post Paweł Paczul

Opublikowane 13.08.2020 09:01 przez

Paweł Paczul

– Poziom całej drużyny był niezadowalający, spodziewaliśmy się więcej – zarówno po Polakach jak i obcokrajowcach. Natomiast inne drużyny mają więcej obcokrajowców w swoich składach. Ja chętnie bym zatrudniał Polaków, ale ciężko jest utrzymać takiego piłkarza w klubie. Gdy zawodnik zaczyna być kreatywny, szybko dostaje ofertę i wyjeżdża. Tymczasem nie zawsze uda się znaleźć odpowiedniego następcę w skali jeden do jednego – mówi prezes Jagiellonii Białystok, Cezary Kulesza. Rozmawiamy o poprzednim sezonie, transferach, Petewie i młodzieży, która nie przebija się do pierwszego zespołu. Zapraszamy.

Pewnie inaczej wyobrażał pan sobie stulecie Jagiellonii.

Zepsuł je COVID. Sam sezon nie był w naszym wykonaniu udany, ale też wiemy, jak to wszystko wyglądało przez tę przerwę.

Mimo wirusa można było jednak osiągać lepsze wyniki.

Przyczyn było wiele. Na całokształt złożyły się kontuzje, niemoc strzelecka, indywidualne błędy w defensywie. Straciliśmy przez to sporo punktów. Tak to wyglądało. Summa summarum tych oczek można było zrobić więcej, a przecież niewiele straciliśmy do czwartego albo piątego miejsca. Mogliśmy o nie powalczyć, ale nie wyszło.

Jednak przed poprzednim sezonem pewnie myślał pan co najmniej o podium, a nie o czwartym czy piątym miejscu.

Wydaje się, że prawie każda drużyna w tych rozgrywkach myśli o podium.

Czy zatrudnienie Petewa było błędem?

Nie uważam tak. W chwili, w której go zatrudnialiśmy, na polskim rynku nie było zbyt dużego wyboru wśród trenerów. Ci, którzy byli, mieli pracę i ważne kontrakty.

Mamrot miał pracę.

Zawsze można tak gdybać, czy ktoś powinien pracować dłużej, czy krócej. A co, gdyby Mamrot został i osiągnął gorszy wynik? Wtedy zapewne odwróciłby pan pytanie – dlaczego nie zwolniono Mamrota? Najfajniej się mówi po przegranym meczu. Że trzeba było zrobić to i to. Jest nowy trener. Jeśli – odpukać – on nie będzie punktował, to ktoś spyta: a może trzeba było zostawić Petewa? Trener Mamrot osiągnął z nami wiele, ale decyzja o rozstaniu była wspólna, podjęta przez obie strony.

Ja się po prostu zastanawiam, czy trzeba szukać trenera w Bułgarii, żeby grać tak jak Jagiellonia na wiosnę?

Mamrot też miał słabe chwile w Jagiellonii, kiedy uciekały punkty. Poza tym Petew miał trochę pecha. Tylko w meczach grupy mistrzowskiej przy lepszej skuteczności mogliśmy wygrać w Szczecinie i Białymstoku z Legią. Gdyby do naszego dorobku dodać cztery oczka zakończylibyśmy zmagania na czwartej, piątej pozycji. Wtedy wszyscy mówiliby: jest lepiej. Mówimy o niuansach, które decydowały o liczbie punktów i naszej pozycji.

Ale jednak zwolnił pan Petewa.

Tak.

Zwraca pan uwagę na niuanse, a Petew został zwolniony, więc dopytuję.

Mówię tylko, że niuanse decydowały o wynikach. Nie było winą trenera to, że jeden lub drugi zawodnik nie wykorzystał znakomitych okazji. Trudno winić za to szkoleniowca.

Czyli musiał pan znaleźć winę trenera gdzie indziej?

Został wydany komunikat i do niego pana odsyłam. Nie mam zamiaru udzielać dodatkowego komentarza. Po prostu nie ma to sensu.

Trener był zaskoczony tym zwolnieniem?

Tak, był zaskoczony, ale wszystko sobie wyjaśniliśmy.

Zraził się pan do trenerów z zagranicy?

Nie zraziłem się. Może też czas, który Petew dostał, był krótkim okresem i COVID dodatkowo go skomplikował.

Podejrzewam, że jakby pana czymś ujął, to by go pan nie zwolnił.

Przed nowym sezonem zależało nam na szkoleniowcu, który zna dobrze polską ligę i polskich piłkarzy, chcemy pójść w innym kierunku.

Skąd wziął się pomysł na Bogdana Zająca? To mini-Nawałka, którego miał pan chcieć wcześniej?

Po to jestem prezesem, żeby znaleźć odpowiedniego trenera. Robiłem rozeznanie na polskim rynku i uznałem, że to będzie odpowiednia osoba na stanowisko pierwszego szkoleniowca Jagiellonii. Nigdy jednak nie mówiłem, że chcę Nawałkę. Wszystko to było wymysłem mediów. Nie rozmawiałem z panem Nawałką na temat pracy w Jagiellonii. Z Bogdanem Zającem przyszedł za to sztab Nawałki. Dajmy im pracować, żeby móc oceniać. Na razie nie rozegrali żadnego meczu.

Byli inni kandydaci?

Byli, ale wybór padł na Bogdana Zająca. Mieliśmy rozmowę telefoniczną, potem się spotkaliśmy i podjęliśmy decyzję, że to będzie ten trener, który poprowadzi Jagiellonię. Spotkaliśmy się tylko z nim.

Czy ciśnienie na ten sezon będzie duże, po słabym poprzednim?

Każdy klub ma swoje ambicje, my również. Nie jest tak, że tylko w Białymstoku chcielibyśmy być wysoko w tabeli. Ale nie jest łatwo co roku być w czołówce, to jest tylko piłka – sport uzależniony od zawodników, ich formy oraz wielu innych czynników.

Czy Jagiellonia będzie bardziej polska?

Jagiellonia zawsze jest polską drużyną. Dlaczego pan o to pyta?

Jest z Polski, ale mieliście dużo obcokrajowców, którzy nie prezentowali odpowiedniego poziomu.

Ostatnio regularnie grało czterech Polaków. Poziom całej drużyny był niezadowalający, spodziewaliśmy się więcej – zarówno po Polakach jak i obcokrajowcach.

Chodzi mi o kadrę drużyny, nie tylko o boisko.

Inne drużyny mają więcej obcokrajowców w swoich składach. Ja chętnie bym zatrudniał Polaków, ale ciężko jest utrzymać takiego piłkarza w klubie. Gdy zawodnik zaczyna być kreatywny, szybko dostaje ofertę i wyjeżdża. Tymczasem nie zawsze uda się znaleźć odpowiedniego następcę w skali jeden do jednego.

W sezonie 19/20 byliście trzeci pod względem liczby obcokrajowców w kadrze w Ekstraklasie.

A ja mówię o obcokrajowcach na boisku.

Ale reszta obcokrajowców nie jest w kadrze za darmo.

Oni siedzą na ławce nie dlatego, że ja ich nie lubię, ale jest to decyzja sztabu szkoleniowego, który ustala kadrę na mecz i nie widzi ich w niej.

Pan ściąga ich do zespołu.

W porozumieniu ze sztabem szkoleniowym. Nie może pan sobie wyobrażać, że ja ściągam zawodnika i trener nagle się dowiaduje o jego istnieniu. To on musi go zaakceptować. W każdym klubie tak jest – szkoleniowiec zgłasza chęć pozyskania zawodnika na daną pozycję, powstaje lista graczy, którzy mogą być potencjalnie ściągnięci. Trwają analizy i dochodzi do transferu, albo temat upada.

Tyle że obcokrajowcy w Jagiellonii często nie są wzmocnieniem dla zespołu.

Przecież powiedział pan, że grają, to chyba są wzmocnieniem. Nie można generalizować, jakość piłkarza nie zależy od jego paszportu.

Granie nie musi się łączyć ze wzmocnieniem, co widać po tabeli. Ale podam przykład: po co wam byli bramkarze w typie Santiniego i Illiewa? Wchodzi Dziekoński i gra dobry mecz.

Młody chłopak, zagrał dobry mecz, ale to nie jest jeszcze piłkarz, który będzie grał równo przez 30 kolejek. W tym roku skończy 17 lat. Nie wiem, czy pan będąc trenerem albo prezesem, postawiłby na takiego zawodnika. Raczej nie. On potrzebuje czasu. To nie jest tak, że wchodzi 17-latek i broni wszystko. Widzimy duży potencjał w Xavierze ale teraz musimy wszyscy zrobić wszystko, żeby się odpowiednio rozwijał. Wszystko przed nim.

To tylko przykład, ale też fakty są takie, że on wam wybronił jeden mecz, a Santini żadnego.

Santini był wyborem sztabu szkoleniowego. Bardzo o niego zabiegali. Dostali to, czego chcieli. A że nie bronił… Ja składu nie ustalam.

Skuteczność transferowa Jagiellonii, jeśli chodzi o rynek zagraniczny, była niska.

Czy może pan doprecyzować swoją tezę? Czy chodzi panu o to, że żaden zawodnik, który został ściągnięty z zagranicy, nie został sprzedany za dobre pieniądze, czy też o to, że nie pokazał jakości na boisku?

Nie żaden, ale wielu nie pokazywało odpowiedniej jakości.

Weźmy pod uwagę Imaza. Pokazywał jakość w Wiśle, pokazywał ją u nas, strzelał bramki. Teraz na chwilę przestał i mogłoby się mówić: nieudany transfer. Ja tak nie uważam.

Nikt tak nie uważa.

To konkretnie: o którym piłkarzu chciałby pan porozmawiać?

Na przykład o Ognjenie Mudrinskim.

Nie uważam, żeby to był nieudany transfer. Poszedł do ligi chorwackiej i strzela bramki. Tylko że przychodząc do Jagiellonii, nie dostawał regularnych szans. Gdyby otrzymał ich więcej, to podejrzewam, że jego dorobek byłby większy. Przy każdym wejściu Mudrinskiego – czy to było pół godziny, czy piętnaście minut – zawsze miał sytuację bramkową, umiał odnaleźć się w polu karnym rywala. Tyle, że nie trafiał, zablokował się. Wielu sobie wyobrażało, że przyjdzie i będzie ładował po dwie-trzy bramki na mecz. Nie bronię go, ale presja z pewnością mu nie pomagała. Wyszło, jak wyszło. Być może zabrakło nam cierpliwości, być może wystarczyłoby mu powiedzieć: „Stary, masz sześć-siedem meczów, graj”.

Ściągacie piłkarzy w porozumienie ze sztabem, czyli tutaj tego zabrakło?

Nie. Dlaczego?

Mówi pan o braku zaufania i braku regularnej gry, a zapłaciliście dużo pieniędzy, więc coś się nie zgadza.

Trener był zachwycony tym piłkarzem. Potem na niego nie stawiał. Ja nie mogę powiedzieć: chciałeś go, to wstawiaj. Widocznie szkoleniowiec brał pod uwagę to, jak wyglądał w treningu i szatni. Nie było mnie przy tym, ale tak właśnie to odbieram.

Trener Mamrot po odejściu krytykował nieco skauting w Jagiellonii, mówił, że można by tych piłkarzy lepiej weryfikować.

U nas jest taki system, że każdy trener akceptuje transfery. Nie przypominam sobie sytuacji, aby przychodził zawodnik, a trener o tym nie wiedział. To szkoleniowiec wydaje ostateczną opinię, czy piłkarz jest wart transferu, czy nie. To nie jest moja złośliwość, ale pamiętam pierwsze słowa Irka po ściągnięciu Mudrinskiego. Stwierdził, że „Jagiellonia jeszcze takiego napastnika nie miała”.

Nie żałuje pan niektórych pieniędzy wydanych na rynku?

To nie jest tak, że każdy ściągnięty zawodnik będzie bardzo dobry. Musi być margines błędu, niezależnie od klubu. Ściągając Mudrinskiego, widzieliśmy jego bardzo dobre statystyki. Był najlepszym strzelcem ligi serbskiej. Jednak Mudrinski z Jagiellonii, a Mudrinski z ligi serbskiej bardzo się różnili. Można było wręcz odnieść wrażenie, że przyjechał zupełnie inny zawodnik. U nas się zablokował po kilku nieudanych występach. Zaraz pojawiły się opinie, że to słaby transfer. Ale my przecież robimy wszystko, aby te ruchy były udane.

Ja rozumiem, że zawsze jest procent nieudanych transferów, ale wydaje się, że w ostatnim czasie ten procent nie był za wysoki.

To pana zdanie. Ja nie uważam, ze tak jest.

Było to widać choćby po napastnikach, których ściągaliście z zagranicy.

Jaką mieliśmy inną możliwość?

Teraz ściągnęliście Sobczaka, więc pewnie były takie możliwości.

Próbujemy. Bierzemy z niższych lig, zobaczymy, jak to będzie.

Nie jest pan w Jadze od wczoraj – nie ma pan wrażenia, że macie za mały przepływ wychowanków do kadry pierwszego zespołu?

Nie robimy przecież żadnej blokady. Teraz na obozie było ich dziesięciu. Trener ocenia ich przydatność. Jeżeli wychowanek jest słabszy od zawodnika zagranicznego, to przecież trudno, aby to on grał kosztem kogoś lepszego. Przecież trener nie będzie robił na złość sobie i grał słabszym składem. Zależy mu na wyniku, bo w końcu to z niego jest rozliczany.

Dlatego pytam: czemu przepływ tych zawodników jest tak mały, jeśli chodzi o grupy młodzieżowe?

Być może potencjał, który jest w tych zawodnikach, okazuje się finalnie zbyt mały. Z drugiej strony problemów z adaptacją nie miał Bartek Bida. Wszedł i grał. Natomiast jeżeli trener daje szansę innemu zawodnikowi, a on jej nie wykorzystuje, to przecież nie będzie tego ciągle powtarzać tylko dlatego, ponieważ jest młodym i obiecującym Polakiem. Trenerowi zależy na wyniku. Szkoleniowiec w dniu meczowym wystawia tych zawodników, których uznaje za najlepszych. A my po meczu możemy krytykować – dlaczego ten nie grał, dlaczego ten grał źle, można było innego wpuścić.

Czy wy jako Jagiellonia nie macie problemu ze szkoleniem piłkarzy?

Przecież oni są powoływani do młodzieżowych reprezentacji, niech pan na to zwróci uwagę. Nie jest tak, że nikogo nie biorą. Powołań jest sporo.

Nie przekłada się to na seniorów Jagiellonii.

Czy to moja wina, że młody piłkarz nie może się przebić do składu? Teraz wszedł Dziekoński, fajnie wybronił, nowy trener widział ten mecz i pewnie Xavier będzie dostawał kolejne szanse.

Ale nigdy pana nie zastanowiło, dlaczego przykładowe Zagłębie produkuje więcej piłkarzy niż wy?

Nie wiem, może to zależy od rocznika?

Każdy rocznik macie słabszy niż Zagłębie?

Trzeba spojrzeć na rywalizację w CLJ. My gramy, oni grają. Zobaczymy na koniec sezonu.

Czyli jest pan spokojny o przyszłość jagiellońskiej młodzieży?

Nie powiedziałbym, że mamy słabych piłkarzy. Skoro są powoływani do reprezentacji, to trenerzy widzą potencjał. A że u nas nie mogą się przebić, to zależy też od trenera, jak on będzie ich prowadził. Może obecny da im więcej pograć, może będzie regularniej z nich korzystać? Teraz gramy w czwartek mecz o Puchar Polski z Górnikiem Zabrze, wiemy, że musi grać dwóch młodzieżowców, więc będzie okazja, aby się pokazali. Może skorzysta z trzech-czterech, skoro można dokonać zmiany młodego na młodego?

Pan jest zwolennikiem tego przepisu o młodzieżowcu?

Ten przepis ma swoje plusy i minusy.

Gdyby nie ten przepis, to pewnie nie zarobilibyście na Klimali.

I to jest plus. Z drugiej strony musimy mieć z czterech piłkarzy jak Nawrocki, który siedział cały rok, bo czeka na wejście. Grał Bida, a Nawrocki jeździł na mecze, oglądał je i jadł obiady. To reprezentant Polski, ale jego forma spadła. Ten przepis kosztuje niektórych zawodników. Ja nie będę wypożyczał ich do pierwszej ligi, tylko muszę ich trzymać w klubie. Są rezerwowi, nie dostają czasu i pewnie się cofają w rozwoju. Dlatego mówię o plusach i minusach.

Natomiast wasze transfery z tego okienka wyglądają trochę na zmianę wajchy w kierunku polskich piłkarzy.

Taką mieliśmy potrzebę, więc takie transfery przeprowadziliśmy.

Potrzebę spolszczenia szatni?

Nie, nie patrzymy na to w ten sposób. Jeżeli piłkarz, który może rywalizować i gwarantować określoną jakość, to będziemy go ściągać, bez względu na paszport. Kolejnych ruchów też można się spodziewać. Okienko jest przedłużone. Jeżeli, hipotetycznie, doszłoby do transferu z Jagiellonii, to będzie trzeba uzupełnić braki.

Kończąc: mówił pan w trakcie lockdownu o salary cap. Chyba nic z tego nie będzie.

Powiedziałem w wywiadzie, że dobrze by było coś takiego zrobić. Moglibyśmy o tym pomyśleć, ale to nie jest decyzja Jagiellonii.

Lobbował pan potem za tym pomysłem?

Nie. Po prostu o tym powiedziałem.

Rozmawiał PAWEŁ PACZUL

Fot. FotoPyk/Newspix

Opublikowane 13.08.2020 09:01 przez

Paweł Paczul

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 30
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Cezary Kulesza
Cezary Kulesza

Nieomylny pan Kulesza!!! Prawie jak Zibi

Wieńczysław
Wieńczysław

Ten przynajmniej nie jest rudy…

Wojtek
Wojtek

Ale nieprzyjemny typ ten Kulesza.

kuba buba
kuba buba

identyczne skojarzenie po przeczytaniu tego !

nagi kutaf
nagi kutaf

kto uważa, że facet na zdjęciu do artykułu, wygląda jak, menel?

Menel
Menel

To muj bhat blyżniagggg beeeeek daj pan zete na bułke bom mie szuszy!!!

demagog
demagog

Uchowaj Boże PZPN przed Kuleszą. Kolejny nieomylny w naszej idealnej piłce ligowej. Gada i zachowuje się jakby był żywcem wyjęty z ligi rumuńskiej czy bułgarskiej, a chyba nie chcemy równać w dół.

Piotr
Piotr

Zwolnił Petewa, ale nie umie wytłumaczyć dlaczego. Wcześniej po zwolnieniu Mamrota, klub miał strategię zatrudnienia zagranicznego trenera, ale po pół roku już jest nowy pomysł z polskim szkoleniowcem znającym polskich piłkarzy. Z takimi prezesami u sterów polska piłka nigdy nie wyjdzie z jaskini.

Er.
Er.

Pierwsza myśl po przeczytaniu tego wywiadu: gość nie ma długofalowej wizji na budowę tego zespołu. Co chwila zmiana wajchy. Raz trener taki, raz śmaki, raz ściągamy wagony zagranicznego szrotu, za chwilę spolszczamy szatnię. Jak nie wyjdzie z Zającem (na co obstawiam), to za chwilę nowa opcja, nowi zawodnicy i tak w kółko. A szkolenie młodzieży leży.

Thiago
Thiago

Typowy Kulesza czyli buc i słoma z butów. No, ale czego spodziewac się po gościu, który mieszka na wschodzie i dorobił się na disco polo? Przy wyjaśnianiu kwestii Petrowa bardzo się pogubił. Było trzeba po prostu powiedzieć, że biorą Zająca bo bardziej na Polaków chcą teraz stawiać.

Szkoda, że zabrakło pytania o sprawę z Sebastianem Rajalakso. Po wywiadach Kuleszy i tym jak on w nich wypada tym bardziej uważam, że Szwed mówi prawdę. Tym bardziej, ze wiceprezes Jagiellonii Białystok, Agnieszka Syczewska, sama się zaorała, mówiąc: „To przykre mieć taką karierę, że przez ponad pięć lat żyje się tylko wspomnieniami z Białegostoku”. Gdyby Ona przeszła przez to co Rajalakso w Białymstoku to by to tez pewnie do końca życia pamiętała, niezależnie od tego jak później by Jej życie wyglądało.

Mimo mojej niechęci do tego klubu to w tej chwili ich projekt w Jagiellonii nie wygląda źle – polski, pracowity trener i więcej polaków w kadrze. Oby „nieomylnemu” Kuleszy i „wspaniałej” Syczewskiej, która z pewnością ma wiele cudownych wspomnień z życia, starczyło cierpliwości.

slawomir
slawomir

Ten buc wprowadzil trzecioligowy zespol do ekstraklasy,zdobyl puchar i superpuchar ,zzajal 3 idwa razy 2miejsce w lidze,jako jedyny obok Legii przez ostatnie 10 lat nie spadl z ligii,to malo

Andrzej
Andrzej

Jako jedyny przez ostatnie 10 lat obok Legii nie spadł z ligi? Ty się dobrze czujesz? xD

Lou
Lou

Tylko Jaga i Legia nie spadly z ligi od 2010?

Sqrwiel
Sqrwiel

Nie wygląda źle? Jeśli to projekt zostania drugą Wisłą Płock, to owszem, wygląda doskonale.
Nie wiem na jakiej podstawie można stwierdzić, że żółtodziub i debiutant Zając jest pracowity. Bo z wielkim zapałem mierzył wymiary szafek w szatniach i długość trawy na boisku będąc pomagierem Fakena?
Zamiast zagranicznego szrotu, ściągają polski, to żadna nowa wizja, tylko brak kasy.

Kibic Obiektywny
Kibic Obiektywny

Panie Pawle, sprawia Pan wrażenie człowieka który nie rozumie co się do niego mówi. Po kilka razy zadaje Pan to samo pytanie i kilka razy otrzymuje tę samą odpowiedź (za każdym razem trochę inaczej sformułowane jest pytanie jak i odpowiedź)

Halaszle
Halaszle

Odniosłem odwrotne wrażenie. Pytania owszem nawiązujące do poprzedniego ale dzięki temu można zauważyć brak spójności w wypowiedzi Kuleszy, np. w kwestii juniorów czy transferów

Piotrek Nowicki
Piotrek Nowicki

Bardzo dobry wywiad. Paczul piłował pytaniami, chociaż rozmowa zapewne była nieprzyjemna i pojawiło się ryzyko pizgnięcia przez prezesa Kuleszę słuchawką (chyba, że gadali w cztery oczy, to wtedy mówimy o ryzyku pizgnięcia Paczula w łeb). Wyszło na jaw, jak Pan prezes sam nie był w stanie wyjaśnić manewrów z trenerami. O ile dobrze zrozumiałem wydźwięk rozmowy, to Jaga nie chce ściągać do siebie lepszych zawodników z Polski, bo jak okażą się za silni to odejdą. Stąd banda iciów, dzięki którym za kilka lat Paweł będzie miał materiał do Czarnego Piotrusia.
Dyskusja o juniorach to już w ogóle kuriozum. Juniorów mają silnych, to młodzieżowi reprezentanci, ale na pierwszy skład za słabi. Zamiast przyznać, że po prostu nie mają systemu szkolenia na konkurencyjnym poziomie, to mydlą oczy. Za 5 lat Jaga będzie dokładnie w tym samym miejscu. Problem w tym, że inni zrobią krok do przodu. Szczerze życzę dla dobra polskiej piłki uwolnienia się od takich zabetonowanych konstrukcji bez pomysłu na przyszłość jak Jaga, Stal, Cracovia czy Wisła Płock. Oczywiście lista jest otwarta, ale zdecydowanie wolę mieć więcej biednych, ale ogarniętych zespołów jak Raków czy aktualnie Podbeskidzie niż kluby o myśli rozwojowej: hajs z telewizji się zgadza, kogoś ściągniemy, kogoś sprzedamy, jak się wyniki nie będą zgadzać to wyje*iemy trenera i weźmiemy strażaka, byle do następnego sezonu.

Peter
Peter

No Podbeskidzie to mega rozgarnięty klub. Zawsze był dobrym dostarczycielem punktów z przeciętnymi do bólu zębów piłkarzami.

BLODWYN PIG
BLODWYN PIG

Kuleszy można wiele zarzucić ale od kiedy jest Prezesem (10 lat):
– Jaga gra nieprzerwanie w ESA, w zasadzie albo w środku tabeli albo w czołówce,
– w Pucharach gra częściej niż Wisła Kraków czy Cracovia,
– klub jest stabilny finansowo (pensje płacone zawsze na czas).
– kilku obecnych Reprezentantów zostało Piłkarzami w Jagielloni (Grosicki, Frankowski, Cionek, Góralski)

Rajalakso = pracownik nie nadający się do pracy jaką ma wykonywać z ważnym kontraktem = płacz i płać to temat rzeka.
P.S. Jaga to nie Real, gdzie sowicie opłacany pracownik woli zamiast meczu piłki nożnej pograć w golfa.

Thiago
Thiago

No i co, że Jaga to nie Real? Czyli to usprawiedliwia upodlenie zawodnika bo ten tylko chce by kontrakt, który dobrowolnie był podpisywany przez obie strony był przestrzegany? Pracownik nienadający się do pracy? A kto Jadze broni zainwestować w dobry dział scoutingu by wyeliminować takie pomyłki? Tylko, że najłatwiej ściągać zawodnika z polecenie menadżera czy widząc jego filmiki, dać mu wysoką pensję, a potem płakać, ze jednak się nie sprawdził i robić chamskie rzeczy byleby rozwiązał kontrakt, a potem dawac do mediów groteskowe oświadczenia. Postaw się na chwilę w sytuacji tego Szweda to może coś zrozumiesz.

BLODWYN PIG
BLODWYN PIG

Pomyłek w futbolu nie wyeliminujesz. Jak w życiu, są chociażby rozwody…
Inaczej Kapustka grałby w Leicester a w Milanie Piątek.
Większości tu łatwo pisać, kontrakt rzecz święta. Odejdźmy od piłki. Jest sklep i jeden z dwóch pracowników albo notorycznie się myli albo co i raz coś mu leci z ręki. Już widzę jak on tam by wypełnił 3 letni kontrakt…

Tu nie trzeba być Szwedem…

Thiago
Thiago

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Generalnie się z Toba zgadzam – pomyłki zawsze będą się zdarzały i to w każdym klubie, niezależnie od budżetu czy w każdej firmie gdzie może zdarzyć się pracownik z dwoma „lewymi rękoma”, ale czy to oznacza, że od razu trzeba kogoś takiego gnoić albo traktować w sposób daleki od cywilizowanych? Ja uważam, ze zawsze wszystko można załatwić gdy obie strony mają wzajemny szacunek do siebie, a Jaga załatwiła to w sposób najgorszy z możliwych. Syczewska swoimi wypowiedziami po tym jak to wyszło na jaw tylko pogorszyła sprawę i utwierdziła ludzi w przekonaniu, że tak było jak mówił Szwed. Zresztą gdyby było inaczej to dlaczego Jaga mu zabroniła przez pięć lat mówić o tym w mediach? Wiedzieli co robią i myśleli, że po 5 latach o sprawie się zapomni.

SEBOL
SEBOL

Jedna,max dwie rundy KWALIFIKACJI do pucharów, to nie jest granie w pucharach…

BLODWYN PIG
BLODWYN PIG

Oczywiście, że nie ale raz trzeba się tam jednak dostać, dwa kto w ostatniej dekadzie poza Legią w nich tak naprawdę gra.

Peter
Peter

Jagiellonia przynajmniej potrafi w tych pucharach kogoś wyeliminować. Ostatnio nawet zespół z Portugalii. A powiedz mi, ilu przeciwników wyeliminowała w pucharach Cracovia i Piast? Chyba zero. A z kim ostatnio męczyła się Legia? Nie z jakimiś polamatorami?

Michał
Michał

W sumie to Jaga ma barwy klubowe podobne do Korony. A i prezesi jacyś tacy prawie że identyczni.

Franio
Franio

Jest co porównać. Rozjebanie Korony od A do Z do zbudowania stabilności Jagiellonii, wybicia wszystkich długów, prowadzenie budżetu prawie najlepiej w Polsce. Kurwa jakim trzeba być cymbałem, żeby klub o takim potencjale jak Jagiellonia oceniać, bo przy kilku transferach za kilkaset tysięcy euro nie pyłko z jakością. Barcelona wyjebała na Griezmanna i Coutinho 250 milionów Euro, ale to Jagiellonia jest chujowo prowadzona, bo na 3-4 piłkarzy zmarnowano koło miliona euro i nie zwróciło się to na boisku.

Sqrwiel
Sqrwiel

Co za ignorant, po przeczytaniu tego wywiadu tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że ostatnie dobre sezony Jagiellonii, w tym dwa wicemistrzostwa, to był zwykły przypadek.

Ale teraz już wszystko wraca do normy i Jaga powraca na swoje zasłużone miejsce, czyli do środeczka tabeli. Z jednej strony Kulesza gwarantuje jakąś tam stabilizację i bez niego pewnie mimo wszystko ten klub by się posypał, ale z drugiej z kimś takim za sterami będą stać w miejscu podczas gdy czołówka będzie im coraz bardziej odjeżdżać. Na odpadach z innych drużym (Makuszewski, Borysiuk) i pierwszoligowcach drużyny na puchary nie zbudują, za to na dolną ósemkę już jak najbardziej.

Eurolomotolog
Eurolomotolog

Cezary Kulesza i 44* synonimy wyrażenia „skąd mam to wiedzieć?”

* liczba zbliżona do liczby pytań w wywiadzie. Nie chciało mi się bardzo uważać, czy już policzyłem dane pytanie, skoro „44” wydaje się tak dobrze współgrać z ego polskich działaczy

pablo
pablo

ale burak

Weszło
01.10.2020

„Charleroi gra w stylu Atletico. Rywale cierpią w meczach z nimi”

– W Belgii mówi się, że Charleroi gra w stylu Atletico – nie dają nic od siebie, jeśli nie muszą. Rywal cierpi, gdy z nimi gra. Ustawiają się defensywnie, czekają na przeciwników, a później bardzo szybko przechodzą do ataku. Mają kreatywnych piłkarzy z przodu, ale sami z siebie w ataku pozycyjnym nie prezentują się dobrze. […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Od Dinama Tbilisi po Spartak Moskwa. Polskie boje w play-offach o Ligę Europy

Czasem polskie kluby spadały do fazy grupowej Ligi Europy/Pucharu UEFA po nieudanym boju o Ligę Mistrzów. Jeśli natomiast liczyć tylko play-off o fazę grupową tej europejskiej drugiej ligi, to bilans awansów do odpadnięć wynosi 8 – 15. Są wśród tych meczów wielkie boje, wyeliminowane potęgi, które nakręcały kolejne pucharowe sukcesy, wyważając drzwi do lepszych rankingów. […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Lech nie podpiera ścian i idzie na podryw. Ofensywny futbol pomoże coś wyrwać?

Półtora roku temu Lech Poznań podjął bardzo świadomą decyzję – zechciał wywrócić do góry nogi sposób patrzenia na sukces. Uznał, że sukces przychodzi nie wtedy, gdy obwieści się światu „chcemy coś osiągnąć!”, lecz gdy poweźmie się działania, które do tego sukcesu mają prowadzić. Tym działaniem miała być gra ofensywna, oparta na wysokim pressingu, która przynosi […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Legia weźmie rewanż na Karabachu za Wisłę i Piasta?

Czy Legia Warszawa wróci dziś do Europy? Całkiem możliwe. Atut własnego boiska, osłabienie rywala – to coś, co trzeba wykorzystać. My także możemy to zrobić, typując to spotkanie w eWinner! Ten legalny polski bukmacher oferuje nam atrakcyjne kursy na dzisiejszy mecz eliminacji do Ligi Europy. Legia Warszawa – Karabach Agdam Ostatnie mecze Legii: WPWPR Poprzednie […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Czy Lech ogra Charleroi? Tak, jest to możliwe!

Ok, wiemy, że to Belgowie są faworytem starcia z Lechem Poznań. Tyle że w pojedynku z Hammarby także faworytem byli rywale. „Kolejorz” sprawił wówczas niespodziankę, więc dlaczego nie może zrobić jej teraz? A skoro może, to i my możemy z tego skorzystać. Sprawdziliśmy ofertę Totolotka i podpowiadamy, co dziś warto zagrać! Charleroi – Lech Poznań […]
01.10.2020
Kanał Sportowy
01.10.2020

Stanowski omawia biografię Brzęczka – „Mistrz i Małgorzata”, odcinek 1

Krzysztof Stanowski w nowej mini-serii „Mistrz i Małgorzata” omawia biografię selekcjonera reprezentacji Polski „W grze” autorstwa Małgorzaty Domagalik.  Spoiler, którego wszyscy się spodziewacie: to będzie miazga na niekorzyść tej książki. 
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Pozostał jeden krok. Legio, Lechu – po prostu go zróbcie!

Nie będziemy się bawić w przydługie wstępy, bo sprawa jest prosta jak budowa cepa. Legio Warszawa, Lechu Poznań – zróbcie to. Pozostał jeden krok. Awansujcie do fazy grupowej Ligi Europy. Polska piłka klubowa upadła w ostatnich latach naprawdę nisko. Najwyższy czas, by rozpocząć proces wygrzebywania się z tego bagna. A nie uda się tego dokonać, […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Lech i Legia w Lidze Europy – zakłady specjalne od TOTALbet!

Czwartkowy wieczór będzie dla naszych zespołów wyjątkowy. Po raz pierwszy od 1979 roku dawna w październiku dwie drużyny w pucharach. A możemy je mieć nawet w listopadzie, jeśli tylko Lech i Legia staną na wysokości zadania. Na dwumecz naszych eksportowych drużyn czeka cała piłkarska Polska, więc warto z tego skorzystać. Chociażby tak, jak robi to […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

W Azerbejdżanie trafiłbym do więzienia

– Jakbym pojechał do Azerbejdżanu, a na granicy zobaczyliby u mnie ormiańską pieczątkę, na pewno spytaliby, czy byłem w Górskim Karabachu. Jeśli przyznałbym się lub by mi to udowodnili – a udałoby im się, choćby poprzez zdjęcia na moim blogu – to trafiłbym do więzienia w Azerbejdżanie. Areszt na początku, to pewne, stamtąd wyciągnąć mnie […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Charleroi nie tak silne, jak Genk. Na co trzeba uważać? | ANALIZA

Dwa lata temu Racing Genk wyrzucił Lecha Poznań z Ligi Europy. Belgowie byli wówczas poza zasięgiem Kolejorza. Różnica klas rzucała się w oczy – nawet jeśli wynik dwumeczu tego nie odzwierciedlał. Czy podobnej deklasacji możemy spodziewać się dziś w starciu poznaniaków z Charleroi? Zdecydowanie nie. Ci „nowi Belgowie” nie są tak silni jak Genk i […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

PRASA. Novikovas: Kibicom Legii nic we mnie nie pasowało. Czasami docenia się po czasie

Co słychać w prasie przed meczami Lecha i Legii? Oczywiście sporo przeczytamy o samych spotkaniach. Ale mamy także ciekawy wywiad z Arvydasem Novikovasem, który trochę się z Warszawą rozlicza. – Niekiedy coś lub kogoś docenia się po czasie. Kiedy byłem w Legii, nic im się nie podobało. To źle, to jeszcze gorzej, a tamto już w […]
01.10.2020
Hiszpania
30.09.2020

Vinicius daje wygraną Realowi Madryt, bramkarze na pierwszym planie

Real Madryt nawet przez moment nie porywał nas dziś swoją grą, ale plan minimum zrealizował: wygrał z Realem Valladolid i po trzech meczach La Liga ma siedem punktów. Goście jak na swoje dość ograniczone możliwości wypadli całkiem przyzwoicie. Przy odrobinie szczęścia mogli pokusić się o jakąś zdobycz, jednak generalnie zwycięstwo faworyta było w pełni zasłużone.  […]
30.09.2020
Niemcy
30.09.2020

Nie taki ten Bayern straszny, choć dalej zwycięski. Lewy z kolejnym trofeum

To jest piłkarski rok Bayernu. Nie można z tym polemizować. Bawarczycy wygrywają na wszystkich frontach. Superpuchar Niemiec to ich kolejny wygrany puchar w 2020 roku. Hansi Flick zdobywa z Bayernem trofeum średnio co osiem spotkań. Gość do tej pory przegrał trzy mecze w roli pierwszego trenera Die Roten, a wygrał pięć trofeów. Robi wrażenie. Czy […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

ŁKS nie bierze jeńców. Siedem meczów, siedem zwycięstw w sezonie

ŁKS ma dziwne hobby w tym sezonie: wygrywanie meczów. Bywa, że mają kłopoty, bywa, że coś zawalają, bywa, że przegrywają, że mają przestoje. Ale koniec końców na razie wygrali wszystko, co tylko przyszło im grać. Dzisiaj łodzianie wybrali się do Bełchatowa, zapakowali GKS-owi trzy bramki i w obliczu remisu Górnika Łęczna w Głogowie, są już […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

Miedź w końcu wzięła rewanż na Radomiaku

Lipiec 2020. Miedź przyjeżdża do Radomia na mecz ligowy – 0:3 w ryj. Znów lipiec, ale już inne spotkanie, barażowe – 1:3 w ryj. Miesiąc później, tym razem w nowym sezonie, „Miedzianka” ponownie zawitała do Radomia, lecz na Puchar Polski. Efekt? 0:4 w ryj. Czarną passę udało się zakończyć dopiero teraz, w czwartej konfrontacji. Teoretycznie […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

Edward Durda w Dwójce bez sternika. Przedstawiamy ramówkę Weszło FM na czwartek

W czwartek na antenie Weszło FM wprowadzi was duet Maja Strzelczyk & Michał Łopaciński. W trwającej  od 7 do 10 „Dwójce bez sternika” odwiedzi ich znany i lubiany Edward Durda, z którym porozmawiają m.in. o sukcesie Janka Błachowicza. Ale też jak znamy naszego gościa, nie zdziwimy się jeśli przy okazji zahaczy o wyścigi hartów, ulubione […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

Korona bzyczała, Bruk-Bet dzielił ją gazetą. Łatwa wygrana ekipy Lewandowskiego

Nieciecza – choć kiedyś właściciele klubu potrafili się oburzyć na utratę miejsca na podium za Michniewicza – dłuższy czas już czeka na powrót do Ekstraklasy. Różni trenerzy próbowali przywrócić elitę: przez chwilę doświadczony Zieliński, potem specjaliści od awansów Kaczmarek i Mandrysz, ale nie szło. Zimą lejce przejął Lewandowski i choć przegrał baraże, to pracuje dalej […]
30.09.2020
Weszło
30.09.2020

Samuraj z kawą ze Starbucksa i trzema szamponami, czyli czasy Morioki w Śląsku

Cesarskie przywitanie we Wrocławiu. Gasnący samochód wymieniony na automat. Problemy z minusowymi temperaturami i zachwyt nad złotą polską jesienią. Kawa ze Starbucksa i nieintegrowanie się z kolegami z zespołu. Ani słowa po polsku i po angielsku. Trzy szampony do włosów. Przedwcześnie zakończy spływ kajakowy. Rozmowy z Rumakiem, ciężkie treningi u Urbana. Przebłyski i rozczarowania. Status […]
30.09.2020