post Jakub Olkiewicz

Opublikowane 29.04.2020 17:06 przez

Jakub Olkiewicz

Dokładnie siedem tygodni temu Liverpool przyjął u siebie Atletico Madryt. Po wspaniałym meczu, godnym miana ostatniego spotkania w historii futbolu, Hiszpanie wywalczyli awans do kolejnej fazy Ligi Mistrzów, tymczasowo przełożonej na świętego nigdy. Pisze się: mija siedem tygodni bez piłki nożnej, ale to nie jest do końca prawda. Siedem tygodni trwa nasz rozbrat ze zmaganiami na murawie, trwa nasza separacja od futbolówki toczącej się po zielonej nawierzchni. Niestety – to już dawno nie są synonimy piłki nożnej.

Przez te siedem tygodni bowiem przedsiębiorstwo o nazwie piłka nożna pracowało dalej na pełnych obrotach, często ukazując najbardziej przerażającą spośród swoich licznych twarzy.

Przez te siedem tygodni można było zwyczajnie znienawidzić futbol.

Bo i jak kochać miejsce, w którym władze klubów jak Tottenham czy Liverpool, z budżetami, które wystarczyłyby na rozwiązanie problemów ze sprzętem w większości szpitali północnego Londynu i hrabstwa Merseyside, przerzucają koszt utrzymania swoich pracowników na brytyjski odpowiednik ZUS-u? Jak kochać branżę, w której od pierwszego dnia pandemii wszystkie firmy patrzą na siebie wilkiem, próbując jak najwięcej ugrać, najlepiej w tajemnicy przed konkurencją? Futbol podrzucał co chwilę nowe powody do załamywania rąk. A to piłkarze, którzy nie zgadzają się nawet na symboliczne obniżki zarobków, bo „mają swoje kredyty i leasingi”. A to kluby, które zamiast rozważyć rozłąkę z przepłacanymi gwiazdkami jako pierwszych rzuciły na pożarcie szeregowych pracowników, często na groszowych pensjach. A to działacze, którzy raz po raz próbowali wyrolować swoich partnerów – niezależnie, czy akurat rozmawiali z innymi działaczami, z własnymi piłkarzami i trenerami czy nawet kibicami.

Trudno jest kochać futbol, w którym najwyższą wartością staje się dostarczenie transmisji telewizyjnej, bez względu na ryzyko i koszty, a z drugiej strony – trudno jest kochać futbol, w którym najważniejsze jest utrzymanie, nawet jeśli to oznaczałoby próby zerwania ligi przez jej poszczególnych członków.

Przez siedem tygodni mogliśmy niczym w wykreślance eliminować kolejne złudzenia dotyczące naszych ukochanych bohaterów. Komu jeszcze zdarzało się wierzyć w ich bezwarunkową miłość do zielonej murawy, dziś już nie ma złudzeń, że w tym równaniu zgadza się jedynie kolor. Batalia Janusza Gola z Cracovią, łącznie z wczorajszym przerzucaniem się oświadczeniami, to dość smutny symbol, ale przecież podobne rzeczy dzieją się właściwie wszędzie, od największych angielskich klubów, aż po Dinamo Zagrzeb. Mistrz Chorwacji pandemię wykorzystał do wyczyszczenia klubu z Nenada Bjelicy i jego ekipy. To wszystko wydaje się takie brudne, takie cuchnące – Bjelicę najpierw wrzucono Zorana Mamicia jako dyrektora sportowego, który miał pilnować, by w Dinamie interesy nadal szły po myśli jego poszukiwanego przez chorwackie służby brata, Zdravko. Przy pandemii mailowo poinformowano cały sztab, że albo z miejsca godzi się na potężne obniżki, albo może sobie szukać nowego miejsca zatrudnienia – co według Chorwatów było jasnym uderzeniem w Nenada, z dnia na dzień pozbawionego współpracowników. Wreszcie, po długich targach, udało się wywalić i Bjelicę. Ponoć jedynie opór kibiców uchronił familię Mamiciów od obsadzenia stanowiska trenera jednym ze swoich bliskich przyjaciół – przymiarki były choćby do Romeo Jozaka.

Ale klubów jak Dinamo są dziesiątki, może nawet bardziej na miejscu byłoby napisać: wszystkie kluby w mniejszym czy większym stopniu idą drogą Dinama.

Rozgrywanie swoich interesów przy okazji pandemii ma przecież miejsce chyba na całym świecie, często zresztą przy jednoczesnej próbie gry na emocjach. „Zarabiają miliony, nie chcą się zgodzić na nasze uczciwe propozycje” – populistycznie gardłują szefowie klubów. „Nie płacą nam od miesięcy, a teraz chcą jeszcze obciąć pensje?” – ripostują piłkarze. Wszystko zaś toczy się przy zakulisowych grach dotyczących rozstrzygnięć ligi. Kto najwięcej zarobi? Kto najwięcej straci? Kogo jeszcze można wydymać, by wyjść na plus?

Zdecydowanie, przez te siedem tygodni można było poczuć do świata futbolu jedynie odrazę. Ale jednocześnie te siedem tygodni to czas, gdy można było na nowo pokochać właśnie tę toczącą się po trawie piłkę.

Nie zliczę ile razy w tym okresie wyobrażałem sobie takie sceny. Osiedlowe boisko, lekki deszcz, który eliminuje z rozgrywki wiecznych zamulaczy. Dwunastu ludzi, czyli bez zmian, nie trzeba będzie moknąć przy linii. Wślizgi. Podania. Strzały. Zbijane piątki, tradycyjny śmiech, gdy ktoś „przedziurawi” rywala, najsłodszy napój świata – woda po 90 minutach biegania. Przegrani zdejmujący siatki, zwycięzcy uzupełniający też inne płyny. Zupełnie poważnie rozważam wyprowadzkę na orlik, gdy to wszystko się skończy.

Albo trening z synem, dzieciaki biegające po całym boisku, póki jeszcze trener nie rozłożył drabinek i czapeczek. Wyścig, kto pierwszy dobiegnie z piłką do bramki, potem ze dwa podania, slalom, strzał. Znów ta unikalna radość z każdego udanego zagrania, z każdego okrzyku „tata, gol”. Gdy w berka, już po treningu, w końcu dajesz się złapać, gdy przy strzale jednak decydujesz się rozstawić nogi i wpuścić piłkę do bramki.

Ten moment, gdy siedzisz przed telewizorem. Ha, dopiero co wyklinałem kluby bijące się o hajs z praw, ale co tu dużo kryć, usiądę jak zawsze. 13.30 w sobotę, 20.45 we wtorek, choć przecież dobrze wiem, że zmienili już te tradycyjne godziny. Jak zawsze – trzymanie kciuków za przeciwników Barcelony, jak zawsze trzymanie kciuków za Inter, West Ham United, za Real i za każdego Polaka w zagranicznej lidze. „Chodź, zobacz, Piątek strzelił”. Łe, bez Linettego to nie oglądam. O, puszczają Championship, Klich kontra Grosicki!

A ten zapach świeżo skoszonej trawy? Do tego lekki wietrzyk i setki wulgaryzmów. Gdzieś koło boiska przenośny grill, ale zamiast kiełbasy w pobliżu szatni czuć tylko miętę z „bengaja”. Ma ktoś jeszcze białe getry? Widział ktoś moje ochraniacze? O rety, za boiskiem w niższych ligach tęsknię chyba najmocniej, bo na to zawsze było najmniej czasu. Przecież tak niewiele potrzeba, parę godzin w tygodniu na mecz, parę kolejnych na treningi. Tego klimatu nie da się niczym zastąpić, nie da się go przenieść na ekran monitora w FM-ie, nie da się oddać tamtych zagrań padami przy fifie.

No i wreszcie ten wyjątkowy moment, ten na który poczekać przyjdzie najdłużej. Wlokąca się niemiłosiernie kolumna aut, potem upchnięta na jakimś prowizorycznym parkingu. Monstrualne kolejki do jednego wejścia, przy którym czterdziestu ochroniarzy sprawdza, czy w twojej kanapce na pewno nie zostały ukryte petardy i race. Ciarki na plecach, gdy gramolisz się po betonowych schodach w drodze na sektor, często wciśnięty gdzieś w narożnik stadionu. Minuty oczekiwania, aż na murawie pojawią się piłkarze, szaliki dumnie wzniesione nad głowę i ten głośny okrzyk: „jesteśmy zawsze tam”.

Tak, te siedem tygodni pokazało nam, dlaczego piłka nożna to dziś przede wszystkim bezwzględny, bezlitosny i pozbawiony sentymentów biznes. Ale te siedem tygodni pokazało nam też, dlaczego tak kochamy futbol. Niekoniecznie mecze Barcelony z Realem Madryt. Futbol. Kiedy grasz po trzech na ustawione z plecaków bramki, kiedy po prostu turlasz sobie piłkę z synem, kiedy po treningu grasz w poprzeczkę z kumplem z drużyny, kiedy na trybunach spotykasz połowę swoich znajomych.

Czekam na 4 maja jak na pierwszą gwiazdkę w wigilię. Chyba coś było w tych wszystkich porównaniach pasjonatów piłkarskich i narkomanów.

Opublikowane 29.04.2020 17:06 przez

Jakub Olkiewicz

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 13
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Michal Sz
Michal Sz

Sugeruję mieć pretensje tylko do siebie. Piłce nożnej dorobiono mnóstwo idiotycznych ideologii, a zrobili to sami fani tej dyscypliny. A to jakieś tradycje, a to poświęcanie się barwom, a to stadiony i ich nazwy, których nikt nie powinien tykać, bo mają magiczne moce. Nawet dzisiaj był wywiad z gościem, który gadał coś o „prawdziwych klubach”. Jest tego pełno, tymczasem piłka w praktyce nie różni się tak naprawdę niczym od spektaklu w teatrze czy seansu w kinie. I tam i tu są aktorzy oraz widzowie, ktoś płaci, a ktoś oferuje usługi, lepsze albo gorsze. No i ten biznes także ma się spinać, bo ani kina, ani kluby to nie organizacje charytatywne. Jeśli koronawirus był potrzebny żeby to ludziom dobitnie uświadomić to chociaż tyle z niego pożytku.
.
Jak tak to piszę to przypomina się ten stary dowcip o tym jak to papież po śmierci trafił przed bramy nieba, a święty Piotr nie wiedział kim on jest. W końcu idzie po Jezusa żeby ten pogadał z przybyłym. Po rozmowie Jezus wraca zataczając się śmiechem i pyta – pamiętacie to kółko rybackie, które założyłem 2 tysiące lat temu? Oni nadal działają! Być może całkiem podobnie zareagowaliby ci co sto lat temu zakładali Liverpool czy inny Arsenal.

KoloKolo
KoloKolo

Bardzo poważny i wykształcony ignorant z Ciebie! Pozwalasz sobie na niezbyt wysokiego lotu żarty ze zwykłych ludzi. Kina i teatru do podwórka i polany nie da się porównać. Szkoda, że nie rozumiesz tego. W pełni zgadzam się z panem Jakubem!

Tytus_Sz
Tytus_Sz

gdzie masz rywalizację i niewyreżyserowane emocje w kinie, albo teatrze?

Michal Sz
Michal Sz

Niewyreżyserowane emocje w kinie albo w teatrze są tam gdzie w piłce – wśród widowni.

Tytus_Sz
Tytus_Sz

czyli na boisku i ławkach są wyreżyserowane jak w WWE

Michal Sz
Michal Sz

Nie są. Tu faktycznie duży plus dla spektaklu piłkarskiego – aktorzy improwizują.

Leonidas
Leonidas

Pudło
Kina i teatry też nie zawsze bywają przesiąknięte komercją, co nie znaczy, że nie mają swoich ambicji a nawet sukcesów.
Bilety po 15zł, ambitne kino, brak 30minut bloku reklamowego i ton popcornu.

Spektakl dramatyczny zamiast oklepanej komedii.

Na szczescie Nie każdy zatem Musi czekać z wytęsknieniem na mecz Realu, Nowy film Vegi czy koncert Pięknych i Młodych.

Michal Sz
Michal Sz

I gdzie tu niby pudło?

Anjinsan
Anjinsan

Piszesz jakby w innych komercyjnych rozrywkach nie było psychofanów z ideologicznym podejściem. Jak tylko pojawi się info, że hollywood planuje jakiś remake albo obsada ekranizacji wygląda inaczej niż fani oczekiwali, to odzywają się tłumy oburzonych jakby im matki obrazili. Przecież zespoły muzyczne też miewały zwalczające się bojówki.

Michal Sz
Michal Sz

Nikt nie twierdzi, że w innych dziedzinach nie ma psychofanów. Do wszystkiego można dorobić masę niepotrzebnych ideologii i zawsze będzie to głupie, zwłaszcza jeśli chodzi po prostu o rozrywkę. Jakby istnieli Fanatycy Teatru Ateneum albo Ultras Cinema City i czcili Karty Unlimited to też bym się z tego śmiał. No ale ci akurat nie istnieją, za to tyle wymyślnych „świętości” co funkcjonuje w piłce to nie wiem czy znajdzie się nawet w Biblii.

Paweł z
Paweł z

Brawo!też tak mam 🙂

Ekstraklasa na golasa
Ekstraklasa na golasa

Wtorek był miłym dniem, bo nie było „ jak co wtorek debeściak”
Środa też mogła być miłym dniem…

Mama Jana Rodo
Mama Jana Rodo

A tymczasem wy non stop piszecie, chocby o najwiekszych glupotach, bo wpadliscie dokladnie w to samo, w co wpadla telewizja w latach 90. i za co dostala potem po lbie od internetu – macie nielimitowany czas antenowy i chocby nic sie nie dzialo (ostatnie tygodnie), to i tak wrzucacie mnostwo smieciowego kontentu (poza rankingami, ale te zawsze prowokuja do dyskusji i mozna je ukladac w dowolnym okresie), dorabiacie ideologie, analizujecie najprostsze kwestie, a potem zdziwienie, ze futbol to takie samo biznesowe szambo jak cala reszta.

Jednym slowem redaktorze – wyjdz z domu, tam tez jest zycie, szczegolnie teraz, na wiosne.

Weszło
06.08.2020

Monchi w Sevilli sto razy mocniejszy od Monchiego w Romie

Gdy tylko los skojarzył Sevillę z Romą, podtekst był jasny: Monchi. Legendarny dyrektor sportowy Sevilli, którego doskonałe decyzje na rynku transferowym doprowadziły ten klub do pięciu triumfów w Pucharze UEFA i Lidze Europy. Dyrektor, który zapracował na zaufanie szefów Romy i dyrektor, który swoją rzymską misję totalnie położył. Gdy nie wyszło w Serie A, wrócił […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

HEJT PARK W DOBRYM SKŁADZIE | Michał Pol i Wiktor Malinowski | LIVE od 21

W kolejnej odsłonie „Hejt Parku w Dobrym Składzie” gościem Michała Pola będzie Wiktor Malinowski! Były szczypiornista VIVE Kielce odnalazł się przy… pokerowym stole, gdzie zarabia okrągłe sumki. Specjalnie dla nas opowie o kulisach świata wielkiej – dosłownie – gry. Macie pytania? Śmiało, dzwońcie: 22 219 50 31. Partnerem programu jest browar Okocim. 
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Mówicie, że za drogie bilety? Pan Nitot ma to w dupie!

Gregoire Nitot – fajny gość? No chyba nie do końca. Miała być francuska gracja, a wyszła cebulacka gburowatość. Pan Nitot na zarzut kibiców „bilety są za drogie” odpowiada  prosto – „mam to w dupie”. Wyobraźcie sobie, że zostajecie właścicielem klubu, który jest w ruinie. Gra w lidze, która nie przystaje do firmy z taką historią. […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Bruliński (Lechia): „Zadziałaliśmy na tyle odpowiedzialnie, na ile potrafiliśmy”

– Pewnie można było to wszystko rozwiązać inaczej, ale zadajmy sobie dzisiaj pytanie, kiedy ostatnio mieliśmy robione testy? Sprawdziłem – 15 czerwca. Zawodnik, u którego stwierdzono koronawirusa nie ma nawet podwyższonej temperatury. Nie wiemy tak naprawdę, co się od 15 czerwca działo w naszym zespole – stwierdził Arkadiusz Bruliński, dyrektor Biura Komunikacji i Marketingu oraz […]
06.08.2020
Blogi i felietony
06.08.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Warta Poznań nie będzie grać u siebie. A nawet jakby grała u siebie, nie wprowadziłaby do Ekstraklasy polskiej odpowiedzi na La Bombonerę. Nie ma dziesiątek tysięcy fanatycznych kibiców. Warta Poznań nie wprowadzi też w ekstraklasowy krwioobieg milionów euro. Nie stoi za nią żaden hipernowoczesny kombinat IT, żadne unikalne know-how. Ich marka nie przykuje do telewizorów […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Handzlik: Idąc do Legii popełniłem błąd. Potem nawet myślałem, żeby rzucić piłkę

Pięć lat – tyle musiał czekać Konrad Handzlik na to, żeby powiększyć swój dorobek występów w Ekstraklasie. Kiedy przechodził z Wisły Kraków do Legii Warszawa, wokół jego osoby było dużo szumu. Za dużo, bo sam przyznaje, że wcale mu to nie pomogło. Ostatecznie do ligi trafił nie dzięki temu, że przebił się przy Łazienkowskiej, a […]
06.08.2020
Bukmacherka
06.08.2020

Juventus doczłapie się do ćwierćfinału?

Juventus – Olympique Lyon. To jeden z najbardziej zagadkowych meczów 1/8 finału Ligi Mistrzów. „Stara Dama” w teorii powinna awansować do ćwierćfinału, ale w praktyce absolutnie nic nie jest przesądzone. FORMA LYONU JEST NIEWIADOMĄ W pierwszym meczu, który odbył się we Francji, Lyon wygrał 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Lucas Tousart. Ten wynik szokował, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Czterech piłkarzy, na których radzimy zwrócić dziś szczególną uwagę

Przed nami kolejny czteropak w Lidze Europy i – uwaga, nie ironizujemy – cztery fajne pozycje do oglądania. Najbardziej efektowna zapowiedź wieczoru skupiłaby się na ligach. Mamy starcie przedstawiciela La Liga z zespołem Serie A, mamy reprezentanta Premier League, mamy drużynę z Bundesligi. Tak, potem mina rzednie, gdy pod hasłem”Anglicy” zamiast Chelsea kryje się Wolverhampton, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kolejny głośny powrót do Ekstraklasy. Kucharczyk w Pogoni Szczecin

Wrócił Sobota, wrócił Boruc, teraz wraca Michał Kucharczyk, który zasili Pogoń Szczecin. Trzeba przyznać, że nieźle kręci się to okno transferowe jak do tej pory, postaci, których jesteśmy arcyciekawi w nowych barwach, jest już więcej niż kilka, a przecież okienko trochę jeszcze potrwa. PRZYCHODZI NIE Z ŁAWKI, A Z BOISKA Kucharczyk Rosji nie pozamiatał, w […]
06.08.2020
Weszło Extra
06.08.2020

„Żyłem, umarłem i znów ożyłem”. Ståle Solbakken, czyli trener niezniszczalny

13 marca 2001 roku Ståle Solbakken, wówczas 33-letni piłkarz FC Kopenhagi, jak co dzień wybrał się na trening. Nie mógł wiedzieć, że zajęcia opuści… martwy. Tak się przynajmniej wydawało klubowemu lekarzowi, który przeprowadził rozpaczliwą akcję ratunkową, udzielając nieprzytomnemu zawodnikowi pierwszej pomocy. – Jego serce przestało bić – przyznał potem doktor. Aż trudno uwierzyć, że mówił […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kamil Wilczek podpalił Danię. Legenda Brondby zagra dla FC Kopenhagi

Luis Figo w Hiszpanii. Ashley Cole w Anglii. Zlatan Ibrahimović we Włoszech. Kasper Hamalainen w Polsce. W różnych krajach pojęcie „piłkarskiego zdrajcy” ma inny przykład, ale tę samą definicję. Gościa, który przechodzi do odwiecznego rywala. Zdaniem kibica – dla kasy. Zdaniem samego zainteresowanego poniekąd pewnie też, ale wiadomo – ilu ludzi, tyle powodów. W każdym […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

W Warcie nie ma czasu na świętowanie. Dzień po fetowaniu mieliśmy komitet transferowy

– Od pewnego czasu udaje nam się działać na warunkach zdrowego zarządzania tym budżetem. Odkąd jestem w klubie budżet płacowy jest w graniach 50-60% budżetu ogólnego, co – jak wykazują wskaźniki – jest zdrowym procentem. Nie będziemy wydawać więcej niż pozwalają nam na to nasze możliwości finansowe. Nie będzie w Warcie płacowego eldorado i życia […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Wilusz: „Raków był bardzo konkretny, a poziom Ekstraklasy idzie do góry”

W jakich okolicznościach podpisywał kontrakt z Rakowem Częstochowa? Co go przekonało? Jakie wrażenie zrobił na nim klub i trener Marek Papszun? Dlaczego potrzebował stabilizacji? Czy ostatni rok w Rosji uważa za stracony? Dlaczego nie został w Rosji i czy miał możliwość zostania na dłużej w Uralu Jekaterynburg? Czy wraca do lepszej ligi? Skąd u niego […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Pan piłkarz na dłużej w Lechu. Kolejorz dogadał się z Pedro Tibą

Lech Poznań świetnie szkoli młodzież. To teza łatwa do obrony, teza oczywista, z którą trudno polemizować. Ale jednocześnie Kolejorz miał w ostatnim czasie problemy ze ściąganiem kozaków, od których ta młodzież mogłaby się uczyć. Natomiast jednym z takich kozaków, którego poznaniacy wyszukali i ściągnęli jest Pedro Tiba. Wśród fanów Lecha pojawiały się obawy, że Portugalczyk […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Felix: „Chciałem zapewnić lepszą przyszłość mojej rodzinie. Liga turecka ma swoją renomę”

W dzisiejszej prasie futbol na pewno nie dominuje, ale… coś dla siebie znajdziemy. W „Przeglądzie” mamy zapowiedź Ligi Mistrzów i rozmowę o nowym trenerze Jagiellonii, w „Sporcie” rzecz o transferach Piasta i GKS-u Jastrzębie, a w „Superaku” Jorge Felix opowiada o transferze. – Trafiłem do czołowego klubu, który w poprzednim sezonie zajął czwarte miejsce w […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

United wygrywają w sparingu pod szyldem Ligi Europy

Tak się stęskniliśmy za międzynarodowymi rozgrywkami, że odpaliliśmy nawet starcie Manchesteru United z LASK Linz, co wcześniej – przed pandemią – byłoby nie do pomyślenia. Nie dość, że Austriacy są elektryzujący jak budyń, to jeszcze przegrali 0:5 w pierwszym spotkaniu. Naprawdę więc w normalnych czasach wolelibyśmy oglądać wyścigi kropel na szybie. Ale że jest, jak […]
06.08.2020
Weszło
05.08.2020

Inter gra dalej, ale rośnie rola defensywy

Wicemistrzostwo Włoch, punkt straty do Juventusu, niezłe punktowanie i przyzwoita gra po przerwie pandemicznej. Ale jednocześnie pierwsze zgrzyty z udziałem Antonio Conte, brak regularności, która pozwoliłaby przeskoczyć słabą w tym sezonie Starą Damę, no i sporo punktów uratowanych przez Samira Handanovicia. Finisz sezonu w wykonaniu Interu Mediolan ma trochę słodko-gorzki smak i dzisiejsze zwycięstwo nad […]
05.08.2020
Blogi i felietony
05.08.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Od wielu lat hołduję jednej wyjątkowej wakacyjnej tradycji. Stawiam tasiemki na pierwsze rundy eliminacji do europejskich pucharów. Nie zliczę ile razy Steaua Bukareszt zremisowała z jakimiś dziadami, wykładając mi kupon na siedem zdarzeń. Nie zliczę ile razy wszystko weszło, gdy akurat Partizana nie trawił żaden wewnętrzny konflikt, a mistrz Norwegii zgodnie z planem rozprawiał się […]
05.08.2020