post Avatar

Opublikowane 22.08.2019 22:41 przez

Michał Kołkowski

Bardzo wymowny obrazek dla przebiegu spotkania Legii z Rangersami – doliczony czas gry, Artur Jędrzejczyk z pełnym impetem wjeżdża chirurgicznie czystym wślizgiem w przeciwnika i odbiera mu ochotę na dalszą grę w piłkę nożną, przynajmniej dziś wieczorem. O faulu rzecz jasna nie ma mowy. Sheyi Ojo długo nie podnosi się z murawy, a kapitan warszawskiej drużyny jeszcze dodatkowo nakręca siebie i swoich kolegów. Choć było już wtedy właściwie jasne, że goście dzisiaj w Warszawie wiele nie zwojują. Odbili się po prostu od ściany. Czyli od Jędrzejczyka, Lewczuka, Stolarskiego i Rochy.

Choć w zasadzie byłoby chyba jednak trochę nie fair w stosunku do reszty zespołu, gdyby za świetną grę w destrukcji pochwalić dzisiaj tylko nominalnych obrońców. Trzeba powiedzieć, że Legia świetnie się spisała w obronie jako całość. To była porządnie naoliwiona, intensywnie działająca maszynka do uprzykrzania życia rywalowi, wytrącania go z równowagi. Gorzej sprawy miały się z kreowaniem własnych sytuacji, ale to już materiał na inną analizę.

Świętej pamięci Kazimierz Górski pozostawił po sobie wiele kultowych powiedzonek, ale jedno z nich szczególnie trafnie pasuje do Legii Warszawa. „Jak się szczęście zaczyna powtarzać, to już to nie jest szczęście”. Można było rzecz jasna deprecjonować czyste konta zachowywane przez wicemistrzów Polski w rywalizacji z gibraltarską Europą FC. Wiadomo – co to w ogóle za przeciwnik? Ogóry, kelnerzy, amatorzy. Nie ma się czym podniecać, stracić z takimi bramkę to wstyd i paskudny kleks w piłkarskim CV. Potem były dwa mecze na zero z tyłu z fińskim KuPS. I znowu ta sama historia – dziadowski rywal, więc nikomu do głowy by nie przyszło – i słusznie – by chwalić Legię za zachowanie czystego konta na przestrzeni dwumeczu z Finami. Przyjąć sztukę od takich łapserdaków to byłaby hańba. Choć równolegle mistrzowie Polski stracili przecież cztery gole w dwóch meczach z przeciwnikiem z Łotwy, którego trudno traktować jako futbolowego mocarza.

Wreszcie – grecki Atromitos. Przed dwumeczem spodziewano się, że to będzie pierwsza poważna przeszkoda, rzucona pod nogi Legii na drodze do fazy grupowej Ligi Europy. Wszak Grecy wyeliminowali z rozgrywek Dunajską Stredę, która wcześniej poradziła sobie z Cracovią. Tymczasem „Wojskowi” ateńczykom nie pozwolili właściwie na nic. Stuprocentowy spokój we własnym polu karnym.

I znów powtórka z rozrywki – wydawało się, że to Atromitos jest po prostu żałośnie ospały, powolny, nędzny, a nie Legia tak skuteczna w powstrzymywaniu rywali. Ale dzisiaj na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej olbrzymie kłopoty z wykreowaniem sobie dogodnych okazji strzeleckich mieli Rangersi. A to już jest drużyna, którą trudno deprecjonować. O ile na poprzednie mecze eliminacyjne Legii Warszawa bez utraty gola można było patrzeć z przymrużeniem oka, tak teraz wypada docenić pracę legionistów w odbiorze, ustawienie w defensywie, skuteczność w pojedynkach defensywnych. Jasne – goście ze Szkocji mieli za trzy sytuacje do zdobycia gola, w tym jedną bardzo dogodną, którą sknocił Alfredo Morelos przy świetnym zachowaniu Radosława Majeckiego. Jednak nawet Grecja w 2004 roku dopuszczała czasem rywali do okazji strzeleckich. Nie ma w futbolu defensywy idealnej.

Pewnie, można też powiedzieć, że Gerrard nie napalił się na zwycięstwo jak szczerbaty na suchary i jest zapewne zadowolony z bezbramkowego rezultatu. Ale czy – przy zasadzie przewagi goli wyjazdowych – 0:0 na stadionie przeciwnika to rzeczywiście aż tak korzystny wynik? Rangers w pierwszej fazie meczu wcale nie wyglądali na zespół, który przyjechał do Polski po bezpieczny remisik. Po prostu im dalej w mecz, tym bardziej tracili koncepcję na przełamanie defensywy warszawiaków.

Jeżeli chodzi o gospodarzy – mogli się w dzisiejszym meczu podobać właściwie wszyscy zawodnicy bezpośredni odpowiedzialni za wybijanie rywali z uderzenia. Igor Lewczuk na środku obrony zagrał profesurę. Już nawet nie chodzi o to, że stoper Legii zagrażał również bramce przeciwnika po stałych fragmentach gry. On przede wszystkim we własnej szesnastce był zaporą nie do przejścia. Rozbijanie kontrataków, odcinanie rywali od podań, pojedynki powietrzne, starcia siłowe – wszystko na najwyższym poziomie. Wspomniany Morelos, którego tak się w Warszawie obawiano, raz czy drugi może bryknął, ale generalnie – został schowany do kieszeni.

Również InStat potwierdza to, co było widoczne gołym okiem. Igor został oceniony najlepiej spośród wszystkich zawodników, biorąc pod uwagę również piłkarzy drużyny przyjezdnej. Co charakterystyczne – Lewczuk tylko siedem razy brał udział w pojedynku defensywnym. To bardzo mało w porównaniu do jego kolegów (Stolarski 11, Jędrzejczyk 19, Rocha 10). Nie świadczy to jednak bynajmniej na jego niekorzyść – były piłkarz Bordeaux po prostu ułatwiał sobie życie doskonałym ustawieniem i przewidywaniem.

W ogóle to Szkoci częściej jeździli dzisiaj na tyłku, wykonując o osiem wślizgów więcej niż gospodarze. Dalecy jesteśmy do tego, by Legię pochwalić za większą kulturę gry niż ta widoczna w zespole rywala, bo jednak pierwsza połowa kompletnie o tym nie świadczyła. Ale prawda jest taka, że od pewnego momentu to Rangersi tańczyli tak, jak im „Wojskowi” zagrali.

Swoją robotę u boku Lewczuka wykonał kolejny z doświadczonych defensorów, czyli wspomniany Artur Jędrzejczyk, który aż dwunastokrotnie brał udział w pojedynku powietrznym z rywalami. Widać było, że wziął na siebie sporo czarnej roboty w defensywie. Dużych zastrzeżeń nie można mieć również do Luisa Rochy. Pozytywnym zaskoczeniem była natomiast odpowiedzialna i skuteczna gra Pawła Stolarskiego, który w duecie z Marko Vesoviciem zaklajstrował prawą stronę boiska. Dodać do tego oferującego konkrety w środkowej strefie Cafu i już summa summarum mamy drużynę, którą można z czystym sumieniem za występ w destrukcji pochwalić. InStat naliczył Rangersom ledwie trzy klarowne szanse do zdobycia gola. Legia miała ich dwa razy więcej.

Krótko mówiąc – widać w drużynie Legii postępy. Widać, że Vuković – korzystając pewnie na doświadczeniu takich ludzi jak właśnie Lewczuk czy „Jędza” – zdołał coś wypracować, tu i tam drużynę usprawnić. Szkoda, że przede wszystkim – żeby nie powiedzieć: „wyłącznie” – w destrukcji. Przeszkadzać i kontrować jest niestety zawsze łatwiej niż kreować. Ale, biorąc pod uwagę mizerię pucharową pozostałych polskich klubów, to dobre i to.

fot. NewsPix.pl

Opublikowane 22.08.2019 22:41 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło FM
25.10.2020

Poniedziałek na Weszło FM – co nas czeka?

Początek nowego tygodnia po zmianie czasu nigdy nie jest łatwy. Na świecie robi się ciemniej i bardziej ponuro. Poranek wspólnie z Wojtkiem Pielą i Darkiem Urbanowiczem może być jednak wspaniałym pomysłem na to, aby poprawić sobie nastrój. W Weszło FM „Dwójkę bez sternika” rozpoczniemy już o 7:00, a w programie rozmowy choćby z napastnikiem Rakowa […]
25.10.2020
Anglia
25.10.2020

Tak wygląda prawdziwy kanonier

Jeśli sztywno trzymalibyśmy się nazewnictwa, to napisalibyśmy, że w tym meczu zagrało czternastu Kanonierów – jedenastu piłkarzy Arsenalu z pierwszego składu i trzech wchodzących z ławki. Ale to tylko słowotwórstwo od klubowego przydomka. Na boisku był bowiem tylko jeden kanonier i to wcale nie w drużynie Mikela Artety. O kogo może chodzić? Oczywiście o Jamiego […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Lech w pucharach – STRONG, Lech w lidze – WEAK

Dobra postawa w pucharach i słabiutki występ w lidze. Wydaje się, że Lech Poznań złapał już swój rytm i przyzwyczaja do niego kibiców od początku tego sezonu. Jesteśmy świadkami powtórki z sezonów 2010/11 i 2015/16 – lechici wtedy też weszli do grupy Ligi Europy, a w Ekstraklasie prezentowali się kiepściutko. Dzisiaj Cracovia potrzebowała jednej wrzutki […]
25.10.2020
WeszłoTV
25.10.2020

LIGA MINUS. Paczul, Kowal, Białek, Roki

Halo, halo! Niedzielny wieczór bez Ligi Minus? Nie ma takiej możliwości. O 19:45 startujemy z waszym ulubionym magazynem poświęconym naszej kochanej Ekstraklasie. Wpadajcie na żywo, albo chociaż z odtworzenia! 
25.10.2020
Inne sporty
25.10.2020

Gigant Formuły 1 znów to zrobił. Hamilton wygrywa i bije rekord wszech czasów

Ostatni raz byliśmy tak zdziwieni, kiedy polski rząd ogłosił plany podniesienia płacy minimalnej. Lewis Hamilton, Mercedes i pierwsze miejsce – te pojęcia w 2020 roku zwykle występują razem. Dzisiejsze zwycięstwo w portugalskim Portimao było o tyle wyjątkowe, że Anglik wygrał Grand Prix po raz dziewięćdziesiąty drugi. Nikt nie ma więcej zwycięstw w Formule 1 niż […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Pan piłkarz Ivi Lopez. Głębia składu Rakowa budzi uznanie

Gdy Ivi Lopez meldował się w Ekstraklasie, witaliśmy go gromkim: czy aby na pewno? Czy skoro za dziewiątką w Rakowie grają Tijanić i Cebula, bezsprzecznie gwiazdy początku rozgrywek, to jest potrzebny Hiszpan? Dodajmy: Hiszpan na wysokim kontrakcie, jednym z najwyższych w Rakowie, a więc na pewno sprowadzany nie po to, by przy tym duecie siedzieć […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Zgodnie z planem? No nie do końca, ale Raków idzie dalej

Chyba tylko tak zwana logika Ekstraklasy mogła sprawić, by Raków Częstochowa nie wygrał dziś ze Stalą Mielec. Pierwsi są rewelacją sezonu, liderem i drużyną zbierającą wysokie noty ze styl, drudzy przed chwilą dostali szóstkę od Wisły Kraków, wcześniej nie potrafili strzelić Podbeskidziu i generalnie jeszcze nie udowodnili, że do ligi się nadają – fani naszej […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Niepokonany Górnik Łęczna na podium 1. ligi. Czas myśleć o awansie?

Możesz zagrywać piętkami „na ścianę”, jak Kamil Zapolnik i Paweł Zieliński. Możesz zakładać „dziury” rywalom jak David Panka. A nawet mieć w ekipie samego Goku. To jednak nic nie znaczy, gdy przyjeżdżasz do Łęcznej. Beniaminek ma za sobą sześć domowych spotkań i nie odnotował jeszcze ani jednej porażki. Ba, mało tego – drużyna Kamila Kieresia […]
25.10.2020
Włochy
25.10.2020

Reca dośrodkowuje, Walukiewicz wyprowadza, czyli włoska ziemia potwierdza talenty Polaków

Południe. Serie A. Cagliari kontra Crotone. Gdyby nie Polacy w obu ekipach, nigdy nie odpalilibyśmy tego meczu. Ciekawsza wydaje się nawet setna powtórka opolskiego festiwalu sprzed dziesięciu lat. Ale skoro już Arkadiusz Reca i Sebastian Walukiewicz spotkali się na włoskiej ziemi, to okej, postanowiliśmy zobaczyć, jak chłopakom pójdzie. Efekt? W sumie to nawet zabawne, że […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Na co jeszcze stać ekipę Andrei Pirlo?

Mistrzowie Włoch kontra sąsiedzi w tabeli. Brzmi absurdalnie, gdy dodamy, że nie chodzi o Romę, Napoli czy Milan, a o Hellas Werona? Trochę tak, ale ekipa z miasta Romea i Julii miała mnóstwo szczęścia, otrzymując trzy punkty za błąd Romy. Gdyby nie one, nie byłoby tak kolorowo. Dlatego spotkanie z Juventusem to szansa na ugranie […]
25.10.2020
Live
25.10.2020

LIVE: Lech wymęczył remis z Cracovią

Rosołek zaliczony, schabowy pewnie też, czas więc na niedzielnie granie! W ligach zagranicznych cudów się nie spodziewamy, nie ma jednego meczu, który wybijałby się ponad resztę. Za to na krajowym podwórku zagrają najpierw Raków Częstochowa (ze Stalą Mielec) i Lech Poznań (z Cracovią), więc oczekiwania jak na polskie realia mamy dość spore. Obyśmy się nie […]
25.10.2020
Anglia
25.10.2020

Premier League w tym sezonie stanęła na głowie. I nam się to podoba!

Everton, Aston Villa czy Leeds? Nie, raczej Tworki czy Choroszcz. Takie pytanie byście usłyszeli, sugerując na początku tego roku, że trzy wspomniane kluby na starcie sezonu 2020/21 zagoszczą w ścisłej czołówce Premier League. To, co wyprawia się na czele w lidze angielskiej, można wręcz porównać do karamboli w amerykańskich seriach wyścigowych. Dzieje się mnóstwo, każdy […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Czas na błysk wyczekiwanej perełki? Marchwiński dostanie swoje szanse

Wysokie natężenie meczów i nieco zbyt wąska kadra sprawiają, że Lecha Poznań prawdopodobnie czekają kłopoty przy jesiennym łączeniu gry w Ekstraklasie z grą w Lidze Europy. Natomiast dla niektórych piłkarzy terminarz z meczami rozgrywanymi co 3-4 dni będzie błogosławieństwem. Kimś takim może być Filip Marchwiński – jeden z największych talentów Kolejorza, który trochę zniknął w […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Roninowie “Kolejorza”, czyli nowa era klasy średniej

Piłkarska klasa średnia. W przypadku akademii Lecha Poznań niegdyś pojęcie dość problematyczne, ale dziś, o dziwo, śladów poznańskiej akademii jest pełno w całej Polsce. Jasne, że jeszcze całkiem niedawno na naszych oczach wyrastali choćby Jan Bednarek czy Karol Linetty, a obecnie Jakub Moder czy Tymoteusz Puchacz, ale, patrząc szerzej, nie znajdziemy aż tak wielu wychowanków […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Arsenal podtrzyma tradycję ogrywania Leicester?

Arsenal i Leicester sąsiadujące ze sobą w tabeli, ale poza strefą pucharową. Brzmi dziwnie? Trochę tak, jednak taka jest rzeczywistość. „Lisy” po dobrym starcie trochę wyhamowały, więc Arsenal, któremu ostatnio dość brutalnie przerwano passę bez porażki, może zwietrzyć w tym swoją szansę. My natomiast, tradycyjnie, spróbujemy coś na tym ugrać. Obstawiamy ten mecz w Superbet! […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Cel stał się marzeniem. Slavia Praga rok po Lidze Mistrzów

Rok bez jednego dnia – dokładnie tyle czasu minęło od pamiętnego dla naszych południowych sąsiadów meczu Slavia – Barcelona w arcytrudnej grupie Ligi Mistrzów, którą tworzyły też Inter i Borussia Dortmund. Wspomniane spotkanie mistrzowie Czech przegrali 1:2, ale pozostawili po sobie świetne wrażenie i byli dla „Dumy Katalonii” równorzędnym przeciwnikiem. Potwierdzili to w zakończonym bezbramkowym […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Przeskok z pucharów na ligę będzie bolesny dla Lecha? Niekoniecznie

Jak trudno przestawić się z pucharów na ligę? Lech Poznań dziś się o tym przekona, bo kilka dni po meczu z Benfiką musi zmierzyć się z Cracovią. Obydwa zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli, przedziela je tylko Warta. Dla „Kolejorza” porażka będzie jednak dramatem, bo wówczas perspektywa ponownej gry w Europie znów się oddali. Dlatego […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Sześć argumentów, dla których Cracovia nie wygra z Lechem

Jeśli widzicie szklankę do połowy pełną, stwierdzicie, że Cracovia przegrała w tym sezonie ligowym tylko jeden mecz. Na siedem prób, a więc bilans na papierze wygląda całkiem korzystnie. Jeżeli jednak wolicie patrzeć na świat przez nieco ciemniejsze okulary, będziecie musieli zauważyć, że „Pasy” spośród tych siedmiu meczów wygrały tylko dwa. Traciły punkty ze Śląskiem (porażka), a także […]
25.10.2020