Grzegorz Lech w styczniu skończył 37 lat, ale jesienią ciągle stanowił o sile Stomilu Olsztyn. Stomilu, który po przejęciu przez Michała Brańskiego ugasił pożary z przeszłości i z optymizmem zaczął patrzeć w przyszłość. Pierwszoligowe otoczenie zaczęło bardziej poważnie traktować olsztyński klub, co w pewnym sensie stanowiło również wyzwanie dla piłkarzy, musieli się do tego przyzwyczaić. Z doświadczonym pomocnikiem rozmawiamy o próbach wznowienia sezonu, obniżeniu pensji, funkcjonowaniu z nowym właścicielem i w nowych realiach, międzynarodowej szatni oraz o planach po zakończeniu grania, co kiedyś w końcu musi nadejść. Zapraszamy. 

Stomil już nie działa na zasadzie „cokolwiek ugramy, będzie dobrze”

Wreszcie mamy trochę jasności odnośnie tego, kiedy I liga może wznowić rywalizację. Co pan na to?

Oczywiście zareagowałem pozytywnie, choć mam nadzieję, że w kwestii zabezpieczenia zdrowia zawodników wszystko będzie stało na odpowiednim poziomie.

Łukasz Wachowski z Departamentu Rozgrywek PZPN mówił u nas, że pierwszoligowcy i drugoligowcy będą przechodzili tę samą procedurę co piłkarze Ekstraklasy, nie wyłączając testów na obecność koronawirusa.

No to w takim razie można powiedzieć, że nasze piłkarskie władze podeszły do tego problemu bardzo profesjonalnie i nie zapomniały o zdrowiu piłkarzy. Chyba każdy chce wrócić do gry, żeby wszystkie rozstrzygnięcia zapadły na boisku. Wiadomo, kibice pewnie trochę ucierpią, bo nie wrócą na stadiony, ale sądzę, że po dwóch miesiącach postu będą tak stęsknieni, że zadowolą się transmisją telewizyjną.

Was, pierwszoligowców, nogi pewnie świerzbią podwójnie, bo rundę jesienną zakończyliście prawie miesiąc wcześniej niż Ekstraklasa, a kilka tygodni później zaczęliście granie wiosną. 

Na pewno, w tym roku zdążyliśmy rozegrać tylko dwa mecze przed tą małą zimną wojną, gdy wszyscy musieliśmy zamknąć się w domach. Trzeba było zadbać o zdrowie, dziś możemy wreszcie patrzeć do przodu. Niektórzy z zawodników już byli w formie i oni są stratni. Zyskują ci, którzy musieli wyleczyć kontuzje, podreperować zdrowie. Nie możemy się doczekać powrotu do treningów. Nawet te w małych grupach będą wielką przyjemnością.

Dla Stomilu wymuszona przerwa nadeszła w wyjątkowo kiepskim momencie, bo przegraliście 0:3 w Nowym Sączu i przez kolejne tygodnie musicie z tym żyć.

Dokładnie. Mocno nastawialiśmy się na mecz z Chrobrym. Czuliśmy w kościach, że to już będzie ostatnie granie w najbliższym czasie, że potem liga zostanie przerwana i być może nawet nie dojdzie do jej wznowienia. Mobilizacja, żeby zmazać plamę, była więc podwójna. Dla wszystkich to sytuacja absolutnie wyjątkowa, każdy się uczy tej rzeczywistości, również nasz sztab szkoleniowy i medyczny. Liczę, że najgorsze za nami, ale niczego nie można być pewnym, bo sytuacja potrafi się bardzo szybko zmieniać. Trzeba nieustannie dmuchać na zimne.

Obecnie zajmujecie dwunaste miejsce w tabeli: pięć punktów straty do strefy barażowej o Ekstraklasę, sześć punktów przewagi nad strefą spadkową. Jak je odbieracie?

Mamy mieszane uczucia, podobnie jak przy początku rundy. W pierwszej kolejce bardzo dobrze wypadliśmy z Odrą Opole, zdominowaliśmy ją, strzeliliśmy cztery gole, by później wysoko polec z Sandecją. Przy 0:3 trudno szukać jakichś pozytywów. Punktowo nie ma tragedii, ale dwunaste miejsce nas nie zadowala. Jak co najmniej połowa ligi, zamierzaliśmy powalczyć o baraże, żeby przedłużyć emocje sobie i kibicom. Teraz będzie się liczył każdy najbliższy mecz, aby w razie czego być jak najwyżej w tabeli.

Wcześniej każde utrzymanie można było traktować jako wielki sukces. Po przejęciu klubu przez Michała Brańskiego sytuacja się zmieniła, deklarował on wprost, że celuje w Ekstraklasę. Po raz pierwszy od dawien dawna zawodnicy Stomilu odczuwali większą presję związaną z wynikiem? 

Nie da się ukryć, że przed zmianą właścicielską podchodziliśmy do tematu na zasadzie „cokolwiek ugramy, będzie dobrze”. W sytuacji, gdy nieustannie klub miał duże zaległości płacowe i jego funkcjonowanie nieraz stawało pod znakiem zapytania, każdy kolejny sezon w I lidze był swego rodzaju cudem. Na szczęście te czasy minęły. Klub organizacyjnie i sportowo powoli przygotowuje się do tego, żeby zacząć walczyć o coś więcej niż utrzymanie. Dobrze zaczęliśmy sezon, ale w pewnym momencie doznaliśmy zadyszki, nie wygraliśmy ośmiu kolejnych meczów i dopiero na koniec jesieni się przełamaliśmy. Pewne cele się oddaliły, natomiast po dobrze przepracowanej zimie jesteśmy pełni wiary w to, że możemy tutaj postawić się każdemu. Inna sprawa, że nikt w klubie nie wywiera nie wiadomo jakiej presji na tu i teraz. Zakładam, że to bardziej etapowy plan rozwoju, który z czasem ma umożliwić realną walkę o awans.

Z czego wziął się ten kryzys, który trwał od początku października?

Wracamy do wcześniejszego wątku. Wcześniej byliśmy stawiani w roli kopciuszka, że kto by nie przyjechał, to będzie faworytem, a ewentualne punkty Stomilu należy odbierać jako coś ekstra. W tym sezonie natomiast każdy zaczął nas szanować i traktować jako poważnego gracza. Musieliśmy się przestawić na takie myślenie. Sądzę, że przerwa zimowa, gdy mogliśmy więcej pogadać w swoim gronie, uzmysłowiła nam dobitnie, że musimy już więcej od siebie wymagać i sami inaczej do tego podchodzić. Czas postawić sobie poprzeczkę wyżej i próbować do niej doskoczyć.

Krótko mówiąc, musieliście okrzepnąć z myślą, że skończyły się lata bez presji wyniku?

W pewnym sensie tak, ale w równie dużym stopniu mam na myśli podejście rywali. Musieliśmy zacząć dawać z siebie jeszcze więcej, bo to samo zaczęli robić przeciwnicy w naszych meczach. Z boiska czasami zawodnik wyczuwa, że druga strona nie do końca go poważa. Jesienią już się tego nie czuło.

Rywale przestali się nad wami „litować”?

To nie jest najlepsze słowo, ale jak mówiłem, zaczęli nas szanować. Wiedzieli, że zawsze będzie z nami ciężko i bez maksymalnej mobilizacji zostaną przez Stomil skarceni. To z kolei wymaga od nas jeszcze większej koncentracji i dyscypliny w grze.

Czas od zmiany właściciela to najspokojniejszy okres w Stomilu od momentu pana początków w tym klubie, gdy jeszcze nie było problemów finansowych?

Myślę, że tak. Miała nastać normalność i nastała. Każdy patrzy już do przodu, a nie za siebie. Można skupić się tylko na graniu. Co nie zmienia faktu, że klub dalej znajduje się na etapie budowania i tworzenia na bazie historii swojej tożsamości i swojej przyszłości.

Zaległości z poprzednich lat zostały już rozliczone?

Tak, każdy w drużynie jest „wyzerowany”. Nie żyjemy już tym, co było. Przeszłość nas ukształtowała, pozwala się jeszcze bardziej utożsamiać z klubem, natomiast nie chcemy do niej wracać. Liczy się przyszłość. Jest nowy właściciel, nowy prezes, nowy dyrektor sportowy, którzy stawiają już stempel swojej jakości. Jako zawodnicy chcemy się do tego w odpowiednim stopniu dołożyć na boisku.

Mam wrażenie, że Stomil jest traktowany jeszcze poważniej, odkąd prezesem został Wojciech Kowalewski, a dyrektorem sportowym Sylwester Czereszewski. To znane nazwiska w środowisku, a nie osoby zupełnie z zewnątrz, których nikt w piłce nie kojarzył.

Na pewno zadziałał tu efekt wizerunkowy, który „poszedł” w Polskę. Prezes i dyrektor mają swoje kontakty również poza granicami kraju, mogą je wykorzystać dla wspólnego dobra. Obaj jednak pewnie zgodzą się ze mną, że to wciąż etap budowania fundamentów klubu. Najważniejsze, że wiedzą, do czego chcą dojść i gdzie powinni zmierzać.

To co powinno być następnym krokiem z pana perspektywy, żebyśmy mówili o znaczącym kroku naprzód w wykonaniu Stomilu?

Wypowiem się jako sportowiec, osoba z boku. Dla mnie fundamentem rozwoju klubu jest akademia. Tutaj na pewno Stomil ma duży obszar, żeby pójść do przodu i wylać porządne fundamenty, z których przez wiele następnych lat będzie można korzystać i które jeszcze wzmocnią tożsamość klubu. Nadchodzą czasy wskazujące, że ta tożsamość stanie się jeszcze ważniejsza niż wcześniej, bo łatwiej pozwoli przetrwać kryzys.

9 kwietnia klub zakomunikował, że porozumieliście się z zarządem w sprawie obniżek pensji. Poszło gładko?

Były negocjacje, ale powiedziałem przed chwilą o tożsamości. Dla nas, zawodników stąd, nie było dwóch zdań, że trzeba się dogadać, nie było momentu zawahania co do słuszności tego kroku. Musieliśmy się tylko spotkać w punkcie, w którym klub nie będzie nadmiernie obciążony, ale żeby jednocześnie zawodnicy mogli nadal normalnie funkcjonować. Bardzo szybko doszliśmy do porozumienia, praktycznie cała drużyna automatycznie zgodziła się z tymi rozwiązaniami.

Dla pełnej jasności: pensje są definitywnie obniżone czy jedynie zamrożone?

Po części jedno i drugie. Są obniżone w stosunku do tego, jak będzie rozwijała się sytuacja, czy wrócimy do grania, czy nie i tak dalej. W momencie, w którym klub finansowo odzyska pełną równowagę, będzie się z nami rozliczał. Wzajemne zaufanie.

Szatnia Stomilu zrobiła się międzynarodowa. Rundę wiosenną zaczęliście z siedmioma obcokrajowcami i to nie z pięcioma Słowakami i dwoma Czechami, tylko z Holendrami, Albańczykiem, Irlandczykiem…

Jest to dla nas nowa sytuacja. Odkąd jestem w Stomilu, maksymalnie było bodajże dwóch obcokrajowców jednocześnie. Chcemy pomóc tym chłopakom, żeby jak najszybciej się zaaklimatyzowali i pomagali nam na boisku. Ale też tłumaczymy im, że są w Olsztynie, w klubie z określoną tożsamością, że jesteśmy mocno z nim związani i nie pozwolimy na żadne obijanie się czy odcinanie kuponów. Na szczęście dotychczas nikogo w tym względzie nie musieliśmy naprostowywać. Wszyscy są zmobilizowani, chcą się rozwijać.

Z zimowych nabytków najwięcej zdążył pokazać Sam van Huffel. 

Jak na I ligę, Sam jest dobrze wyszkolony technicznie i taktycznie. Natomiast, co równie istotne,  jest bardzo świadomy. Wie, po co tu przyjechał, bardzo angażuje się w swój rozwój, chce być jak najbardziej przydatny. Podoba mi się jego pazerność w grze, umiejętność pokazania swoich atutów, co na pewno będzie przenosiło się na całą drużynę. Nie chcę mu zbyt szybko wystawiać laurek, bo mamy innych równie zdolnych zawodników, którzy dziś nie są na świeczniku, ale wygląda na to, że z Sama będziemy mieli sporo pożytku.

Na początku pytałem o głód gry, bo u pana musi on być szczególny. Oba wiosenne mecze przesiedział pan na ławce. Przegrana rywalizacja czy kwestie zdrowotne?

Na pewno sprawy zdrowotne nie były tu bez znaczenia. Po przerwie zimowej ciężko trenowałem, żeby dojść do siebie po kontuzji kręgosłupa. Na pierwszym treningu bardzo mocno skręciłem kostkę. Po tygodniu ją „naprawiłem” dzięki pracy rehabilitantów, ale niestety podczas sparingu z Radunią Stężyca jeden z rywali mnie nie oszczędził, zostałem trafiony w tę samą kostkę. Przerwa była już dłuższa, a rehabilitacja bardziej wzmożona. Nie przepracowałem normalnie zimy, dlatego przed pierwszym  meczem ligowym nie byłem w stu procentach gotowy. Nie ma się też jednak co oszukiwać. Wiem, ile mam lat. Zdaję sobie sprawę, że będę pełnił coraz mniejszą rolę w drużynie, choć to nie oznacza, że się poddaję i oddaję miejsce bez walki. Nadal chcę naciskać na chłopaków i myślę, że jeszcze sobie na szansę zasłużę. Ale najważniejsze, żebyśmy szli do przodu jako zespół. Moja rola to też dawanie przykładu chłopakom, podnoszenie jakości treningu, dzielenie się doświadczeniem i niedopuszczenie, żeby ktoś poczuł się zbyt pewnie w składzie. Grzesiek za plecami ciągle będzie naciskał.

Do kiedy zamierza pan grać? Rok temu mówił pan u nas, że przesunęło się to już z 36. do 38. roku życia. Czyli jeszcze minimum jeden sezon zamierza pan pokopać?

Ja mogę sobie chcieć. Pytanie, czy w Stomilu też jeszcze będą tego chcieli, czy widzieliby mnie w planach odnośnie budowania nowej kadry zespołu. Zdaję sobie sprawę, że w żadnym innym klubie już nie zagram, nawet nie zamierzałbym się o to starać. Muszę sobie wywalczyć propozycję nowej umowy.

Na pana profilu na Transfermarkcie napisano, że umowa ze Stomilem wygasa… 30 września.

Może już się automatycznie przedłużyła przez koronawirusa (śmiech). Nie no, mam kontrakt do końca czerwca i zobaczymy, co dalej. Pandemia zatrzymała pewne sprawy.

Czuje się pan jeszcze na siłach? Lata lecą, ale przez ostatnie dwa i pół roku strzelił pan 24 gole w I lidze. Liczby przemawiają pozytywnie.

Czuję się dobrze, motywacja jest, ale też się nie oszukuję co do możliwości swojego organizmu. Dłużej się regeneruję po meczach, człowiek musi być bardziej świadomy. Nieraz muszę rozmawiać ze sztabem i przechodzić cykl treningowy indywidualnie. Inaczej już w moim wieku się nie da. Starsi zawodnicy muszą się z tym pogodzić, ja biorę to na klatę. Albo trenerzy cię zaakceptują takiego, jakim jesteś i skupią się na wykorzystywaniu twoich mocnych stron, albo każdy musi pójść w swoją stronę. Rozumiem realia, dlatego uszanuję każdą decyzję klubu.

A co potem? Wydaje się czymś naturalnym, że zostałby pan w Stomilu w innej roli.

Na pewno moja przyszłość jest w piłce. Robię wszystko, żeby od razu wystartować z jakąś wiedzą i pomysłem, nie liczyć tylko na to, że byłem zawodnikiem, mam doświadczenie i dlatego coś mi się należy. To wielki błąd, który niektórzy popełniają. Doświadczenie boiskowe może się przydać, ale trzeba się rozwijać w innych sferach, zdobywać wiedzę, żeby nie być monotematycznym. Od dobrych 8-9 lat szykuję grunt pod nową rzeczywistość. Uczestniczę w kursach, szkoleniach, warsztatach. Staram się jak najczęściej korzystać z takich możliwości.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. 400mm.pl

Weszło
28.09.2022

Pijane gówniarstwo. Michniewicz zły? Nastoletnia staruszka | HADAJ #76

Kolejny odcinek vlogu Wojtka Hadaja – zapraszamy! 
28.09.2022
Suche Info
28.09.2022

Afera alkoholowa w reprezentacji Polski U-17

Reprezentacja Polski U-17 błysnęła formą podczas Pucharu Syrenki, pokonując Anglię aż 5:0. Okazuje się jednak, że podczas zgrupowania doszło do mini-skandalu. W pokojach dwóch zawodników znaleziono butelki po alkoholu. Jak informuje portal Meczyki, sprawa dotyczy Michała Matysa z Zagłębia Lubin i Mikołaja Tudruja z Lecha Poznań. – Obaj zawodnicy zostali dyscyplinarnie usunięci ze zgrupowania. O zaistniałej sytuacji zostały poinformowane kluby obu zawodników  – skomentował rzecznik […]
28.09.2022
Suche Info
28.09.2022

Piłkarz Karabachu chce grać dla Polski

Kady Iuri Borges Malinowski – brazylijski skrzydłowy Karabachu Agdam – wyraził chęć gry dla reprezentacji Polski. W rozmowie z portalem „WP Sportowe Fakty” intencje zawodnika potwierdził Vusal Mahmudov, dziennikarz z Azerbejdżanu. Kady przyszedł na świat w Kurytybie, ale posiada polskich przodków, a zatem mógłby ubiegać się również o polskie obywatelstwo. – Wcześniej zrobiliśmy „śledztwo” w jego sprawie. Ustaliliśmy, że po występie przeciwko Lechowi Poznań skontaktował się […]
28.09.2022
Suche Info
28.09.2022

Prezes PSG ostrzega Barcelonę. „UEFA się wszystkiemu przyjrzy…”

Naser Al-Khelaifi, prezes Paris Saint-Germain, lubi od czasu do czasu uderzyć w FC Barcelonę. Tym razem wbił szpileczkę działaczom katalońskiego klubu na łamach „Politico”. Szef PSG ma wątpliwości co do polityki transferowej Barcy, która latem – po zastosowaniu szeregu „dźwigni finansowych” – dokonała potężnych wzmocnień mimo równie wielkiego zadłużenia. – Nie jestem pewny czy to legalne. Jeśli pozwolą na to teraz, inni będą robić to samo. UEFA ma swoje własne przepisy […]
28.09.2022
Ekstraklasa
28.09.2022

Jak zagraniczni ligowcy poradzili sobie w przerwie na kadrę?

Już w piątek wraca ekstraklasowe granie, a zagraniczni ligowcy w międzyczasie bronili barw narodowych. Przynajmniej niektórzy. Jak to się dla nich skończyło? Cóż, bywało różnie. Jedni na pewno dobrze zapamiętają końcówkę września. Inni natomiast będą woleli o niej zapomnieć i z ogromną chęcią wrócą na polskie podwórko. Do drugiej grupy niewątpliwie należą Jesper Karlstrom i Mikael Ishak. W końcu obaj piłkarze Lecha pojechali na zgrupowanie Szwecji z ogromnym bananem […]
28.09.2022
Suche Info
28.09.2022

Oficjalnie: Selekcjoner reprezentacji Argentyny przedłużył kontrakt do 2026 roku

Argentyńska federacja oficjalnie potwierdziła informację o przedłużeniu umowy z selekcjonerem drużyny narodowej. Lionel Scaloni podpisał nowy kontrakt, który będzie obowiązywał do 2026 roku. To gest zaufania dla szkoleniowca, który prowadzi seniorską kadrę od sierpnia 2018 roku. Scaloni przejął zespół znajdujący się w kompletnej rozsypce po nieudanym występie na mistrzostwach świata w Rosji. Początkowo niewielu ekspertów wierzyło w powodzenie jego misji, ale udało mu się uciszyć głosy krytyki. Poukładał sytuację […]
28.09.2022
Weszło
28.09.2022

Pijane gówniarstwo. Michniewicz zły? Nastoletnia staruszka | HADAJ #76

Kolejny odcinek vlogu Wojtka Hadaja – zapraszamy! 
28.09.2022
Lekkoatletyka
28.09.2022

Fajdek, Skrzyszowska, Kaczmarek i inni. Najlepsi polscy lekkoatleci 2022 roku [RANKING]

2022 rok w lekkoatletyce upłynął pod znakiem trzech wielkich imprez. Zaczęło się od halowych mistrzostw świata w Belgradzie. Z kolei na stadionie sportowcy zmagali się na mistrzostwach globu w Eugene oraz Europy w Monachium. Parę dni temu mogliście poczytać nasz ranking najlepszych lekkoatletów sezonu, który właśnie dobiega końca. My tymczasem postanowiliśmy pójść za ciosem i stworzyliśmy zestawienie najlepszych polskich zawodników Anno Domini 2022. Mistrzowie Europy, medaliści mistrzostw świata, wielcy […]
28.09.2022
Weszło
28.09.2022

Mucha: Miszta ma większe umiejętności od Tobiasza, ale ważna jest też głowa

Gościem programu „Tylko Legia” na Kanale Sportowym był Jan Mucha. Były piłkarz stołecznego klub wypowiedział się na temat temperamentu Josue, meczów z Lechem i potencjału młodych bramkarzy Legii Warszawa. O czwartej kartce w sezonie, które oznacza zawieszenie Josue… Na pewno jest to piłkarz, którego trzeba cały czas hamować i z nim rozmawiać. Pamiętam, jak byłem w sztabie za trenera Vukovicia i tych rozmów było bardzo dużo i on rozumiał to, że my nie chcemy […]
28.09.2022
Weszło
28.09.2022

Liga Narodów w pigułce. Kompromitacje, niespodzianki i wnioski

Za nami runda zasadnicza Ligi Narodów, więc pora na drobne podsumowanie. Ostatnio pojawiło się mnóstwo tekstów o losach reprezentacji Polski, więc czas skupić się na całej reszcie, a tematów nie brakuje. Słabiutka Anglia, niepowodzenia Francji, waleczne Węgry, niezdarna Portugalia, mecze na pół gwizdka, piękny gol reprezentanta Ekstraklasy i wiele innych. Zapraszamy. Ligi Narodów w pigułce Czarne chmury nad Deschampsem Nie da się ukryć, że potencjał reprezentacji Francji jest ogromny […]
28.09.2022
Niezły numer
28.09.2022

Tylko 2 beniaminków utrzymało się w dywizji A. Co wiemy po trzech edycjach Ligi Narodów?

Kolejna edycja Ligi Narodów za nami — do rozstrzygnięcia pozostała już tylko kwestia zwycięstwa w Final Four. Co wiemy o tych rozgrywkach po trzech sezonach? Na przykład to, że rozpoczęcie kolejnego w dywizji A to wcale nie takie łatwe zadanie. Reprezentacja Polski w czwartej edycji pozostanie w najwyższej dywizji Ligi Narodów. Czy znów będziemy trzęśli portkami przed starciami z silnymi rywalami? Z pewnością. Jest jednak tak, jak ujął to Czesław Michniewicz (i nie tylko on) – trzeba uczyć się […]
28.09.2022
Weszło
28.09.2022

Moda na sukces? O weganizmie wśród sportowców

1970 rok – Neil Robinson, były zawodnik m.in. Evertonu i Swansea, jako 13-latek widzi w telewizji, jak krowie oddelegowanej do produkcji mięsa podrzynają gardło. Przechodzi na wegetarianizm, żyje tak 7 lat, by potem na ostatnie 10 lat kariery piłkarskiej zostać weganinem. Odmawiał noszenia skórzanych korków, promował rzadki wówczas styl żywienia. Kpił z przekonań, że sportowcy potrzebują dużo steków, aby utrzymać się na najwyższym poziomie. 2018 rok […]
28.09.2022
Liczba komentarzy: 4
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Lukasz
Lukasz
2 lat temu

Powodzenia! Tylko Stomil OKS. Pozdrowienia z Anglii. Barnsley.

Rafał
Rafał
2 lat temu
Reply to  Lukasz

Pozdro Mordo. Pozdro Stomil Oks, Pieczewo PWO z Londynu. Niech ten cholerny wirus się kończy i widzimy się na stadionie.

kamilewski222
kamilewski222(@kamilewski222)
2 lat temu

https://najwiekszekursykuponow.blogspot.com/ – Trafiony kurs 168 kuponu i zdjęcie prosto z monitora już mają na blogu. Kursy kuponów powyżej 100, które wchodzą.
Na dziś już kupon dostępny. Polecam bo gram od kilku dni i już trafiłem z nimi 2 kupony po kursach ponad 100.

Świroos
Świroos(@swiroos)
2 lat temu

Zabawa trwa Stomil Polonia!