post Avatar

Opublikowane 12.06.2019 13:48 przez

redakcja

Najwięcej osób na meczu i największa średnia widzów przez cały turniej (bez meczów Polaków). Najszybszy gol, najwięcej bramek w jednym meczu zarówno drużynowo jak i indywidualnie. Do tego świetna – rodzinna atmosfera. Lublin i mieszkańcy tego jednego z bardziej zacofanych piłkarsko regionów w Polsce przemówili głośno i wyraźnie. Miasto nad Bystrzycą potrzebuje dobrej piłki niczym tlenu.

Frekwencja na lubelskim odcinku młodzieżowego mundialu była więcej niż zadowalająca, bo jeśli liczyć mecze bez udziału Polaków, okazuje się najwyższa wśród wszystkich miast-organizatorów. OWynik średnio ponad 7,5 tysiąca widzów odwiedzających Arenę Lublin musi budzić szacunek. Średnio połowa stadionu była zapełniana przez widzów, którzy od lat cierpią na brak dobrego futbolu w mieście. Motor przecież od lat tuła się po trzecioligowych boiskach i nie może wydostać się z marazmu. Próba przeszczepienia Górnika Łęczna na lubelski obiekt został zgodnie z przewidywaniami odrzucona.

Frekwencja na małym Mundialu pokazała jak mocno spragniony dobrej piłki jest Kozi Gród. Trzeba też pamiętać, że młodzieżowe Mistrzostwa Świata ściągnęły też nieco inną publikę niż mecze żółto-biało-niebieskich trzecioligowców (w sezonie 2018/2019 rekord frekwencji to 4100 osób). Nie da się ukryć, że turniej organizowany przez FIFA przyciągnął zdecydowanie więcej rodzin z dziećmi i często były to pierwsze wizyty na obiekcie piłkarskim.

Kto losował te drużyny?

Początkowo nastroje w Lublinie były raczej średnie. Miasto nie miało szczęścia w losowaniu i była minister sportu, związana od lat z Lublinem, mogła już pomału zacząć pisać interpelację z prostym i bardzo zasadnym pytaniem: „Drogi Gianni, kto losował te drużyny?!”. Nad Bystrzycą zabrakło bowiem drużyn za którymi jeżdżą kibice. Honduras, Senegal, Tahiti, Nowa Zelandia, Kolumbia czy Urugwaj. Dość egzotyczny wachlarz grupowych gości, który nie dawał nadziei na tłumne przybycie fanów z tak dalekich zakątków świata. A i też zabrakło hitów na miarę starcia Argentyny z Portugalią rozgrywanego w Bielsku-Białej.

IMG_20190526_182517

Włodarze miasta liczyli, że Lublin choć raz odwiedzi kilka tysięcy wyjazdowiczów – jak to zrobili dwa lata wcześniej na polskim młodzieżowym Euro – Szwedzi. Miasto zostało wtedy opanowane przez kibiców Trzech Koron. Wielki pochód, który przetoczył się przed meczem z Polską, na trwale zapisał się w pamięci „lubelaków”. O wielogodzinnym przesiadywaniu w lubelskich knajpach nie ma nawet co wspominać. Restauratorzy i hotelarze jeszcze długo kąpali się w morzu pieniędzy, które Szwedzi zostawili w mieście. A przecież w 2017 roku reprezentacja Marcina Dorny rozegrała w Lublinie też mecz otwarcia ze Słowacją. Na spotkania naszej kadry nikogo nie trzeba było mobilizować.

Teraz rajcy miejscy i przedsiębiorcy ściskali kciuki za Norwegów, nie do końca chyba jednak wyczuwając to, że w Norwegii nie ma aż takich tradycji na pielgrzymowanie za swoją reprezentacją. I tak, knajpki w Lublinie tylko gdzieniegdzie były zapełnione kibicami z innych krajów.

W fazie pucharowej również było nieco pechowo. Była szansa na goszczenie biało-czerwonych, ale znowu przyjechały drużyny nie gwarantujące tłumów gości: Urugwaj, Japonia, Korea i Ekwador. By w półfinale znowu gościć te dwie ostatnie drużyny. Nie było Włochów, nie było Portugalczyków i przede wszystkim nie było Ukraińców, których przecież spora diaspora mieszka w mieście nad Bystrzycą.

Mimo, że fala gości nie wezbrała tak jak liczono przed losowaniem i można było obawiać się o frekwencję, to gospodarze nie zawiedli. Ponad 10 tys. na meczu grupowym Kolumbia-Senegal i podobnie na spotkaniach 1/8 musiało budzić respekt. Półfinał to już 12 614 osób na trybunach Areny Lublin i absolutny rekord frekwencji na meczu, w którym nie grali Polacy. To też blisko 5 tysięcy więcej osób niż przyszło na stadion w Gdyni obserwować spotkanie Ukrainy z Włochami.

Atmosfera? Spontaniczny jak Lublin

OK. Bez bicia zbyt mocno w propagandowe tuby. Lublinie czapki z głów. Nie byłeś Łodzią z meczów Polaków. Nie byłeś Łodzią z meczów bez Polaków, bo tam mniej osób, potrafiło się bawić lepiej. Ale Lublinie nie byłeś też tak smutny jak Gdynia, która nawet naszych chłopaków nie potrafiła zagrzać (a może schłodzić zważając na panujące warunki atmosferyczne) do walki. Ot, Lublinie pokazałeś, że umiesz się bawić i przyjaźnie przywitać – jak już wspomnieliśmy – egzotycznych rywali. I ta egzotyka chyba cię bardzo Lublinie bawiła. Wielokulturowość to symbol Lublina. Ostatnio nieco zakurzony, a wręcz poplamiony kilkoma przypadkami agresji w stosunku do dość licznej grupy cudzoziemców (głównie studentów) mieszkających w Kozim Grodzie.

Pokazałeś Lublinie jednak, że masz wyczucie rytmu i lubisz spontaniczne zachowania. Czy to dziwne? Nie, przecież to tutaj jest Noc Kultury czy festiwal Inne Brzemienia, gdzie królują… egzotyczne dźwięki. Wystarczyło więc, żeby jeden członek nielicznej grupy Kolumbijczyków przechodził się po stadionie i kilka razy uderzył w bęben, a ty już z nim Lublinie klaskałeś. Wystarczyło, że zapytał (po polsku): „Kto wygra mecz” i odpowiedziałeś gościnnie: „Kolumbia”. Wystarczyło, że krzyknął „Dawać Polska”, a ty Lublinie znowu zacząłeś rytmicznie wystukiwać rytmy. A gdy po brutalnym faulu na zawodniku z Ameryki Południowej kolumbijski zapiewajło ryknął „Policjaaaaa” – już niemal sięgałeś po telefon i wybierałeś 911.

IMG_20190611_200335

Może to dlatego, że za drużyną z Czarnego Lądu nie stał taki lobbing, to dwa razy tak mocno gwizdałeś, gdy Senegalczycy strzelali z karnych? Ok, może i Lublinie próbowałeś deprymować wykonawcę jedenastki, ale po chwili nagrodziłeś strzelców bramek dla Senegalu rzęsistymi oklaskami. Ot, taka przyjemna kibicowska schizofrenia.

Byłeś trochę nieśmiały Lublinie, ale tylko gdy inna grupka kibicowska – z Urugwaju, Korei czy Japonii zaczęła wspierać swój zespół z chęcią się przyłączałeś. Tak. Lublinie fajnie się bawiłeś i pokazałeś to doskonale w półfinale żywymi reakcjami na to co działo się na boisku. Brawa i podziw po ładnych sztuczkach technicznych, ale też pokazałeś Lublinie, że piłkę doskonale „czytasz”. Gdy w półfinale Koreańczycy opadli z sił i zaczęli grać na czas, to skwitowałeś to porcją gwizdów. W związku z tym rozpaczałeś, gdy Ekwadorczykom nie udało się wbić prawidłowego gola w samej końcówce meczu.

Lublin tłem afery?

Wymiar sportowy? Tu też działo się niemało. Już w pierwszym meczu turnieju (oficjalne otwarcie nastąpiło kilka godzin później przy okazji meczu Polska-Kolumbia) Lublin zapisał się do annałów młodzieżowego Mundialu i nie wykluczone, że z kart historii nie zostanie tak szybko wypisany. To na Arenie Lublin najszybciej padł gol w dotychczasowej historii turnieju. Senegalczykowi Amadou Sagna wystarczyło zaledwie dziesięć sekund, żeby pokonać plażowicza z Thaiti. Ok, cofamy. Może Moana Pito posturą przypominał nieco chłopaka, który raczej skupia się na konsumpcji i leżeniu plackiem, ale w turnieju coś tam obronił. Jednak w tym meczu wpuścił jeszcze dwa strzały Sagny i ten popisał się hat-trickiem. Jak się okazało niejedynym, którego widziała Arena.

Później również ktoś przebił reprezentację Thaiti, która z Lublina po 0:6 z Kolumbią, musiała do autokaru wpakować bagaż w sumie dziewięciu straconych goli.

Jednak chyba nikt nie spodziewał się, że ekipa Hondurasu da w Lublinie taki popis nieudolności. W rankingu dorosłych reprezentacji Honduras wyprzedza Tahiti o blisko sto pozycji. Jednak młodzież ze strefy CONCACAF zdecydowała, że w Lublinie będą robić za statystów. Lublin ma kilka teatrów, ale chyba żaden lubelski skaut nawet w tej mało odpowiedzialnej roli, nie zatrudni „piłkarzy” z Hondurasu. Ciężko im byłoby nawet o etat parodysty. Nie od dziś wiadomo, że role komediowe należą bowiem do tych najtrudniejszych. Naprawdę trzeba się postarać, żeby to co gramy było śmieszne i nie przekroczyło granicy żenady. Tak zwani piłkarze z Hondurasu udowodnili, że niemożliwe nie istnieje. Było 0:2 z Urugwajem i 0:5 z Nową Zelandią. W tym drugim przypadku przynajmniej dali więcej pewności siebie reprezentacji Kiwi, która zdobyła niejedno serce na tym turnieju. Te dwa pierwsze rezultaty to nie był jeszcze wstyd. To nie była jeszcze kompromitacja. Nadal „lubelski” bilans Honduras miał lepszy od Tahiti, ale potem przyszło to…0:12 z Norwegią. Do najszybszego gola w turnieju Lublin dopisał sobie rekordowy wynik i niebanalny wyczyn norweskiego napastnika. Dziewięć bramek (dziesiąty był o włos) Erlinga Brauta Halanda i jednym meczem Norweg zapewnił sobie tytuł króla strzelców.

Cóż, to spotkanie może się za Lublinem ciągnąć jeszcze długo, a nazwa tego największego na wschodzie Polski miasta, może znaleźć się jeszcze w prokuratorskich aktach. Co prawda Lublin będzie tylko tłem akcji, ale „wyczynowi” ekipy z Hondurasu przyjrzeć mają się bowiem nie tylko szefowie światowej piłki.

W Lublinie hartowała się też ekwadorska i koreańska stal. Obie ekipy w fazie grupowej niezbyt imponowały. Co prawda Koreańczycy awans do kolejnej fazy turnieju przyklepali sobie po zwycięstwie z Argentyną, ale trzeci mecz grupowy szkoleniowiec z kraju Messiego potraktował nieco sparingowo. W lubelskich spotkaniach 1/8 finału obie ekipy pokazały coś więcej niż w pierwszych trzech potyczkach. Do wyrachowania w obronie, dołożyły nutkę szaleństwa i stworzyły całkiem przyjemne dla oka widowiska. Ekwador pokonał 3:1 Urugwaj, a Koreańczycy inną azjatycką drużynę – Japonię (1:0). Te swoiste derby kontynentalne spokojnie mogą służyć jako „mity-założycielskie” obu ekip. To były spotkania dzięki, którym obie ekipy udowodniły sobie, że stać je na coś ekstra. Azjaci pokazali to w szalonym ćwierćfinale z Senegalem (3:3 i wygrana po karnych), a przybysze z Ameryki Południowej spokojnie punktując USA (2:1).

Dlatego półfinałowe starcie na które wrócili na Arenę Lublin zapowiadało się tak smakowicie. Choć ostatecznie nieco zawiodło najbardziej wymagających fanów. Szczególnie zespołowi Ekwadoru zabrakło jakości. Kilka indywidualności w ekipie Korei przeważyło szalę na stronę Azjatów. Co prawda bramki w Lublinie nie zdobył, ale z dobrej strony pokazał się Lee Kang In – młody zawodnik Valencii, po raz kolejny udowodnił, że już wkrótce może być partnerem w dorosłej reprezentacji dla grającego w Totenhamie Sona.

IMG_20190611_200549

Trawa znowu nabierze świeżości. Niestety…

Nie można się temu akurat zbytnio dziwić, bo przecież to nie pierwsza duża impreza organizowana w mieście nad Bystrzycą. Młodzieżowe Euro, kilka towarzyskich spotkań młodzieżówki, a nawet mecze kobiecej reprezentacji (z rekordową frekwencją) i wiele, wiele innych imprez odbywających się na Arenie Lublin, po prostu wytrenowały u organizatorów pozytywne nawyki.

Co prawda część kibiców narzekała na to, że parking przy stadionie był co do zasady zamknięty (blisko tysiąc miejsc) i zatrzymywać się tam mogły jedynie autobusy, ale zadecydowała o tym FIFA ze względów bezpieczeństwa. Po meczu grupowym Senegalu z Kolumbią (przypomnijmy 10 tys. widzów) część okolicznych mieszkańców pomstowała też na parkujące gdzie popadnie samochody i bierną Straż Miejską. Po kolejnych spotkaniach gromadzących ponad 10 tys. widzów, ci którzy rozjeżdżali trawę, za szybami znajdowali już zaproszenie na pogawędkę ze strażnikami. Czas chyba zrozumieć, że na mecz najlepiej wybierać się komunikacją miejską, która funkcjonowała bez zarzutu. Według Pawła Gila, koordynatora Mundialu z ramienia prezydenta Lublina i sędziego międzynarodowego, już po 20 minutach od ostatniego gwizdka okolice stadionu były puste.

Atmosfery wielkiego święta nie było czuć na ulicach miasta, ale już na samym stadionie zabawa była wyborna. I tylko żal, że na kolejną taką imprezę Lublin będzie czekał chyba dłużej niż dwa lata. Okoliczne trawniki będą miały czas na regenerację. Chyba, że… Motorze do dzieła!

Michał Jackowski

Opublikowane 12.06.2019 13:48 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
19.09.2020

Trio Sobczyk-Jimenez-Nowak bezlitośnie rozjeżdża Legię

Można przecierać oczy ze zdumienia. Ależ to ekscytujący tercet. Klepeczka, jeden kontakt, wymienność pozycji, powtarzalność, efektowność, efektywność. I wszystko to przy skołowaniu defensorów rywali. Górnik Zabrze dysponuje atakiem, którego autentycznie przeciwnicy mogą się bać. Jimenez, Nowak i Sobczyk wyglądają, jakby grali ze sobą nie od miesiąca, a od dobrych kilku lat. Dzisiaj roznieśli Legię. Mistrzowską […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Tottenham. Gra w piłkę nożną. Golf. Czy to będzie właśnie ta kolejność?

To już oficjalna informacja, Gareth Bale żegna się z Madrytem, na razie w ramach rocznego wypożyczenia, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że to koniec. Walijczyk w Realu zaczynał z ciężarem oczekiwań ważącym przeszło 100 milionów euro. Potem odbył jeden z najpiękniejszych lotów w historii klubu, gdy Królewscy rokrocznie wygrywali Ligę Mistrzów. Ale już pożegnanie […]
19.09.2020
Weszło FM
19.09.2020

Jan Mela, meczyki i Liga Minus. Niedziela w WeszłoFM

Niedzielę w Weszło FM rozpoczniemy programem „W ciemno”, który prowadzi Marcin Ryszka. Jego gościem będzie Jasiek Mela – chodząca inspiracja dla każdego z nas, gość, który mimo niepełnosprawności potrafił zdobyć dwa bieguny. A przy tym to chodząca dawka życiowego luzu, co w połączeniu z podejściem do życia Marcina da mieszankę wybuchową. O godz. 10.00 na antenie […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Pogoń znów wygrywa po borowaniu bez znieczulenia

Pogoń Szczecin jest na początku tego sezonu w ścisłej czołówce najbrzydziej grających drużyn Ekstraklasy, ale punktowo jest nieźle: cztery mecze, siedem punktów. W Gliwicach „Portowcy” mogli wysoko przegrać, a wygrali. Dziś przez większość spotkania również prezentowali mniej jakości niż zdziesiątkowany Śląsk Wrocław i mimo to ponownie sięgnęli po pełną pulę. Dla nas najlepszą wiadomością jest […]
19.09.2020
Anglia
19.09.2020

Pan piłkarz Mateusz Klich bierze Premier League przebojem!

Bloody hell, co to jest za historia, aż chciałoby się wykrzyknąć. Mateusz Klich wszedł do Premier League nie tylko z drzwiami, ale też z futryną i od razu podporządkował sobie pokój. Znaczy, dobra, brzmi to trochę zbyt podniośle, ale kurczę, kto zabroni nam się cieszyć, że w końcu jakiś polski piłkarz z pola radzi sobie […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Płacheta z golem, Jóźwiak z asystą, Helik z czerwoną kartką. Działo się w Championship!

Kariera Przemysława Płachety pędzi ostatnio w co najmniej takim tempie, jak on sam po boisku. Pół roku w Pogoni Siedlce, sezon w Podbeskidziu, tyle samo w Śląsku, rekord transferowy wrocławian i przenosiny do Norwich. Nie ma co zapeszać, ale wydaje się, że skrzydłowy nie chce się zatrzymywać. Gdy tylko dostał trochę więcej czasu na boisku, […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Sukces: Lechię w końcu chciało się oglądać

Widzieliśmy mocniejsze wejścia w sezon niż to w wykonaniu Lechii, bo owszem, punktowo tragedii nie ma, trzy oczka wpadły, ale jeśli chodzi o grę? Nawet nie dramacik, a jeden wielki regularny dramat. Warta mogła spokojnie wygrać, natomiast zapłaciła frycowe, ale już Raków z Górnikiem nie zostawili nawet reszty, ładując gdańszczanom po trzy gole. I cóż, […]
19.09.2020
Niemcy
19.09.2020

Wszystkie problemy Krzysztofa Piątka

Spokojnie. Krzysztof Piątek nie jest w czarnej dziurze. Może już nie grzeje nikogo tak, jak za swoich złotych czasów w Genui i Milanie, ale to dalej bardzo przyzwoity snajper przyzwoitego klubu w bardzo silnej lidze. I na razie nie grozi mu zmiana tego statusu. Polak to żadna efemeryda. Swoje umie i będzie umiał. Problem w […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

FREEBETY w eWinner! 60 PLN na powrót Bundesligi

Tęskniliście za ligowym graniem? Bo my tak i z tego co widzimy eWinner także. Ten legalny polski bukmacher przygotował bowiem atrakcyjną promocję na powrót Bundesligi. Czekają na nas freebety za sam fakt obstawiania meczów piłki nożnej. W ten sposób w sobotę i niedzielę możemy zarobić łącznie 60 PLN! Jak? Sprawdźcie szczegóły promocji „Futbol Totalny”. Gracze […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Aubameyang czy Fabiański – kto będzie górą w tym pojedynku?

Łukasz Fabiański kontra była drużyna. Co prawda dla „Fabiana” spotkania z Arsenalem nie są już zapewne niczym szczególnym, ale bądź co bądź to jednak potyczka dwóch ekip z Londynu. „Kanonierzy” zwykle niemiłosiernie lali West Ham, więc szykuje się trudne spotkanie dla polskiego bramkarza. Jakie są nasze przewidywania na ten mecz? Tym razem sprawdzamy, jak wygrać […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Fundambu ładuje przewrotką, Widzew odbija się od dna

Czekaliśmy, czekaliśmy i stało się. Merveille Fundambu zdobył swojego premierowego gola w pierwszej lidze. A że dodatkowo Widzew wygrał i zgarnął pierwsze trzy punkty w nowym sezonie, to zakładamy, że w Łodzi humor gituwa. Zupełnie odmienne nastroje panują za to w Olsztynie. Zero bramek i zero pomysłu na to, jak ten stan rzeczy zmienić. Tak […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

LIVE: Górnik demoluje Legię przy Łazienkowskiej. 3:1!

Stal Mielec w Gdańsku, czyli beniaminkowie wciąż szukający jakiegokolwiek zwycięstwa – czy Lechia okaże się tak przeciętna, by umożliwić? Śląsk Wrocław w Szczecinie, próbujący podkreślić swoją dobrą grę i wysokie aspiracje na tle zespołu, który ma tylko aspiracje, a nie ma gry. Na deser spotkanie przy Łazienkowskiej, gdzie Legia podejmie Górnik – często przy takich […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Wraca Serie A! Nowy klub Milika zgarnie trzy punkty na inaugurację?

Serie A najpóźniej wraca do gry, ale też najpóźniej rozgrywki zakończyła. Za nami kilka tygodni transferowego zamieszania, m.in. z udziałem Arkadiusza Milika. Dziś jego – prawdopodobnie – nowy klub może zgarnąć pierwsze punkty w starciu z Hellas Werona. Na jakie typy warto zwrócić uwagę w meczu AS Romy? Sprawdzamy to razem z Totolotkiem! Hellas Werona […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Dwa lub trzy gole w hicie kolejki w Warszawie? Czemu nie!

Przed nami polski klasyk, czyli starcie Legii Warszawa z Górnikiem Zabrze. Klasyk, ale też mecz, który od lat nie zapowiadał się tak ciekawie, jak dziś. Zabrzanie na początku sezonu zaskoczyli świetną formą i pomysłem na grę. W opozycji do nich jest Legia, która niemiłosiernie łączy bułę. Czy to pozwoli Górnikowi odnieść pierwsze od ponad 20 […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Zagłębie zgarnia młodzieżowców. Ratajczyk krok od Lubina, będzie transfer z Legii

Zagłębie Lubin jest bardzo aktywne na rynku transferowym w kwestii młodzieżowców. Na Dolny Śląsk trafili już Jakub Bednarczyk i Kamil Bielikow, a teraz „Miedziowi” dopinają dwa kolejne transfery. Nazwisko Adama Ratajczyka na tej liście nikogo już nie zaskoczy, natomiast jak udało nam się ustalić, Zagłębie dokona także ciekawego ruchu, osłabiając ligowego rywala.  Łukasz Łakomy, 19-letni […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Czy Legia powinna zazdrościć Górnikowi Manneha?

Pomyśleć, że rok temu byliśmy przekonani, iż Alasana Manneh okaże się kolejnym transferowym nieporozumieniem, tak typowym dla obrazu tej ligi. Całkiem obiecujący facet z Barcelony B, który otarł się o trzecią ligę hiszpańską, zdobył doświadczenie w lidze bułgarskiej i sygnalizował, że w Polsce wcale nie będzie czuł się specjalnie zagubiony. Ale zaczął fatalnie. Jesienią nie […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Czy w Lechii Gdańsk coś się wypaliło?

Funkcjonowanie każdej drużyny to pewien cykl. Najpierw się ją buduje, metodą prób i błędów szuka stanu optymalnego, aż wreszcie – prędzej czy później – osiąga ona swój szczyt. Później już bardzo trudno się na nim utrzymać, zwłaszcza przy niewielkich zmianach kadrowych. W takiej sytuacji najczęściej następuje jazda w dół – czasem wolniejsza, czasem szybsza. Coraz […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Sztylka: – Trener ma rywalizację na każdej pozycji. Dziś okienko uznajemy za zamknięte

– Mamy swoją filozofię, określoną politykę transferową na dane okienko. W ostatnim sezonie mieliśmy 4-5 długotrwale kontuzjowanych polskich piłkarzy, co spowodowało, że trudno było w tamtym momencie rygorystycznie pilnować naszej filozofii budowy drużyny. Sytuacja zmusiła nas do tego, że proporcje zostały zachwiane. W tym okienku chcieliśmy to więc wyrównać, żeby ta szatnia była jak najbardziej […]
19.09.2020