post Avatar

Opublikowane 14.05.2020 16:00 przez

redakcja

Zanim przejdę do rzeczy, muszę opowiedzieć wam dwie historie.

Pierwsza jest o tym, jak Jacek Kuroń pojechał do Nowego Jorku. Na miejscu zgarnął go Janusz Głowacki, wówczas ceniony już nowojorski dramaturg. Głowacki, jak to Polak, chciał popisać się polską gościnnością. Chcąc pokazać Nowy Jork od jak najlepszej strony, zabrał Kuronia, rzecz jasna, do lokalu ze striptizem.

Niestety, jako że w Nowym Jorku wszędzie jest tłok, i w lokalu ze striptizem był tłok. Jedyne wolne miejsce było przy smutnej i starej – starej miarą tej profesji – emigrantce z Portoryko. Która, być może, kiedyś spełniała wygórowane wymagania zawodu, ale wtedy już nie.

Głowacki chciał jakieś lepsze miejsca załatwić, zawstydzony, że tak słabo Kuronia ugaszcza, widokiem smutnej i starej – czy dla piłkarzy czas płynie szybciej, czy jednak w tej branży – emigrantki z Portoryko, być może niegdysiejszej królowej tego lokalu, ale wówczas już nie. Głowacki te lepsze miejsca nawet znalazł. Nawet też przy Portorykance. Tylko przepięknej. Kuroń jednak kategorycznie odmówił zmiany miejsca, mówiąc:

Tej tutaj daliśmy nadzieję. Nie możemy jej zostawiać. Nikt poza nami nie chce na nią patrzeć, bo stara i brzydka. A my dwaj będziemy.

Konsekwencja, z jaką Kuroń, mimo ponurej miny, obrzucał ją dolarami – napisze po latach Głowacki – przekonała go, że Kuroń jest dobrym człowiekiem. Nawet smutna Portorykanka przyszła po występie powiedzieć, że wie, iż jej czas minął, ale ma dwójkę małych dzieci. Kuroń zamówił jej szampana, a ona zrobiła wokół prezentu wiele szumu, by zwrócić uwagę szefów na swoją odnowioną chwałę.

Druga historia będzie szczęśliwie krótsza. Brazylijski lekarz Drauzio Vrella ujawnił kiedyś, że świat inwestuje pięć razy mniej środków w badania nad lekiem na chorobę Alzheimera, niż w środki stymulujące męską potencję i silikon poprawiający niedostatki kobiecej urody.

Za kilka lat – ogłosił z przekonaniem – będziemy mieli mnóstwo staruszek z wielkimi cyckami i starców z twardymi penisami, ale ani jedne, ani drudzy nie będą pamiętać do czego one służą.

Zastanawiam się jak futbol będzie postrzegany, gdy wróci. Nie przez nas. My jesteśmy jego częścią. Ty też. Jeśli czytasz „Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI”, to nie jesteś kimś, kto jednym okiem obejrzy mecz reprezentacji Polski, może Ligę Mistrzów popatrzy jak akurat Lewy gra. Raczej jesteś obywatelem ludnego jak co najmniej Pakistan państwa piłki nożnej. Tak samo jak ja. Jak Nagelsmann. Bartomeu. Ivor Heller. Kurzawa. Jeden i drugi. Bębniarz na trybunie Śląska. Szef kibiców Sankt Pauli. Prezes ligi chińskiej. Krystian Miś. Choć ich role, rzecz jasna, są o wiele bardziej ważne – i wpływowe – niż nasze.

My, co jasne, czekamy i tyle. Przebieramy nogami. Nigdy tak by nie podeszło spotkanie wiadomego klubu, któremu Lubelszczyzna jest wdzięczna, z wiadomym zespołem ze Śląska Cieszyńskiego.

Zastanawiam się jak futbol będzie postrzegany przez sąsiadów naszego futbolowego państwa. Zarówno tych, z którymi nie mamy kosy – a więc którzy obejrzą jednym okiem mecz reprezentacji Polski, może też Ligę Mistrzów, jak akurat Lewy gra – tych neutralnych, którzy z piłką nie mają nic wspólnego, ale im nie przeszkadza, nie mówiąc o tych, którzy najchętniej zburzyliby wszystkie stadiony świata, a w ich miejsce postawili cokolwiek innego.

Zastanawiam się, czy futbol może być postrzegany jak Portorykanka, która wdzięczy się, ale tak naprawdę tylko walczy o swoje przetrwanie. Czy może jak pewna wariacja tendencji, o której mówi lekarz Drauzio Vrella.

Przyznajmy, że ciężko moralnie uzasadnić trzysta tysięcy funtów tygodniówki dla angielskiego kopiącego sprawnie piłkę nastolatka. To się uzasadnia ekonomicznie. Gdyby się nie uzasadniało, to by do takiej tygodniówki nie doszło. Niemniej łatwo wyjąć tę kwotę z kontekstu, zestawić z budżetem onkologii w Łomży i mamy sytuację etycznie niezręczną dla każdego kibica piłki. Nie mówmy, że nie; jakbyśmy nie kochali piłki, jakbyśmy nie uczyli się literek na składzie Sokoła Pniewy 94/95 – Marek Piegsa, Zbigniew Konieczko, Edelbert Dinha – jakbyśmy dogłębnie nie rozumieli dlaczego akurat w Polsce takim kultem otacza się honorowe porażki.

Oczywiście było tak samo przed koronawirusem. Z tym, że on trochę przemodelowuje świat. Kieruje uwagę w inne niż dotychczas strony.

Nie, nie mówię o tym, że nasi sąsiedzi zakrzykną: jest zagrożenie, a wy gracie. Choć myślę, że tego wszelcy oficjele piłkarscy troszeczkę się bali. Nie mam wątpliwości, że sędziowie w maskach, a teraz sędziowie w przyłbicach, obostrzenia dotyczące plucia, rozmów na boisku czy siedzenia ze sobą w szatni – to gra na pokaz. Skierowana właśnie do tych, którzy z nami w jednej ławce nie siedzą. Taka podkładka. Zobaczcie, robimy co możemy. Wszystko jest pod kontrolą. Zgodnie z zaleceniami. W trosce o zdrowie. Przez duże „B” Bezpieczeństwo. Więc patrzcie gdzie indziej. Jest dla mnie jasne, że ryzyko zdrowia byłoby, gdyby od jutra grać z pełnymi trybunami, ale tak, zwykły mecz – minimalne. I żaden arbiter nie będzie roztrząsał, czy wrzask z metra „MOJA!” jest dopuszczalny, czy jednak dopiero od dwóch metrów, i co ile można pluć, i jaką ilość śliny, i tym podobne absurdy.

Nie, mówię o tym, że jak przyjdzie z pełną mocą kryzys ekonomiczny – który może być jedyną trwałą konsekwencją pandemii – to pewna szeroko rozumiana hałaśliwość finansowa piłki nożnej może być postrzegana inaczej niż do tej pory.

Czy to dla niej niebezpieczne?

Niby powinno. Są takie obszary, gdzie zła reputacja pomaga, ale w rozrywce raczej nie. Przykładowo, jedyne co wiem o „House of Cards”, to z grubsza zarysowany punkt wyjściowy, to, że gra tam Kevin Spacey, to że było zajebiście popularne, cenione przez krytyków, nagradzane, a także że po aferze ze Spacey’em platformy streamingowe nigdy nie zajawiają serialu jego zdjęciem. Co, chyba, i tak tego popularnego, cenionego przez krytyków i nagradzanego serialu, nie uratowało. W piłce roi się od sponsorów – a nuż uznaliby, że dziś miziać się z piłką nożną będzie postrzegane jako eksces, nie jako coś, co buduje twojej firmie wizerunek.

Tak się nie stanie. Tak przynajmniej myślę. Futbol jest, mówiąc bez ogródek, za duży.

I choć różne imperia upadały, czasem właśnie pod ciężarem swojej wielkości, tak futbol ma asa w rękawie. Jego – no cóż, trzeba przejść na tą nomenklaturę, wybaczcie – konsumenci są zbyt związani z produktem. Bo może lubisz jakiś serial, ale wątpliwe, by wzbudził w tobie kiedykolwiek takie emocje, jak wygrany ważny mecz reprezentacji Polski w jej kibicu. Może lubisz ten proszek do prania czy krem do opalania, ale raczej nie sprawił, by osiedla stały na balkonach i śpiewały na jego cześć, tak jak śpiewały na cześć Widzewa po awansie do Ligi Mistrzów. Oczywiście, że kino – czy inny nośnik opowieści – potrafi dać wiele, pewnie pod względami głębi więcej niż mecz. Ale pod kątem emocjonalnym, trudno się równać. Inna skala.

Bo dzięki kibicowaniu, zaangażowaniu w zespół, emocje są przenoszone w sposób dość bezpośredni. Piję do tego, że gdy Sebastian Mila strzelał na 2:0, pieczętując wygraną z Niemcami na Narodowym, włożył niepoliczalnie więcej wysiłku w ten sukces niż my, którzy to oglądaliśmy. Ale pod względem radości z wygranej, to mogło być niemal jeden do jednego, my i on.

Nie tylko jest nas legion, ale jest legion bardzo zaangażowany. Często nawet w sposób nieuświadomiony. Tych kwestii nie zlekceważy żaden sponsor.

Brzmi to naturalnie dość cynicznie. Że dalej się będzie kręcić jak kręciło, choć kryzys odkrył szereg pilniejszych spraw. I jak to ja nie argumentuję za tym, by Delle Ali przekazał pieniądze na szpital w Radomiu.

Wybaczcie, ale dla mnie to trochę populizm, płytkie podejście, bo owszem, futbol jest może przerośnięty ponad miarę, ale pensja Delle Alego nie jest przyczyną, tylko konsekwencją. Konsekwencją czegoś większego, pozapiłkarskiego. Bo przecież to nie tak, że rządzący piłką uznali pewnego dnia:

Słuchajcie, a może zrobimy z piłki nożnej międzynarodowy fenomen, od podkręcenia finansowych możliwości Anglii, przez zdobycie rynku chińskiego, po Indonezję, miliardy ludzi oglądające El Clasico. Podbijemy nawet USA, choć mają już silne ligi zawodowe, zawieszone w ich tradycji, a my mimo to sobie tam z buta wejdziemy.

No dobrze, to może we wtorek.

Nie.

Istniał grunt pod taki rozwój.

Tym gruntem, według mnie jest to, że – wbrew obiegowej opinii – nie żyjemy w wieku informacji. Owszem, jest do niej większy dostęp niż kiedykolwiek. Każdy smartfon z dostępem do netu posiada nieskończenie większe zasoby niż biblioteka aleksandryjska. W dodatku z wygodną logistyką pozyskiwania informacji.

Ale jak często się z tych zasobów korzysta w sposób inny niż dość prozaiczny, instrumentalny, skupiający się wokół wygody, zabijania nudy?

Dlatego moim zdaniem to bardziej wiek rozrywki. Do niej, tak jak do informacji, jest dziś bezprecedensowy dostęp. Fenomenalne opcje czekają na ciebie w każdej sekundzie, o jedno kliknięcie. Nuda fizycznie już nie istnieje. Przyznajmy, że prędzej jesteśmy skłonni uwierzyć, że każdy kilka godzin dziennie korzysta ze zgłębiania największego w historii dostępu do rozrywki, niż z największego w historii dostępu do informacji.

Na tym wzrósł futbol. Na tym, że rozrywka nigdy nie była tak prężna, tak wpływowa. A on miał potencjał tworzenia historii – tych wszystkich 0:3, 4:3. Tego faktu, że piłka jest nieprzewidywalna, bo decydują chwile, a nie dyspozycja przez cały mecz. Nie chcę się powtarzać, po tysiąckroć pisałem, że futbolowi bogowie to najlepsi scenarzyści. Do tego dodajmy wspomniany element angażowania się, który zespala losy zespołu z twoimi, czego nie potrafi w takim wymiarze zrobić kino, książka, serial. Atutem jest to, że nie zaczynano od zera, tylko piłka już zdołała zawładnąć wyobraźnią wcześniej, tylko nie potrafiła tak się zmonetyzować (albo nie było jeszcze pod to gruntu). Języczkiem u wagi telewizje, dla których sport na żywo w dzisiejszym układzie jest kluczowy (kto chce rozwinąć temat, pisałem w zeszłotygodniowym „Jak co czwartek”) i mamy mieszankę wybuchową.

I wyrosło. Ale choć futbol jest większy niż kiedykolwiek, tak nie tak wielki, by rozdawać karty. W łańcuchu przyczynowo-skutkowym współczesnej ekonomii ma zaskakująco wysokie miejsce, szczególnie z perspektywy takiego Gerarda Cieślika, który pół wieku temu brał parę godzin wolnego, aby strzelić ZSRR dwa gole, ale jednak nie aż tak wysokie, by siedzieć przy decyzyjnym stole.

Narzekać na niego, to trochę jak trąbić w korku na auto przed tobą, gdy ruch tamuje ktoś kilometr dalej.

Nie wiem, czy jakby jutro oficjele piłkarscy wspólnie uznali, że potrzebna jest gruntowna reforma, ograniczenie kosztów, to byłoby możliwe, czy pozorne. Futbol nie jest samotną wyspą. Taka zmiana mogłaby się okazać sztuczna, nietrwała. Za chwilę zapotrzebowanie znów mogłoby podkręcić płomyk. Albo ktoś inny wypełniłby lukę.

Po prawdzie, kto chciałby zmienić futbol, musiałby zmienić nadrzędne przyczyny, nie samą piłkę. Te same przyczyny, które doprowadziły Vrelię do tamtego spostrzeżenia, w którym ekonomia była zarazem oczywista, jaka by ta oczywistość nie była.

Leszek Milewski

Źródło historii pierwszej: „Bezsenność w czasie karnawału”, Janusz Głowacki. Źródło historii drugiej, „Dzieci czasu”, Eduardo Galeano.

Opublikowane 14.05.2020 16:00 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 21
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andrzej
Andrzej

świat stoi od dawna na głowie … i covid19 niczego nie zmieni

” płacicie messiemu i ronaldo po milionie euro miesięcznie a lekarzom pracjącym nad szczepionką i lekarstwem na wirusa po kilka tysięcy – to niech Wam messi i ronaldo wynajdą lekarstwo lub szczepionkę ” – ten cytat z netu oddaje w pełni groteskowość sytuacji

GooDOMaDOM
GooDOMaDOM

Ci co wynajdują szczepionki nie zarabiają kilka tysięcy.

Coco
Coco

to był fake – nikt i nigdy tak nie powiadział el cretino

Kupisz
Kupisz

Odpowiedzmy sobie na pytanie czy ludzie bardziej chcą być zdrowi i długo żyć czy wolą przeżywać ulotne chwile szczęścia? Co stoi w piramidzie potrzeb ludzkości wyżej?

qdlaty81
qdlaty81

kasa najwyżej

Staszek Anioł
Staszek Anioł

Precz z cenzurą na Weszło, do jasnej cholery!

Jakub Kibolkiewicz vel Jacob Olkenbaum
Jakub Kibolkiewicz vel Jacob Olkenbaum

Jest dobrze. Wraz z powrotem piłki na boiska, wraca też zwyżka formy redaktora Milewskiego.

Kysewałd
Kysewałd

Leszku, chapeau bas za te historie na początku samym.

Bazyli Bułgarobójca
Bazyli Bułgarobójca

Ja to widzę inaczej. Odpowiedzialność za rozbuchanie współczesnej piłki ponoszą „mędrcy” głosujący na ludzi którzy nie chcą uczciwego opodatkowania korporacji, które finansują ten cały bal. Tu na prawdę nie trzeba wymyślać kwadratowych jaj 🙂

Radek
Radek

Świat został sprzedany korporacjom. Ciągła pauperyzacja społeczeństw jest tego przykładem. Sytuacja z COVID tylko to nasili. Koncerny będą coraz większe i potężniejsze. Kupią każdego, kto będzie chciał je opodatkować, albo wymusić zmiany socjalne dla pracowników. Pozostanie Nam ułuda zadowolenia z życia dzięki rozszerzonemu do kosmicznej skali konsumpcjonizmowi… A piłka będzie narzędziem do szerzenia go.

Pawlasty
Pawlasty

Wydaje mi się, że cały nasz „świat” strasznie zapierdalał do, za, wokół pieniądza. Talary ludziom we łbach poprzestawiały. Trudno się dziwić Lewemu, Krystynie, czy dużo mniejszym graczą że sraja pieniędzmi i prześcigają się w wyłuzdanych orgiach wydawania. Bo ktoś im to kurwa daje. Oni są jak te dziwki przy drodze. 5 dyszek by wystarczyło, ale jak rzucisz tysiąc to ci opierdola kapelucha że zajadow dostaną. To jest wina nas wszystkich że ich karmimy. Te miernoty w eklapie, tych Lewandowskich messich, to całe gówno. Co najgorsze dotyczy to każdej dziedziny życia. Sztucznie pompujemy aktorów, dziennikarzy muzyków. Są zwykłymi miernotami, czasami nieudacznikami życiowym ale wypromowanie robi z nich gwiazdy i wypierdalaj natychmiast w kosmos.

Ekstraklasa na golasa
Ekstraklasa na golasa

Co Ty pierdolisz za głupoty ?
Lewandowski, Messi itp … to miernoty sztucznie pompowane przez nas, nieudacznicy…
Najlepsi piłkarze na świecie, aby dostać swoje pieniądze, muszą je najpierw zarobić, a zarabiają, bo są najlepsi .
Masz wybór, chcesz pooglądać dobry mecz, film, sztukę w teatrze, kupujesz bilet… nie chcesz to oglądasz powtórki.
Ameryki też nie odkryłeś… wiadomo, że wszystko kręci się wokół pieniądza.
Może Ty sztucznie kogoś pompujesz, ja wiem co chcę oglądać, co mi się podoba i co mnie interesuje, a cena jaką za to płace wcale nie jest wygórowana… tego samego ja oczekuję od innych gdy dobrze wykonam swoją pracę.
Ktoś kogoś zmusza, do płacenia za coś czego nie chce lub nie ma ochoty oglądać, każdy ma swój rozum i sam decyduje.

Bartek Kiezun
Bartek Kiezun

Jeżeli mowa o dużych zarobkach piłkarzy to raczej można się czepiać własnego podwórka. Dlaczego ktoś w Gorniku lub innym Zagłębiu zarabia 40 tys miesięcznie w klubie, który bez kasy z miasta by padł. Wtedy można zestawić to z lekarzami itp. Piłkarz Premiership? 300. 000£ tygodniowo? Gdzieś obok jest artykuł o gali MMA, McGregorze i PPV. Zawalczy zaraz z tym niedźwiedziem i zgranie 50mln dolarów. Ludzie to kupią. Będą kupować też dostęp do LM i Premieship. Futbol który ja lubie nie upadnie. Ciągle będziemy mieli ogromne transfery. Być może w Gorniku zjadą z pensjami bo miasto obetnie dotacje. Piłkarz z 40 koła zjedzie na 20, ale to obchodzi już tylko piłkarzy Górnika i ich rodziny. Tam I tak nie ma transferów gotówkowych. Poziom się nie obniży no bo jak? Skoro młodzieżowiec potrafi się wyróżniać to ich nie zabraknie. Taka liga.
Chciałem też dodać, że nie wszyscy czekają na wznowienie rozgrywek. Ja nie czekam. Ostatni obejrzany mój mecz to rewanż PSG z Dortmundem. Piłkarsko super. Spektal? Gowno. Bez kibiców na stadionie to nie mecz. Bundesligi nie włącze, polskiej też nie. Może skróty. Mecze sparingowe, w których słychać gwizdek i każdy krzyk na boisku. Chcą grać na siłę, bo kasa z tv. Idiotow z nas robią? Płacę nc plus za dostęp do elevensport, Polsat sport premium i canal plus sport. Okolo 150 zł miesięcznie. Ktoś mi zniżył abonament? Nie. Włączam tv raz na tydzień. Ostatnio obejrzałem Braveheart. Freedom! Bardzo dobry! Skoro mnie kasuja za coś czego nie dają to niech płacą też klubom. Niech piłkarze nie grają i biorą połowę. Niech wrócą z kibicami na stadiony i robią spektakl. Za 4 miesiące. Nie teraz. Dziękuję za uwagę. Miłego weekendu.

floro flores
floro flores

z jednej strony mówisz o tym, jak gówniany jest mecz bez kibiców (z czym się zgadzam w 100%), z drugiej strony piszesz, że oglądałeś PSG z BVB, który był bez kibiców, podczas gdy LFC grał z Atletico przy pełnym stadionie i był to chyba najlepszy mecz w tym roku

Bartek Kiezun
Bartek Kiezun

Jeśli PSG wygra LM, Lipsk mistrzostwo Niemiec, a Włosi Euro to jestem majetnym człowiekiem. Hehehehe. Cała tajemnica dlaczego śledziłem PSG. Oczywiście na nc plus go leciał drugi.

floro flores
floro flores

dla zdrowia psychocznego lepiej nie oglądać rzeczy, które się obstawiło

Łukasz
Łukasz

Lekszek wraca do formy! Tylko jedna uwaga, Bielsko-Biała – jak nazwa Podbeskidzie wskazuje – nie leży na Śląsku Cieszyńskim.

Wiki
Wiki

„Bielsko-Biała formalnie powstało 1 stycznia 1951 r. z połączenia położonego na Śląsku Cieszyńskim Bielska, o którym pierwsze wzmianki pochodzą z przełomu XIII i XIV wieku oraz małopolskiej Białej założonej w końcu XVI wieku” za Wikipedią.

Staszek Anioł
Staszek Anioł

Termin „Podbeskidzie” nie kłóci się ze Śląskiem Cieszyńskim, to są różne kategorie pojęć. Ale też nie pomyślałbym o Podbeskidziu Bielsko-Biała jako zespole ze Śląska Cieszyńskiego. Sympatyczny red. Milewski nie chciał napisać po prostu o „wiadomym zespole z Podbeskidzia”, bo cóż by to była za zagadka?

PS. Znowu muszę ileś razy próbować napisać zwykły komentarz, żeby mi jakiś zakichany cenzor albo jakiś porąbany skrypt czy inne licho mi tego nie usunęło. Ludzie, opanujcie to wreszcie!

psitas
psitas

Powtórzę coś za co już tutaj raz dostałem bana, bo znajomych Stana tykać nie można: wysokie pensje piłkarzy to konsekwencja tego jak są rozłożone pensje we wszystkich branżach gospodarki – skoro prezes może zarabiać setki tysięcy a szeregowy pracownik kilka tysięcy to dlaczego nie mogą piłkarze? Taki prezes Orlenu, Obajtek, zarabia 700 tys zł miesięcznie mimo absolutnego braku doświadczenia w zarządzaniu ogromnymi przedsiębiorstwami, więc dlaczego piłkarz harujący kilkanaście lat na swoją pozycję miałby nie zarabiać u szczytu porównywalnych pieniędzy? Jak dla mnie, to rozwarstwienie jest nieuczciwe (klasyczne bogaci się bogacą, a biedni biednieją), ale konsensus społeczny jest taki, że przelicznik 300x pensji nie robi na nikim wrażenia, więc piłka nożna nie znajduje się tutaj w próżni społecznej tylko odzwierciedla wszystkie inny dziedziny życia.

psitas
psitas

Sorki, oczywiście 700 tys zł rocznie.

Weszło
07.08.2020

15 pytań przed powrotem Ligi Mistrzów

11 marca 2020 roku. Tego dnia odbyły się ostatnie spotkania Ligi Mistrzów w sezonie 2019/20, które udało się rozegrać zanim świat, nie tylko ten futbolowy, gwałtownie wyhamował i przystanął na pewien czas. Tak wiele wydarzyło się od tamtego dnia, że mamy poczucie, jakbyśmy mówili o naprawdę mocno zamierzchłej przeszłości. No ale nadszedł wreszcie właściwy moment, […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Olympiakos z pretensjami do Marciniaka. Czy słusznie?

Miękki karny, anulowany gol, kontrowersje przy innych sytuacjach w szesnastce. Dość gorący wieczór zaliczył Szymon Marciniak, który sędziował mecz Wolverhampton z Olympiakosem. I raczej Pireus może sobie odpuścić w kontekście wyjazdów wczasowych, bo za klasykiem tamtejsi kibice dziś mają na ustach: „Marciniak, przestań mi Olympiakos prześladować”. Pytanie: czy słusznie? OFSAJD NIEZGODY Najpierw kwestia anulowanej bramki. […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Quiz piłkarski. Czy pamiętasz finalistów Champions League?

Wraca Liga Mistrzów, uznaliśmy więc, że po krótkiej nieobecności na stronie wrócić mogą też nasze quizy. Na dzień dobry zadanie, które dla zajaranych piłką wymagające raczej nie będzie, ale nie zdziwimy się też, jeśli komuś pamięć spłata figla. Chodzi o wskazanie wszystkich drużyn, które choć raz zagrały w finale najważniejszych klubowych rozgrywek na Starym Kontynencie […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

KONKURS! Wygraj bilety na Ligę Mistrzów w Multikinie

Wraca Liga Mistrzów. I to w momencie, kiedy zazwyczaj emocje w piłce sponsorują sparingi i nowy zawodnik na testach w Wiśle Płock. Czeka nas piłkarski maraton z najlepszymi zwieńczony turniejem w Portugalii. Czy Polacy odegrają w nim główne role? Czy Barca uratuje sezon, czy PSG wreszcie zagra o pełną stawkę? A może zakasują faworytów czarne […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Legia chce „lepszego Luquinhasa”, Lech daje milion euro za Sykorę

– Richard poprzedni sezon spędził na wypożyczeniu w portugalskiej Tondeli. Zagrał bardzo dobrze, był pozytywną niespodzianką, bo wcześniej w Portugalii nikt o nim nie słyszał. Pomógł drużynie utrzymać się w lidze i wrócił do Internacionalu Porto Alegre, brazylijskiego klubu, z którym ma kontrakt do grudnia 2021 r. Internacional nie wiąże z nim przyszłości i stąd […]
07.08.2020
Weszło Extra
07.08.2020

Nie ma co strugać piłkarza. Ostatnio byłem ligowym dżemikiem 

Spadek z Koroną Kielce i zjazd formy do – jak sam przyznaje – poziomu ligowego dżemiku. To nie był udany sezon dla Jakuba Żubrowskiego. Piłkarza, który – mamy takie wrażenie – jak mało kto potrzebował zmiany otoczenia.  Dziś przygotowuje się do sezonu jako zawodnik Zagłębia. Ale z Kubą porozmawialiśmy raczej o minionych latach, zwłaszcza, że było […]
07.08.2020
Bukmacherka
07.08.2020

Wielki Kurs na Ligę Mistrzów w eWinner! Wygrana City za 10.00!

Tego jeszcze nie było! Kurs 10.00 na wygraną Manchesteru City z Realem Madryt – to oferta legalnego bukmachera eWinner. Oferta, która mocno kusi, żeby z niej skorzystać. Ale żeby to zrobić, trzeba się pośpieszyć. Zasady są proste – najszybsi będą mogli z niej skorzystać i nieźle się wzbogacić na wygranej „Obywateli”. Sprawdźcie szczegóły tej promocji! […]
07.08.2020
Weszło
06.08.2020

Monchi w Sevilli sto razy mocniejszy od Monchiego w Romie

Gdy tylko los skojarzył Sevillę z Romą, podtekst był jasny: Monchi. Legendarny dyrektor sportowy Sevilli, którego doskonałe decyzje na rynku transferowym doprowadziły ten klub do pięciu triumfów w Pucharze UEFA i Lidze Europy. Dyrektor, który zapracował na zaufanie szefów Romy i dyrektor, który swoją rzymską misję totalnie położył. Gdy nie wyszło w Serie A, wrócił […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

HEJT PARK W DOBRYM SKŁADZIE | Michał Pol i Wiktor Malinowski | LIVE od 21

W kolejnej odsłonie „Hejt Parku w Dobrym Składzie” gościem Michała Pola będzie Wiktor Malinowski! Były szczypiornista VIVE Kielce odnalazł się przy… pokerowym stole, gdzie zarabia okrągłe sumki. Specjalnie dla nas opowie o kulisach świata wielkiej – dosłownie – gry. Macie pytania? Śmiało, dzwońcie: 22 219 50 31. Partnerem programu jest browar Okocim. 
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Mówicie, że za drogie bilety? Pan Nitot ma to w dupie!

Gregoire Nitot – fajny gość? No chyba nie do końca. Miała być francuska gracja, a wyszła cebulacka gburowatość. Pan Nitot na zarzut kibiców „bilety są za drogie” odpowiada  prosto – „mam to w dupie”. Wyobraźcie sobie, że zostajecie właścicielem klubu, który jest w ruinie. Gra w lidze, która nie przystaje do firmy z taką historią. […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Bruliński (Lechia): „Zadziałaliśmy na tyle odpowiedzialnie, na ile potrafiliśmy”

– Pewnie można było to wszystko rozwiązać inaczej, ale zadajmy sobie dzisiaj pytanie, kiedy ostatnio mieliśmy robione testy? Sprawdziłem – 15 czerwca. Zawodnik, u którego stwierdzono koronawirusa nie ma nawet podwyższonej temperatury. Nie wiemy tak naprawdę, co się od 15 czerwca działo w naszym zespole – stwierdził Arkadiusz Bruliński, dyrektor Biura Komunikacji i Marketingu oraz […]
06.08.2020
Blogi i felietony
06.08.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Warta Poznań nie będzie grać u siebie. A nawet jakby grała u siebie, nie wprowadziłaby do Ekstraklasy polskiej odpowiedzi na La Bombonerę. Nie ma dziesiątek tysięcy fanatycznych kibiców. Warta Poznań nie wprowadzi też w ekstraklasowy krwioobieg milionów euro. Nie stoi za nią żaden hipernowoczesny kombinat IT, żadne unikalne know-how. Ich marka nie przykuje do telewizorów […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Handzlik: Idąc do Legii popełniłem błąd. Potem nawet myślałem, żeby rzucić piłkę

Pięć lat – tyle musiał czekać Konrad Handzlik na to, żeby powiększyć swój dorobek występów w Ekstraklasie. Kiedy przechodził z Wisły Kraków do Legii Warszawa, wokół jego osoby było dużo szumu. Za dużo, bo sam przyznaje, że wcale mu to nie pomogło. Ostatecznie do ligi trafił nie dzięki temu, że przebił się przy Łazienkowskiej, a […]
06.08.2020
Bukmacherka
06.08.2020

Juventus doczłapie się do ćwierćfinału?

Juventus – Olympique Lyon. To jeden z najbardziej zagadkowych meczów 1/8 finału Ligi Mistrzów. „Stara Dama” w teorii powinna awansować do ćwierćfinału, ale w praktyce absolutnie nic nie jest przesądzone. FORMA LYONU JEST NIEWIADOMĄ W pierwszym meczu, który odbył się we Francji, Lyon wygrał 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Lucas Tousart. Ten wynik szokował, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Czterech piłkarzy, na których radzimy zwrócić dziś szczególną uwagę

Przed nami kolejny czteropak w Lidze Europy i – uwaga, nie ironizujemy – cztery fajne pozycje do oglądania. Najbardziej efektowna zapowiedź wieczoru skupiłaby się na ligach. Mamy starcie przedstawiciela La Liga z zespołem Serie A, mamy reprezentanta Premier League, mamy drużynę z Bundesligi. Tak, potem mina rzednie, gdy pod hasłem”Anglicy” zamiast Chelsea kryje się Wolverhampton, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kolejny głośny powrót do Ekstraklasy. Kucharczyk w Pogoni Szczecin

Wrócił Sobota, wrócił Boruc, teraz wraca Michał Kucharczyk, który zasili Pogoń Szczecin. Trzeba przyznać, że nieźle kręci się to okno transferowe jak do tej pory, postaci, których jesteśmy arcyciekawi w nowych barwach, jest już więcej niż kilka, a przecież okienko trochę jeszcze potrwa. PRZYCHODZI NIE Z ŁAWKI, A Z BOISKA Kucharczyk Rosji nie pozamiatał, w […]
06.08.2020
Weszło Extra
06.08.2020

„Żyłem, umarłem i znów ożyłem”. Ståle Solbakken, czyli trener niezniszczalny

13 marca 2001 roku Ståle Solbakken, wówczas 33-letni piłkarz FC Kopenhagi, jak co dzień wybrał się na trening. Nie mógł wiedzieć, że zajęcia opuści… martwy. Tak się przynajmniej wydawało klubowemu lekarzowi, który przeprowadził rozpaczliwą akcję ratunkową, udzielając nieprzytomnemu zawodnikowi pierwszej pomocy. – Jego serce przestało bić – przyznał potem doktor. Aż trudno uwierzyć, że mówił […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kamil Wilczek podpalił Danię. Legenda Brondby zagra dla FC Kopenhagi

Luis Figo w Hiszpanii. Ashley Cole w Anglii. Zlatan Ibrahimović we Włoszech. Kasper Hamalainen w Polsce. W różnych krajach pojęcie „piłkarskiego zdrajcy” ma inny przykład, ale tę samą definicję. Gościa, który przechodzi do odwiecznego rywala. Zdaniem kibica – dla kasy. Zdaniem samego zainteresowanego poniekąd pewnie też, ale wiadomo – ilu ludzi, tyle powodów. W każdym […]
06.08.2020