post

Opublikowane 04.04.2020 08:30 przez

Jan Mazurek

Rafał Grzyb to uosobienie solidnego ligowca. Rzadko schodził poniżej przyzwoitego poziomu i rzadko wchodził na poziom ponadprzeciętny. Rozegrał 313 meczów na boiskach Ekstraklasy w dwóch klubach przez 11,5 sezonu. Cenili go właściwie wszyscy szkoleniowcy, z którymi przyszło mu współpracować. Po zakończonej karierze, wylądował w sztabie Jagiellonii jako asystent trenera. A przy tym wszystkim, ten człowiek to oaza spokoju.

Jak jeździło mu się białym maluchem i w jaki sposób go dostał? Jak został zaplątany w historię korupcyjną, jaka była jego rola w całym zamieszaniu i dlaczego po latach nie szuka żadnych usprawiedliwień? Czy Bytom to faktycznie najbrzydsze miasto w Polsce? Czy w głowie dalej siedzi mu niewykorzystana sytuacja ze słynnego meczu z Legią, przez którą szanse Jagiellonii na mistrzostwo Polski znacznie się oddaliło? Jakim trenerem jest Iwajło Petew? Jak wspomina swoje dwa mecze w roli pierwszego trenera? Dlaczego część podopiecznych mówi do niego na „pan”, a część na „ty”?

Zapraszamy.

***

Nie przepadam za afiszowaniem się ze swoją osobą.

To wynika z charakteru?

Możliwe, ale po prostu nie lubię, jak wokół mnie jest głośno. Wolę prowadzić spokojne życie.

Trochę o pana charakterze mówi fakt, że przez jakiś czas podobno jeździł pan białym maluchem.

Mój pierwszy samochód. Biały fiat 126p. Przeżyłem w nim wiele. Znałem go właściwie na wylot. Potrafiłem sam go składać i rozkładać. Na tyle nie był skomplikowany, że naprawdę wiele można było w nim zrobić, pomajsterkować, na wiele sposobów można było go przerobić, no, nie ukrywam – frajda była z tym samochodem.

Kupił go sobie pan za pierwszą większą wypłatę?

Nie, nie, nie. Dostałem go w podarunku, a może właściwie przejąłem go, kiedy mąż mojej siostry wyjechał za granicę do pracy. Wtedy  właśnie przypadł mnie.

Ile miał pan wtedy lat?

Byłem świeżo po zrobieniu kursu prawa jazdy.

Potem im większe pieniądze w piłce, tym częściej zmieniał pan samochody? To też pokazuje pewną mentalność, pewne zmiany w postrzeganiu świata. 

To jest kwestia mentalności człowieka. Nawet nie mówmy tutaj tylko o piłkarzach, bo szerszy problem i ograniczenie tego zjawiska do realiów szatni byłoby niesprawiedliwe. Nigdy nie miałem luksusowych samochodów. Nie potrzebowałem ich. Nie przywiązuje większej wagi do tego, czym się jeździ – dużo ważniejsze jest dla mnie to, żeby bezpiecznie przejechać z punktu A do punktu B.

Szatnia piłkarska to miejsce lansu? Każdy z każdym licytuje się na droższy samochód, droższy zegarek, droższy gadżet?

To za wiele powiedziane. W piłce zarabia się duże pieniądze, więc pewnie prestiż posiadania super samochodu i najdroższego zegarka gdzieś tam funkcjonuje, ale w szatniach, w których byłem, nic takiego nie miało miejsca.

Kiedy ostatni raz użytkował pan swojego fiata?

Prawo jazdy zrobiłem w wieku osiemnastu lat. Zaraz potem dostałem malucha. Zacząłem nim jeździć, właściwie to użytkować go do granic jego możliwości, ale to był okres trzech-czterech lat.

O, to myślałem, że dłużej pan się nim woził, skoro powstała jego legenda. 

To był wiekowy samochód. Z czasem ciężko było w nim jeździć. Tak to już bywa z takimi samochodami. Jeździłem nim z przymusu, bo zwyczajnie nie miałem innego wyboru. Nie czułem do niego specjalnego sentymentu. Cały czas trzeba było pewne rzeczy wykonywać, aby  ten samochód w ogóle mógł jeździć.

Jest pan wychowankiem klubu Wierna Małogoszcz. Z tym klubem wiąże się jedna historia. 

Pewnie chodzi o sprawę korupcyjną.

Nazywa pan to wprost. 

Tak to zostało przedstawione. Nie będę się niczym zasłaniał. Oczywiście, to były odległe lata i myślę, że to co wtedy się działo jest trudniejsze dla zrozumienia dla kogokolwiek, kto patrzy na tamten świat z dzisiejszej perspektywy. O tym swojego czasu było bardzo głośno. Muszę jednak zaznaczyć, że to, co wtedy my, jako drużyna, zrobiliśmy nie było na taką skalę, że można powiedzieć, iż nasz klub był skorumpowany do szpiku kości. To był jednostkowy wypadek, który odbił się szerokim echem. Ucierpieli na tym wszyscy.

Oddaliście mecz z Motorem Lublin, który walczył o awans, ale ostatecznie nie załapał się nawet do baraży. Niesmak pozostał. Miał pan moralnego kaca?

Oczywiście. Żałowałem.

Nie ma zbyt wielu zawodników, którzy w tak młodym wieku są zaplątani w taki proceder, a jasno przyznawaliby się, że to w pełni ich wina. Mógł się pan postawić?

Zupełnie inaczej na to wszystko patrzyliśmy. Z perspektywy czasu oceniam, że to był błąd, ale wtedy? Wtedy się nad tym nie zastanawiałem. Postawić się można było zawsze. Tylko pytanie, czy starszyzna, która rządziła w szatni, przypadkiem i tak nie sabotowałaby tego meczu. Nie wiadomo. Świadomie nikt się nie postawił. Nasza wina. Nie sposób teraz po latach do tego wracać. Szatnie są zupełnie inne. Dwadzieścia lat temu świat polskiej piłki funkcjonował inaczej.

Przyjmując pieniądze za tamten mecz czuł pan, że robi pan coś złego?

W ogóle nie zaprzątało mi do głowy. Trzecia liga. Nigdy nie pomyślałbym, że zostanie to rozdmuchane, aż do takich rozmiarów. Oczywiście, nie mówię tutaj o naszym klubie, ale o wielu innych, które potem miały poważne problemy przez swoje wcześniejsze skorumpowanie na o wiele większą skalę. I tak samo w przypadku zawodników, trenerów czy działaczy skazanych za korupcję.

Tamte 1200-1300 złotych, które otrzymał pan za oddanie spotkania, to były dobre pieniądze? Warte świeczki?

Czy to było dużo? Zależy, jak człowiek podchodził do kwestii finansowych. Wtedy, w trzeciej lidze, to nie były małe pieniądze. Tym bardziej, że mówimy tutaj o czasach, kiedy wartość pieniądza była zupełnie inna niż teraz. To, co zrobiliśmy, nie było w żaden sposób dobre i godne usprawiedliwienia, ale wtedy kompletnie nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy.

Późny debiut w Ekstraklasie. Miał pan 24 lata. Mógł pan wcześniej trafił na wyższy poziom?

Jakieś tam zainteresowanie było. Najczęstsze, kiedy miałem 19-20 lat. Pojawiały się zapytania. Propozycje testów. Trochę pojeździłem po klubach, ale koniec końców zawsze wracałem do siebie, do Małogoszcza.

Defensywnemu pomocnikowi ciężej jest się pokazać na takich testach? Raczej zawodnik o takim profilu nie strzeli trzech goli, nie zaliczy trzech asyst, nie błyśnie niczym spektakularnym, a często wrażenie artystyczne decyduje. 

W pierwszej kolejności widoczni są zawodnicy asystujący i strzelający bramki. To jasne. Nieprzypadkowo najdrożsi są skrzydłowi i napastnicy. Praca środkowych pomocników nie zawsze jest widoczna, ponieważ statystyki nie przemawiają na ich korzyść. Jeździłem na testy do klubów z pierwszej i drugiej ligi, grając w ówczesnej trzeciej, ale wszędzie czegoś brakowało. Zawsze tylko kultowe „zadzwonimy”.

„Ale ja nie mam telefonu”.

Klasyk.

Czuł się pan w pewnym momencie zażenowany tym wszystkim? Ile można próbować i odbijać się od ściany?

Podchodziłem do wszystkiego bardzo spokojnie. Zawsze miałem przecież miejsce, do którego mogłem wrócić i czułem się tam dobrze. Poza tym łączyłem granie z nauką. Nie stawiałem wszystkiego na jedną kartę. Testy były okazją, żeby się pokazać, wypromować, na pewno nie jedyną szansą.

Kierunek ścisły.

Z nauką nie miałem problemów. Ani w szkole podstawowej, ani w średniej. Troszeczkę więcej czasu trzeba było poświęcić na naukę na studiach pod kątem inżynierii i budownictwa, bo rzeczywiście materiału do przyswojenia było znacznie więcej.

Budownictwo było dla pana fascynujące czy to raczej zainteresowanie zastępcze, niejako z konieczności?

Nigdy nie myślałem, że będę grał na poziomie, który zapewni mi dobry byt. Przynajmniej w tamtym okresie, w Wiernej Małogoszcz. W pierwszej kolejności zależało mi na tym, żeby naukę ciągnąć, jak najdalej, zabezpieczając się przy tym na wypadek, gdybym przez całą karierę grał na poziomie, na którym wówczas grałem. Chciałem mieć fach, żeby w razie czego móc podjąć pracę w wyuczonym zawodzie.

W którym momencie priorytety się zmieniły?

Już za czasów Polonii Bytom. Miałem wtedy 23 lata, ale zostało mi wtedy już ostatnie pół roku mojej pracy inżynierskiej, więc starałem się to wszystko połączyć i jakoś to ze sobą pogodzić. Trener Fornalak nie robił problemów. Kiedy robiliśmy awans do Ekstraklasy, zdarzały mi się częste wyjazdy z Bytomia do Kielc na uczelnie. Trochę to ze sobą kolidowało, ale na szczęście rozwiązaliśmy to sensownie – trening rano, a zajęcia popołudniu. Wyrabiałem się w dwie godziny. Czasami zdarzały się wyjątki, musiałem odpuścić trening, ale trener przymykał oko.

Za to na politechnice nikt nie patrzył na mnie pobłażliwie. Chciałem zdobyć tytuł inżyniera. Dążyłem do tego. Udało się. Żadnych dróg na skróty.

Bytom. W rankingach piękności polskich miast regularnie okupuje ostatnie miejsce. 

Wszystko zależy od osiedla. Wokół jest dużo miejscowości, które też nie wyglądają za ładnie. Bytom to miasto typowo górnicze. To nie jest miejsce, które będzie się zwiedzać z zapartym tchem. Każdy zdaje sobie sprawę z tego, jaką historię mają śląskie miasta, ile przeżyła lokalna społeczność i z czym musiała się mierzyć. Tam przez lata żyło się naprawdę ciężko, dlatego też rozwój Bytomia nie jest tak dynamiczny, jak innych miast.

Miasto miastem, ale pan rozkwitał jako piłkarz. 

Mam stamtąd same dobre wspomnienia. Nieraz było pod górkę, nieraz pojawiały się problemy finansowe czy infrastrukturalne, problemy z korzystaniem z boiska – nieustannie jeździliśmy gdzieś dookoła. Inna sprawa, że każdy zawodnik przyjeżdżał do Bytomia z odpowiednim nastawieniem. Wiedzieliśmy, że nie przychodzimy tutaj, żeby zarabiać krocie, a tworzyć rodzinny projekt. Atmosfera była świetna. Chcieliśmy się wypromować, pokazać swój potencjał i dalej szukać swojego szczęścia.

Jeszcze udało się panu pograć z Jerzym Brzęczkiem. 

Wiele od niego się uczyliśmy. Nie tylko my, środkowy pomocnicy, ale wszyscy inni, a przede wszystkim młodzi. Wzór godny naśladowania. Mimo swojego słusznego już wieku miał bardzo profesjonalne podejście do swojej pracy – przed treningiem indywidualna rozgrzewka, po treningu też zawsze zostawał, żeby coś sobie przećwiczyć, dołożyć jakiś element ekstra. Mogę mówić o nim tylko w samych superlatywach.

Wiadomo, że z tamtego okresu świetnie wspominam też Michała Probierza. Wziął mnie zresztą potem do Jagiellonii. Cenił mnie. Pracowaliśmy razem przez wiele lat. Najpierw w Polonii, potem dwa razy w Jadze. Poznaliśmy się tak, że on doskonale znał moje dobre i słabe strony, a ja doskonale znałem jego.

Miał pan żal do Polonii Bytom, kiedy został pan odstawiony od składu. I na półtora miesiąca całkowicie odsunięty od gry i treningów?

Zadra była, ale nieduża. Na pewno nie wpływało to w żaden sposób na moją opinię na temat Polonii Bytom. Temu klubowi zawdzięczam wypłynięcie na morze możliwości. Dogadałem się z Jagiellonią. Polonia początkowo nie chciała nawet rozmawiać z Jagą o możliwości wykupienia mnie jeszcze zimą i stąd cały problem, ale dawno o tym wszystkim już zapomniałem. Nie rozdrapuję starych ran.

To było coś w rodzaju Klubu Kokosa?

Później tak to zostało nazwane.

Jakie najbardziej oryginalne ćwiczenia wdrażaliście?

Trzeba było sobie radzić trochę tak, jak w tej chwili, kiedy walczymy z koronawirusem. Korzystanie z lokalnych parków, lasów, siłowni. Nie był to dla mnie problem. Chyba, że pogoda nie pozwalała na trening na zewnątrz. Ale byłem kreatywny. Radziłem sobie.

Ktokolwiek monitorował wasze poczynania?

Znajdowaliśmy się w stanie zawieszenia. Nie mogliśmy trenować w klubie. Nie mieliśmy też nikogo nad sobą. Treningi były tylko naszą inicjatywą. I tylko od nas zależało, w jakiej formie faktycznie będziemy. Minęło półtora miesiąca, kluby się dogadały i mogłem przejść do Białegostoku.

Jest cokolwiek w pana życiu zawodowym, co może przyjąć pan nerwowo? Opowiada pan o tym wszystkim bardzo, ale to bardzo spokojnie. 

Jestem bardzo spokojnym człowiekiem. Nie jest łatwo wyprowadzić mnie z równowagi. Potrafię wszystko w sobie stonować. W życiu są różne sytuacje – lepsze, gorsze, ale i z tymi, i z tymi trzeba żyć.

Nadmierny spokój może przeszkadzać w karierze?

Może, jak najbardziej może. Niektóre rzeczy warto wykonać intuicyjnie, sercem, bo czasem mogą okazać się trafniejsze od tych wykonanych po głębszej analizie. Nie mówię, że nie robię niczego od serca, ale faktycznie zazwyczaj lubię przyjrzeć się czemuś ze wszystkich stron przed podjęciem decyzji.

Przychodzi pan do Jagiellonii. Mija kilka miesięcy i pierwszy triumf – Puchar Polski. Wynagrodził sobie pan to w jakiś sposób?

Nie mam potrzeby świętować takich momentów kupując sobie coś specjalnego. Nie kręci mnie to. Świętowałem rodzinnie. Najważniejsze było dla mnie to, że udało się ten Puchar Polski wygrać, że byłem częścią tej ekipy. Jest medal, jest koszulka z tego spotkania, wystarczy.

Nie ma pan wrażenia, że trochę zasiedział się pan w Jagiellonii? Spędził pan tam wiele lat, cały swój najlepszy okres w karierze, a pewnie można było spróbować czegoś nowego i wyrwać się z tej solidności. 

Nigdy nie dostałem żadnej oferty, a proszę mi uwierzyć, że jeśli dostałbym, to chętnie spróbowałbym swoich sił na zachodzie. Naprawdę cieszyłbym się, gdybym w ogóle miał dylemat, czy uciekać, czy nie uciekać z Białegostoku, więc z czasem dałem sobie spokój z zastanawianiem się nad tym, czy dobrze poprowadziłem swoją karierę. Unikałem poważnych kontuzji. Utrzymywałem się w obiegu przez wiele lat. Niezależnie, który trener prowadził Jagiellonię – nie miałem problemów z grą.

Najlepszy zawodnik, który w tym czasie przewinął się przez Jagiellonię?

Weźmy takiego Jacka Góralskiego. Ogień. Potrafi wyróżnić się nawet na poziomie reprezentacyjnym.

Pana boiskowa antyteza. 

Na pograniczu faulu. Dynamiczny wykrok. Bardzo dobry odbiór.

To prawda, że zdarzało mu się przesadzać na treningach? Konstantin Vassiljev opowiadał mi kilkukrotnie, że czasami sam denerwował się, że ten nieokrzesany chłopak nie zważa na to, iż gra ze swoimi kolegami z zespołu, wjeżdżając wszystkim równo w nogi. Czy kolega, czy rywal, czy trener – wślizg.

To jest charakter. Każdy wiedział, jaki on jest. Wiedzieliśmy, że on tak musi. Jak trenujesz, tak grasz. Najważniejsze jest to, że potrafił przenieś swoją złość, swoją boiskową agresję, na boisko. Przed nim kawał grania. Wykorzystuje swoje zdolności wolicjonalne do granic możliwości. Z tego słynie. To mu służy.

Kosta Vassiljev – zupełnie inny typ. 

Podajesz takiemu zawodnikowi piłkę i jesteś o nią spokojny. Wiedział, co robić i to najlepiej go definiuje. Mózg zespołu. W Jadze miał swój najlepszy czas.

Za Michała Probierza szatnia była bardzo młoda. Pan był w niej jednym z najbardziej doświadczonych zawodników. Nie miał pan problemu, żeby się w tym odnaleźć?

Młodzież zawsze musi dostosować się do starszyzny. Nie inaczej było w Jadze. Stonowanie i doświadczenie starszyzny musi przeciwstawiać się entuzjazmowi, często nieco szaleńczemu, młodości. Być wodą dla ognia. Młodzi często robią coś szybciej niż myślą.

Tak jak Ivica Vrdoljak miał swoje feralne karne z Celtikiem, tak pan miał swój feralny słupek z Legią. Gdyby pan wtedy trafił…

To mogłoby być zupełnie inaczej. Moglibyśmy zdobyć mistrzostwo. Pamiętam tamtą sytuację. Do tej pory ta bramka, wróć, ten słupek siedzi mi w głowie. Nie da się tego wymazać. 55 minuta. Dostaję podanie. Wystarczy trafić. Jeśli strzeliłbym celnie, w światło bramki, to Kuciak nie zdążyłby interweniować. Nie wiem, czy wtedy na pewno wygralibyśmy, ale miałem super okazję do tego, żeby przesądzić losy tego meczu, a pewnie i całego sezonu.

W szatni była złość?

Akcenty się rozłożyły. Słynny mecz. Najpierw nieodgwizdany karny dla nas. Potem kontrowersyjny karny dla Legii. Olbrzymie emocje w końcówce. Nerwówka. Awantura. Mimo to zapadło mi to w pamięci. Nie wymażę tego. I bardzo tego żałuję.

Tamta szatnia, po tamtym meczu, to było największe stężenie negatywnych emocji na stosunkowo niewielu metrach kwadratowych, jakiego doświadczył pan w życiu? Nawet na tym słynnym filmiku, kiedy Jakub Kosecki podchodził do waszej szatni, szukając „tego z długimi włosami, co kopnął naszą panią”, słychać, że było bardzo, bardzo nerwowo. 

Jak się spotka dwudziestu paru chłopaków, którzy w jednym momencie zostali skrzywdzeni poprzez zabranie punktów w ważnym dla nich meczu, to ciężko było o inne emocje i inną reakcję. Była frustracja. Były krzyki. Była złość. Nie byliśmy zadowoleni nie tylko z wyniku, ale też z całego kontekstu, z tej całej otoczki.

Ktoś miał do pana pretensje?

Nie.

Tylko pan sam do siebie?

Tak bywa. Nic do mnie nie dotarło, żeby ktoś inny tę zmarnowaną sytuację mi wyrzucał.

To nie było tak, że tamten sezon zakończył pana karierę na solidnym ligowym poziomie. Wprost przeciwnie. Jeszcze trochę pan pograł, ale z czasem, rok za rokiem wszystko się wygaszało.

Biologii się nie oszuka. Z wiekiem pewne rzeczy się traci. Traci się szybkość. Traci się dynamikę. Zawodnicy, którzy dążą, żeby wygryźć staruchów na tym korzystają, bo mocno naciskają, starają się, rokują. Klub też przychylniej patrzy na młode wilczki, na których jeszcze można zarobić. Sam powoli dojrzewałem do decyzji, że w niedługim czasie trzeba będzie – z bólem serca – stopniowo odchodzić w cień.

Niedługo potem, tuż po zakończeniu kariery, został pan asystentem Ireneusza Mamrota. I z tego, co się słyszy, to trochę odciął się pan od łatki niespotykanie spokojnego człowieka na rzecz kilku solidnych wybuchów złości. Potrafił pan zbesztać szatnię.

Zdarzają mi się momenty, kiedy reaguje bardziej nerwowo. Zazwyczaj po słabszych meczach. Nigdy nie nazwałbym tego zbesztaniem, a raczej uświadomieniem zawodników, o co gramy i o co walczymy. Jeśli chodzi o przejście do roli asystenta, to nie było to dla mnie łatwe – wprost przeciwnie, ciężki kawał chleba. Nagle okazało się, że muszę wydawać polecenia zawodnikom, z którymi dopiero, co te polecenia wykonywałem. Słuchałem trenerów, a tu nagle ja zostałem trenerem i to mnie mieli słuchać. Nie było to szczególnie miło. Dopiero co z tymi ludźmi siedziałem przy jednym stoliku podczas zgrupowań, podczas wspólnych klubowych posiłków, siedziałem obok nich w szatni, a tu nagle sam stałem się ich szefem.

Wszyscy przeszli na formę per „pan”?

Młodzi mówią na „pan”, ale z zawodnikami, z którymi miałem dłużej do czynienia, których znam lepiej, nie chciałem usztywniać relacji sztucznymi formułami. Jesteśmy na „ty”, normalnie, tak jak było i nie zamierzam tego zmieniać.

Za dużo jest w Jagiellonii obcokrajowców?

W pewnym momencie granica została przekroczona. W tej chwili próbujemy bardziej to zrównoważyć. I to nam wychodzi. Inna sprawa, że coraz ciężej jest wyrwać dobrego polskiego zawodnika z polskiego klubu do innego polskiego klubu niż analogicznie dobrego zawodnika, tylko obcokrajowca z zagranicznego klubu.

Jakim trenerem jest Iwajło Petew?

Nie znałem go wcześniej. Tyle co z wiadomości. Ekspresyjny trener, który wyraża swoje opinie w sposób prosty – przekazuje zawodnikom klarowne komunikaty. Treningi nie są skomplikowane. Proste formy. Bez komplikowania. Bez kombinowania. Sytuacje meczowe. Uważam, że to działa. Pomaga też jasna komunikacja. Język angielski – chłopaki nie mają z nim problemów, większość mówi nieźle, rozumiemy się.

Przez dwa mecze pełnił pan rolę tymczasowego szkoleniowca Jagi.

Tymczasowo, bo tymczasowo, ale doświadczenie kapitalne. Tym bardziej, że z tych dwóch meczów wyszedłem na zero. Po euforii i zwycięstwie z Lechią Gdańsk, gdzie zagraliśmy walecznie i w dobrym stylu, przyszedł zimny prysznic z Górnikiem Zabrze – trudny mecz, szalony, niewykorzystane karne też zrobiły swoje. Szkoda, bo wynik i bilans mogłyby być inne.

Kiedy patrzy pan na przykład Radosława Sobolewskiego, to czuje pan, że świetnie byłoby pójść tę samą ścieżką – najpierw długoletnia kariera, potem pozycja asystenta trenera, a z czasem i nabytym doświadczeniem samodzielna praca?

Fantastycznie, że Radkowi się udało, ale droga drodze nierówna. Jestem na początku swojej przygody trenerskiej. Spokojnie to się rozwija. Uczę się. Mam czas. Nie wybiegajmy w przyszłość.

Radosław Sobolewski w Wiśle Kraków, oprócz zwykłych szkoleniowych rzeczy, odpowiadał za organizację stałych fragmentów gry. Pan też ma jakieś takie swoje wydzielone zadanie w Jadze?

U nas to funkcjonuje bardziej na zasadzie współpracy bez podziału na role. Rozmawiamy o wszystkim. Konsultujemy wszystko. Przedstawiamy swoje propozycje, a i tak koniec końców o wszystkim decyduje trener Petew.

Jest pan zadowolony z tego wszystkiego, do czego udało się panu w piłce dojść? 

Nigdy nie myślałem, że osiągnę aż tyle. Jestem nie tylko zadowolony, co bardzo zadowolony ze swojej przygody z piłką.

ROZMAWIAŁ: JAN MAZUREK

Fot. MICHAŁ CHWIEDUK/FOTOPYK/400mm.pl

Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
15.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: Napoli w gazie, maszyna Kaczmarka, potknięcie Pogoni

Za nami okno reprezentacyjne, a to oczywiście oznacza, że znów pełno meczów ligowych do obstawienia. Nie będziemy wam jednak dawać byle typów od czapy, losowych zdarzeń i tym podobnych. Tutaj chodzi przede wszystkim o to, żeby spojrzeć na liczby. Liczby to fakty, a fakty analizuje się łatwiej. Co za tym idzie – staramy się szacować […]
15.10.2021
Weszło
09.10.2021

Fuksiarz da wam piątaka za każdego gola Polski z San Marino!

Polska gra z San Marino. Wy wiecie i my wiemy mniej więcej, co to oznacza – jest duże prawdopodobieństwo, że sobie postrzelamy, a Robert Lewandowski w jednym spotkaniem zapewni sobie tytuł najskuteczniejszego snajpera w 2021 roku. A co my będziemy z tego mieć? Jeśli jesteście Fuksiarzami, to na przykład piątaka za każdego gola biało-czerwonych. Nasi […]
09.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
08.10.2021

Wygrana Węgrów, czerwona kartka, mało goli – typy na eliminacje

Przerwa na kadrę jest jak sernik. Jedni lubią, inni nie. Chociaż sernik większość lubi. A czy większość lubi przerwę na kadrę? Dobra, dość rozkmin filozoficznych. Czas na rzetelne podejście do typów. Jak co tydzień w piątek podrzucamy wam garść ciekawych zakładów na weekend. Bez wróżenia z kropli deszczu na szybie, żadnego tak-mi-się-zdaizmu. Szukamy typów, które […]
08.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
01.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: Ajax w formie, rzuty rożne Zagłębia i mało goli w Szkocji

Urocze w bukmacherce są hasła, które wręcz ocierają się o wróżbiarstwo. „Przyśniło mi się, czuje w kościach, mam czutkę” – kto z typerów nigdy tak nie pomyślał. Sęk w tym, że różnica między wróżbiarstwem a szacowaniem prawdopodobieństwa jest cienka, płynna i czasem wręcz niezauważalna. My zaczynamy nowy cykl na Weszło, gdzie będziemy wam podrzucali typy […]
01.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
17.09.2021

Obstawiaj Premier League w Fuksiarz.pl i zgarnij freebet!

Siemanko premierligowe świry. Przed nami piąta kolejka ligi angielskiej, więc siadamy w fotelach i wiadomo co dalej. A skoro już ligowa piłka na Wyspach Brytyjskich wraca do gry, warto rzucić okiem na promocję Fuksiarz.pl. Ten legalny polski bukmacher w najbliższy weekend rozdaje freebety za obstawianie meczów Premier League. Sprawa jest prosta – Fuksiarz.pl – da […]
17.09.2021
Uncategorized
20.08.2021

Taśma miesiąca – trzynaście zdarzeń i 2,5 tysiąca w kieszeni

Dzisiaj w „Weszło Fuksem” polecamy wam spektakularne tasiemki. Trafić pięć zdarzeń na kuponie – cóż, to już jest satysfakcja. O jakichś mocnych treblach nawet nie mówimy, bo to klasyka weekendu. Ale trafić TRZYNAŚCIE (!) zdarzeń na kuponie… Ukłony po sam pas. Jak co tydzień zapraszamy was na przegląd najciekawszych trafionych kuponów w Fuksiarzu z zeszłego […]
20.08.2021
Premier League
16.10.2021

Klęska urodzaju Ole Gunnara Solskjaera. Marcus Rashford wraca do gry

Minęło już siedem kolejek Premier League, do tego mieliśmy w ich trakcie dwie przerwy reprezentacyjne, a Marcus Rashford wciąż nie zagrał w tym sezonie ani minuty. Wszystko przez operację kontuzjowanego barku. Teraz w końcu jest do dyspozycji Ole Gunnara Solskjaera. Dla Rashforda będzie to powrót do pełni sprawności po ponad rocznej przerwie. Oczywiście grał on […]
16.10.2021
Ekstraklasa
16.10.2021

Nie ma transferu? Okej, będę grał jeszcze lepiej

Wydaje się, że Lukas Podolski powoli będzie rósł w Górniku Zabrze i przynajmniej zbliżał się do oczekiwanego przez wszystkich poziomu. Symptomem tego był ostatni występ z Wisłą Płock. Nim się to jednak stało, „Poldi” musiał zmagać się z kontuzją i koronawirusem, przez co długo nie dawał drużynie spodziewanej jakości. W tym czasie drużynę, chwilami w […]
16.10.2021
Live
16.10.2021

LIVE: Nierówna walka Górnika z Ekstraklasą, podejście 11

Dzień dobry! „Rozpieściła” nas przerwa reprezentacyjna, podczas której niewiele było meczów, na których warto było zawiesić oko. Ale wracamy z ligą! Dziś przed nami prawdziwy maraton. Na początek kolejny odcinek nierównej (a może tym razem równej?) walki Górnika Łęczna z Ekstraklasą, który podejmie Piasta. Później Bruk-Bet, który się przełamał, podejmie rozpędzoną Lechię. 17:30? Starcie Górnika […]
16.10.2021
Ekstraklasa
16.10.2021

Hit w cieniu większego hitu. Czy Raków zdobędzie Wrocław?

Za największy hit 11. kolejki Ekstraklasy trzeba uznać starcie Legii Warszawa z Lechem Poznań. Wiadomo, jaki jest ciężar gatunkowy warszawsko-poznańskiej rywalizacji na krajowym podwórku. Ale dzisiejsza batalia Śląska Wrocław z Rakowem Częstochowa zapowiada się tylko odrobinę mniej ekscytująco. Tym bardziej że obie ekipy mają o co grać. Śląsk chce się odkuć po klapie w starciu […]
16.10.2021
Weszło
16.10.2021

Jak wyglądały losy drużyn przejętych przez multimiliarderów?

Już w niedzielę Newcastle zagra swój pierwszy mecz w zupełnie nowej erze dla klubu. Po czternastu latach Mike Ashley ku uciesze kibiców wreszcie sprzedał klub, a nabywcą nie został pierwszy lepszy biznesman. W popularne „Sroki” wpompować pieniądze zdecydował się Mohammed bin Salman, który zarządza funduszem inwestycyjnym Arabii Saudyjskiej. Jak może wyglądać nowa era angielskiego klubu, […]
16.10.2021
Weszło
16.10.2021

Dlaczego Puchacz nie gra w Bundeslidze i kiedy zacznie?

Cieszyliśmy się przed sezonem, że dwóch Polaków trafiło do Unionu Berlin, bo to zawsze ciekawiej mieć możliwość oglądać rodaków w Bundeslidze, ale cóż: Tymoteusz Puchacz i Paweł Wszołek zagrali w tym sezonie ligowym tyle meczów, co my i wy. Okrągłe zero. Sytuacja tego pierwszego jest przeciętna, gra tylko w europejskich pucharach, natomiast były piłkarz Legii […]
16.10.2021
Weszło
14.10.2021

Kicha, luz i zapasy w błocie. Co słychać w młodzieżówkach?

Losy młodzieżowych reprezentacji – z okresowymi wyjątkami – nie zajmują masowego kibica. – Każdy musi mieć świadomość, że pierwsza reprezentacja jest najważniejsza i to nie podlega żadnym wątpliwościom – twierdzi Maciej Stolarczyk. – Moim podstawowym celem jako trenera U-20, i to samo powiem moim zawodnikom, jest to, żeby młodzi piłkarze byli u mnie jak najkrócej. […]
14.10.2021
Weszło
14.10.2021

„Generał jest potrzebny”. O polskim trenerze w Niemczech

Czy piłka nożna to gówniany sport? Jak chłopcem w dziurawych butach zainteresowały się takie marki, jak Borussia Dortmund, Bayer Leverkusen czy Schalke Gelsenkirchen? Jakiego znanego polskiego piłkarza ogrywał na testach w Koronie i dlaczego nie dostał angażu w kieleckim klubie? Kiedy jego strzały bronił Manuel Neuer? Jak został trenerem w Niemczech? Gdzie pracuje, jakie są […]
14.10.2021
Weszło
13.10.2021

Dawidowicz wchodzi w buty poważnego reprezentanta

Łatwo było go skreślić. Sam się o to prosił. Wpisywał się w profil piłkarza radzącego sobie w solidnym zagranicznym klubie, ale też ograniczonego, jednowymiarowego, niewystarczająco przekonującego, żeby stanowić o sile reprezentacji. Określenie „polski Mats Hummels” brzmiało karykaturalnie. Ba, dalej brzmi, bo w każdym porównaniu z Niemcem wypadnie zwyczajnie blado, ale czy w ogóle jest sens […]
13.10.2021
Weszło
13.10.2021

Najlepsi Glik i Bednarek, najgorszy Lewy. Noty Polaków za mecz z Albanią

Kamil Glik i Jan Bednarek pokazali, że wciąż mogą przewodzić szczelnemu i skutecznemu blokowi defensywnemu reprezentacji Polski. Karol Świderski po raz kolejny udowodnił, że jest jednym z większych wygranych kadencji Paulo Sousy. Całkowicie niespodziewanie bardzo słaby występ zaliczył zaś Robert Lewandowski. Łapcie noty reprezentantów Polski zwycięstwie nad Albanią w Tiranie. Noty Polaków za mecz z […]
13.10.2021
Weszło
11.10.2021

Na czym stoi Krzysztof Piątek?

Kiedy Paulo Sousa obejmował reprezentację Polski, powziął sobie za cel zaimplementowanie w swojej nowej drużynie systemu z dwoma snajperami. Były ku temu przesłanki, były ku temu możliwości. Na swoje pierwsze zgrupowania mógł powołać trzech napastników klasy światowej lub europejskiej – Roberta Lewandowskiego, Krzysztofa Piątka i Arkadiusza Milika. Minęło pół roku. Portugalski selekcjoner trzyma się pierwotnego […]
11.10.2021
Weszło
09.10.2021

Być selekcjonerem najgorszej kadry na świecie

Franco Varella obrał portretową pozę. Zasiadł głęboko na niebieskim obiciu ławki trenerskiej. Utrzymał niewzruszoną mimikę. Wyciągnął prawą rękę wysoko nad głowę, złożył dłoń w niezidentyfikowany gest i zamarł tak na kilkanaście sekund. Mógłby go na tym przydybać Pietro Labruzzi, Giovanni Boldini czy jakiś inny włoski portrecista, ale zamiast nich obrazek ten uwiecznił realizator meczu San […]
09.10.2021
Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Premier League
16.10.2021

Klęska urodzaju Ole Gunnara Solskjaera. Marcus Rashford wraca do gry

Minęło już siedem kolejek Premier League, do tego mieliśmy w ich trakcie dwie przerwy reprezentacyjne, a Marcus Rashford wciąż nie zagrał w tym sezonie ani minuty. Wszystko przez operację kontuzjowanego barku. Teraz w końcu jest do dyspozycji Ole Gunnara Solskjaera. Dla Rashforda będzie to powrót do pełni sprawności po ponad rocznej przerwie. Oczywiście grał on […]
16.10.2021
Suche Info
16.10.2021

Nowak: – Nie zasłużyliśmy na porażkę

Jak informowaliśmy wczoraj, stołek Dominika Nowaka zaczyna być gorący, na radarze klubu znalazł się nowy trener – Leszek Ojrzyński. Byłaby to absurdalna zmiana, skoro Korona jest wiceliderem, ale nie takie cuda widziała polska piłka. Co natomiast miał do powiedzenia  sam Nowak po przegranym meczu z Widzewem? Trener stwierdził: – Widzieliśmy, jak ten mecz wyglądał. Nie […]
16.10.2021
Ekstraklasa
16.10.2021

Nie ma transferu? Okej, będę grał jeszcze lepiej

Wydaje się, że Lukas Podolski powoli będzie rósł w Górniku Zabrze i przynajmniej zbliżał się do oczekiwanego przez wszystkich poziomu. Symptomem tego był ostatni występ z Wisłą Płock. Nim się to jednak stało, „Poldi” musiał zmagać się z kontuzją i koronawirusem, przez co długo nie dawał drużynie spodziewanej jakości. W tym czasie drużynę, chwilami w […]
16.10.2021
Suche Info
16.10.2021

„Chiellini powinien dostać Złotą Piłkę”

Kolejne postaci ze świata futbolu wypowiadają się na temat tego, kto powinien wygrać Złotą Piłkę. Patrice Evra stwierdził, że absolutnie nie wolno dawać jej Messiemu, podobnego zdania jest Sandro Wagner, tyle że ma innego faworyta. Wagner stwierdził: – W tym roku przyznałbym Złotą Piłkę Giorgio Chielliniemu. Jest wyraźnym faworytem. Zaraz za nim umieściłbym Roberta Lewandowskiego. […]
16.10.2021
Live
16.10.2021

LIVE: Nierówna walka Górnika z Ekstraklasą, podejście 11

Dzień dobry! „Rozpieściła” nas przerwa reprezentacyjna, podczas której niewiele było meczów, na których warto było zawiesić oko. Ale wracamy z ligą! Dziś przed nami prawdziwy maraton. Na początek kolejny odcinek nierównej (a może tym razem równej?) walki Górnika Łęczna z Ekstraklasą, który podejmie Piasta. Później Bruk-Bet, który się przełamał, podejmie rozpędzoną Lechię. 17:30? Starcie Górnika […]
16.10.2021
Ekstraklasa
16.10.2021

Hit w cieniu większego hitu. Czy Raków zdobędzie Wrocław?

Za największy hit 11. kolejki Ekstraklasy trzeba uznać starcie Legii Warszawa z Lechem Poznań. Wiadomo, jaki jest ciężar gatunkowy warszawsko-poznańskiej rywalizacji na krajowym podwórku. Ale dzisiejsza batalia Śląska Wrocław z Rakowem Częstochowa zapowiada się tylko odrobinę mniej ekscytująco. Tym bardziej że obie ekipy mają o co grać. Śląsk chce się odkuć po klapie w starciu […]
16.10.2021
Piłka nożna
16.10.2021

By pokazać, że to nie jest przypadek

Gdyby za wiążącą uznać tabelę Ekstraklasy po zmianie szkoleniowca w Lechii Gdańsk, klub ten byłby na szczycie ligi. Tak jednak nie jest, ale i tak w Gdańsku nie mają na co narzekać. W żadne gdybanie nie trzeba się bowiem bawić – Lechia jest druga, ustępuje tylko Lechowi Poznań. Dziś stanie przed szansą, by ekipę Skorży […]
16.10.2021
Suche Info
16.10.2021

Sandomierski rozlicza się z karierą

Grzegorz Sandomierski na łamach Przeglądu Sportowego rozlicza się ze swoją karierą i ma sobie sporo do zarzucenia. Pamiętacie, to był kiedyś talent. Najpierw Genk, potem Blackburn, Dinamo – myślało się, no teraz Grzesiek już na pewno musi odpalić. Ale nie odpalał. W Genku zagrał raz, u Anglików i Chorwatów niewiele więcej. Wrócił do Polski, załapał […]
16.10.2021
Weszło
16.10.2021

Jak wyglądały losy drużyn przejętych przez multimiliarderów?

Już w niedzielę Newcastle zagra swój pierwszy mecz w zupełnie nowej erze dla klubu. Po czternastu latach Mike Ashley ku uciesze kibiców wreszcie sprzedał klub, a nabywcą nie został pierwszy lepszy biznesman. W popularne „Sroki” wpompować pieniądze zdecydował się Mohammed bin Salman, który zarządza funduszem inwestycyjnym Arabii Saudyjskiej. Jak może wyglądać nowa era angielskiego klubu, […]
16.10.2021
Weszło
16.10.2021

Dlaczego Puchacz nie gra w Bundeslidze i kiedy zacznie?

Cieszyliśmy się przed sezonem, że dwóch Polaków trafiło do Unionu Berlin, bo to zawsze ciekawiej mieć możliwość oglądać rodaków w Bundeslidze, ale cóż: Tymoteusz Puchacz i Paweł Wszołek zagrali w tym sezonie ligowym tyle meczów, co my i wy. Okrągłe zero. Sytuacja tego pierwszego jest przeciętna, gra tylko w europejskich pucharach, natomiast były piłkarz Legii […]
16.10.2021
Suche Info
16.10.2021

Milik wraca do reprezentacji

Zdaniem Interii Arkadiusz Milik wraca do reprezentacji. Polak zostanie powołany na listopadowe mecze. Milik wrócił po kontuzji i zagrał w dwóch meczach OM – po jednym w Lidze Europy i Ligue 1. Wciąż mało, ale będzie więcej, ponadto już piłkarzy z nie takim stażem ściągał Sousa, a Milik to dla tej kadry jednak postać znacząca. […]
16.10.2021
Suche Info
16.10.2021

Magiera: – Cały czas widzimy progres

Jacek Magiera zabrał głos przed bodaj najciekawiej zapowiadającym się meczem tego dnia w Ekstraklasie, czyli Śląsk – Raków. Trener stwierdził: – Analizowaliśmy grę Rakowa. Mają bardzo dobrze dysponowany zespół jeśli chodzi o stałe fragmenty. Raków ma dobrych zawodników w powietrzu, jak Niewulis, Gutkovskis, Petrasek i Musiolik. Posiadają wiele wariantów stałych fragmentów i dobrych wykonawców. Obrona […]
16.10.2021
Weszło
16.10.2021

Stan Futbolu. „Jeśli Legia przegra, to może zapomnieć o mistrzostwie”

16.10.2021
Suche Info
16.10.2021

Evra: – Mam dość dawania Złotej Piłki Messiemu!

Nie chcecie, by Złotą Piłkę dostał w tym roku Messi? Przybijcie sobie piątkę z Patricem Evrą – Francuz również nie jest w fanklubie Argentyńczyka. Evra stwierdził: – Moim zdaniem Złotą Piłkę powinien dostać N’Golo Kante albo Jorginho. Mam dość dawania jej Messiemu! Co on wygrał w tym roku?! Okej, miał Copa America z Argentyną, natomiast […]
16.10.2021
Prasówka
16.10.2021

PRASA. Bosacki: Mecz z Legią jest ważny, ale to nie mecz o mistrzostwo świata

W sobotniej prasie już pełna koncentracja na piłce ligowej. Dużo materiałów przed Legia – Lech, z innych klubów rozmowy m.in. z Damianem Rasakiem i Grzegorzem Sandomierskim. Jest ciekawie. PRZEGLĄD SPORTOWY Czasem grały o mistrzostwo, czasem „tylko” o punkty, ale od dawna starcia tych drużyn to więcej niż zwykłe ligowe spotkanie. Top 10 meczów Legia – […]
16.10.2021
Suche Info
16.10.2021

Sousa spotka się nie tylko z Cashem

Sousa spotyka się w ten weekend z Cashem, ale jak informuje Tomasz Włodarczyk, to nie jest jedyny punkt jego programu w Anglii. Portugalczyk znajdzie też czas dla młodej polonii, która żyje i gra w Wielkiej Brytanii. PZPN organizuje przegląd polonijnych kadr w Ambasadzie RP w Londynie, w ramach projektu „Gramy dla Polski”, który został wymyślony […]
16.10.2021
Suche Info
16.10.2021

Benzema: – Klasyk nawet bez Messiego i Ronaldo to najlepszy mecz

Zbliża się Klasyk Barcelony z Realem, mecz, który elektryzuje większość kibiców na całym świecie. Benzema na łamach ESPN podzielił się swoimi refleksjami na temat tego starcia. Francuz stwierdził: – Dla mnie to wciąż najlepszy mecz na świecie. Nawet bez Messiego czy Ronaldo, którzy przez lata ze sobą rywalizowali. Nie ma znaczenia, kto odszedł, kto przyszedł. […]
16.10.2021
Weszło
16.10.2021

Piast z problemami. Ale czym one są przy problemach Górnika Łęczna?

Waldemar Fornalik to człowiek niezwykle kulturalny, zachowujący dużą dyplomację i szanujący każdego, jeśli mu niczym nie podpadnie, więc nie wszystkie z jego słów należy interpretować w skali jeden do jednego. Ale jednak coś w tym jest, jeśli przed meczem w Łęcznej (w Łęcznej!) trener Piasta mówi: – Nie jest tam łatwo zdobyć punkty. W zasadzie tylko […]
16.10.2021