poprzedzona naprawdę dobrą, rzetelną pracą. Przy pierwszych dwóch typach, zazwyczaj jak na dłoni widać popełnione błędy. Tutaj byliśmy zbyt naiwni przy budowie drużyny, tutaj zabrakło nam pieniędzy, by ją rzetelnie przygotować do sezonu, tutaj w szatni zabrakło kogoś doświadczonego, tutaj byliśmy piłkarsko słabsi. Przy tym trzecim zostajesz na placu boju i zastanawiasz się: co miałbym niby zrobić lepiej?

Dla mnie takim bolesnym przykładem porażki poprzedzonej naprawdę dobrą pracą jest ubiegłoroczny przegrany dwumecz Lechii Gdańsk z Broendby. Lechia przystępowała do tego spotkania, jakby przez całe lato wertowała podręcznik wydany przez autorytety polskiego futbolu: „jak uniknąć eurowpierdolu na pierwszej przeszkodzie”. Lechia miała wszystko to, co zawsze zalecają eksperci drużynom eksportowym. Utrzymała w składzie swoje największe gwiazdy. Logicznie wzmocniła newralgiczne pozycje, wyciągając m.in. topowych zawodników z ekstraklasowej konkurencji. Miała sporo już otrzaskanej z wyzwaniami młodzieży, miała trenera, który dostał czas, zaufanie i sporo klocków, by budować własne arcydzieło.

Lechia miała właściwie wszystko. Gdyby ktoś przed meczem zapytał mnie, co jeszcze gdańszczanie powinni zrobić przed Broendby, to chyba szyderczo zaleciłbym wypożyczenie Lewandowskiego.

A mimo to Lechia dostała w czapę, w dodatku doszedł tu do głosu też ten drugi typ porażki, gdy przegrywasz nieznacznie, po tym, jak rywal goni bardzo niekorzystny wynik. Cios, po którym Piotr Stokowiec i jego ludzie mogli tylko stanąć na środku boiska i rzucić w eter: „co jeszcze? jak?”. W swoich realiach organizacyjnych i sportowych wykręcili praktycznie sufit. Sufit, który okazał się podłogą dla ówczesnego średniaka ligi duńskiej.

Dlaczego wspominam o tym dzisiaj? Cóż, Legia właśnie męczyła się do samej końcówki z drużyną, która – jak wyliczył Szymon Janczyk z Weszło – płaci gorzej niż Widzew w II lidze. Chciałbym wierzyć, że to mityczny „inny etap przygotowań”, „proces zgrywania nowych zawodników z zespołem”, ale kurczę, te wszystkie Zvezdy czy inne Karabachy wyszły dzisiaj na podobnych kelnerów i pogoniły ich kilkoma golami, ani na moment nie zostawiając pola do dyskusji, kto zasłużył na awans. Zvezda grała zresztą z Europą FC, starym znajomym legionistów z malowniczego Gibraltaru, gdzie warszawiacy nie potrafili strzelić ani jednego gola, losy dwumeczu rozstrzygając dopiero w rewanżu.

Chciałbym wierzyć, że to zaraz zaskoczy i Legia będzie demolować kelnerów jak mistrzowie Polski z lat dziewięćdziesiątych. Ale łatwo wierzyć nie jest, gdy rolę „rytmu meczowego” dość spektakularnie obnażyły kluby z Francji, które po 4 miesiącach na plaży nagle solidarnie ugrały półfinał Ligi Mistrzów. Teraz więcej już słychać o tym, że istotniejszy od rytmu meczowego jest porządny wypoczynek między meczami. Tak czy owak – Legia wypada w porządku. Przez pandemię z rytmu meczowego nie miała kiedy wypaść, a jednocześnie dzięki szybkiemu przyklepaniu mistrzostwa, mogła sobie pozwolić na plażowe tempo w końcówce ubiegłego sezonu. Gdziekolwiek spojrzeć – pozytywne sygnały.

Ale już pal licho z rytmami meczowymi i regeneracją. Przed pucharami kluczowe są transfery i moim zdaniem – Legia lepszych zrobić nie mogła. Boruc i Kapustka najmocniej działają na wyobraźnię, ale Legia z takim rozmachem działa już od dłuższego czasu. Dość niechętnie oddaje piłkarzy, czego dowodem Karbownik, często za to rozbija bank, czy to na krajowym podwórku (Gwilia) czy w kwestii powrotów (Wszołek). Za Legią przemawia zresztą nie tylko historia ostatnich 2-3 okienek transferowych, ale też zgranie. Aleksandar Vuković miał grubo ponad rok na budowę zespołu według własnej wizji. Co więcej, nie było to rzeźbienie w stylu Fornalika, gdzie za Dziczka dostajesz Milewskiego, ale normalna budowa, gdzie regularnie dorzucano mu nowy cement i cegły. To o tyle dziwne, że w polskich klubach zazwyczaj trener ma dwie gumki recepturki i talerz, a działacze oczekują zmontowania z tego nowej opery w Sydney.

Najkrócej rzecz ujmując: w Legii przez ostatni rok działo się dobrze, albo nawet bardzo dobrze. Regularnie dostarczano do składu utalentowanych młodych grajków, trener umiejętnie kreował własną wizję gry, czyszcząc szatnię z zawodników, którzy mu nie odpowiadali, dokładając za to do niej elementy, które z miejsca dawały jakość. Nie brakowało tutaj ruchów spektakularnych, bo za takie trzeba uznać wspomnianego Wszołka, ale też transfery Mladenovicia czy Boruca w obecnym okienku. Nie można też mówić o jakichś rewolucjach, wręcz przeciwnie, większość gości obecnych w składzie zgrywało się długimi miesiącami. Brak doświadczenia? Dajcie spokój, z Jędrzejczykiem i Borucem w roli szefów defensywy?

Dlatego wtopa TEJ Legii będzie moim zdaniem bolesna najbardziej. Jej brak awansu do fazy grupowej Ligi Europy, a pewnie i brak awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów, zostawi ją z tym pytaniem charakterystycznym dla tych najgorszych porażek: co mogliśmy zrobić lepiej? Czy w ogóle mogliśmy cokolwiek? A może daliśmy z siebie wszystko, dodaliśmy jeszcze kawał z wątroby, serca i obu nerek, a i tak się nie udało?

Bez wątpienia – takie porażki bolą mocniej niż te wpierdole po 0:8 czy przegrane na styku, 3:4 albo 4:5. Legia na razie „tylko” zamęczyła swoich kibiców dogorywaniem z Linfield. Ale czy skończy się na tym orzeźwiającym sygnale, czy raczej za kilkanaście dni okaże się, że legijny sufit jest podłogą jakiegoś europejskiego średniaka?

„All I have are negative thoughts”.

Opublikowane 19.08.2020 08:18 przez

Jakub Olkiewicz

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 19
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
kol. Zenon
kol. Zenon

znaczy jak sie teraz znowu nie uda (a prawdopodobnie się nie uda) to co? zaorać i próbowac kolejny raz? czy znowu podpudrować trupa? bo nie wiem za bardzo czemu miał służyć ten artykuł…

kami(L)
kami(L)

Czy jest ktoś w stanie przypomnieć mi dobry pierwszy mecz legii w pucharach w ciągu ostatnich 10 lat? Nie mam pojęcia jak, ale grają lepiej gdy przeciw nim stoją zawodnicy, a nie listonosze

Tytus
Tytus

TNS – Legia 1:3 w 2013 r. Choć niecały mecz…

Marek83
Marek83

Gaziantepspor mieści się w ostatnich dziesięciu latach. Chociaż ja nie pamiętam, czy ten mecz był aż tak dobry w wykonaniu Legii, czy głównie wynik.

Chris
Chris

Tak mecz był tak dobry że trener przeciwników wypowiadal się że to antyfutbol w wykonaniu Legii.

Jurgen Guardiola
Jurgen Guardiola

Problemem polskiej piłki – i wydawało mi się, że to jest już łatwe do ustalenia – nie jest brak pieniędzy. Pieniądze w polskiej piłce przewalają się z kąta w kąt, aż czasami trzeba je wyrzucać do kosza, żeby zrobić miejsce na następne. Problemem polskiej piłki jest w pierwszej kolejności
całkowity brak umiejętności szkolenia piłkarza, ale nie już w klubie (choć tutaj też) a na starcie, tam gdzie selekcjonuje się dzieciaki na te do sportu się nadające i na te mniej. Potem już leci. Roszczeniowi i nieprzygotowani do gry piłkarze z menadżerami w nowych mercach (oni się chyba w nich rodzą) na plecach plus słabi piłkarze z zagranicy są zarządzani przez strachliwych i niefachowych trenerów, którzy mentalnie zatrzymali się w latach 2005-2010. Nawet ci słabi ponoć piłkarze z Korony znajdują zatrudnienie w 2.Bundeslidze i nie zdziwię się jak tam ktoś wyciagnie z nich to, czego oczekuje – może to kwestia umiejętnego wprowadzenia taktyki, dyscypliny i zimnego chowu. Dopóki u nas nie zatrudni się dobrych zagranicznych trenerów wraz ze sztabami i nie wprowadzi się tu ich know-how, tak długo będziemy oglądać takie mecze jak wczoraj. Życzę Legii żeby jednak coś tam kliknęło i żeby chociaż do tej grupy LE weszli, ale… Polska piłka ligowa to juz nie jest stan umysłu – to jest już metafizyka.

Cerber
Cerber

moim zdaniem głównym problemem są ultrach*jowi trenerzy, którzy mają zerowe pojęcie o taktyce i o indywidualnym prowadzeniu piłkarza. U nas się tylko biega i walczy w powietrzu. Cała reszta leży.

Zauważcie jak w polskiej piłce znikoma jest wymienność pozycji, przerzucanie ciężaru gry, akcje kombinacyjne, wyciąganie przeciwników. U nas jest z piłką gra Stojanow Alibaba.

Jurgen Guardiola
Jurgen Guardiola

To też miałem na myśli – problemy zaczynają się już przy trenowaniu młodziezy, a potem już z takim niedoszkolonym zawodnikiem cięzko coś zrobić, więc kolejni słabi trenerzy próbują coś z nimi zrobić, żeby szybko nie stracić pracy. Więc każą murowac, przesuwać, zaczyna się słynna gra w „destrukcji”, ósemki, szóstki i fefnastki. Strasznie wczoraj Legionistów się piłka nie słuchała, a przeciez oni są praktycznie wciąż w sezonie. Głowy pewnie nie wytrzymują. Przychodzi stres meczowy, plus brak pewności i ich i trenera i zaczynają się plątać im nogi.

Polska piłka przypomina w tej chwili polską siatkówkę tuż przed erą Lozano.

Czcibor Czcigodny
Czcibor Czcigodny

„Problemem polskiej piłki jest w pierwszej kolejności
całkowity brak umiejętności szkolenia piłkarza”

Na którym etapie to się dzieje, to raczej nie da się jednoznacznie stwierdzić, ale ten problem jest chyba jeszcze większy niż Ci się wydaje. Tak sobie ostatnio nad tym myślałem i fakty są zatrważające. We wszystkich (lub prawie, dokładnego stanu nie sprawdzałem) klubach Polacy w wyjściowym składzie są rzadkością. A to oznacza, że nie ma problemu z wyszkoleniem piłkarza gotowego do gry za granicą. Oznacza to, że polski system szkolenia jest tak chujowy, że nie jest w stanie wyszkolić nawet solidnych ligowców. Dodajmy: solidnych ligowców 32 ligi w Europie, wyprzedzającej jedynie takie potęgi jak Liechtenstein, Litwa czy Armenia. Wiem, że nasza liga jest drenowania z talentów, ale te talenty nie są w stanie przebić się w podrzędnych klubach Serie B, a w hurtowych ilościach wcale tutaj nie kupują.

Wojtek
Wojtek

Hej, a gdzie artykuł o tym, że Arvy zawija się do Turcji? Coś tam konszachtów w Warszawie weszlakom brakuje. A tak poza, to Barcelona kiedyś za wczesnego Pepa wtopiła w Krakowie. Później sięgnęła po uszaty puchar. Legia nie jest Barceloną i kelnerów powinna golić wysoko. Poczekamy na drugi mecz. I na popisy naszych kolejnych „eksportowych”. Lechowi zalecam wnikliwą analizę wczorajszego meczu, bo w Poznaniu może być podobnie.

Bartek BAchorski
Bartek BAchorski

No wczoraj była padaka ale Legia zazwyczaj gra padake w tych pierwszych europejskich meczach. ileż to razy Kuchy albo inny Carlitos jakimś cudownym strzałem albo rajdem ratowali Legię przed kompromitacja? Po drugie nie róbmy z tej Legii jakiegoś mega kolosa bo pamiętajmy że koniec końców nie osiągnęła dużo lepszego wyniku w lidze niż ta skompromitowana rok wcześniej prowadzona do spółki z Klafem i Sa Pinto.

You
You

Zupełnie nie rozumiem zachwytu nad transferami Legii, szczególnie Kapustki i Boruca. To nie są dobre transfery na naszą ligę, a co dopiero na Europę. Wszystko zweryfikuje czas, jednak na ten moment nie wygląda to wcale tak cukierkowo, jak sobie życzą dziennikarze okołowarszawscy.

michał
michał

gość który nie dał rady w 2 lidze belgijskiej i innych rezerwach ma być wzmocnieniem mistrza kraju w walce o lige mistrzów-a może wy dziennikarze tez jestescie elementem który dopełnia tą beznadzieję?wymagacie szkolenia ,dobrych trenerów itp a sami nie potraficie postawić trafnej diagnozy nawet po fakcie…..wpis oczywiście do autora -ale pod wpływem pierwszego zdania w komentarzu „you”

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Wojciech Kowalczyk w swojej książce napisał, że bramkarz nie może być czarny. Ja dodam, że trener nie może być rudy. Tyle jeśli idzie o Lechię.
Ale trener też musi umieć coś więcej, niż pokrzykiwać z okolic ławki. Mieć jakiś pomysł na grę, jakieś warianty na wypadek, gdyby pierwsza koncepcja nie za bardzo wypaliła. Tyle, jeśli idzie o Legię i obym się mylił.

Robert
Robert

Legia nie ma napastnika, transfer Lopesa to żart, jedynie Kante można określić półnapastnikiem reszta patrząc na europejski poziom nawet do tej kategorii się nie zalicza

XardasKSP
XardasKSP

CWKS ma poprostu niesamowite szczescie w losowaniu. Cypryjczycy okaza sie slabi jak Atromitos i jakos po dogrywce CWKS wcisnie to 1-0 lub bedzie mial jakis farfocel pod koniec meczu i wygra w normalnym czasie gry.

Ale pozniej bedzie przeciwnik typu Qarabag lub Crvena Zvezda i po heroicznym boju i murowaniu bramki (slusznie tak nalezy grac z lepsza druzyna) bohatersko odpadna tracac gola w koncowce jak z Glasgow Rangers.

PS. Jak to mozliwe ze Lech nie majac rozstawienia losuje jakiegos ogorka a Piast i Cracovia losuja porzadne druzyny a wszystkich beda porownywac po wynikach nie biorac pod uwage losowania? Zeby nie bylo ze tylko CWKS ma szczescie w losowaniu.

Gall Anonim
Gall Anonim

Lech ma rozstawienie w 2 pierwszych rundach eliminacji.

Gość
Gość

Lech też miał rozstawienie.

fdshjjvxzgda
fdshjjvxzgda

https://najwiekszekursykuponow.blogspot.com – Kupony z kursami ponad 500, które wchodzą. Na dzis kupon kolejny dostępny. Polecam bo zarobilem juz z nimi 15 tys!

Weszło
02.12.2020

Lech ściąga Szweda. Karlstroem jednak nie zastąpi Modera

Jesper Karlstroem podpisał właśnie kontrakt z Lechem, który wejdzie w życie 1 stycznia. Kolejorz – z tego co słyszymy – zapłacił za Szweda około 700 tysięcy euro, a w grę wchodzą jeszcze potencjalne bonusy. Teoretycznie Karlstroem zastąpi zimą Jakuba Modera, który najprawdopodobniej trafi już na stałe do Brighton, ale to pomocnik zdecydowanie bardziej defensywy. Bardziej […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Geniusz życia. Sekret niezwykłości Edinsona Cavaniego

Ma na koncie miliony, a do rodzinnej miejscowości w departamencie Salto tłukł się kilka godzin w zatłoczonym busie w środku zimy. Ścina trawę z kosą w ręku. Strzyże owce. Po nocach chodzi z ojcem na polowania. Pasjonuje się rolnictwem. Studiuje agronomię. Spędza godziny na łowieniu ryb. Ćwiczy balet. Czyta Biblię. Piłkarzem jest świetnym, prawdopodobnie jednym […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Rybus z Łowicza, który nie stał się ligowym dżemem | KOPALNIE TALENTÓW

Nie będzie chyba specjalnie naciąganą teza, według której Maciej Rybus jest jednym z najbardziej niedocenianych reprezentantów Polski. Gdy widzi się Rybusa w składzie kadry, jego obecność jest przyjmowana raczej z rezerwą. Może gdzieś w okolicach 2008 roku, gdy „straszyliśmy” Żurawskim w Larisie, czy Golańskim ze Steauy, byłoby inaczej, ale dziś w erze Juventusów i Bayernów, […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Bartosz Kapustka wreszcie daje sygnały, że może odpalić

Gdy Bartosz Kapustka wracał do Legii, wątpliwości było sporo. Powracał do ESA ewidentnie na tarczy, na odbudowę, a w Legii nigdy tego czasu na odbudowę piłkarzy wiele nie ma, trzeba ciągle robić wynik. Gdyby patrzeć po marce, to jasne, w Polsce wciąż ją miał. Ale gdyby spojrzeć na pozycję w klubie, to za nim były […]
02.12.2020
Włochy
02.12.2020

Gianni Agnelli – ostatni król Włoch

Gianni Agnelli, swego czasu najbogatszy i najpotężniejszy człowiek we Włoszech, był uzależniony od adrenaliny. Nieustannie kusił los, mawiając: – Są różne sposoby, by umrzeć. Śmierć w wypadku nie wydaje mi się wcale najgorsza. Uwielbiał wyskakiwać ze swojego prywatnego śmigłowca wprost do morza, szokując tłumy gapiów. Po stokach narciarskich śmigał w takim tempie, jak gdyby był […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Szachtior Soligorsk mistrzem Białorusi. „Wielkie BATE się skończyło”

Zielona piłkarska wyspa w erze koronawirusa, futbol w cieniu antyrządowych protestów i kolejne zaskakujące rozstrzygnięcia na mecie rozgrywek – sezon 2020 w białoruskiej ekstraklasie będzie z pewnością jednym z najbardziej pamiętnych. Po piętnastu latach po tytuł sięgnął Szachtior Soligorsk, a BATE Borysów drugi raz z rzędu zostało największym przegranym. Przyglądamy się uważniej wydarzeniom za naszą […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Zima zaskoczyła ligowców. „Walkowerów nie będzie. Chcemy grać w tym roku”

Grudzień, godz. 12, mecz pierwszej ligi na stadionie, który nie dysponuje podgrzewaną murawą. Co może pójść nie tak? Wszystko. Pierwszoligowcy znów muszą przekładać spotkania, lecz tym razem nie z powodu koronawirusa, czy meczów reprezentacji. Teraz grać się nie da, bo boisko bardziej przypomina betonową arenę przy szkole niż stadion piłkarski. Mróz na południu Polski sprawił, […]
02.12.2020
Blogi i felietony
02.12.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Od razu ostrzegam – nie będzie o piłce, przynajmniej nie bezpośrednio, proszę nie składać reklamacji, po wczorajszym meczu z Miedzą nie zdobędę się na futbolowe wyznania. W 2010 roku warszawski raper Proceente nagrał album „Dziennik 2010”, zamieszczając przy jego promocji informację, że jego bezpośrednią inspiracją był „Dziennik 1954” autorstwa Leopolda Tyrmanda. To wtedy po raz […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Luka Zahović na razie rozczarowuje. Dziś przełamanie?

Odkąd Adam Buksa wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, Pogoń Szczecin miała wyrwę w ataku, której nijak nie potrafiła zasypać. Nic dziwnego, że klub sięgnął głębiej do kieszeni. Na przełomie września i października sfinalizowano pozyskanie Luki Zahovicia, który miał rozwiązać problem. Minęły jednak dwa miesiące i na razie możemy z całą pewnością stwierdzić, że problem pozostał. Trudno […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Tysiąc Abramowicza. Najważniejsze wydarzenia ery Rosjanina w Chelsea

Roman Abramowicz jest właścicielem Chelsea od 17 lat. Jednakże bardziej imponująca jest inna liczba. Roman Abramowicz jest właścicielem Chelsea od 1000 spotkań. Jubileuszowym było starcie z Tottenhamem. Niezłe, lecz przez te wszystkie dni meczowe działo się na Stamford Bridge zdecydowanie więcej niż 0:0 ze Spurs. Kursy na Sevilla – Chelsea w TotalBet: Sevilla 3.00 – […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Ciro strzela, United wygrywa. Co wy na to? | TYPY NA LIGE MISTRZÓW

Wczorajsze żniwa były udane – trafiliśmy dwa typy, więc idziemy za ciosem. Co słychać w środę w Lidze Mistrzów? Najciekawiej zapowiadają się mecze Borussii Dortmund z Lazio oraz Manchesteru United z PSG. Sporo emocji będzie także w spotkaniu Sevilli z Chelsea, Sprawdźcie, co warto obstawić! Borussia Dortmund – Lazio Rzym Ostatnie mecze Borussii: PWWPW Poprzednie […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Milczenie delegatów i klubów, czyli kulisy zjazdu PZPN i wyborczej gry Bońka

Co dziś słychać w prasie? Najciekawszy wydaje się… felieton, który odsłania kulisy zdalnego zjazdu PZPN. O tym, dlaczego przedłużona kadencja jest na rękę Zbigniewowi Bońkowi, kto milczał i dlaczego niezależny rewident nie jest niezależny pisze Antoni Bugajski. – W milczeniu lojalnych delegatów, dających w istocie ekipie Bońka zielone światło we wszystkich decyzjach, nie było zdroworozsądkowej […]
02.12.2020
Weszło FM
02.12.2020

Środa w Weszło FM – TSW, Estadio Weszło, Dwaj Zgryźliwi Tetrycy i mecze!

Środę na antenie Weszło FM rozpoczniemy tradycyjnie już o godzinie 7:00. W „Dwójce bez sternika” przywitają Was Monika Wądołowska i Michał Łopaciński, a ich rozmowy zdominują mecze Ligi Mistrzów. Gośćmi audycji będą m.in. Rafał Nahorny, Radosław Chmiel i Kamil Rogólski. Nie zabraknie również tematu meczów koszykarskiej reprezentacji Polski w eliminacjach mistrzostw Europy. Bądźcie z nami! […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Debiutant ratuje Liverpool, Ajax pod ścianą

Liga Mistrzów, Anfield, Liverpool. Niby wszystko się zgadza, ot, Salah i Mane obecni, Robertson gotowy w blokach startowych, Henderson wyprowadza zespół na murawę. Jest kim straszyć, niejeden rywal myślałby w tej chwili o defensywce, ale nie Ajax. Nie, Ajax nie dał się oszukać, wiedział, że z pierwszego garnituru Anglików została co najwyżej górna część garderoby. […]
02.12.2020
Weszło
01.12.2020

Inter zaprosił Borussię na solo za garażami, Borussia podjęła rękawicę

Real Madryt potyka się na Szachtarze i zwycięzca meczu Borussii z Interem będzie miał szansę wykiwać „Królewskich” w walce o awans? Ta dwójka stwierdza więc zgodnie: nie będziemy się bawić w żadne pozwy. Będziemy się napierdalać. Niemcy i Włosi zafundowali nam dzisiaj kawał meczycha. Pięć bramek, anulowany gol ze spalonego, który mógł wszystko zmienić, fatalne […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

Pierwsza liga to nadal styl życia

Szukamy elementu, którego w tym meczu nie było. Gra bez młodzieżowca, która wynika z nieklarownie sformułowanych przepisów? No była, ŁKS przez moment grając w dziesiątkę zrezygnował z usług młodych zawodników. Czerwona kartka po dwóch faulach bez piłki dla kudłatego napastnika? Była, Samuel Corral przez cały mecz chodził tak nabuzowany, jakby Miedź reprezentowała wszystkie demony z […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

Joao Felix bawił się z Bayernem B, a potem na boisko wszedł Mueller i żarty się skończyły

Bez Lewandowskiego. Bez Muellera, Neuera, Gnabry’ego, Goretzki… Bayern Monachium wyszedł na dzisiejsze starcie z Atletico Madryt niemal zupełnie rezerwowym składem. Gospodarze do pewnego momentu z tego korzystali, spokojnie prowadząc, a chwilami wręcz bawiąc się z Bawarczykami. Problem w tym, że za dużo w ich grze było właśnie tej zabawy, a za mało konkretów. No i […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

Real Madryt robi wszystko, żeby nie wyjść z grupy

Żeby zagwarantować sobie awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, Real Madryt musiał swoje spotkanie wygrać. A rywala miał całkiem odpowiedniego, bo ukraiński Szachtar, osłabiony kilkoma znaczącymi nieobecnościami. Co Real zrobił? Ano przegrał. I to całkiem zasłużenie. W pierwszej połowie Królewscy naciskali na gospodarzy, ale nie byli w stanie sfinalizować żadnej z akcji. Sytuacje dwukrotnie zmarnował […]
01.12.2020