Reklama

Łotysze muszą budować od nowa, 38-letni bramkarz postacią nr 1

redakcja

Autor:redakcja

03 grudnia 2018, 14:19 • 7 min czytania 0 komentarzy

Niedawno TUTAJ był u nas duży wywiad z Kamilem Bilińskim dotyczący przede wszystkim gry w Riga FC, z którym nasz piłkarz wywalczył mistrzostwo i krajowy puchar. Skoro jednak Polska w grupie eliminacyjnej do Euro 2020 trafiła na Łotwę, pogadaliśmy ponownie, tym razem już tylko pod kątem losowania. Jak były napastnik Śląska Wrocław i Wisły Płock ocenia potencjał Łotyszy? Dlaczego jego klub może dużo stracić przez zmiany, które prawdopodobnie czekają reprezentację? Jaką rolę odgrywają w niej jego klubowi koledzy? Dlaczego Deniss Rakels bywa krytykowany, mimo że może być wkrótce liderem kadry? Zapraszamy. 

Łotysze muszą budować od nowa, 38-letni bramkarz postacią nr 1

Mówi się, że każdy z zespołów jest zadowolony ze znalezienia się w naszej grupie eliminacyjnej. Łotysze też się cieszą?

Z nikim jeszcze na ten temat nie rozmawiałem, jedynie na naszej grupie dyskusyjnej koledzy wrzucali grafiki po losowaniu, ale jeszcze nie zostało to odpowiednio skomentowane. Uważam, że będzie dla nas porażką jeśli nie wygramy tej grupy w cuglach. Będą 2-3 mecze z większą skalą trudności, ale ogólnie lepiej nie mogliśmy trafić. Z obecnym potencjałem naszej kadry nie możemy patrzeć na innych, a wyłącznie na siebie. Musimy od pierwszego meczu zdominować grupę, pokazując, kto jest faworytem.

Chyba nie ma się co czarować: Łotwa potencjalnie ma pełnić rolę chłopca do bicia.

Raczej tak. Czytałem gdzieś wypowiedź Denissa Rakelsa, że Polacy są zdecydowanym faworytem grupy, a ich szanse w meczu z nami bardzo małe, więc sami zdają sobie z tego sprawę. Odkąd wyjechałem na Łotwę, zacząłem się też trochę interesować jej reprezentacją. Jakiś potencjał w tej drużynie jest, ale niezbyt duży. Przy dotychczasowym selekcjonerze nie dostrzegałem jednak nawet fragmentów naprawdę dobrej gry, nie widziałem jakiegoś konkretnego pomysłu. Byłem na trybunach, gdy Łotysze gładko przegrali u siebie 0:3 z Gruzją w Lidze Narodów. Bez szans na zrobienie czegokolwiek, żadnych argumentów. Jeśli nic się nie zmieni, będą chłopcami do bicia w grupie. Ale wiesz jak to jest, czasami w danym dniu gra ci się lepiej niż zwykle, do tego trochę szczęścia i można urwać punkty silniejszemu rywalowi. Oby nie zdarzyło się to w meczach z Polską.

Reklama

Deniss wspominał również, że nadal nie wiadomo, co dalej z selekcjonerem. Kontrakt Mixu Paatelainena wygasł wraz z końcem listopada i nie rozstrzygnęło się jeszcze, czy Fin podpisze nową umowę, czy przyjdzie ktoś inny. Słyszałem od moich kolegów z Riga FC, że nasz klubowy trener Viktor Skripnik był – a może nadal jest – jednym z głównych kandydatów do tej funkcji. Zobaczymy, przy nowym selekcjonerze, który będzie miał lepszy plan i lepiej wprowadzi go w życie, wiele może się zmienić. Ogólnie i liga łotewska, i reprezentacja Łotwy idą do przodu. Małymi, bardzo małymi kroczkami, ale jednak. Domowe mecze w Lidze Narodów wzbudzały spore zainteresowanie, przychodziło nawet blisko 5 tys. ludzi.

Patrząc na wyniki Łotyszy w tych rozgrywkach, nie widać choćby i małych susów. Dwie porażki z Gruzją i dwa remisy z Kazachstanem można uznać za normę, ale dwa razy 0:0 z Andorą to już chyba rozczarowanie nawet na Łotwie?

Dał o sobie znać największy problem tej drużyny, czyli ofensywa. Aż tak dużo goli nie traciła, bo sześć, czyli jeden na mecz. W ataku było jednak słabiutko, zaledwie dwie zdobyte bramki. Ciężko nawet mówić o jakiejś grze ofensywnej. Jestem więc ciekaw, co się wydarzy w najbliższych tygodniach. Patrząc na jesienne mecze, nie chce mi się wierzyć, że Paatelainen zostanie.

Na ostatnie zgrupowanie powołania dostało pięciu twoich klubowych kolegów, ale wygląda na to, że dziś jedynie Deniss Rakels odgrywa ważną rolę w reprezentacji. 

Gdyby Ivans Lukjanovs nie leczył kontuzji, też byłby powołany i mielibyśmy sześciu. Wyszło, że w ostatnich dwóch meczach kadry grał tylko Deniss. Vladislavs Gabovs wypadł z pierwszego składu przez to, że wcześniej był kontuzjowany i szansę dostał ktoś inny. Normalnie on i Lukjanovs też grają regularnie w reprezentacji. Antonijs Cernomordijs i bramkarz Roberts Ozols dostali teraz pierwsze powołania, wiadomo było, że trudno będzie im wystąpić. Ozols przyjechał jako czwarty na swojej pozycji, tylu bramkarzy Paatelainen zdecydował się wziąć.

Reklama

Jak na Łotwie przyjęto ostatnie niepowodzenia? Ze zrozumieniem, takie jest nasze miejsce w szeregu, czy mimo wszystko z rozczarowaniem?

Bardziej jednak z rozczarowaniem. Uważam, że Łotwa w hierarchii europejskiej piłki powinna być nieco wyżej niż obecnie. Potencjał tej drużyny jest większy, żeby przechodzić do porządku dziennego nad remisami z Andorą. Najwyraźniej dotychczasowy selekcjoner nie potrafił wycisnąć więcej z tej drużyny, może umiejętności chwilami też brakowało… Trzeba budować od nowa, ale jest oczywiste, że nie powstanie tam zespół, który będzie w stanie rywalizować z najlepszymi.

Można powiedzieć, że Łotwa preferuje jakiś styl gry, coś innego niż skomasowana defensywa i kontry od czasu do czasu?

Trudno stwierdzić. W tym przegranym meczu Gruzja od początku zdominowała Łotwę, już w 5. minucie zmarnowała rzut karny, ale potem i tak dość szybko strzeliła dwa gole. Wiadomo, jak mecz się układa przy takim obrocie sprawy. Były jakieś próby ataków, jednak mało konkretne. Gruzini grali swoje, dołożyli trzecią bramkę i było po temacie. W tamtym spotkaniu widzieliśmy dużą różnicę między mocno średnią reprezentacją europejską a Łotwą. Różnica klas.

Łotysze mają dziś jakąś gwiazdę w reprezentacji? Powoływani są głównie zawodnicy z ligi krajowej lub Ekstraklasy. Na Zachodzie są tylko bramkarz Andris Vanins z FC Zurich oraz młodzi Roberts Uldrikis ze Sionu i Aleksejs Saveljevs z Verony.

Ci młodzi to jeszcze melodia przyszłości, zwłaszcza ten z Verony. On tam na razie gra chyba tylko w Primaverze, w reprezentacji czeka na debiut. Uldrikis kursuje między młodzieżówką a pierwszą kadrą. Ich czas dopiero nadejdzie. Jeśli dziś wskazywać na jakąś postać, to właśnie na Vaninsa. W reprezentacji jest kapitanem, a numerem jeden od ponad dekady. Zaraz dobije do stu występów.

Andris Vanins w barwach FC Zurich. Fot. newspix.pl

Myślę, że zaraz za nim ze względu na swoje CV mógłby być Deniss. On w najbliższych latach może zdziałać najwięcej, choć słyszałem, że różne są głosy na temat jego postawy w drużynie narodowej. Swojego pierwszego gola strzelił dopiero w listopadzie z Kazachstanem, a tych meczów ma już koło trzydziestu.

Casus Rudnevsa. Hat-trick z Juventusem, gole w Bundeslidze, a w reprezentacji dwie bramki przez całą karierę.

Być może to efekt tego, że Łotwa potencjał ma jaki ma, więc ciężko wykrzesać z siebie coś więcej. Ale w tamtym meczu z Gruzją Deniss był najlepszy wśród gospodarzy. Wyróżniał się na tle reszty, chciał coś zdziałać. I nie mówię tak, bo to mój kolega klubowy. Spotykałem się z opiniami, że teraz właśnie Rakels może najwięcej znaczyć w reprezentacji.

Z bramkarzami Łotysze mogą mówić o pechu, bo tę pozycję mają silnie obsadzoną, a siłą rzeczy w pełni z tego nie skorzystają. Zmiennikiem Vaninsa jest Pavels Steinbors, zdaniem niektórych obecnie nawet najlepszy bramkarz w Ekstraklasie.

Jego czas chyba wkrótce nadejdzie. Vanins ma już 38 lat i nie wiadomo, jak długo jeszcze będzie chciał to ciągnąć. Z perspektywy Pavelsa to na pewno trudna sytuacja, dawno nie widziałem go w reprezentacyjnej bramce.

Podsumowując: sukcesem Łotwy będzie każdy punkt zdobyty na kimś innym niż Macedonia?

Jak dla mnie ich sukcesem będzie to, jeśli nie zajmą ostatniego miejsca w tej grupie. Czyli w praktyce – jeśli wyprzedzą Macedonię.

Największy sukces Łotyszy to udział w Euro 2004, gdzie nawet zremisowali z Niemcami. 

Niby nie było to tak dawno temu, my też bardzo długo czekaliśmy na wejście do mistrzostw Europy, a oni tylko i aż raz zagrali na wielkim turnieju 14 lat temu. Szkoda, że nie udało się potem skonsumować tego sukcesu.

Na Łotwie żyją tamtymi chwilami, wspominają to tak jak my mecz na Wembley?

Nie, raczej nie.

Jak dziś wygląda położenie piłki nożnej na Łotwie względem innych sportów?

Cały czas numerem jeden hokej, potem koszykówka i może na najniższym stopniu podium byłaby piłka. Ale tak jak mówiłem poprzednim razem, liga pomału idzie do przodu. Infrastruktura jest dobra, dostosowana do poziomu, na jakim obecnie jest zainteresowanie.

Jeśli zostaniesz w Rydze, to w przyszłym roku chyba będziesz mógł chodzić w szatni z podniesioną głową.

Oglądałem losowanie i jak zabierali się za ostatni koszyk, zacząłem się śmiać, że na bank trafimy na Łotyszy. Czułem, że na sto procent tak będzie. Mam kolegów z Macedonii, z Izraela, teraz kolegów z Łotwy, więc nasza grupa jest dość „prestiżowa” w kwestii naszych znajomości. Szkoda, że jeszcze nie trafiliśmy na Rumunię (śmiech).

rozmawiał: Przemysław Michalak

Fot. rigafc.lv

Najnowsze

Hiszpania

Wzruszające pożegnanie Nacho. „Ten klub jest dla mnie wszystkim”

Patryk Stec
0
Wzruszające pożegnanie Nacho. „Ten klub jest dla mnie wszystkim”

Komentarze

0 komentarzy

Loading...