post Avatar

Opublikowane 08.05.2019 18:44 przez

Jan Ciosek

Są pewne rzeczy wspólne dla wszystkich zakątków świata. Ludzie lubią dobrze zjeść, wypić, lubią się pośmiać, spotkać z przyjaciółmi. Nie lubią zbyt ciężkiej pracy, gdy jest za zimno, albo za gorąco, nie lubią kłopotów żołądkowych. I nie lubią rudych. W większości przypadków kończy się to zaczepkami, obelgami, czasem ktoś dostanie z liścia. Ale może się też zdarzyć tak, że żarty z dzieciaka o czerwonych włosach skończą się tak, że rudzielec się wkurzy, weźmie do roboty i… zostanie jednym z najlepszych bokserów na świecie.

Mały Santos Saul Alvarez Barragan w genach po matce, Anie Marii Barragan, dostał rude włosy, co w większości szkół na świecie jest już wystarczającym pretekstem do zaczepek. W przypadku Saula powodów było więcej: był drobnym chłopakiem, nie tylko z rudą czupryną, ale także z piegami i wyjątkowo jasną, jak na Meksyk, karnacją. Nie ma się co oszukiwać: taki ananas miałby pod górkę w każdej szkole, na dowolnej szerokości geograficznej. Już wtedy wszyscy nazywali go „Canelo”, co oznacza po prostu „Cynamon” i jest w Meksyku standardową ksywką dla rudzielców. Przezwisko to jedno, ale koledzy fundowali mu jeszcze zaczepki i idiotyczne żarty. Saul wszystko cierpliwie znosił. Był spokojnym chłopakiem, nie szukał zwady. Co ciekawe, ma sześciu starszych braci. Na tym etapie, wszyscy już trenowali boks. „Canelo” do sali nie ciągnęło i wszyscy uznali, jako pewnik prosty fakt: skoro Saul, jako jedyny ma rude włosy, to także jako jedyny nie ma instynktu wojownika. Bardzo się zdziwili pewnego dnia, gdy pewien dużo większy chłopak, regularnie zaczepiający 11-letniego dzieciaka, powiedział o kilka słów za dużo. „Canelo” w furii się na niego rzucił, zasypał lawiną ciosów, rozkwasił nos. Jak pisał po latach magazyn „The Ring”, to był moment, w którym zdał sobie sprawę, że „ma coś, czego nie mają jego bracia – dar do okaleczania”.

Potem poszło już szybko. Rudzielec poszedł z bratem Rigoberto do Julian Magdaleno Gym, gdzie spotkał Jose i Eddy’ego Reynoso (ociec i syn), którzy przez nauczyli go wszystkiego i do dziś, po 17 latach, nadal razem pracują. Oczywiście, zazwyczaj w takich sytuacjach trenerzy po latach wspominają, że od razu widzieli wielki talent, że od razu czuli i wiedzieli, że to przyszła gwiazda. Czasem to prawda, kiedy indziej bujda. Reynoso nie od razu zauważyli, że trafił im się diamencik do oszlifowania. 11-letni rudzielec trenował w grupie, uczył się absolutnych podstaw, krok po kroku poznawał bokserskie rzemiosło. „Początkowo trenował tak, jak inni. Reynoso uczyli go podstaw. Jak balansować, jak się poruszać, jak zadawać sierpy ze złymi intencjami. Potem zobaczymy, co mamy. W ciągu trzech pierwszych lat mieli mnóstwo. Canelo miał amatorski rekord 44-2, wygrał juniorskie mistrzostwa Meksyku do lat 14. Przekonał także innych trenerów, żeby trzymali swoich zawodników z dala od rudego dzieciaka z grubą szczęką. Chłopak, który kiedyś nie chciał walczyć, teraz nie mógł znaleźć nikogo, kto chciałby z nim walczyć” – pisał „The Ring”.

Meksyk to inny świat. U nas 15-latkowie tak naprawdę dopiero dostają pierwsze szanse w młodzieżowych turniejach. Potem budują karierę amatorską, próbują się zakwalifikować na mistrzostwa Polski, następnie Europy i świata, wreszcie – na wymarzone igrzyska olimpijskie. W dalszej kolejności przychodzi czas na karierę zawodową. W niedawnej rozmowie z Weszło, Robert Gortat, trener i sędzia bokserski tłumaczył, że już na starcie tracimy do innych krajów, bo dzieciaki za późno wychodzą do ringu. W Meksyku obowiązują kompletnie inne reguły. Ktoś powie: dzikie i wiele się nie pomyli. Tam zapisany w przepisach wiek, w którym można rozpocząć zawodową karierę bokserską, czyli lać się w ringu za pieniądze, bez kasków i żadnej innej ochrony głowy, to 15 lat. Kiedy u nas dzieciaki decydują, co robić po szkole podstawowej, jakie liceum, czy technikum wybrać, tam ich rówieśnicy szykują się do zawodowego debiutu w bokserskim ringu. Opowiadając o karierze gościa, który wygrał wszystko (do czego zaraz dojdziemy), warto pamiętać o tych wszystkich, którzy nie tylko nie osiągnęli szczytu, ale nawet – pełnoletności, bo któraś z walk zakończyła się tragedią.

canelo bracia

W przypadku najmłodszego z Alvarezów, walki regularnie kończyły się może nie tragediami, ale ciężkimi nokautami. Zanim osiągnął 18 lat (czyli był w wieku, w którym Polak, czy Amerykanin mógłby rozpocząć zawodową karierę), miał na koncie 20 wygranych pojedynków, z czego 15 przed czasem. Chwilę przed osiągnięciem pełnoletności wziął zresztą udział w wydarzeniu absolutnie wyjątkowym, zapisanym w księdze bokserskich rekordów. 28 czerwca 2008 roku w Zapopan odbyła się gala bokserska, której głównym wydarzeniem (przynajmniej oficjalnie) był pojedynek Rafaela Guzmana z Zaidem Zavaletą o pas WBC FECARBOX. W praktyce głównym magnesem na lokalnych kibiców był występ na gali braci Alvarez. WSZYSTKICH braci Alvarez! Dla Victora, Gonzalo i Daniela były to debiuty, zresztą – nieudane, a ich kariery szybko się skończyły. Ricardo toczył tam trzecią zawodową walkę, wygrał, a potem był całkiem solidnym pięściarzem (3 porażki w 30 walkach, kilka mniej liczących się pasów). Ramon tamtego dnia także boksował po raz trzeci, także wygrał i także zrobił przyzwoitą karierę (7 porażek w 39 walkach).

Znacznie ciekawsze walki i ciekawsze kariery zrobili jednak pozostali dwaj bracia. Rigoberto, starszy od Saula o 12 lat, pamiętnej nocy w Zapopan boksował po raz 20. w karierze, o pas mistrza Meksyku. Dwa lata później ukoronował swoją przygodę z boksem, zdobywając tytuł tymczasowego mistrza świata WBA w wadze super półśredniej. Kończąc rozpiskę gali z czerwca 2008 dodajmy, że dla Saula to także był dwudziesty zawodowy występ. Tym razem wypunktował Miguela Vazqueza, późniejszego wieloletniego mistrza świata IBF wagi lekkiej.

Wkrótce „Canelo” po raz pierwszy wystąpił na gali w USA, potem zanotował kilka spektakularnych nokautów, aż wreszcie, jeszcze przed 21. urodzinami, stanął do walki o pas mistrza świata WBC w wadze super średniej. W starciu z Matthew Hattonem wygrał wszystkie rundy i sięgnął po tytuł. W zasadzie od tego momentu, w marcu 2011 roku, utrzymuje się na szczycie.

Jakiś czas temu komentowałem dla FightKlubu archiwalne walki Canelo. Oczywiście, widziałem je wcześniej, ale teraz miałem okazję obejrzeć je jedna po drugiej, chronologicznie. Nie wiem, czy jest ktoś, kto robił równie wielkie postępy w zasadzie z walki na walkę. Na przykład pojedynku z Jose Miguelem Cotto był sztywny, podłączony do prądu. Minęły dwa miesiące i w ringu była lepsza wersja Alvareza. I tak było w każdym kolejnym starciu. To były gigantyczne skoki. Kiedy oglądało się te walki na bieżąco, to mogło trochę umykać. Teraz obejrzałem te walki wszystkie po kolei i muszę powiedzieć jedno: czapki z głów przed Canelo – mówi Piotr Momot, komentator i dziennikarz portalu ringpolska.pl. – To przykład sportowca, który doszedł na szczyt niesamowicie ciężką pracą. Alvarez nie jest czystym bokserskim talentem, tylko pracusiem. Pamiętam, jak po pierwszych walkach promujący go Oscar de la Hoya mówił, że ten chłopak będzie legendą. Szczerze: nie wyglądało na to. Na początku trochę był ciągnięty za uszy, trochę na siłę robiono z niego wielką gwiazdę. Teraz jednak nie ma żadnych wątpliwości: Saul Alvarez jest absolutnym kozakiem, w dodatku przez wielkie K.

W ostatni weekend „Canelo” boksował w Las Vegas z Danielem Jacobsem o trzy pasy mistrzowskie wagi średniej. Wygrał jednogłośnie na punkty, pokazując po raz kolejny niesamowite umiejętności, z których najważniejszą być może wcale nie jest zadawanie ciosów i odporność na uderzenia.

W tej ostatniej walce Alvarez dał z siebie dokładnie tyle, ile musiał, żeby wygrać. Ani mniej, ani więcej. To ważne. Daniel Jacobs rzucił na szalę absolutnie wszystko, ale to nie wystarczyło. Canelo kontrolował pojedynek i boksował bardzo mądrze. Na dziś, moim zdaniem, to numer jeden na świecie bez względu na kategorie wagowe. On ma dopiero 28 lat, a już boksował z całym topem, z Mosleyem, Cotto, Floydem Mayweatherem Juniorem, Gołowkinem, Jacobsem, ze wszystkimi kozakami. I, co ważne, w każdej walce widać u niego postęp – podkreśla Maciej Miszkiń, były bokser, dziś komentator Polsatu Sport. – Co ważne, on od każdego z rywali potrafił coś zabrać, nauczyć się tego, co mieli najlepsze. Genialnie wyciąga wnioski i się uczy. To wszystko sprawia, że jest pięściarzem kompletnym. Kiedyś mu zarzucano, że ma gorszą pracę nóg. Ale tego się nauczył w walce z Floydem Mayweatherem.

Pochwały pod adresem Alvareza słychać dziś z praktycznie każdej strony. Jego stylem zachwycają się dziennikarze i kibice, jego klasę doceniają rywale. Ale nie da się ukryć, że nie zawsze jest tak samo. Wiele razy pojawiały się głosy, że „Canelo” jest faworyzowany, że nie da się z nim wygrać na punkty, bo w razie potrzeby sędziowie tak je policzą, żeby pomóc Meksykaninowi. Było to doskonale widać choćby we wrześniu 2013 roku, kiedy w Las Vegas boksował ze wspomnianym Mayweatherem. 12-rundowy pojedynek o dwa mistrzowskie pasy był mocno jednostronny, to Amerykanin dyktował warunki i po ostatnim gongu – w normalnych warunkach – można było w ciemno zakładać, że wygra jednogłośną decyzją. Ale warunki normalne nie były. Sędzia C. J. Ross mimo ewidentnej dominacji Mayweathera na swojej karcie wpisała 114-114. Na szczęście pozostali arbitrzy – Dave Moretti i Craig Metcalfe przyznali wygraną rzeczywistemu zwycięzcy i udało się uniknąć wałka. Pani Ross po tym pojedynku zakończyła karierę i sprawa rozeszła się po kościach, choć na nowo podniosły się głosy, że w tym biznesie są równi i równiejsi. Dodajmy tylko, że to do dziś jedyna porażka Alvareza (52 zwycięstwa, 2 remisy).

Znacznie poważniejszy zarzut niż przychylność sędziów pojawił się nieco ponad rok temu, w trakcie przygotowań do rewanżowej walki z Giennadijem Gołowkinem. Pierwsza zakończyła się remisem i oczywiście – jak zwykle – nie brakowało kontrowersji. Druga, zaplanowana na 5 maja 2018 roku, została odwołana. Powód? Mocno śmierdzący. W dwóch pobranych od „Canelo” próbkach znaleziono ślady Clenbuterolu, czyli hormonu eliminującego tłuszcz. W normalnych warunkach w takim przypadku bokser najpierw dostaje długą dyskwalifikację, a dopiero potem ewentualnie może się tłumaczyć. Tutaj wszystko było inaczej. Oficjalna wersja Meksykanina była taka, że on nigdy niczego nie brał, a zabroniony środek znalazł się w jego organizmie po zjedzeniu zakażonej wołowiny. Komisja uznała, że w sumie rzeczywiście mogło to być gapiostwo i dała Alvarezowi symboliczną, sześciomiesięczną karę. Do rewanżu z Gołowkinem doszło we wrześniu i po kolejnej zaciętej walce stosunkiem głosów dwa do remisu wygrał Meksykanin.

Jestem w stanie uwierzyć w wersję ze skażonym mięsem, możliwe, że Alvarez przyjął Clenbuterol nieświadomie. Czytałem o tym środku, ponoć pomaga zbijać wagę. Ale w samym boksie nie pomaga, w dodatku jest bardzo szkodliwy dla organizmu. Wątpię, żeby taki pięściarz świadomie łykał coś takiego – uważa Miszkiń.

Boxing: unified WBC and WBA super welterweight title bouts

Po wpadce z Clenbuterolem i zwycięstwie nad Gołowkinem, „Cynamon” wygrał jeszcze dwie walki. Najpierw znokautował Rocky’ego Fieldinga, a teraz wypunktował Daniela Jacobsa. Trudno oprzeć się wrażeniu, że coraz trudniej o kolejnych, klasowych rywali dla meksykańskiego mistrza. A przecież – boksować musi, tym bardziej, że właśnie podpisał genialny kontrakt z grupą DAZN. Na jego mocy w ciągu 6 lat ma stoczyć 12 pojedynków i zarobić za nie 365 milionów dolarów!

To jeden z najwyższych, a może nawet w ogóle najwyższy kontrakt w historii sportu, a w historii boksu na pewno – podkreśla Momot. – Co ważne, mimo wielkich pieniędzy i tytułów, ten bokser wciąż jest głodny. Napędza go to samo, co wcześniej Mayweathera: on chce być legendą, że udowodnić wszystkim, że jest najlepszy. Dodatkowo, Canelo marzy o tym, żeby w kraju został uznany za najlepszego w dziejach meksykańskiego boksu, a do tego jeszcze daleka droga. Walczy o to, bo w Meksyku boks to religia. Hejterzy go tylko nakręcają i mobilizują do ciężkiej pracy. Na razie nie dał powodów do myślenia, że może mu zabraknąć odpowiedniej motywacji.

W Meksyku czasem jest krytykowany. W żadnym wypadku nie chodzi jednak o styl boksowania, bo ten jest uwielbiany. Niektórym rodakom nie podoba się taki amerykański styl bycia Canelo, który naśladuje trochę Oscara de la Hoyę. Ale przecież mówimy o pięściarzu, więc powinniśmy go oceniać za to, co robi w ringu. A tam jest geniuszem – przypomina Miszkiń.

I Meksykanie to doceniają. Jego walki są w ojczyźnie świętem, trudno oprzeć się wrażeniu, że popularnością „Canelo” już przeskoczył aktorów najpopularniejszych telenoweli, gwiazdy muzyki, a nawet – niedawno wybranego prezydenta. Jeśli spojrzeć na liczby – więcej Meksykanów obejrzało jego ostatnią walkę, niż zagłosowało w grudniowych wyborach na Andresa Manuela Lopeza Obradora. Nieźle, jak na rudzielca, najmłodszego z ósemki dzieci pary farmerów, który długo dawał sobą pomiatać kilku wyrostkom w szkole…

JAN CIOSEK

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 08.05.2019 18:44 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
03.08.2020

Młode wilki na gigancie. Wspomnienie Warty lat dziewięćdziesiątych

Brakowało na proszek do prania, grali na dożynkowym pięćdziesięciotysięczniku. Wychowywali talenty Tomasza Iwana i Macieja Żurawskiego, mieli kapitana z przeszłością w Fenerbahce, a przy tym skład z łapanki, który po zwycięskim debiucie w ekstraklasie krytykował sam trener. Krótki, dwuletni lot Warty wśród najlepszych ćwierć wieku temu to wciąż jednak sporo wniosków także dla dzisiejszych „Zielonych”. […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

I ligę pozamiatał, czas na Ekstraklasę. Bartosz Nowak w Górniku Zabrze

Wiecie, jak to z transferami z pierwszej ligi do Ekstraklasy bywało. Często kogoś chwaliliśmy, często wpychaliśmy go na wyższy szczebel, a okazywało się, że nie do końca tam pasował. Nie zawsze ktoś, kto błyszczał na zapleczu, okazał się równie dużym wzmocnieniem w najwyższej lidze. Ale Bartosz Nowak ze Stali Mielec pozamiatał pierwszą ligę tak, że […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Stal w trzeciej lidze, sprawa Skry w prokuraturze

Jak wiemy, Stal Stalowa Wola bardzo pragnęła pozostać w drugiej lidze, mimo tego, że spadła do trzeciej. Ale sami rozumiecie, jakie mamy czasy – dość pokręcone i różne regulaminowe cuda już widzieliśmy, więc swoich sił spróbowała również Stal, która zaapelowała do PZPN-u o poszerzenie drugiej ligi do dwudziestu zespołów (teraz jest ich dziewiętnaście przez awanse […]
03.08.2020
Włochy
03.08.2020

Znakomity Szczęsny, rozczarowujący Teodorczyk… Jak poszło Polakom w Serie A?

Jak doskonale wiadomo, nie brakowało Polaków w minionym sezonie Serie A. Jest wśród nich mistrz kraju, są zdobywcy Pucharu Włoch, ale są również spadkowicze. Kto zachwycił, kto spełnił oczekiwania, a kto rozczarował i ma za sobą stracony rok? Pokusiliśmy się o małe podsumowanie. Nie braliśmy pod uwagę piłkarzy, którzy w trakcie rozgrywek zmienili ligę, jak […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Biznes po płocku. Nie ma ani 20 tysięcy złotych, ani drużyny

Jak wiadomo, Wisła Płock nie pojechała na zgrupowanie, ponieważ u jednego z zawodników wykryto koronawirusa. To zdarzenie zapoczątkowało medialną ofensywę nowego prezesa płocczan, Tomasza Marca – i nie do końca wiadomo, czy on się chwali, czy żali. Na początek zacytujmy fragment wywiadu z „Przeglądu Sportowego”: – Wybraliśmy więc droższe testy wymazowe głównie dlatego, żeby mieć […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Punkt za Juventusem. Conte zdecydowanie ma na czym budować!

Jeden punkt. Tak niewielkiej różnicy na szczycie Serie A nie było od dawna, więc Inter Mediolan ma powody do radości. Owszem, dorobek całego peletonu potwierdza, że to nie gonitwa była wyjątkowo mocna, ale Stara Dama wyjątkowo słaba. W erze dominacji Juve – czyli w erze trwającej już prawie dekadę – nigdy mistrz nie miał tak lichego […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Marzec: Po rozstaniu ze Stalą Mielec mam bliznę. Ale ona się zagoi

– Przychodząc do Stali mieliśmy jasno określony cel i udało się go zrealizować. Później była euforia, radość. Nie rozmawialiśmy wcześniej o klauzuli zakładającej przedłużenie umowy w przypadku awansu, bo na etapie, gdy trafiałem do Mielca, była fajna atmosfera i zaufałem ludziom. Uznałem, że nie ma o czym rozmawiać, że to normalne w takich relacjach – […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Kowalewski oddaje się do dyspozycji Rady Nadzorczej, ale jest ładnie ubrany

Słyszeliśmy o dziennikarzach śledczych, słyszeliśmy o dziennikarzach modowych, ale nie słyszeliśmy jeszcze o dziennikarzach śledczo-modowych. Dziwne to by było, gdyby Bob Woodward i Carl Bernstein z jednej strony ujawniali niecne działania Nixona, a z drugiej dyskutowali, czy czarny to nowy różowy, czy jednak różowy to nowy czarny. Ale jednak jest taka profesja! Do takich wniosków […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mioduski: „Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Daliśmy z siebie maksimum”

– Artur Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Od początku było wiadomo, na co możemy sobie pozwolić, a na co nie. Ale zdawaliśmy sobie sprawę, że nie przyjdzie u nas grać za nic, za frytki, za grosze – że musi zarabiać przyzwoite pieniądze. Daliśmy z siebie maksimum, a Boruc też podszedł do tego tematu bardzo racjonalnie. Z […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Pątnicze drogi nowicjuszy do Ekstraklasy. Który beniaminek jest najmocniejszy?

Podbeskidzie Bielsko-Biała, Stal Mielec, Warta Poznań. Co łączy te kluby? Ano chyba to, że wszyscy beniaminkowie przyszłego sezonu Ekstraklasy ciągną za sobą historie przypominające pięty gorliwego pątnika. Już nawet mniejsza o czas oczekiwania na powrót do elity, bo choć Stal i Warta czekały ćwierć wieku i mogą tą pokaźną liczbą grać, to Podbeskidzie wróciło na […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gorgon w Pogoni, czyli czas na stabilizację w ofensywie

Pogoń Szczecin obiecała, że utrata sponsora strategicznego nie wpłynie na negocjacje transferowe i słowa dotrzymała. Bo tak należy rozumieć sięgnięcie po Alexandra Gorgonia, kapitana HNK Rijeki. Nie gościa z rezerw, nie takiego po przejściach, nie byłego reprezentanta i nadziei kraju XYZ. W Ekstraklasie ląduje człowiek, który przez ostatnie lata zgarniał trofea i był kluczowym zawodnikiem […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gole Klimali i Niezgody, asysta Jagiełło. Jak grali stranieri?

Doszliśmy do tego momentu sezonu, w którym po szalonym maratonie zostało tylko konfetti na finiszu i parę butelek do posprzątania. Większość lig zakończyła już granie, choć… Może lepiej powiedzieć – zawiesiła? W końcu za moment wszyscy wrócą na boiska i rozpoczną nowy sezon. W każdym razie grania jest niewiele, co nie znaczy, że nasi stranieri wleźli […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mecz z Lechem nie jest dla mnie priorytetem. Póki co cieszymy się z awansu

– Spotkanie z Lechem nie jest dla mnie priorytetem, ale wiem, że będzie ono już w czwartej kolejce. Życie natomiast pokaże, co się wydarzy za tydzień albo dwa. Na razie cieszymy się z tego, co jest i już niedługo wracamy do pracy, aby godnie reprezentować Wartę w ekstraklasie. Zobaczymy, jakie będą ruchy transferowe. Myślę, że […]
03.08.2020
Weszło
02.08.2020

Odcinek specjalny quizu – Cezary Stefańczyk kontra rekord Damiana Smyka!

Czy rekordowy wynik Damiana Smyka zostanie pobity? Z tym pamiętnym występem zmierzy się dziś Cezary Stefańczyk, który polską ligę zna na wylot. Jak doświadczony ligowiec wypadnie w naszym quizie? Oglądajcie specjalny odcinek, w którym obok byłego obrońcy Wisły Płock zobaczymy Jakuba Białka, Kubę Olkiewicza i Jana Mazurka. Prowadzenie – niezawodny Paweł Paczul. Startujemy o 20!
02.08.2020
Inne sporty
02.08.2020

F1. Pięćdziesiąt okrążeń nudy, dwa okrążenia szaleństwa

Jeśli wyłączyliście Grand Prix Wielkiej Brytanii na kilka okrążeń przed końcem – nie będziemy zdziwieni. Właściwie wszystko zdawało się wówczas rozstrzygnięte. Niemal przez cały wyścig pierwsza czwórka jechała po swoje. Działo się co najwyżej za ich plecami. Jeśli jednak wytrwaliście do końca – otrzymaliście nagrodę. Bo ostatnich kilka okrążeń to była istna jazda bez trzymanki. […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Komu z I ligi dać szansę w Ekstraklasie? 7 nazwisk do notesów skautów

W pierwszej lidze znamy już wszystkie rozstrzygnięcia, więc zabieramy się za kolejne podsumowania. Wybraliśmy już najlepszych piłkarzy zaplecza po restarcie, a teraz czas na zawodników, którym można dać szansę w Ekstraklasie. Od razu zaznaczymy – odrzuciliśmy tych, którzy do niej awansowali oraz młodzieżowców, którym poświęcimy osobny tekst. Grono zostało dość mocno okrojone, ale… daliśmy radę […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Casus Davida Kopacza. Niemiecka szkoła nie szkoli nam gwiazd

David Kopacz to typ zawodnika, który rozbudzał nadzieje. Trenował z Mario Goetze, Pierre-Emerickiem Aubameyangiem, Gonzalo Castro, Mario Gomezem, Marco Reusem, Erikiem Thommym i jeszcze paroma innymi uznanymi nazwiskami, które błyszczą lub błyszczały w Bundeslidze. Rósł z Jadonem Sancho, dzisiaj wartym pewnie ponad sto milionów. Co więcej, w juniorach Borussii Dortmund miewał mecze, w których grał […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Abramowicz: Karny z Wartą? Jak się walczy w powietrzu, to nieuniknione, że ręce lądują na rywalu

Dawid Abramowicz kontrowersyjny rzut karny w meczu Warty Poznań z Radomiakiem widział z bliska. Nawet z bardzo bliska, bo to on go sprokurował. Jak sytuacja wyglądała z jego perspektywy? Czy ma pretensje do Łukasza Spławskiego, albo sędziego Bartosza Frankowskiego? Co sądzi o finałowym spotkaniu? Jak zareagował, gdy zobaczył kibiców z Radomia pod stadionem w Grodzisku? […]
02.08.2020