Podobno w Stanach Zjednoczonych w piłkę grają emeryci odcinający kupony. Podobno na trybunach zasiadają typowi amerykańscy Janusze z hot-dogiem i colą w ręku lub ci, którzy po prostu pomylili terminy meczów futbolu amerykańskiego. Podobno w USA nie ma też dobrych trenerów, a już z pewnością nie Jankesów, którzy na piłkę nożną wołają soccer. Ten ostatni mit skutecznie obala pierwszy Amerykanin, który poprowadził zespół w Lidze Mistrzów. Jesse Marsch i RB Salzburg to jeden z popularniejszych tematów dyskusji toczonych pomiędzy kibicami po dwóch kolejkach Champions League.

Jesse Marsch – amerykańskie dziecko Red Bulla


Piłkarska stajnia Red Bulla rozwija się w niesamowitym tempie. Tu nie ma miejsca na przypadek i nie mówimy tylko o świetnych akademiach, skautingu najzdolniejszych zawodników, ale również o skautingu trenerów, którzy pasują do filozofii klubu, o czym mówił m.in. dyrektor sportowy Salzburga – Christoph Freund.

– Szukamy ludzi, którzy mają takie same idee jak my. Szukamy młodych trenerów tak samo, jak młodych piłkarzy. Trudno ściągnąć duże trenerskie nazwisko do ligi austriackiej. Zdecydowanie lepiej znaleźć trenera, który preferuje dokładnie taki styl jak my. Chcemy rozwijać się razem z nim.

Zatrudniając Marscha na stanowisko trenera New York Red Bulls, włodarze doskonale wiedzieli, czego mogą się po nim spodziewać. Amerykanin spełnił pokładane w nim nadzieje, w nagrodę obejmując w lipcu posadę szkoleniowca Salzburga. Wypłynął na szerokie wody po dołączeniu do stajni Red Bulla, ale nigdy nie dostałby takiej szansy, gdyby nie jego największy mentor – Bob Bradley.

Od palanta do przyjaciela

Urodzony w Wisconsin Jesse od samego początku swojej kariery miał wyjątkową relację z jedną z legend amerykańskiej piłki nożnej – Bobem Bradleyem. To właśnie on odpowiadał za ściągnięcie go do drużyny uniwersyteckiej. Zdolnego napastnika wypatrzył w 1991 roku podczas rozgrywek młodzieżowych. To był ostatni rok w high school, a na wieść o college’u, nastolatek miał jedną odpowiedź: „Tam skąd pochodzę, dzieciaki nie idą do Princeton”. Okazało się, że nie miał racji i w przeciwieństwie do rodziców miał możliwość ukończenia uniwersytetu. Bradley wysłał mu zaproszenie i osobiście odebrał z lotniska.

Początki nie należały do najłatwiejszych. Marsch przeszedł niezłą szkołę życia, a Bradley nie zapewnił mu parasola ochronnego. Chłopak, który przyzwyczaił się do bycia najlepszym na boisku, nagle stał się jednym z wielu. Po latach Jesse wspominał: – Pamiętam, że wtedy sobie pomyślałem „Ten facet to palant!”, ale z biegiem czasu dorosłem do tego, żeby polubić jego opinie i tęsknię za jego krytyką… Zdałem sobie sprawę, że im większe rzucał ci wyzwanie, tym bardziej w ciebie wierzył.

A Bradley wierzył w Marscha niemal bezgranicznie. W Princeton Tigres dwukrotnie sięgnęli po tytuł Ivy League (rywalizacja pomiędzy ośmioma elitarnymi uczelniami w północno-wschodniej części USA), dotarli też to półfinału głównego turnieju NCAA. W ostatnim sezonie gry w lidze uniwersyteckiej Jesse został królem strzelców i znalazł się w zaszczytnym gronie All-American Team. Nikogo nie powinno zatem dziwić, że kiedy trener przeniósł się do D.C. United jako asystent, szepnął dobre słowo o 22-letnim wówczas zawodniku. Jesse Marsch został wybrany w pierwszym drafcie MLS. Profesjonalna liga piłkarska w USA dopiero raczkowała, a duet z Princeton stawiał pierwsze kroki w zawodowej karierze: Jesse jako piłkarz, Bob jako trener. Debiut zaowocował mistrzostwem, który rok później obronili, ale o prawdziwym rozwoju możemy mówić od 1998 roku, kiedy do Major League Soccer wchodziła nowa drużyna – Chicago Fire. Bradley objął jej stery i kolejny raz zabrał ze sobą dzieciaka, którego wypatrzył kilka lat wcześniej. Razem z Koseckim, Podbrożnym i Nowakiem sięgnęli po historyczne mistrzostwo i puchar kraju, czego w debiutanckim sezonie nie dokonała później żadna z drużyn.

Łącznie w barwach klubów MLS Jesse rozegrał ponad 300 spotkań, zdobywając dziewięć tytułów. Nie był to jeden z wielu piłkarzy, a jeden z lepszych zawodników w całej lidze. Zawsze wykazywał się ponadprzeciętną inteligencją. Właśnie dlatego Bradley tak bardzo upodobał sobie współpracę z chłopakiem z Wisconsin i kiedy tylko miał taką możliwość, zabiegał bezpośrednio o niego. Zostając trenerem Chivas USA, poprosił o transfer pomocnika. Tylko podczas pracy w MetroStars nie mieli okazji współpracować, ale co się odwlecze, to nie uciecze. I w tej kwestii Jesse poszedł później w ślady swojego mentora.

Po zawieszeniu butów na kołku Marsch nie zastanawiał się długo nad ścieżką kariery. Skorzystał z zaproszenia swojego mistrza, dołączając do sztabu trenerskiego reprezentacji Stanów Zjednoczonych podczas mistrzostw świata 2010. Obserwował, uczył się i przygotowywał do wypłynięcia na szerokie wody, tym razem już bez człowieka, który bez wątpienia miał największy wypływ na jego karierę.

– Bob był inspiracją dla nas wszystkich, dla amerykańskich trenerów. Był dla mnie jak mentor, później stał się bardziej jak ojciec, jeszcze później był moim szefem, a teraz jest moim przyjacielem. Nie wiem, czy gdyby nie wyjechał do Europy, kiedykolwiek pomyślałbym, że mogę zrobić to samo.

Ryzyko, które się opłaciło

Wraz z odejściem Boba Bradleya ze stanowiska trenera reprezentacji Stanów Zjednoczonych Jesse Marsch musiał dorosnąć. Na szczęście dla niego trafił na czas, kiedy Major League Soccer zaczęła się rozwijać w coraz szybszym tempie, a kolejne drużyny hurtowo zaczęły dołączać do rozgrywek. Pojawiła się propozycja objęcia stanowiska szkoleniowca w Kanadzie. Młody trener podjął się poprowadzenia nowej franczyzy w MLS, ale nie wytrwał tam długo. Włodarze byli co prawda zadowoleni z wyniku, ale Marschowi nie podobała się ingerencja zarządu klubu w jego pracę i podważanie filozofii, którą wyznawał. Po zakończonym sezonie rozstał się z Montreal Impact.

Znamienne jest to, że wolał wrócić do ligi uniwersyteckiej, niż prowadzić zespół, w którym blokowano jego filozofię. Bob Bradley podkreślał, że jego wychowanek „ma prawdziwe wyobrażenie o tym, jak chce, żeby jego drużyna grała i przede wszystkim, jak do tego doprowadzić”. Nie mógł tego osiągnąć w Kanadzie, więc zdecydował się na powrót do Priceton. Trzeba było nie lada odwagi, żeby dokonać takiego wyboru, ale koniec końców był to strzał w dziesiątkę. Niedługo potem osób o takim profilu szukano w Harrison, gdzie New York Red Bulls przechodzili gruntowne zmiany. Zwolniono dyrektora generalnego, z klubem pożegnali się też Thierry Henry czy Tim Cahill, a w tym samym czasie do ligi wchodził lokalny rywal Czerwonych Byków – New York City FC. Zdecydowano się, że nowej wizji przewodzić będzie Ali Curtis (nowy CEO) i odważny szkoleniowiec – Jesse Marsch. Tak oto doświadczony piłkarz MLS kolejny raz poszedł w ślady swojego idola, z tą różnicą, że za czasów Bradleya NY Red Bulls nazywali się jeszcze MetroStars.

„Nie jestem tutaj, aby wygrać konkurs popularności”

Już od pierwszych dni Marsch miał pod górkę. I nie chodzi tu o wyniki, bo te były naprawdę dobre, a raczej o komfort pracy. Mike Petke był legendą NY Red Bulls i trenerem, który zdobył pierwszy w historii klubu tytuł. Był i wciąż jest jednym z największych ulubieńców trybun. O przywiązaniu i lojalności kibiców wobec swojego poprzednika Jesse Marsch przekonał się już na pierwszej konferencji prasowej, gdzie sfrustrowani fani co jakiś czas przerywali prowadzącym, krzycząc: „Dlaczego zwolniliście Mike’a Petke?!”. MLS nie jest ligą, gdzie zmienia się trenerów jak rękawiczki, ale akurat NY Red Bulls jest w tej kwestii wyjątkiem. W dwudziestoletniej wówczas historii ligi żaden klub nie żegnał się z menedżerami częściej od Czerwonych Byków, którzy zwolnili w tym czasie 14. szkoleniowców. Kibice byli do nowego trenera wrogo nastawieni, choć niezaangażowani obserwatorzy dostrzegali, że Petke był świetnym motywatorem, ale braki taktyczne dało się zauważyć gołym okiem.

41-letni wówczas Marsch zaczął swoją pracę właśnie od nadrobienia tych braków. Nie próbował się za wszelką cenę wkupić w łaski fanów, o czym zresztą sam mówił: – Nie jestem tutaj, aby wygrać konkurs popularności. Kiedy dotrzemy do miejsca, w którym chcę, abyśmy byli, myślę, że fani też tam będą i będą nas wspierać.

Rzeczywiście już po kilku meczach kibice sami dostrzegli, że nowy trener wcale nie jest taki zły. Co prawda na początku raczej nikt nie spodziewał się, że powtórzy sukces swojego poprzednika, ale on nic sobie z tego nie robił i już w pierwszym roku pracy sięgnął po Supporters’ Shield, a NY Red Bulls zdobyli 60 punktów, co było rekordem w historii franczyzy. Jesse Marsch został oczywiście wybrany najlepszym trenerem sezonu 2015, zyskując szacunek nie tylko wszystkich rywali, ale przede wszystkim kibiców.

Jeden z młodszych szkoleniowców w Major League Soccer odmienił grę piłkarzy z Harrison. Rozwijanie ducha drużyny i pomaganie graczom we wzięciu odpowiedzialności za grę, to dwie podstawowe zasady Marscha: – Myślę, że budowanie zespołu składa się z elementów piłki nożnej: taktyki, podania i techniki, ale to tylko połowa. Drugą połowę tworzy mentalność, środowisko i tożsamość tego, kim jesteśmy, jak pracujemy i jak ze sobą współdziałamy.

Podejmowanie odważnych decyzji było na porządku dziennym. Każdy rywal był szczegółowo rozpracowany, a trener potrafił zmieniać ustawienie, reagując na boiskowe wydarzenia, co wcześniej w tej części Nowego Jorku raczej nie było na porządku dziennym. Grał 4-2-3-1, grał 4-3-3, grał 3-5-2 z Tylerem Adamsem na prawym wahadle, co potem wykorzystał m.in. nowy selekcjoner reprezentacji USA. Niemal za każdym razem na papierze wyglądało to inaczej niż w rzeczywistości. I niemal za każdym razem okazywało się, że była to idealna taktyka w danym meczu. Rywale bardzo często mieli problem z rozszyfrowaniem ustawienia NY Red Bulls, a co jeszcze ważniejsze: zawodnicy Marscha nie gubili się w wizji trenera i świetnie realizowali jego założenia. Pomylił się w zasadzie tylko raz, bo płaskie 4-4-2 na początku sezonu 2017 faktycznie było niewypałem.

– Jesse posiada cechy, którymi może pochwalić się niewiele osób, nie mówiąc już o trenerach. Stworzył środowisko, w którym każdy gracz chce być jego częścią. Systemy zorientowane na szczegóły pozwalają wszystkim piłkarzom rozwijać się każdego dnia – mówił Tyler Adams, czyli jeden z największych talentów amerykańskiej piłki, którego odkrył właśnie Marsch.

Football: UEFA Champions League

Skupił się kreowaniu nowych piłkarzy, którzy wyrośli na bohaterów, w odstawkę poszły gwiazdy europejskiego formatu. Świetnie dogadywał się też z trenerami drugiego zespołu i akademii. Często samodzielnie monitorował rozwój poszczególnych graczy i wprowadzał ich do pierwszego zespołu. Pomógł mu z pewnością fakt, że akademia NY Red Bulls była akademią darmową, zanim liga odgórnie nałożyła taki wymóg, a rezerwy występujące w USL to też jedna z mocniejszych drużyn. To właśnie tam grają najbardziej wyróżniający się wychowankowie, piłkarze wybrani w SuperDrafcie MLS przez Czerwone Byki i ci, którzy byli na liście działaczy klubu, ale np. zostali odrzuceni po drafcie przez inne zespoły. W końcu gra tam też młodzież, która została wypatrzona przez skautów. Jeżeli piłkarz naprawdę się wyróżniał, miał gwarancję, że prędzej czy później dostanie szansę w pierwszym zespole. Za rządów Marscha w MLS zadebiutowało siedmiu wychowanków, czterech piłkarzy wybranych w SuperDrafcie i trzech, którzy zostali ściągnięci do drugiego zespołu.

Żeby w pierwszym zespole mógł zadebiutować Tyler Adams, Sean Davis, Alex Muyl czy Derrick Etienne, trzeba było podjąć drastyczne kroki i tutaj Jesse Marsch stąpał po naprawdę cienkim lodzie. Po sezonie 2016 serce i płuca czerwonej strony Nowego Jorku, czyli Dax McCarty, zostały oddane do Chicago Fire. Taki prezent dostał kapitan na dwa dni po ślubie. Rok później kolejny kapitan został oddany do kolejnego rywala na Wschodzie. Sacha Kljestan jako najlepszy asystent ligi przeniósł się od Orlando City. Warto w tym momencie dodać, że wszyscy pomocnicy, którzy w tym sezonie występowali w barwach NY Red Bulls mieli na swoim koncie mniej asyst od byłego piłkarza Anderlechtu.

Koniec końców okazywało się, że kibice i tak nosili trenera na rękach. W sezonie regularnym dominował na Wschodzie, a transfery okazywały się strzałem w dziesiątkę. To on zdecydował się odważnie postawić na Tylera Adamsa, wykreował Seana Davisa i dał szansę skreślanemu przez większość Aaronowi Longowi, który dzisiaj jest powoływany do reprezentacji Stanów Zjednoczonych. Jako trener wygrał najwięcej meczów w historii klubu, sięgnął po mistrzostwo sezonu regularnego, w dużej mierze przyczynił się do Suppoprters’ Shield i rekordu punktowego w sezonie 2018, zdominował derbową rywalizację z New York City FC, na stałe zapisując się na kartach historii klubu. Jedyne, co Marschowi nie wyszło w Harrison, to przełamanie klątwy Nicoli Caricoli, bo w play-offach zawsze czegoś brakowało.

Dobra praca i rekordy w USA nie przeszły bez echa w głównej siedzibie Red Bulla. Bardzo szybko pojawiały się pierwsze plotki łączące Marscha z przenosinami do Europy. W sezonie 2017 godził już pracę szkoleniowca z kursem UEFA Pro na Uniwersytecie Stirling oraz Hampden Park w Glasgow. Zamiana NY Red Bulls na Niemcy lub Austrię była po prostu kwestią czasu.

Czasami trzeba zrobić krok w tył

Kiedy latem 2018 Jesse Marsch objął stanowisko asystenta trenera RB Leipzig, w Stanach Zjednoczonych zostało to przyjęte ze swego rodzaju zdziwieniem. Za oceanem był uznawany za jednego z najlepszych szkoleniowców, którego chciała mieć każda drużyna MLS, w tym samym czasie szukano też trenera reprezentacji, a on zdecydował się usunąć w cień. Nie każdy odważyłby się na taki ruch, ale nie była to przecież pierwsza nieoczywista decyzja w jego karierze.

Przez cały sezon 2018/19 mógł z bliska poznać specyfikę pracy w Europie, a przy okazji zerkać na występy swoich byłych już podopiecznych w Harrison. Chris Armas miał jedno podstawowe zadanie: nie zepsuć tego, co zbudował jego poprzednik, któremu asystował. Udało się to w najlepszy możliwy sposób: mistrzostwo sezonu regularnego i 71 punktów, co oznaczało pobicie rekordu Toronto FC z poprzedniego roku. Każdy obserwator MLS doskonale wie, że w większości to zasługa Marscha.

Podczas swojego pobytu w Lipsku podkreślał, że był pod wrażeniem tego, jak głęboko kadra trenerska myślała o grze i szczegółach, które wymagały przygotowania do każdego meczu. Sam skupiał się na tym mocno w swojej pracy za oceanem, ale tutaj przygotowania były na jeszcze wyższym poziomie. Poza tym dodatkowo mógł się skoncentrować na doskonaleniu się w roli mentora, o czym sam niejednokrotnie wspominał: – Myślę, że teraz spędzam więcej czasu, skupiając się na tym niż na taktyce. To właśnie sprawia mi przyjemność w byciu trenerem: być liderem i mentorem, pomagając każdemu zrozumieć, jak grać na najwyższym poziomie.

W styczniu do Lipska przeniósł się jego wychowanek – Tyler Adams. Tę dwójkę łączy podobna relacja jak Marscha i Bradleya, co podkreślał sam zawodnik: – Stworzenie takiego rodzaju relacji, jaki miałem z nim od 16-letniego dziecka po 20-letniego mężczyznę, pomogło mi się rozwinąć zarówno poza boiskiem, jak i na nim. Bez wątpienia obecność trenera, który wprowadzał go do profesjonalnej piłki, pomogła mu błysnąć w Bundeslidze już od pierwszych meczów i oczarować ludzi, którzy mieli okazję oglądać go w grze po raz pierwszy.

Pokazać się światu

Jesse Marsch wspiął się już niemal na sam szczyt w stajni Red Bulla. Ostatnim przystankiem przed objęciem drużyny z Lipska jest próba generalna w Salzburgu. I choć już na samym początku pracy w nowym klubie o jego zespole mówi się niemal w samych superlatywach, to trzeba dodać, że kolejny raz mieliśmy powtórkę z rozrywki. W Nowym Jorku trafił na moment, kiedy włodarze zwolnili ulubieńca kibiców, w Austrii na dobry początek dostał na twarz baner „Nein zu Marsch” („Nie dla Marscha”).

Jak przystało na zaprawionego w takich bojach trenera, wystarczyło poczekać do pierwszych meczów, żeby fani zmienili podejście do nowego szkoleniowca. W tym momencie wszystkim niedowiarkom jest zapewne wstyd, że wątpili w Amerykanina. Pod jego wodzą młodzi piłkarze czują się wyjątkowo mocni i przekłada się to na wyniki. Na rodzimym podwórku nie mają sobie równych i nie zanosi się na to, żeby ktoś był w stanie zatrzymać tę dobrze naoliwioną maszynę. Najgłośniej jest oczywiście o młodym Norwegu, który strzela gole seriami. Co prawda Erling Braut Håland nie jest jedynym motorem napędowym tego zespołu, ale trener podkreśla jego wyjątkowość: – W wieku 19 lat jest niesamowitym profesjonalistą. Ich mentalność, dbałość o szczegóły, pragnienie bycia najlepszym – to sprawia, że najlepsi młodzi gracze są wyjątkowi. Widziałem to każdego dnia u Tylera Adamsa, a teraz jest tak w przypadku Erlinga. Myślę, że dla tego dzieciaka nie ma granic.

Jest to o tyle istotne, że Jesse Marsch w całej karierze w takich superlatywach wypowiadał się praktycznie tylko o Adamsie. Teraz ma do dyspozycji jeszcze więcej młodych talentów niż w Nowym Jorku i należy się spodziewać kolejnych chłopaków, którzy pod jego skrzydłami wypłyną na szerokie wody.

Dlaczego o Salzburgu jest aż tak głośno? Odpowiedzi na to pytanie udziela sam trener, który został pierwszym Amerykaninem, który poprowadził zespół w Lidze Mistrzów: – Kiedy patrzysz na sposób, w jaki gramy, zauważysz, że z natury jesteśmy agresywni. Nie rozpoczynamy żadnego meczu z myślą, że musimy się bronić. Będziemy narzucać swój sposób gry. I właśnie dlatego tę drużynę po prostu się dobrze ogląda i to nie tylko w meczu z Genk, kiedy rozbili rywala aż 6:2, ale także ze zdecydowanie mocniejszymi rywalami. W grupie z Liverpoolem i Napoli wcale nie są skazani na porażkę, co zresztą było widać w ostatnim meczu.

Jako 16-latek Jesse Marsch brał udział w turnieju w północnej Anglii, wtedy miał też okazję podziwiać Liverpool na żywo: – Mieliśmy miejsca wysoko na górze, ale po meczu w pewnym momencie przewróciłem się tak, żeby znaleźć się na boisku, zgarnąłem trochę brudu, włożyłem do kieszeni i zatrzymałem. Mam to do dzisiaj w moim w domu. 29 lat później ten sam człowiek przygotowywał się do meczu, w którym nie musiał już kombinować jak znaleźć się na murawie legendarnego stadionu. Tym razem miał gwarancję, że znajdzie się przy linii bocznej w roli szkoleniowca.

– Przygotowanie się do gry przeciwko Liverpoolowi było świetną zabawą. Patrzysz, jak gra ta drużyna, z jaką pasją, w jakim stylu i jaka towarzyszy temu jakość i próbujesz wymyślić dobrą strategię na mecz przeciwko nim. To naprawdę była świetna zabawa.

Świetną zabawą dla bezstronnego widza było bez wątpienia samo widowisko, jakie zgotowali piłkarze obu drużyn. Przemowa Marscha w przerwie meczu podbiła Internet, ale przede wszystkim trafiła do jego podopiecznych, którzy przegrywali już 0:3, a jednak byli w stanie odrobić tę stratę. I choć ostatecznie ulegli 3:4, to dołączyli do elitarnego grona zespołów (FC Barcelona, Chelsea, Real Madryt), które strzeliły na Anfield trzy gole w Lidze Mistrzów. To był ten moment, kiedy Salzburg i Jesse Marsch pokazali się szerszemu gronu i wzbudzili sympatię bezstronnych widzów.

– W mojej codziennej pracy staram się uczyć i być najlepszą wersją siebie. Tak trenuję, tak się prowadzę i tak uczę. Myślę, że właśnie dlatego staram się wykorzystać każde moje doświadczenie i dodać je do tego, kim jestem i co staram się robić. A dokładniej (…) zawsze starałem się ewoluować i być innowacyjnym, jeśli chodzi o to, jak dobrzy możemy być.

Jesse Marsch był do tej roli przygotowywany przez długi czas. Najpierw jako trener NY Red Bulls, potem asystent Ralfa Rangnicka w RB Leipzig, aż w końcu dostał szansę poprowadzenia drużyny z Salzburga. Zasłużenie zbiera teraz pochwały, a stać go na zdecydowanie więcej. Naturalnym krokiem będzie w niedalekiej przyszłości objęcie drużyny z Bundesligi. Prędzej czy później zgłosi się też po niego reprezentacja Stanów Zjednoczonych. Nie ma wątpliwości, że 45-latek jest aktualnie najlepszym amerykańskim trenerem. Wykorzystał wszystkie nauki swojego mentora – Boba Bradleya i powoli można mówić o tym, że uczeń przerósł mistrza.

KATARZYNA PRZEPIÓRKA

fot. NewsPix.pl

***

To tekst naszej czytelniczki. Jeśli chcecie pokazać się w podobny sposób i być może zacząć pisać na poważnie, ślijcie swoją twórczość na [email protected] Szczegóły TUTAJ.

Suche Info
26.05.2022

Vuković: Jestem bardzo dobrym trenerem, tylko nie wszyscy jeszcze o tym wiedzą

– Mówiłem to kilka razy i jeszcze raz powiem, z ręką na sercu. Dobry moment by odejść i spróbować sił w innym miejscu. Wracając w grudniu zdawałem sobie sprawę, planowałem, że tak właśnie będzie. Było dla mnie jasne, że jeśli wszystko pójdzie tak, jak oczekujemy, to będę trenerem Legii do końca sezonu – mówi Aleksandar […]
26.05.2022
Suche Info
26.05.2022

Papszun: Trener musi być jak Piłsudski

– Trener musi być takim Piłsudskim. Musi mieć mocny charakter, być autorytetem, liderem. Różnie się o nim mówi, ale Piłsudski ma zasługi historyczne, patriotyczne dla nas Polaków i to duże. Owszem, można się doszukiwać w nim minusów, ale wiadomo, jak było po rozbiorach. Pod czyjąś egidą musiałeś być, komuś bardziej zaufać – mówi Marek Papszun […]
26.05.2022
Weszło
26.05.2022

Trojak: Czasem człowiek musi upaść na dno

Kiedyś mówiono o nim „Schweinsteiger z Cichej”. Karierę pokrzyżowały mu jednak kontuzje i złe życiowe wybory, a w 2019 roku groziło mu więzienie. Dziś Miłosz Trojak ma 28 lat, zmienił swoje podejście do wielu spraw i wraz z Odrą Opole przystąpi do pierwszego meczu barażowego o awans do Ekstraklasy. Awans, na który w mieście czekają […]
26.05.2022
Weszło
26.05.2022

Wisła Płock: Furman dogadany, Chrzanowski blisko wykupu. O dwóch piłkarzy pytają inne kluby

Dominik Furman przedłuży kontrakt z Wisłą Płock. Środkowy pomocnik nie błyszczał w ekipie Nafciarzy tak jak przed wyjazdem do Turcji, ale bardzo zależało mu na pozostaniu w klubie. Umowę musi zatwierdzić jeszcze rada nadzorcza. Blisko dalszej gry w szóstej drużynie ostatniego sezonu jest też Adam Chrzanowski. Mamy też kilka parę innych informacji dotyczących zawodników Wisły. […]
26.05.2022
Brama dnia
26.05.2022

Geremi kontra David Trezeguet | BRAMA DNIA

W dzisiejszej Dramie Dnia cofamy się równo o dwadzieścia lat i wspominamy trafienia Geremiego oraz Davida Trezegueta. GEREMI VS ANGLIA (26.05.2002) Dwadzieścia lat temu w ramach przygotowań do mistrzostw świata reprezentacja Kamerunu zremisowała z Anglią 2:2. Jedną z bramek dla afrykańskiej ekipy uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego zdobył Geremi.  DAVID TREZEGUET VS KOREA POŁUDNIOWA […]
26.05.2022
Ekstraklasa
26.05.2022

Były trener Lechii i Vuković w walce o posadę. Runjaić rozmawiał z Mesanoviciem

Aleksandar Vuković w dalszym ciągu ubiega się o pracę poza Ekstraklasą. W ostatnim czasie trener rozmawiał z jednym z węgierskich klubów. Z kolei przy okazji Legii Warszawa pojawiają się kolejne nazwiska, jeśli chodzi o potencjalne wzmocnienia. Sprawdziliśmy kilka tropów. Transfery. Almedin Ziljkic w Legii Warszawa? Almedin Zilljkic – to nazwisko przewijało się w słoweńskich mediach, […]
26.05.2022
Kuźnia Weszło
23.10.2019

Jesse Marsch – amerykańskie dziecko Red Bulla

Podobno w Stanach Zjednoczonych w piłkę grają emeryci odcinający kupony. Podobno na trybunach zasiadają typowi amerykańscy Janusze z hot-dogiem i colą w ręku lub ci, którzy po prostu pomylili terminy meczów futbolu amerykańskiego. Podobno w USA nie ma też dobrych trenerów, a już z pewnością nie Jankesów, którzy na piłkę nożną wołają soccer. Ten ostatni […]
23.10.2019
Weszło
01.07.2019

Gdyby Paweł żył, to pewnie on wygrałby ten puchar

I Turniej im. Pawła Zarzecznego, jak sam jego patron, musiał być niekonwencjonalny. Na Marymoncie przez cały dzień trwało święto piłki i piwa. Sześć ekip, twarze znane z ekstraklasowych boisk, a także niespodziewany triumfator. Scenariusz, z którego Paweł Zarzeczny mógłby być zadowolony i zdaniem jego przyjaciół – byłby. Paweł Zarzeczny był postacią nietuzinkową. Trudno go nawet próbować […]
01.07.2019
Weszło
01.07.2019

Budowa, praca u Magiery i leniwi czarnoskórzy u Wdowczyka

Dlaczego dostał propozycję pracy przy kadrze U-20 Jacka Magiery, a nie U-21 Czesława Michniewicza? Czy Adrian Mierzejewski i Sławomir Peszko za czasów Wisły Płock mogli spodziewać się, że zrobią spektakularne kariery? Jaką zasadę odnośnie do czarnoskórych zawodników miał Dariusz Wdowczyk i co się stało, jak ją złamał? Jakie prawa w płockiej szatni miał Dominik Furman? […]
01.07.2019
Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Suche Info
26.05.2022

Vuković: Jestem bardzo dobrym trenerem, tylko nie wszyscy jeszcze o tym wiedzą

– Mówiłem to kilka razy i jeszcze raz powiem, z ręką na sercu. Dobry moment by odejść i spróbować sił w innym miejscu. Wracając w grudniu zdawałem sobie sprawę, planowałem, że tak właśnie będzie. Było dla mnie jasne, że jeśli wszystko pójdzie tak, jak oczekujemy, to będę trenerem Legii do końca sezonu – mówi Aleksandar […]
26.05.2022
Suche Info
26.05.2022

Papszun: Trener musi być jak Piłsudski

– Trener musi być takim Piłsudskim. Musi mieć mocny charakter, być autorytetem, liderem. Różnie się o nim mówi, ale Piłsudski ma zasługi historyczne, patriotyczne dla nas Polaków i to duże. Owszem, można się doszukiwać w nim minusów, ale wiadomo, jak było po rozbiorach. Pod czyjąś egidą musiałeś być, komuś bardziej zaufać – mówi Marek Papszun […]
26.05.2022
Weszło
26.05.2022

Trojak: Czasem człowiek musi upaść na dno

Kiedyś mówiono o nim „Schweinsteiger z Cichej”. Karierę pokrzyżowały mu jednak kontuzje i złe życiowe wybory, a w 2019 roku groziło mu więzienie. Dziś Miłosz Trojak ma 28 lat, zmienił swoje podejście do wielu spraw i wraz z Odrą Opole przystąpi do pierwszego meczu barażowego o awans do Ekstraklasy. Awans, na który w mieście czekają […]
26.05.2022
Weszło
26.05.2022

Wisła Płock: Furman dogadany, Chrzanowski blisko wykupu. O dwóch piłkarzy pytają inne kluby

Dominik Furman przedłuży kontrakt z Wisłą Płock. Środkowy pomocnik nie błyszczał w ekipie Nafciarzy tak jak przed wyjazdem do Turcji, ale bardzo zależało mu na pozostaniu w klubie. Umowę musi zatwierdzić jeszcze rada nadzorcza. Blisko dalszej gry w szóstej drużynie ostatniego sezonu jest też Adam Chrzanowski. Mamy też kilka parę innych informacji dotyczących zawodników Wisły. […]
26.05.2022
Brama dnia
26.05.2022

Geremi kontra David Trezeguet | BRAMA DNIA

W dzisiejszej Dramie Dnia cofamy się równo o dwadzieścia lat i wspominamy trafienia Geremiego oraz Davida Trezegueta. GEREMI VS ANGLIA (26.05.2002) Dwadzieścia lat temu w ramach przygotowań do mistrzostw świata reprezentacja Kamerunu zremisowała z Anglią 2:2. Jedną z bramek dla afrykańskiej ekipy uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego zdobył Geremi.  DAVID TREZEGUET VS KOREA POŁUDNIOWA […]
26.05.2022
Ekstraklasa
26.05.2022

Były trener Lechii i Vuković w walce o posadę. Runjaić rozmawiał z Mesanoviciem

Aleksandar Vuković w dalszym ciągu ubiega się o pracę poza Ekstraklasą. W ostatnim czasie trener rozmawiał z jednym z węgierskich klubów. Z kolei przy okazji Legii Warszawa pojawiają się kolejne nazwiska, jeśli chodzi o potencjalne wzmocnienia. Sprawdziliśmy kilka tropów. Transfery. Almedin Ziljkic w Legii Warszawa? Almedin Zilljkic – to nazwisko przewijało się w słoweńskich mediach, […]
26.05.2022
Suche Info
26.05.2022

Nenad Bjelica może trafić do klubu Serie A

Nenad Bjelica może trafić do Spezii Calcio. Były trener Lecha Poznań jest jednym z kandydatów do zastąpienia Thiago Motty, jeśli ten pożegna się latem z szesnastym zespołem ostatniego sezonu Serie A. Motta wciąż pozostaje trenerem Spezii, ale spokojne utrzymanie dość kiepskiej kadrowo drużyny na tyle zaimponowało ekspertom, że już dziś łączy się byłego piłkarza m.in. […]
26.05.2022
Weszło
26.05.2022

Real Madryt 2021/22. Wycinki z sezonu

Zbliża się finał Ligi Mistrzów, więc to dobry moment, by nieco podgrzać atmosferę i podsumować sezon w wykonaniu Realu Madryt. Królewscy zaliczyli mnóstwo wzlotów, dostarczyli wielu wrażeń, ale nie zabrakło też wpadek, zbierania siniaków i drobnych blizn. Te trudniejsze momenty są chyba nawet ciekawsze. Treści hagiograficzne są przyjemne, ale monotonne i stanowią uproszczenie. Jednym tchem […]
26.05.2022
Suche Info
26.05.2022

Były selekcjoner Słowacji kandydatem na trenera Śląska Wrocław

Pavel Hapal jest jednym kandydatów do zastąpienia Piotra Tworka w Śląsku Wrocław – donosi czeski iSport. To był trener m.in. Zagłębia Lubin, Sparty Praga i reprezentacji Słowacji. Hapal jest dobrze znany kibicom Ekstraklasy, bo przez blisko dwa lata pracował w Zagłębiu Lubin w latach 2011-2013. Lubinian prowadził w 55 spotkaniach. W swojej karierze pracował też […]
26.05.2022
Weszło
26.05.2022

Tudor, Pereira i inni. Kto wyróżniał się na prawej stronie?

W rankingu najlepszych prawych defensorów minionego sezonu uwzględniliśmy zarówno prawych obrońców, jak i prawych wahadłowych, gdyż system z trójką środkowych obrońców stał się w Ekstraklasie bardzo popularny. Nie powiemy, że wyniknął z tego wielki problem bogactwa, ale pogodzenie ze sobą piłkarzy o nieco różnych zadaniach do zrealizowania na boisku jakimś wyzwaniem na pewno było. Na […]
26.05.2022
Suche Info
26.05.2022

Bayern i PSG licytują się o gwiazdę Liverpoolu

Sadio Mane jest łakomym kąskiem na rynku transferowym. Za rok wygasa jego kontrakt z Liverpoolem, a rozmowy w sprawie jego przedłużenia idą dość powoli. Bardzo zdeterminowany w sprawie pozyskania Senegalczyka jest Bayern Monachium, ale w wyścigu o jego usługi Bawarczycy mają silnego rywala – Paris Saint-Germain. O możliwym odejściu Mane mówi się już od dłuższego […]
26.05.2022
Suche Info
26.05.2022

Przedziwna „radość” piłkarza Romy. Uderzył dwóch kolegów z zespołu [WIDEO]

Gianluca Mancini nie należy do najgrzeczniejszych zawodników ligi włoskiej. 26-latek tylko w tym sezonie obejrzał 21 żółtych kartek. Ale stoperowi Romy po finale Ligi Konferencji coś ewidentnie odkleiło się pod kopułą. Roma mogła świętować wczoraj triumf nad Feyenoordem Rotterdam w finale Ligi Konferencji. Były tańce, śpiewy i podnoszenie pucharu, ale było też coś, co do […]
26.05.2022
Suche Info
26.05.2022

Mourinho uciął spekulacje: Zostaję w Romie, nie obchodzą mnie te plotki

Jose Mourinho nie krył radości po wczorajszym triumfie w finale Ligi Konferencji. Portugalczyk przeszedł do historii po wygraniu każdego europejskiego trofeum międzynarodowego, a na pomeczowej konferencji zadeklarował, że nigdzie się z Romy nie rusza. – Dzisiaj to nie była kwestia pracy. Dzisiaj to była kwestia historii. Albo ją tworzymy, albo nie. I ją stworzyliśmy – […]
26.05.2022
Suche Info
26.05.2022

Gol i asysta Patryka Klimali w polskim meczu w USA [WIDEO]

Aż czterech polskich piłkarzy mogło zagrać w nocnym starciu New York Red Bulls z Charlotte FC. Ale ostatecznie na boisku pojawili się jedynie Kamil Jóźwiak i Patryk Klimala. Ten drugi popisał się golem oraz asystą, a jego NY RB awansowało do 1/4 finału Pucharu USA. Wspominamy o czterech Polakach, bo w zespole Charlotte mogli wystąpić […]
26.05.2022
Prasówka
26.05.2022

PRASA. Kulesza: Podejrzewam, że sprawa Lewego w najbliższych dniach się wyjaśni

Czwartkowa prasa najwięcej miejsca poświęca barażom o Ekstraklasę.  PRZEGLĄD SPORTOWY Arka Gdynia faworytem barażowego starcia z Chrobrym Głogów. Piłkarze Ryszarda Tarasiewicza będą mogli liczyć na wsparcie swoich kibiców. Biorąc pod uwagę fakt, z której pozycji Arka przystępowała do rundy wiosennej, trzecie miejsce powinno cieszyć, bo oba mecze barażowe odbędą się w Gdyni, o ile oczywiście […]
26.05.2022
Weszło
25.05.2022

Finały specjalnością Jose. Roma i Zalewski przechodzą do historii

Jose Mourinho znowu to zrobił. Można gadać, że nie jest już tak błyskotliwym menadżerem jak wcześniej, że ustępuje miejsca innym, ale cóż – to znów on będzie mógł się chwalić, że przeszedł do historii, robiąc hattricka w europejskich finałach. Obiecał Romie trofeum i słowa dotrzymał. AS Roma – Feyenoord Rotterdam Nowo powstały twór UEFA, Liga […]
25.05.2022
Suche Info
25.05.2022

Cyriel Dessers królem strzelców Ligi Konferencji Europy

27-letni Nigeryjczyk, grający na co dzień w Feyenoordzie został pierwszy, historycznym królem strzelców nowych rozgrywek. Dessers to napastnik wypożyczony do Feyenoordu z belgijskiego KRC Genk. Do zdobycia tytułu wystarczyło mu 10 goli. Co ciekawe – w całym sezonie Eredivisie strzelił o jedną bramkę mniej. Lista meczów, w których Dessers strzelał gole: v Union Berlin, faza […]
25.05.2022
Suche Info
25.05.2022

Motor Lublin gromi w drugim półfinale baraży!

Znamy już finałową parę, która zmierzy się ze sobą w barażu o awans do pierwszej ligi. Do Ruchu Chorzów dołączył Motor Lublin, który w wyjazdowym spotkaniu pewnie pokonał Wigry Suwałki 0:4 Historia spotkań między Wigrami i Motorem wyraźnie promowała tych pierwszych. Zespół z Lublina ostatni raz pokonał piłkarzy z Suwalszczyzny w 2011 roku! Od tamtej […]
25.05.2022