Terpstra podbija Flandrię, Kwiatkowski musi poczekać

Kamil Gapiński

01 kwietnia 2018, 18:09 • 3 min czytania

Reklama
Terpstra podbija Flandrię, Kwiatkowski musi poczekać

Nie Nibali, nie Sagan, nie Kwiatkowski. W Ronde van Vlaanderen zwycięzcą został Niki Terpstra, popisując się fantastyczną ucieczką na kilkanaście kilometrów przed metą. Polacy na miejsce na podium w tym wyścigu muszą jeszcze poczekać.

Bądźmy szczerzy: to nie był tak emocjonujący monument, jakiego się spodziewaliśmy. Bo przecież dookoła Flandrii jeździ się po bruku. Na wąskich drogach. Z mnóstwem podjazdów, wśród których królują Stary Kwaremont (gdzie kolarze podjeżdżali trzy razy) i Paterberg (zaliczany dwukrotnie). W tym roku dodatkowo z pogodą, która wcale sprawy nie ułatwiała. W skrócie: wygląda to tak, jakby ktoś wziął wszystko, co najbardziej widowiskowe w kolarstwie i umieścił na jednej trasie.

Jednak nawet taka mieszanka nie zawsze zapewni wyścig, który od początku do końca będziemy oglądać na stojąco… Tym razem podnieśliśmy się z fotela może ze trzy razy. Raz, gdy zaatakować spróbował Michał Kwiatkowski, ale szybko został przywrócony do szeregu przez rywali. Drugi, gdy kilkunastu kolarzy zaliczyło kraksę, a trzeci gdy w drucie kolczastym wylądował Mitchell Docker, wplątując się w niego jak niegdyś Johnny Hoogerland. Zabolało nawet nas.

Swoją drogą organizowanie takiego wyścigu w Wielkanoc zakrawa o okrucieństwo. W czasie, kiedy wszyscy normalni ludzie opychają się sernikiem i sałatką jarzynową (obowiązkowo), ci goście jadą ponad sześć godzin, narażając się na upadki, rozcięcia, skurcze i inne kontuzje. Zdecydowanie nie zazdrościmy.

Reklama

Co do Michała Kwiatkowskiego – to nie był wyścig dla niego, choć liczyliśmy, że trasę, która sprzyjała innym zawodnikom, nadrobi swoim szóstym zmysłem taktycznym. Tym razem jednak odpadł na decydujących podjazdach i dojechał do mety na dalszej pozycji. Ale spokojnie, już jutro Polak startuje w Wyścigu Dookoła Kraju Basków, gdzie powalczy zapewne o zwycięstwa etapowe, a może i więcej, bo w tym sezonie lubi nas zaskakiwać. Start we Flandrii to w dużej mierze trening, który zaprocentować ma w przyszłości, choćby na brukach, jakie pojawią się w tegorocznym Tour de France.

Pozostaje jeszcze wspomnieć o zwycięzcy, bo Niki Terpstra skompletował dziś dublet. Cztery lata temu zgarnął pełną pulę w wyścigu Paryż-Roubaix, innym kolarskim monumencie, który rozstrzyga się na brukach. Przydomek „piekło północy” nie wzięło się zresztą znikąd. Wychodzi na to, że piekło faktycznie jest wybrukowane. Czy dobrymi chęciami, tego nie wiemy.

Reklama

W tym sezonie Terpstra wygrał już w E3 Harelbeke, nieco ponad tydzień temu. To inny wyścig, który rozgrywa się we Flandrii. Mamy wrażenie, że gdyby przenieść Tour de France czy Giro d’Italia w tamte rejony, to Holender byłby jednym z faworytów. 

Fot. Newspix.pl

Reklama
Kamil Gapiński

Kibic Realu Madryt od 1996 roku. Najbardziej lubił drużynę z Raulem i Mijatoviciem w składzie. Niedoszły piłkarz Petrochemii, pamiętający Szymona Marciniaka z czasów, gdy jeszcze miał włosy i grał w płockim klubie dwa roczniki wyżej. Piłkę nożną kocha na równi z ręczną, choć sam preferuje sporty indywidualne, dlatego siedem razy ukończył maraton. Kiedy nie pracuje i nie trenuje, sporo czyta. Preferuje literaturę współczesną, choć jego ulubioną książką jest Hrabia Monte Christo. Jest dumny, że w całym tym opisie ani razu nie padło słowo triathlon.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Inne sporty