post
Avatar

Opublikowane 12.10.2019 14:01 przez

Michał Kołkowski

Na zegarze podparyskiego Stade de France wybiła sześćdziesiąta minuta gry, kiedy Frank Rijkaard – szkoleniowiec FC Barcelony – uznał wreszcie, że nadeszła pora na zastosowanie ostatecznych rozwiązań. Postawił wszystko na jedną kartę. Można chwalić go tutaj za odwagę, choć Holendrem kierowała raczej desperacja – jego zespół przez znaczną część spotkania grał w przewadze jednego zawodnika, lecz był na najlepszej drodze, by wstydliwie przegrać finał Ligi Mistrzów z Arsenalem. “Kanonierzy” niespodziewanie wyszli na prowadzenie dzięki znakomitej główce Sola Campbella i trzymali się bardzo dzielnie, broniąc tej skromnej zaliczki. Katalończycy atakowali zaciekle, fakt, jednak ani Samuel Eto’o, ani Ludovic Giuly, ani nawet Ronaldinho – uznawany w tamtym czasie za najlepszego zawodnika na świecie – nie byli w stanie znaleźć drogi do siatki. A czas uciekał w niemiłosiernie szybkim tempie. Rijkaard rzucił zatem wszystkie siły do ataku. Zdjął z boiska defensywnie usposobionego Marka van Bommela, delegując jednocześnie na murawę prawie 35-letniego napastnika – Henrika Larssona.

– Ludzie wciąż opowiadają o Ronaldinho, Eto’o i Giulym. Ja ich w tym meczu nie widziałem – po końcowym gwizdku komentował Thierry Henry, kapitan, największa gwiazda, a właściwie to żywa legenda Arsenalu. Francuz był straszliwie rozgoryczony – triumf Champions League miał być ukoronowaniem jego fenomenalnej kariery w londyńskiej drużynie. Tym bardziej, że spotkanie finałowe odbyło się w jego ojczyźnie, więc na trybunach pojawiła się cała jego rodzina.

– Widziałem dziś na boisku wyłącznie Henrika Larssona. Wszedł na murawę i zmienił mecz. Zabił go.

Rzeczywiście – wejście Szweda okazało się mordercze dla zmasowanej obrony “Kanonierów”. Larsson rozerwał na strzępy defensywę podopiecznych Arsene’a Wengera i zanotował dwie kluczowe asysty, zapewniając swojej drużynie zwycięstwo 2:1. W najważniejszym spotkaniu sezonu zademonstrował cechy, których chyba trochę u niego do tamtej pory nie doceniano. Boiskową inteligencję, błyskotliwość, kreatywność. – Zmiana Larssona w finale… To nie jest po prostu złe wspomnienie. To koszmar, który wciąż mnie prześladuje – żalił się po latach Wenger. Henrik przez lata zasłynął jako perfekcyjna maszynka do zdobywania bramek w lidze szkockiej, traktowanej z przymrużeniem, lecz 17 maja 2006 roku dowiódł niedowiarkom ponad wszelką wątpliwość, że określenie “lis pola karnego” nie oddaje pełni jego niesamowitych możliwości. – Załatwił nas w tamtym finale, ale i tak uwielbiam go jako piłkarza. Przede wszystkim cenię go za rozumienie gry i zespołową postawę – dodawał manager Arsenalu.

Larsson5

Zawodnicy Barcelony pięknie uczcili przygodę Larssona z tym klubem.

Dla Szweda był to ostatni występ w barwach “Dumy Katalonii”, wszyscy wiedzieli o tym na długo przed pierwszym gwizdkiem arbitra. Larsson odrzucił ofertę przedłużenia kontraktu złożoną przez prezydenta Barcy i sposobił się do powrotu do ojczyzny. Uważał, że futbol na najwyższym poziomie zaczyna mu już pomału uciekać, a nie był nigdy typem piłkarza-zadaniowca, gotowego bez końca godzić się na rolę super-rezerwowego. Joker z ławki? Larsson wciąż chciał grać pierwsze skrzypce, a w Barcelonie nie miał na to większych szans. Kolejne kontuzje zdążyły mu odebrać lwią część dynamiki, na której zawsze bazował.

– Zasiadanie na ławce mnie nie do końca satysfakcjonowało. Wiedziałem, że mam jeszcze resztkę paliwa w baku, więc postanowiłem przenieść się tam, gdzie będę mógł regularnie grać. Dla mojego dorastającego syna też była już najwyższa pora, by wrócić w rodzinne strony. Czuł się bardziej Szkotem niż Szwedem – twierdził Henrik.

Larsson wylądował na Camp Nou wraz z początkiem sezonu 2004/05. Kłopoty zdrowotne długo nie pozwalały mu na ustabilizowanie formy w nowym klubie. Jednak już wiosną 2006 roku bramki Szweda wydatnie pomogły Barcelonie obronić tytuł mistrzowski w lidze. Larsson nie zawsze był przez trenera ustawiany na szpicy, co wcale nie przeszkodziło mu w zanotowaniu – na przełomie lutego i marca – serii pięciu ligowych spotkań z golem na koncie. Aczkolwiek w Champions League zwykle brylowali inni, dlatego doświadczony napastnik rozpoczął starcie finałowe z Arsenalem jako rezerwowy. Co summa summarum wyszło Barcelonie na dobre. – To bardzo mądry zawodnik. Dlatego jest przykładem dla kolegów – zachwycał się swoim podopiecznym Rijkaard. – Dla nas jest niezwykle ważne, mieć w szatni piłkarzy, którzy świecą przykładem. Jesteśmy bardzo młodym zespołem. Widać po Larssonie, jak bardzo jest skoncentrowany. Wciąż stara się być lepszy. Każda grupa potrzebuje doświadczonych, mocnych osobowości. Larsson jest kimś takim dla nas.

– Wybrałem Barcelonę spośród trzydziestu klubów, które złożyły mi oferty kontraktu – wspominał Henrik. Dodając z rozbrajającą szczerością: – Zależało mi na tym, żeby występować w kraju, gdzie jest ciepło. Szczerze mówiąc – zmieniając klub nie marzyłem już o wielkich sukcesach. Chciałem po prostu trafić do jakiegoś zespołu środka tabeli, nic więcej. Nie miałem ochoty walczyć o utrzymanie. Aż tu nagle oferta z Barcelony, która była wtedy jednym z wielkich faworytów do zwycięstwa w Hiszpanii i w Europie. Długo się nie zastanawiałem.

Barca była w tamtym czasie drużyną niejako należącą Ronaldinho, który trafił do katalońskiego klubu po sezonie 2002/03 i osiągnął w nim absolutnie topowy poziom, stając się na kilka liderem całego sportowego projektu. Złota Piłka mówi tu zresztą sama za siebie. Mistrz świata z 2002 roku nie miał najmniejszych kłopotów z przyjęciem Larssona do zespołu, choć to chyba nawet za mało powiedziane.

– Okazało się, że Ronaldinho był moim wielkim fanem od czasu mistrzostw świata w 1994 roku. Nazywał mnie idolem! Każdego dnia, gdy widział mnie przychodzącego na trening, krzyczał z daleka: “Idolo, idolo!”. To dodawało mi otuchy. Przechodząc do Barcelony miałem spore obawy. Wiedziałem, co będzie, gdy nic nie strzelę w kilku kolejnych spotkaniach. Media od razu napiszą: “Larsson się skończył. To już nie ten sam piłkarz”. (…) Występy z Ronaldinho były fantastyczne. Nie chodzi tylko o to, co on wyprawiał na boisku. Trzeba sobie zdawać sprawę, pod jakąś presją był w Barcelonie. Naprawdę go podziwiam za to, że był w stanie się od tego wszystkiego odciąć i na każdym treningu pojawiać się z wielkim uśmiechem na twarzy. To wspaniały człowiek – komplementował swojego brazylijskiego kolegę Larsson. Szeroki, beztroski uśmiech to zresztą znak rozpoznawczy obu tych zawodników.

– Henrik naprawdę był moim idolem. Wiele mnie nauczył o futbolu, a jeszcze więcej o życiu – wyznał Ronaldinho.

***
Nie stawiaj wszystkiego na futbol, Henrik. To fajna zabawa, ale pieniędzy z tego nie zarobisz.
Lise-Lotte Johansson, nauczycielka Larssona
***

Larsson na mistrzostwa świata do Stanów Zjednoczonych, które z taką uwagą śledził Ronaldinho, pojechał jako 23-latek. I rezerwowy. Jego talent był oczywisty od dawna, ale rozkwitał powoli i dość nierównomiernie. Jak opowiadał sam zawodnik – miłością do futbolu zaraził go ojciec. Francisco Rocha – marynarz pochodzący z Republiki Zielonego Przylądka – był ogromnym fanem piłki nożnej. To właśnie po nim Henrik odziedziczył ciemniejszy kolor skóry, co odcisnęło piętno na jego dzieciństwie. Przyjęcie nazwiska matki niewiele tutaj pomogło. – Wychowywałem się w robotniczej dzielnicy. W latach siedemdziesiątych sprawy związane z integracją wyglądały w naszym kraju inaczej niż dzisiaj – wspominał Larsson. – Choć nie jestem czarny, to mój kolor skóry jednak dość wyraźnie się wyróżniał na tle rówieśników. W takim miasteczku jak Helsingborg nie spotykało się wielu obcokrajowców. Byłem inny.

Napastnik – choć nie był nigdy gruboskórny – szybko udowodnił, że potrafi walczyć o swoje. Kapitalne występy na boisku stały się jego odpowiedzią na zaczepki i sposobem na wyrażanie swoich emocji. Już w wieku sześciu lat Henrik zaczął treningi w miejscowym Högaborgs BK. Pomimo kiepściutkich warunków fizycznych, robił dynamiczne postępy. Do czasu. – Kiedy miałem dwanaście lat, moi rodzice się rozstali. Wkrótce wylądowałem też na ławce rezerwowych w klubie. Mocno mnie to przybiło.

Do tego stopnia, że chłopak chciał rzucić futbol do wszystkich diabłów. Kenneth Karlsson, dyrektor klubu Högaborg, musiał użyć swoich najlepszych sztuczek retorycznych, żeby wyperswadować Larssonowi karierę… hokeisty. – Chłopak czuł się porzucony. Poza piłkarskimi treningami, grał też w unihokeja w zespole IBK Ramlosa. Chciał wybrać tę drogę kariery sportowej. W wieku piętnastu lat właściwie od nas odszedł, był już jedną nogą poza klubem – fizyczna strona piłki nożnej go odstraszała, przestał sobie radzić w walce z obrońcami, którzy zdecydowanie go przerastali. Długo nam zajęło przekonanie go, że rezygnując na tak wczesnym etapie zmarnuje swój wielki talent. Oczywiście nie zdawaliśmy sobie jeszcze sprawy, jak nieprawdopodobny potencjał w nim drzemie, ale już wtedy było jasne, że to materiał na znakomitego piłkarza.

– W końcu udało nam się przemówić mu do rozsądku – opowiadał Karlsson. – Larsson zaczął pracować najmocniej z całej drużyny. Spędził w naszym klubie aż czternaście lat, co jest raczej niezwykłe. Dopiero w 1992 roku odszedł do Helsingborgs IF. Słusznie postąpił – my daliśmy mu szansę występów w drużynie seniorskiej. Nauczył się w naszym zespole prawdziwego futbolu. W Helsingborgu trafiałby do jednego zespołów juniorskich i kto wie, czy by tam nie przepadł.

– Nasz klub ma swoją siedzibę 500 metrów od bloku, w którym wychował się Henrik. On nie zapomina o swoich korzeniach. Jest cały czas tym samym facetem co dawniej. Odwiedza nas, daje prezenty naszym wychowankom. Wielokrotnie finansował klubowi sprzęt niezbędny do treningów – zachwycał się dyrektor.

larsson-hogaborgs2

44-letni Larsson w koszulce Högaborgu. Odchodząc z klubu w 1992 roku obiecał, że jeszcze kiedyś wystąpi w jego barwach. Dotrzymał słowa 21 lat później. W tle jego syn, Jordan.

Transfer do drugoligowego Helsingborgu, choć faktycznie dość późny, napędził karierę Larssona. Dwudziestolatek stworzył tam duet napastników ze słynnym Matsem Magnussonem, trzydziestokrotnym reprezentantem Szwecji i dwukrotnym finalistą Pucharu Europy w barwach lizbońskiej Benfiki. 21-letni Henrik miał się zatem od kogo uczyć rzemiosła. Ta współpraca zaowocowała pierwszym od 24 lat awansem klubu do szwedzkiej ekstraklasy. Larsson na zapleczu wpakował piłkę do siatki aż 34 razy w 31 meczach. Wreszcie zaczął nabierać pewności siebie – z Magnussonem u boku poczuł się pewniej.

Na poziomie Allsvenskan wyhamował, lecz tylko troszeczkę. Zrobiło się o nim naprawdę głośno. Już wcześniej Larsson był zresztą na testach w Benfice, którą dowodził jego rodak Sven-Goran Eriksson, ale nie udało mu się przebić w portugalskim klubie. Lista niepowodzeń była w jego przypadku niepokojąco długa. Szwed zatrudnił się nawet na część etatu w zakładzie spożywczym, przy przeładunku owoców.

– Kiedy masz 20 lat i wciąż się tak naprawdę nie przebiłeś, zdarza ci się wątpić we własne umiejętności – opowiadał Larsson. – Gdy grałem w trzeciej lidze, zacząłem się już rozglądać za innymi zajęciami. Pilnowałem dzieci, pakowałem owoce i warzywa do ciężarówek. Musiałem coś robić, choć od zawsze marzyłem o tym, by zostać profesjonalnym piłkarzem. W sobotnie popołudnia oglądałem wraz z rodzicami mecze ligi angielskiej, dostałem też od nich film dokumentalny o karierze Pele. Oglądałem go tysiące razy. Ale miałem coraz więcej wątpliwości, czy moje marzenie o wielkim futbolu kiedykolwiek się ziści. Kiedy Helsingborg zaoferował mi kontrakt – 300 funtów miesięcznie bez żadnych bonusów – czułem się jak w niebie.

Pesymizm Larssona był rzecz jasna mocno przesadzony – w listopadzie 1993 roku napastnik został wykupiony przez Feyenoord Rotterdam za 300 tysięcy funtów. Przed opuszczeniem ojczyzny napastnik zdążył jednak dokonać drobnej zemsty, wrzucając do basenu lokalnego dziennikarza, który straszliwie skrytykował jego debiut w barwach Högaborgu. – Do dziś się z tego śmiejemy, gdy go czasem spotkam! – wspominał Larsson. Zarzekając się, że żart nie miał nic wspólnego z ostrymi tekstami redaktora na temat jego występów.

***
You are my Larsson, my Henrik Larsson
You make me happy, when skies are grey
We went for Shearer, but he’s a wanker
So please don’t take my Larsson away…
przyśpiewka kibiców Celticu
***

W Rotterdamie obiecujący napastnik radził sobie – delikatnie rzecz ujmując – ze zmiennym szczęściem. Przede wszystkim nie potrafił ustabilizować formy strzeleckiej. W sezonie 1993/94 zdobył tylko jedną ligową bramkę. Potem było znacznie lepiej, ale wciąż dorobek Larssona nie mógł szczególnie imponować, a Feyenoord – choć bardzo mocny – w lidze oglądał zwykle plecy Ajaksu Amsterdam i PSV Eindhoven. Szwed źle znosił aklimatyzację w nowym kraju, brakowało mu rodzinnych stron. Nie pomagał też fakt, iż często nie był przez trenerów wystawiany na swojej ulubionej pozycji.

Larsson w Rotterdamie spędził aż cztery sezony, właściwie ani przez moment nie sugerując swoją postawą, że wkrótce eksplozja jego formy wstrząśnie piłkarską Europą. Choć od zawsze olbrzymią furorę robiła jego fryzura. – Dredy? Nie tęsknię za nimi. W pewnym momencie zrobiłem się już na nie za stary. Poza tym, obrońcy mnie ciągle za nie szarpali w polu karnym! – opowiadał jakiś czas temu Larsson.

Dmlx0QpWwAMOsm0

Larsson w bluzie Feyenoordu.

– Stałem się w Rotterdamie najbardziej nieszczęśliwym piłkarzem świata – opowiadał. Trzeba zaznaczyć, że w jego przypadku najważniejszym parametrem zawsze była pewność siebie. Dopiero odpowiednio nastawiony mental pozwalał mu na boisku rozwinąć pełnię możliwości. Kiedy tylko Szwed nie czuł bezwarunkowego zaufania partnerów i trenera, kiedy zdarzało mu się powątpiewać we własny potencjał, natychmiast gasł jak knot świecy, ściśnięty przez poślinione palce. – Nowy trener Feyenoordu [Arie Haan] mnie nie cenił. Byłem zdesperowany, by uciec z tego klubu. I tego miasta. Moje życie stało się nie do zniesienia. Uważam się za piłkarza skorego do gry drużynowej. Wiem, że żaden zawodnik nie jest ważniejszy od klubu. Jestem jednak przekonany, że w Feyenoordzie nie wykorzystano w pełni mojego potencjału. Raz grałem na prawym skrzydle, innym razem na lewym. Czasami nawet w środku pola. Na dodatek klub prowadził dziwną politykę rotacji w składzie – byłem zdejmowany prawie w każdym meczu, nawet gdy grałem świetnie.

Frustracja narastała miesiącami. Larsson – zwykle pogodny, uśmiechnięty, trochę nawet dziecinny i naiwny w swoim podejściu do życia – stał się w Holandii nieznośnym ponurakiem. – Stałem się strasznie humorzasty. Dużo rozmawiałem z moją żoną, Magdaleną, próbowaliśmy wypracować jakieś rozwiązanie tej sytuacji. Przecież nie przyjechała za mną do Holandii, żeby być nieszczęśliwą. Myślę, że transfer uratował moje małżeństwo.

W kontrakcie szwedzkiego napastnika zapisana była klauzula odstępnego w wysokości 600 tysięcy funtów. Larsson uruchomił swojego agenta, a ten wiosną 1997 roku zaczął gorączkowo szukać nowego klubu dla 26-latka. Nie obyło się bez perturbacji – działacze Feyenoordu inaczej interpretowali zapisy kontaktowe, doszło nawet do rozpraw sądowych. – To było dziwne uczucie. Siedziałem przed sportowym trybunałem jak kryminalista przed sądem, a chciałem tylko spełniać marzenia i prawo było po mojej stronie. Nigdy nie doświadczyłem gorszego czasu niż dwa tygodnie oczekiwania na werdykt. Pewnego dnia włączyłem telewizor i usłyszałem wiadomość: “Larsson może odejść”. Wielki kamień spadł mi z serca.

Po napastnika koniec końców zgłosił się Celtic. Ekipą z Glasgow sterował w tamtym czasie Wim Jansen. Ten sam człowiek, który przed laty odpowiadał za zatrudnienie Larssona w Rotterdamie. Szwed zwykł przedstawiać legendarnego holenderskiego zawodnika jako swojego mentora. Chętnie przystał zatem na przeprowadzkę do Szkocji. Zaś Brian Wilson, opisując całą historię Celticu od XIX wieku począwszy, uznał ten transfer za najlepiej wydane pieniądze w historii klubu. – Powiedzieć, że czułem się podekscytowany, to jednak trochę za mało. Magicznym składnikiem całego transferu była osoba Jansena, którego niezwykle szanowałem. Wiedziałem, że Celtic to wielki klub z rzeszą kibiców i wspaniałą historią. Wściekałem się, gdy Feyenoord próbował zablokować transfer. Czynili z mojego życia piekło. Nie wierzyli we mnie jako piłkarza, ale liczyli na większy zarobek. A im dłużej myślałem o Celticu, to bardziej chciałem tam trafić.

– Znowu poczułem, że żyję – dodał Larsson. – Kiedy samolot odlatujący do Glasgow odbił się od podłoża, uśmiechnąłem się po raz pierwszy od wielu tygodni.

Przygoda Larssona z biało-zieloną częścią Glasgow zaczęła się co prawda dość niefortunnie, a nawet dramatycznie. W swoim ligowym debiucie Szwed sprezentował gola przeciwnikom, a grając pierwszy mecz w europejskich pucharach wpakował piłkę… do własnej bramki. Szkoccy kibice natychmiast zaczęli powątpiewać w możliwości napastnika i sugerować, że doszło do okropnej pomyłki transferowej. Charlie McQuade, brytyjski publicysta, pisał: – Gdyby Twitter wtedy istniał, Larsson byłby skończony po pierwszym meczu. Grał jak kompletny osioł. Sam Larsson opowiadał: – Naprawdę myślałem, że mój samobój wywali Celtic z europejskich pucharów. Już widziałem oczyma wyobraźni te nagłówki w gazetach. Nie byłem w rytmie meczowym i początkowo trudno mi było odnaleźć miejsce w zespole. Jednak im dalej w las, tym lepiej mi szło.

Rzeczywiście. W sezonie 1997/98 Larsson w szkockiej ekstraklasie wpakował piłkę do siatki 16 razy, a Celtic zdobył pierwsze mistrzostwo kraju od 1988 roku, podkładając nogę ekipie Glasgow Rangers, która była o krok od sięgnięcia po dziesiąty tytuł z rzędu. Brytyjskie media pisały wtedy, nawiązując do piosenki The Beatles: “Celtic odzyskuje tytuł z małą pomocą swojego Szweda”. W kolejnych rozgrywkach Larsson zdobył już zdumiewającą liczbę 29 goli. Został królem strzelców ligi, wybrano go też jej najlepszym piłkarzem. Wskoczył na absolutnie najwyższe obroty i stał się ulubieńcem kibiców.

– Wszyscy go tu kochają – powiedziała pewna wyraźnie wzrusza Szkotka reporterowi szwedzkiej telewizji, który w Glasgow przygotowywał reportaż o Larssonie. – Starzy i młodzi. Uwielbiamy go.

larsson3

Larsson świętujący w barwach Celticu.

Na starcie sezonu 1999/2000 Szwed kontynuował strzeleckie popisy. Ale wkrótce jego galopująca kariera stanęła – który to już raz? – pod znakiem zapytania. W październiku 1999 roku Serge Blanc z Olympique’u Lyon złamał Larssonowi nogę w dwóch miejscach. Kontuzja była naprawdę przerażająca, a pierwsze diagnozy bezlitosne – lekarze mieli wątpliwości, czy zawodnik jeszcze kiedykolwiek wróci do profesjonalnego sportu. Jednak najstraszniejsze przewidywania szybko okazały się przesadzone.

Ostatecznie skończyło się na ośmiu miesiącach pauzy, a makabryczny uraz nie ograniczył możliwości Larssona do tego stopnia, jak się początkowo spodziewano. – Na pewno ta kontuzja przekreśliła moją karierę w roli modela – śmiał się po latach Szwed. – Wszyscy mi wcześniej powtarzali, że mam piękne nogi! Do dzisiaj noszę w swoim ciele tytanowy element po tamtej kontuzji. Pamiętam moment urazu. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłem, było krzykniecie do arbitra: “Panie sędzio, chyba złamałem nogę!”. Miałem podstawy, by tak podejrzewać – ostatecznie sterczała w złą stronę! Kiedy leżałem na murawie i byłem opatrywany, zacząłem od razu liczyć miesiące do mistrzostw Europy. Dobry występ na Euro był moim najważniejszym celem. To wszystko było bardzo dziwne. Noga straszliwie bolała, choć podawano mi morfinę. W majakach zacząłem rozmyślać, co mogłem zrobić, by uniknąć tego złamania.

– Jednak jeżeli już miałem złamać nogę, to cieszę się, że to było w 1999, a nie 1989 roku. Gdybym doznał takiej kontuzji na początkowym etapie mojej kariery, rzuciłbym futbol – dodał Henrik.

“Król Królów” – jak nazwano go potem w Szwecji – na Euro w 2000 roku rzeczywiście wystąpił, lecz zdecydowanie nie był w pełni sił, a jego reprezentacja pożegnała się z rozgrywkami po fazie grupowej. Jednak już w sezonie 2000/01 Larsson powrócił do wielkiej formy strzeleckiej – licząc wszystkie rozgrywki, zdobył aż 53 gole w 50 meczach dla Celticu. Kolejne sezony były dla niego równie udane. Paradoksalnie – po powrocie do zdrowia Szwed osiągnął życiową formę. Oczyścił umysł ze wszelkich niepokojów i ze stoickim spokojem gnębił obrońców oraz bramkarzy. W sumie powiódł Celtic do czterech mistrzowskich tytułów w kraju, strzelając kilka kultowych bramek, między innymi w Old Firm Derby.

Zawędrował też z ekipą The Bhoys do finału Pucharu UEFA w 2003 roku. Jedak spotkanie w Sewilli, dziś wręcz legendarne dla biało-zielonej części Glasgow, zakończył się jednak triumfem FC Porto. Jose Mourinho, który prowadził wówczas portugalską drużynę, uznał to spotkanie za najbardziej intensywne, w jakim kiedykolwiek brał udział. Rzeczywiście – to był totalny rollercoaster.

Larsson w finałowym starciu z Porto zdobył dwie bramki. Jego kapitalna postawa na europejskiej arenie – do dziś jest rekordzistą Pucharu UEFA/Ligi Europy pod względem zdobytych goli – zadała kłam krytykom, którzy dowodzili, że Szwed nadaje się tylko do bicia rekordów strzeleckich w dziadowskiej lidze szkockiej, gdzie występują jedynie dwa poważne zespoły, otoczone zgrają ogórków. Larssonowi, który zawsze był podatny na tego rodzaju przytyki, nieprzychylne komentarze mocno doskwierały – przyznał nawet, że w pewnym momencie przestał czytać doniesienia prasowe na swój temat. Po prostu robił robotę na boisku, kolejne bramki uświetniając swoją słynną cieszynką z wytkniętym jęzorem. Jeżeli zaś chodzi o rywalizację z Rangersami – nie pozwalał, by za mocno go w nią zaangażowano, choć wpakował lokalnym oponentom aż 15 goli w 30 starciach: – Trzymam się z daleka od tematów religijnych. Moim zdaniem nie mają one nic wspólnego z futbolem.

– Przed każdym meczem powtarzałem sobie, że będzie bolało – opowiadał też Larsson, opisując, jak przygotowuje się mentalnie do gry. – Powinno boleć. Bo jestem silniejszy od innych i najlepiej zniosę ten ból.

– Porażka w finale Pucharu UEFA boli mnie do dzisiaj, bo mieliśmy porto na widelcu – mówił przy innej okazji napastnik, włączony już w 2002 roku do jedenastki wszech czasów Celticu. – Nie potrafiliśmy wypełnić zadania do końca. Trudno było to zaakceptować, dostaliśmy fenomenalne wsparcie ze strony kibiców. Zwycięstwo na europejskiej arenie byłoby gigantycznym wydarzeniem dla naszych fanów. Do Sewilli tysiące ludzi przyjechały bez biletu na mecz. Chcieli tam po prostu być, przeżyć z nami zwycięstwo. Ale nie daliśmy rady. Do dzisiaj mam gęsią skórkę na samo wspomnienie tamtego spotkania. Mam jednak świadomość, że Porto rok później wygrało Ligę Mistrzów. My rywalizowaliśmy z nimi jak równy z równym – niech to świadczy o tym, jak mocną mieliśmy wtedy drużynę.

***
Udowodniłem swoją klasę na mistrzostwach świata i na Euro 2004. Kiedy trafiłem do Barcelony, ludzie zaczęli mówić: “Hej, może on naprawdę jest dobry?”. Każdy, kto zna się na piłce, wie doskonale, że byłem całkiem niezłym napastnikiem.
Henrik Larsson
***

Początek XXI wieku upłynął Larssonowi również pod znakiem kapitalnych występów w narodowych barwach. Oczywiście największy sukces – brązowy medal mistrzostw świata – Szwed osiągnął w 1994 roku, ale wtedy nie był jeszcze wiodącą postacią w zespole, w którym prym wiedli Kennet Andersson, Tomas Brolin, Martin Dahlin, Roland Nilsson czy Thomas Ravelli. Co innego na mistrzostwach w Korei i Japonii, gdzie skandynawska ekipa wyszła z grupy śmierci, z Anglią, Argentyną i Nigerią. W 1/8 finału Szwedzi dali się jednak sensacyjnie wyeliminować Senegalowi, choć Larsson wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie i zdobył trzecią bramkę na turnieju. – Larsson to jeden z najlepszych napastników w Europie, a może i na świecie. Spójrzcie na Batistutę. Czasami nie widać go przez 90 minut, ale jakimś sposobem zdobywa dwa gole. To cenne, lecz Larsson jest jeszcze lepszy. On, oprócz niesamowitych wyników strzeleckich, niesamowicie pracuje na boisku – chwalił zawodnika Dick Advocaat, w latach 1998 – 2001 trener Rangersów.

Na Euro 2004 Szwedzi znów spisali się nieźle, ocierając o strefę medalową. Larsson znów ukąsił trzykrotnie, lecz jego ekipa odpadła po karnych z Holendrami w ćwierćfinale turnieju. Henrik swoją jedenastkę wykorzystał. Swoją szansę zmarnowali natomiast Ibrahimović i Mellberg.

Larsson-3

Larsson w koszulce reprezentacji Szwecji. Skądinąd – przepięknej.

Niewiele zresztą zabrakło, a do tych fajnych przygód w narodowych barwach w ogóle by nie doszło. Larsson chciał przedwcześnie zakończyć swoją międzynarodową karierę, ale ostateczne – namawiany między innymi przez przez swojego syna i szwedzkich kibiców, którzy tysiącami składali podpisy pod specjalną petycją – powrócił do kadry. Ostatni akapit tej historii chciał więc napisać na mistrzostwach świata w Niemczech. Pożegnanie miałoby jednak słodko-gorzki smak, z przewagą goryczy. Najpierw Larsson zdobył gola w ostatnim meczu fazy grupowej, gwarantując Szwedom punkt w starciu z Anglią. Potem jednak zmarnował rzut karny w 1/8 finału, a jego drużyna przegrała z reprezentacją Niemiec. Kiepska puenta jak dla gościa, który w 1994 roku – będąc jeszcze anonimowym dla świata napastnikiem – wykorzystał decydującą jedenastkę w ćwierćfinałowym starciu mistrzostw świata z Rumunią.

– To już koniec. Nadeszła pora, by odejść – mówił mimo wszystko po tamtym spotkaniu. Lecz wkrótce dał się namówić na kolejne podejście i wystąpił też na Euro 2008. Spokój dał sobie dopiero 10 października 2009 roku, w wieku 38 lat. Kilka miesięcy wcześniej dotknęła go zresztą straszliwa tragedia – podczas gdy Larsson reprezentował barwy Szwecji w starciu z Danią, jego uzależniony od narkotyków brat został znaleziony martwy w swoim mieszkaniu. Henrika poinformowano o tragedii dopiero po końcowym gwizdku arbitra.

– Mój starszy brat, rodzice i ja widywaliśmy go czasami. Myślę, że dla rodziców to było okrutne, obserwować go staczającego się na dno. Zawsze starali się mu pomóc. Dawali mu jedzenie i miejsce do spania, gdy tego potrzebował. Bardzo szybko się postarzeli przez te ciągle zgryzoty. Nie byliśmy w stanie mu pomóc. Nie dało się nic zrobić, bo on nie chciał się wyleczyć. Ode mnie nie dostał niczego. Mógłby mu dać wszystkie moje pieniądze, gdyby tylko zagwarantował, że już nie tknie narkotyków. Ale narkoman niczego nie może obiecać – opowiadał zrozpaczony Larsson. – Nie mogłem mu zaufać. Wcześniej dawałem mu ubrania, meble, ale je sprzedawał. Przestałem. Chciał zawsze, żebym czuł się winny. Błagał i błagał o pieniądze. Sprawiał, że myślałem o nim każdego dnia, przez całe swoje życie. Kiedy wróciłem do domu i zacząłem znowu grać w Szwecji, to zaczęło przypominać koszmar.

– Mimo wszystko – wciąż mam poczucie winy. Choć wiem, że nie mogłem mu pomóc. Nie dało się go uwolnić z tego nałogu. Walczył ze swoimi demonami i przegrał. Żałuję, że nie mogłem być w tej walce po jego stronie.

***

Klubową karierę Larsson zaczął dogaszać w Helsingborgu. Wspomógł swój dawny klub, zdobył z nim nawet Puchar Szwecji. Triumf w Lidze Mistrzów w barwach Barcelony i Europejski Złoty But zdobyty w koszulce Celticu zagwarantowały Szwedowi pewien rodzaj zawodowego spełnienia. Więc pod koniec kariery napastnik mógł się już skupić na wspieraniu lokalnej społeczności. Choć w 2007 roku zanotował jeszcze ciekawy epizodzik na wypożyczeniu do Manchesteru United, z którym formalnie sięgnął po mistrzostwo Anglii.

Gol w trzeciej rundzie FA Cup po efektownej wymianie podań z Cristiano Ronaldo i Wayne’em Rooneyem wyraźnie wskazywał, że Larsson – nawet będąc już grubo po trzydziestce – mógłby jeszcze spokojnie grać na znacznie wyższym poziomie niż liga szwedzka.

– Trochę żałuję, że spędziłem w Manchesterze tylko dwa miesiące. Mój najlepszy czas był dawno za mną, ale mogłem zostać na Old Trafford trochę dłużej. To był fantastyczny czas – mówił Szwed. Wtórował mu Sir Alex Ferguson. – Podczas treningów Larsson był doskonały. Jego ustawienia się na boisku, sposób w jaki się poruszał… Strzelił dla nas tylko trzy gole, ale jego wpływ na drużynę był znacznie większy. W swoim ostatnim spotkaniu wystawiłem go w drugiej linii. Harował za dwóch. W szatni zebrał owację na stojąco za tamten występ. Brawo bili piłkarze i sztab. Trzeba być kozackim zawodnikiem, by zrobić takie wrażenie na zespole w ciągu dwumiesięcznego wypożyczenia. Henrik miał wokół siebie aurę kultowego zawodnika. Ona może prysnąć, jeśli nie dajesz z siebie wszystkiego. Jednak on wyglądał na urodzonego zawodnika Manchesteru United.

W sumie licznik oficjalnych trafień Larssona stanął na 434 golach w klubie i 37 trafieniach dla kadry. Szwed nie rozpacza, że swoje najlepsze lata przeżył w lidze szkockiej, co powoduje lekceważącą ocenę jego dokonań. – Gdziekolwiek grałem, tam trafiałem do siatki. Nie mam się czego wstydzić. Decydująca rola, jaką Szwed odegrał w finale Champions League w 2006 roku to najlepszy dowód, że Larsson był piłkarzem wielkiej klasy, a nie tylko grubą rybą w małym, szkockim stawie.

Podejście Szweda do futbolu najlepiej podsumował zresztą ostatnio jego rodak, czyli Zlatan Ibrahimović. – Na początku swojej kariery poprosiłem Henrika o radę. Pytałem o wszystko – co robić, gdzie iść, jak grać. On odpowiedział mi bardzo spokojnie: “Co masz robić? Nikt inny nie był i nigdy nie będzie w twoich butach. Tylko ty znasz swoje uczucia i swoją sytuację. Musisz znaleźć własną ścieżkę”. Cóż – “Ibra” zdecydowanie posłuchał tych wskazówek. Larsson również znalazł własną ścieżkę na szczyt. Może nie była usłana różami, ale golami na pewno tak.

MICHAŁ KOŁKOWSKI

fot. NewsPix.pl

***

PAMIĘTAJCIE O PROMOCJACH W ETOTO!

etoto

Michał Kołkowski

Opublikowane 12.10.2019 14:01 przez

Michał Kołkowski

Fuksiarz
07.05.2021

Najwyższe wygrane w Fuksiarz.pl

Znacie to uczucie, kiedy nie wejdzie wam jeden mecz? Niestety, każdy je zna. Ale zdarzają się i tacy fuksiarze, którym kupony wchodzą rzutem na taśmę. W ostatniej akcji meczu. W doliczonym czasie gry. To coś, jak zdążyć z zakupami w sklepie minutę przed godziną dla seniorów. Wybraliśmy kilku szczęściarzy, do których los się uśmiechnął i […]
07.05.2021
Weszło
07.05.2021

Typuj zakłady na Galę Ekstraklasy w Fuksiarz.pl!

Starzyński z golem z rzutu wolnego po kursie 20.00? Makana Baku z dwoma golami do końca sezonu po kursie 15.00? Błażej Augustyn z żółtą kartką po kursie 4.00? Do tego możliwość obstawienia kto zgarnie nagrody Ekstraklasy? Fuksiarz.pl przygotował specjalnie dla was zakłady specjalne na Ekstraklasę. Nie mówcie, że nie ma okazji, bo byście zgrzeszyli. Czym […]
07.05.2021
Fuksiarz
07.05.2021

Puchar Fuksiarza. ROZPOCZĘŁA SIĘ WALKA O FINAŁ!

We wtorek i środę Liga Mistrzów. W czwartek Liga Europy. A dzisiaj my. Puchar Fuksiarza wchodzi w najbardziej bezwzględną fazę. Nadeszła pora na oddzielenie ziarna od plew, prawdziwych Kilerów od popierdółek. Nadszedł też czas pogardy dla przegranych, czas chwały dla zwycięzców. Półfinały naszego redakcyjnego pucharu rozpoczynają się już teraz. Pamiętajcie – całość nakręca Fuksiarz.pl, to […]
07.05.2021
Fuksiarz
01.05.2021

Valencia namiesza w walce o mistrzostwo Hiszpanii?

Czasy dla kibiców “Nietoperzy” są, jakie są. Valencia sama nie ma szans włączyć się do walki o tytuł, a w obecnym i poprzednim sezonie szczytem jej marzeń jest walka o miejsce w środku stawki. Ale nie oznacza to, że czołówka może traktować Los Murcielagos jak piniatę. Przekonał się o tym Real Madryt, który w Valencii przegrał 1:4, […]
01.05.2021
Fuksiarz
30.04.2021

Zakłady specjalne na Ekstraklasę! Kurs 15.00 na gola Świerczoka zza pola karnego

Jakub Świerczok z golem zza szesnastu metrów po kursie 15.00? Richmond Boakye z celnym strzałem – jakimkolwiek – po kursie 2.00? Legia wreszcie strzelająca z rzutu wolnego po kursie 20.00? Fuksiarz.pl przygotował specjalnie dla was zakłady specjalne na Ekstraklasę. Nie mówcie, że nie ma okazji, bo byście zgrzeszyli. Czym są zakłady specjalne na Ekstraklasę? To […]
30.04.2021
Weszło
28.04.2021

Czy Roma nawiąże walkę z Manchesterem United?

Włoskie zespoły poniosły w tym sezonie spektakularną klęskę w europejskich pucharach. Wyszła straszna bida z nędza. Na ich szczęście honoru tamtejszego futbolu klubowego dzielnie broni AS Roma. Rzymianie stoją przed szansą awansu do finału Ligi Europy, ale czeka ich bardzo trudne zadanie. Przeciwnikiem ekipy Paulo Fonseki będzie Manchester United, a pierwsze starcie tych drużyn odbędzie […]
28.04.2021
Weszło Extra
10.05.2021

Adam Topolski: Dla atmosfery można było wyolbrzymiać opowieści

Adam Topolski to jedna z najbarwniejszych postaci polskiego futbolu na samym początku XXI wieku. Jego opowieści i anegdotki są wręcz legendarne. Piłkarze mówią o nim: potrafiłby sprzedać piasek na pustyni. Podkreślają to, że potrafi zbudować atmosferę w szatni, jadąc na picu. Niespełna 70-letni szkoleniowiec niedawno podjął się ostatniego wyzwania w swojej długiej przygodzie z ławką […]
10.05.2021
Weszło
08.05.2021

“Nie znam zapachu skarpet w szatni, ale nie czuję się przez to mniej kompetentny”

Jest skautem Arsenalu. Pracował w West Bromwich czy Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej. Jako jeden z nielicznych Polaków ukończył studia FIFA Master. Tomasz Pasieczny opowiada o tym, dlaczego Arsenal go nie zwolnił przy masowych cięciach. Ale głównie rozmawiamy o tym, jak wyglądałby pion sportowy zarządzany przez niego. Bo Pasieczny nie ukrywa, że chciałby zostać dyrektorem sportowym w […]
08.05.2021
Weszło Extra
25.04.2021

Chcemy pozbyć się przypadkowości, błędów i transferów last minute

Jagiellonia Białystok utworzyła dział skautingu i analiz. To ważna chwila dla podlaskiego klubu, który do tej pory opierał transfery na „kuleszingu”. Na czele nowego działu stanie Gerard Juszczak – do tej pory asystent Bogdana Zająca i Rafała Grzyba, wcześniej reprezentacyjny analityk w sztabie Adama Nawałki, gdzie odpowiadał za monitoring piłkarzy i rozpracowanie rywali, pracujący później […]
25.04.2021
Weszło Extra
24.04.2021

“Kino sportowe nigdy nie mówi tylko o sporcie. Musi być coś jeszcze”

– W sporcie mamy do czynienia z ludźmi, którzy przekraczają własne limity, łamią ograniczenia ciała i umysłu w dążeniu do doskonałości. Nie bez powodu pewien kult sportu jest w naszej cywilizacji obecny od tysięcy lat. I twórcy filmowi wykorzystują tę mitologię, by pokazać nam miejsca, w których sportowa doskonałość styka się z jakąś ludzką niedoskonałością. […]
24.04.2021
Weszło Extra
22.04.2021

Frontu się nie wybiera. Jestem bardziej selekcjonerem niż trenerem

Dlaczego nazywa się wiernym żołnierzem PZPN i dlaczego najważniejsza jest dla niego lojalność pracodawcy? Czy miał w ostatnich latach propozycje pracy w Ekstraklasie? Jak odrzucił ofertę pracy jako asystent Czesława Michniewicza w Pogoni? Dlaczego przyrównuje się do doktora Judyma? Jak ocenia swoją pracę w żeńskiej reprezentacji Polski i dlaczego musiał uczyć się czujności? Czy z […]
22.04.2021
Weszło Extra
22.04.2021

Damian Szymański: Najpierw pełny sezon w AEK Ateny, potem reprezentacja

Damian Szymański, już jako czterokrotny reprezentant Polski, zimą 2019 roku zamienił Wisłę Płock na Achmat Grozny. Pobyt za wschodnią granicą okazał się jednak dla niego niezbyt udany – i sportowo, i życiowo. Polski pomocnik odżył po przenosinach do AEK-u Ateny. Na początku tego roku był wręcz w wybornej formie. Szymański w pełni odbudował się po […]
22.04.2021
Weszło
06.05.2021

Kante vs Mahrez w finale Ligi Mistrzów. Pięknej historii ciąg dalszy

Lubimy romantyczne historie w świecie futbolu przepełnionym wielkimi pieniędzmi. Tych kopciuszków, którzy potrafią utrzeć nosa gigantom, oraz piłkarzy ze szczytu, którzy wyrośli dosłownie znikąd. Przykłady można mnożyć, ale ten konkretny jest wyjątkowy. Kiedy pięć lat temu Leicester wygrywało Premier League, czy ktoś w ogóle pomyślał, że jeden z tamtych zawodników wygra w niedalekiej przyszłości Ligę […]
06.05.2021
Liga Mistrzów
05.05.2021

Karim Benzema jak Kobe Bryant. Wygra Ligę Mistrzów na własny rachunek?

Real Madryt jedzie już w tym sezonie na oparach i z podziurawionymi oponami. Podopieczni Zinedine’a Zidane’a są w ostatnich miesiącach dręczeni kontuzjami z taką częstotliwością, że nie uzasadnia tego nawet napięty do granic wytrzymałości terminarz. Na rozliczanie pionu medycznego mistrzów Hiszpanii przyjdzie jednak pora po zakończeniu rozgrywek. Dzisiaj “Królewscy” mają zaś do wykonania piekielnie trudną […]
05.05.2021
Weszło
04.05.2021

PSG to dziecko, które ryczy i bije, gdy przegrywa. Manchester City w finale Ligi Mistrzów!

Możesz przegrać półfinał Ligi Mistrzów, ktoś przecież musi. Możesz przegrać go nawet bardzo wyraźnie, przecież takie historie się zdarzają. Warto jednak starać się przynajmniej zachować pozory i twarz. A tego PSG w starciu z Manchesterem City zrobić nie potrafiło. Skończyło się na 2:0 dla gospodarzy, ale minusów dla paryżan jest znacznie więcej. Drugi raz w […]
04.05.2021
Piłka nożna
04.05.2021

Komfort ma tylko City. Czy PSG zdoła wrócić do gry w półfinale Ligi Mistrzów?

Pierwszy maja nie był spokojnym dniem dla zawodników The Citizens i Les Parisiens. Oba kluby stanęły do rywalizacji w lidze, walcząc ze sobą korespondencyjnie. I chociaż oba wygrały, to nastroje przed nadchodzącym starciem są kompletnie różne. Manchester City i PSG rozpoczną we wtorek półfinałową rywalizację w Lidze Mistrzów. Ich działania z weekendu mogą mieć przełożenie […]
04.05.2021
Weszło
28.04.2021

Gen, którego nie da się wyplenić. PSG znowu przegrywa przez swoje błędy

“How many times?” krzyczał Jerzy Janowicz podczas Australian Open w 2013 roku. Dzisiaj kibice PSG mogli wołać do niebios dokładnie to samo. Ich zawodnicy znowu ich zawiedli, znowu wywrócili się na dziesięć metrów przed metą. Jak – grając w półfinale Ligi Mistrzów – można popełniać takie błędy?  Manchester City, zespół budowany przez Pepa Guardiolę, zdobył […]
28.04.2021
Piłka nożna
28.04.2021

Fajerwerki w starciu PSG z Manchesterem City więcej niż możliwe

Fortuna była dla nas tym razem bardzo łaskawa. W jednym półfinale skrzyżowała szable futbolowych pragmatyków, w drugi zaś postawiła na kluby, którym bliżej do hołdowania podejściu Marcelo Bielsy. To o tyle mało zaskakujące, że i Pochettino, i Guardiola są spadkobiercami stylu Argentyńczyka. Manchester City i PSG rozpoczną w środę półfinałową rywalizację w Lidze Mistrzów. Rywalizację […]
28.04.2021
Weszło FM
10.05.2021

Wtorek w Weszło FM: Premier League, La Liga, Moto-poranek

Sezony we wszystkich europejskich ligach powoli dobiegają końca i nadal oczekujemy ostatecznych rozstrzygnięć. W Anglii wszystko jest jasne w kontekście zdobycia mistrzostwa, ale tego nie mogą powiedzieć choćby w Hiszpanii. Wtorek przyniesie trochę odpowiedzi na nurtujące nas pytania, a poza tym na antenie Weszło FM pojawią się ciekawe audycje tematyczne. Oto szczegóły ramówki: 7:00 – […]
10.05.2021
Weszło
10.05.2021

Raków ma wicemistrzostwo. Będą emocje w walce o czwarte miejsce

Raków Częstochowa ma na finiszu sezonu wszystko, co mógł mieć. Zdobył Puchar Polski, który był priorytetem, a jednocześnie nie poniósł żadnych strat w lidze. Piłkarze Marka Papszuna w ostatnich siedmiu kolejkach wywalczyli aż 19 punktów. W efekcie dziś po pokonaniu Piasta Gliwice zapewnili sobie wicemistrzostwo Polski. Jako postronni obserwatorzy lekko żałujemy, że Multiliga w niedzielę […]
10.05.2021
Anglia
10.05.2021

Strażak Sam nie pomógł. WBA i Kamil Grosicki zasłużenie opuszczają Premier League

Potrzebowali cudu. Do strefy spadkowej trafili już po szóstej kolejce i przez 29 kolejnych nie potrafili wyściubić za nią głowy. Wciąż jednak wierzyli, że uda się zagrać losowi na nosie, że Sam Allardyce znowu dokona czegoś niezwykłego. I faktycznie zrobił to, rozbijając Chelsea 5:2. Był to jednak jednorazowy wyskok. Wczoraj WBA oficjalnie dołączyło do Sheffield […]
10.05.2021
Weszło Extra
10.05.2021

Adam Topolski: Dla atmosfery można było wyolbrzymiać opowieści

Adam Topolski to jedna z najbarwniejszych postaci polskiego futbolu na samym początku XXI wieku. Jego opowieści i anegdotki są wręcz legendarne. Piłkarze mówią o nim: potrafiłby sprzedać piasek na pustyni. Podkreślają to, że potrafi zbudować atmosferę w szatni, jadąc na picu. Niespełna 70-letni szkoleniowiec niedawno podjął się ostatniego wyzwania w swojej długiej przygodzie z ławką […]
10.05.2021
Ekstraklasa
10.05.2021

Trudne sprawy Legii Warszawa. Co zrobić z Wszołkiem i Vesoviciem?

Legia Warszawa bywa nazywana “polskim Bayernem”. Czasami prześmiewczo, ale ten tytuł zdecydowanie do niej pasuje. Nie tylko ze względu na liczbę sukcesów na krajowym podwórku w ostatnich katach. Także dlatego, że zespół z Bawarii to słynne “FC Hollywood”. A ostatnie “dramy” związane ze skrzydłowymi Legii – Marko Vesoviciem i Pawłem Wszołkiem – zdecydowanie pasują do […]
10.05.2021
Weszło
10.05.2021

„Nie po to przyszedłem do Podbeskidzia, żeby spaść z nim do I ligi”

– Uważam, że po zimowym okresie przygotowawczym panowała w drużynie większa wiara niż jest teraz. Każdy miał czystą kartę, każdy mógł zacząć od początku, wszystkie wydarzenia jesieni zeszły na dalszy plan, więc rodził się w zespole pozytywny duch. Potem przydarzyły się błędy. Teraz nie mamy nic do stracenia. Ostatni tydzień, ostatnia kolejka, ostatni mecz. Rzucamy […]
10.05.2021
Weszło Extra
25.11.2020

Brawa od Realu i wielka bójka, czyli Maradona w Barcelonie

Argentyński bóg futbolu w Barcelonie? Brzmi znajomo, zwłaszcza, kiedy wspomnimy o noszeniu dychy na plecach. Jeśli jednak pomyśleliście, że chodzi nam o Leo Messiego, to musimy was rozczarować. Sześciokrotny zdobywca Złotej Piłki miał swojego wielkiego prekursora w osobie Diego Maradony. Obydwu panów porównuje się ze sobą zdecydowanie zbyt często, przy czym równie często zapomina się, że […]
25.11.2020
Weszło Extra
14.02.2020

Komu potrzebny Cantona, gdy w drużynie jest Yeboah?

Peter Ndlovu, jeden z najwybitniejszych zawodników w dziejach reprezentacji Zimbabwe, opowiedział kiedyś w rozmowie z Weszło pikantną anegdotkę. – Graliśmy nasz ostatni mecz w Pucharze Narodów Afryki. Zanotowaliśmy świetny rezultat, bo pokonaliśmy Ghanę, choć i tak odpadliśmy z rozgrywek. W hotelu zdecydowaliśmy się jednak wypić kilka drinków, by uczcić nasz sukces. Zaprosiłem do wspólnej zabawy […]
14.02.2020
Weszło Extra
07.02.2020

Zmarł Jan Liberda. Kim był piłkarski czarodziej zwany „Białym Pele”?

W czwartek 6 lutego, po długiej walce z chorobą zmarł Jan Liberda. Legendarny piłkarz Polonii Bytom od lat zmagał się z chorobą Alzheimera, ale do kiedy mógł, regularnie odwiedzał stadion swojego ukochanego klubu. Jeden z najlepszych strzelców w historii polskiej ligi i dwukrotny mistrz kraju z bytomskim zespołem to postać nieco zapomniana. Niesłusznie. Dlatego, choć […]
07.02.2020
Weszło Extra
17.01.2020

„Miałem anemię. Lekarze pytali, czy nie jestem w ciąży”

Dawid Abramowicz przyznaje, że przez złe nawyki żywieniowe stracił cztery lub pięć lat kariery. Dziś jest czołowym lewym obrońcą pierwszej ligi, a swoją dietę układa sam. „Dbać o talerz” zaczął, kiedy lekarze wykryli u niego anemię. Usłyszał wtedy, że ma mniej hemoglobiny we krwi niż kobieta w ciąży i wziął się za siebie, dzięki czemu […]
17.01.2020
Weszło Extra
11.01.2020

“W finale Igrzysk nie byliśmy sobą. W normalnej formie Niemcy dostaliby piątkę”

Henryk Wawrowski w barwach reprezentacji Polski zagrał przeszło dwadzieścia razy, choć koniec końców wziął udział tylko w jednej dużej imprezie. Na jego nieszczęście były to Igrzyska Olimpijskie w Montrealu, które dla polskiej drużyny narodowej zakończyły się rozczarowującą porażką w finale z ekipą Niemieckiej Republiki Demokratycznej. – Niemcy tamtego dnia byli naprawdę słabi, ale my byliśmy […]
11.01.2020
Weszło Extra
05.01.2020

Jardel, Quaresma i Sa Pinto, czyli ostatnie mistrzostwo Sportingu

Os Três Grandes – tak Portugalczycy zwykli określać trzy największe kluby, od dziesięcioleci trzęsące tamtejszym futbolem. Chodzi oczywiście o dwie ekipy z Lizbony – Benficę i Sporting, oraz rywalizujące z nimi odwiecznie FC Porto. I rzeczywiście – w bieżącym stuleciu tylko raz się zdarzyło, by po mistrzostwo kraju sięgnął w Portugalii klub spoza tej wielkiej […]
05.01.2020
Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Suche Info
10.05.2021

Betis bliżej Europy!

Real Betis wykonał ogromny krok w stronę europejskich pucharów. W dzisiejszym meczu La Liga zespół z Sewilli pokonał 2:1 Granadę i przeskoczył w tabeli Villarreal, zbliżając się jednocześnie na odległość dwóch punktów do Realu Sociedad. Poza wyścigiem mistrzowskim to właśnie rywalizacja o Ligę Europy wydaje się w Hiszpanii najciekawsza – o dwa miejsca walczą trzy […]
10.05.2021
Suche Info
10.05.2021

Fulham spada z Premier League (Bednarek się utrzymuje)

Nie będzie wybitnie zaciekłej walki o utrzymanie w Premier League. Na trzy kolejki przed końcem wszystko jest już jasne – z angielską elitą żegnają się Sheffield United, West Bromwich Albion oraz Fulham. Ci ostatni dzisiaj przegrali 0:2 z Burnley i utracili matematyczne szanse na obronę przed spadkiem.  Dysproporcja siły była ogromna – po dzisiejszym spotkaniu […]
10.05.2021
Weszło FM
10.05.2021

Wtorek w Weszło FM: Premier League, La Liga, Moto-poranek

Sezony we wszystkich europejskich ligach powoli dobiegają końca i nadal oczekujemy ostatecznych rozstrzygnięć. W Anglii wszystko jest jasne w kontekście zdobycia mistrzostwa, ale tego nie mogą powiedzieć choćby w Hiszpanii. Wtorek przyniesie trochę odpowiedzi na nurtujące nas pytania, a poza tym na antenie Weszło FM pojawią się ciekawe audycje tematyczne. Oto szczegóły ramówki: 7:00 – […]
10.05.2021
Suche Info
10.05.2021

Konferencja po meczu Raków – Piast

Szampański nastrój w Rakowie, pełne skupienie w Piaście Gliwice. Tak najkrócej można podsumować konferencję prasową po spotkaniu obu klubów w dzisiejszym meczu Ekstraklasy. Raków zwyciężył 1:0, zapewnił sobie wicemistrzostwo i właściwie zakończył sezon. Piast wciąż jest faworytem do czwartego miejsca, ale europejskie puchary będzie musiał sobie zapewnić w ostatniej kolejce.  Materiał z konferencji przygotowały Sportowe […]
10.05.2021
Suche Info
10.05.2021

Nianzou: zagraj 5 minut, zostań zawieszony na dwa mecze

O piłkarską nagrodę Darwina może się spokojnie ubiegać Tanguy Nianzou, 18-letni obrońca Bayernu Monachium. Przez cały sezon utalentowanego Francuza dręczyły kontuzje, przez które opuścił praktycznie całą jesień i dużą część wiosny. Gdy wreszcie uporał się z urazami, zaczął zdobywać minuty w rotacji Hansiego Flicka. W przegranym meczu z Mainz dostał 45 minut i był to […]
10.05.2021
Weszło
10.05.2021

Raków ma wicemistrzostwo. Będą emocje w walce o czwarte miejsce

Raków Częstochowa ma na finiszu sezonu wszystko, co mógł mieć. Zdobył Puchar Polski, który był priorytetem, a jednocześnie nie poniósł żadnych strat w lidze. Piłkarze Marka Papszuna w ostatnich siedmiu kolejkach wywalczyli aż 19 punktów. W efekcie dziś po pokonaniu Piasta Gliwice zapewnili sobie wicemistrzostwo Polski. Jako postronni obserwatorzy lekko żałujemy, że Multiliga w niedzielę […]
10.05.2021
Suche Info
10.05.2021

Raków wicemistrzem, już tylko dwa znaki zapytania w lidze!

Znamy już kolejność drużyn na podium w Ekstraklasie. Po dzisiejszym zwycięstwie nad Piastem Gliwice jest już pewne, że wicemistrzem Polski po raz pierwszy w swojej 100-letniej historii zostanie Raków Częstochowa. Trudno sobie wyobrazić lepszy scenariusz na świętowanie – bo przecież do srebrnych medali częstochowianie dokładają w tym sezonie również triumf w Pucharze Polski. Co to […]
10.05.2021
Kanał Sportowy
10.05.2021

WESZŁOPOLSCY live od 20:00: Filip Starzyński i Szymon Matuszek

Jakub Białek, Paweł Paczul, Mateusz Rokuszewski, Szymon Janczyk i Samuel Szczygielski omawiają najważniejsze wydarzenia na boiskach Ekstraklasy i 1. ligi! Gośćmi Filip Starzyński i Szymon Matuszek. Zapraszamy! 
10.05.2021
Suche Info
10.05.2021

Rosjanie: Słowacja i Szwecja z bazą w Petersburgu

Rosyjska agencja informacyjna Tass podała, że już wkrótce w Petersburgu swoją bazę na Euro 2020 potwierdzą Słowacy. W Rosji zagrają oni dwa mecze – w tym przeciwko reprezentacji Polski – donosi Onet.  Mecze z dwoma pierwszymi rywalami odbędą się właśnie w Rosji. “Lokalizacja reprezentacji Słowacji w Petersburgu podczas mistrzostw Europy zostanie ustalona w ciągu najbliższych […]
10.05.2021
Suche Info
10.05.2021

Co z karami za Superligę? Trwa przeciąganie liny!

Choć projekt Superligi będzie bardzo trudno uratować, nie oznacza to wcale, że temat został definitywnie zamknięty. Nie trzeba być detektywem, by przewidzieć, że wobec ataku najmożniejszych na “uświęcone tradycją” interesy UEFA, ta sama UEFA spróbuje teraz kontrataków. Obecnie trwa zakulisowe przeciąganie liny, a o sytuacji opowiedział w Radio Rai Gabriele Gravina, szef włoskiego związku piłkarskiego. […]
10.05.2021
Suche Info
10.05.2021

Robben: gra, asystuje, dba o środowisko

Wczoraj pisaliśmy o tym, że Arjen Robben zaliczył bardzo udany powrót do futbolu. 37-letni skrzydłowy wreszcie wyleczył wszystkie dręczące go od początku sezonu urazy i wyszedł w pierwszym składzie Groningen na mecz z Emmen. Na efekty nie trzeba było długo czekać – jego zespół wygrał 4:0, on sam zaliczył dwie asysty, a po końcowym gwizdku […]
10.05.2021
Suche Info
10.05.2021

Ibrahimović wróci na Atalantę?

Nieprawdopodobną historię piszą w tym sezonie AC Milan oraz Zlatan Ibrahimović. W ostatni weekend Szwed wystąpił na własną odpowiedzialność, mimo bólu w lewym kolanie – zagrał ponad godzinę, jego zespół pokonał 3:0 Juventus w Turynie i zbliżył się do upragnionego celu, jakim jest awans do Ligi Mistrzów. Niestety, wszystko wskazuje na to, że Zlatan okupi […]
10.05.2021
Suche Info
10.05.2021

Żelek Żyżyński opowiada o swojej drużynie – Dulla Boys

Żelek Żyżyński w roli dyrektora sportowego, Mateusz Cetnarski jako grający trener, ambitne plany awansu do elitarnej ekstraklasy Zanzibaru, z której da się nawiązać walkę nawet z drużynami z kontynentalnej Tanzanii. Dulla Boys Pili-Pili to klub, który szerzej mogliśmy poznać przy okazji wyjazdu popularnego dziennikarza Canal+ na Zanzibar. Opowiedział nam o swojej misji bardzo dokładnie w […]
10.05.2021
Anglia
10.05.2021

Strażak Sam nie pomógł. WBA i Kamil Grosicki zasłużenie opuszczają Premier League

Potrzebowali cudu. Do strefy spadkowej trafili już po szóstej kolejce i przez 29 kolejnych nie potrafili wyściubić za nią głowy. Wciąż jednak wierzyli, że uda się zagrać losowi na nosie, że Sam Allardyce znowu dokona czegoś niezwykłego. I faktycznie zrobił to, rozbijając Chelsea 5:2. Był to jednak jednorazowy wyskok. Wczoraj WBA oficjalnie dołączyło do Sheffield […]
10.05.2021
Suche Info
10.05.2021

Nasi w Serie A! Wielki sukces Salernitany!

Kibicowsko ten klub zawsze był wysoko. Stoją za nim też piękne historie i tradycje, natomiast z polskiej perspektywy – stoi za nim obecność w składzie aż trzech Polaków. Trudno w tych okolicznościach nie uśmiechnąć się na wieść o wynikach dzisiejszych spotkań Serie B. W ostatniej, 38. kolejce, Salernitana wygrała 3:0 z Pescarą i przyklepała awans […]
10.05.2021
Weszło Extra
10.05.2021

Adam Topolski: Dla atmosfery można było wyolbrzymiać opowieści

Adam Topolski to jedna z najbarwniejszych postaci polskiego futbolu na samym początku XXI wieku. Jego opowieści i anegdotki są wręcz legendarne. Piłkarze mówią o nim: potrafiłby sprzedać piasek na pustyni. Podkreślają to, że potrafi zbudować atmosferę w szatni, jadąc na picu. Niespełna 70-letni szkoleniowiec niedawno podjął się ostatniego wyzwania w swojej długiej przygodzie z ławką […]
10.05.2021
Suche Info
10.05.2021

Grosicki w pierwszym składzie. West Bromu U23

Wszyscy wiemy, jak się sprawy mają z Kamilem Grosickim – nie gra. Tak zdecydował, chciał zostać w Anglii i walczyć o swoje, nawet kosztem Euro. Cóż, wielu minut sobie nie wywalczył, ale teraz trochę pogra. W drużynie U23 West Bromu. Polak wyszedł w pierwszym składzie na trwający mecz z Norwich. To jego pierwszy występ od […]
10.05.2021
Ekstraklasa
10.05.2021

Trudne sprawy Legii Warszawa. Co zrobić z Wszołkiem i Vesoviciem?

Legia Warszawa bywa nazywana “polskim Bayernem”. Czasami prześmiewczo, ale ten tytuł zdecydowanie do niej pasuje. Nie tylko ze względu na liczbę sukcesów na krajowym podwórku w ostatnich katach. Także dlatego, że zespół z Bawarii to słynne “FC Hollywood”. A ostatnie “dramy” związane ze skrzydłowymi Legii – Marko Vesoviciem i Pawłem Wszołkiem – zdecydowanie pasują do […]
10.05.2021