post Avatar

Opublikowane 15.10.2018 15:05 przez

redakcja

Jednak jesteśmy w czymś pierwsi. Polska po porażce z Włochami jest pierwszą reprezentacją, która spada do niższej dywizji w Lidze Narodów. Spadamy w pełni zasłużenie, na dziś nie pasujemy do tego towarzystwa. Wszyscy w dobrze skrojonych garniakach, a my tylko w koszulce i dżinsach. Nie ten adres. Weszło wybrało się do Chorzowa, żeby naocznie przekonać się, jaka będzie otoczka tego meczu i co się wydarzy za kulisami. Momentami było ciekawie.

Ciekawie zrobiło się jeszcze przed wyjazdem. PZPN po przyznaniu akredytacji podsyła dziennikarzom Media Guide z wieloma przydatnymi informacjami. Fajna rzecz, ale chyba nie wszystkie akapity sprofilowano pod kątem październikowych meczów i zostały wątki z marcowego starcia z Koreą Południowa, bo w pewnym momencie natrafiamy na taki „kwiatek”.

media guide koreanski

Istnieją uzasadnione obawy, że tym razem tłumaczenie na koreański zbytnio by się nie przydało.

Samo dotarcie na mecz nie stanowiło żadnego problemu. Niezmotoryzowani przeważnie wysiadali w Katowicach i mieli do wyboru liczne linie tramwajowe czy autobusowe, a w razie czego można było pojechać pociągiem do stacji Chorzów Batory i stamtąd dotrzeć pod stadion autobusem. Z tramwajami mniej zorientowanym łatwo było się oszukać. Niektóre linie dublowały się głównymi numerami, więc jeśli ktoś nie popatrzył na zegarek i zobaczył, że jedzie nr 19, z rozpędu zamiast na stadion mógł dojechać na Katowice Zawodzie.

Na dworcu wysiadłem przed godziną 17:00 i już tam widać było sporo osób w biało-czerwonych barwach. Na przystankach podobnie. Niektórzy już ćwiczyli najważniejsze przyśpiewki. Panowie, dajemy!: – Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało! Wiedzieli, co będzie potrzebne.

Wsiadam do tramwaju ze sporą grupą, kilka rodzin wybrało się na mecz. Był senior, głowa rodziny, był wujek rzucający sprośnymi żartami. Wszystko się zgadzało. Żona głównodowodzącego wyraźnie zachwycona okolicą. – Podobają mi się Katowice, na pewno są ładniejsze od Stargardu. Mogłabym tu mieszkać – mówiła z emocjami w głosie. Czyli zafundowali sobie dość daleką podróż.

Przejeżdżamy obok katowickiego Spodka. Dla ludzi regularnie odwiedzających Katowice to budynek jak budynek, ale dla gości z północy kraju był to „legendarny Spodek”.

Gdzie się nie obrócić, policyjne radiowozy. – Nigdy w życiu nie widziałam tyle policji – śmiała się wspomniana pani.

Grupka ta wydawała się na tyle interesująca, że zaczęliśmy rozmawiać. Ile może kosztować taka eskapada? – Wejściówki załatwiliśmy sobie przez związek. Działamy w małym klubie. Wzięliśmy te bilety po osiem dych, za bramkami. A transport pociągiem tam i z powrotem to w sumie 200 zł. Na takie wydarzenia nie jeździ się co miesiąc. Jeżeli ktoś lubi piłkę nożną i kibicuje reprezentacji, koszty jak najbardziej do przeżycia. Początkowo zastanawialiśmy się, czy nie wynająć busa. Ale to akurat byłby kiepski interes, musiałoby być dwóch kierowców, bo wracamy zaraz po meczu. Stanęło na tym, że jeszcze w piątek wieczorem pojechaliśmy pociągiem. Zaczęło się od półgodzinnego opóźnienia, ale ogólnie podróż zajęła osiem godzin. Doliczając koszty noclegu, wyszło nam podobnie, jak wzięcie busa, gdzie tylko przyjeżdżasz, wchodzisz na mecz i od razu potem wracasz. Tak mamy większy komfort – tłumaczy głowa rodziny.

Pociąg powrotny mieli dziewięć minut po północy, więc raczej na luzie zdążyli. Przejazd tramwajem od stadionu do okolic dworca zajmuje jakieś 20 minut.

Bardziej zastanawiało, czy będą zadowoleni z komfortu oglądania meczu. Już w marcu liczne stały się głosy, że widoczność z najniższych rzędów za bramkami jest tragiczna i w zasadzie nie powinny być one dopuszczone do użytku. W tych miejscach widz zdecydowanie najbardziej odczuwa obecność bieżni lekkoatletycznej.

8

Ruch przed stadionem na ponad dwie godziny przed startem był raczej umiarkowany. Oczywiście kwitł biznes gadżetowy. Boczna ścieżka czy główny plac – niezaopatrzony kibic miał do wyboru, do koloru (rzecz jasna biało-czerwonego).

1 2

Sprzedawano m.in. okolicznościowe szaliki. Trochę tandetne, ale podobno miały wzięcie.

3

Co chwila napotykało się osoby z farbkami, czekające na chętnych do umalowania twarzy w narodowe barwy. Największe zdziwienie budził facet chodzący z kartką „kupię bilet”. No nic, może akurat miał awarię internetu. Mimo że na komplet widzów nie było szans, PZPN stacjonarnej sprzedaży wejściówek w kasach w dniu meczowym nie prowadzi. Gość musiał więc liczyć na to, że ktoś się skusi na zarobek i zrezygnuje z biletu. Edit: okej, to zapewne był konik. 

Kibice włoscy, jeśli wtedy gdzieś się przewijali, nie rzucali się w oczy. Nie brakowało za to oryginalnych par. Ona – szalik Polski. On – szalik „Forza Napoli”. Swoją drogą, niektórzy z polskich kibiców bardziej trzymali kciuki za Włochów, na co dzień futbol made in Italy jara ich najbardziej. Tego do końca nie rozumiem, ale ok, nie trzeba rozumieć wszystkiego.

Na Portugalię przyszło ponad 48 tys. widzów. Istniała obawa, że w niedzielę frekwencja nie dobije nawet do 40 tys. sztuk. Ostatecznie aż tak źle nie było, stawiło się 41 692 osób, ale najwyższe trybuny na łukach z obu stron świeciły pustkami. Biorąc pod uwagę fakt, iż w marcu na Korei były ponad 53 tys., z meczu na mecz jest coraz gorzej, mimo że teraz rywale atrakcyjniejsi.

11 12

Gdy spiker wyczytywał kadrowiczów, ludzie mieli wykrzykiwać nazwisko. Najgłośniej zrobiło się – zaskoczenie – przy Lewandowskim. Najciszej przy… selekcjonerze. Nawet „Szymański!” niosło się znacznie głośniej. Z akcentów włoskich – dużo śmiechu było w drugiej połowie, kiedy zakomunikowano, że wchodzi Kevin Lasagna. Wiecie, dlaczego, haha?

Atmosfera. Wielu narzeka, że na kadrze to już nie to co kiedyś, ale szczerze mówiąc – dla mnie jest w porządku. Nie wymagam fanatycznego dopingu przez 90 minut, dla ucha byłoby to wręcz strasznie męczące. Odpowiednio wzniośle potraktowano hymny. Wszyscy śpiewali, każdy sektor poza medialnym zaprezentował wtedy prostą oprawę w białych lub czerwonych barwach. Wyszło dobrze.

10

W trakcie gry mieliśmy różne momenty. Od chwilowej, niemal całkowitej ciszy, do bardzo głośnych, nieraz długich i obejmujących cały stadion zrywów. Przeważnie sektor za jedną lub drugą bramką intonował którąś z najprostszych przyśpiewek i po paru sekundach wszyscy już krzyczeli coś ze standardów („Polska, biało-czerwoni!”, „My chcemy gola!” czy zwykłe „Polska, Polska!”). Kilka razy poszła meksykańska fala (przez jedną z nich przegapiłem strzał w poprzeczkę Lorenzo Insigne), kilka razy wszyscy stawali i machali szalikami lub flagami.

14

A  i tak najgłośniej robiło się, gdy mieliśmy chociażby zalążek groźnej akcji po przechwycie w środku pola. Największy ryk miał miejsce po zmarnowanej sytuacji Kamila Grosickiego i zepsutej dobitce Arkadiusza Milika. Szczerze? Z mojej perspektywy w aspekcie kibicowskim więcej na meczach kadry nie trzeba, zwłaszcza jeśli to gwarancja spokoju na trybunach, bo zdecydowanie przeważają „pikniki”.

Swój sektor mieli też kibice włoscy. Wykorzystywali chwile ciszy i wtedy niosło się „Italia, Italia!”, co prowokowało naszą publiczność, żeby od razu te krzyki zagłuszyć.

13

Nie wiem, jak to wygląda u innych dziennikarzy, ale ja nie lubię robić pomeczówek ze stadionów. Pod tym kątem dużo lepiej sprawdza się oglądanie meczu w telewizji, ponieważ znacznie dokładniej możesz obejrzeć to, co najważniejszego na boisku. Na sektorach prasowych i tak wszyscy mają pootwieranych pięć relacji live i Twittera, bo co chwila trzeba weryfikować, kto podawał, kto strzelał, kto stracił. Kolega obok miał tego pecha, że musiał relacjonować na bieżąco, a mimo że otrzymał akredytację z miejscem z normalnym pulpitem, w praktyce wyszło, że musiał zadowolić się miejscem w strefie położonej nieco wyżej, gdzie miałeś krzesełko i pulpicik, na którym ledwo zmieści się netbook. Gdy chciał sobie ułatwić życie i jeszcze używać własnej myszki, musiał kombinować. Nie zazdrościłem.

9

Co innego, gdy wybierasz się, żeby stworzyć materiał okołomeczowy. Wtedy obecność na stadionie pozwoli zaobserwować nieporównywalnie więcej. Można było na przykład zauważyć, że część osób z akredytacjami to jakieś nieporozumienie. Jedna grupka szybko zaczęła sączyć piwerko (może to byli Włosi?), a jeszcze przed meczem w kolejce do centrum prasowego zdecydowanie głośniej od reszty zachowywało się kilku dresików, od których jechało czymś mocno procentowym. Wyglądali na takich, których interesował jedynie catering dla mediów.

A propos cateringu. Niezmiennie jest on oblegany do granic możliwości, jakby niektórzy specjalnie nie jedli obiadu, zakładając, że wyjdą z pełnym brzuchem na koszt organizatora meczu. W czwartek w przerwie zaserwowano bogracz. Koledzy opowiadali, że wyszli dwie minuty przed końcem pierwszej połowy i… zastali kolejkę wychodzącą aż na korytarz. W niedzielę też rzucono coś dobrego między pierwszą a drugą połówką, więc trudno było być zdziwionym, gdy kolejka znów blokowała wejście. Niektórzy na sektor prasowy wracali koło 60.-65. minuty. Ok, w pomieszczeniu mieli transmisję TV, ale czy po to akredytujesz się na mecz? Jasne, nie chodzi też o to, żeby nie jeść i nie pić niczego – to żadna ujma – jednak pewne proporcje bywają zachwiane. Swoją drogą, nie wiem, czy nie lepiej podawać danie główne na przykład godzinę przed meczem. Wtedy byłaby większa rozpiętość czasowa, nie wszyscy musieliby się rzucać w jednej chwili, a pora i tak już późna (przed 20:00), o której normalnie często już niczego się nie je. Jeśli dobrze pamiętam, tak to wyglądało rok temu podczas młodzieżowego EURO i sprawdzało się.

Łatwiej było się do czegoś dostać koło godziny 19:00. Podstawą przetrwania każdego dziennikarza były podawane w ilościach hurtowych zafoliowane kanapki. Bułka o słodkim posmaku, salami lub szynka, gruby kawałek sera, ogórek, sałata, masełko. Smaczna. W Stadionowych Rewolucjach pewnie byłaby mocna czwórka.

4

Jeżeli ktoś nie miał ochoty na kanapki, mógł pomaszkiecić. Jedna z pań, jak podczas obleganej domówki, co chwila dosypywała do misek kolejną paczkę chipsów.

5

Większość kulturalnie brała sobie trochę na papierowy talerz, ale zdarzali się tacy, którzy woleli garściami do ręki, po drodze zahaczając jeszcze o ciastka. Utrzymanie całości sprawiało im problemy. Mój zestaw wyglądał tak:

7

Chipsy? Laysy cebulowe, czyli smak dobry, ale niestety smażone na niezdrowym oleju palmowym. Ciastka bardzo dobre, obawiałem się nachalnych sztucznych aromatów i pozytywnie się zaskoczyłem. Do tego jakiś soczek (do kawy za duża kolejka) i to tyle jeśli chodzi o Stadionowe Rewolucje Extra. Niech dalej wykazują się Wąs i Lord Koks.

Co było na boisku – każdy widział. Pierwsza połowa absolutnie dramatyczna, środek pola istniał teoretycznie, a naszą lewą stroną bez dawania forów przedostałby się nawet Ryszard Kalisz. Powinniśmy przegrywać 0:4. Ze stadionowej perspektywy polska bezradność wyglądało jeszcze bardziej przerażająco. – Kolejny magik, który chce nas uczyć czegoś, czego nie umiemy. Mamy w DNA szybkie kontry i nie walczmy z tym! – krzyczał rząd wyżej elegancko ubrany jegomość z kartką i długopisem w ręku. – Większość Włochów ma półtora metra w kapeluszu, a nasi obrońcy znów przegrywają główkę! – irytował się. Ludzie tylko mu przytakiwali. – Glik, wielkie Monaco, a już od małego dzieci uczy się, że nie zagrywa się na własnej połowie po przekątnej! – nie czekaliśmy długo na kolejną celną uwagę. Facet zdaje się ma ambicje trenerskie.

Po przerwie, gdy wprowadziliśmy skrzydłowych, zaczęło to jakoś wyglądać. Włosi stali się mniej groźni, my za to mieliśmy dwie bardzo dobre sytuacje. Publiczność czekała na Krzysztofa Piątka i w końcu zaczęła tracić cierpliwość. Gdy zamiast niego, selekcjoner na ostatnie minuty wprowadził Artura Jędrzejczyka, rozległy się przeraźliwe gwizdy. Obrońca Legii swoje zdążył zawalić, a u nas miał minusa już wcześniej. W pierwszej połowie ruszył na rozgrzewkę razem z Piątkiem i Grosickim. Oni faktycznie się rozgrzewali, widać było, że się przykładają, a „Jędza” robił pajacyki i zagadywał skupionych kolegów. Nieładnie.

Straconego gola widzieliśmy już w mixed zonie, bo razem z Sebastianem Wachem z WeszłoFM zeszliśmy tam chwilę wcześniej, żeby potem się nie przeciskać. Przeważnie omijam strefy mieszane, nigdzie indziej dziennikarz nie jest tak mały względem zawodników jak tam. To żebranie o parę zdań banałów jakoś mnie nie kręci. Ale skoro już tu jesteśmy, mogę ponagrywać jakieś dźwięki.

Czekaliśmy 45 minut. Zaraz po meczu przeszli sędziowie i służby medyczne, a potem… robiło się coraz nudniej. Wreszcie pojawił się Kamil Glik.

15

Gdy kończył rozmowę przed kamerami (później miał jeszcze drugą sesję przed dyktafonami) pojawił się Robert Lewandowski. Nie trzeba było go do dwa razy prosić, od razu się zatrzymał. I nagle – buch! Człowiek omal się nie przewrócił pod naporem kolejnych rzędów mikrofonów i kamer. W sekundę odległość między barierkami a tablicami reklamowymi zrobiła się dwa razy mniejsza. Przechodzący za „Lewym” Kamil Grosicki czy Lorenzo Insigne musieli go przepraszać i się przepychać, bo nie było już miejsca.

Kapitan reprezentacji stanął przed całą grupą i na jakieś dwie sekundy zapadła martwa cisza, więc zacząłem (później do głosu doszli inni).

Paradoksalnie do zapomnienia pierwsza połowa, a nie druga, w której straciliśmy gola.

Każdy jest chyba świadomy, jak wyglądała nasza gra przed przerwą i z czego to wynikało. W drugiej połowie graliśmy bardziej w swoim stylu z meczów eliminacyjnych i parę okazji sobie stworzyliśmy. To nadal za mało, zwłaszcza jeśli chodzi o podejście pod pole karne rywala i dochodzenie do sytuacji. Na pewno dużo pracy przed nami. Wiele rzeczy do poprawy.

Robert, już chyba wystarczy tych eksperymentów. Dwa razy zaczynaliśmy bez skrzydłowych i w obu przypadkach się to nie sprawdzało. Gdy wracaliśmy do normalnego ustawienia, od razu było lepiej.

Taktyka z drugiej połowy na pewno bardziej nam odpowiada. Łatwo zauważyć, kiedy i przy jakiej taktyce grało nam się łatwiej. Widać różnicę, chyba każdy ją widział, nie muszę tu potwierdzać, czy zaprzeczać. W pierwszej połowie mieliśmy jedną wrzutkę, żadnych strzałów, w drugiej pojawiły się sytuacje, a i rywalowi trudniej się grało. Ale my przede wszystkim przygotowujemy się do meczów eliminacyjnych. Musimy z pokorą budować swoją formę.

Widzisz analogię do tego, co było pod koniec kadencji Adama Nawałki? Tam były sygnały i przed mundialem, i po mundialu, że trenujemy ustawienie, które nie odpowiada drużynie i jak przyszło co do czego, tak czy siak graliśmy 4-4-2 lub 4-4-1-1. A czasu mało, jeszcze tylko dwa mecze do eliminacji.

Na pewno jakieś podobieństwo jest, nie ma co ukrywać i oszukiwać samego siebie. Jest system, który nam bardziej odpowiada i w którym lepiej wyglądamy. Myślę, że trener też już zdaje sobie z tego sprawę. W tych meczach towarzyskich… meczach Ligi Narodów z jednej strony był czas na takie eksperymenty, ale z drugiej strony dziś tego czasu jest coraz mniej i pora chyba grać tym, co mamy najlepszego, próbując tu szlifować jakieś elementy i dodać coś lepszego.

Boli was to, że jako pierwsi spadacie niżej w Lidze Narodów? Będą słabsi rywale, a po drugie cały czas musimy myśleć o rankingu, bo losowanie z pierwszego koszyka daje nam trochę większe możliwości uniknięcia silnych przeciwników w grupie eliminacyjnej.

Losowanie z pierwszego koszyka jest dla nas istotne. Ta Liga Narodów… Ja do dziś nie wiem, o co w niej chodzi, nie są to dla mnie jakieś mecze, które są o coś. Mamy cztery tygodnie, żeby przemyśleć wiele spraw. Mam nadzieję, że w klubie też przyjdą zmiany na lepsze i przełoży się to na reprezentację. Jak w klubie idzie, to i w kadrze jest potem łatwiej. Wierzę, że zacznie to funkcjonować i następnym razem będziemy rozmawiali o innych wynikach.

Dziś ty rozgrywałeś akcje ofensywne, mogłeś mieć 2-3 asysty. Twoja rola jest trochę inna, ale wziąłeś na siebie tę odpowiedzialność, gdy nam nie szło. 

Starałem się. Jak nie mam sytuacji i nie dostaję piłki, to próbuję pomóc kolegom w tworzeniu ich. Faktycznie, parę razy fajnie wyszliśmy z kontrą, mogliśmy strzelić gola. Boli bramka stracona w ostatniej minucie. Coś takiego nie powinno się zdarzyć, ale może lepiej teraz niż w meczach eliminacyjnych. Jak nie idzie z przodu, to trzeba się starać, żeby przynajmniej z tyłu było w porządku. Przy 0:0 to my bylibyśmy w Lidze Narodów w lepszym położeniu niż Włosi. Lekcja pokory, mobilizująca, żebyśmy eliminacje zaczęli z wysokiego C, od pierwszych meczów byli optymalnie przygotowani, wiedzieli co mamy grać i grali tym, co mamy najlepszego. 

Mówiłeś, że dla każdego selekcjonera początek jest trudny, ale Jerzy Brzęczek w przeciwieństwie do Adama Nawałki nie zastał spalonej ziemi po Smudzie i Fornaliku. Jesteście klasową, uznaną drużyną i te porażki muszą was boleć, zwłaszcza że nie można mówić, iż wyniki w tych dwóch meczach były gorsze niż gra. 

Na pewno i to też pokazuje, że jak wszystkie klocki zostaną poukładane taktycznie, będziemy wiedzieli, jak nam się najlepiej gra i zaczną funkcjonować automatyzmy, które mieliśmy wcześniej, a z których teraz nie zawsze mogliśmy korzystać, to po dodaniu kilku szczegółów wyniki w takich meczach na ostrzu noża będą zupełnie inne. Wierzę w to. Mamy zespół, który na to stać. 

To nie był koniec pytań, ale napastnik Bayernu uznał, że wystarczy i zdecydowanie ruszył w kierunku wyjścia. Swoimi odpowiedziami zdążył jednak jasno dać do zrozumienia, że on i koledzy mają dość eksperymentów bez skrzydłowych.

Po Portugalii kadrowicze znacznie chętniej rozmawiali z mediami, nawet Rafał Kurzawa odpowiedział na trzy (!!!) pytania. W niedzielę przez strefę mieszaną przeszli tylko Lewandowski, Glik, Bereszyński, Zieliński, Grosicki i Szczęsny, z czego porozmawiała pierwsza czwórka. Krychowiak od razu zakręcił w lewo i przeszedł z drugiej strony band, a reszta wybrała zapasowe wyjście i nawet ich nie widziano. Z jednej strony – słabe. Z drugiej – w sumie liderzy drużyny się wypowiedzieli, każdy pewnie dostawał podobne pytania, trudno byłoby coś jeszcze dodać.

Jeśli chodzi o Włochów, najcierpliwiej na pytania odpowiadał Giorgio Chiellini. Stoper Juventusu trzy czy cztery razy podchodził do kolejnej grupy rodaków i nawijał. Na koniec rzucał do wszystkich „ciao, ciao, ciao”, z góry uprzedzając każde przywitanie.

16

Wspominałem o tym, że w mixed zonie najciężej o partnerską relację na linii piłkarz-dziennikarz. Trudno jednak, żeby było inaczej, skoro nasza strona sama do tego doprowadza. Media olał przechodzący Szczęsny, a jeden z dość znanych redaktorów zaraz potem wysyła mu smsa: – Kurczę, co się stało, obraziłeś się na mnie? Żeby nie było: podpatrzył to jeden ze znajomych, nie zaglądałem przez ramię. To jednak pokazuje, jak bardzo można się uniżyć dla paru zdań o tym, że przegraliśmy i musimy to przeanalizować.

Zaraz potem komunikat, że w szatni już nikogo nie ma i można było wracać do domu. Wyprawa w gruncie rzeczy przyjemna, mimo że na boisku mało co się zgadzało. Grunt, żeby po tym meczu dla sztabu reprezentacji stało się jasne, że w pewne rzeczy nie należy brnąć. W porządku, spróbowaliśmy, to nie dla nas, nie upieramy się. To samo dotyczy niektórych powołań na wyrost. Skoro jedno z głównych pozaboiskowych zajęć w piłce to wyciąganie wniosków, wyciągajmy je.

Tekst i zdjęcia: Przemysław Michalak

Opublikowane 15.10.2018 15:05 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 25
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
SzalonyWladek
SzalonyWladek

Po jaki ch… opis żarcia dla dziennikarzy i to jeszcze ze zdjęciami?

Fidel
Fidel

W toaletach na stadionie suszarki czy ręczniki papierowe? Mydło w płynie? O jakim zapachu?

Borubar
Borubar

No przecież chyba każdego interesuje, jak stołują się najwybitniejsze persony polskiej piłki, bez pomocy których nic byś nie wiedział, nic byś nie pojął i w ogóle świat byłby bez sensu.

JesusChristPose
JesusChristPose

te tuzy polskiego dziennikarstwa żrą gówno z chrzanem.

Keffas
Keffas

mecz od kuchni

Nie Ma Spalonego, A Jednak
Nie Ma Spalonego, A Jednak

„Największe zdziwienie budził facet chodzący z kartką „kupię bilet”. No nic, może akurat miał awarię internetu. Mimo że na komplet widzów nie było szans, PZPN stacjonarnej sprzedaży wejściówek w kasach w dniu meczowym nie prowadzi. Gość musiał więc liczyć na to, że ktoś się skusi na zarobek i zrezygnuje z biletu. Ciekawe, czy mu się udało?”

Kurwa Widzę, kolega nowy na meczach

Fidel
Fidel

Pod zdjęciem z chipsami na plastikowym talerzyku powinien być podpis: „za hajs z reklam na Weszło baluj”.

jakibic
jakibic

To zdjęcie jest przed nałożeniem. Po nałożeniu nie było widać talerza

xXx: ReMontada
xXx: ReMontada

Kadra i tak już skończona i pozamiatana.
Porozmawiajmy lepiej o (L)egii, sędziowaniu.
Cała prawda, cały sezon:
https://vod.tvp.pl/video/ojciec-mateusz,odc-256-pilkarski-pasjans,39237769

dbnpk
dbnpk

Boże skończenie już używania tej idiotycznej formuły tytułów w stylu „chuj, dupa, kamieni kupa czyli weszło.” Ten zbitek trzech niezwiązanych ze sobą rzeczy w tytule powoli obrzydzacie, tak samo jak to było wcześniej w przypadku Waszych klasyków typu ale umówmy się i sytuacja win-win-win-win-win.

Szaweł Littletailor wyjaśnia i rozlicza oponentów
Szaweł Littletailor wyjaśnia i rozlicza oponentów

tak, tylko, że jeśli skoncza uzywac tej formuły, to KAŻDY ich tekst będzie zatytułowany: „Jak zrobić X? Objaśnia Y”

Zbigniew_Cumidor
Zbigniew_Cumidor

dziennikarze to są kurwa gorzej niz zwierzęta w tych kateringach

Devorious
Devorious

Tramwaj linii 19 jeździ zawsze pod Stadion Śląski więc najpierw należałoby sprawdzić nim użyje się w tekście.

JC
JC

Olej palmowy to jedyny olej nadający się jako tako do smażenia, pozostałe, a szczególnie roslinne to tylko do jedzenia na zimno.

Jak co sobotnie przedpołudnie - Wiesław "Agent 711" Machniewicz
Jak co sobotnie przedpołudnie - Wiesław "Agent 711" Machniewicz

Ten fragment o cateringu to jakiś niesmaczny (nomen omen) żart?

Virus
Virus

Mnie na meczach kadry zawsze najbardziej uderzała pusta trybuna główna, kiedy dla innych brakowało biletów. Po co ci ludzie biorą bilety? Żeby się nażreć za darmo?

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Szczególnie widoczne na Narodowym!
Nawet w ważnych meczach eliminacyjnych.
Ale co się dziwić jak na mecze chodzi januszerka, uzupełniana o rodziny/krewnych piłkarzy i ludzi ze sztabu, celebrytów i pracowników sponsorów (Blachotrapezów itp.), którzy piłką z różnych względów się kompletnie nie interesują…

Zadi
Zadi

Czy na jednym ze zdjęć z trybun siedzą kolejno: Wąs, Wiśnia, Polkoś i Nawałka?

ZbychuKielichu
ZbychuKielichu

Poczucie wyższości aż bije po oczach. Zaczynamy od skandalu alkoholowego że ktoś z akredytacją prasową w ogóle śmie browara się napić podczas meczu… Totalne zezwięrzęcenie….
Kolega śmieje się z tych co idą zjeść w czasie przerwy (przy okazji ze swojego „kumpla” który go poinformował o wielkiej kolejce do żarcia).Ale nie przeszkadza mu tu zrobić zajebistej fotki swojego plastikowego talerza z chipsami i ciastkami. On też generalnie się nie poniża przed piłkarzami i nie lubi mixed-zony,ale skoro już postanowił zejść na dół (pewnie kolega go wyciągnął…) to nie ma sensu czekać do końca meczu bo później może być ciasno. Na koniec mamy skandal smsowy, ale nasz bohater oczywiście nie zniżyłby się do poziomu zaglądania przez ramię,od tego ma swojego znajomego.

Kausz
Kausz

Nie rozumiecie ludzie konwencji a krytykujcie.
Jak można poważnie brać artykuł gdzie są zdjęcia jedzenia, opisy jedzenia, opinie o jedzeniu a także ironiczne odnoszenie się do swojej inteligencji?
„Ciastka bardzo dobre, obawiałem się nachalnych sztucznych aromatów i pozytywnie się zaskoczyłem”
„A propos cateringu. Niezmiennie jest on oblegany do granic możliwości, jakby niektórzy specjalnie nie jedli obiadu, zakładając, że wyjdą z pełnym brzuchem na koszt organizatora meczu.(…) Swoją drogą, nie wiem, czy nie lepiej podawać danie główne na przykład godzinę przed meczem.”
„Bułka o słodkim posmaku, salami lub szynka, gruby kawałek sera, ogórek, sałata, masełko. ”
i najlepsze :
„Straconego gola widzieliśmy już w mixed zonie, bo razem z Sebastianem Wachem z WeszłoFM zeszliśmy tam chwilę wcześniej, żeby potem się nie przeciskać. (…) Czekaliśmy 45 minut.”
Pisz więcej jeżeli to ma Ci pomóc w terapii. Jesteśmy z Tobą:)

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Jedyny plus tej sytuacji (powrót kadry do wyników na miarę możliwości a nie ponad stan) jest taka, że przestanie się nią jarać wszelka januszerka, która psuje atmosferę na meczach, jest klasycznymi „kibicami sukcesu” i obraża się gdy np. taki Lewandowski nie gra w meczu towarzyskim, bo oni „przyszli dla niego” a nie dla kadry.

Nie chcę się czepiać, ale...
Nie chcę się czepiać, ale...

„Swoją drogą, niektórzy z polskich kibiców bardziej trzymali kciuki za Włochów, na co dzień futbol made in Italy jara ich najbardziej. Tego do końca nie rozumiem” – halo, wasz naczelny kibicuje hiszpańskiemu zespołowi!

kade
kade

„Laysy cebulowe, czyli smak dobry, ale niestety smażone na niezdrowym oleju palmowym. Ciastka bardzo dobre, obawiałem się nachalnych sztucznych aromatów i pozytywnie się zaskoczyłem.”
Normalnie Magda Ogórek. Szacun XD

KML
KML

Chorzów lata 90-te to były czasy na śląskim:-)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Weszło
14.08.2020

Tęskniliśmy za tym: Jerzy Brzęczek ogłosił zagraniczne powołania!

Sytuacja jest wciąż dość trudna. Coraz częstsze odwoływanie spotkań, te które się odbywają cały czas rozgrywane są z bardzo ograniczoną publicznością, do tego co i rusz komunikaty zespołów medycznych, które informują o zakażeniach koronawirusem wśród piłkarzy. Tym większa jest radość, gdy docierają do nas okruchy dawnej normalności. Jednym z takich okruchów jest zapowiadany powrót futbolu […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

„Góry” w Warszawie, czyli nowoczesny trening, który pomoże biegaczom i triathlonistom poprawić wyniki

Chcesz zbudować odpowiednią formę na maraton albo inny, chociażby triathlonowy start, wyjedź w góry. Jeśli potrenujesz kilka tygodni na właściwej wysokości, efekty muszą przyjść. Te dwa zdania to oczywiście nadal prawda, ale… nie do końca. Albowiem świat biegów i triathlonu, podobnie jak chociażby ten piłkarski, ewoluuje. Dlatego wypracowanie wysokiej dyspozycji nie jest już połączone wyłącznie […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Tekst czytelnika. Luis Suarez – osąd bohatera

Kwiecień 2015 roku. Pierwszy mecz ćwierćfinału Ligi Mistrzów – Barcelona mierzy się na Parc des Princes z Paris Saint-Germain. Oglądam to spotkanie, spędzając Wielkanoc u swojej ówczesnej dziewczyny w Meksyku. Acapulco, żar leje się z nieba, nie pomaga ani leniwie kręcący się pod sufitem baru wiatrak, ani zimna Corona. Pierwszy gwizdek wybrzmiewa o godzinie 13:45 […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Stanowisko: świetne wieści dla polskiej piłki

Prezes dowolnego klubu powinien wejść do szatni i powiedzieć do zawodników: Panowie, nie umiemy grać w piłkę, prawda? No nie umiemy. Ale umiemy siedzieć na dupie? To akurat umiemy. No to najważniejsze zadanie dla nas – siedzimy na dupie. Dziś „Stanowisko” o szansie dla polskich klubów, jaką niesie za sobą… koronawirus.  
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Jóźwiak zaskakuje: do Wisły trafia doświadczony ligowiec z Legią w CV

To już prawdopodobnie ostatni letni transfer Wisły Płock. Zapytacie – skąd niby to wiemy? Jak się tego domyśliliśmy? Przecieki z klubu czy po prostu kadra jest już kompletna? Nie, odpowiedź jest prostsza. Skoro Marek Jóźwiak ściąga do klubu Damiana Zbozienia, oznacza to, że doszedł właśnie do literki „Z” w swoim telefonie. Dalej jest już tylko […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Quiz piłkarski. Kto podnosił z boiska wygraną w Lidze Mistrzów (część II)?

Kilka dni temu zaproponowaliśmy wam zabawę, która polegała na wymienianiu podstawowych jedenastek drużyn, które sięgnęły po Ligę Mistrzów. Poszło wam to na tyle dobrze (średnia 65% poprawnych odpowiedzi), że uznaliśmy, iż należy podnieść poprzeczkę. W tym celu cofnęliśmy się o jeszcze dziesięć edycji. Czy potraficie wymienić składy ekip, które sięgały po wspomniane trofeum w latach […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Plaża, okręgówka, stół rehabilitacyjny. Gdzie są ci, którzy nie znoszą Stokowca?

Wśród byłych piłkarzy Lechii panowała ostatnio narracja, że Piotr Stokowiec to zło wcielone. Idealny kandydat na czarny charakter w Bondzie, postać, którą powinno się straszyć niegrzeczne dzieci, no i oczywiście rasista, jak ktoś jest zły w XXI wieku, to musi być rasistą, nie ma rady. Można się więc zastanawiać, dlaczego plam na charakterze tego okrutnika […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Czas zostać rycerzem wiosny. O fazie pucharowej Lewego w Lidze Mistrzów

Robert Lewandowski osiągnął w karierze klubowej wiele, bardzo wiele. Kolekcjonowanie trofeów w Niemczech z zastraszającą regularnością, wszystko okraszone tytułem w najlepszej lidze świata, Ekstraklasie, nie wspominając o wygraniu III ligi ze Zniczem Pruszków. Ale ta galaktyczna kariera domaga się dopełnienia w Europie jak przystało na jednego z najlepszych napastników w historii tych rozgrywek. Przeanalizujmy jak […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Koronawirus w Śląsku. Jak kończy się kuszenie losu? Właśnie tak

Nikomu tego nie życzyliśmy. Mieliśmy wręcz nadzieję, że skończy się tylko na obciachu związanym z przyłapaniem. No ale niestety. Śląsk Wrocław dołączył do grona klubów, w których pojawił się pozytywny wynik testu na koronawirusa. Komunikat na ten temat został wydany wczoraj wieczorem, a w nim przeczytać możemy zdanie: „od kilku dni [piłkarz] jest także odizolowany […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Mladenović: Lechia wszystko mi wypłaciła. Miałem dobre relacje z prezesem i trenerem

– Wiedziałem, na co się piszę, byłem przekonany, że nawet jeśli będą zaległości, to ostatecznie dostanę swoje pieniądze. Miałem rację. Podpisałem umowę z Legią, na koniec Lechia wszystko mi wypłaciła. Nie było sensu się obrażać, wykłócać – mówi „Przeglądowi Sportowemu” Filip Mladenović, który bardzo dobrze wspomina Piotra Stokowca i Adama Mandziarę. Co poza tym w prasie? […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Koniec Cruyffa, 7:0 Heynckesa i Pep kontra Luis Enrique. Nudy w meczach Barcy z Bayernem nie ma

Potrafimy sobie wyobrazić większe klasyki europejskiej piłki. Rywalizacji o większej historii też znajdziemy multum. Ale choć Barcelona z Bayernem pierwszy raz zmierzyły się dopiero w 1996, tak KAŻDY ich dwumecz był napakowany po brzegi intrygującymi kontekstami. To taka rywalizacja kończyła erę Cruyffa w Barcelonie. Była brzytwą, którą tonący Bayern złapał, a potem wykorzystał by dokonać […]
14.08.2020
Weszło Extra
14.08.2020

Mogłem podpisać kontrakt za granicą. Śląsk to mój wybór

– Mogłem podpisać kontrakt za granicą. Nie ma co ukrywać, nie jestem najmłodszym zawodnikiem, więc to nie były już topowe drużyny. Kluby, które grają w solidnych ligach europejskich, ale nie walczą o mistrza. Raczej druga połowa tabeli. Najbliżej było mi do Holandii. Gdy jeszcze nie podpisałem kontraktu, ale był już temat, dostawałem mnóstwo wiadomości od […]
14.08.2020
Weszło
13.08.2020

Padłeś, powstań, RB Lipsk. To nie ta firma, ale rezultat się zgadza!

Pierwsza z ekip w pewnym momencie łapie zadyszkę, nie jest już tak groźna, jak wcześniej, brakuje kontr, raczej zaczyna to wyglądać jak czekanie na nieuniknione. Druga z kolei wypracowuje sobie przewagę, można nawet powiedzieć, że ciśnie przeciwnika i chce rozstrzygnąć spotkanie przed zbliżającą się dogrywką. Brzmi jak scenariusz, w którym Atletico odgrywa rolę tego umęczonego, […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Jeśli to miał być przedsmak ligi, to cieszyć się mogą tylko w Zabrzu

Pamiętacie jeszcze kibica Liverpoolu śpiewającego o tercecie Mane, Salah, Firmino? Ta trójka sprawiała, że kibiców „The Reds” niezbyt ruszała strata Coutinho. Po dzisiejszym meczu kibice z Zabrza mogą zacząć układać przyśpiewkę w podobnym stylu, tyle że o Nowaku, Mannehu i Jimenezie, którzy pozwolą zapomnieć o Angulo. Dziś ten tercet, chociaż nie tylko on, bez problemu […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Samuel Mraz w Zagłębiu Lubin. Jest oferta za Bartosza Białka

Mraz w polskiej piłce to nie jest nazwisko anonimowe. Ale gdyby Zagłębie Lubin ściągnęło teraz Patrika, to bylibyśmy lekko skonfundowani. „Miedziowi” ściągają jednak Samuela Mraza – byłego króla strzelców ligi słowackiej, trzykrotnego reprezentanta Słowacji, ostatnio grającego w Broendby. Na papierze ten ruch wygląda obiecująco – mobilna „dziewiątka” do odbudowania, w umowie wypożyczenia go z Empoli […]
13.08.2020
Kanał Sportowy
13.08.2020

Robert Makłowicz w Hejt Parku w Dobrym Składzie! LIVE od 19:00

Wiemy, że wszyscy czekaliście na takiego gościa! Lepszej przystawki przed Ligą Mistrzów niż Robert Makłowicz w Hejt Parku nie można sobie wyobrazić. To musi być wyjątkowy odcinek! Zapraszamy od 19:00 widzów Kanału Sportowego i słuchaczy Weszło FM, prowadzi Michał Pol.  Sponsorem programu jest właściciel marki Okocim. 
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Özil najlepiej zarabiającym statystą na świecie?

Angielski Sky analizuje statystykę podań Mesuta Özila. Na bazie wyliczeń wysnuwa wniosek, że to najbardziej kreatywny gracz w historii Premier League. To okolice 2017 roku. Mniej więcej wtedy też Jose Mourinho komplementuje: „Özil nie ma swojej kopii, nawet tej nieudanej”. Wenger dodaje: „Jeśli nie kochasz Özila, nie kochasz piłki nożnej”. Mijają trzy lata. Dziś Özil… […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Lata lecą, niewiele się zmienia. Włoska piłka nadal nic nie znaczy w Europie

2020 – ćwierćfinał. 2019 – ćwierćfinał. 2018 – półfinał, ale dość bolesny. 2017 – finał, ale zakończony ostrym laniem. 2016 – 1/8 finału. Tak, Liga Mistrzów dla włoskich klubów to w ostatnich pięciu latach teren, na którym można się mocno sparzyć. Zresztą Liga Europy także, bo dopiero w tym sezonie udało się przełamać barierę ćwierćfinału. […]
13.08.2020