post Avatar

Opublikowane 16.04.2018 18:01 przez

redakcja

To była jedna z dziwniejszych rzeczy, jakie zobaczyłem w tym sezonie. Mecz, po którym czułem się zrobiony w konia przez los. – W futbolu cuda nie istnieją – krzyczała okładka gazety La Republica. – To nie cud, lecz coś znacznie większego – napisano z kolei w Corriere della Sera. A jednak względem porażki Barcelony z Romą dość szybko przeszedłem do porządku dziennego. Nie to, że „nic się nie stało, hej cules, nic się nie stało”. Ale ta klęska po prostu była logiczna. Na pozór trudna do pojęcia, lecz w ostatecznym rozrachunku wynikająca bezpośrednio z serii małych, niezauważalnych na pierwszy rzut oka, błędów.

Wiecie, co uderzyło mnie znacznie bardziej niż sama „Romantada”? Rozbrajająca szczerość Sergio Busquetsa, który na co dzień mówi mało, trzyma się z dala od mediów społecznościowych, ale jak już zabierze głos, potrafi trafić w samo sedno. Po odpadnięciu z Champions League nie uświadczyliśmy z jego strony żadnych banałów, czarowania kibiców formułkami utartymi niczym nosy samych Barcelonistów przez Giallorossich. – Oczywiście, że nie tego chcieliśmy. Skłamałbym, gdybym powiedział, iż ta porażka do czegoś nam się przyda. Rok temu odpadliśmy z Ligi Mistrzów w podobny sposób, choć wtedy zawiedliśmy już w pierwszym meczu. Nie umieliśmy odpowiedzieć na warunki, jakie postawiła nam Roma. Była lepsza przez cały czas – opowiadał wychowanek La Masii.

Źródło: Sport.es - "Porażka na którą nie ma usprawiedliwienia"

Źródło: Sport.es – „Porażka na którą nie ma usprawiedliwienia”

Szanuję to bardzo. Tyle się mówi o posiadaniu „cojones” wśród ludzi hiszpańskiego futbolu, ale dla mnie to właśnie tego typu sytuacje pokazują, kto ma je w największym rozmiarze. Bynajmniej nie są to wszyscy ci, co na każdej konferencji wdają się w szermierkę słowną, wbijają szpileczki i jak na tacy dają nagłówki do gazet. To tylko show, a nie konkrety. Gorsza strona medalu jest taka, że co z tego, iż problem został zdiagnozowany – ponownie! – skoro nie potrafiono go rozwiązać?

Względem Blaugrany zawsze byłem cierpliwy i z dużym dystansem podchodziłem do wszystkich tych kryzysów, o których zaczynano mówić, gdy zespół z Katalonii nie wygrał dwóch meczów z rzędu, albo Messi nie strzelał w kolejnych trzech. Dlatego dość długo siedziałem cicho, patrząc jedynie jak zespół Valverde działa przez większą część zimy oraz wiosny w „trybie stamina”. Jak usypiał rywali swoim powolnym dreptaniem, zwiększając tempo w meczu jedynie kilka razy, by w tych momentach zdobywać bramki. Aż w końcu uśpił samych siebie, bo przecież właśnie z minimalizmu wynikła dotkliwa porażka z Romą. To paradoks, ale najwidoczniej wysoka zaliczka z pierwszego meczu była najgorszą rzeczą, jaka mogła się przytrafić Dumie Katalonii.

Moja czujność zresztą też sobie smacznie chrapała niemal od początku roku kalendarzowego, ponieważ po prostu ufałem El Txingurriemu. To z kolei wynikało z kilku rzeczy. Po pierwsze, bo dokładnie pamiętałem jak wyglądał jego Athletic niemal w każdym sezonie – najpierw dołował, przyprawiając kibiców o wiele siwych włosów, by w drugiej części rozgrywek nadganiać zaległości, osiągając rezultat dokładnie taki, jaki stawiano przed Lwami latem. Po drugie – podobał mi się pragmatyzm szkoleniowca z Estremadury, który zdawał się być słuszny, zwłaszcza w okresie, gdy Barca niemal przez trzy miesiące rozgrywała swoje spotkania co 3 dni. Po trzecie, ponieważ mu ufałem. Po prostu. Zarówno w kwestiach taktycznych, jakie na przestrzeni całego sezonu w większości się broniły, ale także personalnych. Zasłużył sobie na to przez lata świetnej pracy wykonywanej na San Mames, gdzie pokazał, iż również sytuacją kryzysową potrafi zarządzać.

Z perspektywy klubu zaś – gały dobrze widziały, kogo brały i czego należy się spodziewać w grze zespołu pod wodzą tego szkoleniowca.

Kupowałem więc nawet nie do końca zrozumiałą obsesję Valverde na punkcie jak najwcześniejszego wygrania ligi, tudzież utrzymania wysokiej przewagi, dzięki czemu Blaugrana mogłaby się skupić właśnie na europejskich rozgrywkach. Tak też starałem tłumaczyć sobie i nie tylko sobie brak rotacji na wielu pozycjach, który miał pozwolić drużynie zachować niezbędną ciągłość w osiąganiu korzystnych wyników. – To nie jest dobry czas na eksperymenty – mówił kategorycznie trener na konferencjach prasowych, ucinając dyskusję na temat braku szans dla zmienników i zajeżdżania niektórych czołowych graczy. Uważał widocznie, iż podstawowi zawodnicy grający nawet na 50% nadal są w stanie zaoferować więcej niż rezerwowi ze znacznie bardziej naładowanymi bateriami.

Z perspektywy czasu zastanawiam się jednak, czy w lutym i marcu aby na pewno obserwowaliśmy oszczędzanie sił przez kluczowych graczy, czy też jednak już ich dołek formy wynikający właśnie ze zmęczenia. Może nie tak skrajnego jak u Paulinho – który na przestrzeni 2017 roku rozgrywał mecze średnio co 5 dni i otwarcie mówił, iż marzy mu się urlop – ale jednak na tyle dużego, by zaważyć na niekorzyść całej ekipy w najważniejszym momencie.

Tyle przecież mówiło się choćby o konieczności oszczędzania Andresa Iniesty, a jednak Hiszpan często występował w spotkaniach, w których jego obecność była zwyczajnie zbyteczna. Czy w jego miejsce nie warto byłoby czasem wystawić choćby Denisa Suareza? Jasne, jest on znacznie słabszy, ale na Las Palmas, Malagę, Athletic czy Leganes spokojnie by wystarczył. Busquets zmagał się z mniejszymi urazami, lecz kiedy tylko mógł, wychodził na boisko, ponoć nawet na blokadzie. Andre Gomes świetnie poradził sobie w podobnej do jego roli w meczu poprzedzającym nieszczęsny rewanż z Romą. Sergio nadal nie był w pełni sił, więc może Portugalczyk byłby lepszą opcją? I przy okazji zostałby podbudowany mentalnie, widząc zaufanie od szkoleniowca? Albo kolejny przykład, czyli Gerard Pique, który odpoczynku nie zaznał od początku marca, choć przez cały ten czas Yerry Mina pozostawał zdrowy i mógłby dać odsapnąć bardziej doświadczonemu koledze. Z kolei Paco Alcacer odciążyłby w podobny sposób Luisa Suareza.

Szokujące są te dysproporcje pomiędzy zawodnikami pierwszego składu, a ich – jedynie teoretycznymi – zmiennikami. Tutaj zestaw minut rozegranych przez 12 najważniejszych barcelonistów:

Tabelka Zająca 1

A tu z kolei rozliczenie czasowe dla rezerwowowych:

Tabelka Zająca 2

Można byłoby lepiej gospodarować siłami piłkarzy? Oczywiście, że tak. Czy to byłaby gwarancja sukcesu w dwumeczu z Romą? Oczywiście, że nie. Ale czy w piłce nie chodzi o minimalizowanie ryzyka? Wiadmo, kiedy jest już po wszystkim znacznie łatwiej oceniać postawione kroki, ale nie potrafię pozbyć się wrażenia, iż z dwóch dróg, jakimi mógł podążyć El Txingurri do osiągnięcia sukcesu z jednoczesnym małym nakładem energii, on wybrał tę niby prostszą, lecz pełną wyboi.

W momentach taki jak ten, czyli niedługo po definitywnej przegranej Barcelony w jakichś rozgrywkach, nachodzi mnie myśl – czy my jednak, jako kibice, nie zostaliśmy aż za bardzo rozpieszczeni przez naszych pupili? Robimy krzywe miny, gdy Duma Katalonii potknie się na etapie ćwierćfinału lub półfinału, bo oczekujemy, iż co roku będzie triumfowała w Lidze Mistrzów. Trzy lata bez niej? Słaby okres. Przesada. Dlatego często broniłem chociażby Pepa Guardioli, gdy znaczna większość opinii publicznej uznawała jego kadencję w Bayernie za rozczarowującą, choć tytuły krajowe zdobywał seryjnie i z łatwością, a w Champions League co roku docierał do 1/2 finału.

No ale z drugiej strony jak tu nie narzekać na ten „wyczyn” Blaugrany z rzymianami, kiedy ci zapieprzali przez półtorej godziny jakby mieli ADHD, zaś podopieczni Valverde byli statyczni niczym piłkarzyki na sprężynkach. Którzy po prostu chcieli przetrwać i nic więcej. To nie jest postawa godna sportowca na żadnym poziomie, a już na pewno nie na tak wysokim, gdy stawką jest awans do kolejnej fazy najważniejszego klubowego pucharu.

Co mnie w tym wszystkim bardziej martwi to fakt, iż równolegle do lamentowania za utraconą szansą w Lidze Mistrzów pojawia się też deprecjonowanie osiągnięć Barcelony na krajowym podwórku. Jeszcze jedna analogia względem Bayernu i Guardioli – o ile tam jeszcze byłem w stanie zrozumieć umniejszanie znaczenia zdobywanego mistrzostwa z powodu braku jakiejkolwiek konkurencji dla ekipy z Monachium, o tyle nie pojmuję podobnego nastawienia względem La Ligi. A co z Realem Madryt? Co z Atletico? Ci pierwsi oczywiście dali ciała, drudzy zaś na przestrzeni całego sezonu nie potrafili utrzymać aż tak dużej regularności, ale to chyba tym lepiej świadczy o Blaugranie? Wiem, że rekordy już mało kogo cieszą i interesują, aczkolwiek ten pobity przez zespół Valverde przedwczoraj uważam za wyjątkowo miarodajny – 39 meczów w Primera Division bez porażki, jeden więcej niż w serii Realu Sociedad z lat 1979-80, a zatem również najwięcej w historii. Czy to, nawet przy zachowaniu dołka formy drużyn ze stolicy Hiszpanii, nie świadczy o wielkiej sile Dumy Katalonii?

Błagam, szanujmy ligowe triumfy, bo mimo tego, iż przez ostatnią dekadę Barca święciła kolejne często i gęsto, to  również one są czymś ekstra, a nie tylko przykrym obowiązkiem, który należy wypełnić i zaraz o nim zapomnieć.

Daleko mi natomiast do postawy wszystkich tych cules, którzy na skutek przegranej z Romą zaczęli dowodzić słuszności zwolnienia El Txingurriego. To postępowanie rodem z Ekstraklasy, gdzie wystarczy malutki impuls, by pozbyć się menedżera. Naprawdę do takiego wzorca chcemy dążyć? Zwłaszcza że jego drużyna za chwilę zgarnie majstra, a także – na co liczę – Puchar Króla? Z tym drugim to jest tak, iż gdy się go nie zdobywa, jest trofeum nieważnym, natomiast kiedy dostawia się go do klubowej gabloty, jego ranga nagle znacznie rośnie. No ale po straceniu szansy na wygraną w Lidze Mistrzów to zdecydowanie powinien przestać być „puchar pocieszenia”. Czy dublet wygrany w bardzo dobrym, albo chociaż przyzwoitym stylu, nie byłby sukcesem?

Moim zdaniem Valverde należy się czas i druga szansa, aby zobaczyć, czy do spółki z piłkarzami odpowie na zarzuty stawiane przez Sergio Busquetsa. Czy Gerard Pique słusznie wtrącał się w kompetencje szkoleniowca z Estremadury, sugerując mu żądając od niego wydania nakazu gry znacznie wyższym pressingiem, na większej intensywności? Czy Ernesto miał rację, oburzając się na stopera, gdzieś między wierszami podważającego kompetencje szkoleniowca? Czy mądrze było zachowywać się niczym Franciszek Smuda podczas Euro 2012, który na pytanie „co słychać?” odpowiadał, że „u niego bez zmian”? Czy wszystkie wyrazy szacunku wygłaszane w kierunku Romy przed rewanżem nie były jedynie typowym kurtuazyjnym pleplaniem?

(Rozmowę Valverde z Pique można zobaczyć poniżej, mniej więcej od 1:05)

Przed przyszłym sezonem kadra Barcelony ma zostać odmłodzona, a główny akcent – wzorem Realu Madryt – położony właśnie na zwycięstwo w europejskich rozgrywkach. Już teraz El Txingurri miał mocną i dość szeroką kadrę, ale nie chciał za bardzo korzystać z jej dobrodziejstw. Jeśli latem Blaugrana rzeczywiście przejdzie rewolucję za aprobatą trenera i również po niej popełni takie same lub podobne błędy, wtedy trzeba będzie poważnie zastanowić się nad jego przyszłością.

A na razie – jakby to zalecił Ronaldo – calma!

Mariusz Bielski

PS. Specjalne podziękowania dla Dominika Zająca za przygotowanie wykorzystanych w tekście tabel.

Opublikowane 16.04.2018 18:01 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 6
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

MisKrzys
MisKrzys

ale dorabiacie teorię. Guardiola dostaje najlepsze drużyny z największym budżetem w danej lidze i niby jest magikiem, bo wygrywa ligę? xD Prawdziwa weryfikacja przychodzi w Europie, a tam się okazuje, że bez Messiego i pomocy sędziów Pepuś wcale nie jest taki cudowny.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

MisKrzys
MisKrzys

Bo jakbyś nie zauważył wyjebał X set mln funtów, by zająć 3. miejsce w lidze, która w LM nic nie znaczy od lat. Stąd beka.
Kolejna sprawa – on jest sprowadzany z myślą o wygranie właśnie LM, póki co nigdzie nie był nawet blisko (gdy nie miał Messiego i pomocnych sędziów), więc pisanie „znów wygra LM” jest mocno na wyrost, bo nic za tym nie przemawia.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Jak zwykle dobra rzetelna robota. Czekam na te artykuły o hiszpańskiej piłce podobnie, jak na „Angielską robotę”. I zazwyczaj się nie zawodzę.

Weszło
28.09.2020

Najbardziej naiwny zespół Premier League?

Rusza na ciebie z pressingiem Sadio Mane, Roberto Firmino i Mohamed Salah. Linie podań do bocznych pomocników oddzielają Andrew Robertson oraz Trent Alexander-Arnold. Stoisz na piątym metrze od własnej bramki, golkiper jest dwa metry dalej, drugi ze stoperów znajduje się na wyciągnięcie ręki. Co robisz? Wydaje nam się, że jakieś 99,5% piłkarzy świata wywala piłkę […]
28.09.2020
Inne sporty
28.09.2020

W Warszawie da się biegać, czyli jak zorganizowano cztery maratony w… dwa dni

Koronawirus, rzęsisty deszcz i porywisty wiatr – to wszystko nie zatrzymało uczestników 42. PZU Orlen Maratonu Warszawskiego. Impreza, która odbywała się w miniony weekend w stolicy, okazała się równie oryginalna, co udana. Cztery serie po 250 biegaczy. Pierwsza startująca w sobotę o 16, ostatnia w niedzielę o 13. Pomiędzy nimi elita biegnąca o 8 rano, […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Stal Mielec doczekała się zwycięstwa, Piast okopuje się na dnie

Mielec świętuje! Od dziś ostatnim zwycięstwem Stali w Ekstraklasie nie jest 4:1 ze Stomilem z 11 maja 1996 roku. Beniaminek jako pierwszy w tym sezonie ligowym pozwolił Piastowi Gliwice na strzelanie goli, do siatki trafił nawet Dominik Steczyk, ale nic to gościom nie dało. Kolejny raz przegrali i nadal zamykają tabelę. Bracia Fornalikowie muszą się […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

WESZŁOPOLSCY: BIAŁEK, ROKI, PACZUL, MILEWSKI, SŁAWIŃSKI, SZCZYGIELSKI

Poniedziałek, 20:00, czyli czas na kolejną odsłonę „Weszłopolskich” w Kanale Sportowym i Weszło FM. Tym razem w składzie: Jakub Białek, Mateusz Rokuszewski, Paweł Paczul i Leszek Milewski. Kogo dziś gościmy? Jarosława Mroczka, prezesa Pogoni Szczecin, Pawła Tomczyka, dyrektora sportowego Rakowa Częstochowa oraz Damiana Zbozienia, piłkarza Wisły Płock. Nie zabraknie także części poświęconej pierwszej lidze, w […]
28.09.2020
Weszło Extra
28.09.2020

Jak szybko skończyć z graniem i nie żałować? „Zarabiam więcej niż jako piłkarz”

Większość zawodników kończy kariery w sposób mniej więcej kontrolowany. Grają do określonego momentu i wreszcie mówią „dość”, bo już brakuje sił, odzywają się stare kontuzje, zwyczajnie zaczyna im brakować motywacji albo zapalili się do czegoś nowego. Czasami są pechowcy, którzy schodzą z boiska przedwcześnie ze względu na poważne problemy zdrowotne. Wtedy więcej od nich do […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Kwiatkowski: „Brzęczek nie ma już gorączki. Nie ma żadnego zagrożenia dla meczów kadry”

– Jerzy Brzęczek przejdzie trzy kolejne testy. Jeśli wynik dalej będzie pozytywny, to też nic złego się nie stanie. To, że trener nie może usiąść na ławce trenerskiej, to nic specjalnego, nic wielkiego, nic zaskakującego, bo są różne sytuacje losowe, które mogą uniemożliwić selekcjonerowi poprowadzenie swojej drużyny z linii. Może być na przykład ukarany czerwoną […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Ufland: „Kwarantanna? Na dziś uśrednionym terminem granicznym jest 5 października”

– W tym momencie wszyscy pozostają w izolacji. Również ci, u których stwierdzono wynik negatywny. Zamykamy na cały tydzień budynek administracyjny klubu i stadionowy sklep. Pracownicy przechodzą w tryb pracy zdalnej. Wszystko po to, by mieć pewność, że to ognisko, które się u nas pojawiło będziemy wygaszać – mówił Krzysztof Ufland, rzecznik prasowy Pogoni Szczecin, […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Gdzie jedzie sędzia po meczu B klasy w Sosnowcu? Na izbę przyjęć…

Wiadomo, że B klasa to nie są Himalaje futbolu, nawet nie kopiec kreta, czasem trzy podania z pierwszej piłki mogą się przytrafić, jeśli podsumujemy cały sezon. Natomiast to wciąż są duże emocje. Futbol tworzy je wszędzie – niezależnie od poziomu i stawki. Jednak zawsze dobrze, gdy te emocje przekuwają się na coś pozytywnego, a tego […]
28.09.2020
Bukmacherka
28.09.2020

Zakład bez ryzyka. Co to jest i gdzie można z niego skorzystać?

Zakład bez ryzyka jest jednym z bonusów przyznawanych na start przez firmy bukmacherskie. W nagrodę za rejestrację użytkownicy otrzymują możliwość zakładu bez ryzyka, czyli nawet jeśli ich pierwszy kupon będzie przegrany, bukmacher zwróci im jego stawkę. Z kolei w przypadku trafionego typu, otrzymujemy pełną wygraną. Jest to jedna z ulubionych ofert graczy, gdyż mają możliwość […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Animucki: „Lech i Legia walczą dla całej ligi. Tak budujemy wizerunek Ekstraklasy”

– Walczymy o ranking dla wszystkich klubów Ekstraklasy. Nie tylko dla Legii czy Lecha, bo wskakując na 28. miejsce w rankingu UEFA nie będziemy zaczynać od pierwszej rundy, tylko od drugiej rundy. Wszystkie nasze cztery drużyny. To dwa tygodnie więcej czasu na przygotowanie. Tak się buduje wizerunek ligi, tak się buduje wartość sportową ligi. Dla […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Hiszpan w Polsce: inwestycja długoterminowa

ŁKS Łódź w I lidze zaczął sezon od pięciu zwycięstw. 3 gole i 3 asysty uzbierał Jose Antonio Ruiz Lopez, znany również jako Pirulo, 2 gole i asystę ma również Samuel Corral. Ten duet na finiszu Ekstraklasy też potrafił błysnąć. Pierwszy z nich bardzo długo był jednym z niewielu tak często grających ofensywnych pomocników bez […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Pytanie dnia: czy Piast strzeli wreszcie gola w lidze?

Piast Gliwice całkiem przyzwoicie zaprezentował się w europejskich pucharach, odpadając dopiero w trzeciej rundzie eliminacji do Ligi Europy. Po starciu z FC Kopenhagą, która – nie oszukujmy się – dla takiego klubu jak Piast była rywalem niemalże zaporowym. Awans byłby sensacją. Jednak łączenie występów pucharowych i ligowych jak dotąd wychodziło gliwiczanom gorzej niż marnie. Dość […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Liga pragmatyków? Aż 47% bramek pada po stałych fragmentach

Raków Częstochowa wszedł do ligi z osławionymi 140 wariantami rozegrania rzutów rożnych. Wisła Płock w zeszłym sezonie pokazała, że posiadanie gościa potrafiącego świetnie zagrać ze stojącej piłki to już połowa sukcesu w walce o utrzymanie. Nasza liga kocha wrzutkę z rogu na stoperka, wolny z czterdziestego metra, po którym trzy czwarte drużyny wchodzi w pole […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Piast się przełamie i wygra do zera?

Po niedzieli bez Ekstraklasy poniedziałek z nią smakuje jeszcze lepiej. Nawet jeśli na boisku zobaczymy Piasta Gliwice, który w tym sezonie nie zdobył jeszcze bramki. W meczu ze Stalą Mielec w barwach drużyny ze Śląska zabraknie dwóch czołowych napastników – Piotra Parzyszka oraz Jakuba Świerczoka. Czy Piast zdoła się w końcu przełamać? Typujemy to spotkanie […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Pora sprawdzić się w dorosłym graniu. Marcin Bułka przejdzie do FC Cartagena

Marcin Bułka w wieku dwudziestu lat już ma piękne CV jeśli chodzi o kluby, Chelsea i PSG to nazwy robiące wrażenie. Na dobrą sprawę jednak ciągle mowa o bramkarzu, o którym trudno powiedzieć, co on tak właściwie potrafi i jaki ma styl gry. Z prostego powodu: w piłce seniorskiej wciąż dopiero raczkuje. Teraz jednak ma […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

„W szatni żarty idą ciężkie. Ale te żarty pomagają w złapaniu dystansu”

Marcin Stefanik do szesnastego roku życia miał piętnaście operacji. Wizyty w szpitalu stanowiły rutynę. Wszystko przez to, że urodził z wadą kończyn górnych. Nie przeszkadza mu to dziś jednak w żaden sposób, a ciekawe, że duże znaczenie miała w tym piłka nożna, w szczególności klimat szatni. Byłemu juniorowi Arki Gdynia nieodzowna tam szyderka i żarty […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Show Zielińskiego, hattrick Mierzejewskiego, XI kolejki Gikiewicza | STRANIERI

To był zdecydowanie udany weekend dla polskich piłkarzy rozrzuconych po świecie. Nasi stranieri strzelali bramki wszędzie – od USA aż po Chiny. A jeśli nie strzelali, to podawali kolegom, dzięki czemu ich zespoły zaliczały ważne wygrane. A jeśli nawet nie podawali, to chociaż bronili tak, że zasłużyli na wyróżnienie przez lokalne media. Bilans weekendu? Osiem […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Dziekanowski: Kiedy właściciel Legii zwolni prezesa?

W poniedziałkowej prasie m.in. echa koronawirusa u Jerzego Brzęczka i w Pogoni Szczecin, wywiad z Ireneuszem Mamrotem, doping wśród medalistów z Barcelony czy szyderka z książki Małgorzaty Domagalik.  PRZEGLĄD SPORTOWY Selekcjoner Jerzy Brzęczek z koronawirusem, sztab kadry na kwarantannie. Kto poprowadzi zespół podczas najbliższych meczów? Dlatego niewykluczone, że najbliższe mecze faktycznie poprowadzi z ławki jeden […]
28.09.2020