post Avatar

Opublikowane 20.04.2020 13:56 przez

redakcja

Krzysztof Bizacki to legenda Ruchu Chorzów i czołowy piłkarz ligi przełomu wieków. Powoływany przez Wójcika i Engela do reprezentacji Polski. Pracujący – jak powiedział prezes Rogala – na transfery partnerów z ataku, bo idealnie współpracujący z Mariuszem Śrutwą czy Piotrem Włodarczykiem. Ale przy Cichej śpiewano „Bizak gol”, bo sam też strzelał bardzo regularnie.

Jaka oferta z Zachodu mu przepadła? Jakie są najlepsze wspomnienia z Ruchu Chorzów? Dlaczego bano się Piotra Lecha? I jak wyglądały kulisy transfery Jurka Dudka do Feyenoordu Rotterdam, z którym to Jurkiem „Bizak” grał w Sokole? Zapraszamy.

***

Panie Krzysztofie, czego by pan życzył Ruchowi pod setne urodziny?

Czego się życzy stulatkowi – kolejnych stu lat. W lepszej formie, niż ta końcówka. Powrotu na salony, na których jest jego miejsce.

Czym dla pana osobiście jest Ruch Chorzów?

W dwóch klubach spędziłem po pół życia: GKS Tychy i Ruch. W Tychach się wychowałem, tu jestem teraz, a w Ruchu przeżyłem najpiękniejsze piłkarskie chwile, spotkałem też wielu ludzi, od których dużo się nauczyłem i te nauki wykorzystuję do dzisiaj. Ruch to mój drugi dom. A dla polskiej piłki jeden z symboli.

Od kogo w Ruchu nauczył się pan najwięcej?

Na pewno od trenerów, z którymi miałem okazję pracować. Czy to był Orest Lenczyk, czy Edward Lorens, Albin Wira, świętej pamięci Jerzy Wyrobek. Mieli ogromną wiedzę, na pewno wiedzieli co robią.

Jak ważny jest Ruch dla samego Chorzowa?

Chorzów ludzie kojarzą przez pryzmat Ruchu i Stadionu Śląskiego. Gdy ja tu przychodziłem w 1993, miałem dwie propozycje – z Górnika i Ruchu. Dwa wielkie śląskie kluby. Byłem testowany od tygodnia w Górniku, zagrałem dwa sparingi, strzelałem bramki. Pilotował moje przenosiny pan Stanisław Oślizło, ale wtedy wypatrzył mnie świętej pamięci Gerard Cieślik. Górnik jeszcze przekonywał mnie kluczykami od Fiata 126p. Ale trafiłem do Ruchu, nie będę ukrywał, odbyło się to poza mną, na poziomie działaczy. Do dziś jak rozmawiam z panem Stanisławem mówi:

Widzisz, poszedłeś do Gerarda, trzymał nad tobą pieczę.

Mnie schlebiało, że tak wielkie kluby mnie chcą. To było marzenie. Jeśli chodzi o sympatie – rozkładały się po połowie u mnie wśród znajomych i rodziny. Tę mam dość liczną, bo mama miała siedem sióstr i jednego brata, tata miał sześciu braci – było wesoło jak się wszyscy spotkaliśmy, dyskusji o piłce też nie brakowało.

Jak się pan odnalazł w szatni Ruchu wchodząc tutaj jako młody chłopak?

Tychy to taka sypialnia Śląska, ale jako typowy Ślązak trudno, żebym miał problemy w śląskim klubie. Trafiłem razem z Witkiem Wawrzyczkiem do Chorzowa, więc było nam raźniej. Sporo było nas młodszych: Daniel Dziarmaga, Adam Posiłek, poza tym jeszcze znajomi z kadry województwa. W Ruchu grali wtedy też doświadczeni gracze jak Waldek Fornalik, Mirek Jaworski, Roman Dąbrowski, Mariusz Śrutwa, Radek Gilewicz… Taka konkurencja. Na początku nie łapałem się nawet do gierek, biegałem na około boiska, bo Ruch miał dwie równorzędne jedenastki.

Zdarzyło się starszyźnie po piwo biegać?

Zdarzyło się, już w Tychach jako siedemnastolatkowi. Nie ma co ukrywać, piwo na wkupne było konieczne. Ale też zawsze prawdziwym wkupnym była dobra gra na boisku, jak starszyzna widziała, że pomagasz, to było najważniejsze. Na debiut musiałem rok pracować.

A potem to poszło, włącznie z przyśpiewką „Bizak gol”.

Nie wiem skąd ta przyśpiewka się wzięła. Było tylu wyśmienitych zawodników w Ruchu, którzy nie mieli piosenek na swoją cześć. Wielkie wyróżnienie. Człowiek wtedy nawet tak o tym nie myślał, teraz może docenia nawet bardziej.

Niemniej uważam, że byłem tylko i aż solidnym ligowcem. Zagrałem dwa razy w reprezentacji, a na kadrze byłem może z osiem razy. Trener Wójcik wziął mnie na kluczowe mecze: Polska – Anglia i wyjazd na Ulleval do Norwegii. Z Anglią miałem wejść, już podnosiłem się z ławki, ale tak szybko jak się podniosłem, tak usiadłem. Szwedzi nas niestety sprowadzili na ziemię, pamiętam ten smutny samolot, którym wracaliśmy.

Trener Engel zdaje się, że w pana mocno wierzył – powołał pana już na pierwsze zgrupowanie.

Zaprzepaściłem to. Graliśmy tam dwa mecze, najpierw z jakimś trzecioligowcem. Tu zagrałem od początku. Potem z Hiszpanią wszedłem na bodajże kwadrans zmieniając Radka Gilewicza, a więc zmiana tyszan. Przeżycie duże, po drugiej stronie Hierro, Raul, a ja jestem kibicem Realu. Ale na tym się w zasadzie skończyło.

Próbował pan, jak lata później kadrowicze Smudy, wymienić się na koszulkę?

Nie. Nigdy nie miałem na to parcia. Jak już, to rozdawałem koszulki kibicom.

Tęskni pan za szatnią?

W szatni jestem często, choć dziś w innej roli. Ale tęsknię za grą. Żałuję, że nie mieliśmy takich warunków, jakie są dzisiaj. Sprzęt? Pamiętam, mieliśmy umowę na sprzęt Pumy i musieliśmy w nich grać, inaczej dostawalibyśmy kary. Niektórzy malowali Adidasy na czarno i dorysowywali Pumę, bo chcieli występować w swoich. Albo jak graliśmy na takim śniegu, że wkręcaliśmy sobie niedozwolone śruby. Stadiony… jedyne co boli, że w Chorzowie wciąż nie ma tego stadionu. Jestem na Ruchu co jakiś czas i niewiele się od moich czasów zmieniło. Może płyta boiska, bo ta jest naprawdę niezła. Życzę Ruchowi, żeby miał swój nowoczesny obiekt.

Pana najlepszy mecz w Ruchu?

Nie mam najlepszego meczu. Raczej etapy, sezony. Na przykład ten, w którym strzeliłem czternaście bramek. Dobrze graliśmy w Intertoto, doszliśmy do finału, a przegraliśmy tylko z naszpikowaną reprezentantami Bologną – Igor Koływanow, Kenneth Anderson, to nie są przypadkowe nazwiska. W lidze brakło tytułu mistrza Polski, walczyliśmy w jednym z sezonów, ale zaważył remis u siebie 2:2 z Polonią Warszawa po dwóch samobójach – to był przełomowy mecz. Myślę, że gdybyśmy wygrali, jeszcze byśmy powalczyli.

JAK RUCH DOSZEDŁ DO PUCHARU INTERTOTO – PRZECZYTAJ REPORTAŻ

A jak pan wspomina mecz z Interem?

Nie wierzyliśmy najpierw, że z nim zagramy. Jaki Inter? Zaczęliśmy słabo w lidze, zajmowaliśmy ostatnie miejsce w tabeli. Myślę, że gdyby szło nam lepiej w Ekstraklasie, to na Stadion Śląski przyszłoby więcej osób, choć i tak było dwadzieścia tysięcy kibiców. Nazwiska robiły wrażenie; Hakan Sukur, Laurent Blanc, Alvaro Recoba, Clarence Seedorf. Przez godzinę byliśmy dla nich równorzędnym przeciwnikiem. Mieliśmy swoje sytuacje, może nie stuprocentowe, ale powiedziałbym: osiemdziesięcioprocentowe. Skończyło się na 0:3, ale kibice dziękowali nam tak, jakbyśmy coś zdobyli. Z wyjazdu pamiętam, że Ronaldo siedział na ławce i chyba więcej aparatów było skierowanych w jego stronę niż na boisku. Bramkę strzelił Grzesiu Skwara – ten dwumecz nie był tak jednostronny, jak wskazują wyniki.

Miał pan kiedykolwiek ciekawą propozycję z Zachodu?

Miałem i jej żałuję. Była oferta z Cottbus. Pojechałem tam razem z Piotrem Włodarczykiem. Sam podpisałem kontrakt, do dzisiaj leży na strychu. Kluby się nie dogadały. Miałem pretensje do prezesa Rogali, że mnie nie puścił – Energie oferowało pieniądze w kilku ratach, Ruch chciał wszystko od razu. Można się było wiele od prezesa nauczyć, miał podejście do zawodników, umiał pokierować, tak bym powiedział, że widział w piłkarzu człowieka, swojego człowieka. Ale pamiętam jak powiedział:

Bizak, ty mi sprzedałeś i Włodarczyka i Śrutka.

To może teraz czas na mnie prezesie?

Niby byłem napastnikiem, ale większość czasu spędzałem w pomocy – dogrywałem, łączyłem te formacje. Ale wszyscy odchodzili – Gorawski do Wisły, Baszczu do Wisły, Śrutwa i Włodar do Legii – a ja zostawałem. Nie ma co ukrywać, cieszę się, że mam 339 meczów dla Ruchu, 90 bramek – licząc wszystkie rozgrywki – spędziłem tu wiele pięknych lat, było mnóstwo miłych chwil, ogrom świetnych ludzi, ale był też moment na nowe wyzwania.

Zagrał pan sto kolejnych meczów dla Ruchu. Sto bez żadnej przerwy – to szczególne osiągniecie.

Z tych 339 meczów tak dziewięćdziesiąt procent zagrałem od pierwszej minuty, choć w Ruchu była naprawdę mocna konkurencja w ataku. Trzeba było udowadniać swoje w każdym treningu. Nie lubiłem siedzieć na ławce, kontuzje mnie szczęśliwie omijały – pierwszą poważną, zerwanie więzadeł, miałem dopiero w wieku 36 lat. A i tak do dziś funkcjonuję, gram w oldbojach.

Kibice z tamtych lat najbardziej pamiętają pana z duetu z Mariuszem Śrutwą.

Kilka lat razem graliśmy, pojawiali się kolejni napastnicy, a my nie dawaliśmy sobie tego składu wyrwać. Współpraca się układała, ale bywało, że skakaliśmy sobie do oczu, także na boisku. Ktoś komuś nie podał, ktoś miał lepszą pozycję… Ale iskrzyło dlatego, że mieliśmy jeden wspólny cel: wygrać dla Ruchu mecz. Mariusz to mocny charakter, ja też mam mocny, więc mu nie ulegałem. Wręcz przeciwnie, byłem jedynym, który mu jeszcze docinał. Jak jakieś riposty w Mariusza – to byłem ja. Do dziś powiem: napastnik musi być trochę egoistą boiskowym, ale Mariusz, byłeś większym (śmiech). Może ta relacja była taka szczera dlatego, że byliśmy też dobrymi kolegami poza boiskiem, razem całymi rodzinami potrafiliśmy wyjechać.

Z mocnych charakterów był jeszcze choćby Piotrek Lech.

Trochę się niektórzy Piotrka obawiali. Byliśmy kiedyś na obozie, nikt nie chciał z Piotrkiem do pokoju iść. Poszedł maser. Piotrek palił i pali do teraz, maser też palił. Ale Piotrek… wyganiał masera by palił na balkon. Leżał sobie Piotrek na łóżku i mówił, że mu śmierdzi jak ten pali. Maser bał się jak cholera, następnego dnia chciał zmienić pokój.

Z barwnych postaci był jeszcze Mirek Bąk. Doświadczony napastnik, miał więc swój sposób na rozgrzewkę. My biegaliśmy, a Mirek stoi, naciąga szyję, kark. Zero biegania. Starszyzna mogła więcej.

Mirek Jaworski był gorolem z Gdańska. Nie wiedział co to owerol. Chodził pięć razy, pytał. Powiedział mu ktoś w końcu „idź powiedz, że chcesz dres”. Poszedł więc do kierowniczki i mówi, że chce klubowy dres. Ta go wyrzuciła, bo nie wiedziała z kolei co do dres, bo ma tylko owerol.

Piotr Włodarczyk też miał smykałkę do barwnych historii.

To Orest Lenczyk nadał mu ksywkę „Nędza”. Przyszedł do nas z Legii i trener tak go przezwał. Zdaniem trenera licho wyglądał. Włodar trzymał się razem z Baszczem, Surmikiem i Kubą Wierzchowskim. Czwórka bez sternika.

Dziś prezesem Ruchu jest Seweryn Siemianowski. Jak go pan wspomina z tamtych lat?

Młody piłkarz z dłuższymi włosami, taka moda była. Szybkość miał wyjątkową, jeden z szybszych pomocników w lidze. Był taki moment, kiedy wszedł z szeregiem młodych graczy. Dziś cały czas mamy kontakt z Siemianem, ma pojęcie, pracował z młodzieżą. Życzę mu z całego serca, żeby klub poukładał.

CELEM JEST ZDROWY RUCH. NAJWAŻNIEJSZE JEST WIARYGODNOŚĆ – PRZECZYTAJ WYWIAD Z SEWERYNEM SIEMIANOWSKIM

Znalazłem wywiad z panem z „Piłki Nożnej” sprzed 20 lat, tam pana żona wypowiadała się, że ma pan… naturę Szkota. Warunki w Ruchu uczyły, że trzeba oszczędzać?

Oj, trochę uczyły. Trzeba było mądrze planować wydatki. To nie były takie czasy jak teraz, że masz niepłacone to idziesz do PZPN-u i wszystko rozstrzygnięte. Trzy miesiące bez wypłat? Wtedy pewnie znaczna część ligi tak funkcjonowała. Z tym Szkotem to jednak troszkę przesada. Choć oszczędny – owszem, jestem.

Udało się odłożyć pieniądze z kariery, zainwestować, czy wtedy nie było aż takich możliwości?

Nie mogę narzekać. Jest stabilnie, tak u mnie jak i u całej rodziny. Zainwestowałem w dom, mam mieszkanie, ale cały czas trzeba pracować, to nie były takie kwoty, żeby człowiek mógł odcinać kupony. Córki są już starsze, a im starsze dzieci, tym większe koszty! Ważne, że jest zdrowie i praca.

Gdyby pan mógł coś zmienić w swojej karierze, to tylko ten wyjazd na zachód?

Tak. Byłem później u Jurka Dudka w Liverpoolu czy Madrycie. Przyjaźnimy się od czasów Sokoła, często do dziś pogadamy. Odwiedziłem też Łukasza Piszczka w Dortmundzie. Tamta otoczka to coś szczególnego, szkoda, że człowiek tak mocnej ligi nie posmakował. Niemniej nie ma co narzekać.

W którym roku pan był u Jurka Dudka w Liverpoolu?

W 2001. Pojechałem z żoną i jeszcze dwoma parami, taki wspólny wyjazd. Grał z Manchesterem United i puścił piłkę pod pachą.

To trzeba go było pewnie po meczu pomóc odstresować.

Znalazł się staropolski sposób. Gazety w Polsce po tym meczu mieszały Jurka z błotem, pisały, ze teraz usiądzie na ławce. A tam? Zero jazdy, sympatyczne gesty na mieście, i oczywiście Jurek potem dalej bronił i robił to bardzo dobrze.

Jak odwiedziłem go w Madrycie, zaimponowała mi kultura graczy Realu. Każdy podszedł, przywitał się – czy szedł Benzema czy Casillas, Ramos. Pogadali chwilkę, zapytali o coś. Zwracało też uwagę, że Jurek jest tam niesamowicie szanowany. Największe gwiazdy nie mają takiego szacunku. Ale Jurek nic się nie zmienił, nigdy nie groziła mu sodówka.

A jak pan wspomina Jurka z czasów Sokoła?

Na początku przestraszony. Kilka razy spał u mnie w domu, bo wtedy przyjeżdżał z Knurowa, a nie miał chyba nawet samochodu, autobusem jeździł. Później zaczął się wybijać. Na obozie w Trzciance, jak przyszła oferta z Feyenoordu, bał się do Rotterdamu wyjechać. Musieliśmy go wypychać. A jak już pojechał, to z jedną parą butów.

Musieliście namawiać Jurka Dudka na transfer z Sokoła Tychy do Feyenoordu Rotterdam?

Bał się, pół roku raptem był w Sokole i Ekstraklasie. Tu nie płacili, więc mówiliśmy:

Idź, jakieś pieniądze nam wpadną.

Historia z transferem była taka, że pojechaliśmy do Rotterdamu tak z pół roku wcześniej dzięki znajomościom Bobo Kaczmarka. W Feyenoordzie był wtedy Tomasz Iwan, a jednym z trenerów świętej pamięci Włodzimierz Smolarek. Zapomnieliśmy sprzętu i graliśmy w strojach Feyenoordu. Podczas meczu z pierwszą drużyną skaut Holendrów oglądając nas podobno wskazał na Jurka i pyta:

A on czemu nie jest w pierwszej drużynie?

Myślał, że to grają rezerwy z jedynką. Nie wiem kim był ten skaut, ale wobec Jurka się nie pomylił…

Fot. NewsPix

Opublikowane 20.04.2020 13:56 przez

redakcja

Liczba komentarzy: 13
Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Kris
Kris
9 miesięcy temu

Fajny wywiad, fajny człowiek. Przyjemnie,że przypominacie takie postacie. Ekstraklasa z Bizacki to pierwsza ekstraklasa jaka pamietam, pozdrawiam Pana Bizackiego. Kibic Legii:)

Dan
Dan
9 miesięcy temu
Reply to  Kris

I takich Ludzi, jak Ty lubię… i to mówi Ci Widzewiak… „Zdrowa” Rywalizacja… Bizackiego, po tym wywiadzie – Nie da się Nie lubić… Miłego dnia:)))

jeremy
jeremy
9 miesięcy temu

jak pamiętam to po tej szmacie z ManU, Dudek zagrał następny mecz a potem usiadł na ławie na dobre. chyba, że to nie ta bramka o której myślę

Stanislaw Lewy
Stanislaw Lewy
9 miesięcy temu

„ten dwumecz nie był tak jednostronny, jak wskazują wyniki”
1:7

Tsk
Tsk
9 miesięcy temu

Miałem cichą nadzieję, że zapytacie Pana Krzysztofa o przygodę z TS Koszarawą Żywiec. Mimo krótkiego pobytu w Żywcu, do teraz się go wspomina. Jako kibic Koszarawy, dziękuję za wszystko i życzę wszystkiego najlepszego!

Dan
Dan
9 miesięcy temu

Boniek, to charakter, Buncol techniczna „perełka”… podobny w Widzewie był Iwanicki… ale Któż, to Pamięta:)))?

Dan
Dan
9 miesięcy temu
Reply to  Dan

a Smolarek? „byłbym Go zjadł”… Surlit? Świątek, Romke, Rozborski, Tłokiński, Grębosz, Kamiński? Dlatego, Jestem Kibicem Tej „Magicznej” Kuli…

Dan
Dan
9 miesięcy temu
Reply to  Dan

Nawet pamiętam na „starym” Widzewie 2:1… kamienie latały, legioniści rozebrali się do „rosołu” – Pisz, Kucharski – legia po LM – po Naszej stronie już Citko, jak Zawsze Łapa „PROFESOR”… chyba Jeszcze Jaskulski… Wtedy Polacy byli w cenie… i Graliśmy w LM:) Rok, po roku

Dan
Dan
9 miesięcy temu

Ś.P. Marek Pięta… Kto tam? Władek Żmuda… Paweł Janas, którego chciałem zabić, po samobóju z Finami i po odejściu do legii… Byli Panowie Piłkarze? u Was Wdowczyk, Kubicki, Kosecki, Kowalczyk, Dziekanowski? o Deynie nie wspomnę…

Dan
Dan
9 miesięcy temu

Stary kurwa jestem….

Dan
Dan
9 miesięcy temu

Jak Radek Michalski przechodził, to każdy Wiedział… jak z Kumplem na boczne boisko przychodziłem, to Kumpel Kawał Chłopa, powiedział: „Szczęsny? Co ten chujek z legii tu robi?” Rwał się… A Maciek bhu – szpagat? Później z Jajami „wjechał” w kibiców legii… No, to pomyślałem? „To JEST Mistrz”… dla Mnie? „ArcyMistrz”…

Dan
Dan
9 miesięcy temu

Uwierz mi… Kowalczyk, jak Go słucham na Weszło, to jeden Niewielu legionistów, z którymi napiłbym się piwa… Napiłbyś się piwa z Widzewiakiem?… Wiem, Boniek… no Dobra Smolarek, Grębosz, Wraga, Tłokiński, Surlit… TKO, Nie dziś:)))

Dan
Dan
9 miesięcy temu

Łapa, Citko, Siadaczka? Przegrałeś Kris… Przegrałeś

Włochy
24.01.2021

Hołd dla polskiej szkoły bramkarzy na włoskiej ziemi

Wojciech Szczęsny plasuje się w ścisłej czołówce bramkarzy świata. Może w trójce, może w piątce, trudno to zmierzyć. Na pewno to top topów i jest to jasne jak słońce na niebie podczas bezchmurnego dnia. I w sumie za rzadko to doceniamy. A wpływ jaki ma na Juventus jest serio olbrzymi. Kilka interwencji w meczu z […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Piątek będzie miał nowego trenera. Dziesiątego od czasu wyjazdu za granicę

Gdy Krzysztof Piątek wyjeżdżał z polskiej ligi, pewnie miał świadomość, że pozna wiele nowych osób. To normalne przy zmianie środowiska, a dla niektórych ludzi pewnie i ekscytujące. Natomiast Piątek chyba wolałby te nowe znajomości… ograniczyć. Niedługo bowiem będzie problem, by jego wszystkich zagranicznych trenerów zmieścić do jednego autobusu. Piszemy o tym, bo Hertha Berlin poinformowała, […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Nowy selekcjoner kotem w worku? To nie nowość

Dobrzy selekcjonerzy nie zawsze rodzą się z wielkich sukcesów trenerskich. To teza, z którą polecamy oswoić się kibicom z marszu strzelającym do Paulo Sousy. Jasne, kariera Portugalczyka do rewelacyjnych nie należy, ot, mamy do czynienia ze szkoleniowcem, który jednym butem potrafił namalować sukces, by za chwilę drugim zostawić ślad porażki. Mówimy również o człowieku bez […]
24.01.2021
Anglia
24.01.2021

Harvey Elliott – dzieciak, który może zbawić Liverpool

Od czasów Raheema Sterlinga Liverpool nie wychował piłkarsko żadnego elektryzującego publikę zawodnika. Dojrzewali obrońcy, dojrzewali pomocnicy, ale gracze stricte ofensywni zawsze byli owocami czyjeś pracy. Wydaje się jednak, że niedługo nadejdzie kres tej pięcioletniej posuchy. W 2019 roku na boiskach Premier League zadebiutował Harvey Elliott. Wszedł na dwie minuty w starciu Fulham z Wolverhampton Wanderers, […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Lewandowski po rekord, United po awans

Niedziela dla fanów piłki nożnej zapowiada się kapitalnie. Przed nami dwa szlagierowe pojedynki – Schalke kontra Bayern oraz Liverpool kontra Manchester United. Jedni walczą o ligowe punkty, drudzy o awans w Pucharze Anglii. Sprawdziliśmy więc ofertę naszych kumpli, żeby wiedzieć, co warto dziś obstawić i mamy dla was kilka podpowiedzi. Schalke 04 Gelsenkirchen – Bayern […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Nigdy nie trenowałem tak ciężko jak u Hyballi. To zaprocentuje w meczach

– Każdy trener ma swoją taktykę i pomysł na grę. Trener Hyballa ma swój. I w tej taktyce, niestety, trzeba bardzo dużo biegać. Możemy sobie pomóc tym, że będziemy zasuwać na treningach, robić na nich dużo kilometrów i będzie wysoka intensywność. To wszystko, czego trener wymaga od nas, ma swoją przekładnię. Jeśli robimy na treningu […]
24.01.2021
Niemcy
24.01.2021

Pogromy, zwroty akcji, dramaty. 10 najbardziej szalonych starć Schalke z Bayernem

Kiedy na początku bieżącego sezonu ligowego Bayern Monachium powiózł Schalke 04 aż 8:0, pewne wydawały się dwie rzeczy. Po pierwsze, że ekipa z Gelsenkirchen będzie miała duże problemy z utrzymaniem się w Bundeslidze. Po drugie, że monachijczycy nie będą mieli żadnych problemów z obroną mistrzowskiego tytułu. No i jak na razie wszystko przebiega zgodnie z […]
24.01.2021
Anglia
24.01.2021

Derby Anglii dowodem na to, że nic w futbolu nie jest wieczne

Zaledwie tydzień po ostatnim meczu Manchesteru United z Liverpoolem, czeka nas powtórka. Podopieczni Jurgena Kloppa przyjadą na Old Trafford w ramach kolejnej rundy Pucharu Anglii. Nie będzie to jednak zwyczajny mecz, bo pierwszy raz od dawien dawna to nie oni będą faworytami.  Gdy w minioną niedzielę oba kluby wybiegały na murawę podczas meczu Premier League, […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Freebet 25 PLN na wszystkie ligi z TOP 5 w TOTALbet!

W TOTALbet czeka nas kolejny weekend z promocjami w tle! Tym razem ten legalny polski bukmacher ma dla nas darmowe zakłady. Freebety 25 PLN czekają na każdego, kto obstawi mecze czołowych lig w Europie – Premier League, Ligue 1, La Ligi, Bundesligi oraz Serie A. Jak odebrać nagrodę? Sprawdźcie! ZAREJESTRUJ SIĘ Z NASZEGO LINKU I […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Futbol Totalny – 60 PLN bonusu na Serie A!

Darmowe bonusy za sam fakt obstawiania meczów? Brzmi fantastycznie, więc sprawdzamy, o co chodzi. Legalny polski bukmacher eWinner przygotował dla nas kolejną odsłonę promocji „Futbol Totalny”. Promocja, dzięki której możemy zgarnąć atrakcyjne bonus za obstawianie meczów, tym razem ukierunkowana jest na włoską Serie A. W weekend czeka więc na nas 60 PLN bonusu za typowanie […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Coraz więcej Polaków w Turcji – obstaw Super Ligę bez ryzyka w Totolotku!

Damian Kądzior i Jakub Szumski powiększyli ostatnio naszą kolonię w lidze tureckiej. Na dziś liczba Polaków grających w Super Lig oraz na jej zapleczu jest już dwucyfrowa. Legalny bukmacher Totolotek postanowił to uczcić, dlatego w weekend spotkania tureckiej ekstraklasy zagramy bez ryzyka! W ramach promocji „Lucky Loser” za nietrafiony kupon zgarniemy bonus. ZGARNIJ BONUS DLA […]
24.01.2021
Włochy
24.01.2021

Fiorentina 1998/99. Eksplozja, kontuzja, karnawał i niespełnione marzenie o scudetto

7 lutego 1999 roku. Fiorentina, prowadząca w Serie A po dziewiętnastu ligowych kolejkach, podejmuje przed własną publicznością Milan. Drugi w tabeli włoskiej ekstraklasy. Spotkanie kończy się bezbramkowym remisem. Czyli  w miarę przyzwoitym rezultatem, patrząc z perspektywy ekipy z Florencji. Mimo to, gospodarze z murawy zeszli z minami tak nachmurzonymi, jak gdyby dopiero co przerżnęli 0:5. […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Nie będę mamił opowieściami o pięknym i cudownym futbolu

Jak to się stało, że do szatni Podbeskidzia wrócił uśmiech? Dlaczego wolał nie konsultować się z Krzysztofem Brede? Skąd decyzja o odstrzeleniu kilku zawodników w zimowym oknie transferowym? Na ile jego poprzednia kadencja w Bielsku-Białej miała wpływ na to, że ponownie dostał pracę w klubie? Jaki jest jego pomysł na poprawę wyników Podbeskidzia i dlaczego […]
24.01.2021
Inne sporty
24.01.2021

Rok temu król wrócił. Dziś król upadł. McGregor pokonany!

Conor McGregor był zdecydowanym faworytem starcia z Dustinem Poirierem. Conor McGregor miał dziś zapewnić sobie miejsce w walce o pas kategorii lekkiej. Conor McGregor miał znów przynieść UFC miliony w pojedynku o mistrzostwo. Nic z tego nie wyszło – Poirier wziął rewanż za porażkę sprzed ponad sześciu lat i w drugiej rundzie mocnymi ciosami rzucił […]
24.01.2021
Weszło
23.01.2021

Milik przypomniał sobie, że gra w piłkę. Szkoda, że reszta Marsylii o tym zapomniała

Pamiętacie jeszcze, jak Krzysztof Piątek trafiał do Milanu, Rossoneri bili rekordy oglądalności w telewizji, a wszyscy nagle zaczęli się fascynować Serie A? Debiut Arkadiusza Milika w Marsylii sprawił, że mamy małe deja vu. Tyle że sam zainteresowany raczej nie będzie go wspominał dobrze. Nieco ponad 30 minut, które dostał od Andre Villasa-Boasa, okazało się zbyt wysoko […]
23.01.2021
Hiszpania
23.01.2021

Real rozsierdzony, kibic zadowolony

Jeśli można w jakikolwiek sposób próbować zmyć plamę na śnieżnobiałej królewskiej koszulce – to w taki sposób jak dzisiaj. Real Madryt świeżo po pucharowej wtopie pojechał do Kraju Basków i przynajmniej częściowo zrehabilitował się w oczach kibiców. Rozwścieczony i rozdrażniony Real rzucił się na to biedne Alaves z taką zaciekłością, że w przerwie było już […]
23.01.2021
Weszło
23.01.2021

Kiedyś ten moment musiał nadejść: porażka Milanu po bardzo słabej grze

Zero argumentów. AC Milan dzisiaj ugościł u siebie Atalantę Bergamo po królewsku, z tradycyjnym hasłem „nie zdejmujcie butów” oraz oprowadzeniem przyjezdnych po wszystkich pokojach. Tak słabego meczu lider Serie A w tym sezonie jeszcze nie zagrał, a z drugiej strony – Atalanta potwierdziła, że niepowodzenia z pierwszej części ligi były wypadkiem przy pracy, a może […]
23.01.2021
Inne sporty
23.01.2021

Dzień drugich miejsc. Skoczkowie w Lahti, Maliszewska na gdańskim lodzie

Za każdym razem czegoś brakuje. W Zakopanem zadecydował jeden skok Andrzeja Stękały. Dziś Stękała latał znakomicie, ale w swojej pierwszej próbie gorzej zaprezentował się Dawid Kubacki. I ostatecznie nasi skoczkowie przegrali w konkursie drużynowym z Norwegami. Również druga była Natalia Maliszewska w mistrzostwach Europy w rywalizacji na 500 metrów  – swoim koronnym dystansie.  Znów jeden […]
23.01.2021