Punktów sporo, bramek jak na lekarstwo. Pogoń się wreszcie rozkręci?

Michał Kołkowski

29 września 2019, 11:57 • 4 min czytania

Pogoń Szczecin może dzisiaj wrócić na fotel lidera Ekstraklasy. Wczoraj „Portowcy” zostali wprawdzie strąceni z piedestału przez Lechię Gdańsk, ale w tej chwili tracą do biało-zielonych tylko jedno oczko, więc wszystko jest do odwrócenia. O ich grze trudno jednak mówić w tym sezonie w samych superlatywach – szczecinianie, delikatnie rzecz ujmując, nieszczególnie imponują skutecznością i ofensywnym rozmachem. Dziesięć goli w dziewięciu meczach to dorobek budzący politowanie. Statystyka godna ligowego średniaka, a nie ekipy celującej w pierwsze miejsce w tabeli.

Punktów sporo, bramek jak na lekarstwo. Pogoń się wreszcie rozkręci?
Reklama

Tym bardziej, że jest komu w Szczecinie pakować futbolówkę do sieci. Adam Buksa ma jednak na razie tylko trzy gole na koncie, co i tak czyni go najpotężniejszą armatą w zespole. Zaraz za nim plasują się Srdjan Spiridonovic (dwa gole w sześciu występach) i Zvonimir Kozulj (dwa gole w ośmiu występach). No nie są to, cholera, wyniki zwalające z nóg. Sam Paweł Brożek ma tyle samo bramek w dorobku, co cała ta ferajna razem wzięta.

Trener Kosta Runjaić wyglądał podczas przedmeczowej konferencji na gościa lekko poirytowanego, gdy dopytywano go o dość kiepski styl gry Pogoni i jej kłopoty z wbijaniem piłki do siatki przeciwnika. – Ja jestem w Szczecinie zadowolony, każdego dnia. Ale słyszę, że nie wszyscy są zadowoleni. Może w takim razie trzeba wrócić pamięcią do tego, skąd zaczynaliśmy naszą drogę? Jakie mamy warunki, skąd się wzięliśmy? Może faktycznie atmosfera była fajniejsza, kiedy wydostawaliśmy się z dołów tabeli i pięliśmy w górę. Chcemy oczywiście wszystkich uszczęśliwić, ale na dół tabeli wracać w tym celu nie będziemy – mówił trener. Co jest oczywiście sprawnym chwytem retorycznym, ale chyba trochę nieuczciwym. Pogoń ma oczywiście swoje kłopoty z kontuzjami, przeszła pod wodzą Niemca długą drogę, ale to jednak lekka przesada, że tylko w dwóch meczach lipcowych udało się „Portowcom” zdobyć więcej niż jedną bramkę. Potencjał w tej ekipie jest większy.

Reklama

A trzeba też wziąć pod uwagę, z kim szczecinianie grali. Starcie z rozklekotaną Koroną Kielce? 1:0, mniej strzałów na bramkę od przeciwnika. Mecz z dziurawą jak ser szwajcarski Wisłą Kraków? Znowu ledwie 1:0, choć wtedy szans na podwyższenie rezultatu było sporo. Spotkanie z ŁKS-em? Wszyscy w lidze leją łodzian i patrzą, czy równo puchnie, a Pogoń wymęczyła skromniutkie zwycięstwo, w dodatku po strzale oddanym prosto w mur. Tylko jednego gola udało się też strzelić Górnikowi Zabrze (1:1), Wiśle Płock (1:2) i Stali Rzeszów w Pucharze Polski.

Cienizna. Jeżeli chodzi o zespoły znajdujące się obecnie w dolnej połówce tabeli, Pogoń nie rywalizowała jeszcze tylko z Zagłębiem Lubin i Rakowem Częstochowa. Najlepsze okazje, żeby sobie postrzelać są już zatem w tej rundzie za nimi.

jaga pogon grafa przedmeczowa

Można się zastanawiać, z czego ta strzelecka mizeria wynika. Jest klasowy napastnik, są przyzwoite skrzydła, jest Kożulj, są również obrońcy, którzy potrafią się odnaleźć w polu karnym przeciwnika. Oczywiście kiepski dorobek goli zdobytych Pogoń rekompensuje skuteczną defensywą – pięć straconych bramek to zdecydowanie najlepszy wynik w całej lidze. Ale na ten moment sytuacja w tabeli wygląda tak, że więcej trafień niż „Portowcy” ma aż dziesięć drużyn. A przecież Dante Stipica wszystkiego nie wybroni, prędzej czy później szczecinianie – jeżeli marzą o europejskich pucharach – będą musieli dołożyć jakieś ofensywne akcenty do swojej gry. Zwłaszcza, że ich defensywa to nie jest mur niemożliwy do sforsowania. Więcej tam często szczęścia i kapitalnych interwencji bramkarza, niż perfekcyjnej organizacji gry.

Na pewno problemem szczecińskiej drużyny jest mała ilość konkretów, gwarantowanych przez zawodników hasających w bocznych sektorach boiska. Do tego dochodzi też często zbyt zachowawcza gra w środkowej strefie, skoncentrowanej przede wszystkim na grze w destrukcji, na asekurowaniu się i powolnym rozgrywaniu piłki. Nie ma tam jakiegoś elementu przyspieszenia, brakuje kreatywności. No i sam Adam Buksa, choć często ciągnie ofensywę Pogoni, mógłby pewnie nieco lepiej nastawić celownik.

W sumie Pogoń notuje średnio 53% posiadania piłki, ale jakoś można odnieść wrażenie, że nie zawsze podopieczni Runjaicia mają pomysł, co z tą piłką pożytecznego zrobić. Grają bezpiecznie, z dala od pola karnego rywala, o czym świadczy choćby to, jak rzadko udaje im się wywalczyć rzut rożny. Zresztą – „Portowcy” z ostatnich czterech ligowych spotkań wygrali tylko jedno, co też mówi wiele o aktualnej dyspozycji tego zespołu. Wyszarpać trzy punkty można w jednym, drugim, a jak dobrze pójdzie to jeszcze w trzecim meczu. W końcu jednak znajdzie się rywal, który powie sprawdzam. Być może będzie nim dzisiaj Jagiellonia Białystok.

fot. FotoPyk

Najnowsze

EURO 2024

Śledztwo wokół strefy kibica EURO 2024. Wiceprezydent Lublina zatrzymana

Wojciech Piela
2
Śledztwo wokół strefy kibica EURO 2024. Wiceprezydent Lublina zatrzymana
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama