post Avatar

Opublikowane 01.09.2019 09:20 przez

redakcja

Patrząc na jego świetną grę na początku sezonu trudno w to uwierzyć – Dante Stipica nigdy nie doczekał się statusu absolutnego, niekwestionowanego pewniaka między słupkami w swoim klubie. Ani w Hajduku, gdzie spędził dwie dekady i spełnił marzenie każdego chłopaka, który między treningami wybija rytm na bębnie na stadionie w Splicie – dostał się do pierwszej drużyny. Ani w CSKA Sofia, gdzie – jak sam mówi – został omamiony wizją szybkiego wejścia między słupki przy podpisywaniu umowy. W Pogoni intensywnie odzyskuje stracony czas – od początku sezonu pokazuje, że jest kotem, my doceniliśmy to już trzema „powołaniami” do jedenastki kozaków.

Znasz piosenkę „Igraj moja Hrvatska”?

Oczywiście. W naszym kraju wiele piosenek, które dotyczą piłki nożnej stało się popularne.

Pytam, bo na początku klipu do tej piosenki kilku młodych chłopaków, pewnie sześcio-, siedmiolatków kopie piłkę pod domem, piszą sobie markerem „Hrvatska” na białych koszulkach. Ma to być retrospekcja bohaterów klipu z 1998 roku, gdy Chorwacja niedługo po zyskaniu niepodległości zdobyła brąz mundialu. Patrzysz na ten teledysk i widzisz w nim młodego Dante Stipicę?

Pewnie. Kiedy byłem dzieciakiem, wszystko wydawało mi się większe, bardziej ekscytujące. Teraz ze szczególnym rozrzewnieniem patrzę na dzieciaki, które kibicują reprezentacji, swoim klubom. Dzieci są najszczerszymi ludźmi na świecie. Ich emocje podczas meczów są niczym nieskażone. Jestem ze Splitu, gdzie jesteś po prostu skazany na kibicowanie Hajdukowi. Kiedy więc zostałem jego graczem, spełniłem wielkie marzenie każdego, kto razem ze mną kopał piłkę na podwrórku. Wiadomo, że podchodzę do swojego zawodu jako profesjonalista, ale nie pozbędę się tej cząstki dzieciaka, który zakochał się czystą miłością w Hajduku. To coś, co przechodzi w Splicie z pokolenia na pokolenie. No i oczywiście zawsze, gdy grała drużyna narodowa, siadaliśmy przed telewizorem i ściskaliśmy kciuki z całych sił. Duma, jaka rozpierała Chorwatów w 1998, to było coś wyjątkowego.

Gdy byłem w Splicie w zeszłym roku, pytałem o to paru napotkanych ludzi – praktycznie każdy pamiętał dokładnie, gdzie był, jak oglądał spotkanie półfinałowe z Francją, mecz o trzecie miejsce z Holandią… Ty też pamiętasz to tak żywo?

Pamiętam, że ludzie nie rozmawiali o niczym innym. Wszyscy przed telewizorami, na plażach z radiem przy uchu, nasłuchiwali, jak idzie naszym.

Widziałem obrazki ze Splitu z czasu mundialu w Rosji sprzed roku. Kompletne szaleństwo.

Split jest pod tym względem miastem absolutnie wyjątkowym, jego mieszkańcy potrafią sprawić, że gdy jednemu z nich uda się coś osiągnąć, całe miasto pokazuje, jak jest dumne. Jeszcze bardziej utwierdza w przekonaniu, że dokonało się czegoś wielkiego. Nawet, jeśli nie chodzi o najpopularniejszy sport w kraju, o jakieś pomniejsze osiągnięcia, powitanie zawsze jest tak samo gorące. Pamiętam, jak Goran Ivanišević wygrał Wimbledon, gdy byłem jeszcze mały. Siedziałem na plaży i nasłuchiwałem jego wyników w radiu. Kiedy okazało się, że zwyciężył, całe miasto zmieniło się w jedną wielką imprezę. Byłem na promenadzie, gdy wracał do Splitu po raz pierwszy od tamtego triumfu, nie skłamię, jeśli powiem, że byli tam wszyscy. Ludzie cumowali w porcie swoimi łodziami, by móc uczestniczyć w tym powitaniu. Podejrzewam, że Ivanišević do dziś pamięta tamto przyjęcie.

Igor Stimac powiedział mi, że Chorwaci mają w sobie coś takiego, że gdyby wybudować kilka pół golfowych, za pięć lat byliby mistrzami świata.

 Coś w tym jest. Szczególnie na terenach na zachód od rzeki Naretwa, aż po Zadar, rodzi się bardzo wiele talentów, większość znakomitych chorwackich sportowców przyszło na świat gdzieś w tym rejonie. Piłkarze, tenisiści, gracze waterpolo.

Mistrzostwa świata 1998 były doświadczeniem, które przekonało cię, że chcesz zostać zawodowym piłkarzem?

 Nie, to chyba nie było decydujące. Kiedy jesteś chłopcem urodzonym w Splicie, bardzo wiele dróg prowadzi do Hajduka, do rozpoczęcia treningów w tym klubie. Ale nie zacząłem od piłki, tylko od pływania. Dopiero po roku pływania zacząłem chodzić na zajęcia do akademii Hajduka. No i zostałem przez dwadzieścia lat.

Oglądając mistrzostwa świata w Rosji nie pomyślałeś sobie: cholera, jakiego ja miałem pecha. Moimi rywalami do składu w Hajduku byli dwaj powołani golkiperzy – najpierw Danijel Subasić, później Lovre Kalinić.

 Ktoś może tak na to spojrzeć, powiedzieć, że jestem nieszczęśnikiem. Ale ja czuję dumę, gdy widzę, że ktoś kto był moim kolegą z zespołu dokonuje takich wielkich rzeczy. Nie zazdroszczę, nie jestem taki. Spójrz na to tak: ich wyniki pokazują, jak trudno było mi osiągnąć moje, rozegrać tyle spotkań w Hajduku, ile mnie się udało uzbierać. Poza tym szczególnie Danijel był świetnym gościem, wyjątkowym talentem, mam przekonanie, że bez niego nie byłbym tak dobrym bramkarzem. Dawał mi małe wskazówki, rady które zostały we mnie do dziś i które widzę w swoim sposobie bronienia.

Nie uważasz, że w Hajduku się zasiedziałeś? Jeden z chorwackich dziennikarzy tekst o tobie zatytułował swego czasu: „Zawód – rezerwowy bramkarz”.

 Wiesz co, nawet wiem, kto to napisał. Hajduk to duży klub i jest stała grupa dziennikarzy pisząca o nim. Wielu nie śledzi dokładnie, co dzieje się z zawodnikami, czasami nawet nie śledzą wszystkich spotkań, a potem starają się o tym pisać. Dlatego zanim zwrócę uwagę, co się o mnie piszę, zwracam najpierw uwagę na to, kto pisze. W naszym kraju jest tak, że jeśli ktoś cię nie chroni, jeśli nie masz układów z jakąś gazetą, z jakimiś redaktorami, to często pisze się o tobie teksty nieoparte na twardych faktach.

Everton v Hadjuk Split - Europa League Qualifying - Goodison Park Stadium

Wracając do pytania – nie byłeś w Hajduku za długo oczekując na to, by stać się jedynką?

 Kiedy byłem młodszy, myślałem, że muszę iść na wypożyczenie, by czegoś się nauczyć. Tak też zrobiłem. Ale w pewnym momencie czujesz, że jesteś gotowy. Dlatego nie chciałem być gdzieś wypożyczony. Można spojrzeć na mój czas w Chorwacji jak na czas stracony, ale ja widzę to inaczej – 130 meczów, wliczając towarzyskie spotkania, w tym takie jak to z Udinese, z 20 tysiącami ludzi na trybunach. Człowiek przywiązuje się też do kibiców – fani Hajduka to tacy ludzie, którzy zawsze dają znać, że to, co robisz, znaczy dla nich bardzo wiele. Sam do nich należałem, grałem na bębnach, znałem bardzo wielu kibiców na północnej trybunie stadionu Poljud. Patrzysz na te twarze i widzisz emocje. Byłem w jednym z największych klubów w kraju, czułem się gotowy do gry i doskoczenia do stawianej poprzeczki. Udowodniłem to wiele razy. Potrzebowałem tylko kogoś, kto pozwoliłby mi pograć. A podchodzono do mnie raczej na zasadzie: jest, zawsze był, to jeszcze sobie posiedzi.

Bolało cię, że nigdy nie dostałeś szansy, by przez dłuższy czas być pewniakiem między słupkami?

 Co mogę ci powiedzieć? Nie wkurzałem się na nikogo z tego powodu, gdy nie widziałem swojego nazwiska w składzie, pchało mnie to do jeszcze większej pracy, zaangażowania. Moje momenty nadeszły. Igor Tudor we mnie uwierzył, Joan Carrillo mi zaufał…

Zrzut ekranu 2019-09-1 o 09.09.58Statystyki kariery ligowej Dante Stipicy. Tylko w jednym sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej rozegrał ponad połowę meczów, źródło: Transfermarkt.pl

Jak już wspomniałem – ty, Kalinić, Subasić – jaki jest sekret produkcji wysokiej klasy bramkarzy w Hajduku?

 Wielką robotę w moim przypadku wykonał trener Zoran Varvodić. Nie był to mój jedyny trener bramkarzy, między pierwszym zespołem, rezerwami a akademią jest rotacja, ale on miał na mnie największy wpływ. Wielki nacisk kładł na naukę. Nie musisz być prymusem, ale to twój wybór, czy radzisz sobie w szkole, czy się lenisz. Jak się lenisz, to nie grasz. Proste.

Jako człowiek na zabój zakochany w Hajduku, jak trudna była decyzja, by po 20 latach odejść?

 Nie powiem, że było to bardzo łatwe, ale w głębi serca czułem, że czas na mnie. Zamknąłem swoją historię. Może nie w idealny sposób, bo przegraliśmy w finale pucharu Chorwacji z Dinamem po fatalnym błędzie naszego piłkarza, wywrócił się o piłkę, z tego poszła akcja bramkowa. Sędziowanie w tamtym meczu też było bardzo złe. Ale z drugiej strony wybrano mnie piłkarzem meczu. Odchodziłem z wysoko podniesioną głową, dumny z tego, ile zrobiłem w Hajduku.

W CSKA pewnie spodziewałeś się gry, a tu – nic. Przed tobą do grania przez cały sezon był Vytautas Cerniauskas.

To miał być ten właściwy krok, by być wreszcie jedynką.

Miałeś to obiecane?

 Tak, inaczej nigdy bym nie podpisał kontraktu w Sofii! To było dziwne, jak wszystko się toczyło od pierwszego dnia. Nie wiedziałem, co mam robić – właściciel ściągnął mnie do klubu, obiacał, że będę jedynką, pokazuję jakość w przygotowaniach do sezonu i co? I bez powodu słyszę: nie grasz. Szok. Nie dostałem możliwości, by pokazać, że zasługuję. Poszedłem do trenera, który no nie mógł przymknąć oka na moją postawę. Doprosiłem się gry w pucharze Bułgarii. Stwierdził, że więcej nie może mi zaoferować.

Nie tego się spodziewałeś.

 Zostawałem po treningach, robiłem więcej niż ode mnie wymagano – nic. Ale jestem dumny, że wtedy się postawiłem, że nie zwiesiłem głowy, tylko zawalczyłem o swoje. To był potwornie trudny czas dla mnie, nikt nie zwracał uwagi, czy idzie mi na treningach dobrze, czy nie. Praca nie dawała rezultatów. Pogoń to dla mnie nagroda za tę cierpliwość, tak to odbieram. Kiedy nie grałem, zrozumiałbym, gdyby ludzie tutaj mieli wątpliwości, co do mojej jakości. Nigdy nie będę w stanie opisać, jak wdzięczny jestem trenerowi Runjaicowi.

Pilka nozna. PKO Ekstraklasa. Piast Gliwice - Pogon Szczecin. 04.08.2019

Znałeś się z nim wcześniej?

 Nie. Ale zadzwonił do mnie osobiście, gdy Pogoń się mną zainteresowała. On, dyrektor sportowy. Powiedzieli mi od razu, czego się po mnie spodziewają, jakie mają oczekiwania, pokazali mi wideo z moich spotkań. Potem miałem okazję spotkać się z Kostą przed podpisaniem umowy. Akurat był na wakacjach w Splicie, ja też. Opowiedział mi o swoim planie, jakie ambicje ma w tym klubie, bardzo mi się to spodobało. Jestem też wdzięczny Zvone (Zvonimirowi Kozuljowi – przyp. red.), bo jego też Pogoń prosiła o opinię na mój temat. Również dzięki niemu Kosta mi zaufał.

Kozulj już w Hajduku siał taki popłoch strzałami z dystansu, jak tutaj?

 Pewnie, że tak. Dziś nie jest w niczym gorszy czy lepszy, ale tam mu tak nie ufano, a on tego bardzo potrzebuje, by pokazać swoje możliwości. Tutaj robi coś wielkiego, zbudował sobie markę, bardzo fajnie mieć takiego kolegę w drużynie.

Bronisz w tym sezonie z dużą pewnością siebie. Dał ci ją pierwszy mecz w Warszawie, któraś konkretna interwencja?

 Nasz przedsezonowy obóz i rozegrane tam mecze dały mi wiarę, że mogę dokonywać właśnie takich rzeczy, jak z Legią, z Arką. Skrzydłowy drybluje raz, drugi, udaje mu się to, buzuje w nim adrenalina, jest pewny siebie, odważny. Ze mną jest tak samo. Gdy czuję, że dałem coś ekstra drużynie… Takiego przypływu emocji nie gwarantuje wiele rzeczy w życiu.

Po tych najlepszych interwencjach jesteś szczególnie głośny, mocno okazujesz radość.

 To uwalnia się energia, jaka jest wewnątrz naszej drużyny, naszej szatni. Nie zachowywałbym się tak, gdybym nie czuł, że moi koledzy z zespołu są ze mną na dobre i złe, cokolwiek się stanie. Że jak popełnię błąd, nie odwrócą się ode mnie. Oni sprawiają też, że moje interwencje są warte więcej, tak jak ja sprawiam, że ich gole dają nam wygrywać. Ale wiesz, co jest w nas szczególne? Nie mówi się o tym za wiele, ale gdy Drygi doznał kontuzji, wyskoczył dla nas do główki z dwoma przeciwnikami. Gdyby tego nie zrobił, ta akcja miała duże szanse, by skończyć się golem dla Arki. Poświęcił zdrowie za cały zespół.

To pokazuje charakter.

 Zobacz na Ikera. Kontuzja głowy, ale on chce dalej grać, nie chce schodzić, osłabiać nas. Widzisz to i wiesz, ile ta drużyna dla nas znaczy bez wielkich słów. Wszyscy w klubie na to bardzo mocno pracują, czuć atmosferę ciężkiej pracy, nie tylko w samym zespole.

Z tego sezonu najbardziej zapadły mi w pamięć trzy twoje interwencje. Pierwsza – uderzenie z bliska Jorge Felixa z Piasta. Wydawało się, że to nieunikniony gol.

 My tej myśli się nie daliśmy. Do samego końca. Ta interwencja to sukces nie tylko mój, a zespołu. Wślizg naszego obrońcy, którym atakował piłkę sprawił, że Felix miał ograniczony zakres strzału. Widziałem to, zaufałem instynktowi, poszedłem w dobrą stronę. Szybka reakcja, udało się.

ekstraklasa-2019-09-01-07-09-36

Druga – sam na sam z Antonikiem z Arki.

 Tutaj miałem więcej czasu, by się przygotować. Z doświadczeniem wiesz lepiej, jak to robić. Patrzysz, którą nogą strzelec prowadzi piłkę, często wiesz to już z przedmeczowej analizy. To jakaś wskazówka. Od tej pory wszystko rozbija się o niewielkie decyzje i tę największą – reakcję przy strzale lub próbie minięcia. Ale możesz sobie w niej pomóc, gdy zdecydujesz, czy warto wyjść dalej, może zostać w swoim miejscu. Tylko ćwicząc takie rzeczy dzień w dzień nabywasz praktykę i możesz później być skuteczny.

Ostatnia – główka w meczu z Legią w wykonaniu Marko Vesovicia.

 Najtrudniejsza z tych trzech, zdecydowanie. Oceniłem, że strzał może być mniej więcej w tę strefę bramki. Ale znów wracamy do pracy zespołowej. Czy moja interwencja by coś dała, gdyby nasz obrońca nie był przy piłce pierwszy i nie wybił jej przed dobitką?

Pilka nozna. PKO Ekstraklasa. Piast Gliwice - Pogon Szczecin. 04.08.2019

W meczu z Legią zaimponowało mi, że choć mieliście nowy blok obronny, że ty, Benedikt i Kostas się wcześniej kompletnie nie znaliście, to i tak chcieliście grać od tyłu, krótkimi podaniami.

 Robiliśmy to przez cały czas podczas treningów przed sezonem, to dało nam potrzebną pewność siebie. Przez półtora miesiąca mieliśmy dwa treningi dziennie, widzieliśmy już, jak kto reaguje, pomogło to, że wszyscy byliśmy w zespole od startu przygotowań. Trener Kosta ma taki pomysł na nas i robi wiele, byśmy byli mistrzami w rozgrywaniu od tyłu. Ciężko pracujemy, by wyglądać na boisku tak, jak on by tego chciał. Powiedział mi wprost: hej, nie chcę, żebyś wybijał piłkę dalekim wykopem, nie możesz tego robić. Obdarzył mnie i resztę chłopaków wielkim zaufaniem. Dla mnie to była wiadomość: uważam, że jesteś dość dobry, by tak właśnie grać. To napełnia nas pewnością siebie, nie mógłbym powiedzieć na trenera złego słowa i jestem pewien, że żaden z chłopaków też by tego nie zrobił. Trener Runjaic po prostu robi z nas lepszych graczy, a kto ogląda ekstraklasę regularnie, ten musi dostrzec jego styl, że to zespół sygnowany jego podpisem.

Rozmawiał SZYMON PODSTUFKA

fot. FotoPyK/400mm.pl/NewsPix.pl

Opublikowane 01.09.2019 09:20 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
02.06.2020

Najlepsze zostawili na koniec. Michał Żyro skradł show w hicie w Legnicy

Nie oszukujmy się, nie był to mecz, na który czekaliśmy przez całą kwarantannę. Jest wtorek, jest 20.40, deszcz nasuwa z takim impetem, że piłkarze mogą z miejsca wziąć udział w reklamie szamponu albo bollywoodzkim musicalu. A jednak, kiedy już po 15 minutach mieliśmy dwie bramki i jedną awarię systemu nawadniającego, który włączył się bez wyraźnego […]
02.06.2020
Bukmacherka
02.06.2020

Jastrzębie – Warta, czyli smakowita środowa przystawka

Ofensywna machina trenera Jarosława Skrobacza kontra konsekwentna do bólu Warta Poznań. Tak zapowiada nam się środowa przystawka przed daniem głównym w pierwszej lidze. Choć prawdę mówiąc równie dobrze daniem głównym można nazwać to spotkanie. Dwie drużyny z czołówki powalczą o cenne punkty, a my podpowiadamy, co warto obstawić w eWinner. GKS Jastrzębie – Warta Poznań […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Pierwsza liga odmrożona? Nie widać. Festiwal bryndzy na zapleczu Ekstraklasy

Cholernie czekaliśmy na powrót Ekstraklasy i choć zdawaliśmy sobie sprawę, że z poziomem może być różnie, zresztą – było różnie, to jednak nie możemy być po pierwszej kolejce specjalnie rozczarowani. Piłeczka wróciła, kilka meczów stało znośnie z jakością, no, bywało gorzej i przed pandemią. Dzisiaj natomiast wróciła pierwsza liga, na którą czekali jeszcze więksi zapaleńcy […]
02.06.2020
Bukmacherka
02.06.2020

Podbeskidzie po restarcie. Czy utrzyma formę strzelecką?

Wieczór z pierwszą ligą? Czemu nie! Zwłaszcza, gdy mamy okazję zobaczyć w akcji dwie drużyny walczące o awans. Podbeskidzie, lider rozgrywek, świetnie rozpoczęło wiosnę. Olimpia Grudziądz? Nieco gorzej. Dlatego restart będzie dla obydwu drużyn ważny. Jedni mogą udowodnić, że dobra forma nie była przypadkiem, drudzy, że stać ich na więcej niż pokazali do tej pory. […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Jak Hansi Flick odmienił Bayern?

Monachium zakochało się w Hansi Flicku. Dwadzieścia pięć meczów, dwadzieścia dwa zwycięstwa, jeden remis, dwie porażki. Żaden trener Bayernu od 1965 roku nie miał tak dobrego startu we wszystkich rozgrywkach. A przecież wcale nie musiało być kolorowo. Przejmował Bayern w trudnym momencie. Dostawał rozgoryczony, zmęczony i niewykorzystujący swojego potencjału zespół po odchodzącym w niesławie Niko […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

#AleNumer – konkurs z nagrodami – ile będzie rzutów karnych?

Aż pięć rzutów karnych zostało podyktowanych w ostatniej kolejce Ekstraklasy. Niektóre wynikające z błędów technicznych (ręka Zwolińskiego), inne powiedzmy, że z pewnej dozy nieroztropności (latający łokieć Petraska). Skoro jedenastki są na topie, to tym razem w konkursie #AleNumer pytamy was właśnie o to, ile razy piłkarze Ekstraklasy będą w tej kolejce strzelać z wapna. Już […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Cygan: Powrót Rakowa do Częstochowy jesienią jest realny

Dzisiejsza decyzja Komisji ds. Licencji to dla Rakowa Częstochowa słodko-gorzka pigułka. Z jednej strony licencja jest, można grać w Ekstraklasie, z drugiej – każdy mecz w Bełchatowie w 2021 roku będzie oznaczał 30 tysięcy złotych kary. Jak przyjęto te werdykty w Częstochowie? Dlaczego w Bełchatowie Raków będzie wpuszczał kibiców nawet, jeśli będzie to nieopłacalne? Czy […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

„Za wcześnie, Piotrek”. Kowal żegna Piotra Rockiego

Rok 2020 to jakiś pieprzony żart. Nieporozumienie. Chciałbym, żeby już się skończył, a to ledwie połowa. Wczoraj kolejny cios. Odszedł Piotr Rocki. Ostatni raz widziałem się z nim rok temu, bo Piotrek przeprowadził się na Śląsk, więc siłą rzeczy nasz kontakt nie był tak mocny, jak wcześniej. Natomiast gdy pojawił się w Warszawie, to oczywiście, […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Komu przerwa pomogła, komu zaszkodziła, czyli czego spodziewać się po I lidze?

Nie, nie odwołamy się po raz setny do cytatu „zęby swędzą…” na myśl o powrocie pierwszej ligi. Ale nie będziemy też ukrywać, że gdy myślimy o pierwszym gwizdku na zapleczu Ekstraklasy, na naszych twarzach gości uśmiech. Domyślamy się jednak, że nie wszyscy są tak szczęśliwi, jak my. Były kluby, którym przymusowa przerwa w rozgrywkach dostarczyła […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Deadline? To jakieś amerykańskie czasopismo?

Żyjemy w świecie nieustającej gonitwy. Nie ma żadnego przypadku w tym, że słówko „deadline” zrobiło karierę nie tylko w siedzibach wielkich korporacji, które uwielbiają zaśmiecać/wzbogacać (sami wybierzcie) nasz język tego typu terminami. Ci, którzy się wyłamują, potrafiąc przeciwstawić się tej „dyktaturze”, często zyskują status podziwianych buntowników. I właśnie dlatego musimy bardzo szczerze przyznać, że trochę […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Kara za korupcję dla Cracovii coraz bliżej

Gdy po raz pierwszy poruszyliśmy ten temat na naszych łamach, część komentujących była przekonana, że skończy się na naszym szczerym oburzeniu. Dziś już wiemy, że wręcz przeciwnie. Korupcja, której dopuściła się Cracovia w sezonie 2003/04, była bezkarna naprawdę długo, ale zdaje się, że PZPN ma zamiar wkrótce skorygować ten błąd. Związek poinformował, że jego rzecznik […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Marek Kozioł: „Mam nadzieję, że nasz występ to nie był jednorazowy wybryk”

– Wiadomo, że jak nie szło – na przykład w Mielcu, gdzie przesiadywałem podczas meczów na trybunach, nie łapiąc się nawet do meczowej osiemnastki – to człowiek się zaczynał zastanawiać, czy jest sens dalej to ciągnąć. Tym bardziej że to był taki okres, gdy do piłki trzeba było bardziej dokładać niż na niej zarabiać. Może […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Lublin zamiast Narodowego. Finał Pucharu Polski w wersji oszczędnościowej

Gdyby nie ta pieprzona pandemia, bylibyśmy już miesiąc po finale Pucharu Polski na Narodowym. Stadion jak zwykle byłby pełny, tętniłby życiem. Cóż, pewnie nie obyłoby się też bez jakiejś mniejszej czy większej aferki, natomiast w gruncie rzeczy mielibyśmy święto. Ale to za wcześniej za rok. Finał Pucharu trzeba było przenieść. Nowa arena? Arena Lublin. Wiadomo, […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Licencyjny odsiew w pierwszej lidze. Czołowe kluby bez zgody na grę w Ekstraklasie

Proces licencyjny w pierwszej lidze okazał się prawdziwym sitem, które na dziś eliminuje z walki o awans kilka czołowych drużyn. Komisja Licencyjna nie miała litości – gilotyna ścinała kolejne głowy. Czy nas to dziwi? Niespecjalnie. Czy nas to martwi? Tak, jak najbardziej. Dlatego, że w momencie, gdy do Ekstraklasy mogą wejść trzy drużyny, okazuje się, […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Komisja podjęła decyzję – wszystkie kluby Ekstraklasy z licencją na sezon 2020/21

No i wszystko jasne, jeżeli chodzi o decyzje Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN. Jeżeli chodzi o licencje na występy w przyszłym sezonie PKO Bank Polski Ekstraklasy, otrzymały ją wszystkie kluby obecnie będące w najwyższej klasie rozgrywkowej. Choć trzeba zaznaczyć, że w niektórych przypadkach licencji towarzyszą dodatkowe obostrzenia. Zacznijmy najpierw od klubów, którym PZPN wyznaczył dodatkowe […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Chyba ostatni wywiad z Piotrem Rockim. Takim go zapamiętamy

Wciąż nie do końca dowierzamy w to, co się stało – przed północą zmarł Piotr Rocki, facet, który w naszym mniemaniu był nie do zdarcia. I nie do podrobienia, bo mówimy o jednym z barwniejszych ligowców ostatnich czasów. Postaramy się uczcić jego pamięć, ale na razie chcielibyśmy przypomnieć wywiad, który dwa miesiące temu przeprowadził z […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Ostatnia runda Mateusza Wieteski w Legii? Anglicy poważnie zainteresowani

We wtorkowej prasie echa pierwszej kolejki Ekstraklasy po odmrożeniu piłki, Mateusz Wieteska na celowniku Middlesbrough, Maciej Bartoszek wzniecający ogień w Koronie, rozmowy z Flavio Paixao i ministrem sportu.  PRZEGLĄD SPORTOWY Pierwsza ligowa kolejka w nowej rzeczywistości już za nami. Czy PKO BP Ekstraklasa zdała egzamin? – Zespoły nie musiały kombinować z rozdzielaniem piłkarzy po szatniach. […]
02.06.2020
Bukmacherka
02.06.2020

Chrobry wraca do gry, czy podtrzyma dobrą passę?

Kiedy na restarcie rozgrywek czeka nas mecz drużyn, które ligowe granie 2020 roku rozpoczęły z przytupem, nie możemy przejść obok niego obojętnie. Stomil Olsztyn i Chrobry Głogów wciąż nie mają pewnego utrzymania. W dodatku sąsiadują ze sobą w ligowej tabeli, więc wygrana w tym starciu jest szczególnie cenna. Dlatego też podpowiadamy, jak typować mecz olsztynian […]
02.06.2020