post Jakub Olkiewicz

Opublikowane 03.06.2020 14:13 przez

Jakub Olkiewicz

Leczenie nałogów to długa, trudna, żmudna praca, podczas której powodzenie każdego kolejnego kroku zależy nie tylko od uzależnionego, ale też od całego jego otoczenia. Zwłaszcza otoczenia najbliższego – rodziny, przyjaciół, pracodawców, grupy społecznej, w której człowiek walczący ze swoimi słabościami się porusza. Nie trzeba być magistrem psychologii, by domyślić się, że po wyjściu z kliniki leczenia uzależnień niespecjalnie rozsądny jest powrót do kolegów, których sposoby spędzania czasu rozciągają się od chlania na domówkach do chlania w klubach. 

Ale być może jeszcze ważniejszy jest brak pomocy ze strony najbliższych. Coś, co z mojej perspektywy wydaje się w pracy z uzależnionym największym wyzwaniem. Jak bowiem przekonać matkę, że wiecznie otwierając drzwi przed nieprzytomnym synem działa na jego niekorzyść? Jak przekonać żonę, że wieczne załatwianie zwolnień lekarskich, by uchronić uzależnionego męża przed wypowiedzeniem to pogłębianie jego nałogu? To wszystko są bardzo logiczne rzeczy – nie da się rozpocząć leczenia, jeśli uzależniony sam nie dąży do zmiany za wszelką cenę. A brutalna prawda jest taka, że uzależniony do zmiany zaczyna dążyć dopiero wówczas, gdy jest już na dnie, opuszczony przez wszystkich, bez jakiejkolwiek pomocy.

Dopóki gdzieś w zakamarkach jego głowy czai się myśl: „a, i tak nic wielkiego się nie stanie”, wszelka praca jest daremna. Straciłem stanowisko? No tak, ale wciąż mama gotuje obiady. Straciłem zdrowie? No tak, ale w kluczowym momencie, ktoś mnie zawsze do szpitala podwiezie, albo chociaż zadzwoni po pogotowie. Nie chcę dalej wjeżdżać w te drastyczne szczegóły, zwłaszcza, że w Polsce to doświadczenie dość powszechne i wyjątkowo bolesne. Natomiast zasada jest prosta – najbliżsi nie mogą wyrażać pośredniej zgody na nałóg, bo inaczej nawet najznamienitsi psychologowie oraz najbardziej surowi pracodawcy nie poradzą sobie w tej walce.

Zastanawiam się, czy to nie jest już najwyższy czas, by przyznać, że podobny mechanizm działa w polskiej piłce.

W roli uzależnionego mamy tutaj kluby, które notorycznie żyją ponad stan, notorycznie na papierze oferują większe pieniądze, niż ostatecznie są w stanie udźwignąć budżetowo, notorycznie spóźniają się z wypłatą pensji i notorycznie grają w kulki z całą ligową konkurencją. Jako ośrodek leczenia uzależnień występuje m.in. Komisja ds. Licencji oraz inne organy, które mają kontrolować „stan zdrowia” klubów – łącznie z UEFA, która ostatnio wymierzyła karę Lechii Gdańsk. Oczywiście jak każdy nałóg, tak i życie ponad stan to droga w przepaść, nawet jeśli początki to tylko niewinne i w sumie przyjemne dla wszystkich uczestników imprezki.

Kim w takim razie są ci znajomi oraz rodzina, którzy zamiast wspierać leczenie kolejnych klubów, jeszcze mocniej wpychają je na autostradę donikąd?

Cóż, to po prostu kolejni zawodnicy, trenerzy, menedżerowie oraz cała reszta „wykonawców” w środowisku piłkarskim, którzy czasami w imię własnych partykularnych interesów, a czasami w imię „wyższych wartości”, pozwalają na utrwalanie patologii. Będę posługiwał się tutaj przykładem Lechii Gdańsk, chociaż trzeba pamiętać, że nie jest to ani pierwszy, ani ostatni klub zorganizowany własnie w taki sposób – by daleko nie szukać, niemalże od środka śledziłem, jak tego typu patologia wyniszczała ŁKS, aż do momentu, gdy nie było pieniędzy ani na wypłaty dla ówczesnych piłkarzy, ani na regulowanie rozlicznych długów rozłożonych na raty, ani nawet na wynajem autokaru na mecz wyjazdowy.

Staram się wcielić w rolę piłkarza, który ma na stole oferty z kilku klubów. Oczywiście zawsze bierze pod uwagę te pierdoły o rozwoju, szansach na grę i wizji prowadzenia klubu, która w pełni pokrywa się z jego rozumieniem futbolu. Ale gdy dziennikarze wyłączają dyktafony, zostają trzy najważniejsze czynniki: kasa, hajs i pieniądze. Weźmy sobie na przykład serbskiego pomocnika, który już jakiś czas w Ekstraklasie spędził, potem na krótko z niej wyjechał, ale finalnie uznał, że nigdzie indziej nie zarobi aż takich pieniędzy przy tak niewielkim nakładzie sił.

Ów pomocnik ma oferty z dwóch klubów. Jeden to dość stabilny zespół środka, który słynie z terminowego opłacania wszystkich pensji, bo stoi za nim wielka spółka, od lat pełniąca rolę bankomatu bez dna. Oferuje grubo, 100 tysięcy złotych miesięcznie. Drugi klub to trochę bardziej wesoła gromadka, która już wcześniej miewała opóźnienia w wypłatach, ale zapewnia, że tym razem wszystko będzie git – bo przecież rekordowy kontrakt TV, bo przecież utrzymanie w Ekstraklasie, bo przecież serbski pomocnik doprowadzi klub do takich sukcesów, że sam na siebie zarobi. Kładzie na stole 120 tysięcy, z widokami na więcej, w przypadku dorzucenia jakichś osiągnięć sportowych. Piłkarz zastanawia się intensywnie – przez pół roku w jednym miejscu zarobi 600 tysięcy, w tym drugim 720 tysięcy, a może nawet i ponad 750 tysięcy złotych. Te 600 tysięcy będzie miał wypłacane co do dnia, bez żadnej zwłoki. Ale przecież i 750 tysięcy wydaje się osiągalne – niech klub zapłaci na czas pół bańki, dalsze 100 tysięcy dorzuci ze spóźnieniem, a ostatnie 150 koła choćby i po rozwiązaniu kontraktu z winy pracodawcy.

Co to zmienia sympatycznemu Serbowi? Komisja ds. Licencji rozlicza zawsze wcześniejszy rok, więc nawet te wielomiesięczne spóźnienia da się w miarę szybko wyegzekwować – właśnie strasząc klub zgłoszeniem długu do odpowiednich organów dyscyplinujących. Ale niech już sympatyczny Serb straci – zawsze może podpisać ugodę i poczekać na kasę jeszcze 6 miesięcy, może rok. Z głodu nie umrze, a finalnie cała, albo prawie cała kwota znajdzie się na jego koncie.

Muszę przyznać, że bardzo długo traktowałem piłkarzy jako ofiary tej sytuacji. Podpisują umowy na konkretne kwoty płatne w bardzo konkretnym terminie, a kluby mają w nosie i wysokość tych wypłat, i datę, kiedy w teorii pieniądze powinny lądować na koncie. Ale to zimowe okienko transferowe kompletnie odmieniło mi perspektywę. Dosłownie tydzień po tygodniu dopływały z Gdańska kompletnie sprzeczne komunikaty – z jednej strony o kolejnych piłkarzach, którzy składają wnioski o rozwiązanie kontraktu z winy klubu, z drugiej o… wzmocnieniach, często takich, które wymagają i solidnego opłacenia samego zawodnika, i przelewu na konto jego poprzedniego pracodawcy. Już po rozstaniu z Gdańskiem pierwszej tury zawodników zniesmaczonych wiecznymi spóźnieniami, kilku kolejnych przedłużyło swoje umowy.

Ja to poniekąd rozumiem – co właściwie ich obchodzi, czy klub jest mądrze prowadzony? W tym najczarniejszym scenariuszu zawsze jest przecież opcja chorzowska – klub sobie spokojnie frunie w niebyt, a piłkarze-wierzyciele już od dawna zarabiają godnie w kolejnych klubach, co jakiś czas otrzymując jakieś zaległe pieniądze, uciułane z trudem przez nowe władze klubu. Oczywiście, zawodnicy muszą mieć z tyłu głowy, że jest też druga opcja – nazwijmy ją opcją łódzką. Klub po prostu bankrutuje, wierzyciele zostają z kwitkiem, którym mogą co najwyżej wytapetować kawałeczek ściany. Ale na tym właśnie polega umiejętność tańczenia na linie – trzeba pobierać kasę z klubu zmierzającego ku przepaści tak długo, jak istnieje szansa, że pozostanie wypłacalny. Dlatego na przykład do Korony Kielce ściągnąć piłkarza z każdym okienkiem było coraz trudniej i trudniej – bo i coraz głośniej było o prawdopodobnym bankructwie, po którym zawodnicy nie będą w stanie wyegzekwować swoich zaległości.

Poza tą grupą zawodników, której bardziej opłaca się poczekać na kasę, czasem nawet strasząc klub rozwiązaniem kontraktu czy sądem, jest też druga. To ci, którzy „nie chcą stać się grabarzami”. Zgadzają się na kolejne ugody, zgadzają się na kolejne ratalne projekty spłat, po to by w oczach kibiców nie stać się pazernym chciwcem, który „doprowadził ich klub do upadku”. To już jest moim zdaniem dokładnie ten sam schemat, co przy wspomnianym leczeniu uzależnień. Litość, wyrozumiałość, okazanie dobrej woli, przez nałogowca wykorzystane wyłącznie do utrwalania swoich nawyków. Grupa pośrednia oczywiście łączy obie postawy – woli dostać z opóźnieniem pieniądze mniejsze, niż na umowie, ale za to utrzymać klub przy życiu – bo przecież przy jego upadku nie zobaczy ani złotówki.

Efekt jest taki, że klubom nie opłaca się leczyć chorób, które je trawią. Lepszych zawodników mogą ściągnąć płacąc ponad stan – a wówczas jest szansa na większe przychody z praw telewizyjnych, dnia meczowego oraz nagród. Jeśli się uda – zaciągnięte kredyty spłacają z opóźnieniem, czasem w ostatniej chwili, na kilka godzin przed deadlinem. Jeśli się nie uda, zadłużają się mocniej, wciąż licząc na odbicie przy stole. Jeśli dalej się nie udaje – kończą tam gdzie Widzew, ŁKS, Ruch Chorzów, Polonia Warszawa i reszta klubów, które uwierzyły, że są nieśmiertelne.

Ile w tym winy samych zawodników, którzy mówią dużo o tym, że „coś trzeba zrobić”, ale w żaden sposób nie korzystają z instrumentów, które zapewnia im PZPN czy UEFA? Może wypadałoby zapytać terapeutów leczenia uzależnień.

Opublikowane 03.06.2020 14:13 przez

Jakub Olkiewicz

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 24
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Ta grupa o której piszesz że chce ugody z niewyplacalnymi klubami i nie chcę być postrzegana jako chciwi grabarze- jak to napisałeś- to w obecnym futbolu (nie tylko u nas) jest już raczej na wymarciu.
Roszczeniowe pokolenie obecnych młodych graczy (w większości) dobro klubu w jakiejkolwiek postaci rozpatruje na samym końcu.
Liczy się hajs tu i teraz. I generalnie w obecnej piłce nie ma już sentymentów- liczy się zysk finansowy a nie dobro klubu w którym się gra. Jest w piłce teraz olbrzymi hajp na młodych i oni to w pełni wykorzystują. A jak jeszcze taki ma pazernego menadżera to już w ogóle.
Nie bronię tu oczywiście klubów, którym nikt nie kazał podpisywać takich a nie innych umów z ludźmi, ale mimo wszystko mam wrażenie że jeszcze z 15-20 lat temu nie było takiego zepsucia piłkarzy pieniędzmi jak jest teraz.

PiotrekB
PiotrekB

Wiesz jakkolwiek by romantycznie patrzeć na piłkę nożną – to jest to biznes a Twój ukochany klub to spółka SA niczym się nie różniąca od Tesco czy Lidla. Ten piłkarz to dalej pracownik związany UoP albo B2B, ma podatki, opłaty itp – kwestia czy jest wart kasy ale jeśli firma proponuje mi 650k za 3 lata kontraktu to dlaczego ja mam się zrzekać tej kasy ?
Łatwo mówić o miłości do klubu (piłkarzowi) kiedy kasa wpływa na konto regularnie i do tego spora – czy nie było? wydaje mi się że była tylko teraz jest więcej mediów, dostępu do informacji, więc automatycznie wiemy nieco więcej co się dzieje w klubie

WhiteStarPower
WhiteStarPower

na pewno 20 lat temu nie było takiego zepsucia pilkarzy kasą, jak u nas w lidze w częsci klubów nie było na prąd i poza Telefoniką, Daewoo, Dospel itd nie bylo bajecznych pensji. Ba, w światowym futbolu transfer typu 20mln euro jakiejś wielkej gwiazdy miedzy ligami był szeroko komentowany. Dziś za tyle w PL sie kupuje 32 letniego obronce czasem. Futbol z przełomu wieków a dziś to prawie 2 różne dyscypliny sportu

Ziemson hujev
Ziemson hujev

Ziomuś Dospel w szczytowym okresie dawał na gks 1,5 albo 2,5 mln złotych a zmienił nawet nazwe klubu na nazwe firmy, tam wcale nie było różowo jak w naszej wisełce 🙂 zagłębie miało kghm i tam szła dobra kasa, dobrą kasę miał Drzymała w grodzisku i amica we wronkach wisła płock też dawała rade dzięki petrochemii ale poza tym była bida aż piszczy

WhiteStarPower
WhiteStarPower

Nie no jasne, Dospel dopisałem z przyswlowiowej dupy bo duza firma i wtedy mocno sie w piłke wgryzała. Oczywiście Amica, Groclin i KGHM to duzo lepsze przyklady

Amber Mozart
Amber Mozart

to raczej oni chcą dobra klubu. wieczne ugody tylko szkodzą, bo klub w końcu i tak jebnie, a tylko odwlekają to w czasie powiększajac długi

Paweł
Paweł

Brawo!

Solaris
Solaris

No bez jaj…
Zastanawiać to się można między pensją 3500 A 4200. Wtedy to jest różnica istotna dla funkcjonowania rodziny. A 100 lub 120 tysięcy miesięcznie to nie gra roli.

Lecę na piwo
Lecę na piwo

Ale dla Dzesy czy idnej Sandry ma być waciki.. Mało który Kopacz w naszej lidze jest w stanie samemu mieszkanie wynająć a co dopiero rodzinę normalną założyć.. Fejsiki i sta i inne badziewia się liczą.. Vide Bułka czy jak mu tam

Lecę na piwo
Lecę na piwo

Corwoff 7 gdzie mój komentarz? Cenzura jak za PRL..

Lecę na piwo
Lecę na piwo

Napisze jeszcze raz.. Kopacze to sami zakupów zrobić nie potrafią.. Ale Jessa czy inna Karyna ma mieć hajs na waciki coby na fejsie czy innym i sta fotkę pyknąć to są przecież wydatki.. albo auto pod blachary wynająć.. To jest to.. Jaka rodzina..

Ziemson hujev
Ziemson hujev

a ty nie potrafisz prosto kopnąć piłki dlatego zarabiasz minimalną krajową i dlatego zaglądasz innym do portfela ? nie dość że przegryw to jeszcze prostak

Lecę na piwo
Lecę na piwo

Nie znam się to się wypowiem.. Nie rozumiesz to japa.. Na zarobki nie narzekam.. Kopaczy zarobki są mniej więcej jawne. A w piłkę też grałem ale Ty wtedy na chleb byp mówiłeś

kol. Zenon
kol. Zenon

te leć juz na to piwo stary, a o tych kopaczach to pisałeś z własnego doświadczenia czy tylko o kumplach z szatni?

Lecę na piwo
Lecę na piwo

W piłkę grałem.. I za moich czasów nie było bach bach karabach..a polskie kluby raczej wtedy od ogórków w cymbal nie.dostawały.. A piłkarze kokosów nie mieli.pozdro

Amber Mozart
Amber Mozart

wystarczy by komisja licencyjna zaczęła patrzeć inaczej. kara 100k to jest nic, bo to nie oich kasa to się nie rpzejmą, a w dodatku wiecej zarobią na tym, ze wywalczą 2 miejsca wyżej w tabeli. można ciąć punkty, bo na tym straca więcej. ale mam jeszcze inne rozwiazanie: powiedzmy, że wypłata za marzec wpływa w kwietniu. zatem klub ma czas do końca kwietnai na przelanie pieniędyz. jeśli nie zapłąci, to każdy piłkarz, który do 30 kwietnia nie dostanie kasy za marzec, jest traktowany jako nieuprawniony do gry tak długo, póki kasa nie wpłynie. to wymusi płynność na bierzaco, zamiast szybkiego zbierania pieniędyz dwa razy do roku i jednoczesnie sprawi, że nikt nie będzie miał piłkarzy na których go nie stać, bo i tak nie zagrają (a zapłacić będzie w końcu trzeba bo licencja)

Czcibor Czcigodny
Czcibor Czcigodny

Tylko wtedy mogłoby być tak, że pierwszy skład miałby kasę na czas, ale ci słabsi dostawaliby wypłatę co pół roku.

Kikkhull
Kikkhull

Prawo pracy na to nie zezwala. Nie możesz zabronić pracy, bo nie dostał pensji.

Bormann
Bormann

„…od lat pełniąca rolę bankomatu bez dna…” – ot ilu lat Jakubie Olkiewiczu? I czy na pewno bez dna? 🙂 Skąd masz takie informacje?

Byq1910
Byq1910

Chłopina chyba liczył, że Lechia Korona Raków nie dostaną licencji i ten jednotrybunowy potworek jednak pozostanie w EX
Niestety życie napisało inny scenariusz
Ot cała tajemnica artykułu Pana J. 0

Mam nadzieję że pomogłem

egzekutor_77
egzekutor_77

Nawet jak w felietonie Jego Kibolowatości ani razu nie pada sformułowanie „ŁKS”, to i tak wiadomo, że chodzi k ŁKS 😀

A nie, sorry… padło gdzie tam chyba raz po drodze ;)))

Franco
Franco

Na szczęście wy z blachodachówką macie szansę pozostać w 2 lidze

haec habui dicere
haec habui dicere

Ani słowa o Wiśle, która wyżebrała niższą opłatę za stadion, twierdząc, że nie ma kasy, po czym wydała lekką rączką 400 tysięcy euro na wykup jakiegoś paralityka. W takiej sytuacji Komisja Licencyjna powinna od razu wjechać do klubu i „oplombować” Buksę, Wojtkowskiego i zapewnić, że kasa z ich sprzedaży pójdzie TYLKO na wierzycieli. To jest rak, który trawi piłkę

Andrea Santa
Andrea Santa

Chcę skorzystać z okazji, aby podziękować chubygreat za to, co zrobił dla mnie i mojej rodziny za przywrócenie spokoju w moim domu. chubygreat przywrócił męża, który zostawił mnie innej kobiecie przy pomocy pracy z zaklęciami. możesz skontaktować się z chubgreat, podając następujące dane, e-mail [email protected] lub whatsapp 2348165965904.

Włochy
13.07.2020

Nieustępliwy Milan wydarł punkt Napoli

Mogą żałować piłkarze Napoli, że nie udało im się dzisiaj zwyciężyć nad Milanem. Byłaby to bardzo cenna wygrana w kontekście rywalizacji o grę w europejskich pucharach. Przede wszystkim jednak, neapolitańczycy na trzy punkty dzisiaj po prostu zasłużyli. Dominowali nad rywalami, wykreowali sobie więcej bramkowych okazji i rzadko dopuszczali piłkarzy z Mediolanu w okolice własnej bramki. […]
13.07.2020
Weszło
12.07.2020

Mecz jak z orlika. Bramkarze jak z pośredniaka

Lech Poznań wytrzymał mecz grany pod presją uciekającego Piasta i ograł Lechię Gdańsk 3:2. Natomiast sam mecz… Cóż, momentami czuliśmy się jak na orliku. Otwarte granie, wysoki pressing, akcja za akcją, jazda to w jedną, to w drugą stronę. No i bramkarze, którzy wyglądali tak, jakby piłkarze obu ekip umówili się, że kto najbliżej bramki, […]
12.07.2020
WeszłoTV
12.07.2020

LIGA MINUS. Paczul, Rokuszewski, Białek, Kowalczyk

Niedzielny wieczór, zatem czas na Ligę Minus. Tematów do dyskusji jak zwykle sporo. Będzie grillowanie Wojciecha Mycia i Dusana Kuciaka, będzie rozmowa o mistrzostwie Polski dla Legii Warszawa. No i oczywiście omówienie wszystkich spotkań kolejki. W studio Paweł Paczul, Mateusz Rokuszewski, Jakub Białek i Wojciech Kowalczyk. Odpalajcie tuż po meczu Lech Poznań – Lechia Gdańsk! […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Piątka z plusem dla Karbownika, trója dla Novikovasa. Oceniamy mistrzowską ekipę Legii

Był taki moment sezonu 2019/20, gdy wydawało się, że Legia po prostu pozamiata ligową konkurencję i zdobędzie mistrzowski tytuł w naprawdę spektakularnym stylu. Demolując kolejnych rywali. Ostatecznie nie do końca się to udało, dyspozycja „Wojskowych” po lockdownie pozostawiała sporo do życzenia. Jeśli sobie jednak przypomnimy sytuację, w jakiej znajdował się klub jeszcze na początku rozgrywek, […]
12.07.2020
Inne sporty
12.07.2020

F1. Sezon 2020. Odcinek drugi: Hamilton wraca na tron

Jeśli chcieliście dziś poczuć emocje, nie mogliście skupiać się na walce o zwycięstwo w Grand Prix Styrii. Głównie dlatego, że tej walki… po prostu nie było. Lewis Hamilton wystartował z pole position i od początku aż do końca wyścigu jechał niezagrożony. Sporo działo się za to w środku stawki. I to temu naprawdę warto było […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Jaga nie pomogła Lechowi. Piast coraz bliżej srebra

Jeśli Lech Poznań myśli o wicemistrzostwie ligi, a po porażce w Pucharze Polski myśli zapewne intensywniej niż kiedykolwiek wcześniej, potrzebuje „sojuszników”. Kolejorzowi nie wystarczy wygranie wszystkiego do końca sezonu, bo jeszcze mający przed tą kolejką tyle samo oczek Piast musi coś stracić. A na to na razie się nie zanosi. Jeśli w stolicy Wielkopolski w […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Status quo w II lidze zachowany. GKS na remis z Widzewem

Remis w przypadku takich meczów określa się zazwyczaj mianem: dwóch rannych zamiast jednego zabitego. To jest po części prawda, bo ani katowiczanie, ani łodzianie, płakać nad jednym punktem raczej nie będą. Zarazem jedni i drudzy mogą sobie pluć w brodę, bo trzy punkty i o wiele mocniejsza sytuacja w tabeli była na wyciągnięcie ręki. Mecz […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Śląsk remisuje z Pogonią i najpewniej kończy sezon

O ile co chwile dostajemy jakiś mecz o złote kalesony, o tyle starcie Śląska z Pogonią rzeczywiście miało stawkę inną niż symboliczną. Śląsk, gdyby dzisiaj wygrał, miałby 56 punktów i doskoczyłby do podium, wywarł pewną presję na Piaście i Lechu. A pamiętajmy: w finale Pucharu Polski zmierzą się Lechia z Cracovią, więc czwarte miejsce ze […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Beniaminek w barażach – Radomiak pokazuje, że warto było zreformować I ligę

31. kolejka pierwszej ligi to czas, w którym większość drużyn w ostatnich latach grała już o nic. Najpilniejsze kwestie były już rozstrzygnięte, albo zmierzały do rozstrzygnięcia bardzo pewnym krokiem. A tymczasem dziś, dzięki reformie rozgrywek, taki Radomiak nadal ma o co grać. Nie musi liczyć na cud, kilka potknięć rywali. Beniaminek na zapleczu Ekstraklasy ograł […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Legia najbardziej utytułowanym klubem w historii ligi

Nie dojdziesz z kibicem Legii do porozumienia – czy ma czternaście mistrzostw czy piętnaście. Ale po przyklepanym wczoraj tytule tak naprawdę nie ma to aż tak wielkiego znaczenia z punktu widzenia historii Ekstraklasy. Legia Warszawa, bez względu na interpretację sezonu 1992/93, została oficjalnie najbardziej utytułowanym klubem w historii ligi. Zerknijmy na czołówkę klasyfikacji medalowej (za […]
12.07.2020
Live
12.07.2020

LIVE: Lech odegrał się na Lechii

Przed nami ostatni niedzielny maraton w tym sezonie! Za tydzień czeka nas już Multiliga i szalenie emocjonująca końcówka (oczywiście żartujemy), a więc celebrujmy ten moment. Na start Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin. Jakie to będzie meczycho!!! Potem Piast z Jagą. Już nie możemy się doczekać!!! O 17:30 Lech z Lechią. Zacieramy ręce!!! A na deser […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Dla Piasta znów brawa, ale raczej nie za skuteczność transferową

Cokolwiek się stanie na mecie sezonu, Piastowi Gliwice znów należą się brawa. Po sensacyjnym mistrzostwie wielu zakładało, że nastąpi szybki powrót do miejsca w szeregu, tymczasem podopieczni Waldemara Fornalika najdłużej starali się deptać Legii po piętach i od pewnego momentu byli jedynym zespołem, który ewentualnie mógłby jej pomieszać szyki. Nie udało się, ale sezon prawdopodobnie […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Lech Poznań jako klub zasłużył na joby. Drużyna Lecha jeszcze nie

Jako dziennikarze bardzo często pojęcia „klub” i „drużyna” stosujemy zamiennie. Ale między tymi słowami jest istotna różnica. Na przykładzie Lecha Poznań widać to wyraźnie. Lech – jako klub – zasłużył na to, by przez ostatnie lata stać się obiektem drwin. Ale Lech Poznań – jako obecna drużyna – póki co nie nagrzeszył tak, by wrzucać […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Wszystko, co powinieneś wiedzieć przed GKS Katowice – Widzew Łódź

Widzew Łódź i GKS Katowice między siebie mogą podzielić dwadzieścia dwa medale mistrzostw Polski. Dzisiaj jednak zmierzą się w II lidze, przy Bukowej grając kluczowe spotkanie w kontekście awansu na zaplecze Ekstraklasy. Przed tym starciem rozmawiamy z ekspertami, a przy tym kibicami tych klubów. Dlaczego kibice GKS-u z natury są czarnowidzami? Dlaczego sytuacja trenera Góraka […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Śląsk walczy o przedłużenie emocji – dla siebie i dla nas

Lech Poznań był rzecz jasna największym przegranym swojego półfinału Pucharu Polski z Lechią Gdańsk. Zaraz potem jednak na tę listę trzeba wpisać… Śląsk Wrocław. Finał Cracovia – Lechia sprawia, że niemal na pewno czwarte miejsce w Ekstraklasie nie da przepustek do eliminacji Ligi Europy, a to najbardziej uderza właśnie w drużynę Vitezslava Lavicki. Jeżeli myśli […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

UFC 251. W półśredniej bez zmian – Usman zdominował ulicznika

Jorge Masvidal chciał oszukać wszelkie możliwe systemy przygotowywania się do starcia w MMA. Do zestawienia walki wieczoru wskoczył tydzień przed terminem. Musiał błyskawicznie przygotować wagę, zejść o 20 funtów w ciągu sześciu dni. Czekał go lot ze Stanów Zjednoczonych do Abu Dhabi, seria testów na koronawirusa, błyskawiczna seria treningów na otrzaskanie się ze stylem walki […]
12.07.2020
Inne sporty
12.07.2020

Co za gala! KSW pokazało, jak powinno wyglądać MMA

Reborn. Odrodzone. Pod takim hasłem organizowana była dzisiejsza – już 53 – gala KSW. Po przerwie spowodowanej pandemią MMA w najlepszym europejskim wydaniu wróciło. I to jak! Jeszcze dziś w nocy odbędzie się mocno obsadzona gala UFC, ale największa na świecie federacja może mieć spory problem w przebiciu poziomu, jaki zaprezentowano nam dziś w Polsce. […]
12.07.2020
Włochy
12.07.2020

Juventus wymęczył punkcik i wskoczył na autostradę do mistrzostwa

Atalanta ponownie zachwycała, Atalanta prowadziła, Atalanta dominowała. Wszystko wskazywało na to, że rewelacyjna ekipa z Lombardii zatriumfuje dziś na wyjeździe z Juventusem i na finiszu sezonu włączy się jeszcze do walki o mistrzowski tytuł we Włoszech. Goście mieli wszelkie argumenty, by pokonać ospałą, grającą bez polotu „Starą Damę”. Ale kończą z zaledwie jednym punktem i […]
12.07.2020