post Avatar

Opublikowane 20.10.2019 16:07 przez

redakcja

– Oczekiwania od sędziów są takie, że arbiter powinien zrobić wszystko, żeby tylko dokończyć mecz. Bo terminy, bo koszty, bo po co robić afery i narażać kogoś na nieprzyjemności. Jeżeli sędzia przerywa mecz i kończy go przed czasem, naraża się na zarzut: „O, nie dał sobie rady. Pewnie ma problemy z zarządzaniem ludźmi i meczem. Najwyraźniej nie nadaje się do awansu”. Trzeba wreszcie skończyć z takim patologicznym podejściem do problemu – mówi Rafał Rostkowski, były międzynarodowy arbiter z wieloletnim doświadczeniem w Polsce i poza granicami. Opowiada nam o najbardziej niebezpiecznych sytuacjach ze swojej kariery, o potrzebie zaostrzenia kar, o tym co sędziowie mogą zrobić lepiej, co powinni podpatrzeć u niemieckich arbitrów, co radził Pierluigi Collina, jak Francuzi poradzili sobie z falą agresji, jak wielkim problemem jest zmowa milczenia, a także dlaczego tak ważne dla środowiska sędziowskiego jest, by wykorzystać obecny moment akcji #SzacunekDlaArbitra.

***

Jakie miał pan osobiście najbardziej niebezpieczne sytuacje meczowe?

W tych sprawach miałem chyba dużo więcej szczęścia niż obecni sędziowie. Nigdy nie zaznałem aż takich przykrości, jakie regularnie spotykają arbitrów niższych klas rozgrywkowych czy rozgrywek dziecięcych lub młodzieżowych. Przerażające, że to wcale nie dzieje się incydentalnie, lecz niestety coraz częściej, dosłownie tydzień w tydzień, praktycznie w całej Polsce.

Sędziowałem przez 30 lat, prowadząc grubo ponad dwa tysiące meczów, ale aż 27 sezonów spędziłem w Ekstraklasie i 20 lat sędziując mecze UEFA lub FIFA, więc w niższych ligach sporo mnie na szczęście ominęło. Najbardziej niebezpieczny incydent miałem w dniu, w którym Jerzy Dudek fantastycznie bronił rzuty karne w finale Ligi Mistrzów w Stambule. Niestety nie mogłem tego meczu oglądać na żywo, bo po meczu Ekstraklasy GKS Katowice – Odra Wodzisław, kluczowym dla tabeli końcowej, najpierw razem z sędzią głównym musieliśmy pojechać do szpitala, a potem na komisariat, by złożyć policji zeznania w sprawie zdarzeń, które miały miejsce na boisku tuż po gwizdku końcowym. Nikt poważny nie miał zastrzeżeń do decyzji arbitra, ale po meczu na boisko wbiegli najbardziej fanatyczni kibice gospodarzy i sami usiłowali wymierzyć mu „sprawiedliwość” według własnego uznania. Próbowałem go ochraniać, odciągać agresorów, a wtedy sam zostałem uderzony w tył głowy i na chwilę straciłem przytomność. Incydent pokazano w telewizji, na stadionie był monitoring, a mimo to sprawcy nie ustalono. Nic dziwnego, że to nie był ani pierwszy ani ostatni przypadek, gdy kibice wbiegali tam na boisko. Kary dla klubu też były symboliczne, jak zwykle w Polsce, gdzie członkami władz piłkarskich lub komisji dyscyplinarnych zazwyczaj są członkowie lub działacze klubów, którym czasami po prostu niezręcznie jest podejmować niektóre decyzje.

Jednak tak groźne sytuacje w Ekstraklasie praktycznie już się nie zdarzają. Mamy nowe stadiony i lepsze zabezpieczenia. Na tym szczeblu, gdzie jest duża stawka, gdzie są tysiące ludzi, gdzie trybuny krzyczą jednym głosem na sędziego, a mecze są transmitowane przez telewizję, z reguły nie jest tak niebezpiecznie. To czasem trudne mecze, wymagające umiejętności, doświadczenia i odporności psychicznej, ale nie stwarzają bezpośredniego zagrożenia fizycznego.

Gdzie indziej jest inaczej – im niższa klasa rozgrywek, tym sytuacja wygląda gorzej. Miałem 19 lat i byłem sędzią czwartej ligi. Zostałem odepchnięty. Nie było to jakieś mocne pchnięcie, ale zaskakujące i dlatego spowodowało upadek. Nie było żadnego zagrożenia zdrowia, ale fakt był faktem – zostałem odepchnięty. To była tak zwana czynna zniewaga, czyli naruszenie nietykalności sędziego. Pokazałem czerwoną kartkę i zgodnie z przepisami zakończyłem mecz. We Francji taki czyn zagrożony jest karą pozbawienia wolności na dwa lata i grzywną w wysokości 30 tysięcy euro. Tymczasem ja usłyszałem od starszych kolegów i przełożonych, że mogłem przymknąć oko i dokończyć mecz. Właśnie takie oczekiwania wobec sędziów, zniechęcanie ich do podejmowania odważnych i znaczących decyzji, sprzyjają rozwojowi patologii, która skalę przemocy wobec sędziów doprowadziła do obecnych rozmiarów.

To, do czego doszło w ostatnich tygodniach, jest strasznie przykre i źle świadczy o piłce nożnej w naszym kraju, ale cieszę się, że sędziowie wreszcie zaczęli o tym głośno mówić. To daje nadzieję, że pod presją sędziów i mediów sytuacja wreszcie zacznie się zmieniać. Trzeba jeszcze przekonać milczącą większość, żeby oni również przyznali: „Me too – mnie też to spotkało, też się z tym zetknąłem”. Przydałoby się silniejsze wsparcie ze strony sędziów międzynarodowych i zawodowych. Fajnie, że odezwał się Szymon Marciniak, ale szkoda, że dotychczas tylko nieliczni wzięli z niego przykład w tej sprawie.

Czy można powiedzieć, że istnieje ciche przyzwolenie dla tolerowania przemocy przez sędziów?

Tak, niestety, i to nawet w rozgrywkach dziecięcych i młodzieżowych. Podam przykład. Sędziowałem kiedyś mecz dzieci, a byłem już wtedy sędzią międzynarodowym. Opiekunowie na trybunach zachowywali się skandalicznie. Klęli siarczyście i zachęcali dzieci do przemocy wobec zawodników drużyny przeciwnej. To nie miało nic wspólnego z fair play. W pewnym momencie zaczęli zachęcać dzieci krzycząc wprost: „Kopnij go!”, „Wal go po nogach”, „Uderz go, niech sobie zapamięta!”. Zwracałem uwagę parę razy, aż w końcu przerwałem i zakończyłem ten mecz przed czasem. Z powodu zachowania tzw. publiczności. Było dla mnie jasne, że w takiej atmosferze dzieci więcej tracą niż zyskują. Jeden chłopiec rozpłakał się w czasie gry z powodu presji ze strony dorosłego bliskiego, ojca lub opiekuna, ale panie wcale nie zachowywały się lepiej. Dorośli dawali dzieciom złe przykłady, skrajnie niewychowawcze. Po meczu, który był rozgrywany na przyszkolnym boisku, podszedł do mnie jakiś miejscowy nauczyciel i powiedział, że bardzo dobrze, że przerwałem ten koncert chamstwa. Niestety potem w siedzibie związku piłkarskiego usłyszałem słowa krytyki i komentarz: „Trzeba było ten mecz dokończyć, przecież ci kibice tylko krzyczeli, na dodatek zza ogrodzenia”. Tak więc widać wyraźnie, że problem jest znacznie szerszy: to nie tylko incydenty, to też zmowa milczenia de facto wspierająca przemoc i dodatkowo wewnętrzne naciski środowiskowe, żeby ataki na sędziów traktować jako coś naturalnego w piłce nożnej.

Oczekiwania od sędziów są takie, że arbiter powinie zrobić wszystko, żeby tylko dokończyć mecz. Bo terminy, bo koszty, bo po co robić afery i narażać kogoś na nieprzyjemności. Jeżeli sędzia przerywa mecz i kończy go przed czasem, naraża się na zarzut: „O, nie dał sobie rady. Pewnie ma problemy z zarządzaniem ludźmi i meczem. Najwyraźniej nie nadaje się do awansu”. Trzeba wreszcie skończyć z takim patologicznym podejściem do problemu, bo zamiast promować arbitrów odważnych i sumiennych, zniechęcamy ich i w efekcie tacy ludzie z sędziowania rezygnują.

Byłem na meczach, na których działy się bulwersujące rzeczy, ale niektórzy sędziowie nie chcieli tego zgłaszać. Widziałem jak opluty został pewien znany sędzia, ale nie chciał tego zgłosić, bo wstydził się i bał, że konsekwencje będą przykre, ale dla niego. Skoro tak postępuje arbiter z tzw. czołówki, to czego oczekiwać od młodych i niedoświadczonych arbitrów? To coraz częstsze zjawisko, że sędziowie nawet nie opisują niektórych zdarzeń, zwłaszcza tych mających miejsce w tunelu, przejściu lub szatni sędziowskiej, bo boją się, że to im zaszkodzi w karierze. Zostali okradzeni, kopnięci, pobici? Incydenty boiskowe są opisywane, bo świadków jest zwykle wielu i mało kto chce ryzykować ukrywanie prawdy. Ale mnóstwo incydentów ma miejsce już po spotkaniu. Brakuje dowodów i świadków, którzy chcieliby i mogliby zeznawać. Ktoś wchodzi do szatni. Ktoś drze dokumenty. Niszczy mienie. Sędziowie tego bardzo często nie zgłaszają.

No i jest następna kwestia, nad którą powinni pochylić się psychologowie. Jeżeli sędzia czy w ogóle człowiek staje się ofiarą złego czynu, zwykle nie chce się tym chwalić, woli to przemilczeć, zapomnieć. Natomiast to bardzo ważne, żeby każdy arbiter miał świadomość, do czego to prowadzi. Jeśli to przemilczysz, położysz grunt pod to, by ciebie lub kolegę po fachu spotkało coś podobnego. Albo, nie daj Boże, gorszego.

Niemniej nie chcę, żeby to zabrzmiało tak, jakby arbitrzy sami byli sobie winni, bo nie są – przykład i oczekiwania idą z góry. Zresztą wystarczy przypomnieć, że w polskiej piłce istnieje powszechne domniemanie winy sędziego: od „przegraliśmy przez arbitra”, przez „sędzia chciał nas skrzywdzić”, „sędzia był nieuczciwy”, po „sędzia nie dał sobie rady i zepsuł mecz”.

A jeszcze gorzej jest w najniższych klasach rozgrywkowych. Zwłaszcza na obiektach oddalonych od szosy, gdzie sędzia jedzie sam, gdzie nie ma ochrony, nie ma stewardów, nie ma nawet kamer. Podziwiam arbitrów, którzy w tych czasach, przy tylu tak niebezpiecznych incydentach, nadal tydzień w tydzień, często sami, jeżdżą na mecze i ryzykują swoje zdrowie lub życie za kilkadziesiąt czy sto kilkadziesiąt złotych za mecz.

Co jeszcze pan widzi jako potencjalne koło zamachowe zmian?

Przede wszystkim inne kary. Obecne są po prostu śmieszne, zupełnie niepoważne. Nie mają żadnego przełożenia, dla wielu agresorów nie znaczą nic. Pal licho kary w zawieszeniu, ale powiedzmy, że graczowi wlepiono dwuletnie zawieszenie. I co z tego? Byłoby to ciosem dla ekstraklasowicza, dla pierwszoligowca, dla tych, którzy z piłki żyją. Ale dla zawodnika z B-klasy? Kompletnie nie ma wagi. Taka kara nic mu życiowo nie zmienia poza tym, że w sobotę zamiast zagrać w B-klasie, pójdzie na jakiś turniej, na ligę szóstek, nawet na Orlik. Nic to w jego życiu nie zmienia, w żaden sposób go nie dotyka. Jest to kara komiczna. Natomiast zauważam, że niektóre związki podeszły poważnie do tematu i nie jest tak, że wszędzie problem jest lekceważony. Pojawiają się kary surowsze, ale to nie wystarczy, żeby powstrzymać patologię.

Za jakimi karami by pan był?

Za surowymi, wynikającymi z kodeksu karnego. Niech arbitrzy – nie tylko piłkarscy, wszyscy sędziowie sportowi, bo na różnych zawodach dzieją się różne historie, wiem o tym dobrze – mają status funkcjonariusza publicznego. To wprowadzono we Francji z fenomenalnymi wynikami. Mieli tam coraz więcej niepokojących sytuacji, więc najpierw powiększali kary zgodnie z regulaminem dyscyplinarnym związku piłkarskiego, ale potem doszli do wniosku, że trzeba działać kompleksowo i zdecydowanie.

Jeśli pójdziemy tym torem, skończy się pobłażliwość. Wtedy każdy atak będzie miał rzeczywisty negatywny wpływ na życie tego, który zaatakował. Innymi słowy: będzie kara. Piłkarski bandyta z wyrokiem za przestępstwo, czyli przemoc wobec arbitra, odczuje duże zmiany w swoimi życiu. Więzienie, utrata pracy i źródła dochodów, dużo czasu na resocjalizację i głębokie przemyślenia nad samym sobą czasem dają zdumiewająco pozytywne efekty. Poza tym takie kary to jasny sygnał dla wszystkich: sędzie nie wygrywa, nie przegrywa, sędzia służy piłce nożnej, jest nietykalny i lepiej samemu walnąć się młotkiem w głowę niż zachować nieodpowiednio wobec sędziego. Wszystkie związki sportowe powinny być zainteresowane takimi zmianami w prawie, bo wiem, że sędziowie różnych dyscyplin sportowych potrzebują takiego wsparcia. Świat nie kręci się tylko wokół piłki nożnej, więc przy okazji pamiętajmy o innych potrzebujących wsparcia. Wierzę, że to mogłoby się udać. Bo jak nie teraz, to kiedy? Po czyjejś śmierci?…

Myślałem o tym i doszedłem do wniosku, że początek problemu jest w obelgach z trybun, a raczej w tym, jak zostały oswojone. Trudno sobie wyobrazić mecz bez rzucenia mięchem na arbitra, nie tylko w B-klasach. Pytanie czy z tym w ogóle da się walczyć.

Zaczyna się od słów, to oczywiste. Bez względu na to, czy wierzymy, że to da się powstrzymać, trzeba próbować to powstrzymać. Socjologowie i psychologowie powinni się wypowiedzieć, ale chyba wszyscy wiemy, że jak się klnie, ubliża, stwarza klimat pogardy, to łatwiej o nieszczęście.

Dla mnie to jakieś piramidalne nieporozumienie, do czego doszło. Sędzia to jest pasjonat. Człowiek, który kocha piłkę nożną, który z tej pasji pomaga całemu widowisku. Zasługuje na szacunek, a nie na traktowanie jako persona non grata, czy jako zło konieczne. Przypomnijmy sobie, że to sędziowie zostali zaproszeni na boiska piłkarskie, bo piłkarze i trenerzy sami nie potrafili sobie poradzić z rozstrzyganiem spornych sytuacji. Właśnie takie były początki sędziowania w sporcie. Potrzebujecie sędziów, to ich szanujcie i dbajcie o nich, zanim zrezygnują.

Znam środowisko sędziów, zdecydowana większość to uczciwi, fantastyczni ludzie, którzy spędzają swoje weekendy na realizowaniu pasji. Za stawki, jakie otrzymują sędziowie w niższych klasach, większość ludzi nie kiwnęłaby w weekend palcem, a już na pewno nie pracowała. Dlatego brakuje tak wielu sędziów i setki lub tysiące meczów odbywają się w ogóle bez arbitra po kursie. Do tego sędziowie zazwyczaj sami inwestują w szkolenie, treningi, sprzęt. Ogromna większość sędziów zasługuje na szacunek całego środowiska. Fala przemocy wobec sędziów na 100-lecie PZPN zmusza do tego, żeby o tym głośno zacząć mówić. I trzeba to powtarzać do skutku, żeby PZPN potraktował ten temat jako priorytet w sprawach sędziowskich, a nie jako problemy arbitrów z prowincji, jak dotychczas.

Powstała grupa wsparcia na Facebooku #SzacunekDlaArbitra. Załóżmy, że pan by do niej należał i chciał coś młodym arbitrom przekazać: co by to było.

By uważali z przesadnym skracaniem dystansu. Kiedyś na szkoleniu usłyszałem, że od „ty” do „ty chuju” jest krótka ścieżka, od „panie sędzio” do jakiejkolwiek „wiązanki” – znacznie dłuższa. Niektórzy sędziowie tego nie wiedzą, spoufalają się z piłkarzami na boisku jakby byli kumplami. Fajnie, jak sędzia potrafi się uśmiechnąć, pokazać twarz, ale to musi być trzymane w ryzach i nie należy przekraczać pewnych granic. Ryzyko jest wielorakie: z jednej strony, jak to się będzie powtarzać wobec zawodników pewnej drużyny, a potem nałoży się na jakąś kontrowersyjną decyzję – niepotrzebne podniesienie atmosfery gotowe. Ale to też ogólne ustawianie pewnych zasad na boisku. Sędzia pełni na boisku określoną rolę i tej funkcji powinien się trzymać. Pierluigi Collina powtarzał sędziom na szkoleniach: „Jeśli chcesz być popularny i lubiany, zostaw gwizdek i poleć do Hollywood. Tam jest świat dla ciebie”. Wszyscy sędziowie, którzy przesadnie lubią się fraternizować z piłkarzami, powinni te słowa wziąć sobie do serca i zapamiętać na całą karierę.

Warto zwrócić tu uwagę na niemieckich sędziów, którzy w trzymaniu odpowiedniego dystansu od wielu lat są najlepsi na świecie. Sam dotyk piłkarza budzi odpowiednią reakcję. Widzą reakcje takich arbitrów jak Merkus Merk, Wolfgang Stark czy Felix Brych piłkarz szybko zaczyna rozumieć, że sędzia nie żartuje i są rzeczy, za które potrafi szybko wyrzucić piłkarza z boiska.

Przypomniałem sobie taką sytuację z mundialu, gdy Neymar położył rękę na ramieniu arbitra, a ten bardzo ostro zareagował. Oglądając to myślałem: o co temu sędziemu chodzi? Ale teraz rozumiem to trochę inaczej.

Najlepszy pod tym względem był Wolfgang Stark. Szybko i jasno pokazywał piłkarzom granice, której nie wolno przekraczać. Niestety, ale w Polsce komunikacja sędziów z trenerami i piłkarzami to bardzo zaniedbana przestrzeń sędziowskiego szkolenia. Sędziowie starają się radzić sobie sami, bazując na wychowaniu i wykształceniu w domu, szkole czy na studiach, ale czasem to nie wystarcza. Współczuję sędziom. Trzymajcie się, bądźcie dzielni i zgłaszajcie na piśmie wszystkie akty przemocy. To jedyna rozsądna i uczciwa ścieżka postępowania.

To ważny moment, bo jest mobilizacja w środowisku sędziowskim, jest też sprawa nagłośniona w mediach. Wydaje się, że nie wolno go przegapić.

Jak nie teraz, to kiedy? Co roku rezygnuje 80-90% uczestników kursów. Oni rezygnują już w pierwszym roku. To niesamowicie pesymistyczne dane. I należy sobie zadać pytanie: dlaczego rezygnują? Przecież nie dlatego, że im się piłka przestaje podobać.

Rozmawiał Leszek Milewski

Opublikowane 20.10.2019 16:07 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
07.08.2020

15 pytań przed powrotem Ligi Mistrzów

11 marca 2020 roku. Tego dnia odbyły się ostatnie spotkania Ligi Mistrzów w sezonie 2019/20, które udało się rozegrać zanim świat, nie tylko ten futbolowy, gwałtownie wyhamował i przystanął na pewien czas. Tak wiele wydarzyło się od tamtego dnia, że mamy poczucie, jakbyśmy mówili o naprawdę mocno zamierzchłej przeszłości. No ale nadszedł wreszcie właściwy moment, […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Quiz piłkarski. Czy pamiętasz finalistów Champions League?

Wraca Liga Mistrzów, uznaliśmy więc, że po krótkiej nieobecności na stronie wrócić mogą też nasze quizy. Na dzień dobry zadanie, które dla zajaranych piłką wymagające raczej nie będzie, ale nie zdziwimy się też, jeśli komuś pamięć spłata figla. Chodzi o wskazanie wszystkich drużyn, które choć raz zagrały w finale najważniejszych klubowych rozgrywek na Starym Kontynencie […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Olympiakos z pretensjami do Marciniaka. Czy słusznie?

Miękki karny, anulowany gol, kontrowersje przy innych sytuacjach w szesnastce. Dość gorący wieczór zaliczył Szymon Marciniak, który sędziował mecz Wolverhampton z Olympiakosem. I raczej Pireus może sobie odpuścić w kontekście wyjazdów wczasowych, bo za klasykiem tamtejsi kibice dziś mają na ustach: „Marciniak, przestań mi Olympiakos prześladować”. Pytanie: czy słusznie? OFSAJD NIEZGODY Najpierw kwestia anulowanej bramki. […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

KONKURS! Wygraj bilety na Ligę Mistrzów w Multikinie

Wraca Liga Mistrzów. I to w momencie, kiedy zazwyczaj emocje w piłce sponsorują sparingi i nowy zawodnik na testach w Wiśle Płock. Czeka nas piłkarski maraton z najlepszymi zwieńczony turniejem w Portugalii. Czy Polacy odegrają w nim główne role? Czy Barca uratuje sezon, czy PSG wreszcie zagra o pełną stawkę? A może zakasują faworytów czarne […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Legia chce „lepszego Luquinhasa”, Lech daje milion euro za Sykorę

– Richard poprzedni sezon spędził na wypożyczeniu w portugalskiej Tondeli. Zagrał bardzo dobrze, był pozytywną niespodzianką, bo wcześniej w Portugalii nikt o nim nie słyszał. Pomógł drużynie utrzymać się w lidze i wrócił do Internacionalu Porto Alegre, brazylijskiego klubu, z którym ma kontrakt do grudnia 2021 r. Internacional nie wiąże z nim przyszłości i stąd […]
07.08.2020
Weszło Extra
07.08.2020

Nie ma co strugać piłkarza. Ostatnio byłem ligowym dżemikiem 

Spadek z Koroną Kielce i zjazd formy do – jak sam przyznaje – poziomu ligowego dżemiku. To nie był udany sezon dla Jakuba Żubrowskiego. Piłkarza, który – mamy takie wrażenie – jak mało kto potrzebował zmiany otoczenia.  Dziś przygotowuje się do sezonu jako zawodnik Zagłębia. Ale z Kubą porozmawialiśmy raczej o minionych latach, zwłaszcza, że było […]
07.08.2020
Bukmacherka
07.08.2020

Wielki Kurs na Ligę Mistrzów w eWinner! Wygrana City za 10.00!

Tego jeszcze nie było! Kurs 10.00 na wygraną Manchesteru City z Realem Madryt – to oferta legalnego bukmachera eWinner. Oferta, która mocno kusi, żeby z niej skorzystać. Ale żeby to zrobić, trzeba się pośpieszyć. Zasady są proste – najszybsi będą mogli z niej skorzystać i nieźle się wzbogacić na wygranej „Obywateli”. Sprawdźcie szczegóły tej promocji! […]
07.08.2020
Weszło
06.08.2020

Monchi w Sevilli sto razy mocniejszy od Monchiego w Romie

Gdy tylko los skojarzył Sevillę z Romą, podtekst był jasny: Monchi. Legendarny dyrektor sportowy Sevilli, którego doskonałe decyzje na rynku transferowym doprowadziły ten klub do pięciu triumfów w Pucharze UEFA i Lidze Europy. Dyrektor, który zapracował na zaufanie szefów Romy i dyrektor, który swoją rzymską misję totalnie położył. Gdy nie wyszło w Serie A, wrócił […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

HEJT PARK W DOBRYM SKŁADZIE | Michał Pol i Wiktor Malinowski | LIVE od 21

W kolejnej odsłonie „Hejt Parku w Dobrym Składzie” gościem Michała Pola będzie Wiktor Malinowski! Były szczypiornista VIVE Kielce odnalazł się przy… pokerowym stole, gdzie zarabia okrągłe sumki. Specjalnie dla nas opowie o kulisach świata wielkiej – dosłownie – gry. Macie pytania? Śmiało, dzwońcie: 22 219 50 31. Partnerem programu jest browar Okocim. 
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Mówicie, że za drogie bilety? Pan Nitot ma to w dupie!

Gregoire Nitot – fajny gość? No chyba nie do końca. Miała być francuska gracja, a wyszła cebulacka gburowatość. Pan Nitot na zarzut kibiców „bilety są za drogie” odpowiada  prosto – „mam to w dupie”. Wyobraźcie sobie, że zostajecie właścicielem klubu, który jest w ruinie. Gra w lidze, która nie przystaje do firmy z taką historią. […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Bruliński (Lechia): „Zadziałaliśmy na tyle odpowiedzialnie, na ile potrafiliśmy”

– Pewnie można było to wszystko rozwiązać inaczej, ale zadajmy sobie dzisiaj pytanie, kiedy ostatnio mieliśmy robione testy? Sprawdziłem – 15 czerwca. Zawodnik, u którego stwierdzono koronawirusa nie ma nawet podwyższonej temperatury. Nie wiemy tak naprawdę, co się od 15 czerwca działo w naszym zespole – stwierdził Arkadiusz Bruliński, dyrektor Biura Komunikacji i Marketingu oraz […]
06.08.2020
Blogi i felietony
06.08.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Warta Poznań nie będzie grać u siebie. A nawet jakby grała u siebie, nie wprowadziłaby do Ekstraklasy polskiej odpowiedzi na La Bombonerę. Nie ma dziesiątek tysięcy fanatycznych kibiców. Warta Poznań nie wprowadzi też w ekstraklasowy krwioobieg milionów euro. Nie stoi za nią żaden hipernowoczesny kombinat IT, żadne unikalne know-how. Ich marka nie przykuje do telewizorów […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Handzlik: Idąc do Legii popełniłem błąd. Potem nawet myślałem, żeby rzucić piłkę

Pięć lat – tyle musiał czekać Konrad Handzlik na to, żeby powiększyć swój dorobek występów w Ekstraklasie. Kiedy przechodził z Wisły Kraków do Legii Warszawa, wokół jego osoby było dużo szumu. Za dużo, bo sam przyznaje, że wcale mu to nie pomogło. Ostatecznie do ligi trafił nie dzięki temu, że przebił się przy Łazienkowskiej, a […]
06.08.2020
Bukmacherka
06.08.2020

Juventus doczłapie się do ćwierćfinału?

Juventus – Olympique Lyon. To jeden z najbardziej zagadkowych meczów 1/8 finału Ligi Mistrzów. „Stara Dama” w teorii powinna awansować do ćwierćfinału, ale w praktyce absolutnie nic nie jest przesądzone. FORMA LYONU JEST NIEWIADOMĄ W pierwszym meczu, który odbył się we Francji, Lyon wygrał 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Lucas Tousart. Ten wynik szokował, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Czterech piłkarzy, na których radzimy zwrócić dziś szczególną uwagę

Przed nami kolejny czteropak w Lidze Europy i – uwaga, nie ironizujemy – cztery fajne pozycje do oglądania. Najbardziej efektowna zapowiedź wieczoru skupiłaby się na ligach. Mamy starcie przedstawiciela La Liga z zespołem Serie A, mamy reprezentanta Premier League, mamy drużynę z Bundesligi. Tak, potem mina rzednie, gdy pod hasłem”Anglicy” zamiast Chelsea kryje się Wolverhampton, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kolejny głośny powrót do Ekstraklasy. Kucharczyk w Pogoni Szczecin

Wrócił Sobota, wrócił Boruc, teraz wraca Michał Kucharczyk, który zasili Pogoń Szczecin. Trzeba przyznać, że nieźle kręci się to okno transferowe jak do tej pory, postaci, których jesteśmy arcyciekawi w nowych barwach, jest już więcej niż kilka, a przecież okienko trochę jeszcze potrwa. PRZYCHODZI NIE Z ŁAWKI, A Z BOISKA Kucharczyk Rosji nie pozamiatał, w […]
06.08.2020
Weszło Extra
06.08.2020

„Żyłem, umarłem i znów ożyłem”. Ståle Solbakken, czyli trener niezniszczalny

13 marca 2001 roku Ståle Solbakken, wówczas 33-letni piłkarz FC Kopenhagi, jak co dzień wybrał się na trening. Nie mógł wiedzieć, że zajęcia opuści… martwy. Tak się przynajmniej wydawało klubowemu lekarzowi, który przeprowadził rozpaczliwą akcję ratunkową, udzielając nieprzytomnemu zawodnikowi pierwszej pomocy. – Jego serce przestało bić – przyznał potem doktor. Aż trudno uwierzyć, że mówił […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kamil Wilczek podpalił Danię. Legenda Brondby zagra dla FC Kopenhagi

Luis Figo w Hiszpanii. Ashley Cole w Anglii. Zlatan Ibrahimović we Włoszech. Kasper Hamalainen w Polsce. W różnych krajach pojęcie „piłkarskiego zdrajcy” ma inny przykład, ale tę samą definicję. Gościa, który przechodzi do odwiecznego rywala. Zdaniem kibica – dla kasy. Zdaniem samego zainteresowanego poniekąd pewnie też, ale wiadomo – ilu ludzi, tyle powodów. W każdym […]
06.08.2020