post Avatar

Opublikowane 19.03.2020 19:37 przez

redakcja

„Strefa mroku”, amerykańskie „Twilight Zone”. W USA seria absolutnie klasyczna, tak umocowana kulturowo jak u nas „Potop” czy „Znachor”, a może nawet jak barszczyk na wigilię. Każdy odcinek gra na nutach strachu, ale co istotne – nie strachu jak z tych słabszych powieści Stephena Kinga, czyli dla samego efektu przerażania, ale próbując coś powiedzieć, coś przekazać, coś zauważyć.

Czymś branym przez nas za bezpieczny pewnik – zachwiać.

Czasem się udawało, czasem nie. Nie wszystkie odcinki przetrwały też próbę czasu – mówię tu o pierwszej serii, bo program był już kilka razy wznawiany – ale wiele tak.

„Nightmare at 20,000 Feet”, jeden z odcinków najsłynniejszych, moim zdaniem próbę czasu zdał.

Fabuła jest prosta jak stylisko łopaty. Robert Wilson leci samolotem, ma miejsce przy oknie, ale zamiast sobie za oknem podziwiać obłoczki czy krajobrazy, widzi na skrzydle gremlina. Tak jest: jakiegoś stwora, cudacznego, z jednoznacznie złośliwą mordą.

Facet próbuje powiadomić o swoim odkryciu żonę, a także załogę samolotu, ale za każdym razem, gdy ktoś wygląda przez okno, gremlina nie widać.

Zdaniem faceta – stwór chowa się za silnikiem. Co mówi, bo widział, jak stwór chował się za silnik.

Zdaniem wszystkich innych – facet zwariował.

I trudno się reszcie dziwić, prawda? Dodatkowo wiarygodność alarmującego podważona jest tym, że kilka miesięcy wcześniej miał załamanie nerwowe, w dodatku podczas lotu samolotem. Żona Wilsona uważa, że niestety, ale jej mąż nadaje się w tym momencie tylko do wariatkowa. Szkoda chłopa.

Tymczasem Wilson wyglądając przez okno widzi, że stwór grzebie przy silniku, bynajmniej nie dokonując nagłych koniecznych napraw.

Wilson dalej alarmuje, dalej go wszyscy zlewają, w końcu mają go dość i dają mu coś na uspokojenie, żeby przestał się drzeć. Wilson podaną pastylkę po kryjomu wypluwa, ale potem, widząc co się wyczynia na skrzydle, dźwignie pistolet śpiącemu funkcjonariuszowi policji, podejdzie do drzwi awaryjnych, przypnie się tak, by go nie wywiało, a potem zacznie strzelać do – jak mu się wydaje – stwora. Strzela – jak mu się wydaje – skutecznie.

Po lądowaniu wszyscy mają Wilsona za szaleńca, ładują go w tradycyjny kaftan bezpieczeństwa i wywożą daleko. W finalnej scenie okazuje się, że silnik po stronie, którą widział Wilson, trzymał się już tylko na ostatniej śrubie, choć przed wylotem był sprawny: narracja jest oczywista, Wilson, któremu nikt nie dawał wiary, bo zresztą trudno było dawać mu wiarę, od początku miał rację.

Strasznawa opowiastka dla czternastolatków?

Może.  Kto chce, niech tak uzna.

Ale moim zdaniem nie, i chyba zdaniem układających topki najlepszych odcinków „Twilight Zone” również, bo jest w czym wybierać, strasznawej opowiastki bez tła raczej by tam nie wybrali.

Stwora z „Nightmare at 20,000 Feet” można traktować jako „czarnego łabędzia”, zdarzenie, które ma ogromny wpływ, a które było mało prawdopodobne (lub uznawane za mało prawdopodobne). Samo określenie „czarny łabędź” wzięło się z dość wymownego przykładu: długo w Anglii mówiło się o czym, że prędzej natkniesz się na czarnego łabędzia niż coś tam – było to wymienne z „prędzej świnie zaczną latać”. A potem faktycznie, bodajże w Australii, takie łabędzie odkryto i przysłowie się rypło.

Co jest w tym wypadku najciekawsze, to że twórca teorii fenomenu „czarnego łabędzia”, Nassim Nicholas Taleb, mówi, że to nie są przypadki wcale nie do przewidzenia (co zarazem sprawia, że trochę się tu już analogia do odcinka odjeżdża). Są, używając fachowej terminologii, przewidywalne retrospektywnie. Co to oznacza? To znaczy, że jak się spojrzy wstecz, to można powiedzieć – no tak, zaskoczyło nas to, ale w sumie mogliśmy się domyślić. Przesłanki były. Nie był to grom z jasnego nieba.

W przypadku koronawirusa zdaje się, że było podobnie. Kilka lat temu zrobiono taki szerszy sondaż wśród epidemiologów, wirusologów i innych fachowców, którzy dzisiaj mają gorące linie, i dziewięćdziesiąt procent sugerowało, że prawdopodobieństwo pandemii w najbliższych latach – powiedzmy, dwóch dekadach – jest duże. A przecież sam wiem po sobie, że choć wirus już szalał w Chinach, to dalej go lekceważyłem – no tak, były już takie przypadki SARS-y i ptasie grypy, będzie podobnie.

Myślę o Wilsonie przy oknie samolotu, a zarazem myślę o doktorze Li Wenliangu, który pierwszy w Wuhan odkrył koronawirusa, miał całkowitą rację o chorobie od początku, a został na wstępie zaszczuty, oskarżony o sianie paniki, zmuszony do miliczenia, a nawet podpisania oświadczenia, że się mylił. Wenliang we wszystkim miał rację. Po miesiącu nie żył – ile dni straciły Chiny, ile osób, przez to, że Wenlianga, przecież specjalisty, nie potraktowano poważnie? On sam przez to też pewnie stracił życie.

Co tu jest kluczowe: nie dyskredytowano go patrząc w wyniki prac. Nie było tak, że przyszedł inny doktor i powiedział: typie, mylisz się, jest inaczej.

Dyskredytowano go, bo siał przerażająco czarne scenariusze, nierealnie ciemne.

W książce, która pewnie przeżywa właśnie największą popularność od czasów swojej premiery, a więc „Dżumie” Camusa, pewien cytat:

„Zaraza nie jest na miarę człowieka, więc powiada się sobie, że zaraza jest nierzeczywista, to zły sen, który minie. Ale nie zawsze ów sen mija (…). Zarazy są w istocie sprawą zwyczajną, ale z trudem się w nie wierzy, kiedy się na nas walą. Na świecie było tyle dżum co wojen. Mimo to dżumy i wojny zastają ludzi tak samo zaskoczonych.”

Posłańców złych wiadomości może i od dawna się nie zabija. Ale na pewno im się nie wierzy. Naprawdę nie cierpimy złych wiadomości. To refren wszystkich światowych kryzysów, ale pewnie i tych osobistych zazwyczaj również. Tak długo, jak będzie się dało, będziemy im zaprzeczać – mamy to widać w naturze.

Ale często to tylko użyźnianie gruntu pod wiadomości jeszcze gorsze.

***

A co tam w piłeczce? A jak się domagacie, to powiem, że przekonuje mnie pomysł, żeby w tym sezonie nikt nie spadał, ligę powiększyć, a ŁKS zagrał baraż z trzecim zespołem pierwszej ligi. Trzeci zespół i tak miał grać baraż, a ŁKS takie rozwiązanie – raptem dwumecz o pozostanie w lidze w obecnej sytuacji punktowej – powinien przyjąć z pocałowaniem ręki.

***

A jak macie za dużo czasu, nie wiedząc jak go spożytkować, polecam na przykład prace Jacka Yerki, polskiego surrealisty. Moje odkrycie ostatnich kilku dni, okazuje się, że Harlan Ellison, jeden z najwybitniejszych pisarzy science fiction w dziejach, tak się jarał obrazami pana Jacka, że aż poświęcił im całą książkę, do wybranych trzydziestu – bodajże – obrazów układając osobne opowiadanie.

Panie Jacku, o panu powinno być głośniej.



Leszek Milewski

Opublikowane 19.03.2020 19:37 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 12
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
wiejskie ziemniaczki
wiejskie ziemniaczki

Leszek, jak Cię chłopie lubię (i nie w zakresie właściwym Janisowi) – zrób sobie przerwę od Jak co czwartków, i to taką co najmniej na miesiąc-dwa. Szkoda opinii, którą sobie wcześniej wypracowałeś. W środę wiadomo, czego się spodziewać – co najwyżej od wielkiego dzwonu człowiek przeżywa pozytywne zaskoczenie – z kolei w czwartki od dłuższego czasu jest wręcz przeciwnie.

Rayo
Rayo

Mnie tam się podoba dzisiejszy felieton. Treściwy, ciekawy i wymowny.

AmberMozart
AmberMozart

po pierwsze – zasady sa dla wszystkich równe, więc jeśli rezygnujemy ze spadków w ekstraklasie, to rezygnujemy z nich we wszystkich ligach, az do b-klasy. To teraz prosze zerknąc jak czasem wyglądają spadki w niższych ligach i zobaczyć, jaki nastapi chaos i ile zespołów będzie musiało zagrac w kolejnym sezonie.
po drugie – własciwie na jakiej podstawie uznajemy awanse, a spadki nie? Ktos powie, że zespoły z dołu nie dostały szansy na utrzymanie i się zgodzę. Ale na takiej samej zasadzie zespoły z topy nie dostały szansy na awans. Przecięż 5 zespół I ligi ciągle miał szansę na awans bezpośredni (nie mówiac o tym, ze normalnie grałby baraż z szansa o awans). A tu nagle decyzja, że jak ktoś był super słaby to dostaje amnestię, a jak ktoś był dobry, ale nie najlepszy, to za karę traci swoja szansę? No chyba jednak coś nie tak. Wiem, ze w redakcji chcielibyście za wszelką cenę utrzymać ŁKS, ale sorry. Grali cały sezon padake i tyle. O skali tej padaki niech świadczy fakt, że 15 w tabeli I ligi Bełchatów ma MNIEJSZĄ stratę do miejsca barażowego niż ŁKS do miejsca dajacego utrzymanie.

Filonski
Filonski

Fajna opowieść o Strefie mroku. Dzięki. Lubię kino ale tej filmowej serii nie pamiętam. Co do wniosków i porównań, ciekawe w kontekście koronawirusa. Ale według mnie głównym problem bagatelizowania sprawy w obu przypadkach nie był strach ale niewyobrażalna nieprawdopobność napotkania gremlina i tak zjadliwego wirusa. Jestem również ciekaw jak za kilkadziesiąt lat retrospoktywnie ocenimy alarmujące od kilku lat informacje o globalnym ociepleniu. Jest to informacja powszechna i nijak się ma do ostrzeżeń Wilsona ze strefy mroku.

Trzaskopikiewicz
Trzaskopikiewicz

To nie kino, to serial. Seriali w kinie nie wyświetla się 🙂 M jak Miłość, Klan, Malanowski i Partnerzy to też nie kino ani film, naprawdę…

Nie ma za co 🙂

Filonski
Filonski

A pod względem ortograficznym ok?

Trzaskopikiewicz
Trzaskopikiewicz

Co ma ortografia do mówienia na groszorobowy serial – kino?
No dobra – miłe to z mojej strony nie było, czasem gdy mnie coś wkurwi, niechcący potrafię być chamski. Ale potem, gdy minie, umiem przeprosić. Co właśnie robię, przepraszam.

Twój komentarz podszedł mi pod rękę, kiedy akurat ruszyło mnie to wszechobecne hołubienie seriali, jakby to były jakieś homeryckie dzieła, a nie pasza dla tych, co ich pani w szkole nie lubiła albo gdy ktoś na chwilę chce odpocząć od myślenia, wyluzować się. A tu nawet Milewski traktuje tanią amerykańską rozrywkę jak skarbnicę ludzkiej mądrości. Zastanów się, już tak bez złości na mnie, co kieruje scenarzystą serialu – chęć przekazania ludziom czegoś wartościowego, czy zmanipulowanie ich trickami fabularnymi, by siedzieli otępieni i łykali reklamy? Czy to aby na pewno nie jest wydalina maszynki do robienia hajsu na tych, co nie wiedzą co zrobić ze swoim czasem i głową? Te tanie błyskotki mogą się podobać, ale nie traktujmy ich jak jakiegoś dorobku kulturalnego ludzkości.

Trzaskopikiewicz
Trzaskopikiewicz

Panie Leszku Milewski 🙂
Poleciłbym być ostrożnym z budowaniem obrazu świata opartego na serialach i używaniem ich w felietonach jako bibliografii, bo schamienie umysłu postępuje małymi kroczkami. Ani się Pan obejrzy, a będzie zaczynał felietony od: „w ostatnim odcinku Tańca z Gwiazdami pan Jerzyk z Pcimia rzekł…”. Powoływanie się na takie odpady popkultury to może i sprytny chwyt marketingowy, ale do czego to w końcu doprowadzi? Może do: Tako rzecze Zenek Martyniuk w serialu „Disco polo i pozostałe przejawy kultury wysokiej”?
Schamienie postępuje, podstępnie i niezauważalnie, to fakt niepodważalny, 10-20 lat oglądanie seriali to było zajęcie przysłowiowych gospodyń domowych i ludzi którzy nie potrafili czytać. A dziś kultowy dziennikarz- Leszek Milewski – niemal każdy felieton zaczyna od: „oglądałem serial, ale był fajny, napiszę coś mądrego, bo to bardzo mądry serial był i trup słał się gęsto.”
Obciach zawsze pozostanie obciachem, nieważne że robi go sobie bez zażenowania coraz większa ilość ludzi. Kulturalni ludzie powołują się na literaturę, jeśli nie piękną to chociaż ważną dla dorobku ludzkości… albo chociaż fajną, jak ’90 minut’ które w końcu udało mi się zdobyć 😉 . Natomiast gówno zawinięte w kolorowy papierek wciąż cuchnie, tym bardziej, im więcej ludzi je żuje.
PS. Nie wiem, czy to wszystko nie zabrzmiało złośliwie, nie miało tak zabrzmieć, dobitnie ale nie złośliwie.

Michal Sz
Michal Sz

Z wielu rzeczy można wyciągnąć coś wartego uwagi, także z tych mniej ambitnych, i nie tylko z literatury. Ten powyższy felieton jest bardzo przeciętny, ale akurat twoje zastrzeżenia są zupełnie nietrafione.

Trzaskopikiewicz
Trzaskopikiewicz

Trudno nie zgodzić się z pierwszym zdaniem Twojego komentarza, przyznaję jak najbardziej rację. Ale zrozumieć świat można obserwując niebo, gwiazdy, ludzi, a można też wróżyć patykiem z krowiego placka. Ze stanu łajna przy drodze też możesz wyciągnąć wnioski warte uwagi, np. co jadła wczoraj krowa i dlaczego zesrała się akurat na poboczu, ale będzie to twoja jedyna wiedza, niekompletna i przetrawiona przez bydlę 🙂

EDIT. Słowo „literatura” użyłem raczej w rozumieniu kulturalnego dorobku ludzkości, natomiast serial to tylko maszynka do przyciągania uwagi odbiorcy, by uraczyć go jak największą ilością reklam, w serialu najważniejszy jest schemat narracyjny i takie tam sztuczki oszałamiające. Kino też jest wartościowe, także obrazy, teatr, opowieści naszych dziadków i inne historie z życia ludzi, skrótowo użyłem słowa literatura.

Filonski
Filonski

Co za brednie…

Sugar Baby
Sugar Baby

Wracaj do Netflixa, gamoniu. Pochwaliłeś się swoim prostactwem, ok, ale już serial się zaczyna.

Weszło
09.07.2020

Gdzie diabeł nie może, Bruno z pewnością będzie przydatny

Nawet najbardziej wypasiony rower nie ruszy, dopóki nie zamontuje się w nim łańcucha. Nawet najdoskonalsze danie można schrzanić, jeśli pominie się jeden składnik. Nie wspominając o tym, że najdoskonalszy zespół może stać w miejscu, o ile brakuje w nim lidera. Aż trudno uwierzyć w to, jak nagłą i jak spektakularną odmianę przyniósł Manchesterowi United Bruno […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Hejt Park w dobrym składzie. Dziś z Cezarym Pazurą!

Filmowego tygodnia w Kanale Sportowym ciąg dalszy. We wtorek gościem Tomasz Smokowskiego był Olaf Lubaszenko, dziś do studia wpada Cezary Pazura. Przemagluje go Monika Wądołowska, oczywiście z waszą pomocą, bo taka jest idea Hejt Parku. Start 21, obecność w zasadzie obowiązkowa!  
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Czas na teleturniej! Czy redakcja zna wzór na pole prostokąta?

Takich emocji nie znajdziecie po odpaleniu telewizora. No dobra – znajdziecie. Ale nie na każdym kanale. Tak czy siak zapraszamy na kolejny odcinek naszego teleturnieju, w którym odpowiadamy na pytania luźno związane z Ekstraklasą. Dziś o nagrodę główną, którą było nic, powalczą: Kowal, Roki, Wojtek Piela i Przemek, który wygrał naszą donejtową licytację.  Start 20!
09.07.2020
Włochy
09.07.2020

Żurkowski zaczął łapać minuty. Są powody do optymizmu?

10 minut gry w lidze – tyle czasu otrzymał Szymon Żurkowski od trenera Fiorentiny przed wypożyczeniem do Empoli. Wydawało się, że gorzej być nie może, zwłaszcza po przejściu do klubu występującego w Serie B. A jednak. Przed przerwą w rozgrywkach środkowy pomocnik nie rozegrał w barwach drugoligowca ani jednego ligowego spotkania. Na szczęście ostatnio sytuacja […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Quiz piłkarski. Liga ponad stu reprezentantów. Wymienisz wszystkich?

Jeśli wiesz, który piłkarz Ekstraklasy ponad 20 razy zagrał w reprezentacji Zambii, jeśli kojarzysz biegających po naszych boiskach byłych reprezentantów USA i Portugalii, lub jeśli po prostu od lat śledzisz reprezentację Polski, ten quiz jest dla ciebie. Zdecydowanie! Z tęsknoty za reprezentacyjnym futbolem wynotowaliśmy sobie nazwiska wszystkich piłkarzy Ekstraklasy, którzy mieli okazje zagrać dla narodowych […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Trudna walka Sandecji o ligowy byt. „Trenera Kafarskiego wyeksploatowaliśmy maksymalnie”

Nie musimy wam chyba po raz kolejny powtarzać, jak płaska jest tabela pierwszej ligi. Ale jeśli ktoś się w tym nie orientuje, to powiemy, że nawet niemieckie autostrady nie są tak równe, jak środek ligowej stawki na zapleczu Ekstraklasy. Niesie to za sobą pewne konsekwencje. Na przykład takie, że nie wygrywając pięciu kolejnych spotkań, musisz […]
09.07.2020
Anglia
09.07.2020

Filozof może wreszcie wygrać coś poza nagrodą fair-play

Odkąd istnieje taka dziedzina jak filozofia, jej wybrani przedstawiciele są skazani na mieszkanie w beczkach. To drastyczne uproszczenie, ale pełnienie roli filozofa w dowolnej gałęzi życia to bardzo ciężki kawałek chleba. Szykany, wyśmiewanie, zarzucanie naiwności to tylko te najbardziej popularne spośród kłód pod nogami prawdziwego przedstawiciela tej nauki. Nie inaczej jest z bodaj najbardziej bezkompromisowym […]
09.07.2020
Blogi i felietony
09.07.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

„W Legii nigdy nie jest ani tak dobrze, ani tak źle, jak mówią” – te słowa Aleksandara Vukovicia, rzucone już jakiś czas temu, utwierdziły mnie w przekonaniu, że owszem, można zarzucić „Vuko” to czy owo, ale na pewno nie to, że nie zna DNA prowadzonego przez siebie klubu. Legia w ostatnich czterech meczach zagrała taki […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Lech Poznań i Puchar Polski – od pewnego czasu niedobrana para

19 maja 2009 roku Lech Poznań po zwycięskim golu Sławomira Peszki pokonał Ruch Chorzów na Stadionie Śląskim i po raz piąty w swojej historii zatriumfował w Pucharze Polski. Rok później „Kolejorz” – już pod wodzą Jacka Zielińskiego, a nie Franciszka Smudy – dorzucił także do kolekcji tytuł mistrzowski. Mogło się wówczas wydawać, że dokładanie kolejnych […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Lechia nie ma kasy, ładnego stylu, ale ma charakter

Lechia Gdańsk z pewnością nie jest drużyną pozbawioną wad, ba, pewnie przy mniejszej dawce życzliwości tych wad można by znaleźć więcej niż plusów, bo jak wczoraj dowodziliśmy, drużyna Stokowca na przykład gorzej broni i gorzej atakuje niż jeszcze w zeszłym sezonie. W starciu z Lechem też nie porwał nas futbol, jaki prezentowali gdańszczanie, w pewnych […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Nikt nie ma takiego komfortu w bramce jak Lechia Gdańsk

Masz najlepszego bramkarza w lidze. Bramkarza, który wybronił ci wiosną niejeden mecz. A jednak na półfinał Pucharu Polski – Pucharu Polski, którym możesz uratować sezon – w bramce staje drugi golkiper. I ten drugi zostaje bohaterem meczu dzięki paradom w rzutach karnych. Nikt w Ekstraklasie nie ma takiego komfortu w bramce co Lechia Gdańsk. Z […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

AleNumer – konkurs z nagrodami – ile goli strzelą obcokrajowcy?

Zerkamy na klasyfikację najlepszych strzelców w Ekstraklasie, a tam najwyżej sklasyfikowanym Polakiem wciąż jest Jarosław Niezgoda. Ten sam, który zimą wyfrunął do Stanów Zjedoczonych i od pół roku nie biega po boiskach Ekstraklasy. Obcokrajowcy dźwigają na barkach ciężar odpowiedzialności za strzelanie goli. Zatem w najnowszym #AleNumer pytamy was o to – ile goli strzelą w […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Lechia, Lech, a może Raków? Kto został królem zimowego polowania

Jak już kilka razy w ostatnich tygodniach wspominaliśmy, całkiem nieźle wyszło ekstraklasowym klubom zimowe okienko transferowe. Oczywiście nie zabrakło zwożenia szrotu (zakaz wjazdu do Hiszpanii dla Krzysztofa Przytuły, natychmiast!), oczywiście to nie tak, że nagle nasze zespoły zbudowały prawdziwe działy skautingu i teraz nadepniemy pedał gazu w pościgu za Europą. Nic z tych rzeczy. Ale […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

PRASA. Kowalczyk: Nie ufam politykom, to oni podzielili Polskę

– Nie idę na drugą turę, bo nie ma mojego kandydata. W takiej sytuacji mogę zacytować powiedzenie, że to jak wybór między dżumą a cholerą. A ja nie chcę chorować, chcę być zdrowy. A nawet gdybym się wybrał, bo tak wypada, bo frekwencja i tak dalej, to przekreślę obu kandydatów – mówi Wojciech Kowalczyk w […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Solidni Linetty i Walukiewicz, bohater Drągowski, czyli polska środa w Serie A

Polska środa w Serie A za nami. Dziś we Włoszech mieliśmy swoje małe święto, bo w sześciu spotkaniach zobaczyliśmy aż siedmiu Polaków (do tego ósmy na ławce). Tyle że nie każdy z nich miał powody do optymizmu. Najlepiej wypadł na pewno Bartłomiej Drągowski, którego włoskie media już zdążyły okrzyknąć bohaterem Fiorentiny. Nieźle w starciu z […]
09.07.2020
Hiszpania
09.07.2020

Barca wciąż ściga Real, a przy okazji spuszcza Espanyol z ligi

Wysokie zwycięstwo w starciu z Villarrealem wlało w serca kibiców Barcelony trochę optymizmu. Gra katalońskiej ekipy wreszcie wyglądała tak, jak by sobie tego życzyli fani. Barca grała dynamicznie, finezyjnie, z rozmachem. Świetnie funkcjonowała współpraca między Leo Messim i Antoinem Griezmannem. Ale dzisiejsze starcie derbowe z Espanyolem to był już powrót tej Barcelony, do której się […]
09.07.2020
Weszło
08.07.2020

Dariusz Żuraw dzisiaj nie pomógł

Tak, Lech był lepszy od Lechii (co przyznał nawet Piotr Stokowiec), tak, może mówić o pechu, bo jednak czasami piłka była jak zaczarowana, a zmarnowanie trzech karnych z rzędu można w pewien sposób podciągnąć pod złą fortunę. Ale czy możemy powiedzieć, że tak, Dariusz Żuraw zrobił dziś wszystko, by pomóc swojej drużynie postawić ostatni krok? […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lech Poznań – jeśli coś może pójść źle, to na pewno pójdzie źle

Lechowi Poznań zalałoby piwnicę, gdyby mieszkał na Saharze. Lech Poznań doznałby udaru z przegrzania na środku Antarktydy. Lech Poznań złamałby sobie ząb jedząc watę cukrową. Lech Poznań nadepnąłby na klocek Lego pośrodku Pacyfiku. Lech Poznań jest klubem przeklętym i na miejscu władz Kolejorza sprawdzilibyśmy, czy gdzieś pod murawą przy Bułgarskiej nie ma zakopanej żaby. Dzisiejszy […]
08.07.2020