Reklama

Ryszard Komornicki nawet nie dokończy sezonu jako trener GKS-u Tychy

Przemysław Michalak

Autor:Przemysław Michalak

15 czerwca 2020, 20:07 • 4 min czytania 2 komentarze

Ryszard Komornicki na pewno nie zrobi już trenerskiej kariery w Polsce. W sierpniu skończy 61 lat i właśnie jego czwarte podejście w tej roli zakończyło się czwartym niepowodzeniem. Po zaledwie czterech meczach zrezygnował z prowadzenia GKS-u Tychy. Według naszych informacji w klubie jednak zostanie i znów będzie pracował jako dyrektor.

Ryszard Komornicki nawet nie dokończy sezonu jako trener GKS-u Tychy

Pierwotnie miało do tego dojść po zakończeniu rozgrywek. Komornicki kilka dni temu potwierdził nam, że przyjście Artura Derbina jest przesądzone. Nie może on jednak rozpocząć pracy od razu. Blokują go przepisy, bo w tym sezonie na szczeblu I ligi prowadził już GKS Bełchatów. Po marcowym rozstaniu z Ryszardem Tarasiewiczem stery tymczasowo przejął więc 20-krotny reprezentant Polski.

Trenowanie z musu

On sam przekonywał we wspomnianej rozmowie, że wcale się do tego nie palił. – Przejąłem drużynę, bo tak naprawdę musiałem z powodu tej pandemii. Gdyby nie koronawirus, już po pucharowym meczu z Cracovią mielibyśmy nowego trenera, a ja znów zająłbym się „dyrektorowaniem”. Nie było jednak sensu zatrudniać nowego szkoleniowca, skoro zespół nie mógł trenować i nikt nie wiedział, co się dalej wydarzy. (…) Jestem w klubie, mam dyplom trenerski i dlatego awaryjnie drużynę prowadzę. Chodziło głównie o to, żeby nie tworzyć dodatkowych kosztów w momencie dużej niewiadomej. Dziś już wiemy, że mamy trenera na nowy sezon. Niczego się kurczowo nie trzymam, każdy w klubie o tym wie. Staram się pracować najlepiej jak mogę, ale dla mnie to było zło konieczne – mówił.

Przy okazji tłumaczył, że mimo iż był dyrektorem sportowym, nie miał żadnego wpływu na transfery. Zajmował się głównie tematami związanymi ze szkoleniem młodzieży i trenerów, dlatego drużynę poznawał tak naprawdę dopiero od chwili zastąpienia Tarasiewicza.

Zmarnowany czas

Przed koronawirusowymi restrykcjami GKS Tychy pod wodzą Komornickiego odpadł z ćwierćfinału Pucharu Polski na rzecz Cracovii. Pierwszoligowiec zdołał doprowadzić do dogrywki, zmarnował w niej kilka świetnych sytuacji i nieskuteczność się zemściła. To faworyt zadał decydujący cios.

Reklama

Po odmrożeniu ligi tyszanie zdawali się mieć wymarzoną pozycję wyjściową: trzy z rzędu mecze u siebie. Dziś już wiemy, że w żaden sposób nie wykorzystali tego atutu. W spotkaniach z Zagłębiem Sosnowiec, Chojniczanką i Stalą Mielec ugrali łącznie jeden punkt. I to punkt uratowany w ostatniej minucie. Komornicki za każdym razem widział trochę pozytywów. Z Zagłębiem podobała mu się gra w drugiej połowie, podobnie jak – częściowo – z Chojniczanką. Ze Stalą dla odmiany zespół lepiej funkcjonował przed przerwą. W drugiej połowie gdzieś tak od 70. minuty zupełnie opadł kondycyjnie. Zawodnikom wyraźnie brakowało sił, żeby przyspieszyć, doskoczyć czy przesunąć. W efekcie Stal zdobyła trzy bramki, wychodząc z 1:2 na 4:2.

Gdy zespołem dowodził Ryszard Tarasiewicz, GKS miał najlepszą ofensywę w lidze, ale kulała postawa w obronie. Aktualnie zawodzi jedno i drugie. Zamiast pójść do przodu, znów się cofnięto.

Trener do świata idealnego

Komornicki jak na razie zostaje w Tychach i wraca do poprzednich zajęć. Niekoniecznie wiadomość ta ucieszyła pozostałych ludzi działających w klubie. Jak bowiem słyszymy w kuluarach, były reprezentant zdążył wcześniej zrazić do siebie zdecydowaną większość współpracowników. Czasami oznaczało to nawet odejście. To ze względu na drastyczną różnicę zdań w kwestiach szkoleniowych między nim a Komornickim, w październiku 2019 z GKS-em pożegnał się Piotr Mrozek, który przez trzy lata pełnił funkcję koordynatora sekcji młodzieżowej.

Co dalej? Do czwartkowego meczu w Suwałkach drużynę przygotują Jarosław Zadylak i Tomasz Horwat. Trzeba jakoś dokończyć sezon, potem do akcji wkroczy Derbin. Wynikowo trudno spodziewać się cudów. Niby cztery punkty straty do strefy barażowej o Ekstraklasę to nadal niewiele. W obecnej dyspozycji (osiem kolejnych meczów bez wygranej), trzeba jednak raczej pilnować, żeby przypadkiem nie wplątać się w walkę o utrzymanie. Pięć punktów przewagi nad Odrą Opole to w tym kontekście nie jest komfortowa sytuacja.

Komornicki na polskiej ziemi cztery razy próbował się sprawdzić jako trener i ani razu nie wyszło. Gdy dwukrotnie prowadził Górnik Zabrze (2006, 2009) dał się zapamiętać przede wszystkim z bezpośrednich wypowiedzi odnośnie swoich piłkarzy. Pod koniec zeszłego sezonu próbował utrzymać w II lidze Siarkę Tarnobrzeg. W jedenastu spotkaniach wywalczył 14 punktów, więc nie mówimy o jakiejś tragedii, lecz głównego celu nie udało się zrealizować. Kibice Siarki raczej miło go nie wspominają, a przynajmniej ci, którzy udzielają się w mediach społecznościowych.

Efekt najnowszego epizodu już wszyscy znamy.

Reklama

On sam tłumaczył w przytaczanym już wywiadzie: – Chwilowo mogę pomóc w Tychach, ale nie zamierzam już próbować robić kariery trenerskiej. Jak mówiłem, nie lubię przejmować zespołu z marszu po kimś, a dwa, że musiałbym mieć coś, czego nigdy nie miałem, czyli pełną swobodę decyzyjną.

Krótko mówiąc, Ryszard Komornicki chyba jedynie w świecie idealnym nadawałby się na trenera. A taki nie istnieje.

Fot. Newspix

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń

Najnowsze

EURO 2024

MICHNIEWICZ, STANOWSKI, PEŁKA, RUDZKI: STUDIO PO MECZU OTWARCIA EURO 2024

redakcja
0
MICHNIEWICZ, STANOWSKI, PEŁKA, RUDZKI: STUDIO PO MECZU OTWARCIA EURO 2024
EURO 2024

Szkoci przejęli ulice miasta, Niemcy boisko. Świetna inauguracja Euro gospodarzy

Szymon Piórek
3
Szkoci przejęli ulice miasta, Niemcy boisko. Świetna inauguracja Euro gospodarzy

Komentarze

2 komentarze

Loading...