Krzysztof Bizacki to legenda Ruchu Chorzów i czołowy piłkarz ligi przełomu wieków. Powoływany przez Wójcika i Engela do reprezentacji Polski. Pracujący – jak powiedział prezes Rogala – na transfery partnerów z ataku, bo idealnie współpracujący z Mariuszem Śrutwą czy Piotrem Włodarczykiem. Ale przy Cichej śpiewano „Bizak gol”, bo sam też strzelał bardzo regularnie.

Musieliśmy wypychać Jurka Dudka do Feyenoordu Rotterdam

Jaka oferta z Zachodu mu przepadła? Jakie są najlepsze wspomnienia z Ruchu Chorzów? Dlaczego bano się Piotra Lecha? I jak wyglądały kulisy transfery Jurka Dudka do Feyenoordu Rotterdam, z którym to Jurkiem „Bizak” grał w Sokole? Zapraszamy.

***

Panie Krzysztofie, czego by pan życzył Ruchowi pod setne urodziny?

Czego się życzy stulatkowi – kolejnych stu lat. W lepszej formie, niż ta końcówka. Powrotu na salony, na których jest jego miejsce.

Czym dla pana osobiście jest Ruch Chorzów?

W dwóch klubach spędziłem po pół życia: GKS Tychy i Ruch. W Tychach się wychowałem, tu jestem teraz, a w Ruchu przeżyłem najpiękniejsze piłkarskie chwile, spotkałem też wielu ludzi, od których dużo się nauczyłem i te nauki wykorzystuję do dzisiaj. Ruch to mój drugi dom. A dla polskiej piłki jeden z symboli.

Od kogo w Ruchu nauczył się pan najwięcej?

Na pewno od trenerów, z którymi miałem okazję pracować. Czy to był Orest Lenczyk, czy Edward Lorens, Albin Wira, świętej pamięci Jerzy Wyrobek. Mieli ogromną wiedzę, na pewno wiedzieli co robią.

Jak ważny jest Ruch dla samego Chorzowa?

Chorzów ludzie kojarzą przez pryzmat Ruchu i Stadionu Śląskiego. Gdy ja tu przychodziłem w 1993, miałem dwie propozycje – z Górnika i Ruchu. Dwa wielkie śląskie kluby. Byłem testowany od tygodnia w Górniku, zagrałem dwa sparingi, strzelałem bramki. Pilotował moje przenosiny pan Stanisław Oślizło, ale wtedy wypatrzył mnie świętej pamięci Gerard Cieślik. Górnik jeszcze przekonywał mnie kluczykami od Fiata 126p. Ale trafiłem do Ruchu, nie będę ukrywał, odbyło się to poza mną, na poziomie działaczy. Do dziś jak rozmawiam z panem Stanisławem mówi:

Widzisz, poszedłeś do Gerarda, trzymał nad tobą pieczę.

Mnie schlebiało, że tak wielkie kluby mnie chcą. To było marzenie. Jeśli chodzi o sympatie – rozkładały się po połowie u mnie wśród znajomych i rodziny. Tę mam dość liczną, bo mama miała siedem sióstr i jednego brata, tata miał sześciu braci – było wesoło jak się wszyscy spotkaliśmy, dyskusji o piłce też nie brakowało.

Jak się pan odnalazł w szatni Ruchu wchodząc tutaj jako młody chłopak?

Tychy to taka sypialnia Śląska, ale jako typowy Ślązak trudno, żebym miał problemy w śląskim klubie. Trafiłem razem z Witkiem Wawrzyczkiem do Chorzowa, więc było nam raźniej. Sporo było nas młodszych: Daniel Dziarmaga, Adam Posiłek, poza tym jeszcze znajomi z kadry województwa. W Ruchu grali wtedy też doświadczeni gracze jak Waldek Fornalik, Mirek Jaworski, Roman Dąbrowski, Mariusz Śrutwa, Radek Gilewicz… Taka konkurencja. Na początku nie łapałem się nawet do gierek, biegałem na około boiska, bo Ruch miał dwie równorzędne jedenastki.

Zdarzyło się starszyźnie po piwo biegać?

Zdarzyło się, już w Tychach jako siedemnastolatkowi. Nie ma co ukrywać, piwo na wkupne było konieczne. Ale też zawsze prawdziwym wkupnym była dobra gra na boisku, jak starszyzna widziała, że pomagasz, to było najważniejsze. Na debiut musiałem rok pracować.

A potem to poszło, włącznie z przyśpiewką „Bizak gol”.

Nie wiem skąd ta przyśpiewka się wzięła. Było tylu wyśmienitych zawodników w Ruchu, którzy nie mieli piosenek na swoją cześć. Wielkie wyróżnienie. Człowiek wtedy nawet tak o tym nie myślał, teraz może docenia nawet bardziej.

Niemniej uważam, że byłem tylko i aż solidnym ligowcem. Zagrałem dwa razy w reprezentacji, a na kadrze byłem może z osiem razy. Trener Wójcik wziął mnie na kluczowe mecze: Polska – Anglia i wyjazd na Ulleval do Norwegii. Z Anglią miałem wejść, już podnosiłem się z ławki, ale tak szybko jak się podniosłem, tak usiadłem. Szwedzi nas niestety sprowadzili na ziemię, pamiętam ten smutny samolot, którym wracaliśmy.

Trener Engel zdaje się, że w pana mocno wierzył – powołał pana już na pierwsze zgrupowanie.

Zaprzepaściłem to. Graliśmy tam dwa mecze, najpierw z jakimś trzecioligowcem. Tu zagrałem od początku. Potem z Hiszpanią wszedłem na bodajże kwadrans zmieniając Radka Gilewicza, a więc zmiana tyszan. Przeżycie duże, po drugiej stronie Hierro, Raul, a ja jestem kibicem Realu. Ale na tym się w zasadzie skończyło.

Próbował pan, jak lata później kadrowicze Smudy, wymienić się na koszulkę?

Nie. Nigdy nie miałem na to parcia. Jak już, to rozdawałem koszulki kibicom.

Tęskni pan za szatnią?

W szatni jestem często, choć dziś w innej roli. Ale tęsknię za grą. Żałuję, że nie mieliśmy takich warunków, jakie są dzisiaj. Sprzęt? Pamiętam, mieliśmy umowę na sprzęt Pumy i musieliśmy w nich grać, inaczej dostawalibyśmy kary. Niektórzy malowali Adidasy na czarno i dorysowywali Pumę, bo chcieli występować w swoich. Albo jak graliśmy na takim śniegu, że wkręcaliśmy sobie niedozwolone śruby. Stadiony… jedyne co boli, że w Chorzowie wciąż nie ma tego stadionu. Jestem na Ruchu co jakiś czas i niewiele się od moich czasów zmieniło. Może płyta boiska, bo ta jest naprawdę niezła. Życzę Ruchowi, żeby miał swój nowoczesny obiekt.

Pana najlepszy mecz w Ruchu?

Nie mam najlepszego meczu. Raczej etapy, sezony. Na przykład ten, w którym strzeliłem czternaście bramek. Dobrze graliśmy w Intertoto, doszliśmy do finału, a przegraliśmy tylko z naszpikowaną reprezentantami Bologną – Igor Koływanow, Kenneth Anderson, to nie są przypadkowe nazwiska. W lidze brakło tytułu mistrza Polski, walczyliśmy w jednym z sezonów, ale zaważył remis u siebie 2:2 z Polonią Warszawa po dwóch samobójach – to był przełomowy mecz. Myślę, że gdybyśmy wygrali, jeszcze byśmy powalczyli.

JAK RUCH DOSZEDŁ DO PUCHARU INTERTOTO – PRZECZYTAJ REPORTAŻ

A jak pan wspomina mecz z Interem?

Nie wierzyliśmy najpierw, że z nim zagramy. Jaki Inter? Zaczęliśmy słabo w lidze, zajmowaliśmy ostatnie miejsce w tabeli. Myślę, że gdyby szło nam lepiej w Ekstraklasie, to na Stadion Śląski przyszłoby więcej osób, choć i tak było dwadzieścia tysięcy kibiców. Nazwiska robiły wrażenie; Hakan Sukur, Laurent Blanc, Alvaro Recoba, Clarence Seedorf. Przez godzinę byliśmy dla nich równorzędnym przeciwnikiem. Mieliśmy swoje sytuacje, może nie stuprocentowe, ale powiedziałbym: osiemdziesięcioprocentowe. Skończyło się na 0:3, ale kibice dziękowali nam tak, jakbyśmy coś zdobyli. Z wyjazdu pamiętam, że Ronaldo siedział na ławce i chyba więcej aparatów było skierowanych w jego stronę niż na boisku. Bramkę strzelił Grzesiu Skwara – ten dwumecz nie był tak jednostronny, jak wskazują wyniki.

Miał pan kiedykolwiek ciekawą propozycję z Zachodu?

Miałem i jej żałuję. Była oferta z Cottbus. Pojechałem tam razem z Piotrem Włodarczykiem. Sam podpisałem kontrakt, do dzisiaj leży na strychu. Kluby się nie dogadały. Miałem pretensje do prezesa Rogali, że mnie nie puścił – Energie oferowało pieniądze w kilku ratach, Ruch chciał wszystko od razu. Można się było wiele od prezesa nauczyć, miał podejście do zawodników, umiał pokierować, tak bym powiedział, że widział w piłkarzu człowieka, swojego człowieka. Ale pamiętam jak powiedział:

Bizak, ty mi sprzedałeś i Włodarczyka i Śrutka.

To może teraz czas na mnie prezesie?

Niby byłem napastnikiem, ale większość czasu spędzałem w pomocy – dogrywałem, łączyłem te formacje. Ale wszyscy odchodzili – Gorawski do Wisły, Baszczu do Wisły, Śrutwa i Włodar do Legii – a ja zostawałem. Nie ma co ukrywać, cieszę się, że mam 339 meczów dla Ruchu, 90 bramek – licząc wszystkie rozgrywki – spędziłem tu wiele pięknych lat, było mnóstwo miłych chwil, ogrom świetnych ludzi, ale był też moment na nowe wyzwania.

Zagrał pan sto kolejnych meczów dla Ruchu. Sto bez żadnej przerwy – to szczególne osiągniecie.

Z tych 339 meczów tak dziewięćdziesiąt procent zagrałem od pierwszej minuty, choć w Ruchu była naprawdę mocna konkurencja w ataku. Trzeba było udowadniać swoje w każdym treningu. Nie lubiłem siedzieć na ławce, kontuzje mnie szczęśliwie omijały – pierwszą poważną, zerwanie więzadeł, miałem dopiero w wieku 36 lat. A i tak do dziś funkcjonuję, gram w oldbojach.

Kibice z tamtych lat najbardziej pamiętają pana z duetu z Mariuszem Śrutwą.

Kilka lat razem graliśmy, pojawiali się kolejni napastnicy, a my nie dawaliśmy sobie tego składu wyrwać. Współpraca się układała, ale bywało, że skakaliśmy sobie do oczu, także na boisku. Ktoś komuś nie podał, ktoś miał lepszą pozycję… Ale iskrzyło dlatego, że mieliśmy jeden wspólny cel: wygrać dla Ruchu mecz. Mariusz to mocny charakter, ja też mam mocny, więc mu nie ulegałem. Wręcz przeciwnie, byłem jedynym, który mu jeszcze docinał. Jak jakieś riposty w Mariusza – to byłem ja. Do dziś powiem: napastnik musi być trochę egoistą boiskowym, ale Mariusz, byłeś większym (śmiech). Może ta relacja była taka szczera dlatego, że byliśmy też dobrymi kolegami poza boiskiem, razem całymi rodzinami potrafiliśmy wyjechać.

Z mocnych charakterów był jeszcze choćby Piotrek Lech.

Trochę się niektórzy Piotrka obawiali. Byliśmy kiedyś na obozie, nikt nie chciał z Piotrkiem do pokoju iść. Poszedł maser. Piotrek palił i pali do teraz, maser też palił. Ale Piotrek… wyganiał masera by palił na balkon. Leżał sobie Piotrek na łóżku i mówił, że mu śmierdzi jak ten pali. Maser bał się jak cholera, następnego dnia chciał zmienić pokój.

Z barwnych postaci był jeszcze Mirek Bąk. Doświadczony napastnik, miał więc swój sposób na rozgrzewkę. My biegaliśmy, a Mirek stoi, naciąga szyję, kark. Zero biegania. Starszyzna mogła więcej.

Mirek Jaworski był gorolem z Gdańska. Nie wiedział co to owerol. Chodził pięć razy, pytał. Powiedział mu ktoś w końcu „idź powiedz, że chcesz dres”. Poszedł więc do kierowniczki i mówi, że chce klubowy dres. Ta go wyrzuciła, bo nie wiedziała z kolei co do dres, bo ma tylko owerol.

Piotr Włodarczyk też miał smykałkę do barwnych historii.

To Orest Lenczyk nadał mu ksywkę „Nędza”. Przyszedł do nas z Legii i trener tak go przezwał. Zdaniem trenera licho wyglądał. Włodar trzymał się razem z Baszczem, Surmikiem i Kubą Wierzchowskim. Czwórka bez sternika.

Dziś prezesem Ruchu jest Seweryn Siemianowski. Jak go pan wspomina z tamtych lat?

Młody piłkarz z dłuższymi włosami, taka moda była. Szybkość miał wyjątkową, jeden z szybszych pomocników w lidze. Był taki moment, kiedy wszedł z szeregiem młodych graczy. Dziś cały czas mamy kontakt z Siemianem, ma pojęcie, pracował z młodzieżą. Życzę mu z całego serca, żeby klub poukładał.

CELEM JEST ZDROWY RUCH. NAJWAŻNIEJSZE JEST WIARYGODNOŚĆ – PRZECZYTAJ WYWIAD Z SEWERYNEM SIEMIANOWSKIM

Znalazłem wywiad z panem z „Piłki Nożnej” sprzed 20 lat, tam pana żona wypowiadała się, że ma pan… naturę Szkota. Warunki w Ruchu uczyły, że trzeba oszczędzać?

Oj, trochę uczyły. Trzeba było mądrze planować wydatki. To nie były takie czasy jak teraz, że masz niepłacone to idziesz do PZPN-u i wszystko rozstrzygnięte. Trzy miesiące bez wypłat? Wtedy pewnie znaczna część ligi tak funkcjonowała. Z tym Szkotem to jednak troszkę przesada. Choć oszczędny – owszem, jestem.

Udało się odłożyć pieniądze z kariery, zainwestować, czy wtedy nie było aż takich możliwości?

Nie mogę narzekać. Jest stabilnie, tak u mnie jak i u całej rodziny. Zainwestowałem w dom, mam mieszkanie, ale cały czas trzeba pracować, to nie były takie kwoty, żeby człowiek mógł odcinać kupony. Córki są już starsze, a im starsze dzieci, tym większe koszty! Ważne, że jest zdrowie i praca.

Gdyby pan mógł coś zmienić w swojej karierze, to tylko ten wyjazd na zachód?

Tak. Byłem później u Jurka Dudka w Liverpoolu czy Madrycie. Przyjaźnimy się od czasów Sokoła, często do dziś pogadamy. Odwiedziłem też Łukasza Piszczka w Dortmundzie. Tamta otoczka to coś szczególnego, szkoda, że człowiek tak mocnej ligi nie posmakował. Niemniej nie ma co narzekać.

W którym roku pan był u Jurka Dudka w Liverpoolu?

W 2001. Pojechałem z żoną i jeszcze dwoma parami, taki wspólny wyjazd. Grał z Manchesterem United i puścił piłkę pod pachą.

To trzeba go było pewnie po meczu pomóc odstresować.

Znalazł się staropolski sposób. Gazety w Polsce po tym meczu mieszały Jurka z błotem, pisały, ze teraz usiądzie na ławce. A tam? Zero jazdy, sympatyczne gesty na mieście, i oczywiście Jurek potem dalej bronił i robił to bardzo dobrze.

Jak odwiedziłem go w Madrycie, zaimponowała mi kultura graczy Realu. Każdy podszedł, przywitał się – czy szedł Benzema czy Casillas, Ramos. Pogadali chwilkę, zapytali o coś. Zwracało też uwagę, że Jurek jest tam niesamowicie szanowany. Największe gwiazdy nie mają takiego szacunku. Ale Jurek nic się nie zmienił, nigdy nie groziła mu sodówka.

A jak pan wspomina Jurka z czasów Sokoła?

Na początku przestraszony. Kilka razy spał u mnie w domu, bo wtedy przyjeżdżał z Knurowa, a nie miał chyba nawet samochodu, autobusem jeździł. Później zaczął się wybijać. Na obozie w Trzciance, jak przyszła oferta z Feyenoordu, bał się do Rotterdamu wyjechać. Musieliśmy go wypychać. A jak już pojechał, to z jedną parą butów.

Musieliście namawiać Jurka Dudka na transfer z Sokoła Tychy do Feyenoordu Rotterdam?

Bał się, pół roku raptem był w Sokole i Ekstraklasie. Tu nie płacili, więc mówiliśmy:

Idź, jakieś pieniądze nam wpadną.

Historia z transferem była taka, że pojechaliśmy do Rotterdamu tak z pół roku wcześniej dzięki znajomościom Bobo Kaczmarka. W Feyenoordzie był wtedy Tomasz Iwan, a jednym z trenerów świętej pamięci Włodzimierz Smolarek. Zapomnieliśmy sprzętu i graliśmy w strojach Feyenoordu. Podczas meczu z pierwszą drużyną skaut Holendrów oglądając nas podobno wskazał na Jurka i pyta:

A on czemu nie jest w pierwszej drużynie?

Myślał, że to grają rezerwy z jedynką. Nie wiem kim był ten skaut, ale wobec Jurka się nie pomylił…

Fot. NewsPix

Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
26.09.2022

Włosi sprowadzą Węgrów na ziemię? Kupon Rokiego

Pod filmem dla nowych graczy do odebrania jest Freebet od Fuksiarza w wysokości 25 złotych za samą rejestrację i pierwszy depozyt (minimum 50 złotych). Do tego konkurs typerski. Sprawdźcie kupon Rokiego i kolejny filmik na kanale Weszło Fuksem. 
26.09.2022
Suche Info
26.09.2022

Oficjalnie: Allan odchodzi z Evertonu

Brazylijczyk obrał dość egzotyczny kierunek. Jego nowym pracodawcą został bowiem klub ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Pomocnik zasilił szeregi Al-Wahdy, w której niegdyś występował m.in. Carlitos. Allan spędził w Evertonie ostatnie dwa lata. Do klubu z niebieskiej części Liverpoolu trafił za niespełna 24 miliony euro we wrześniu 2020 roku. Dla ekipy z Goodison Park zaliczył 57 spotkań, w których odnotował trzy asysty. W Evertonie od końcówki zeszłego sezonu grał sporadycznie. […]
26.09.2022
Suche Info
26.09.2022

Kulusevski: Odejście z Juventusu było najlepszą możliwą decyzją

Skrzydłowy Tottenhamu udzielił wywiadu dla La Gazzetty dello Sport, w którym poruszył temat odejścia z Juventusu. – W Juve zawsze dawałem z siebie wszystko, ale sprawy kompletnie nie szły po mojej myśli. Trudno było odwrócić ich kurs. Nie czułem się tam dobrze z wielu powodów. Decyzja o odejściu był najlepszą, jakiej mogłem wtedy dokonać – stwierdził Szwed. Zawodnik wspomniał też o swoich odczuciach po transferze do Tottenhamu: – W Anglii czuję się […]
26.09.2022
Weszło
26.09.2022

„Autobus i polowanie na kontry”. Jak Węgrzy znaleźli się o krok od Final Four?

Choć finalnie utrzymaliśmy się w Lidze Narodów, naszym ogromnym problemem od lat są mecze z najlepszymi drużynami w Europie. Reprezentacja Węgier po ambitnych bojach na Euro 2020 poszła za ciosem – wygrała dwa razy z Anglią, z Niemcami ugrała cztery punkty i dziś stoi przed wielką szansą na awans do Final Four. Żeby to osiągnąć, wystarczy jej remis na własnym stadionie z Włochami. Niezależnie od tego, czy Madziarom uda się dostać do finałowej czwórki – […]
26.09.2022
Prasówka
26.09.2022

PRASA. Piechniczek: Reprezentacja Polski potrafi grać w piłkę na wysokim poziomie

Poniedziałkowa prasa to oczywiście podsumowanie zgrupowania reprezentacji Polski. Mamy oceny, mamy też opinie, choć czasami na granicy aktualności – bo tak trzeba rozpatrywać dywagacje o dymisji Czesława Michniewicza czy o grze Arkadiusza Milika oraz powołaniu Rafała Gikiewicza. Sport Oceny za mecz z Walią. Wojciech SZCZĘSNY – 9 Znakomity był przed przerwą. Walijczycy chcieli nas ewidentnie przestraszyć od początku spotkania. A „Szczena” był tym zawodnikiem, który zachowywał spokój. Kiedy pod koniec […]
26.09.2022
Suche Info
26.09.2022

Raheem Sterling broni Garetha Southgate’a

Skrzydłowy zabrał głos w sprawie krytyki wymierzonej ostatnio w selekcjonera reprezentacji Anglii. Sterling na konferencji prasowej przed dzisiejszym meczem z Niemcami obronił opiekuna „Synów Albionu”.  – Gareth wiele zrobił dla reprezentacji, odkąd z nią pracuje. Rok temu graliśmy przecież w finale mistrzostw Europy, co idealnie pokazuje kierunek, w jakim zmierzamy. Zawsze starał się nas chronić, abyśmy mogli z chłodną głową wychodzić na murawę – mówił gwiazdor […]
26.09.2022
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
26.09.2022

Włosi sprowadzą Węgrów na ziemię? Kupon Rokiego

Pod filmem dla nowych graczy do odebrania jest Freebet od Fuksiarza w wysokości 25 złotych za samą rejestrację i pierwszy depozyt (minimum 50 złotych). Do tego konkurs typerski. Sprawdźcie kupon Rokiego i kolejny filmik na kanale Weszło Fuksem. 
26.09.2022
Weszło
26.09.2022

„Autobus i polowanie na kontry”. Jak Węgrzy znaleźli się o krok od Final Four?

Choć finalnie utrzymaliśmy się w Lidze Narodów, naszym ogromnym problemem od lat są mecze z najlepszymi drużynami w Europie. Reprezentacja Węgier po ambitnych bojach na Euro 2020 poszła za ciosem – wygrała dwa razy z Anglią, z Niemcami ugrała cztery punkty i dziś stoi przed wielką szansą na awans do Final Four. Żeby to osiągnąć, wystarczy jej remis na własnym stadionie z Włochami. Niezależnie od tego, czy Madziarom uda się dostać do finałowej czwórki – […]
26.09.2022
Prasówka
26.09.2022

PRASA. Piechniczek: Reprezentacja Polski potrafi grać w piłkę na wysokim poziomie

Poniedziałkowa prasa to oczywiście podsumowanie zgrupowania reprezentacji Polski. Mamy oceny, mamy też opinie, choć czasami na granicy aktualności – bo tak trzeba rozpatrywać dywagacje o dymisji Czesława Michniewicza czy o grze Arkadiusza Milika oraz powołaniu Rafała Gikiewicza. Sport Oceny za mecz z Walią. Wojciech SZCZĘSNY – 9 Znakomity był przed przerwą. Walijczycy chcieli nas ewidentnie przestraszyć od początku spotkania. A „Szczena” był tym zawodnikiem, który zachowywał spokój. Kiedy pod koniec […]
26.09.2022
Weszło
26.09.2022

Szczęsny, ufam tobie. Kiwior to nasz najlepszy stoper [NOTY]

Jeden z najlepszych występów w reprezentacyjnej karierze Wojciecha Szczęsnego. Jakub Kiwior udowadniający, że na ten moment jest naszym najlepszym stoperem. Karol Świderski przyklepujący status „drugiego po Lewandowskim”. Kolejny świetny występ Zielińskiego. I absurdalny mecz w wykonaniu kapitana. Oto noty, jakie wystawiliśmy reprezentacji Polski za mecz z Walią. Walia – Polska. Noty dla naszych reprezentantów WOJCIECH SZCZĘSNY – 8 Rozegrał jeden z najlepszych meczów w karierze reprezentacyjnej. […]
26.09.2022
Weszło
25.09.2022

Cztery rzeczy, które wiemy po Walii. Mamy stopera i napastnika numer dwa

Wygrana w Cardiff z Walią (1:0) pozwoliła reprezentacji Polski utrzymać się Dywizji A Ligi Narodów. Ponadto selekcjoner Czesław Michniewicz znalazł odpowiedzi na kilka pytań. Dowiedzieliśmy się na przykład, że Jakub Kiwior stał się podstawowym środkowym lewym stoperem, a Karol Świderski prowadzi w castingu na partnera Roberta Lewandowskiego w ataku naszej kadry. Oczywiście wiemy i pamiętamy, że to wciąż tylko wygrana z Walią, która nam generalnie leży, ale mimo wszystko przynajmniej kilka plusów […]
25.09.2022
Weszło
25.09.2022

W środku pola znów to samo. Krychowiak – nie, obok niego – kto?

Jest takie mądre powiedzenie po meczach reprezentacji, że „dziś największymi wygranymi są ci, którzy nie grali”. I co mecz mamy wrażenie, że największym zwycięzcą w walce o miejsce w środku pola jest akurat ten pomocnik, który tym razem nie zagrał. Po meczu z Holandią domagano się Żurkowskiego zamiast Linettego. Dziś z Walią zagrał Żurkowski i zawiódł. To teraz czas jeszcze na Klicha i Góralskiego, byśmy ponownie powiedzieli – nie wiemy kto ma zagrać obok Krychowiaka, a najlepiej, jakby […]
25.09.2022
Liczba komentarzy: 13
Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Kris
Kris
2 lat temu

Fajny wywiad, fajny człowiek. Przyjemnie,że przypominacie takie postacie. Ekstraklasa z Bizacki to pierwsza ekstraklasa jaka pamietam, pozdrawiam Pana Bizackiego. Kibic Legii:)

Dan
Dan
2 lat temu
Reply to  Kris

I takich Ludzi, jak Ty lubię… i to mówi Ci Widzewiak… „Zdrowa” Rywalizacja… Bizackiego, po tym wywiadzie – Nie da się Nie lubić… Miłego dnia:)))

jeremy
jeremy
2 lat temu

jak pamiętam to po tej szmacie z ManU, Dudek zagrał następny mecz a potem usiadł na ławie na dobre. chyba, że to nie ta bramka o której myślę

Stanislaw Lewy
Stanislaw Lewy
2 lat temu

„ten dwumecz nie był tak jednostronny, jak wskazują wyniki”
1:7

Tsk
Tsk
2 lat temu

Miałem cichą nadzieję, że zapytacie Pana Krzysztofa o przygodę z TS Koszarawą Żywiec. Mimo krótkiego pobytu w Żywcu, do teraz się go wspomina. Jako kibic Koszarawy, dziękuję za wszystko i życzę wszystkiego najlepszego!

Dan
Dan
2 lat temu

Boniek, to charakter, Buncol techniczna „perełka”… podobny w Widzewie był Iwanicki… ale Któż, to Pamięta:)))?

Dan
Dan
2 lat temu
Reply to  Dan

a Smolarek? „byłbym Go zjadł”… Surlit? Świątek, Romke, Rozborski, Tłokiński, Grębosz, Kamiński? Dlatego, Jestem Kibicem Tej „Magicznej” Kuli…

Dan
Dan
2 lat temu
Reply to  Dan

Nawet pamiętam na „starym” Widzewie 2:1… kamienie latały, legioniści rozebrali się do „rosołu” – Pisz, Kucharski – legia po LM – po Naszej stronie już Citko, jak Zawsze Łapa „PROFESOR”… chyba Jeszcze Jaskulski… Wtedy Polacy byli w cenie… i Graliśmy w LM:) Rok, po roku

Dan
Dan
2 lat temu

Ś.P. Marek Pięta… Kto tam? Władek Żmuda… Paweł Janas, którego chciałem zabić, po samobóju z Finami i po odejściu do legii… Byli Panowie Piłkarze? u Was Wdowczyk, Kubicki, Kosecki, Kowalczyk, Dziekanowski? o Deynie nie wspomnę…

Dan
Dan
2 lat temu

Stary kurwa jestem….

Dan
Dan
2 lat temu

Jak Radek Michalski przechodził, to każdy Wiedział… jak z Kumplem na boczne boisko przychodziłem, to Kumpel Kawał Chłopa, powiedział: „Szczęsny? Co ten chujek z legii tu robi?” Rwał się… A Maciek bhu – szpagat? Później z Jajami „wjechał” w kibiców legii… No, to pomyślałem? „To JEST Mistrz”… dla Mnie? „ArcyMistrz”…

Dan
Dan
2 lat temu

Uwierz mi… Kowalczyk, jak Go słucham na Weszło, to jeden Niewielu legionistów, z którymi napiłbym się piwa… Napiłbyś się piwa z Widzewiakiem?… Wiem, Boniek… no Dobra Smolarek, Grębosz, Wraga, Tłokiński, Surlit… TKO, Nie dziś:)))

Dan
Dan
2 lat temu

Łapa, Citko, Siadaczka? Przegrałeś Kris… Przegrałeś