post Michał Kołkowski

Opublikowane 11.03.2020 12:02 przez

Michał Kołkowski

„Drużyna musi iść za tobą. Musi ci wierzyć. Jeżeli piłkarze nie mają pełnego zaufania do swojego trenera, na drodze zespołu zaraz pojawią się niemożliwe do ominięcia przeszkody” – zauważył przed laty Diego Simeone.

„Musimy zmienić nastawienie – z wątpiących w wierzących” – stwierdził Jürgen Klopp, gdy obejmował posadę trenera Liverpoolu.

Zaufanie, wiara, wspólnota. Klopp i Simeone podkreślają te wartości na każdym kroku. Jak na ironię jednak, dzisiaj oczy piłkarskiego świata koncentrują się przede wszystkim na nich. To ich osobisty pojedynek jest najbardziej ekscytujący. Który obmyśli lepszy plan na rewanżowe spotkanie? Który skuteczniej zainspiruje swoich podopiecznych do rozegrania wielkiego meczu? Pytań pojawia się całe mnóstwo.

Argentyńczyk w pierwszej konfrontacji Atletico z Liverpoolem udowodnił, że angielską ekipę można zneutralizować i poskromić. Ale pokonanie The Reds na dystansie stu osiemdziesięciu minut to misja o stokroć trudniejsza.

Jürgen Klopp i Diego Simeone to trenerzy, których trudno nazwać weteranami, choć obaj zdążyli zapracować sobie na w pełni zasłużoną reputację szkoleniowców wybitnych. Jeszcze wiele lat pracy przed nimi, lecz już są postaciami – nie ma w tym cienia przesady – kultowymi. Argentyńczyka na Wanda Metropolitano otacza się dziś przecież czcią, niezależnie od aktualnych wyników klubu. Prędzej czy później przed stadionem stanie zapewne jego pomnik. Z kolei Niemiec to ulubieniec Anfield. Człowiek, którzy przywrócił Liverpoolowi dawny blask i lada moment wprowadzi ekipę The Reds na mistrzowski tron, przerywając tym samym trwającą od trzydziestu lat niemoc.

BETFAN to jedna z najciekawszych bukmacherskich opcji na rynku. Atrakcyjne kursy, ciekawe zakłady.
Dowiedzcie się więcej!

Zalety obu trenerów można wyliczać bardzo długo. Są znakomitymi taktykami, ale i strategami. Wiedzą, jak zarządzać zespołem, patrzą na futbol w dłuższej perspektywie. Potrafią ulepić gwiazdę z zawodnika, wydawać by się mogło, zupełnie przeciętnego.

Fenomen ich popularności tkwi jednak przede wszystkim w charyzmie. Szeroko pojętym charakterze, osobowości. Choć prawda jest taka, że za charyzmą zawsze musi iść coś więcej – ona pozwala jedynie skupić na sobie uwagę, dlatego zwykle jest skuteczna wyłącznie na krótką metę. Czar szybko pryska, gdy trener swoich wymownych gestów i kwiecistych przemówień nie uwiarygadnia regularnym wygrywaniem meczów. „Udawaj obłęd, będąc w pełni zmysłów” – zauważył przeszło 2500 lat temu Sun Zi w swojej słynnej „Sztuce wojny”. Klopp i Simeone – może zupełnie spontanicznie, ale raczej z pewną dozą premedytacji – postępują zgodnie z tą wiecznie aktualną wskazówką. Nawet gdy ciskają mocne słowa na konferencjach prasowych, nawet gdy opętańczo podskakują przy linii bocznej boiska, ich umysły nieustanie pracują. Na najwyższych obrotach.

Ciągła analiza. Co zmienić, co poprawić. Kogo przesunąć, komu wyznaczyć inne zadania.

Rzecz jasna nie zawsze te pomysły okazują się skuteczne, ale bez wątpienia Cholo wygrał już dla Atletico wiele meczów i trofeów, przygotowując perfekcyjny plan taktyczny na najważniejsze dla Los Colchoneros starcia. To samo można powiedzieć o Kloppie.

Co szkoleniowcy Atletico i Liverpoolu wymyślą więc na dzisiejszą batalię?

***

Rozprzestrzeniający się na Starym Kontynencie koronawirus niestety nie pozwala w pełni docenić znaczenia meczu, który zostanie rozegrany dzisiaj o 21:00 na Anfield. Władze kolejnych europejskich krajów stają do walki z epidemią i futbol pomału odchodzi w tym całym paskudnym zamieszaniu na dalszy plan. Nie można wykluczyć, że tegoroczna edycja europejskich pucharów w ogóle nie zostanie dokończona. Być może po raz pierwszy w historii nie poznamy nawet zwycięzcy Ligi Mistrzów? Oczywiście to rozważania, którymi nie powinni sobie zaprzątać głowy sami zawodnicy, no ale nie oszukujmy się – to też są ludzie, którymi targają naturalne w takich okolicznościach obawy i wątpliwości. Szkoleniowcy obu zespołów będą zatem mieli twardy orzech do zgryzienia, by zmusić swoich podopiecznych do stuprocentowej koncentracji na dzisiejszym spotkaniu.

Spotkaniu, które w normalnych warunkach byłoby uznane za jedno z najważniejszych w sezonie 2019/20.

A tak? No cóż. Wielce prawdopodobne, że na przestrzeni najbliższych dni wydarzy się tak wiele, że o rezultacie rywalizacji Los Colchoneros i The Reds szybko zapomnimy. To przecież tylko futbol.

Choć zapominać nie wypada, ponieważ już w pierwszym meczu ekipa Diego Simeone dokonała wielkiego wyczynu. Od razu przypominają się słowa Rudy’ego Tomjanovicha, byłego trenera koszykarskiej ekipy Houston Rockets. Kiedy w 1995 roku zespół z Teksasu drugi raz z rzędu zdobył mistrzostwo NBA, Tomjanovich przemówił: „Przez cały sezon słyszeliśmy głosy niedowiarków. Oto, co mam im dzisiaj do powiedzenia: nigdy nie lekceważcie serca mistrza”. Ten cytat można odnieść do triumfu Atletico nad Liverpoolem.

Piłkarze z Madrytu przed startem zmagań w fazie pucharowej Ligi Mistrzów byli dość powszechnie skreślani. Tymczasem na boisku znowu wyglądali jak ta drużyna, która w 2014 roku zdobyła mistrzostwo Hiszpanii kosztem Realu Madryt i FC Barcelony, a w finale Champions League zabrakło jej ledwie paru sekund do końcowego triumfu.

Liverpool nie oddał ani jednego celnego strzału na bramkę Jana Oblaka. Ta statystyka mówi w zasadzie wszystko.

Diego Simeone (fot. NewsPix.pl)

Z drugiej strony – niewielka wiara w możliwości Atletico nie może dziwić.

Los Colchoneros w ostatnich miesiącach naprawdę nie zachwycali. W lidze mają na swoim koncie więcej remisów niż zwycięstw. Wielce prawdopodobne, że w tym sezonie nie uda im się zakończyć rozgrywek na podium, co byłoby sporego kalibru klęską dla drużyny o mistrzowskich ambicjach. Rozczarowują przede wszystkim poszczególni piłkarze, zwłaszcza ci ofensywni. João Félix nie sprawdza się w madryckim zespole tak dobrze, jak oczekiwano by od zawodnika, który kosztował 126 milionów euro. Diego Costa chyba jest już po drugiej stronie rzeki, na dodatek ma za sobą sporo zdrowotnych kłopotów. No i Alvaro Morata, u którego na jedną wykorzystaną okazję przypada pięć spartaczonych. Straszliwie brakuje w Atletico siły rażenia.

A jednak pierwsze starcie z Liverpoolem udało się zwyciężyć. Choć wtedy jeszcze wokół drużyny z Anfield unosiła się aura niezwyciężoności. Od 17 września 2019 roku do 18 lutego 2020 The Reds nie przegrali ani jednego meczu. Tymczasem odkąd polegli w starciu z Atletico, przydarzyły im się jeszcze dwie wpadki – jedna w Premier League, druga w Pucharze Anglii. Już nie budzą takiej grozy.

No i nie są aż tak głodni europejskiego sukcesu jak piłkarze z Wanda Metropolitano. Dla angielskiej drużyny zadaniem numer jeden na bieżący sezon pozostaje bowiem odzyskanie tytułu mistrzowskiego w kraju. Atletico natomiast na ligowy tron w bieżącej kampanii wskoczyć już nie zdoła. Nie zdobędzie też Pucharu Króla. Jedyną szansą na włożenie do klubowej gabloty świeżutkiego trofeum pozostaje więc Champions League. Szansą tym ważniejszą, że zdobycie Pucharu Mistrzów to od lat największe marzenie zarówno trenera, jak i kibiców oraz zawodników Los Colchoneros.

„Liga Mistrzów to nasza obsesja” – niosło się wśród trybun podczas ostatniego ligowego meczu z udziałem Atleti.

BETFAN oferuje graczom szybką rejestrację. O co w tym chodzi? Nie musimy weryfikować konta i podawać pełnych danych osobowych, żeby sprawdzić, jak nam się gra w tej firmie i na własnej skórze poznać jej ofertę.

Simeone już siódmy raz próbuje poprowadzić swój zespół do triumfu w najważniejszych europejskich rozgrywkach. Dotychczas każde podejście kończyło się jednak dla Argentyńczyka dotkliwym rozczarowaniem.

2014 rok? Porażka w finale z Realem Madryt. Sergio Ramos trafia do siatki w trzeciej minucie doliczonego czasu gry, ratując „Królewskim” dogrywkę. Tam piłkarze Atletico nie mają już sił, kończą rozszarpani na strzępy przez lokalnych rywali. 2015? Ćwierćfinał. Znowu lepszy okazuje się Real, tym razem w dwumeczu. 2016? Kolejny finał. Przegrany – a jakże! – z Realem Madryt. Tym razem Los Blancos zapewniają sobie trofeum po serii rzutów karnych. 2017 – półfinał. Hat-trick Cristiano Ronaldo gwarantuje „Królewskim” kolejne zwycięstwo nad Atletico. 2018 – klapa w fazie grupowej rozgrywek. I wreszcie poprzedni sezon. Sensacyjne zwycięstwo 2:0 nad Juventusem Turyn w pierwszym meczu 1/8 finału, a potem sromotna klęska 0:3 w rewanżu. Znów hat-trick CR7.

Atletico nie odpada z Ligi Mistrzów bez walki. Jeżeli przegrywa, to w dramatycznych okolicznościach. Ale Simeone z całą pewnością ma już dość tych romantycznych porażek. Jeżeli nie zatriumfuje w Champions League, jego spuścizna w Atletico będzie wybrakowana.

***

Paradoksalnie – Kloppowi obecne znacznie bliżej do zupełnego spełnienia, choć Niemiec w Liverpoolu pracuje znacznie krócej niż Argentyńczyk w Atletico. Mistrzostwo Premier League jest na wyciągniecie ręki, Puchar Mistrzów już pręży się dumnie na półce. Można się w takiej sytuacji odrobinkę odprężyć, do rewanżowego starcia podejść na nieco większym luzie, pomimo konieczności odrabiania strat. Dla Los Colchoneros triumf w Lidze Mistrzów stał się obsesją, dlatego to na nich – niezależnie od okoliczności – ciążyć będzie największa presja. Jeżeli The Reds nie odrobią dziś strat, rozczarowanie będzie olbrzymie. Ale triumf na krajowym podwórku zrekompensuje je z nawiązką.

Madrytczycy nie mają czym osłodzić sobie ewentualnej klęski.

Jeśli polegną na Anfield, będą przegrani na całej linii.

Zdesperowany Simeone szuka nawet swoich szans w przesądach. Kiedy dziesięć lat temu Atletico eliminowało Liverpool z półfinału Ligi Europy, piłkarze hiszpańskiej drużyny zagrali w czarnych strojach. Dlatego dziś też pojawią się na boisku w trykotach tego koloru. Ale barwa strojów to może okazać się zbyt mały kaliber czarnoksięstwa, by przełamać magię Anfield. – Tutaj wszystko będzie wyglądało inaczej. Atletico to poczuje – zapowiedział Klopp. The Reds pod jego wodzą nie zwykli przegrywać przed własną publicznością. A o rezultacie ubiegłorocznego starcia z Barceloną nie trzeba chyba nikomu przypominać. – Nie widzę wśród moich piłkarzy pesymizmu. Jestem przekonany, że w środę stadion eksploduje, ale mamy zmotywowanych piłkarzy, którzy przygotowali się do tego rewanżu z pasją. Powiem więcej – nie tylko nie widzę pesymizmu, ale dostrzegam wielki optymizm – odgrażał się Cholo na konferencji prasowej.

Powtórka z Turynu? Piłkarze Atletico rzeczywiście zdają się nie dopuszczać takiej możliwości. – To nie było prawdziwe Atletico, zgubiliśmy nasz charakter. Tamtego dnia nie byliśmy sobą – tłumaczył Koke. – Dzisiaj musimy wyciągnąć wnioski. Musimy wyjść i walczyć o zwycięstwo. Jeżeli skupimy się tylko na defensywie, historia może się powtórzyć. Najważniejsza będzie nasza mentalność.

Wydaje się, że doświadczony hiszpański pomocnik utrafił w sedno. Oczywiście Atletico to drużyna słynąca przede wszystkim z doskonałej organizacji gry w defensywie, ale już wiele razy zgubiło ją zbyt wielkie zaufanie do własnych możliwości w zakresie powstrzymywania ataków rywali. – Sam jeszcze nigdy nie grałem na Anfield, ale nie możemy się bać tego stadionu. Potrzebujemy ekscytacji i głodu. Właśnie o o to chodzi w Lidze Mistrzów – żeby rozgrywać wielkie mecze na historycznych obiektach. Dlaczego mielibyśmy nie marzyć o zwycięstwie w rozgrywkach? Dla mnie Champions League to coś więcej niż obsesja.

Wymowne słowa.

Koke (fot. NewsPix.pl)

Jest taka niezapomniana scena w filmie „Gorączka”, gdy Vincent Hanna i Neil McCauley – czyli, odpowiednio, grany przez Ala Pacino policjant oraz profesjonalny złodziej, w którego wciela się Robert De Niro – siadają naprzeciw siebie w przydrożnej knajpie i chwilę rozmawiają. Podczas tej pełnej napięcia pogawędki dochodzą do niepokojącego wniosku, że całkiem sporo ich łączy. A jednak obaj mają świadomość, że ich drogi prędzej czy później się przetną. Że dojdzie do ostatecznej konfrontacji, z której cało może wyjść tylko jeden.

McCauley stawia wszystko na jedną kartę. Nie chce bowiem wrócić do więzienia. Wóz albo przewóz.

Hanna: Siedem lat w Folsom. Trzy w karcerze. Wcześniej – McNeil. Rzeczywiście jest tam aż tak ciężko?
McCauley: A co, chcesz zostać penologiem?
Hanna: A ty co, chcesz tam wrócić? Ścigałem już takich, co rwali się do powrotu za kratki. Jesteś jednym z nich?
McCauley: To byli jacyś partacze.
Hanna: Ścigałem różnych.
McCauley: Czy wyglądam na gościa, który obrabowuje knajpy i ma na piersi wytatuowany napis: „NIEUDACZNIK”?
Hanna: Nie wyglądasz.
McCauley: Bo nim nie jestem. Nigdy tam nie wrócę.
Hanna: Więc zrezygnuj ze skoków.
McCauley: Robię to, na czym się znam najlepiej. Tak samo jak ty.

Wydaje się, Simeone jest dzisiaj w podobnej pozycji co filmowy przestępca. Zresztą – przecież jego zespół swoje największe zwycięstwa w Lidze Mistrzów odnosił zwykle w nieco bandyckim stylu. Skopać przeciwnika, zamęczyć go, zdeptać, zniszczyć psychicznie. Wyrwać zbyt pewnemu siebie rywalowi trzy punkty z kieszeni. Ugodzić go tam, gdzie się najmniej spodziewa. To styl typowy dla Los Colchoneros. Styl, za który trudno ich uwielbiać, przez który czasami niełatwo nawet ich oglądać. Ale na pewno nie da się zaprzeczyć, że Simeone jest po prostu specjalistą w swoim fachu. Tak jak McCauley w „Gorączce”.

Bez wątpienia starcie Argentyńczyka z Kloppem to konfrontacja godnych siebie przeciwników.

Każdy gość chciałby być przyjmowany tak, jak nowi klienci w zakładach bukmacherskich BETFAN. Skąd te zachwyty? Ten bukmacher oferuje 3000 zł bonusu powitalnego! Tak, nie ściemniamy.

Zresztą – czy i między nimi nie można wskazać pewnych podobieństw? Zanim Klopp wygrał ubiegłoroczny finał Ligi Mistrzów z Tottenhamem, także i jemu ciążyły na wątrobie bolesne porażki w finałach europejskich rozgrywek. Zmagał się z tymi samymi demonami, które ścigają Cholo. Zdołał je jednak od siebie odpędzić.

Dziś przed Simeone nie tylko jeden z najważniejszych meczów w sezonie, ale – kto wie – może i jeden z najważniejszych w karierze. Szkoleniowiec Atletico chce wykonać skok życia, obrabowując Liverpool z możliwości obronienia tytułu. I to w dodatku na Anfield, w świątyni The Reds. Czy śmiałe plany dowódcy madryckiego gangu się powiodą? Próżno spekulować. To mecz z gatunku tych, w których zdarzyć się może wszystko. Jedno jest pewne. Simeone – mądrzejszy o doświadczenia własne i innych, przede wszystkim Ernesto Valverde – nie może odpuścić. Nie może przekombinować, musi pójść na całość, otrzeć się o perfekcję. Bo przecież nie chce kolejny raz dać się uwięzić w piekle pięknych, dramatycznych porażek.

Spotkanie z Liverpoolem jest dla Atletico ważne niczym sam finał Champions League. A przecież nawet Cholo zwykł mawiać: „Finałów się nie rozgrywa. Finały się wygrywa”. Liczy się zatem tylko zwycięstwo. To obszar klęski – słabszy musi pierwszy polec.

MICHAŁ KOŁKOWSKI


Opublikowane 11.03.2020 12:02 przez

Michał Kołkowski

Liczba komentarzy: 7
Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Fan kibolkiewicza
Fan kibolkiewicza
10 miesięcy temu

Można się krzywić na styl Simeone ale mecze z Bayernem były pasjonujące. Wspominam je jako jedne z najlepszych w ostatnich latach w LM.

giewno lettjeri
giewno lettjeri (@giewno-lettjeri)
10 miesięcy temu

lepsze niż legia real, albo legia sporting ?

Imperator
Imperator
10 miesięcy temu

Pierwszy mecz Atleti-Live był niemal bliźniakiem meczu z Bayernem na Vincente. Szybka bramka i potem murarka. Potem w Monachium murarka od początku i cudem dowieziony dobry wynik do końca meczu. Dzisiaj będzie podobnie. Znowu liczenie na cud. Z tym, że teraz nie ma już Griezmanna, który potrafił zrobić bramkę z jednej jedynej sytuacji.

Imperator
Imperator
10 miesięcy temu

Simeone to pierwszy trener do zwolnienia we wszystkich klubach europejskiej czołówki. Nie ma drugiej drużyny wykazującą się taką impotencją w ataku. Zestawiając to z setkami milionów euro wydanymi w ostatnich latach na wzmocnienia ofensywne, wychodzi chyba najgorszy na świecie współczynnik wydana kasa/osiągane efekty. Nie sprawdzili się Gameiro, Kalinic, Lemar, Vitolo, Costa (po powrocie), Jao Felix (jak na razie). Szału nie robi również Morata, a pewnie o kilku jeszcze zapomniałem. Lekko licząc ponad 300 milionów euro. I nikt nie wmówi mi, że ci wszyscy zawodnicy są do dupy i to ich problem, że nie umieją dostosować się do genialnej myśli Simeone.

Nie ulega wątpliwości, że dzięki Simeone Atletico z europejskiego średniaka stało się jednym z najlepszych klubów na kontynencie. Jednak wszystko się zmienia. Pomysł na drużynę polegający na żelaznej defensywie i opieranie się na kolektywie, sprawdzał się gdy Atletico było pełne przecinaków z małym dodatkiem wirtuozów. W ostatnich latach klub nie jest już kopciuszkiem i lekką ręką wyrzuca kwoty 60-100 mln euro na utalentowanych piłkarzy, którzy absolutnie nie pasują do takiej filozofii (choćby Lemar czy Felix). Problem leży w trenerze i jego braku elastyczności.

Można krytykować Grizemanna za jego styl rozstania się z Atleti ale jestem pewny, że w wielkiej mierze chciał zmienić środowisko, mając dosyć zapieprzania u Simeone w imię pięknych porażek i maks dwóch sytuacji w meczu do strzelenia gola. Koleś zszedł nawet z kasy, żeby pograć w innym stylu i mieć szansę na jakieś tytuły.

Nawet jeżeli dzisiaj jakimś cudem, stawiając autobus i licząc na Świętą Panienkę, przejdą Liverpool, nie zmieni to tego, że Atletico pod wodzą Simeone zmierza do nikąd.

Gembsoon
Gembsoon (@gembsoon)
10 miesięcy temu

Mimo że Liverpool ostatnio lekko spuścił z tonu to myślę że dziś jednak skruszą ten mur. A jak wpadnie pierwszy gol to już jakoś pójdzie. Raz murarka się udała, nie wierzę że Atleti drugi mecz też zagra bezbłędnie w defensywie. No i przede wszystkim z estetycznego punktu widzenia lepiej będzie oglądać dalej zgraję Kloppa niż wyrachowane Atletico.

Afrykański skrzydłowy
Afrykański skrzydłowy
10 miesięcy temu

Znowu opowieść o tym, że Liverpool nie miał celnego strzału na bramkę Oblaka. Wyściubicie nos spoza statystyk i obejrzycie należycie jakikolwiek mecz? Liverpool miał dwie bardzo dobre sytuacje. Piłka nie trafiła jednak w światło i tworzy się z tego kolejną legendę. Dajcie spokój…

Pedro
Pedro (@pedro)
10 miesięcy temu

Liverpool z aKloppa nie przegrywa na Anfield – czyli remisik sprawi, że wilk będzie syty i manchester syty 🙂

Anglia
21.01.2021

Znowu to zrobili! Manchester United uciekł spod topora siódmy raz w sezonie!

Dzisiejszego wieczoru los pchnął nas w taki układ gwiazd, że o fotel lidera walczyły dwie ekipy z Manchesteru. Emocjom daleko było do korespondencyjnego starcia, które decydowało o mistrzostwie Premier League w 2012 roku, ale i tak nie mogliśmy narzekać. Manchester United tylko sobie znanym sposobem najpierw odrobił starty z Fulham, a później obronił prowadzenie i […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

Niech pan zapyta Łunina, niech pan zapyta Diaza… Real odpada z trzecioligowcem!

Vincente Parras, trener Alcoyano, co prawda mówił, że marzy o magicznej pucharowej przygodzie. Ale wtedy jeszcze zdawało się, że chodzi mu o jakiś inny puchar. Albo raczej o Puchar Quidditcha. Bo marzenia marzeniami, ale jednak po drugiej stronie Real Madryt. Może słaby Real, może w mocno eksperymentalnym składzie, ale jednak Real Madryt w zderzeniu z […]
21.01.2021
Weszło
20.01.2021

Juventus z Superpucharem, Szczęsny w głównej i pozytywnej roli

Wiadomo, że Superpuchar – właściwie każdy – to nie jest najcenniejsze trofeum w futbolu. Fajnie, jak jest w gablocie, ale żeby się o niego zabijać? Raczej nie. Tyle że dla i Napoli, i dla Juventusu, to mogła być dość istotna szansa na wygranie czegokolwiek w tym sezonie, bo forma obu zespołów nie wskazuje specjalnie na […]
20.01.2021
Weszło
20.01.2021

Fortuna Bayernu kołem się toczy

W tym sezonie Bayern wszedł w dziwaczny taniec z losem. Żaden to wyćwiczony foxtrot, żaden walc wiedeński, żadne pasodoble. To zwykłe igranie z losem. Bo tak jak podopieczni Hansiego Flicka mieli szczęście remisując z Lipskiem, tak jak sprzyjała im fortuna, kiedy Robert Lewandowski w ostatniej sekundzie meczu odwracał historię spotkania z Bayerem Leverkusen, tak wszystko […]
20.01.2021
Weszło
20.01.2021

Zieliński z superpucharem, United obronią fotel lidera?

Ligi Mistrzów nie ma, ale też jest… fajnie. Parafrazując słynny cytat. W środę kibice będą zadowoleni, bo czekają nas hitowe spotkania we Włoszech i w Anglii. Na południu Europy o Superpuchar Włoch powalczą Juventus oraz Napoli. Natomiast na drugim końcu Starego Kontynentu Manchester United spróbuje utrzymać się na szczycie Premier League. Na jakie typy warto […]
20.01.2021
Weszło
20.01.2021

Polak bramkarzem wszech czasów szwedzkiego klubu. Szacuneczek

Polacy doceniani za granicą? Coraz częściej spotykany przypadek. Ale ilu z nich zapisało się na kartach danego klubu do tego stopnia, by trafić do jedenastki wszech czasów? No właśnie, to już trudniejsza sprawa. Ale tak wyróżniony został Ryszard Jankowski, były bramkarz Lecha Poznań, który spędził pół dekady lat dziewięćdziesiątych w Trelleborgu, a gdzie pomógł zezłomować […]
20.01.2021
Weszło
20.01.2021

Zagraniczny inwestor w Radomiaku? Trwają rozmowy

W najbliższym czasie może dojść do niespodziewanej współpracy na zapleczu Ekstraklasy. Z naszych ustaleń wynika, że Radomiak Radom prowadzi rozmowy z zagranicznym inwestorem. Dzięki temu wsparciu klub chciałby odważniej włączyć się w walkę o awans z pierwszej ligi. Na czym ta współpraca miałaby polegać? Tu robi się ciekawie, bo niekoniecznie chodzi o przejęcie części akcji […]
20.01.2021
Weszło
20.01.2021

Zmierzch ery Juventusu? Pirlo przytłoczony problemami

– Lata lecą. Staramy się, jak możemy, ale podtrzymanie naszej passy i zdobycie 10. mistrzostwa z rzędu byłoby czymś nieprawdopodobnym. Nie jest łatwo, dajemy z siebie wszystko, ale mamy za sobą dwa ‚black-outy’, za które zapłaciliśmy bolesnymi porażkami z Fiorentiną i Interem – te słowa Giorgio Chielliniego, jednego z symboli Juventusu, wstrząsnęły włoskimi mediami. Dlaczego? Bo dopatrzono […]
20.01.2021
Anglia
20.01.2021

Jon Flanagan jednak nie dla Jagiellonii. I całe szczęście

Od kilku dni media belgijskie oraz polskie grzały temat transferu Jona Flanagana do Jagiellonii. Angielski lewy obrońca miał trafić do Białegostoku po kompletnie nieudanej przygodzie w Charleroi. Ostatecznie jednak nie wyszło, 28-latek nie przeszedł testów medycznych i z transakcji nici. Wbrew obiecującym początkom kariery tego piłkarza, możemy śmiało powiedzieć: całe szczęście.  W 2014 roku był […]
20.01.2021
Weszło
20.01.2021

Klauzula „anty-Włochy” wstrzymuje Milika

Arkadiusz Milik wciąż czeka na finalizację przejścia do Olympique Marsylia. Z klubem już się porozumiał, ale cały transfer wstrzymuje oczywiście Napoli. Kwota transferu nie jest problemem, więc co nim jest? Napoli chciałoby skonstruować transakcję w ten sposób, że Milik miałby zostać wypożyczony z Napoli do Olympique na pół roku z przymusowym wykupem przez francuski klub […]
20.01.2021
Blogi i felietony
20.01.2021

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Wszystko było już zaplanowane, w maju Aleksander Łukaszenko uświetnia swoją obecnością imprezę otwarcia, potem lansuje się wśród błysków fleszy aż do finałowego meczu. Zapalony fan hokeja, który nawet w szczycie pandemii chętnie udzielał wywiadów prosto z lodowiska, tegoroczne Mistrzostwa Świata w tej dyscyplinie będzie musiał jednak obejrzeć w telewizji. Białoruś, a konkretnie Mińsk, a jeszcze […]
20.01.2021
Francja
20.01.2021

Powrót na tron w najmniej spodziewanym momencie, czyli ostatni tytuł Marsylii

Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych Marsylia była jedną z największych piłkarskich potęg Starego Kontynentu. Na Stade Velodrome wręcz roiło się od czołowych postaci światowego futbolu, takich jak choćby Jean-Pierre Papin, Abedi Pele, Rudi Voeller czy Chris Waddle. Zespół regularnie sięgał po mistrzowskie tytuły we Francji, dokładając też do tego znaczące sukcesy na kontynentalnej arenie. […]
20.01.2021
Weszło
20.01.2021

Problemy w klubie Polaków. Derby nie płaci, a szejk czeka na zielone światło

Derby od miesiąca nie płaci swoim piłkarzom pensji. Nad klubem wisi wizja bankructwa, a w tle trwają przeciągające się rozmowy z szejkiem, który ma przejąć klub. Kibiców próbuje uspokajać Wayne Rooney, który ma być gwarantem lepszej przyszłości Derby. Tymczasem ligowe władze sprawdzają, czy Derby trafi we właściwie ręce.  Widać było po graczach Derby dużą ulgę […]
20.01.2021
Weszło
20.01.2021

GKS Bełchatów wybrał nowego prezesa

Pierwszoligowy GKS Bełchatów niedawno ogłosił konkurs na stanowisko nowego prezesa klubu. Nowy sternik przejmie stanowisko po Wiktorze Rydzu, który zrezygnował w grudniu ubiegłego roku. Jak udało nam się ustalić, zostanie nim Wojciech Zając, w przeszłości związany m.in. z Resovią Rzeszów. Zając to osoba, która jest współtwórcą sukcesu rzeszowian. To on był prezesem klubu kiedy Resovia […]
20.01.2021
Weszło
20.01.2021

Dali kilka powodów, by walnąć whisky. XI dekady Jagiellonii

Dwa srebrne medale. Jeden brązowy. Finał Pucharu Polski. Kilka grubych transferów. I miano ligowej czołówki przez kilka lat. Bez dwóch zdań to najlepsza dekada w historii Jagiellonii Białystok, która w 2020 roku obchodziła stulecie swojego istnienia. Wybraliśmy najlepszą XI minionego dziesięciolecia. Z góry uprzedzamy – może pojawić się element kontrowersji. Na kilku pozycjach mieliśmy sporą […]
20.01.2021
Weszło
20.01.2021

Niezły Numer – Jak Brzęczek marnował najlepszego napastnika świata?

W zasadzie mamy pewne wątpliwości, czy aby na pewno liczba bramek Roberta Lewandowskiego za kadencji Jerzego Brzęczka to „Niezły Numer”. Bo przecież mówimy o najlepszym piłkarzu na świecie. Drugim najlepszym strzelcu w pięciu topowych ligach w Europie. Pięciokrotnym królu strzelców Bundesligi. Gościu, który coraz bardziej zagraża rekordowi Gerda Müllera. I ten oto gość przez dwa […]
20.01.2021
Weszło
20.01.2021

Podmianka selekcjonera niedługo przed wielkim turniejem? To się już zdarzało

Jak nietrudno się domyślić – historia futbolu, również ta najnowsza, zna takie przypadki, gdy działacze krajowej federacji decydowali się na zmianę selekcjonera na kilka miesięcy przed startem wielkiego turnieju. Nie zdarza się to może zbyt często, no ale od czasu do czasu ktoś postanawia wykonać ten ryzykowny, nieco zalatujący desperacją ruch. W związku z niespodziewanym […]
20.01.2021
Anglia
20.01.2021

Najlepszy napastnik Manchesteru City? Phil Foden

Nie Sergio Aguero. Nie Gabriel Jesus, a tym bardziej Liam Delap. To może Riyad Mahrez albo Kevin de Bruyne? Znowu błędna odpowiedź. Najlepszym strzelcem Manchesteru City w tym sezonie są Raheem Sterling i Phil Foden, kolejny genialny piłkarz w układance Pepa Guardioli. Swoją karierę na The Etihad rozpoczął już trzy sezony temu, ale nigdy tak […]
20.01.2021